rozwińzwiń

Smoleńsk 10 kwietnia 2010

Okładka książki Smoleńsk 10 kwietnia 2010 autora Piotr Kraśko, 9788362343096
Okładka książki Smoleńsk 10 kwietnia 2010
Piotr Kraśko Wydawnictwo: G+J reportaż
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2010-06-10
Data 1. wyd. pol.:
2010-06-10
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-623-4309-6
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Smoleńsk 10 kwietnia 2010 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Smoleńsk 10 kwietnia 2010



książek na półce przeczytane 1098 napisanych opinii 98

Oceny książki Smoleńsk 10 kwietnia 2010

Średnia ocen
6,3 / 10
135 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Smoleńsk 10 kwietnia 2010

avatar
60
43

Na półkach:

Warto przeczytać. Polecam.

Warto przeczytać. Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16
16

Na półkach:

Dobrze napisna książka, bez żadnych osądów, obiektywnie zdana relacja.

Dobrze napisna książka, bez żadnych osądów, obiektywnie zdana relacja.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1457
1457

Na półkach: ,

Była to moja pierwsza książka o Smoleńsku, którą przeczytałem o tej katastrofie w 2010 roku. W tym roku, z okazji okrągłej smutnej rocznicy odświeżam różne lektury z tej tematyki. Piotr Kraśko podzielił książkę na 9 części i tytułem każdej części są następujące po sobie dni kwietnia licząc od 10 kwietnia, a kończąc na 18 kwietnia czyli dniu pogrzebu pary prezydenckiej. Dziennikarz nie odkrywa niczego nowego. Raczej relacjonuje w miarę szczegółowo wydarzenia które się rozegrały 10 kwietni i w kilku następujących po sobie dniach aż do pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich. Autor relacjonując przebieg wydarzeń dzieli się z czytelnikiem nieznanymi faktami i detalami (np. zachowanie ormiańskiej mafii). Książka objętościowo ma ponad 200 stron ale większość stanowią zdjęcia i muszę przyznać, że stanowią świetne uzupełnienie treści. Myślę, że perspektywie wielu lat, dzięki tym zdjęciom, ta książka będzie swojego rodzaju pamiątką (niestety bardzo przykrą) o tym co się wtedy wydarzyło, właśnie z uwagi na te zdjęcia. Ja przeczytałem ją w kilka godzin. Warto poczytać.

Była to moja pierwsza książka o Smoleńsku, którą przeczytałem o tej katastrofie w 2010 roku. W tym roku, z okazji okrągłej smutnej rocznicy odświeżam różne lektury z tej tematyki. Piotr Kraśko podzielił książkę na 9 części i tytułem każdej części są następujące po sobie dni kwietnia licząc od 10 kwietnia, a kończąc na 18 kwietnia czyli dniu pogrzebu pary prezydenckiej....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

