Kukułcze jaja z Midwich

Okładka książki Kukułcze jaja z Midwich autorstwa John Wyndham
Okładka książki Kukułcze jaja z Midwich autorstwa John Wyndham
John Wyndham Wydawnictwo: Andor fantasy, science fiction
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Midwich Cuckoos
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
8385227156
Tłumacz:
Remigiusz Markoni
Podczas corocznego pikniku w miejscowości Midwich ma miejsce tajemnicze zdarzenie. Wszyscy mieszkańcy w niewyjaśnionych okolicznościach zapadają w sen. Po kilku tygodniach okazuje się, że wszystkie młode kobiety są w ciąży. Kiedy dzieci przychodzą na świat ku zdumieniu wszystkich ich wygląd jest niemal identyczny...
Średnia ocen
6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama

Kup Kukułcze jaja z Midwich w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kukułcze jaja z Midwich



1713 713

Oceny książki Kukułcze jaja z Midwich

Średnia ocen
6,4 / 10
80 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Kukułcze jaja z Midwich

avatar
64
64

Na półkach:

W Midwich nic się nie dzieje, w Midwich jest spokojnie.

Powieść jest napisana przystępnym, nieskomplikowanym językiem -i zaczyna się z naprawdę wysokiego C. Upiorny suspens, na podobieństwo angielskiej mgły, wisi w milczeniu nad wioską i świetnie buduje poczucie niepokoju. Całość podtrzymuje wspaniały, bo klasyczny ton SF, miejscami aspiruje do egzystencjalnych pytań i czynienia nieśmiałych spostrzeżeń - jednak im bliżej końca, tym bardziej traci oddech, wynurzając się na płycizny i tracąc impet.

Nie żebym miał panu Wyndhamowi cokolwiek za złe; wymyślić potężny koncept to jedno, umożliwić mu wybrzmieć z pełną siłą jest zupełnie inną, jeśli nie znacznie trudniejszą sztuką.

W Midwich nic się nie dzieje, w Midwich jest spokojnie.

Powieść jest napisana przystępnym, nieskomplikowanym językiem -i zaczyna się z naprawdę wysokiego C. Upiorny suspens, na podobieństwo angielskiej mgły, wisi w milczeniu nad wioską i świetnie buduje poczucie niepokoju. Całość podtrzymuje wspaniały, bo klasyczny ton SF, miejscami aspiruje do egzystencjalnych pytań i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2606
870

Na półkach:

Minęło wiele lat, odkąd przeczytałem “Dzień Tryfidów” Johna Wyndhama. Dziś nie pamiętam już fabuły, za to pamiętam emocje, jakie mi towarzyszyły. Zupełnie nie wiem dlaczego potem nie sięgałem po inne pozycje tego pisarza. Teraz jednak trafiła się okazja, zupełnym przypadkiem zobaczyłem Jego nazwisko w Wehikule Czasu od Rebisu (swoją szosą tryfidów też tu wznowili). Pełen nadziei na podobne emocje sięgnąłem po “Kukułcze jaja z Midwich”.

Jedno się zupełnie nie zmieniło - talent Twórcy do prowadzenia fabuły. Jest dynamicznie, poznajemy wydarzenia poprzez wyraziste postaci, mające swoją charakterystykę, szybko czujemy, że są realnymi postaciami, prawdziwymi. Książka nie każe nam przedzierać się przez tony tekstu, który jest nie zawsze zrozumiały dla przeciętnego czytelnika (co się czasem zdarza w SF, a może nawet częściej niż czasem),całość zbudowana jest raczej na rozmowach, dialogach i na próbach adaptowania się bohaterów do szybko zmieniającego się otoczenia.

