Zło jako nieodłączny - co tam: niezbędny - instrument każdej władzy w historii i współczesności. Tak odczytuję przesłanie tej książki Pära Lagerkvista, jednej z najbardziej pesymistycznych, jaką czytałem.
Nagromadzenie wszelkich zbrodni i podłości, jakie towarzyszą władzy na przestrzeni wieków - choć tu akurat sztafaż jest renesansowy - czyni z “Karła” wielki esej o naturze rządów. Bo takich ludzi jak tytułowy bohater potrzebuje każda władza zawsze i wszędzie - inaczej nie byłaby władzą.
Autor znakomicie przedstawił Zło, upostaciowane tu akurat w karle (jakby tzw. zwykli ludzie byli immunizowani na to co najgorsze w naturze ludzkiej, niezależnie od ich cech przyrodzonych). W tym kontekście przyjęcie za symbol zła akurat osoby niskorosłej wydaje się uzasadnione jedynie przekonaniem o jakiejś szczególnej predestynacji tej grupy, nie tylko w dawnych wiekach - skoro w każdej społeczności jej udział jest minimalny w stosunku do “normalsów”. A zła - i w historii, i we współczesności - aż za dużo jak na tę populację….
Przekonany jest wszak o tym i sam Autor, który tak mówi do nas narratorem: “Czasami wzbudzam w ludziach lęk. Ale boją się samych siebie, sądzą, że ja ich przerażam, czyni to jednak karzeł kryjący się w nich. (...) I też są zniekształceni, choć wcale tego po nich nie widać”.
Tak, to o nas to studium zła, niewątpliwie najlepsza książka Lagerkvista - trzecia moja - o naturze człowieka zakamuflowanej postacią karła. W nas wszystkich drzemie przecież komendant Treblinki….
Książka nie daje żadnej nadziei, mimo takiego, a nie innego zakończenia. Nobel dla szwedzkiego Autora - także przecież i za nią - jak najbardziej zasłużony (także za stylistykę, świetny przekład Zygmunta Łanowskiego, kogoś o pięknym życiorysie).
Narrator mówi tu wiele rzeczy strasznych, a co gorsza takichże czynów również dokonuje - przeważnie nie bezpośrednio, ale za podjudzeniem “trzymających władzę”, zwłaszcza swojego księcia. choć w kilku przypadkach jest prawdziwym demiurgiem potworności. Umożliwia mu to fakt, że na relacje międzyludzkie patrzy poniekąd “z dołu”, skąd lepiej widać…. (BTW: zwrot, że liczy on sobie “20 cali wzrostu” jednak wymagałby przeliczenia na miarę używaną w Polsce).
Tak czy inaczej, nawet nie dziwi, że ze wszystkich możliwych i niemożliwych powodów narrator cierpi na patologiczną manię wielkości, jakkolwiek by to brzmiało.
A przejawia się to m.in. w takich słowach: “Słyszałem że my, karły, pochodzimy z rasy starszej od tej, która zaludnia dziś świat, i że dlatego jesteśmy starzy już w chwili, gdy się rodzimy. Nie wiem czy to prawda, ale w takim razie bylibyśmy praistotami. Nie mam nic przeciwko temu, by należeć do rasy innej niż ta obecna i żeby to było widać po mnie”.
“Po księciu nie znać jednak żadnej osowiałości. (...) Jest spokojny, pewny i energiczny, zawsze w takim samym równym, wspaniałym nastroju. I zawsze pełen męstwa i pewności zwycięstwa. Znakomity żołnierz. W polu on i ja jesteśmy naprawdę szczególnie podobni do siebie. (...) “Lubię służyć panu, który jest imponujący. Nie przeczę, że to wielki mąż. Nikt jednak nie jest wielki dla swego karła”.
Ma to jednak i drugą stronę: “Gdy idę sam przez miasto, wtedy zaraz mnie spostrzegą i obsypują obelgami. +To jego karzeł! Dając mu kopniaka kopiesz jego pana!+”.
A miłość do samego siebie nie wyklucza i autonienawiści: “To mój los, bym nienawidził także własnego ludu. Moje własne plemię jest dla mnie nienawistne. Nienawidzę także i siebie samego”.