283 użytkowników ma tytuł Smoleńsk 10 kwietnia 2010 na półkach głównych
  • 191
  • 92
87 użytkowników ma tytuł Smoleńsk 10 kwietnia 2010 na półkach dodatkowych
  • 73
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Piotr Kraśko
Piotr Kraśko
Polski prezenter i dziennikarz telewizyjny. Wielokrotnie relacjonował pielgrzymki papieża Jana Pawła II, był korespondentem TVP z punktów zapalnych na całym świecie (m.in. Afryka). Przygotowywał relacje z zamachów bombowych w Londynie w 2005 roku, a także z katastrofalnego tsunami w Azji w 2004 roku. Laureat nagrody Wiktora 2008 w kategorii Najlepszy prezenter.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Absurdy PRL-u. Antologia Marcin Rychlewski
Absurdy PRL-u. Antologia
Marcin Rychlewski
GodzinaZksiazka.blogspot.com Wzięłam do ręki książkę z charakterystyczną kolorystyką, czcionką i czarno-białym zdjęciem na okładce. Czego się spodziewałam? Nostalgicznych wspomnień, absurdalnego humoru, sytuacji przypominających filmy i seriale "Miś", "Zmiennicy" czy inne znane? Jak najbardziej. I nie zawiodłam się! Świetna pozycja dla każdego, kto lubi pośmiać się przy lekturze. Co więcej, forma książki pozwala na cieszenie się czytaną treścią z kimś, kto akurat siedzi obok i nie przeszkadza mu wtrącany co jakiś czas dowcip, czy ciekawy wpis. W tej książce znajdziecie zarówno popularne żarty, które w latach PRL-u krążyły wśród obywateli, nietypowe instrukcje obsługi typowych przedmiotów. Rozbroją Was wpisy z ksiąg skarg i zażaleń oraz pism urzędowych. Te, pochodzące z milicyjnych raportów chwilami wydają się nieprawdopodobne...Patrolując ulice zauważyłem spokój...Podkreślam ponownie, że patrol pieszy nie jest w stanie w żaden sposób skutecznie ująć i zatrzymać uciekającego samochodu...Ukrywał się w śmietniku, przez co cuchnął tak intensywnie, że nawet pies służbowy się skrzywił... Takie i inne perełki czekają na Was w tej niepozornej, niedużej książeczce. Niektórych nie wypada przytaczać, ale z pewnością wywołają szeroki uśmiech na Waszych twarzach. Zdjęcia, które przenoszą nas w lata, kiedy na półkach nie pojawiały się wyszukane towary, jeśli w ogóle tam były...Kolejki, kartki na żywność, propagandowe hasła i plakaty. Znane z epoki socrealizmu samochody, popularne znaczki pocztowe, a i oczywiście kultowe buty Relax ! W indeksie na zakończenie, znajdziecie wyjaśnienie nazw, skrótów oraz opisy znanych osób. Książka, którą można czytać jednym tchem, ale i wracać niejednokrotnie do jej treści. Książka, przypominająca czas, kiedy ...było naprawdę inaczej niż obecnie....
Ida - awatar Ida
oceniła na77 lat temu
Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki Justyna Polanska
Pod niemieckimi łóżkami. Zapiski polskiej sprzątaczki
Justyna Polanska
Podchodziłam do niej kilka razy, bo chciałam przeczytać coś lekkiego i po niemiecku, ale nie dawałam rady. Nagle sięgnąłam po nią kolejny raz i przeczytałam w 2 dni. Nie jest to książka górnych lotów, ale taka dla zabicia czasu, gdy pod ręką nie ma nic lepszego, mimo to historie w niej zawarte pokazują niemiecką, zarobkowa rzeczywistość. Justyna wyjeżdża do Niemiec najpierw jako opiekunka do dzieci, potem pracuje w barze u tureckiego pracodawcy, aby w końcu zostać sprzątaczką. Nie jest to jej wymarzona droga kariery, ale lepsza niż jej początki. Tłumaczy, że pracuje na czarno, bo kto by wynajmował sprzątaczkę i płacił więcej, aby mogła opłacić podatki. Czasem spotyka się z tym, że jakiś mężczyzna proponuje jej sex za pieniądze, albo pisze, że wyrazem nie tylko gościnności, ale też zwykłej ludzkiej przyzwoitości traktowania drugiego człowieka z szacunkiem byłoby zaproponowanie jej szklanki wody w upalny dzień. Pisze