Oto więc poznajemy postaci, które skupione są wokół miejscowości Midwich, gdzie pewnego dnia dzieje się coś dziwnego. Kontakt z miastem został utracony, a ktokolwiek próbuje się tam dostać - zasypia. Nim zapadły decyzje co w tej sytuacji robić, sytuacja wraca do normy. A jednak, niebawem, okazuje się… Ja wiem, że prawie siedemdziesiąt lat po napisaniu książki przez Autora trudno uniknąć spoilerów, mimo to i tak, a nawet tym bardziej, nie będę nic zdradzał. Prawdę mówiąc tytuł książki jest wystarczająco sugestywny, nie trzeba zbyt wiele dodawać. A im szybciej Czytelnik wpadnie na pomysł “o co chodzi” tym lepiej się poczuje, miłe emocje. Proszę, unikajcie czytania opisu, dziś blurby i opisy są tak łopatologicznie kreowane, że bardzo psują przyjemność czytania i poznawania, poważnie, unikajcie.

Jest to jedna z tych powieści science fiction, która zamiast ostrzegać przed czymś, nawoływać do przygotowań, planów na każdą okazję, procedur i innych regulaminów (tfu!) raczej skłania do myślenia. Jaka jest moja moralność? A jaka jest Twoja? Wyndham pisze rzecz tak, że na koniec lektury pozostaje wyrwa w Czytelniku, niemal fizycznie odczuwalny brak czegoś, jakiegoś elementu. Co my byśmy zrobili? A co by zrobili nasi “rządzący”? Strach się bać. Zdecydowanie polecam, to jest łatwe w lekturze science fiction. Ale niełatwe po lekturze. Rewelacja.

Minęło wiele lat, odkąd przeczytałem “Dzień Tryfidów” Johna Wyndhama. Dziś nie pamiętam już fabuły, za to pamiętam emocje, jakie mi towarzyszyły. Zupełnie nie wiem dlaczego potem nie sięgałem po inne pozycje tego pisarza. Teraz jednak trafiła się okazja, zupełnym przypadkiem zobaczyłem Jego nazwisko w Wehikule Czasu od Rebisu (swoją szosą tryfidów też tu wznowili). Pełen...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
850
429

Na półkach:

Kiedy sięgnęłam po „Kukułcze jaja z Midwich”, nie spodziewałam się, że tak bardzo mnie ta książka zaniepokoi – i to w tak subtelny, niemal cichy sposób. John Wyndham zaczyna tę historię spokojnie, wręcz leniwie, ale z każdą stroną odczuwa się coraz większy niepokój.

Kto oglądał film "Wioska przeklętych", nie będzie zdziwiony fabułą. Książka jest jednak znacznie ciekawsza w odbiorze.

Historia zaczyna się od tajemniczego zdarzenia – cała wioska Midwich nagle zasypia. Gdy wszystko wraca do normy, okazuje się, że kobiety zaszły w ciążę w niewyjaśnionych okolicznościach. Dzieci, które się rodzą, od początku wydają się dziwne – nie tylko przez swój wygląd, ale przede wszystkim przez sposób, w jaki funkcjonują.
Nie jest to jednak typowa historia o obcych. Podczas czytania miałam wrażenie, że to raczej opowieść o czymś znacznie bliższym – o lęku, kontroli i granicach człowieczeństwa.

Najbardziej uderzył mnie klimat tej książki. Nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji ani taniego straszenia. Zamiast tego dostajemy powoli narastające napięcie, potęgowane przez chłodną, wręcz czasami, beznamiętną narrację.

Podczas lektury na pierwszy plan wychodzą dwa pytania. Czym właściwie jest „inność” i  gdzie kończy się człowieczeństwo.
Dzieci z Midwich nie wydają się jednoznacznie złe – i to właśnie było dla mnie najbardziej niepokojące. Nie wiedziałam, czy powinnam się ich bać, czy raczej próbować je zrozumieć.
Książka zmusza mnie do myślenia. Dla niektórych tempo może być zbyt wolne, a styl zbyt „suchy”. To nie jest dynamiczne sci-fi. Jeśli ktoś szuka wartkiej akcji to będzie rozczarowany. Dla mnie to był powrót do klasyki.
Zamiast spektakularnych efektów ksiażka oferuje  inteligentną, niepokojącą refleksję. Jeśli lubisz historie, które zostają w głowie na długo i zmuszają do myślenia – to zdecydowanie książka dla ciebie.

