Trzęsawisko

Okładka książki Trzęsawisko autorstwa Guy N. Smith
Okładka książki Trzęsawisko autorstwa Guy N. Smith
Guy N. Smith Wydawnictwo: Phantom Press Cykl: Trzęsawisko (tom 1) Seria: Horror [Phantom Press] horror
156 str. 2 godz. 36 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Cykl:
Trzęsawisko (tom 1)
Seria:
Horror [Phantom Press]
Tytuł oryginału:
The Sucking Pit
Data wydania:
1991-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Liczba stron:
156
Czas czytania
2 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
8385276203
Tłumacz:
Agnieszka Jankowska
Historia tajemniczych bagien to tylko jeden z wątków tej opowieści. Znajdziecie w niej wydarzenia straszne, ciekawe i wzruszające.
Cygański klan, piękna i występna kobieta, czarna magia...

„Serce waliło jak młot. Za wszelką cenę musi dostać się na górę. Mała, czarna książeczka powie mu co zrobić. Wszystko co ktokolwiek chciał wiedzieć, było w niej zawarte.
Krok po kroku, powoli wchodził po schodach. Boże, co za ból! Kręciło mu się w głowie. Wzrok miał zmącony. Oślepł. Rozsądek odmówił mu posłuszeństwa na samą myśl o tym. Po wszystkim, co zrobił, przez co przeszedł, taki miał być koniec?
Potem ogarnęła go ciemność, kompletna pustka…”
Średnia ocen
4,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Trzęsawisko w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Trzęsawisko



2629 951

Oceny książki Trzęsawisko

Średnia ocen
4,5 / 10
253 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Trzęsawisko

avatar
1423
968

Na półkach: ,

Krótka opowieść w klimatach horroru rozgrywająca się na angielskich prowincji . Guy N. Smith w takich klimatach jak chyba najbardziej lubi . Plażowy krwawy horrorek z happy endem .

Krótka opowieść w klimatach horroru rozgrywająca się na angielskich prowincji . Guy N. Smith w takich klimatach jak chyba najbardziej lubi . Plażowy krwawy horrorek z happy endem .

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
56
8

Na półkach: ,

Może nie jest to najlepsza książka tego autora, a przyjemnie się czytało

Może nie jest to najlepsza książka tego autora, a przyjemnie się czytało

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
237
142

Na półkach:

Historie Guya mogą przypadać nam do gustu będąc ciekawymi (choć absurdalnymi) konceptami, wybitnie tandetnymi opowiastkami dzięki którym odrywamy się od innej literatury lub poprzez swój humoryzm - zazwyczaj wynikający z kuriozalności poszczególnych scen lub całego konspektu. W przypadku “Trzęsawiska” jednak mamy do czynienia z prostą historyjką, którą przyrównałbym bardziej do niszowego odcinka Z archiwum X. Cechy typowo Guyowe zdecydowanie są obecne i raczej ciężko twór ten przypisać innemu autorowi, jednak szczytowa forma pisarza zdecydowanie nie została tu osiągnięta. Ot, prosta historyjka z motywami cyganów, magii, morderstw i sexu - lekka w odbiorze ale raczej nie zapadająca pod żadnym kątem w pamięć. Guyowe świry mogą być chętne do odhaczenia jej, jednak reszcie polecam jedynie w drodze złapania oddechu czymś “spokojnym”.

https://www.facebook.com/photo/?fbid=1076458537832861&set=a.454462996699088

Historie Guya mogą przypadać nam do gustu będąc ciekawymi (choć absurdalnymi) konceptami, wybitnie tandetnymi opowiastkami dzięki którym odrywamy się od innej literatury lub poprzez swój humoryzm - zazwyczaj wynikający z kuriozalności poszczególnych scen lub całego konspektu. W przypadku “Trzęsawiska” jednak mamy do czynienia z prostą historyjką, którą przyrównałbym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

491 użytkowników ma tytuł Trzęsawisko na półkach głównych
  • 402
  • 89
124 użytkowników ma tytuł Trzęsawisko na półkach dodatkowych
  • 93
  • 13
  • 6
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Trzęsawisko