również o tym, że niektórzy testują jej zaufanie zostawiając banknoty w różnych częściach domu, albo zadają jej pytanie typu: "czy umie obsługiwać komórkę?". Książka może wzbudzać różne kontrowersje i emocje, bo opowiada o zderzeniu dwóch kultur, gdzie barierą w porozumieniu bywa język. Poza tym znam trochę mentalność Niemiecką i to jest trochę zabawne, że mogą postrzegać obcokrajowców jako trochę "zacofanych" (pani jeździ na Wakacje do 5 gwiazdkowego hotelu?),ale prawda jest taka, że dla Polaków to mentalność niemiecka wydaje się często trochę "zacofana". Polacy mają spryt, którego Niemcom często brakuje. Z racji tego, że społeczeństwa niemieckie i polskie są dosyć różnorodne, nie można nikogo wrzucać do jednego worka. Książka wydaje mi się być interesująca, bo pokazuje to wyśnione życie za granicą w taki realistyczny sposób. Jest jak jest. Zarabia się tam więcej i inaczej żyje, ale nie zawsze jest się tam na najwyższym stanowisku, dlatego patrzy się na obcokrajowców z góry, bo nie da się z nimi dogadać. Justyna opisuje też jak pedantyczni potrafią być Niemcy odliczając 10 minut spóźnienia co do centa, ale też nie dodając nic za ileś minut ponad. Jak dentysta u którego pracowała zapraszał na wizytę, gdyby potrzebowała, a gdy jej sióstr przyszła z bolącym zębem, polecił jej dokładniej myć zęby i podarował szczoteczkę do zębów. Wspominała też kobietę, która chwaliła się swoimi markowymi zakupami (1500 euro torebka czy 400 euro spodnie) gdzie równocześnie potrafiła zwlekać z wypłatą nawet dwa tygodnie tłumacząc, że miała "inne wydatki" . Książka to szczera opowieść o tym jak na serio bywa na emigracji i choć momentami może przesadzona, to i tak możemy spojrzeć, że nie zawsze trawa jest bardziej zielona po drugiej stronie płota 😉
amisette - awatar amisette
ocenił na65 miesięcy temu
PRL. Jak cudnie się żyło! Wiesław Kot
PRL. Jak cudnie się żyło!
Wiesław Kot
Tytuł PRL jak cudnie się żyło kusi obietnicą podejścia do absurdów polskiego komunizmu nieco z przymrużeniem oka. I w sumie ją spełnia, chociaż formuła, którą przyjął autor jest dość specyficzna. Ta książka to właściwie zbiór anegdotek. Każda z nich jest zredagowana tak, że zajmuje maksymalnie dwie strony, wraz ze zdjęciami czy dodatkowymi ciekawostkami napisanymi mniejszą czcionką. W sumie to dość ciekawe podanie tematu i nawet osiąga efekt opisania szeroko życia za PRL. Niestety skrótowe i anegdotyczne podanie informacji sprawia, że tę książkę dość ciężko się czyta. Nie da się w nią wciągnąć, bo co kartka, to nowy temat. Acz należy przyznać, że dzięki temu autor był w stanie dotknąć chociaż po powierzchni bardzo wielu aspektów życia, o których się rzadziej mówi. 🪤 Cała masa anegdot PRL jak cudnie się żyło to w sumie masa anegdot z przeróżnych dziedzin życia. Problem jednak w tym, że nie do końca wiadomo czy prawdziwe i skąd się wzięły, bo ich źródła są podawane rzadko, głównie w przypadku cytatów z gazet. Acz niektóre z nich są powszechnie znane i nawet jeśli są urban legends, to założyć można, że mniej więcej oddają ówczesną rzeczywistość. Choć muszę też przyznać, niektóre opisane historie były dla mnie nowością. Np. sensowna i prosta przyczyna wybuchu gazu w rotundzie w 1979 (oblodzenie). Albo tego, jaka historia stała za Marianem Falskim i stworzeniem Elementarza. Że autora wyzywano od truciciela dusz dziecięcych bo w jego podręczniku nie było obrazków świętych, procesji ani kościołów. I wgl jakim ta mała książeczka była wielkim narzędziem propagandy! 