Kiedy sięgnęłam po „Kukułcze jaja z Midwich”, nie spodziewałam się, że tak bardzo mnie ta książka zaniepokoi – i to w tak subtelny, niemal cichy sposób. John Wyndham zaczyna tę historię spokojnie, wręcz leniwie, ale z każdą stroną odczuwa się coraz większy niepokój.

Kto oglądał film "Wioska przeklętych", nie będzie zdziwiony fabułą. Książka jest jednak znacznie ciekawsza...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1038 użytkowników ma tytuł Kukułcze jaja z Midwich na półkach głównych
  • 555
  • 468
  • 15
208 użytkowników ma tytuł Kukułcze jaja z Midwich na półkach dodatkowych
  • 123
  • 27
  • 21
  • 11
  • 11
  • 8
  • 7

Inne książki autora

Okładka książki Moonrise: The Golden Age of Lunar Adventures Mike Ashley, Arthur C. Clarke, Charles Cloukey, Gordon R. Dickson, Paul Ernst, George Griffith, Edmond Hamilton, Judith Merril, William F. Temple, Herbert George Wells, John Wyndham
Ocena 0,0
Moonrise: The Golden Age of Lunar Adventures Mike Ashley, Arthur C. Clarke, Charles Cloukey, Gordon R. Dickson, Paul Ernst, George Griffith, Edmond Hamilton, Judith Merril, William F. Temple, Herbert George Wells, John Wyndham
John Wyndham
John Wyndham
John Wyndham (właśc. John Wyndham Parkes Lucas Beynon Harris),mistrz literatury SF, urodził się w 1903 roku w Anglii. Imał się różnych zawodów, w 1925 roku zaczął pisać dla amerykańskich czasopism SF i detektywistycznych. Podczas II wojny światowej był cenzorem, jako szyfrant lądował w Normandii. W 1951 roku napisał superbestseller Dzień tryfidów, przetłumaczony na kilkadziesiąt języków. W latach 50. był najbardziej poczytnym pisarzem w Wielkiej Brytanii i Australii. Napisał wiele klasycznych, kultowych powieści SF, wielokrotnie ekranizowanych, m.in. Poczwarki, Kukułcze jaja z Midwich, Przebudzenie Krakena, Chocky. Zmarł w 1969 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Kukułcze jaja z Midwich przeczytali również