Inne książki autora

Okładka książki Widma nad Innsmouth Ramsey Campbell, Adrian Cole, Basil Copper, Neil Gaiman, David Langford, D.F. Lewis, H.P. Lovecraft, Brian Lumley, Brian Mooney, Kim Newman, Nicholas Royle, Guy N. Smith, Michael Marshall Smith, Brian Stableford, David A. Sutton, Peter Tremayne, Jack Yeovil
Ocena 7,3
Widma nad Innsmouth Ramsey Campbell, Adrian Cole, Basil Copper, Neil Gaiman, David Langford, D.F. Lewis, H.P. Lovecraft, Brian Lumley, Brian Mooney, Kim Newman, Nicholas Royle, Guy N. Smith, Michael Marshall Smith, Brian Stableford, David A. Sutton, Peter Tremayne, Jack Yeovil
Okładka książki Sabat. Antologia. Tom 1 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Ocena 7,6
Sabat. Antologia. Tom 1 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Okładka książki Sabat. Antologia. Tom 2 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Ocena 7,6
Sabat. Antologia. Tom 2 Wojciech Chmielarz, Marta Guzowska, Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki, Guy N. Smith, Robert Ziębiński
Guy N. Smith
Guy N. Smith
Jego matka była autorką powieści historycznych, co niewątpliwie miało wpływ na zainteresowania pisarskie syna. Ojciec był menadżerem banku. Jako dziewięcioletnie dziecko "wydawał" raz w tygodniu komiks – sześć stron obrazków i historyjek. Pierwsze opowiadanie opublikował w lokalnej gazecie Tettenhal Observer, z którą współpracował przez dłuższy czas. Potem przeprowadza się do Birmingham. W 1972 otwiera antykwariat, gdzie sprzedaje książki z drugiej ręki. Ulubionym gatunkiem pisarza był horror, dlatego nawiązał kontakt z czasopismem London Mystery Magazine, w którym w latach 1972 - 1982 opublikował 17 opowiadań. W tym czasie wydał książkę Noc Krabów, która odniosła natychmiastowy sukces. Zachęcony powodzeniem stworzył ponad osiemdziesiąt powieści. Od 1999 prowadzi z żoną Jean wydawnictwo. Pisze też powieści kryminalne pod pseudonimem Gavin Newman, a także opowiadania dla dzieci pisane jako Johnatan Guy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Trzęsawisko przeczytali również