🪤 Coś więcej niż anegdotki Życie tak wyglądało i nie wyglądało jednocześnie, bo życie nie składa się z anegdotek. A jednak dają one wyraźny obraz absurdów w przeróżnych aspektach codzienności. Szczególnie te dotyczące najważniejszych potrzeb życiowych – brakach żywności i innych produktów, codziennego reżimu (Milicja czy Ormo),czy ogólnego stanu państwa, który szczególnie rzucał się w oczy podczas zim, np. w 1979 nazywanej zimą stulecia. Ale PRL jak cudnie się żyło to nie tylko śmiesznostki i absurdy. To także inne informacje o ustroju, o niezbyt miłej rzeczywistości braków, przestępczości i prostytucji, czy o pisarzach (Tyrmandzie i Słomczyńskim). W ogóle jest tu sporo informacji o książkach i pisarzach tamtych czasów. Także o popkulturze, filmach, designie i wielu innych aspektach codzienności czasów wiecznych braków i kombinowania. Wiesław Kot zsyntezował ogromną ilość ciekawostek dotyczących przeróżnych aspektów życia. Dość dobrze udało mu się oddać specyfikę życia jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Warto sięgnąć po tą książkę, jako szybką rozrywkę do poczytania od czasu do czasu, w tramwaju, na tronie, czy gdzieś, gdzie ta krótka forma będzie zaletą. Może być też świetnym źródeł niezobowiązujących ciekawostek do wplatania w opowieść o absurdach komunizmu.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na71 rok temu
Polska da się lubić Steffen Möller
Polska da się lubić
Steffen Möller
Steffen Möller "Polska da się lubić" ... czyli prywatny przewodnik po Polsce i Polakach wg Steffena. Oddajmy się dziś lekkiej i falującej swą finezją lekturze. Czas bowiem przerwać toporność (pod względem odbioru) książek przeze mnie wybieranych. Lećmyż! Kimże jest w/w Möller? Polskim Niemcem, niemieckim Polakiem, znanym głównie z tasiemca "M jak Miłość", tudzież z "Europa da się lubić". Kabareciarzem, aktorem, nauczycielem i krzewicielem języka niemieckiego w naszej Ojczyźnie. I to krzewicielem zdecydowanie sympatycznym. Jak widzą Polskę obcokrajowcy, w tym wypadku niejaki Stefan zza Odry?- oto właśnie rozchodzi się w nadmienionej publikacji. Ów przewodnik został ułożony w kolejności alfabetycznej, porządkując tym samym najważniejsze i najbardziej charakterystyczne cechy- wg autora- Polaków (dajmy na to przykłady: anarchia, historia, kuchnia polska, menel, romantyzm, zdrobnienia etc). Książkę, wypełnioną do cna i zadrukowaną do ostaniej wolnej połaci karty, czyta się nad wyraz przyjemnie z nieustannym, kołaczącym do naszych ust uśmiechem. Jest lekko, jest zabawnie. Uwielbiam, gdy dykteryjki i prywatne zwierzenia twórcy poprzetykane są kolorowymi (koniecznie!) zdjęciami i wszędobylskim puszczaniem oka do czytelnika. Wyśmienicie wręcz! Wnioski: dla Polaków, o Polakach, o języku, zwyczajach, miejscach, kulturze i tym całym anturażu, w jakim żyć nam przystało. I tylko gdzieś z tyłu głowy nastręcza się myśl jedna, zacz jakżeż przenikliwa: a może tak przestać biadolić na tę naszą Polskę i zacząć doceniać jej uroki, a tym bardziej cechy pożądane mniej? Odprężenie podczas lektury gwarantowane. Ocena: 8/10. Tekst pierwotnie opublikowano na moim blogu w 2010 roku: https://www.photoblog.pl/poczytelnia/99541770/55.html
Pani Akne - awatar Pani Akne
ocenił na81 rok temu
Człowiek, który wkradł się do Auschwitz Denis Avey
Człowiek, który wkradł się do Auschwitz
Denis Avey Rob Broomby