Łaska bogów James S.A. Corey
Łaska bogów
James S.A. Corey
Twórcy “The Expanse” ruszyli z nowym cyklem. Nie zazdroszczę im presji jaką muszą odczuwać po swoim poprzednim kolosie. Oczekiwania fanów musiały być ogromne. Ja do “Łaski bogów” podszedłem na luzie. Książkowe “The Expanse” skończyłem po pierwszym tomie, serial oglądałem z przyjemnością, ale nie mam aż tak nabożnego stosunku jak niektórzy. Miło mi powiedzieć, że ten cykl planuję kontynuować. Start jest powolny, ale intrygujący. Ludzkość zamieszkuje planetę, która z pewnością nie jest jej pierwotnym domem. Nie wie jednak skąd pochodzi i jak się tu znalazła. Bohaterowie są grupą naukowców badających relację między drzewami życia - endemicznym i ziemskim, gdy błyskawiczna inwazja obcych rzuca ludzkość w niewolę. “Wojna pojmanego” też jest SF, ale tym razem Corey’owie poszli w kierunku space opery. Potężni, homaro-modliszkowaci Carryx to rasa, która wzięła w niewolę dziesiątki gatunków rozsianych po kosmosie, oraz likwidowała te, które okazały się bezużyteczne. Na szczęście wszystkie mogą funkcjonować w podobnej grawitacji i atmosferze. Pozwala to akcji rozgrywać się w kosmopolitycznym więzieniu. Bohaterowie byli mi z grubsza obojętni. Są tam interesujące pomysły, natomiast to sama sytuacja była ciekawa i prowokowała do myślenia, co sam bym zrobił w takim położeniu. Co więcej, jak wspominałem z czasem robiło się coraz bardziej intensywnie i interesująco. Obcość Carryx jest powiedziałbym, akuratna. W sam raz dla space opery, nic brawurowego. Momentami jest śmiesznie, kiedy czytamy o poddanych rasach, zalatuje klasycznym fantasy, ale to drobiazg. Chętnie dowiem się więcej o Roju, o wrogach Carryx. Tym bardziej, że ponoć ma się to zamknąć w trzech tomach, więc szanse na utrzymanie poziomu są spore. Czuć, że Corey’owie to solidni rzemieślnicy. Książka wchodzi gładko mimo pewnych niedostatków a nawet potknięć w redakcji czy tłumaczeniu. “Wojna pojmanego” ponoć już dostała deal na telewizyjną adaptację. To może być trudny materiał, ale chętnie zobaczę to na ekranie.
Mateusz Wielgosz - awatar Mateusz Wielgosz
ocenił na610 dni temu
…i ujrzeli człowieka Michael Moorcock
…i ujrzeli człowieka
Michael Moorcock
„I oto jest to miejsce i boję się. Boję się śmierci i bluźnierstwa. Ale nie można inaczej. Nie ma innego sposobu.” „Srebrne krzyże to kobiety. Drewniane krzyże to mężczyźni. Często myślał o sobie jako o drewnianym krzyżu. W zawieszonych między snem a jawą porannych majakach widział się czasem jako ciężki drewniany krzyż ścigający przez pola ciemności delikatny srebrny krzyżyk.” Chciałem się tylko dobrze bawić przy kolejnej książce z Rebisu, a czuję się jakbym spadł z wysokiej wieży na ostre skały, które rozszarpały moje ciało i duszę na drobne kawałeczki. „... i ujrzeli człowieka” autorstwa Michaela Moorcocka. Tylko tyle i aż tyle. Książka tak samo wspaniała jak bluźniercza. Jednocześnie odważna, niezapomniana, wspaniała i paskudna. Czuję, że potrzebuję kilku dni, żeby ją przetrawić i ugasić wewnętrzny pożar, który wywołała w głowie. Myślę, że istotę „... i ujrzeli człowieka” doskonale ubrał w słowa Brian Aldiss, pisząc, że jest to „Wehikuł czasu, jaki Wellsowi nigdy by nie przyszedł na myśl.” Moorcock nie opisał jedynie jakiejś tam wyprawy w czasie wprost do nieokreślonej przeszłości czy przeszłości, lecz dał nam to, co siedziało w głowie myślicieli przez prawie 2000 lat. Mianowicie, czy życie Jezusa było mitem? Czy istniał naprawdę? Czy faktycznie był fundamentem naszej wiary, synem Bożym, prorokiem który uleczał? To szalona opowieść, którą jednocześnie kocham i nienawidzę. Jest chaosem. Wchodzi do głowy bez pozwolenia, zdzierając całą fasadę wiary, wychowania, wartości, które kształtują nie tylko mnie, lecz poprzednie pokolenia. Michael snuje fantastyczno