Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja

Okładka książki Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja autora Charles Spencer, 9788383961941
Okładka książki Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja
Charles Spencer Wydawnictwo: Czarne biografia, autobiografia, pamiętnik
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2025-11-05
Data 1. wyd. pol.:
2025-11-05
Data 1. wydania:
2024-03-14
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383961941
Tłumacz:
Zofia Szachnowska-Olesiejuk
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja

Średnia ocen
6,9 / 10
42 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja

avatar
1508
1475

Na półkach: ,

Poruszające.

Poruszające.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
310
296

Na półkach:

Charles Spencer, 9. hrabia Spencer w "Szkole bardzo prywatnej" przedstawia przemujacy obraz brytyjskiej prywatnej edukacji. Przemoc, dręczenie i znęcanie się było codziennością wychowanków elitarnej szkoły dla chłopców, do której uczęszczał. Książka zawiera nie tylko jego wspomnienia, ale i jego kolegów, których udało mu się namówić do zwierzeń.
Mocna ksiązka o systemie edukacji, który znacząco różni się od naszego.

Nie wiem czy wiecie, ale Charles Spencer to brat księżnej Diany.

Charles Spencer, 9. hrabia Spencer w "Szkole bardzo prywatnej" przedstawia przemujacy obraz brytyjskiej prywatnej edukacji. Przemoc, dręczenie i znęcanie się było codziennością wychowanków elitarnej szkoły dla chłopców, do której uczęszczał. Książka zawiera nie tylko jego wspomnienia, ale i jego kolegów, których udało mu się namówić do zwierzeń.
Mocna ksiązka o systemie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
901
452

Na półkach:

Lord Spencer pisze eleganckim, wyważonym, pięknym stylem o sprawach bardzo trudnych i smutnych, świetnie balansuje między lekkością języka a ciężkim kalibrem wspomnień.

Dla kogoś, kto czytał wcześniej „Jak wytresować lorda” Alexa Rentona, lektura „A Very Private School” nie będzie zaskoczeniem. Właściwie to, o czym pisze Lord Charles nie jest ani wyjątkowe, ani odosobnione na tle epoki, w której był dzieckiem. Owszem, dla kogoś, kto wychowywał się już w XXI wieku, lub kto w tej chwili wychowuje swoje dzieci, opisywane praktyki mogą być szokujące. Jednak nikogo, kto jest rzeczywiście świadomy standardów wychowawczych lat 70. zeszłego wieku, lektura tej książki raczej nie zbulwersuje. Spencer żył w bańce względnego spokoju, jego doświadczenia nawet nie zbliżyły się do naprawdę dramatycznych przeżyć uczniów w innych szkołach, zarówno tych ówczesnych, jak i - niestety - współczesnych.

Brat księżnej Diany pisze sugestywnie i wciągająco, a jego wspomnienia są klarowne, dobrze skomponowane i osadzone w szerokim kontekście społeczno-obyczajowym, co stanowi jedną z największych zalet książki. Jednocześnie odniosłam wrażenie, że autor zbyt mocno usiłuje wcisnąć czytelnikowi przeświadczenie, jakoby na bohatera książki zwaliły się wszystkie możliwe nieszczęścia świata, a wszelkie późniejsze trudności jego dorosłego życia miały źródło wyłącznie w szkolnych doświadczeniach. Nie do końca kupuję to przesadne traumatyzowanie lat spędzonych w szkole, w której zawarł wiele wspaniałych przyjaźni i niejednokrotnie naprawdę dobrze się bawił, choć usilnie nie chce tego przyznać.

Nie sposób bronić systemu wysyłania dzieci do szkół z internatem ani bagatelizować przemocy, która w nich występowała. Drażni mnie jednak sugestia wynikająca z lektury, że jest to wyłącznie relikt mrocznej przeszłości, a Maidwell było dnem piekieł. System ten wciąż funkcjonuje i nadal jest przerażający - na swój współczesny, tragiczny sposób.