Jonasz James Herbert
Jonasz
James Herbert
Trudno dziś stwierdzić, od kiedy obowiązuje ogólnie przyjęta zasada mówiąca o tym, że nazywając kogoś/coś Jonaszem, mamy na myśli człowieka/rzecz przynoszącą pecha. Nie jest oczywiście tajemnicą, że prekursorem ciążącego nad tym imieniem fatum był sam izraelski prorok żyjący w VIII wieku p.n.e. Jonasz, chcąc uciec przed Bogiem i powierzonym mu zadaniem, dostaje się na statek, którym płynie w przeciwległym kierunku do miasta, do którego został wysłany przez Stwórcę. Postępując w ten sposób, sprowadza na swych kompanów wszelakie nieszczęścia, w tym potworną burzę. Ostatecznie, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność, każe wyrzucić się za burtę, gdzie zostaje pożarty przez wielką rybę. Co dalej się dzieje z Jonaszem, to już odrębna historia, najważniejsze zaś jest to, że załogę feralnego statku wraz z Jonaszem opuścił także i pech. Z podobną sytuacją spotykamy się na łamach powieści Jamesa Herberta zatytułowanej „Jonasz” – nie z mężczyzną pożartym przez wielką rybę, ale właśnie z człowiekiem stanowiącym przyczynę niepowodzeń, jakich doświadczają jego współtowarzysze. Jeśli dodamy do tego fakt, że tymi drugimi są zazwyczaj policjanci biorący udział w akcjach ze swym pechowym kolegą, to nie trudno domyślić się, że prędzej czy później ktoś będzie chciał uciąć łeb sprawie. Tak też się dzieje i nasz Jim Kelso otrzymuje propozycję nie do odrzucenia – dostaje swoje własne dochodzenie, które początkowo realizuje zupełnie sam z dala od wszystkich. Fabuła powieści jest stosunkowo banalna. Gliniarz, narkotyki, kobieta i sex, jednakże to, co w niej najciekawsze, to bliżej nieokreślone fatum ciążące nad tytułowym bohaterem; jakiś rodzaj przekleństwa nierozerwalnie z nim połączony. Niejednokrotnie występujące w powieści retrospekcje przybliżają nas do poznania prawdy i niewątpliwie są tym, co fenomenalnie buduje napięcie, dając nam poczucie obcowania z jakąś nienazwaną siłą. Krótko mówiąc, przedstawione migawki przeszłości stanowią o niekwestionowanym talencie Herberta i są czymś, co najmilej wspominam po lekturze. Towarzysząc funkcjonariuszowi Kelso w jego przygodach, miałem nieodparte wrażenie uczestnictwa w kolejnej części filmu z cyklu „Oszukać przeznaczenie”. Jednakże, w przeciwieństwie do wspomnianej filmowej serii, w „Jonaszu” zło zostaje sprowadzone do bytu materialnego. W finałowej scenie autor wyciąga potwora z przysłowiowego kapelusza, czym, moim skromnym zdaniem, robi krzywdę stworzonej przez siebie historii. Gdyby zło zostało tam, gdzie trwało przez cały czas, a nam pozostałoby się tylko domyślać, jak strasznym ono jest, wtedy książka na pewno zyskałaby na tym po stokroć. Mimo wszystko uważam tę powieść Jamesa Herberta za jedną z lepszych w jego dorobku i bez wahania polecam każdemu. Zapraszam na: www.grzegorzkopiec.pl
Kopco - awatar Kopco
ocenił na88 lat temu
Zemsta Manitou Graham Masterton
Zemsta Manitou
Graham Masterton
Pierwszy raz czytałem Zemstę Manitou Grahama Mastertona w liceum i wówczas wydawała się po prostu horrorem o szamanie, demonach i duchach. Teraz, po latach, odebrałem ją zupełnie inaczej. Tym razem zrobiła na mnie o wiele większe wrażenie, a przede wszystkim – świetnie się przy niej bawiłem. Akcja rozgrywa się kilka lat po wydarzeniach z pierwszego tomu. Misquamacus – potężny indiański szaman pokonany wcześniej – powraca, wcielając się w ośmioletniego Tobyego Fennera. Chłopiec staje się narzędziem pradawnej zemsty. Jego ojciec, Neil Fenner, próbuje uratować syna, jednocześnie zmagając się z niedowierzaniem innych i narastającą izolacją. Powracają także Harry Erskine oraz Śpiewająca Skała – starsi, bardziej doświadczeni, ale