naukową opowieść o początkach chrześcijaństwa, ubierając w słowa niezwykle pesymistyczną wizję, która intryguje, wywołuje mieszanie opinie ale i na pewien sposób fascynuje. Jest to jedna z powieści, która wymagała niewątpliwej odwagi przy tworzeniu i odporności na krytykę. W końcu według niektórych są rzeczy święte, których się nie rusza. Z pewnych względów pomijam postać „bohaterskiego” podróżnika w czasie Karla Glogauera, który zaryzykował podróż w nieznane, jednak wierzcie mi mam swoje powody. Raz, jest to postać niesamowicie skomplikowana, skonfliktowana z samym sobą, przejawiająca tragizm, dwa jego losy zostaną ściśle związane z Jezusem, którego tak szuka. Początkowo jego opowieść przypomina ekstrawagancką fatnastykę naukową, jednak szybko zmienia się w anatomię rozpaczy, która dosięga nawet i czytelnika. Po prostu było mi ciężko na duszy podczas lektury. Polecam. Chociaż Bóg mi świadkiem, że moja dusza teraz krwawi.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na91 miesiąc temu
Poczwarki John Wyndham
Poczwarki
John Wyndham
Poczwarki to zdecydowanie książka, która mnie zachwyciła, chociaż szczerze mówiąc nie spodziewałam się tego. Powieść od samego początku szybko i w niezwykle wciągający sposób wprowadza nas do świata postapokaliptycznego, w którym żyje główny bohater, David. W świecie tym, obraz człowieka jest obrazem boga, człowiek więc musi mieć dwie ręce, dwie nogi, łącznie dwadzieścia palców, jedną głowę i jedno ciało - jeżeli coś się nie zgadza, nazywany jest mutantem i wypędza się go ze społeczności. David żyje w tym miejscu wychowywany przez srogiego ojca, który tępi wszelkie, najdrobniejsze odstępstwa od normy nazywając je plugastwem, a z czasem okazuje się, że takim odstępstwem od normy jest także jego syn. David wraz ze swoimi przyjaciółmi ucieka przed zagrażającą im śmiercią, po raz pierwszy stawiając stopę na groźnych pustkowiach, miejscu w którym żyją mutanci, w miejscu splugawionym. Podczas wędrówki okazuje się, że świat jest tak naprawdę wielkim i różnorodnym miejscem, w którym nie każdy ma tak surowe poglądy jak jego ojciec. Przyjaciele wspólnie trafiają w miejsca, które być może, pozwolą im żyć w bezpieczny i normalny sposób. Powieść Wyndhama to naprawdę świetna książka i dobrze wykreowany świat, jest to nie tylko rozrywka, ale także lektura, która skłania do refleksji, nad tym kim właściwie jest człowiek, nie brakuje tutaj fajnie psychologicznie zbudowanych charakterów, książka więc jest dzięki temu bardzo bogata, a studium ich zachowania niezwykle interesujące. Szczerze polecam sięgnięcie po tę opowieść.
szary_pterodaktyl - awatar szary_pterodaktyl
ocenił na82 miesiące temu
Góra pod morzem Ray Nayler
Góra pod morzem
Ray Nayler
Zbliża się koniec kwietnia, więc warto przypomnieć kwietniowy numer Informatora Biblioteki Kraków, gdzie można znaleźć moją recenzję książki, twardej Sci-Fi Raya Naylera, Góra pod morzem, Mag, Warszawa 2024. Tutaj zaś podrzucę trochę dłuższą wersję: Rozmowa i obecność drugiego człowieka, choć są to jedne z najbardziej podstawowych potrzeb, to bardzo często są niemożliwe do zrealizowania. Co i rusz media dostarczają nam informacji, że ludzie wolą dziś spytać, rozmawiać o swych problemach ze sztuczną inteligencją, z nieożywionym zestawem cyfr niż z drugą osobą. Gdyż tak jest łatwiej, bezpieczniej. Kwestią czasu jest tylko, kiedy "rynek" zaproponuje kolejny, komercyjny krok w tym kierunku - osobistych partnerów by złagodzić życie w coraz bardziej nienaturalnym świecie ekologicznej katastrofy. Świecie, w którym człowiek zapomniał, że na Ziemi nie jest sam. Obraz takiego świata, który pod wieloma względami jest naszym jutrem, kreśli właśnie Ray Nayler. Recenzja tej książki zrodziła się właściwie z rozmowy z czytelniczką Biblioteka.Kraków, socjolożką, która