To historia brytyjskiego żołnierza, o tym co przeżył podczas wojny, jak dobrowolnie dostał się do obozu w Oświęcimiu, jak się z niego wydostał i co działo się po tych wszystkich zdarzeniach. Do tej pory rzadko sięgałam po literaturę obozową. Z doświadczenia wiem, że taką książkę należy czytać w odpowiednim czasie. Zazwyczaj jej treść zostaje w głowie na dłużej i nie można jej tak poprostu skończyć, odłożyć i zapomnieć. Historia głównego bohatera Denisa jest wstrząsająca, to bez wątpienia. Zresztą wszystko co działo się w tamtych czasach do takich należy. Jest to obecnie nie do wyobrażenia. Auschwitz już jako samo słowo budzi strach i przerażenie. Ogrom zła i cierpienia, którego doświadczyło tyle ludzi. Pamiętam, że chodząc do gimnazjum każda ostatnia klasa odwiedzała Oświęcim. Uwierzcie mi, że nigdy chyba nie zapomnę tego, jak to miejsce wpłynęło na grupę gówniarzy jaka z nas była wówczas. Wiadomo wycieczka szkolna, nie ma lekcji, nauki, swawola, żarty, żarciki. Tak zaczynaliśmy wizytę w Auschwitz, podejrzewam, że jak większość młodzieży. Mam wrażenie, że do domu wracaliśmy zupełnie inni. Nie było już śmiechu. Wszyscy byliśmy przybici, mało rozmowni, przerażeni wybrażając sobie co działo się w tym miejscu. A widok tak ogromnej ilości butów w gablocie, pozostałych po więźniach zostanie ze mną długo. To straszne. To miejsce to coś okropnego na mapie naszego kraju. Tymbardziej mocno poruszyła mnie historia Denisa, który opisuje to co się tam działo od wewnątrz. Tym samym wchodząc tam zupełnie dobrowolnie.
uwielbiam_to_czytam - awatar uwielbiam_to_czytam
ocenił na84 lata temu
Niestety wszyscy się znamy Bohdan Smoleń
Niestety wszyscy się znamy
Bohdan Smoleń Anna Karolina Kłys
Słodko-gorzka książka. Taka, jakie było życie jej bohatera. Wywiad-rzeka z Bohdanem Smoleniem ukazuje człowieka, którego stać na coś, na co mało która gwiazda, który celebryta może sobie pozwolić: na prawdę i szczerość. Smoleń nie patyczkuje się z niczym i z nikim. Mówi tak, jak było. Jednocześnie ma hamulec, zachowuje klasę – nie miesza ludzi z błotem, nie sypie plotkarsko nazwiskami na prawo i lewo. Umie powiedzieć: „nie, o nim, o niej rozmawiać nie chcę”. Odsłania przy tym swoją duszę: człowieka prawego, uczciwego, dobrego, pragnącego sprawiedliwości i spokoju. Był niezwykle wrażliwą, ufną, może nieco naiwną i łatwowierną osobą. Sam nie krzywdził innych, więc nie zakładał, że ktoś chce oszukać go. A brutalny świat to wykorzystywał. Smoleń pięknie opowiada o swoich przodkach, o rodzicach, dzieciństwie, studiach, małżeństwie, rozwoju kariery, ciężarze popularności, zwłaszcza tej z czasów Teya i telewizji. Stale przewija się wątek alkoholu. Straszne to były czasy, w których za punkt honoru uważało się wypicie z kimś kielicha. I takich ludzi przewijało się wciąż mnóstwo, a Smoleń nie zawsze miał na to picie ochotę i zdrowie. Niezwykle interesująca jest opowieść o Kabarecie Tey. O relacjach między jego członkami, o apodyktycznym, despotycznym i bezkompromisowym Laskowiku, maratonach koncertów, które wykańczały fizycznie i psychicznie. O gonitwie za pieniądzem i pułapkami rosnącej popularności. Smoleń wspaniale opowiada o atmosferze, klimacie PRL. Doskonale cieniuje nastroje wówczas panujące. To nie był czarno-biały świat składający się tylko z partii i „Solidarności”. Cała rzesza artystów, nie tylko kabaretowych, oraz odbiorców ich sztuki tworzyła ogromną paletę odcieni pomiędzy tymi punktami granicznymi. Smoleń opowiada też o karierze po Teyu: inne formacje kabaretowe, flirt z disco polo, występy dla dzieci, rola listonosza Edzia w „Świecie według Kiepskich”, wreszcie przeprowadzka do Baranówka i założenie Fundacji Stworzenia Pana Smolenia. Są też straszne i smutne wątki z życia wzięte: samobójstwo syna i żony, nieudane drugie małżeństwo, choroby, starość, niemoc. Smoleń opowiada o wszystkim barwnie, bogato i zupełnie serio. Niczego nie grał, wreszcie mógł być sobą. Całość dopełnia galeria zdjęć, a zubaża sporo literówek, błędów interpunkcyjnych i nawet jeden ortograficzny („nikt wam nie karze pracować”).
Mister Oizo - awatar Mister Oizo
ocenił na71 rok temu
My z poprawczaka Orfeusz Nowakowski
My z poprawczaka
Orfeusz Nowakowski