wciąż gotowi do konfrontacji z siłami, które przekraczają ludzkie pojmowanie. Najważniejszym wątkiem książki jest plan Misquamacusa: odrodzenie dwudziestu dwóch szamanów i dokonanie krwawego odwetu. W dzień czarnych gwiazd za każdego Indianina, który kiedykolwiek zginął z rąk białych, ma umrzeć jeden biały człowiek. Masterton zmusza czytelnika do zmierzenia się z trudnym pytaniem o moralny wymiar przemocy. Misquamacus jest bezlitosny, ale jego gniew ma swoje korzenie – i nie sposób tego zignorować. Świetnie wypada także warstwa mitologiczna. Autor w ciekawy sposób splata wierzenia rdzennych Amerykanów z elementami rodem z mitologii Lovecrafta. Wielki Ka-Tua-La-Hu, uwięziony w głębinach mórz, nadaje tej historii klimat kosmicznej grozy i poczucia, że to, co nadnaturalne, jest znacznie większe niż ludzki dramat. Zemsta Manitou okazuje się książką dużo bogatszą, niż sugerowałby jej pozornie prosty punkt wyjścia. To nie tylko horror o duchach i klątwach, ale również opowieść o pamięci, krzywdzie i historii, która nie daje się uciszyć. Styl jest lekki, czyta się bardzo szybko, a Masterton wciąż potrafi tworzyć sceny, które zostają w pamięci. Jedna z nich – opis gwałtu dokonanym przez pościel – jest szczególnie mocna i niepokojąca, a jednocześnie znakomicie pokazuje, jak działa groza w tej serii.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na95 miesięcy temu
Mnich William H. Hallahan
Mnich
William H. Hallahan
"- Widzicie przed sobą potęgę nienawiści - powiedział. I wyruszył sam do Edenu. Rozpoczął się bój między niebem a piekłem." "Mnich" to opowieść o wiecznej tułaczce i walce aniołów z demonami. Anioł Tytmoteusz musi tułać się po świecie dopóki rasa ludzka mu nie wybaczy. Jednak jednostek zdolnych do takiego wybaczania rodzi się niewiele, w dodatku sokolica Szatana zawsze jest szybsza od anioła i zabija wszystkie dzieci z purpurową aurą zanim jeszcze zaczną mówić... Nie do końca tego spodziewałam się po książce, ale finalny efekt wzbudził moją sympatię. Na wstępie przypomnę, że motyw aniołów i demonów jest jednym z moich ulubionych, nic więc dziwnego, że książka mnie wciągnęła. Bardzo spodobało mi się specyficzne przedstawienie Szatana - historia jaka go spotkała pokazuje go jako tego najbardziej pokrzywdzonego przez Boga i anioły. To on jest tym zdradzonym i to jemu chcemy kibicować przez większość książki. Przerażający, aczkolwiek kapitalny zabieg rzucający nowe światło na nauki kościoła. Przedłużeniem tej sztuczki jest nasze nastawienie do Tymoteusza. Ja na początku książki bardzo go nie lubiłam. Stopniowo jednak zyskiwał w moich oczach i pod koniec zaczęłam mu nawet kibicować. Bardzo lubię takie zmiany i ewolucję uczuć w książkach. Było jednak parę rzeczy, które mnie irytowały. Na przykład przeskoki w czasie, które były nagłe i ciężko było się zorientować co się zmieniło i ile główny bohater ma teraz lat. Poza tym stanowczo brakowało tu horroru. Było to mroczne fantasy, ale zdecydowanie nie czułam tu grozy. A szkoda. Zakończenie mnie zaskoczyło - było dziwne i niekonwencjonalne, pozostało otwarte, przez co można jedynie snuć domysły, co się wydarzyło i co będzie działo się dalej. Nie uważam tego jednak za minus - wszystko, co w książkach oryginalne zyskuje moje poparcie. Ogólnie rzecz biorąc polecam książkę fanom tego motywu oraz gatunku. Jeśli szukacie grozy, próżno szukać... Ale jak chcecie poczytać o potyczkach Nieba i Piekła - zachęcam do lektury!
Nietuzinkowy - awatar Nietuzinkowy
ocenił na73 lata temu
Dzień śmierci Shaun Hutson
Dzień śmierci
Shaun Hutson