Lord Spencer pisze eleganckim, wyważonym, pięknym stylem o sprawach bardzo trudnych i smutnych, świetnie balansuje między lekkością języka a ciężkim kalibrem wspomnień.

Dla kogoś, kto czytał wcześniej „Jak wytresować lorda” Alexa Rentona, lektura „A Very Private School” nie będzie zaskoczeniem. Właściwie to, o czym pisze Lord Charles nie jest ani wyjątkowe, ani...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

210 użytkowników ma tytuł Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja na półkach głównych
  • 167
  • 43
17 użytkowników ma tytuł Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja na półkach dodatkowych
  • 4
  • 4
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ciało ze szkła. Historia hipochondrii Caroline Crampton
Ciało ze szkła. Historia hipochondrii
Caroline Crampton
„Hipochondria to termin równie nieuchwytny jak przypadłość, którą ma określać. Ta zaś jest sprzeczna sama w sobie: postrzegana jako choroba ciała, istnieje tylko w głowie” – takimi słowami zaczyna swój esej „Ciało ze szkła. Historia hipochondrii” Caroline Crampton (Wydawnictwo Czarne, 2025). Przez tę nieuchwytność, którą autorka usilnie próbuje uchwycić, kilka razy zdarzyło mi się zdrzemnąć przy książce. Przebrnęłam jednak przez pierwsze strony, nie mając innego wyjścia, jak tylko zapamiętać, co łączy hipochondrię z podżebrzem – i potem już z przyjemnością błądziłam po meandrach hipochondrycznego umysłu. (…) Pomimo znacznych postępów w wiedzy medycznej, diagnostyce i technologii, medycyna wciąż mierzy się z licznymi ograniczeniami. Niepozorne zakłócenie w organizmie człowieka może wyzwolić kaskadę następstw biochemicznych i fizjologicznych, której lekarze nie są nieraz w stanie przerwać. Nie znamy leków na wiele chorób nowotworowych czy neurodegeneracyjnych, mierzymy się z opornością bakterii na antybiotyki. Zewsząd jesteśmy bombardowani informacjami natury medycznej, paramedycznej czy internetowymi radami udzielanymi przez „życzliwych”. Może po prostu hipochondrycy mają większą świadomość tego, jak kruche jest ludzkie życie? Czy ich lęk jest więc na pewno bezpodstawny? Ja należę do tej grupy ludzi, którzy wolą się nad tym nie zastanawiać, więc dobrze, że zrobiła to za mnie Caroline Crampton :) Uwaga! Książka nie jest reportażem. Nie ma w niej zbyt wiele akcji, jest za to sporo ciekawych przemyśleń, połączonych dość luźną strukturą. Cała recenzja, poszerzona o moje własne spostrzeżenia z obszaru medycyny i farmacji, dostępna tutaj: https://annajesionek.pl/cialo-ze-szkla/
Anna_Jesionek - awatar Anna_Jesionek
ocenił na710 dni temu
Ciemny pokój. O historii migreny i poszukiwaniu ulgi Celia Svedhem
Ciemny pokój. O historii migreny i poszukiwaniu ulgi
Celia Svedhem
W „Ciemnym pokoju” Celia Svedhem wykonuje tytaniczną pracę, wyciągając migrenę z sfery „prywatnego kłopotu” i wprowadzając ją na salony wielkiej kultury i nauki. Autorka udowadnia, że ten pulsujący ból był nieodłącznym towarzyszem wielu najwybitniejszych umysłów w historii, często bezpośrednio wpływając na ich twórczość i postrzeganie rzeczywistości. Wśród postaci, które przywołuje Svedhem, na szczególną uwagę zasługują: Hildegarda z Bingen: Średniowieczna mistyczka i wizjonerka. Svedhem, opierając się na współczesnych analizach medycznych, sugeruje, że jej słynne wizje „żywego światła”, pełne geometrycznych wzorów i jaskrawych barw, mogły być w rzeczywistości zapisem ekstremalnie silnej aury