poleciła mi ją jako coś nowego, świeżego. Postanowiłem zatem zagłębić się w świat równie tajemniczy co gwiazdy, w których szukamy Innych. W wody mórz i oceanów. Książka Naylera utrzymana jest w starym duchu technotrillera Sci-Fiction, gdzie pod płaszczykiem powieści rozgrywającej się w niedalekiej przyszłości autor przygląda się z pełną mocą współczesnym problemom świata. Najmocniej z pośród nich wybrzmiewa wspomniana kwestia samotności oraz ceny, jaką pozostałe ziemskie organizmy płacą za władzę człowieka nad ziemią. Nayler stara się zgłębić zagadnienie samotności z kilku różnych perspektyw. Z jednej strony ukazuje alienację jednostki ludzkiej w coraz bardziej zaawansowanych społeczeństwach XXI wieku. Dążenia ludzi do zaspokojenia potrzeby kontaktu, rozmowy, które dla zysku wykorzystują wielkie korporacje, takie jak książkowa DIANIMA. Poprzez produkcję zaawansowanych AI w formie nieomal magicznych kryształowych kul, jak i pierwszego, samodzielnego myślącego Androida. Czemu towarzyszą tradycyjne dylematy ludzkości znane choćby z Blade Runnera o kwestię kreacji sztucznych osób. Książka zresztą pełna jest filozoficznych wątków o AI. Nayler jednak stara się przy tym podkreślić, że człowiek nie jest sam i nigdy nie był. Albowiem otacza nas olbrzymia, choć stale malejąca rzesza organizmów. W tym choćby inteligentne ośmiornice, z których czyni on bohaterami swej powieści. Szczególnie mocno wybrzmiewa w tym kontekście część Science w Sci-Fi, gdyż Nayler napisał swą książkę po konsultacjach z naukowcami i w oparciu o najnowszą literaturę naukową. W ten sposób udało mu się w pełni oddać złożoność świata ośmiornic i tego, w jaki sposób mogłyby one zacząć tworzyć własne społeczeństwo pod wodą. Dla którego największym zagrożeniem jest człowiek prowadzący coraz bardziej rabunkową gospodarkę wód i niszczący morskie ekosystemy. Masowe przełowienia, wydobycie surowców z dna morskiego, zlewanie nieczystości, składowanie materiałów wybuchowych i broni chemicznej na dnie to tylko kilka przykładów. Ciekawym smaczkiem dla mnie jako badacza wojny wietnamskiej, było osadzenie akcji na dawnych wyspach więziennych Con Dao oraz odwołania do tego konfliktu. Amerykanie w czasie jego trwania dokonali licznych zbrodni na ekologii Wietnamu, które w powieści nie zniszczyły świata ośmiornic. Tym razem zagrażają im jednak sterowane przez AI, obsadzone tanimi ludzkimi niewolnikami statki rybackie. A jedyną osłonę dla nich stanowi wspomniana korporacja DIANIMA, w osobach pierwszego, prawdziwego Androida - Evrim, biolożki morskiej Ha Nguyen i ochroniarki Altantsetseg. Każde z nich prowadzi przy okazji własną grę, z których najmroczniejszą są właściwie przeciwstawne cele samej Mega Korporacji. Wadą tej książki, podkreślaną zresztą w jej recenzjach, jest pewien chaos jaki wprowadza autor. Posługuje się on aż 8 głównymi bohaterami w 3 zasadniczych naprzemiennych wątkach, co wymaga od czytelnika znacznej uwagi. To w połączeniu z wielowątkowością narracji czyni książkę Naylera ciekawą ale i miejscami trudną w odbiorze, a jeszcze cięższą do satysfakcjonującego zrecenzowania. Podsumowując Nayler stara się nam ukazać w swej powieści, że nie jesteśmy sami na naszej planecie i nie możemy jej dowolnie eksploatować, gdyż skończy się to tragedią. Jesteśmy równą częścią jej ekosfery i nie musi wcale tworzyć Androidów, by zapełnić pozorną pustkę. Musimy się tylko nauczyć akceptować i otworzyć na innych. Link do krótszej wersji: https://cyfrowa.biblioteka.krakow.pl/dlibra/publication/8678/edition/7244/content?fbclid=IwY2xjawRejjBleHRuA2FlbQIxMQBzcnRjBmFwcF9pZBAyMjIwMzkxNzg4MjAwODkyAAEeAF8c8TeB4UmMMXg5TFCXsSny5LC5hK_nPHCkd37VJe4g8-9qm188yd6lbik_aem_KYHBMhvSvGVSvSsX3jprUA
Kurt13Cidaris - awatar Kurt13Cidaris
ocenił na62 dni temu
Pyłek w Oku Boga Larry Niven