Energiczny pulpowy zombie horror, w którym żywa akcja i dużo grozy pozwalają przejść do porządku nad brakami logicznymi i wadami warsztatowymi. + Podczas porządkowania terenu przycmentarnego dwaj robotnicy odnajdują miejsce pochówku straconej przed laty czarownicy. Jeden z nich zabiera z grobu tajemniczy medalion. Magiczna moc artefaktu zamienia go w monstrum - po przybyciu do domu morduje żonę i córkę. Kolejnej nocy ginie sąsiadka. Potwór wyrywa oczy swym ofiarom. Policja wkrótce osacza zbrodniarza - w ciągu dnia jest on niezwykle osłabiony i łatwo zostaje schwytany. Gdy zapada ciemność, odzyskuje on siły i wpada w morderczy szał. Wyrywa się z uwięzi w szpitalu, do którego został przewieziony, by ostatecznie, wypadając z okna, zginąć wraz z pilnującym go pielęgniarzem. To jednak dopiero początek koszmaru. Ciała obu mężczyzn wracają do życia i w niezmiernie efektownej scenie wydobywają się ze świeżych grobów, mordując przy okazji miejscowego księdza. Od tej pory w mieście znikają kolejni ludzie. Okazuje się, że każdy zabity natychmiast dołącza do rosnącej hordy krwiożerczych, bezokich zombie. Potwory, kierowane przez grabarza atakują dom szefa miejscowej policji, w którym jego żona bada przeklęty medalion. Na szczęście w walce przeciw nim skuteczna okazuje się bron palna. Policjanci rozpoczynają szukanie kryjówki potworów... + "Dzień Śmierci" Shauna Hutsona lokuje się wpół drogi pomiędzy twórczością Guya N.Smitha a Grahama Mastertona. Od tego pierwszego Hutson zapożyczył angielską prowincję z jej niepowtarzalnym klimatem, od drugiego dynamiczną, pełną makabry i przemocy akcję. W rezultacie powstał zgrabny, pełen akcji horror, który powinien przypaść do gustu sympatykom obu wspomnianych autorów. Jasne, w powieści nie ma nic odkrywczego, motywy przeklętego artefaktu, zemsty po latach, ataki zombie - wszystko to było już wałkowane w horrorze ze sto razy. Ale też nie w nowatorskich pomysłach siła Hutsona, a w werwie, z jaką opowiada on swoją historię, w stężeniu makabry i grozy, w dynamicznej akcji. I tutaj Hutson wypada bardzo korzystnie. Historia szybko mknie naprzód, mnożą się kolejne jump scare'y a żywe trupy wypadają niezmiernie efektownie, przywołując echo znanych z filmowego cyklu hiszpańskich templariuszy (podsobne jak kinowe monstra, zombiaki Hutsona są pozbawione oczu). Overall radosny, pulpowy fun bez szczególnych ambicji czy pretensji. Słabiej wypada konstrukcja postaci. Bohaterowie "Dnia Smierci" są papierowi do bólu, a opisy relacji międzyludzkich młodemu Hutsonowi wyszły pociesznie. Podczas gdy taki Guy N. Smith potrafi, tworząc swych bohaterów, cedzić złośliwości kwaśne jak zeschła cytryna, to idylliczne opisy małżeńskiego szczęścia szefa policji, upływającego pomiędzy młodzieńczym seksem i wzajemnym szeptaniem "kocham cię" niepomiernie śmieszą. Jest też powieść fabularnie niechlujna, nawet uwzględniając jej pulpowy charakter. Zupełnie nie wiadomo, po co w prologu pojawia się torturowana i stracona czarownica (jej postać już później nie wraca). Zniknięcie kilkuset osób w miasteczku obchodzi, wydaje się, wyłącznie grupkę miejscowych policjantów. Do tego dochodzi jeszcze banalny, generyczny finał. No i te dwumiesięczne badania, w wyniku których udało się ustalić, że "Mortis Dei" oznacza "Dzień Śmierci" - nie dziwota, że Anglicy sobie Brexit przegłosowali. Tytani intelektu normalnie... Pomijając wyżej wymienione mankamenty (większość z nich złożyć można na młody wiek autora - pisząc "Dzień Śmierci" Hutson miał, jak sam pisze, dziewiętnaście lat) całość opisana jest całkiem zręcznie i czyta się piorunem. Dużo horroru w horrorze, dynamiczna akcja, efektowne żywe trupy i do tego wszechobecny pulpowy klimat. Byłby fajny oldschoolowy film z tego. Fani Mastertona i Guya nie powinni być rozczarowani. Trochę naciągane 7/10.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na77 lat temu