migrenowej. Fryderyk Nietzsche: Filozof, dla którego ból głowy był niemal stałym elementem egzystencji. Svedhem pokazuje, jak ataki migreny zmuszały go do życia w izolacji i ciemności, co paradoksalnie mogło wyostrzyć jego radykalne myślenie o kondycji ludzkiej i cierpieniu. Lewis Carroll: Autor „Alicji w Krainie Czarów”. W książce znajdziemy fascynujące rozważania o tym, czy deformacje przestrzeni i czasu, których doświadcza Alicja, nie były inspirowane specyficznymi zaburzeniami percepcji (tzw. zespołem Alicji w Krainie Czarów),które często towarzyszą migrenie. Virginia Woolf: Pisarka, która w swoich dziennikach z niemal bolesną precyzją opisywała stany osaczenia przez ból. Svedhem wskazuje, że dla Woolf migrena była momentem wymuszonego zatrzymania, który jednocześnie pozwalał na inny rodzaj literackiej introspekcji. Joan Didion: Słynna eseistka, która poświęciła migrenie jeden ze swoich najbardziej znanych tekstów („In Bed”). Svedhem cytuje ją jako przykład kogoś, kto potrafił przekuć fizyczne upokorzenie, jakim jest atak bólu, w wysoką literaturę. Wyczuwalna w tekście kunsztowna więź z tymi postaciami pozwala czytelnikowi zrozumieć, że migrena nie jest „nowoczesną fanaberią”, lecz historycznym brzemieniem, które nosili strażnicy naszej kultury. Do wyższej noty zabrakło mi jednak nieco większej dyscypliny w konstrukcji tomu. Momentami autorka zbyt głęboko wchodzi w dygresje dotyczące własnych eksperymentów z dietami czy alternatywnymi metodami leczenia, co sprawia, że kunsztowna więź z naukowym wywodem historycznym ulega osłabieniu. Tempo narracji bywa nierówne, a niektóre rozdziały wydają się urywać w najciekawszym momencie. Mimo tych drobnych mankamentów, „Ciemny pokój” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć naturę chronicznego bólu. Svedhem nie daje gotowej recepty na ulgę, ale oferuje coś równie cennego: poczucie wspólnoty i zrozumienia. To solidna, mądra i pięknie napisana książka o ludzkiej wytrzymałości i o tym, że nawet w najgłębszym mroku można odnaleźć sens.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na727 dni temu
Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów Will Storr
Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów
Will Storr
Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów. Will Storr To taka książka, po której lekturze zostaje lekki chaos w głowie, gdyż zmusza do zakwestionowania swojej wizji reportażu. Tylko jak tu kwestionować temat, który tak naprawdę sam w sobie budzi sprzeciw gdy mówimy o logice i twardych faktach? Autor odwiedził wiele miejsc związanych z działalnością medium, seansów spirytystycznych, satan.istycznych kółek wzajemnej adoracji. Podróżując po Stanach spotyka sceptyków i głęboko wierzących w ideę zdarzeń paranormalnych. Nie próbuje przekonać, ale zaprezentować temat, który wywołuje tak szeroki wachlarz poglądów, w szczególności wśród fanów tego typu publikacji. To, co przebija się przez ten reportaż to wpływ jaki mają te spotkania na autora i jego perspektywę, która zaczyna gibać się w zależności od miejsca, czasu i ludzi. Można powiedzieć, że nie do końca to profesjonalne, ale zapytam znowu, czy temat taki może być potraktowany czysto zdroworozsądkowo i pozbawiony subiektywnej opinii? Daleko mi od ferowania wyroków. Przeczytałem ten reportaż bardziej z ciekawości niż pogłębienia konkretnej wiedzy. To, co mnie zastanowiło to wizja Ameryki, która po raz kolejny pokazuje się w mocy swojej eklektyczności. Typowo, gdy ci się wydaje, że coś wiesz, tak naprawdę nie wiesz nic. A może to po prostu natura ludzka, wszędzie i w każdym miejscu rządzi się swoimi, nieprzewidywalnymi prawami. Trzeba samemu przeczytać i wyrobić sobie opinię. Mnie niektóre sceny przeraziły a inne rozbawiły. Chociaż też przyznam, że odkładam książkę z pewnego rodzaju niedosytem ale i świadomością, że wydarzenia paranormalne nigdy nie będą do końca wyjaśnione. Taka to już ich magia. Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czarne
Swiezakksiazkowy - awatar Swiezakksiazkowy
ocenił na724 dni temu
Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych Jon Billman
Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych
Jon Billman
„Urwany ślad” to książka, którą trafiłam w idealnym momencie. Ostatnio jakoś bardziej ciągnie mnie do reportaży – fikcja schodzi na dalszy plan, choć wciąż mam słabość do azjatyckiej literatury. Prawdziwe historie działają jakoś mocniej, dłużej się w głowie kotłują. A jeśli chodzi o te mocno tajemnicze, niewyjaśnione sprawy, to już w ogóle trudno przejść obojętnie. Liczyłam, że ta książka przyniesie coś wyjątkowego, bo mowa o zniknięciach, których... mimo dużych nakładów pracy, nikt jak na razie nie rozwiązał. I właśnie to dostałam – wciągające śledztwo, trochę niepokojący klimat i takie myśli, które gdzieś zostają, nawet długo po zamknięciu ostatniej strony. Autor zabiera nas na amerykańskie tereny parków narodowych – miejsca kojarzące się z dziką, piękną przyrodą, wielkimi przestrzeniami i wolnością. A właśnie tam, na przestrzeni lat, ludzi po prostu znikało bez śladu. „Urwany ślad” to próba poskładania tych historii w całość – autor rozkłada na części pierwsze konkretne przypadki, zestawia fakty, słowa świadków, działania służb i takie elementy, które zupełnie nie pasują do oficjalnych wersji. Książka ma charakter reportażu, ale czyta się ją jak solidny thriller non fiction. Co naprawdę rzuca się w oczy, to jak autor się angażuje w temat. Nie jest to zimny, bezosobowy wyciąg faktów. Wręcz przeciwnie – naprawdę czuć, że sporo czasu, energii i emocji włożył w tę pracę. Widać, że nie tylko chce opowiedzieć tę historię, ale też zrozumieć bohaterów, oddać sprawiedliwość rodzinom, a przy okazji wykazać się dociekliwością. Ta pasja aż przebija się przez tekst i dzięki temu czytelnik szybko wciąga się w opowieść. No, ale muszę uprzedzić – nie oszczędza nam szczegółów. Miejscami jest ich wręcz za dużo: opisy, daty, nazwiska, procedury, mapki terenu. Dla jednych będzie to plus, ale są i tacy, którym te detale mogą ciążyć. Zwłaszcza, że co chwilę mamy dość gwałtowne przeskoki między wątkami i łatwo się pogubić, więc czasami trzeba zwolnić i sobie wszystko ułożyć w głowie. Ta mieszanka – sporo detali i pełne zaangażowanie autora – sprawia, że u mnie wywołała mieszane uczucia. Z jednej strony, jak już się zaczęło, trudno było się odrywać, kolejny rozdział wciągał jeszcze bardziej. Z drugiej zaś, czasem miałam ochotę odkładać książkę, bo wiedziałam, że nastąpi intensywna i, powiedzmy, wymagająca lektura. Momentami to już prawie przytłaczający napływ informacji. Ciekawostką jest też to, że książka nie skupia się tylko na samych zaginięciach. Autor podejmuje temat poboczny, ale ważny – kompetencje służb, procedury, komunikację, a także zarządzanie parkami narodowymi. Dzięki temu „Urwany ślad” to nie tylko zestaw niewyjaśnionych