I jeszcze to, czego nie wiemy o niskorosłych: “Jest wielka różnica między karłami a dziećmi. Sądzi się że to jedno i to samo, bo tak są do siebie podobne wzrostem i tak dobrze się ze sobą zgadzają, ale wcale tak nie jest. (...) Dzieci-karły nie bawią się, o ile wiem, nigdy, bo i po cóż? To prawdziwa tortura, gdy używają nas, karłów do takiego celu. Ale ludzie nic przecież o nas nie wiedzą”.
“My, karły, nie płodzimy dzieci, jesteśmy bezpłodni z samej naszej natury. Nie zajmujemy się rozmnażaniem ani też go nie pragniemy. I nie potrzebujemy być płodni, gdyż ród ludzki sam rodzi swoich karłów, nie trzeba się o to troszczyć”.
“Należymy do rodu ludzkiego – a przecież do niego nie należymy. Jesteśmy gośćmi w odwiedzinach. Starymi, zwiędłymi gośćmi na trwającej tysiące lat, nigdy nieprzerwanej wizycie”.
“Nigdy nie próbowałem tego, co nazywa się miłością, ani też nie mam na to żadnej ochoty”.
Pozbawiony miłości już jako dziecko narrator, który bardziej budzi litość niż nienawiść, musi mieć takie a nie inne poglądy na sferę uczuć… “+Czy jest coś równie odrażającego jak człowiek+ – pomyślałem” - takie ma on zdanie o ludziach niebędących takimi jak on; zapewne w rewanżu.
Jako wybitny manipulant “wyspowiadał” on z grzechów córkę swego księcia, nieszczęsną istotę, w której umiejętnie pogłębił kompleksy i poczucie winy, utrwalone już przez jej wiarę.
“Zaczęła wyznawać wszystkie swoje przewinienia, rozwiązły tryb życia, niedozwolone stosunki z mężczyznami, do których diabeł wzbudził w niej żądzę, i rozkosz, jakiej doznawała czując że jest naprawdę uwikłana w diabelskie sidła”.
“Zmuszałem ją, aby bliżej opisywała swój grzech i swoje straszne zadowolenie z niego i aby wymieniała po imieniu tych, z którymi uprawiała występne obcowanie.... Później podziękowała mi, że byłem dla niej taki dobry”.
Także jej matkę niemal wpędził w szaleństwo. “Księżna Teodora jest zależna ode mnie. (...) Nienawidzę jej grzesznego życia, chutliwych listów, które posyła przeze mnie do swoich kochanków, słów miłosnych, których żar czuję na mym sercu. Ale nie zdradzam niczego”.
“Księżna (...) biczuje się mocniej niż kiedykolwiek, aby zmazać ten grzech, znowu nic nie je i błaga Ukrzyżowanego o przebaczenie. Ukrzyżowany nic nie odpowiada”.
“Dziwne, jak ludzie głupio wyglądają, gdy są zakochani, a zwłaszcza, gdy kochają na próżno. Ich wyraz twarzy staje się szczególnie niemądry i nie mogę zrozumieć twierdzeń, że miłość ludzi upiększa”.
“Gdyby nie była tak piękna, można by z pewnością uważać, że nie ma w niej wcale dobroci”.
“Miłość i śmierć to ulubione tematy ludzi, nad którymi lubią oni sobie popłakać, szczególnie zaś gdy śmierć i miłość połączą się w jedno”.
Nieco tu odniesień do Machiavellego: “Uważam za niegodne księcia, by przywiązywać wagę do tego, co myśli i czemu daje wyraz motłoch, który go otacza. Przecież oni wciąż czegoś się domagają. Gdyby miano się troszczyć o wszystko, o co woła lud, trzeba by było stosować się do wielu życzeń”.
Dla księcia, u którego służy karzeł, pracuje Mistrz Bernardo, który jednoznacznie się kojarzy, skoro wykonuje fresk “Ostatniej wieczerzy” i ma rozliczne inne zainteresowania. “Interesuje go wszystko. Czy rzeczywiście wszystko jest ciekawe?” pyta retorycznie narrator.
“Wszyscy uważają, iż takiej Madonny jeszcze nigdy dotychczas nie namalowano, że nigdy jeszcze nie było tak pełnej wdzięku i nadziemskiej Matki Boskiej. Najbardziej zachwyceni są ludzie zagadkowym uśmiechem igrającym na jej wargach”.