Las Guy N. Smith
Las
Guy N. Smith
Kolejna rewelacyjna książka tego autora. Oceniam ją na 9,5. Do 10 czegoś mi zabrakło. Na początku książki obserwujemy niemieckiego żołnierza , który na spadochronie spada do lasu i znika. Wiele lat później bohaterka - Carol , która będąc złą na chłopaka - Andy'go za to , że nie spędza z nią czasu idzie na dyskotekę , a gdy wraca ktoś proponuję jej podwózkę. I tym kimś okazuję się się morderca i gwałciciel , który ją gwałci , a następnie kobieta ucieka i wbiega do losu. Morderca biegnie za nią i także wbiega do lasu. A kilka godzin później Andy dowiaduje się , że Carol zaginęła i zaczyna jej szukać i również wchodzi do lasu i znika jak Carol i morderca , a później policja ich poszukuję w lasach , ale nikogo tam nie spotykają. W międzyczasie Carol spotyka na swojej drodze niemieckiego żołnierza , który wciąż myśli , że jest wojna i bierze ją do niewoli. A Andy spotyka na swojej drodze duchy celników , którzy biorą go do niewoli i para zakochanych spotyka się w opuszczonym domu. A morderca spotyka duchy członków sekty , którzy go zabijają. W lesie pojawiają się również inni. Są to : przyjaciółka Carol , która brała udział w rekonstrukcji zaginięcia Carol i policjant , który udawał mordercę i nagle coś mu odwaliło i zgwałcił kobietę , a potem gdy zrozumiał co zrobił pobiegł za nią i próbował ją uratować. Jednak oboje zginęli zabici przez duchy lasu. A Andy i Carol w pewnej chwili przekonali niemieckiego żołnierza , że muszą współpracować by opuścić las. Mężczyzna daję się przekonać i wędrują po lesie , ale nagle słyszą wilki i para ukrywa się na drzewie , a żołnierz strzela , a potem znika. Zostaję po nim tylko broń. A na koniec kapitan policji z ludźmi znów przeszukują las i nagle kapitan wchodzi w świat duchów i odnajduję zaginioną parę , a następnie woda zaczyna zalewać las i cała trójka ucieka i dzięki wodzie moc lasu zostaje zniszczona i całej trójce udaję się wrócić do świata ludzi. I tak kończy się książka. Całą książkę czyta się szybko. Podobnie jak poprzednie tego autora. Podobało mi się to , że gdy w lesie pojawiała się mgła to wtedy Ci , którzy mieli z nią styczność pojawiali się w świecie duchów i nie byli widocznie dla tych co przeszukiwali las. Zaskoczyło mnie również zakończenie , gdy Andy i Carol uciekli z lasu. Cały czas sądziłem , że im się nie uda , ale fajnie , że dali radę. Za to szkoda mi było przyjaciółki Carol , która chciała pomóc , ale została zgwałcona przez opętanego policjanta , a potem duchy ją zabiły. W zakończeniu w sumie czegoś mi zabrakło , a konkretnie po tym jak trójka bohaterów opuściła las to zdziwiło mnie to , że nie było koło nich nikogo z poszukujących. Albo wszyscy zginęli i przeżyła tylko trójka ocalałych albo po prostu poszukujący byli w innym miejscu , bo w końcu bohaterowie wybiegli na drogę
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na94 lata temu
Odrodzony F. Paul Wilson
Odrodzony
F. Paul Wilson
Kontynuacja bestsellerowej „Twierdzy”, a tak naprawdę restart, początek nowej historii, z istotną zmianą tonacji; już nie ma wampirycznej opowieści o uwięzionym w karpackim zamku demonie, teraz pojawiają się kultyści i quasi sataniczne klimaty znane z „Dziecka Rosemary”. + W katastrofie samolotowej ginie bajecznie bogaty naukowiec, laureat nagrody Nobla z genetyki. Nieoczekiwanie jedynym spadkobiercą jego fortuny okazuje się pewien młody, początkujący autor powieści grozy (taki żarcik Wilsona). Wychował się on w rodzinie adopcyjnej, wszystko zatem wskazuje na to, że zmarły milioner był biologicznym ojcem pisarza. Mężczyzna wraz ze swą śliczną żoną wprowadza