historii, ale swoista analiza całego systemu. Wiedzy jest tu sporo, ale na szczęście autor potrafi o tym opowiadać tak, że nie gubi się czytelnik. Jasno, ciekawie i bez zbytniego nudzenia. Gdybym miała wskazać coś, co mi trochę przeszkadzało, to właśnie ten ogrom detali – przydałoby się trochę ostrzejsze cięcie redakcyjne. Ale to już raczej kwestia tego, jak kto lubi czytać, a nie prawdziwa wada. Podsumowując – „Urwany ślad” to taki reportaż, który mocno wciąga i zostawia po sobie pewien niepokój. Zmusza do myślenia, trochę jednak burzy poczucie bezpieczeństwa i pokazuje, jak często... no właśnie, ile tak naprawdę nie wiemy, nawet tam, gdzie nam się wydaje, że wszystko jest jasne.
NaWidelcu - awatar NaWidelcu
ocenił na85 dni temu
Nie zapomnij nakarmić gołębi. Dziennik z Gazy autor nieznany
Nie zapomnij nakarmić gołębi. Dziennik z Gazy
autor nieznany
Trudno ocenić mi tę książkę tak, jak wszystkie inne. To osobisty dziennik anonimowego autora, spis jego doświadczeń związanych z wojną w Gazie. Niewiele wiemy o tym mężczyźnie, jego rodzinie i znajomych - pozostają oni bezimienni. Zapiski oscylują głównie wokół emocji autora, dla którego pisanie stało się formą terapii. Mężczyzna sam uważa się za dość progresywnego i uprzywilejowanego mieszkańca Gazy, co jest źródłem jego wyrzutów sumienia, gdyż -nawet w najgorszych chwilach- wiedzie mu się lepiej niż wielu Gazańczykom. Może to dziwne, jednak zaskoczyła mnie...monotonna codzienność autora i towarzyszących mu ludzi. Przerażające jest to, że ludzie po jakimś czasie są w stanie przyzwyczaić się do WSZYSTKIEGO - zatłoczone ulice, kolejki i dźwięk wybuchów stają się kolejnym elementem codzienności. Utwór miejscami przypominał mi "Dziennik z powstania warszawskiego" Mirona Białoszewskiego, głównie z powodu krótkich, urywanych, pojedynczych zdań, pisanych jakby "w biegu". Zdziwiło mnie to, jak nagle urywa się treść dziennika. Już na początku dowiadujemy się, że autorowi udało się uciec do Egiptu. Liczyłam na jakąś wzmiankę o ewakuacji, byłam bardzo ciekawa jej opisu. Z drugiej strony - to nie jest zaplanowana powieść, raczej bieżący opis osobistych przemyśleń autora, trudno więc oczekiwać klamry kompozycyjnej - życie tak nie działa.
Julls - awatar Julls
ocenił na78 dni temu
Hjem. Na północnych wyspach Ilona Wiśniewska
Hjem. Na północnych wyspach
Ilona Wiśniewska
Czytanie „Hjem” to była dla mnie czysta przyjemność. Nieśpieszna. Sycąca. Dzięki Ilonie Wiśniewskiej wróciłam na północ Norwegii, do Tromso i okolic. Słuchałam krzyku mew, jej uszami, patrzyłam na niebo zlewające się z morzem, jej oczami. Przeszłam się ulicami miasta. Niektóre pamiętałam, ale wiele z opisywanych miejsc wydało mi się nowych. Opowieść Ilony Wiśniewskiej płynie powoli, skupia się na detalach, a przede wszystkim na ptakach i ludziach. To o nich jest ta historia. Hjem to znaczy dom, bezpieczna przestrzeń. Czym jest dla ptaków i ludzi? I jedni, i drudzy, z różnych powodów, muszą szukać sobie nowych miejsc do życia. Tromsø to jedno z najbardziej wielokulturowych miast w północnej Norwegii. Ilona Wiśniewska też jest przybyszką. Snuje więc swoją opowieść o życiu w nowym miejscu, o oswajaniu go, o jego trudnym pięknie, o budowaniu więzi z ludźmi, ptakami i miejscami. Ale także o trudnym współżyciu ludzi i mew, w walce o terytorium wciąż wygrywa człowiek, ale zawsze pozostaje pytanie, na które odpowiedź nie jest jednoznaczna, gdzie znajduje się nieprzekraczalna granica ingerowania w świat dzikich zwierząt, choćby z najlepszymi intencjami. Ilona Wiśniewska to reporterka, która woli stawiać pytania niż na nie odpowiadać. Dlatego tak lubię czytać jej reportaże. Piękna jest to opowieść. Pełna uważności, wsłuchiwania się, delikatności., niesamowitego klimatu. Ma w sobie magię i poezję. To opowieść, którą można czytać dosłownie, ale równie dobrze działa na poziomie uniwersalnym. Mnie urzekła.