“Próbuje wszystko wytłumaczyć, ale w przeciwieństwie do innych nie zawsze jest pewny, że jego wyjaśnienia są słuszne. Opisawszy długo i wyczerpująco, jak jego zdaniem jakaś sprawa wygląda, potrafi potem siedzieć w milczeniu i zadumie, by w końcu dorzucić: +Ale może nie jest tak jak mówiłem. Nie wiem, co o tym sądzić+”.
Karzeł oburza się słowami Bernarda: “Wszystko jest tylko porywaniem się na coś, czego nigdy nie da się ziścić. Cała kultura ludzka jest tylko zamierzeniem czegoś zupełnie niewykonalnego. I dlatego wszystko to jest właściwie całkiem niedorzeczne. - Naturalnie że tak. Jakżeż wyglądałoby życie, gdyby nie było niedorzeczne. Niedorzeczność jest wszak samym fundamentem, na którym ono spoczywa”.
Narrator wielbi wszelkie konflikty, to i wojna jest dla niego cudowna przygoda - dopóki nasi wygrywają, rzecz jasna. Z oburzeniem przyjmuje początkowy pokój między zwaśnionymi od wieków księstwami.
“Świat chyba zwariował! Wieczny pokój! Nigdy więcej wojny! Co za bzdura, jaka dziecinada. Czyżby wierzono, że można zmienić porządek świata? Jakie zarozumialstwo? I jaka wiarołomność wobec przeszłości, wobec wszystkich wielkich tradycji! Nigdy więcej wojny! Krew nie ma płynąć nigdy więcej, a honor i bohaterstwo stracą wszelkie znaczenie”.
Dzięki pewnej intrydze, w której złowrogą rolę odegra nasz bohater, pokoju nie ma i nie będzie. “Mord uczynił księcia bardzo popularnym. Mówią powszechnie, że jest on wielkim księciem. Nigdy jeszcze nie triumfował tak nad swymi nieprzyjaciółmi i nie był przedmiotem takiego podziwu. Są z niego dumni i uważają, że okazał niezwykłą chytrość i energię”.
Najciekawsze wydaje się oblężenie Miasta przez rywalizujące księstwo, z licznymi dantejskimi scenami, skoro jesteśmy we Włoszech. Warto odnotować wiecznie aktualne odniesienia….
“W mieście mówią, że będzie się ono bronić do ostatniej kropli krwi. I gada się o tym, że jest silnie umocnione i może trzymać się bardzo długo, ba, że jest nie do zdobycia. Przecież takie są wszystkie miasta, nim zostaną zdobyte. Mam własne zdanie o tej niezwyciężoności”.
Wiele tu stwierdzeń niepokojąco ponadczasowych, samopowtarzalnych jak szybkostrzelny karabin.
“Uchodźcy spotykają się z coraz to większą niechęcią, bo słusznie uważa się, że to z ich winy miejscowa ludność odczuwa brak żywności. Szczególnie nielubiane są ich płaczące z głodu, brudne dzieciaki, które wszędzie się włóczą, żebrząc. Podobno kradną jak im się uda”.
“Niemal wszyscy bez wyjątku są przekonani, że to uchodźcy ponoszą winę za tę straszną zarazę, toteż są oni znienawidzeni jak nigdy dotychczas. Niektórzy jednak zaczynają ponoć mówić, że to kara boża za wielkie ludzkie grzechy”.
“Polują na koty, psy i szczury, uważane teraz za wspaniałe pożywienie. Mówią jednak że i one zaczynają teraz znikać i coraz trudniej na nie trafić. Zdaje się, że dostały jakieś choroby, bo znajduje się je wszędzie padłe; w ten sposób zrobiły ludziom zawód w chwili, gdy najwięcej ich było potrzeba. Nie dziwi mnie, że szczury nie mogą wytrzymać życia wspólnie z ludźmi”.
“Zaraza szerzy się pośród najuboższych i najbardziej wygłodniałych, głównie wśród uchodźców, i ma chyba związek z niewiarygodnym niechlujstwem w ich obozach i wszędzie w mieście. Nie dziwi mnie, że umierają z brudu, który ich otacza”.
Inne cytaty
“Jest też zarówno w teraźniejszości, i jak i w przeszłości, wiele rzeczy pięknych i wzniosłych, które nigdy nie byłyby wzniosłe i piękne, gdyby ich nie opiewano”.
