momenty krótkie & 9 stanów dnia
momenty krótkie
&
9 stanów dnia
dlaczego to wydaję? dlaczego teraz? dlaczego w 2025 roku, a nie choćby w 2023? 2024? kiedy nic tak naprawdę się nie działo, oprócz tego, że… ok, już wiem. 2024 był dla mnie rokiem podróży, gdzie założyłem sobie, że nic nie będę wydawał. było to więc zagranie świadome. oczywiście, walczyłem o swoje, jak zwykle. brałem udział w różnych konkursach literackich: na sztukę teatralną, najlepsze opowiadanie; wysyłałem swoją powieść do wydawnictw. nikt się nie odezwał i nic nie wygrałem. czułem się jak SEX PISTOLS, którzy nigdy nic nie wygrali, a ich kule mimo to, dosięgały tych, których „postrzelić” miały. odkąd tworzę, nigdy nie zgasł we mnie płomień wiary, że to, co robię, te kule ze słów w tym wypadku, a w przypadku muzyki, kule dźwięku, ludzie zechcą w sam środek serca przyjąć. naturalnie, nie wszystkie. nie ma chyba takiego artysty, wykonawcy, pisarza, który ze wszystkim, co tylko stworzy, trafia w punkt każdego. i to jest wspaniałe! gusta, guściki, ludzkie osobowości, charaktery, złożoność, rozgałęzienia, miłostki, wrażliwość, energia, inspiracje… poza tym, czasami bywa tak, a spotykam się z tym, coraz częściej, iż to, co twórca uważa za swoje niebotyczne dzieło, dla ogółu jest średnie, a wydana z przymrużeniem oka książka, czy utwór, osiąga popularność, która mu się nie śniła. to jest w życiu piękne. nieprzewidywalność we wszystkim, co robimy. okey. a co robiłem w 2023? pracowałem nad sobą bardzo intensywnie. szlifowałem naukę gry na pianinie i pisałem w swoim uroczym zakątku na przedmieściach Breslau. dlaczego? dlaczego? dlaczego 2025? dlaczego? dlaczego? dlaczego?
z charakteru — lubię zaskakiwać. zrobić coś szalonego. nawet przesadzić. czy się to komuś podoba czy nie. to pokazuje, jak jestem niestabilny emocjonalnie. wpadający w fosy skrajności. patrząc na mnie pod kątem artyzmu, można to skomplementować: „prawdziwy z niego artysta”. no, a co mam być udawanym? nie. bo nigdy nie znasz ceny, jaką za swojego życia, z którym idzie mi się mierzyć, muszę płacić, gdy idzie o te wszystkie wersy. muzyka to mój excalibur, a pisarstwo jest moją pridwen. to moje święte narzędzia, które od lat przy sobie noszę, dzięki którym, gdy w codzienności tej upadam, zawsze się podnoszę. pisarstwo to forma terapii… ale i przekleństwo, bo tą tarczą czasami mam ochotę poderżnąć sobie gardło. tak właśnie to działa. wówczas miecz w cieniu błyszczy i woła — weź, chwyć. po prostu to zrób. — wtedy płyną dźwięki i nie siebie, a dźgać chcę nim te demony, które paprają mi w osobowości. dlatego, pragnę częściej używać miecza, a tarczą słaniać się, gdy potwór codzienności będzie zbyt mocny, choć i tak zawsze zabijam je dźwiękiem…
ponadto. mamy takie czasy, które pokazują nam, (ja to bynajmniej widzę) że nie warto trzymać w zanadrzu swojej twórczości, nie mając chęci, by kiedykolwiek ukazać ją innym. oczywiście, pierwsze próby poetyckie czy w ogóle pisarskie, nie są jakieś znacznie wybitne. sam autor nie wydaje ich dlatego, że uznaje je, za nie dość dojrzałe. po co wystawiać coś w wieku, w którym się już jakąś dojrzałość osiągnęło, co się uważa, za niższe poziomem, od tych wydanych dotychczas? przecież twórca rozwijając się, również dąży do stworzenia i pokazania czegoś jeszcze lepszego od ostatniego swojego dzieła. człowiek tworzy i pokazuje światu to, co jest zgodne z jego aktualnym stanem psychicznym i życiowym, rzekłbym.
natomiast jeżeli chodzi o mnie? jestem tego zdania, że nikt mnie nie będzie raczej chciał odkrywać czy wydawać takich rzeczy. więc sądzę, że najlepiej uczynić to, za swojego życia, własnymi siłami. gdzie człowiek tym bardziej właśnie ma z tego frajdę, bo o to też chodzi. jak już mnie nie będzie, to nici ze świadomości, że jeszcze coś fajnego zdołałem zrobić. nawet nie doczekam się jakiejkolwiek krytyki. nie wiem, jak ona będzie brzmiała. czy to ktoś po prostu nazwie chłamem czy kiczem? a może ktoś powie: „o w mordę! niezłe to jego pisanie!” i może właśnie dlatego warto wydawać teraz i dlatego to robię. ponieważ cenię sobie każdą pracę, a swoją zwłaszcza, kiedy od pisania boli kręgosłup, a od ekranu oczy. gdy poświęca się każdą niemal chwilę, siedząc po nocach, albo wczesnymi rankami, przed tak zwaną pracą, która daje nam zarobek, a która jest różna, inna od tej twórczej, którą człowiek wykonuje z potrzeby serca i ducha.
śmierć gasi światło i powoli ścisza złą melodię krytyków, hejterów, a gałką głośności podkręca pierwszy utwór na naszej playliście życia, przy której nasz duch wzrastał, będąc w stanie uczynić nas człowiekiem nad wyraz godnym chodzenia po tej ziemi.
mateusz nocek
Kup momenty krótkie & 9 stanów dnia w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.












































OPINIE i DYSKUSJE o książce momenty krótkie & 9 stanów dnia