się do ogromnej posiadłości, odziedziczonej po naukowcu. Odnalazłszy w niej jego pamiętniki zaczyna je studiować w nadziei odnalezienia swej matki. To, co udało mu się odkryć wprawia go w ogromną depresję i konsternację; nie chce tego za nic zdradzić ukochanej żonie. Ta zwraca się po pomoc do ich wspólnego przyjaciela, katolickiego księdza. Tymczasem grupa (w zasadzie można napisać - sekta) fanatycznych katolików pod przewodem mnicha przybyłego z Francji poszukuje Antychrysta, który jakoby objawił się w Nowym Jorku. Wyczuwają jego obecność w okolicy posiadłości naukowca. Kiedy w brukowcu ukazuje się sensacyjny materiał na temat prawdziwego pochodzenia młodego pisarza, kultyści jego uznają za wcielenie Szatana. Rozpoczynają manifestacje pod bramą posesji…. + F. Paul Wilson tworząc swą sagę o Rasalomie efektownie wykorzystuje schematy i archetypy obecne w literaturze grozy. Po „draculicznej” opowieści o Wampirze („Twierdza”),tym razem sięga po inny klasyczny motyw - narodziny syna Szatana (znany przede wszystkim z „Dziecka Rosemary” Iry Levina i cyklu filmowego „Omen”). „Odrodzony” ani przez chwilę nie ucieka od porównań z „Dzieckiem Rosemary” - mało, Wilson od początku świadomie to ogrywa, parokrotnie wprost, „z nazwy” przywołując słynnego poprzednika. Akcja powieści toczy się w roku 1968, kiedy książka Levina była na szczytach list przebojów (i list sprzedaży). Bohater „Odrodzonego” marzy o powtórzeniu jej sukcesu, a jego redaktor wysyła do niego list z poradą, by „porzucić horror, bo to ślepy zaułek, a Levin jest tylko wyjątkiem, taką overnight sensation, która zaraz przeminie”. To udany żart Wilsona, zważywszy, że właśnie od „Dziecka Rosemary” rozpoczęła się trwająca ponad dwie dekady „złota era horroru”, która przyniosła gatunkowi mnóstwo wspaniałych tytułów (w tym „Twierdzę” samego Wilsona) a piszącym horrory autorom sławę i dobre pieniądze. Ale pal sześć gatunkowe żarciki - „Odrodzony” nawiązuje do Rosemary na poziomie samego głównego pomysłu. Podobnie jak w arcydziele Levina mamy do czynienia z rzekomym przybyciem do naszego świata Antychrysta, mającym oznaczać koniec czasów i upadek ludzkości. Wreszcie, szukając „rosemarowych” tropów nie sposób nie przywołać finału „Odrodzonego” Wilson tutaj po raz kolejny doskonale się bawi, praktycznie cytując zakończenie powieści odwracając je jednak o 180 stopni, bowiem o ile Rosemary ucieka przed mroczna sektą satanistów czczących jej dziecko, to Carol ucieka przez sektą… fanatycznych katotalibów planujych jego……aborcję (sic!). No ihaaaaa, przyznać trzeba, że to twist arcyostry - prawdziwa jazda na szklance ostra kpina z katolickiego antyaborcjonizmu. W ogóle dobrze ten finał wypadł, naprawdę dużo i energicznie się tutaj dzieje. Jest krwawo, ostro, z suspensem - a do tego świetna zabawa gatunkowa. Fajny, konieczny (to początek trylogii!) bad ending, efektowne granie na emocjach czytelników, zróżnicowane, wiarygodne motywacje bohaterów. Tym chętniej czeka się na kolejne powieści cyklu : „Odwet” i „Świat Mroku”. Do dobrych stron Odrodzonego należy sprawny, gładki styl narracji - doskonale warsztatowo napisana powieść bardzo dobrze się czyta. Postaci wykreowane są ciekawie, budzą sympatię i przyciągają uwagę czytelnika. Natomiast gorzej jest z akcją. Po prostu przez większość czasu niewiele się dzieje. Jest do tego stopnia blado, że, w pewnym momencie, żeby jakkolwiek ożywić fabułę autor wprowadza krwawą (acz mało sensowną ) bójkę uliczną. To generalnie mało - na szczęście wspomniany już znakomity finał sporo w końcowej ocenie „Odrodzonego” poprawia. Dobro i zło w człowieku, religijny fanatyzm, kultyści (! Ihaaa!),aspekty i wątpliwości moralne dotyczące aborcji - w sumie warto poznać „Odrodzonego” - lektura obowiązkowa dla tych, którzy szczególnie polubili „Twierdzę” i ciekawi są dalszego ciągu historii. PS. Okładka Steve Crispa jest śliczna, bardzo „złoto-erowa”, ale z czapy całkowicie, bez krzyny związku z fabułą powieści.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na64 lata temu