“Opiewają oni przede wszystkim miłość, i to jest też słuszne, bo nic tak jak miłość nie wymaga, by zrobić z niej coś innego niż to, czym jest”.
“Rozumiem też, że potrzebni są artyści, którzy sporządzają dla ludu obrazy świętych, aby ludzie mogli się modlić do kogoś, kto nie jest taki plugawy i marny jak oni sami. Obrazy pokazujące motłochowi, że jego Bóg jest ukrzyżowany, że został ukrzyżowany, gdy usiłował dokonać czegoś na ziemi, aby zrozumieli, iż tu, na dole, nie ma żadnej nadziei”.
“Kiedy zaś ludzie wierzący mają wybierać między tym, co nie jest prawdą, a tym, co jest prawdą, wybierają zawsze to, co nie jest prawdą. Kłamstwo jest o wiele bardziej nastrojowe i osobliwsze niż prawda i dlatego je wolą”.
PS Ładny neologizm "gwiaździarze" na określenie astrologów.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Pan. Z papierów porucznika Thomasa Glahna
„Pan” Knuta Hamsuna - To klasyczna, dość krótka powieść psychologiczna z 1894 r. Główny bohater – porucznik Thomas Glahn – mieszka samotnie w chatce na odludziu w norweskiej głuszy, poluje, żyje blisko natury i wpada w intensywny, toksyczny, pełen namiętności i zazdrości romans z dziewczyną o imieniu Edvarda.
Styl Hamsuna jest poetycki, impresjonistyczny, trochę dziwny i bardzo sensualny – dużo opisów natury, wewnętrznych stanów, melancholii i dzikości uczuć. Czyta się dość szybko, ale zostawia mocne wrażenie (miłość, pożądanie, samotność, destrukcja). Idealnie rezonuje z tematem bycia singlem i gonitwy myśli – Glahn też jest samotny i pogubiony w swoich emocjach.
Knut Hamsun poza Norwegią cieszył się największą popularnością przede wszystkim w dwóch krajach, gdzie jego książki sprzedawały się w ogromnych nakładach i miały wielki wpływ literacki: Niemcy – absolutny numer 1 - To kraj, w którym Hamsun od lat 90. XIX wieku odniósł największy sukces komercyjny i krytyczny. Jego powieści (szczególnie Pan, Głód, a później Błogosławieństwo ziemi) były bestsellerami, tłumaczonymi i wydawanymi masowo. Popularność była tak duża, że w okresie międzywojennym i podczas II wojny światowej był wręcz „ulubionym” norweskim autorem w Niemczech (choć z powodów ideologicznych, które później bardzo mu zaszkodziły). Do dziś jego klasyki są tam regularnie wznawiane.
2. Rosja (i dawny Związek Radziecki) - Drugi kraj z największą popularnością – szczególnie przed II wojną światową. Nawet po wojnie (mimo kontrowersji) książki Hamsuna nadal ukazywały się i znajdowały czytelników w ZSRR.
Dlaczego o tym pisze, bo to pierwsza, a to już moja czwarta, powieść autora, w której czuć taki trochę, niemiecko - rosyjski nihilizm., który znamy z lektury tamtejszych literatur. Wcześniejsze, przeczytane przeze mnie, trzy powieści pisarza, były bardziej idealistyczne, dlatego bardziej mi się podobały.
Zrealizowano cztery adaptacje filmowe: Pan (1922),Pan (1927),Pan (1962) i Pan (1995). Książka, przeczytana w ramach marcowego wyzwania czytelniczego.
„Pan” Knuta Hamsuna - To klasyczna, dość krótka powieść psychologiczna z 1894 r. Główny bohater – porucznik Thomas Glahn – mieszka samotnie w chatce na odludziu w norweskiej głuszy, poluje, żyje blisko natury i wpada w intensywny, toksyczny, pełen namiętności i zazdrości romans z dziewczyną o imieniu Edvarda.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStyl Hamsuna jest poetycki, impresjonistyczny, trochę dziwny i...