Pyłek w Oku Boga
Larry Niven Jerry Eugene Pournelle
Powieść z 1974 roku, a bohaterowie korzystają z "komputerów kieszonkowych", którymi nagrywają przeróżne sytuacje, a następnie zapisują ją w sieciach komputerowych - sieci komputerowej statku kosmicznego, budynku na planecie, wreszcie w publicznej sieci całego państwa... Zresztą jedna z bohaterek (a właściwie: jedyna bohaterka) łapie się na tym, że za dużo czasu spędza z komputerem kieszonkowym w ręku. Ot, wizjonerstwo. Natomiast pod wieloma względami ta monumentalna powieść science fiction o pierwszym kontakcie stoi w sprzeczności z dzisiejszymi czasami. Jest celowo retrofuturystyczna - o ile opisywana technologia względnie poszła do przodu, o tyle warstwa socjologiczna się cofnęła. I tak miejsce kobiet w społeczeństwie przypomina konserwatywną Ameryką lat 50., a Imperium Ludzkości rządzi arystokracja, z oczywistą megalomanią tytułów. Czułem, jakbym czytał "Honor Harrington", ale nieco bardziej na poważnie. Taką konwencję trzeba kupić, co nie jest łatwe. Choć rzeczywiście podejście autorów do jedynej kobiety na statku jest mocno problematyczne, postać Sally trudno jest jakkolwiek obronić nie tylko z dzisiejszej, ale i jakiejkolwiek perspektywy. Jeśli chodzi o główną warstwę, czyli powieść o pierwszym kontakcie, to jest ona bardzo dobra. Oczywiście obcy okazują się być dość bliscy ludziom, ale jednak na tyle obcy, aby ciekawie się o nich czytało. Autorzy ciekawie grają relatywizmem moralnym. Dużą zaletą powieści jest spokojne tempo, dzięki któremu wszystkiemu udaje się wybrzmieć. Największa wada to natomiast wspomniane już postacie, na czele z Sally, ale też Roderickiem Blainem, który może i jest zajebisty, ale tylko w warstwie deklaracji autorów. Zdecydowanie nie żałuję, że przeczytałem. To bardzo dobre SF, które zostanie w mojej pamięci na dłużej. Są dużo lepsze powieści o pierwszym kontakcie, ale nie ma ich znowuż aż tak wiele. Serdecznie polecam, choć podczas lektury trzeba wziąć poprawkę na rok napisania - od 1974 r. minęło już wiele dekad, a w świecie literatury SF były to wręcz eony. Stąd dla wielu czytelników "Pyłkowi w oku Boga" może być bliżej do ramotki.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na825 dni temu
Mickey7 Edward Ashton
Mickey7
Edward Ashton
O tym czy śmierć jest problemem, gdy człowiek nie może umrzeć. Akcja dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w której ludzkość zaczęła kolonizować inne planety. Mickey pracuje na jednej z nowych kolonii jako "wymienialny", czyli osoba, która zajmuje się najbardziej niebezpiecznymi pracami, a w razie śmierci jego DNA wraz ze świadomością zostanie skopiowane do kolejnego klona. Wskutek zbiegu różnych okoliczności, pewnego razu na kolonii znajdują się jednocześnie dwie wersje Mickeya, co jest z wielu względów wielce niepożądane. Sytuacja, w której bohater występuje naraz w dwóch wersjach mogłaby być paliwem dla wielu potencjalnie ciekawych scen i interakcji, być może też jakichś bardziej komediowych momentów. Niestety autor niemal zupełnie tego nie wykorzystuje, a można wręcz mieć wrażenie, że niemal wszystko mogłoby się potoczyć dokładnie tak samo, gdyby Mickey był pojedynczy - jego relacja z klonem sprowadza się właściwie wyłącznie do kłótni o racje żywnościowe. To zdecydowanie największy minus. Wszystko tutaj rozwiązuje się bardzo łatwo i szybko, a retrospekcje zajmują chyba więcej miejsca (i wypadają przy tym dużo ciekawiej) od właściwej fabuły. Książka próbuje też podejmować bardziej filozoficzne tematy - znajdziemy tu trochę rozważań na temat nieśmiertelności czy etyki klonowania ludzi, ale wszystko to mogłoby być zdecydowanie bardziej pogłębione. Z pomysłu z naprawdę sporym potencjałem wyszła niestety książka dość przeciętna.
niedź - awatar niedź
ocenił na66 miesięcy temu