W komentarzach widziałem stwierdzenie, że ta książka nic nie wnosi dla czytelnika. Ośmielę się nie zgodzić. Po raz pierwszy natrafiłem na ta pozycje mając ok 17 lat i wtedy co prawda doczytałem do połowy, bo prowadziłem podobny tryb życia co główny bohater i czułem jakby ktoś opisywał moje życie, dziś mam lat 28 i to już jest dawno za mną. Ta opowieść pokazała mi pewna perspektywę i drogę jaka przebyłem jako człowiek. Klimat jest brudny, lepki wręcz, jak ciało Po trzydniowym kabarecie, słownictwo paskudne, dziś mnie to razi i nie mogę wytrzymać w towarzystwie osób, które się wyrażają w taki sposób, w paru momentach musiałem wręcz sobie przypomnieć, że bohaterowie to ledwo dzieci 16 17 lat, a życiorysy już przegrane i nie boję się tego powiedzieć, bo z podobnymi przypadkami już się spotykałem i nadal spotykam. Jest w jakiś sposób życiowa i może być szkokujaca dla ludzi z zewnątrz dla mnie jest jak już nie jedna opowieść która słyszałem od nie jednego "fifa-rafa co to nie on" podkoloryzowna albo i nie odpowiednio doprawiono litrami alkoholu i gramami narkotyków. Myślę, że tą książkę zrozumieją ci którzy tam byli, dla tych którzy nie brali w tym udziału może to wyglądać jak niepotrzebnie wulgarna paskudna, chaotyczna opowieść bez ładu i składu. Ale takie jest uliczne życie próżno tam szukać sensu i ogłady, a wszystko się toczy z dnia na dzień, dziś się nacpac jutro się pomyśli Skąd wziąć pieniądze. Nie jest to arcydzieło literackie, w sumie nawet to nie jest dobra książka ale jednak ma coś w sobie. Brud świata przedstawionego jest wręcz fizycznie wyczuwalny i jest w jakiś sposób autentyczna i unikatowa jednak nie jest dla każdego
Krzys - awatar Krzys
ocenił na62 lata temu
Polska, głupcze! Tomasz Lis
Polska, głupcze!
Tomasz Lis
Ja również do specjalnych wielbicieli pana TL nie należę i być może dlatego trafiłem na tę książkę dopiero teraz - ponad 15 lat po jej wydaniu. Czytało mi sie to jednak nieźle. Taka powtórka z rodzimej historii początków XXI w. Podobna, w jakimś sensie do Abecadła Kisiela i nie zdziwiłbym się, gdyby sie okazało, że kisielowskie Abecadło było dla Autora inspiracją... Tutaj również mamy do czynienia z alfabetycznym układem rozdziałów, jednak nie "po nazwiskach", a po różnych politycznych "zjawiskach" tamtych czasów. Tamtych - tzn. czasów, w których władzę przejęli miłościwie nam do dzisiaj panujący. Mamy więc takie rozdziały, jak: Becikowe, Czarna teczka, Gruba kreska, Grupa. trzymająca władzę, Jest pan zerem, Magdalenka, Moherowe berety, My razem z bratem, Niedyspozycja, Ojciec Dyrektor, PO-PiS, Prawdziwy mężczyzna, Szorstka przyjaźń, TKM, Tylne siedzenie, Wiem, ale nie powiem, YesYes Yes!, Złodzieje - i wiele innych, jako że rozdziały są dość krótkie. Prawda, że hasła znajome? I dostaje się tutaj niemal wszystkim, od lewa do prawa, chociaż swoim (bo wiadomo z kim pan Lis trzyma) - jakby mniej, autor patrzy na nich łaskawszym wzrokiem. Czyta się to jednak nieźle, językowi autora trudno cokolwiek zarzucić. Rzecz jest pełna ironii, satyry, chwilami nawet sarkazmu. Nawet z dzisiejszej perspektywy ciekawa jest obserwacja pewnej grupy ludzi, dla których polityka jest zawodem. Nie wszyscy się ostali, jednak sporo nazwisk i dziś się powtarza. A poglądy i polityczne sympatie niektórych z nich mocno się zmieniły. Jednak w miarę czytania mój entuzjazm do tej lektury słabł. Nie dlatego, żeby kolejne rozdziały były słabsze. Jednak Autor jawił się być ponad to wszystko, o czym pisze i - gdyby to on był u władzy to...
Andrzej Mirecki - awatar Andrzej Mirecki
ocenił na64 lata temu

Cytaty z książki Smoleńsk 10 kwietnia 2010

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Smoleńsk 10 kwietnia 2010