Kto lubi norweską klasykę z pewnością znajdzie w tej książce mistyczny świat Knuta Hamsuna. Taki też obraz i mnie się jawi, choć czasem wydaje mi się, że bohaterowie Hamsuna są zbyt wyimaginowani a ich zachowania, osobowości nazbyt enigmatyczne. Romans, którego jesteśmy świadkami mógł się zdarzyć tylko w świecie Hamsuna, trochę tajemniczym, pełnym melancholii, niedomówień i spontanicznej egzaltacji. Myślę, że twórczość tego pisarza broni się mimo upływu czasu nieszablonową narracją i mistycznym podejściem do roli ludzkiej podświadomości w poszukiwaniu sensu życia, spełnienia, miłości. Dziś już nikt tak nie pisze, zatem warto sięgnąć po literaturę tego norweskiego noblisty, choćby z ciekawości.
Kto lubi norweską klasykę z pewnością znajdzie w tej książce mistyczny świat Knuta Hamsuna. Taki też obraz i mnie się jawi, choć czasem wydaje mi się, że bohaterowie Hamsuna są zbyt wyimaginowani a ich zachowania, osobowości nazbyt enigmatyczne. Romans, którego jesteśmy świadkami mógł się zdarzyć tylko w świecie Hamsuna, trochę tajemniczym, pełnym melancholii, niedomówień i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAudiobook.
Historia o tym jak facet traci głowę i zdrowy rozsądek z powodu miłości do kobiety....
Poziom jeśli chodzi o język nawet dobry ale sama fabuła jest płytka, brakuje, hm, jakiegoś takiego sznytu, wszystko jest jakieś takie bez polotu.
Cóż, nagroda Nobla nie zawsze znajduje odzwierciedlenie jeśli chodzi o jakość i poziom umiejętności literackich.
Audiobook.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria o tym jak facet traci głowę i zdrowy rozsądek z powodu miłości do kobiety....
Poziom jeśli chodzi o język nawet dobry ale sama fabuła jest płytka, brakuje, hm, jakiegoś takiego sznytu, wszystko jest jakieś takie bez polotu.
Cóż, nagroda Nobla nie zawsze znajduje odzwierciedlenie jeśli chodzi o jakość i poziom umiejętności literackich.
Tytułowy porucznik przebywa na dzikim wybrzeżu Norwegii, gdzie wiedzie żywot myśliwego i wędkarskiego odludka. Wchodzi w relacje z miejscowymi kobietami oraz.....onirycznymi półnagimi ,,nimfami".
Ta książka to popis erudycji, a wyobraźnię cieszą urokliwe okoliczności przyrody, okraszone subtelną nutką erotyki.
Akcja rozwija się bardzo wolno. Niech nikt jednak nie da się zwieźć. Narrator już w pierwszych wersach zapowiada nam np. los psa porucznika, co słusznie zapowiada jakiś totalny odlot.
Książka teoretycznie zasługuje na mocne 7, bo minusem są zbyt ckliwe i dosłowne wyznania miłości. Niemniej, poruszyła moje emocje i daję słabe 8. Za co? Po prostu kocham Norwegię i tęsknię za nią.
Przeczytana w ramach wyzwania LC na wrzesień. Książka z akcją w okolicznościach przyrody.
Tytułowy porucznik przebywa na dzikim wybrzeżu Norwegii, gdzie wiedzie żywot myśliwego i wędkarskiego odludka. Wchodzi w relacje z miejscowymi kobietami oraz.....onirycznymi półnagimi ,,nimfami".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa książka to popis erudycji, a wyobraźnię cieszą urokliwe okoliczności przyrody, okraszone subtelną nutką erotyki.
Akcja rozwija się bardzo wolno. Niech nikt jednak nie da się...
Raczej nie doceniam literatury od noblistów... Jak dla mnie maksymalnie 2,5 gwiazdki.
Język i styl pisania przyjemny, aspekt psychologiczny również. Jak kobieta, a raczej ich manipulacje, mogą zmienić wszystko w życiu mężczyzny. Do tego stopnia, że nie widzi poza nią nic więcej.
Jest okej, ale bez szału. Chyba muszę się bardziej uwrażliwić na takie rzeczy.
Raczej nie doceniam literatury od noblistów... Jak dla mnie maksymalnie 2,5 gwiazdki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJęzyk i styl pisania przyjemny, aspekt psychologiczny również. Jak kobieta, a raczej ich manipulacje, mogą zmienić wszystko w życiu mężczyzny. Do tego stopnia, że nie widzi poza nią nic więcej.
Jest okej, ale bez szału. Chyba muszę się bardziej uwrażliwić na takie rzeczy.