Cytaty z książki Kukułcze jaja z Midwich

Więcej

Czy sztuka muzyki jest mniej godna szacunku tylko dlatego, że wykonawca nie jest osobiście obecny przy odtwarzaniu swego dzieła? Jak się zachować? Powinienem skupić uwagę na panu, a pan na mnie, czy obaj powinniśmy skupić się na genialnym dziele - nawet z drugiej ręki? Nikt nam tego nie powie. Nigdy nie będziemy wiedzieli. Najwyraźniej nie radzimy sobie z nowinkami w naszym życiu towarzyskim, nieprawdaż? Świat dobrych manier rozpadł się pod koniec ubiegłego wieku i nie ma zbioru zasad określających sposób postępowania ze wszystkim, co od tej pory wymyślono. Nie ma nawet reguł, które mogliby łamać indywidualności, co jest kolejnym ciosem zadanym wolności.

Czy sztuka muzyki jest mniej godna szacunku tylko dlatego, że wykonawca nie jest osobiście obecny przy odtwarzaniu swego dzieła? Jak się zac...

Rozwiń
John Wyndham Kukułcze jaja z Midwich Zobacz więcej

Ja sądzę, że to za­le­ży od tego, czy zda­niem redak­cji ta śpią­ca kró­lewna okaże się sen­sa­cją czy nu­dzia­rą.

Ja sądzę, że to za­le­ży od tego, czy zda­niem redak­cji ta śpią­ca kró­lewna okaże się sen­sa­cją czy nu­dzia­rą.

John Wyndham Kukułcze jaja z Midwich Zobacz więcej

Licz­ne formy życia, które na pierw­szy rzut oka wy­da­ją się jed­nost­ko­wymi by­ta­mi, w rze­czy­wi­sto­ści są kolo­niami orga­ni­zmów, które nie zdo­ła­łyby prze­trwać, gdyby nie wytwo­rzyły zbio­ro­wisk dzia­ła­ją­cych jak jeden orga­nizm.

Licz­ne formy życia, które na pierw­szy rzut oka wy­da­ją się jed­nost­ko­wymi by­ta­mi, w rze­czy­wi­sto­ści są kolo­niami orga­ni­zmów, kt...

Rozwiń
John Wyndham Kukułcze jaja z Midwich Zobacz więcej
Więcej