Nemesis Shaun Hutson
Nemesis
Shaun Hutson
Jedna wielka orgia makabry, przemocy i seksu. Ale co tam. Lubię takie książki. Świetna jest fabuła. Mroczne, nieetyczne eksperymenty, dzieci o morderczych skłonnościach to jest coś co w takich książkach zawsze cenie. Książka opowiada o małżeństwie któremu dwójka zwyrodnialców zamordowała córkę. Na małżeństwo spadają też inne kłopoty natury małżeńskiej. Ostatecznie wyprowadzają się oni do miejscowości Hinkston. Tam dzieją się dziwne rzeczy z dziećmi. Dzieciaki w miejscowości wykazują sadystyczne skłonności, malują makabryczne rysunki, torturują zwierzęta (sic!) itp. Jednak prawdziwy koszmar zaczyna się gdy Sue decyduje się podać dziwnemu zabiegowi sztucznego zapłodnienia. Akcja książki jest prowadzona w ciekawy sposób. Już na samym początku mamy pokazane jak wyglądały eksperymenty z przyśpieszaniem rozwoju embrionów, w latach 40 XX wieku. Sceny eksperymentów przeplatają się z czasami współczesnymi pokazującymi perypetie małżeństwa i scenami krwawych morderstw w Hinkston. Wszystkie wątki są prowadzone ciekawie, a zakończenia historii nie sposób przewidzieć. A końcówka, dynamiczna i pełna ciągłego napięcia jest genialna. Książka zawiera na prawdę dużą dawkę wszelkiej makabry, przemocy, wyuzdanego seksu. Czasami czułem się tym nieco przytłoczony, niemalże tak jak czytając twórczość Edwarda Lee. Nie jest to typowa B klasowa pulpa, gdzie choć pojawia się, przemoc i golizna to nawet jak się człowiek skrzywi, przy jakiejś scenie to i tak ma się banana na ustach. Całości bliżej do prozy ekstremalnej, niż do radosnej twórczości Smitha, czy innych mu podobnych. Żeby nie było tak różowo, a raczej czerwono :)Książka ma też wady. Czasem denerwują zachowania bohaterów. Ich działania bywają często głupie i podejmowane od czapy. Np. gdy mąż Susan próbuje dopaść na własną rękę mordercę ich dziecka. Rozumiem że gość nie jest żadnym detektywem, ani policjantem, ale do zlinczowania morderców i gwałcicieli swojej córki powinien się konkretnie przygotować. Zwłaszcza że gość wie że bandytów było dwóch. Logiczne zatem jest że wiedząc jak wygląda jeden z nich, to powinien próbować od razu wyśledzić tego drugiego psychopatę, a następnie przystąpić do działania. Zamiast tego facet gania po mieście, za niebezpiecznym zwyrodnialcem, aż ten wyląduje na torach. Genialna robota, nie? Ten wątek jest w całości durny i jak dla mnie można by go zastąpić go kolejnymi eksperymentami na Embrionach, lub scenami morderstw dokonywanymi przez dzieciaki w Hinkston. Ogólnie postać męża Susan jest maksymalnie durna i odpychająca. I to nie jest głupota która jest bynajmniej zabawna, jak w twórczości Smitha. Gdzie gburowaci, przerysowani, nierzadko durni bohaterowie byli fajni i pocieszni w tych swoich wyskokach. Tej postaci nie da się lubić za nic w świecie. O ile Susan da się jeszcze po ludzku zrozumieć, że po śmierci dziecka obsesyjnie pragnie mieć drugie. To jego zachowania nikt nie zrozumie nigdy i niech tak zostanie. Ogólnie świetna powieść grozy, z pogranicza horrory ekstremalnego i literatury klasy B. Kto lubi takie klimaty i ma silny żołądek będzie w niebo wzięty. Inni cóż... To książka nie dla nich. :)
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na86 lat temu

Cytaty z książki Trzęsawisko

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Trzęsawisko