🔫 Geniusz, co strzelił sobie w stopę 🔫
💬 Hamsun „Głupi jak człowiek” (W. Gombrowicz),ale... pisarz jak trzeba.
✍️ Styl: niemal bezbłędny – natura, samotność, zmysłowość, rytm życia w lesie.
🪵 Treść: irytująca, narcystyczna, chaotyczna, chwilami neurotyczna jak dziennik człowieka rozmawiającego ze swoim psem.
👁️🗨️ Wrażenie: książka bardziej do podziwiania niż kochania.
🧠 Ocena: 6/10 – z szacunku dla stylu, nie dla treści.
📕 Czyta się to jak dziennik samotnika, który mieszka w lesie, gada do psa i z rosnącą intensywnością zakochuje się w zjawie z drugiego brzegu – kobiecie (albo kobiecości) w osobie Edwardy. Porucznik Glahn – nasz narrator – jest człowiekiem tak bardzo w sobie, że aż odcina się od wszystkiego wokół, nawet jeśli nieustannie to wokół komentuje.
🎣 O czym to jest?🎣
O samotności w naturze, o toksycznej fascynacji kobietą, o tym, że czasami kochamy bardziej wyobrażenie niż osobę. O tym, jak łatwo pogubić się w szeptach lasu, strzałach na polowaniu i własnych urojeniach.
🌲 Co działa? 🌲
🔹 Styl. Styl! Styl. Hamsun pisze z olbrzymią wyczuwalnością rytmu, jakby mówił bez przerywników do samego siebie.
🔹 Zmysłowy kontakt z przyrodą – drzewa mają duszę, kamienie są przyjaciółmi, a źdźbło trawy potrafi wzruszyć bardziej niż człowiek.
🔹 Poetyckość samotności. To się czyta jak „przedwczesny modernizm” – zapowiedź Camusa, D.H. Lawrence’a, a nawet trochę Knausgårda.
🧱 Co uwiera? 🧱
📍 Narrator jest trudny do zniesienia – narcystyczny, nieprzystępny, momentami odklejony od rzeczywistości.
📍 Relacja z Edwardą to klasyczna lekcja, jak nie rozumieć drugiego człowieka i wszystko zepsuć.
📍 Miejscami absurdalna dziecinność: emocjonalne spazmy, pomieszanie realności ze snem, no i zakończenie… co najmniej wątpliwe.
📎 Czy warto? 📎
Tak – jeśli szukasz kontaktu z czystą literaturą, z językiem, który układa się jak liście pod butem. Nie – jeśli oczekujesz spójnej fabuły, psychologii postaci czy klarownego morału.
📛 Hamsun – mistrz pióra, przegrywający z człowiekiem 📛
Gombrowicz miał rację – Hamsun był „głupi jak człowiek”, ale pisać potrafił lepiej niż większość tych, co mądrze mówią. Pan to nie jest łatwa przyjemność. To raczej książka do obserwowania z dystansu, jak się obserwuje dziwaka w lesie, który mówi do lisa i zakochuje się w dziewczynie, której nawet nie rozumie.
🔫 Geniusz, co strzelił sobie w stopę 🔫
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to💬 Hamsun „Głupi jak człowiek” (W. Gombrowicz),ale... pisarz jak trzeba.
✍️ Styl: niemal bezbłędny – natura, samotność, zmysłowość, rytm życia w lesie.
🪵 Treść: irytująca, narcystyczna, chaotyczna, chwilami neurotyczna jak dziennik człowieka rozmawiającego ze swoim psem.
👁️🗨️ Wrażenie: książka bardziej do podziwiania niż kochania.
🧠...
Były porucznik i myśliwy- Tomasz Glahn – żyje na dalekim, północnym odludziu ze swoim psem. W pełni zatraca się w surowości otoczenia, które go otacza. Mężczyzna dobrze czuje się w dzikim odosobnieniu, które w zupełności zdaje się oddawać jego porywczy charakter. To środowisko, z którym się stapia i które pozwala wykorzystywać zarówno jego zaradność jak i dzikość serca. Symbioza ta zostaje zachwiana z chwilą, gdy mężczyzna poznaje młodziutką córkę kupca z okolicznej miejscowości – Edwardę. To dziewczyna o zupełnie odmiennym światopoglądzie, oczytana lecz zaskakująco nieporadna. Parę diametralnie różnych osobowości połączy bliżej nie sprecyzowana więź, która pchać ich będzie w objęcia coraz śmielszych marzeń i rojeń. Jednakże czy spełnionych?
