Ekologiczne kłamstwa ekowojowników

196 str. 3 godz. 16 min.
- Kategoria:
- popularnonaukowa
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2005-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2005-01-01
- Liczba stron:
- 196
- Czas czytania
- 3 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 83-905776-6-6
Ta książka jest krytyką antynaukowej, kłamliwej propagandy ekologicznej, która wzbudzając strach przed skutkami postępu naukowego i technicznego, zagraża światu bardziej niż problemy ekologiczne, przed którymi nas ostrzega. Omawiając przykłady tej propagandy, czyli "ekologiczne kłamstwa ekowojowników" tłumaczy, jak bardzo fałszywy bywa obraz zagrożeń, którymi nieustannie straszą nas prasa, radio i telewizja.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Ekologiczne kłamstwa ekowojowników w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Ekologiczne kłamstwa ekowojowników
Poznaj innych czytelników
57 użytkowników ma tytuł Ekologiczne kłamstwa ekowojowników na półkach głównych- Chcę przeczytać 33
- Przeczytane 24
- Posiadam 7
- Ekonomia 1
- Popularnonaukowe oraz inne naukowe 1
- Science 1
- 52 ksiązki 1
- Wydawnictwo chemiczne 1
- Biologia 1
- Biblioteka domowa 1








































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ekologiczne kłamstwa ekowojowników
Musiałem przeczytać tą książkę 2 razy by móc napisać jakąkolwiek jej recenzję. Pan profesor Mastalerz w wielu kwestiach celnie wypunktował działania ekoterrorystów mylnie zwanych ekologami, pokazując ich praktyki i przekłamania. Czytelnik może się wiele dowiedzieć na temat szkodliwości, czy też nieszkodliwości masztów antenowych, elektrowni jądrowych, spalarni śmieci. W wielu kwestiach jednak autor używa zbyt wielu uogólnień, które mogą być mylące dla czytającego. O ile problemy z dziedziny chemii zostały bardzo klarownie wyjaśnione (pan Paweł Mastalerz jest w końcu profesorem chemii) to zagadnienia z fizyki zostały objaśnione po macoszemu. Dla mnie książka mogłaby być grubsza, ale szczegółowiej opisane poszczególne elementy niż kilka zdań na cały temat. Dodatkowo początkowe rozdziały to niekończąca się ilość odwołań do kolejnych rozdziałów książki czyniąc z nich bardzo rozwinięty spis treści.
Komu mogę polecić ta lekturę? Na pewno osobom które są zainteresowane ekologią, a także wpływem technologii i przemysłu na środowisko. Osoby które już siedzą w tym temacie nie znajdą zbyt wiele nowych informacji, prędzej zachęcą je do sięgnięcia po bardziej fachową literaturę.
Musiałem przeczytać tą książkę 2 razy by móc napisać jakąkolwiek jej recenzję. Pan profesor Mastalerz w wielu kwestiach celnie wypunktował działania ekoterrorystów mylnie zwanych ekologami, pokazując ich praktyki i przekłamania. Czytelnik może się wiele dowiedzieć na temat szkodliwości, czy też nieszkodliwości masztów antenowych, elektrowni jądrowych, spalarni śmieci. W...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„To trochę przerażające, że w sześciu smakowitych, fantastycznie wyglądających i pachnących kulkach lodów, które właśnie pałaszuję, znajdziemy: emulgator stosowany w zimowych płynach do szyb (zamiast wanilii),barwnik do gumy i mas plastycznych (zamiast wiśni),składnik klejów kauczukowych (zamiast orzechów),rozpuszczalnik do farb olejnych (zamiast bananów) oraz aldehyd C-18, n-butylofenol i oktan amylofenylowy (na spółkę robią za czekoladę). Całe szczęście, cukier jest prawdziwy, choć z genetycznie modyfikowanego buraka cukrowego H7-1, brata sławnej, obecnie wszędzie – od schabowego po colę, modyfikowanej soi. Burak ten jest odporny na herbicyd Roundup, który wypala do gołej ziemi wszelkie zielsko w mym ogrodzie, ale – jeśli wierzyć producentom – cukier z tego buraka jest taki sam jak dawniej”.