jolasia - awatar jolasia
oceniła na812 dni temu
Dlaczego ryby nie istnieją Lulu Miller
Dlaczego ryby nie istnieją
Lulu Miller
Dawid Starr Jordan był taksonomem (osobą zajmująca się klasyfikacją organizmów). Przez całe życie, niezmordowanie i z pogardą dla wszelkich przeciwności zajmował się znajdowaniem nowych gatunków ryb, klasyfikowaniem i nadawaniem im nazw. Nic nie mogło odwieść go od tego zajęcia, nawet trzęsienie ziemi, które prawie zniweczyło dorobek jego naukowego życia. Biografia osoby wykonującej tak absolutnie nudny zawód powinna doprowadzać mnie do snu za każdym razem gdy otworzę książkę, ale była zdumiewająco ciekawa. Opowieść o słynnym taksonomie Lulu Miller przeplatała własną autobiografią wyjaśniając dlaczego wybrała zgłębianie życia akurat tego naukowca. Niezłomność i niezważanie na porażki Dawida chciała przenieść do swojego życia (choć im bardziej zanurzała się w jego życiorys i poglądy, tym mniej chciała się na nim wzorować). Ta biografia jest inna niż wszystkie, mamy w niej bowiem nie tylko wykaz sukcesów bohatera, ale też zagadkę kryminalną, zmianę optyki na obiekt badań i bardzo osobisty pamiętnik badaczki. Nietypowy jest sposób narracji, Autorka bezpośrednio zwraca się do czytelnika, nie żałuje sarkazmu, dowcipu i osobistych komentarzy. Zakończenie było tak dobre, że musiałam się nim podzielić z rodziną (nie byli bardzo zadowoleni, ale docenili mój entuzjazm dla tej niby niepozornej książki). Dlaczego ryby nie istnieją? Przeczytajcie tę książkę, żeby się dowiedzieć. Jest zdumiewająco dobra. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czarne.
kazda_przeczytana - awatar kazda_przeczytana
oceniła na85 dni temu
O czym mówimy, kiedy mówimy o gwałcie Sohaila Abdulali
O czym mówimy, kiedy mówimy o gwałcie
Sohaila Abdulali
Wybitna i porażająca książka, dobrze byłoby, gdyby jak najwięcej osób ją przeczytało. To bardzo szerokie, systemowe przyjrzenie się temu, co myślimy o gwałcie, o osobach, które go doświadczyły i o tych, którzy gwałtu się dopuścili. Autorka mierzy się z najróżniejszymi stereotypami, zakodowanymi (niekiedy bardzo głęboko) przekonaniami, pokazując najróżniejsze perspektywy. "Wyobraź sobie, jak inaczej wyglądałby świat, gdyby dziewczyny i kobiety były seksualnymi podmiotami, a nie obiektami seksualnymi". Z jednej strony sprawa jest prosta - gwałt jest zawsze wtedy, gdy po jednej stronie nie ma entuzjastycznej, wyrażonej świadomie zgody. Gwałt też w większości przypadków ma znacznie więcej wspólnego z władzą i kontrolą. Z drugiej strony czy zawsze da się oddzielić gwałt od seksu? Czy każdy przypadek jest taki sam i czy w ogóle jest sens porównywać, kto ma gorzej? Abdulali stawia wiele ciekawych pytań, na które znajduje pogłębione odpowiedzi. I robi to empatycznie, ale też w sposób, który potrafi jednocześnie generować złość (co jest czymś pozytywnym),jak i dawać nadzieję. Nadzieję, że może być inaczej, że zmiany są możliwe, że można odnaleźć szczęście i spokój po doświadczeniu gwałtu, co