Knut Hamsun stworzył narrację, w której główne role powierzył parze samotnych ludzi, rozbitków, których łączy więź z wielu powodów nie pozwalająca na doświadczenie pełnego spełnienia. Bohaterowie żyją złudzeniami, zatracają się w fantasmagoriach, a głównym czynnikiem owego błądzenia pozostaje obawa przed pełnym uzewnętrznieniem swoich uczuć, obaw, lęków, fascynacji. To jednostki zagubione, poniekąd wyalienowane, niepotrafiące zdemaskować swoich prawdziwych uczuć. Te nikną pod zasłoną kolejnych rojeń, co sprawia, iż kiełkujące uczucie miast w nich dojrzewać, staje się przyczynkiem tragedii.
Norweski pisarz pierwszorzędnie odmalowuje kondycję ludzkiej psychiki osób samotnych, pragnących bliskości drugiego człowieka. Noblista obnaża wszelkie obawy człowieka przed zaangażowaniem się w poważniejsze relacje, przed zbudowaniem zaufania do drugiej osoby, szczególnie, gdy ta reprezentuje swego rodzaju odmienność. „Pan” to również opowieść o wrodzonym pozoranctwie oraz lęku, który uniemożliwia drugiej zdemaskowanie „własnego ja”. Nie dziwić może więc fakt, iż historia ta tchnie smutkiem i melancholią.
O ile wiwisekcja ludzkiej psychiki oraz jej kondycji w obliczu wyzwań, jakie stawia przed bohaterami los, przedstawione zostały w sposób sugestywny i wiarygodny, o tyle sam sposób przedstawienia historii bohaterów pozostawiać może w poczuciu niedosytu. Postaci wykreowane zostały bowiem dosyć jednowymiarowo, a i sama historia płynie jednotorowo. Wespół z lirycznym, ale jednocześnie dość oszczędnym w formę stylem wypowiedzi, lektura ta nie stanowi czytelniczego wyzwania i sprawiać może wrażenie przebrzmiałej. Nie odbiera jej to jednakże uniwersalnego wydźwięku. Ten stanowi w narracji mocny i wyraźny akcent, a to świadczy o wyjątkowości niniejszego tytułu.
„Pan. Z papierów porucznika Tomasza Glahna” Knuta Hamsuna pozostaje przykładem miniatury literackiej, której upływ czasu nie posłużył dobrze, a która jednocześnie, mimo upływu lat, pozostaje zaskakująco symboliczna i uniwersalna w swym wydźwięku. To klasyk, który formalnie być może i zestarzał się nie najlepiej, ale który kryje w sobie ponadczasową prawdę o uczuciach, przede wszystkim o miłości pomiędzy dwojgiem ludzi z różnych środowisk, miłości równie piękną co spalającej.
www.bookiecik.pl
Były porucznik i myśliwy- Tomasz Glahn – żyje na dalekim, północnym odludziu ze swoim psem. W pełni zatraca się w surowości otoczenia, które go otacza. Mężczyzna dobrze czuje się w dzikim odosobnieniu, które w zupełności zdaje się oddawać jego porywczy charakter. To środowisko, z którym się stapia i które pozwala wykorzystywać zarówno jego zaradność jak i dzikość serca....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPięknie przedstawiony kawałek życia paskudnego człowieka. Czasem aż na mdłości mi się zbierało, co za obleśny typ ten porucznik, amator młodych 15-letnich dziewcząt, najlepiej dwóch naraz. A nawet młodszych, o ile rzecz dzieje się w "koloniach". Fałszywy i tchórzliwy, choć pod koniec autor sugeruje, że to postać tragiczna. Na pewno odbieramy tę książkę inaczej niż czytelnicy sprzed 100 lat, kiedy świat należał do mężczyzn, a kobiecie jedynie wolno było pójść za mąż, dobrowolnie lub pod przymusem.
No, ale Edwarda zmądrzała, a na koniec los przesądził o życiu Tomasza - trafił swój na swego...