Można przewrotnie powiedzieć, że nie ma nic bardziej nienaturalnego niż rolnictwo. Oto któregoś dnia człowiek przekształcił kawałek dzikiej przyrody w pole, nawodnił je i przystosował do uprawiania konkretnej rośliny. Zaczął je użyźniać nawozem z własnych fekaliów (w krajach arabskich ludzkie łajno było rynkowym hitem),a potem odchodami owiec i bydła. Dwieście lat temu sięgnął po pestycydy (napary z tytoniu do tępienia mszyc),a 100 lat temu po syntetyki, co pozwoliło zwalczyć wiele śmiertelnych chorób i ocalić plony przed szkodnikami. Udomowił zwierzęta, dzikie z natury, stworzył gatunki roślin i zwierząt, z których można w prosty i tani sposób wyprodukować jak najwięcej jedzenia. Osiem tysięcy tam temu zaczął stosować chemię (fermentacja) do produkcji piwa, wina i chleba. Gdyby nie te działania „wbrew naturze”, nie byłoby ludzkości.
Około 90% sprzedawanych w Polsce jaj pochodzi z hodowli klatkowej. Obrońcy zwierząt zwracają uwagę, że stłoczone na mikroskopijnej powierzchni, ulokowane na wrzynających się w stopy metalowych kratkach (aby odchody swobodnie spadały do rynienki, nie powodując zagrożenia chorobami),potwornie cierpią, nigdy nie wychodzą na powietrze, a po góra dwóch latach są mordowane (w naturze żyją nawet cztery razy dłużej). Zootechnicy odpowiadają, że nie ma dowodów na to, iż kura należąca do specjalnie stworzonego przez naukę gatunku zachwyciłaby się błękitem nieba i była przez to szczęśliwsza; hodowcy przekonują, że ten gatunek kury wręcz nienawidzi światła dziennego i staje się od niego agresywny. Alternatywnym rozwiązaniem byłaby rezygnacja z hodowli takich kur, a co za tym idzie, masowej hodowli świń, krów etc. Tyle, że klatkowa nioska daje nawet 10 razy więcej jaj niż jej koleżanka z wiejskiego podwórka, a dzięki masowej produkcji mleka jego litr kosztuje 2, a nie 20 złotych. Tak samo jest z mięsem, pszenicą i innymi produktami rolnymi.
Zwolennikom „powrotu do natury” (z czasów Adama i Ewy? Sprzed mechanizacji?) nie udało się na razie udowodnić, że w „naturalny” sposób da się wytworzyć wystarczającą ilość żywności. By być naprawdę w zgodzie z naturą (i nie popaść w hipokryzję),trzeba by zrezygnować z uprawy i hodowli wysokowydajnych odmian roślin i zwierząt stworzonych w laboratoriach. Samo tylko zaprzestanie używania pestycydów zmniejszyłoby plony o kilkadziesiąt procent. Rezygnacja ze sztucznych nawozów – o kolejne kilkadziesiąt. W średniowiecznej Europie z jednego wysianego kilograma ziaren zbóż uzyskiwano 3 kg plonu, a po II Wojnie Światowej, gdy upowszechniły się nawozy sztuczne – 40 kg. Pod koniec XIX wieku pionierzy nawożenia z zachodnioeuropejskich klubów rolnika zbierali z hektara 10 ton pszenicy. W słabo korzystającej z nawozów Polsce pół wieku później były to dwie tony, a na początku XXI wieku niecałe cztery.
A na razie dwa procent mieszkańców niewielkiej Holandii wytwarza kilka razy więcej żywności niż wszyscy polscy rolnicy razem wzięci. Pozostaje tylko pytanie: czy mniej zdrowo?
„To trochę przerażające, że w sześciu smakowitych, fantastycznie wyglądających i pachnących kulkach lodów, które właśnie pałaszuję, znajdziemy: emulgator stosowany w zimowych płynach do szyb (zamiast wanilii),barwnik do gumy i mas plastycznych (zamiast wiśni),składnik klejów kauczukowych (zamiast orzechów),rozpuszczalnik do farb olejnych (zamiast bananów) oraz aldehyd...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to