nie oznacza, że to doświadczenie nie zostanie z daną osobą na zawsze. "Życie byłoby o wiele zdrowsze, gdyby kobiety rzadziej się bały, a częściej okazywały słuszny gniew". To świetna książka dla wszystkich, zarówno dla osób (głównie kobiet),które doświadczyły gwałtu, ale też dla tych, którzy nie zawsze mogą wiedzieć, jak się zachować, gdy ktoś im powie o gwałcie. Ja na pewno wiem lepiej niż wcześniej, co w takiej sytuacji robić oraz czego nie robić. Wierzę, że są książki mogące autentycznie wpłynąć na rzeczywistość, zmienić coś na lepsze, nawet jeżeli będą to poglądy kilku osób, które zrozumieją, czym jest gwałt i o czym mówimy, gdy o gwałcie mówimy. Dlatego chciałbym zachęcić do przeczytania tej niełatwej, ale wybitnej i potrzebnej książki.
Jędrzej Dudkiewicz - awatar Jędrzej Dudkiewicz
ocenił na101 miesiąc temu
Ostatni gasi światło. Przypowieść o transformacji Marta Madejska
Ostatni gasi światło. Przypowieść o transformacji
Marta Madejska
Jak ja lubię być tak znienacka zaskakiwany! Idealnie obrazuje to mem z Vince’em McMahonem i jego coraz bardziej ekspresyjnymi reakcjami (vince mcmahon meme reaction). 1. Najpierw, będąc na czytelniczej posusze, przypadkowo trafiam na informację o reportażu (fantastyczne foto na okładce już przykuwa wzrok). 2. Potem orientuję się, że jego tematyka to jest to, co mnie interesuje. Autorki co prawda nie znam, a lektura poprzedniej książki innego autora w tym temacie mnie zawiodła, ale myślę: spróbuję. 3. Książka już w rękach, pierwszy rozdział i… o Boże, ale to było dobre! 4. Dalsza lektura tylko potwierdza moje odczucia. To tak przekracza moje oczekiwania, że po przeczytaniu kolejnego rozdziału zaczynam dawkować sobie treść, aby nie przeczytać jej zbyt szybko! A to ostatni raz miało miejsce, kiedy czytałem Antologię polskiego reportażu pod redakcją Szczygła. Historie transformacji oparte na kwerendzie przeprowadzonej na podstawie np. czasopisma „Przyjaciółka”, pozostałościach po starych pamiętnikach czy na podstawie odsłuchu taśm magnetofonowych - no, po prostu magia. Bardzo autentyczne! Co za interesująca osobowość musi się kryć za tak pomysłowym podejściem do tematu. Ale to nie tylko pomysł, lecz i sposób podania treści - Marta w bardzo subtelny, ale i obrazowy sposób pozwoliła mi wrócić do tamtych minionych czasów. Dawno nie miałem przyjemności czytać tak dobrze napisanego reportażu - wrażliwość i pióro autorki to coś, co bardzo do mnie przemówiło. Wróciłem do tych odległych lat, a czego nie pamiętam, dopowiedziała wyobraźnia. Zgrało mi się tutaj doskonale wszystko: w tekście nie przesadzono z ilością cyfr, dat, cytatów czy opinii „pod tezę” (co bywa bolączką takich lektur). Reportaże angażują emocjonalnie i da się w nich wyczuć punkt widzenia autorki. Marta w podziękowaniach stwierdza, że wielu tematów nie poruszyła. Nic straconego - po prostu trzeba przygotować kolejną książkę! 😊 Służba zdrowia, opieka społeczna, może coś więcej o historii mężczyzn, którzy totalnie zagubili się w tamtym okresie? Na pewno niewykorzystanych materiałów w prywatnym archiwum autorka ma sporo. Nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na kolejne wydawnictwo, a w międzyczasie sięgnąć po poprzedni reportaż - Aleję Włókniarek. Dzięki za angażującą lekturę!
Omnikoron - awatar Omnikoron
ocenił na925 dni temu

Cytaty z książki Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szkoła bardzo prywatna. Moja elitarna brytyjska edukacja