Wartościowa pod względem literackim powieść, pod względem przedstawienia moralności człowieka w ujęciu psychologicznym już się wyraźnie zestarzała. Obecnie mamy całkiem inną niż bohater (ale także i autor)
moralność rozumianą jako połączenie poglądów, emocji i czynów człowieka, podlegających ocenie i mogących być rozpatrywanymi w kategoriach dobra i zła.
Pięknie przedstawiony kawałek życia paskudnego człowieka. Czasem aż na mdłości mi się zbierało, co za obleśny typ ten porucznik, amator młodych 15-letnich dziewcząt, najlepiej dwóch naraz. A nawet młodszych, o ile rzecz dzieje się w "koloniach". Fałszywy i tchórzliwy, choć pod koniec autor sugeruje, że to postać tragiczna. Na pewno odbieramy tę książkę inaczej niż...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Nieraz i w dzień słotny jakaś mała, cicha radość opanować może człowieka i uszczęśliwić tak, że ze szczęściem swym ucieka od ludzi”.
Powieść bardzo krótka, za to składająca się z dwóch części, z których każda ma własnego pierwszoosobowego narratora. Narrator części pierwszej (tytułowy porucznik Tomasz Glahn) posługuje się językiem poetyckim, nastrojowym. Język ten może nawet niepokoić, bowiem opisując najskrytsze uczucia, narrator dociera do mrocznych zakamarków ludzkiej psychiki.
Tomasz Glahn to trochę ponad trzydziestoletni, przystojny mężczyzna, były żołnierz, obecnie myśliwy. Mieszka w prymitywnej chacie na skraju gęstego lasu i przemierza dzikie, północne rubieże Norwegii, polując na zwierzęta i łowiąc ryby. Żyje w zgodzie oraz w mistycznej wręcz harmonii z naturą, a towarzyszy mu (do czasu, niestety) jedynie wierny pies, Ezop.
Pewnego dnia w jego chacie pojawiają się zbłąkani goście, w tym mocno ekscentryczna panna imieniem Edwarda. To przypadkowe spotkanie całkowicie odmieni życie tytułowego bohatera.
(Ich znajomość przypomina relacje żurawia i czapli z wiersza „Żuraw i czapla” Jana Brzechwy).
Narratorem drugiej części jest mężczyzna, o którym wiemy tylko tyle, że był rówieśnikiem Glahna i że go wprost nienawidził. Jego relacja jest sucha, konkretna, daleka od natchnionej prozy poprzednika. Mężczyzna sprawia wrażenie małostkowego, nietrudno go nie polubić.
Wczesna, ale uważana za jedną z najważniejszych, powieść norweskiego noblisty, któremu ma się za złe, że dał się zauroczyć ideologii nazistowskiej. Gdyby zauroczył się (jeszcze bardziej zbrodniczym) komunizmem, mało kto by mu to dziś pamiętał.
„A więc zdrowie wszystkich państw i krajów świata, i zdrowie wszystkich ładnych kobiet, zamężnych i niezamężnych, dalekich i bliskich. Ho! Ho!”
„Nieraz i w dzień słotny jakaś mała, cicha radość opanować może człowieka i uszczęśliwić tak, że ze szczęściem swym ucieka od ludzi”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść bardzo krótka, za to składająca się z dwóch części, z których każda ma własnego pierwszoosobowego narratora. Narrator części pierwszej (tytułowy porucznik Tomasz Glahn) posługuje się językiem poetyckim, nastrojowym. Język ten może...
"Pan" to historia mężczyzny omotanego przez kobietę, który nie potrafi wyrwać sie spod jej uroku nawet kiedy ta ewidentnie robi go w balona, a w końcu to uczucie doprowadza go na skraj szaleństwa. Książka jest zapisem jego wewnetrzych przeżyć i rozterek z tym związanych. Temat ciekawy ale ten język.. Ja jestem zdecydowaną fanką języka współczesnego i dialogi postaci wykreowantch przez Hamsuna brzmiały dla mnie jak rozmowy dzieci. Ale to oczywiście indywidualna sprawa.
"Pan" to historia mężczyzny omotanego przez kobietę, który nie potrafi wyrwać sie spod jej uroku nawet kiedy ta ewidentnie robi go w balona, a w końcu to uczucie doprowadza go na skraj szaleństwa. Książka jest zapisem jego wewnetrzych przeżyć i rozterek z tym związanych. Temat ciekawy ale ten język.. Ja jestem zdecydowaną fanką języka współczesnego i dialogi postaci...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to