Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie

Okładka książki Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie autorstwa Nicola Lagioia
Nicola Lagioia Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reportaż
Tytuł oryginału:
La città dei vivi
Data wydania:
2025-09-17
Data 1. wyd. pol.:
2025-09-17
Data 1. wydania:
2022-01-01
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383961675
Tłumacz:
Tomasz Kwiecień
La grande bellezza Rzymu znamy wszyscy: antyczna architektura, wyborna kuchnia, jedna z najpiękniejszych metropolii świata. Jednak poza turystycznymi szlakami, w podglebiu miasta kryje się Rzym nieoczywisty i niepokojący – szturmowany przez szczury, spustoszony korupcją i narkotykami, przestrzeń nieograniczonej wolności i zarazem głębokiego zepsucia.

To w tej scenerii w marcu 2016 roku zostaje brutalnie zamordowany młody rzymianin Luca Varani. Sprawcami są dwaj dwudziestokilkulatkowie z dobrych rodzin, którzy przez wiele godzin bezwzględnie torturowali swoją ofiarę. I właśnie natura tej zbrodni rodzi najbardziej niepokojące pytania. Czy to przypadek nieuzasadnionej przemocy? Czy zabójcy są zdeprawowani? Uzależnieni od kokainy? Czy naprawdę byli świadomi tego, co robią?

Nicola Lagioia śledzi tę historię od samego początku: przeprowadza wywiady, zbiera dokumenty i zeznania. Jego podróż tropem sprawców i ofiary oznacza również zejście w noc Rzymu. Z dziennikarskiego śledztwa wyłania się uniwersalny obraz naszych czasów: epoki zawiedzionych oczekiwań, dezorientacji seksualnej i nierówności społecznych. Lagioia, próbując odkryć istotę zła, zadaje również pytanie, jak cienka jest granica między byciem pokrzywdzonym a katem.
Średnia ocen
7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie w ulubionej księgarni i Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie



1605 791

Oceny książki Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie

Średnia ocen
7,1 / 10
119 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
712
354

Na półkach:

Jak się cieszę, że ktoś jeszcze pisze reportaże w ten sposób. Mamy tutaj z pozoru prostą historię - dwóch chłopaków z dobrych domów zabiło trzeciego chłopaka. Jednak autor nadał tej opowieści ton krymianału i thrillera, odkrywając powoli przed czytelnikiem kolejne warstwy opowieści. Nasze nastawienie do bohaterów zmienia się z każdym rozdziałem. A przewrotny początek z kasami do Koloseum to doskonała metafora upadku współczesnego Rzymu.

Jak się cieszę, że ktoś jeszcze pisze reportaże w ten sposób. Mamy tutaj z pozoru prostą historię - dwóch chłopaków z dobrych domów zabiło trzeciego chłopaka. Jednak autor nadał tej opowieści ton krymianału i thrillera, odkrywając powoli przed czytelnikiem kolejne warstwy opowieści. Nasze nastawienie do bohaterów zmienia się z każdym rozdziałem. A przewrotny początek z...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

643 użytkowników ma tytuł Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie na półkach głównych
  • 501
  • 135
  • 7
68 użytkowników ma tytuł Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie na półkach dodatkowych
  • 18
  • 16
  • 11
  • 8
  • 7
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie

Inne książki autora

Nicola Lagioia
Nicola Lagioia
Pisarz i prezenter radiowy. Jeden z najbardziej cenionych współczesnych włoskich prozaików. Zadebiutował w 2001 roku powieścią Tre sistemi per sbarazzarsi di Tolstoj. Laureat wielu nagród literackich, w tym najważniejszego literackiego wyróżnienia we Włoszech, Premio Strega, które otrzymał za powieść "Dzikość". Kilkukrotnie członek jury Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. W latach 2018–2022 dyrektor programowy Międzynarodowych Targów Książki w Turynie. Jego piąta książka, Ciao amore, ciao, została wyróżniona Premio Napoli, Premio Internazionale Bottari Lattes Grinzane oraz Nagrodą im. Alessandra Leogrande. Mieszka w Rzymie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie przeczytali również

Wyspa niechcianych kobiet Agata Komosa-Styczeń
Wyspa niechcianych kobiet
Agata Komosa-Styczeń
Nie przepadam za ocenianiem innych czasów, przez ludzi żyjących w zupełnie innej rzeczywistości. Lepszej czy gorszej, to już zupełnie inna sprawa. Czy wypieranie historii przez Danie, to taki zły pomysł ? Porównując to, żeby daleko nie szukać, naszego kraju, gdzie często i gęsto, sporo ludzi wyciera sobie buzie tą czy tamtą historią, czy to w ramach przekonań czy, zwyczajnie przyziemnych, i tak ludzkich, finansowych lub swojszych racji, doprowadziło do czegoś dobrego ? Rasizm ? Kasty ? To niby u nas, ludzie pracujący choćby w korporacji lub wykształceni nie czują się lepsi od innych ? Pewnie stąd te zamiłowanie do pisania np. mgr. Inż na drzwiach czy wizytówce ;-) Dlatego nie szokuje mnie opis Duńczyków i ich podejście w tej książce. A skoro autorka wybrała emigrację, to chyba jej też. Historia smutna, a może paradoksalnie, niektóre te kobiety rzeczywiście dostały trochę lepsze życie, niż to, które zostawiły. Gdyby nie ta historia, system opieki w Danii, dzisiaj wyglądałby też inaczej, a który opisuje się na końcu. Finalnie, uważam, że warto poświęcić te kilka godzin na poznanie tej historii. Czyta się szybko. Chyba, że ktoś szuka sensacji. Pikantnych scen. Okrutnych opisów. Tego nie ma. Czytając początek i opis płynięcia statkiem na wyspę, przypomina sceny z książki/filmu „Wyspa tajemnic”. Czy to była ta wyspa Blackwell, amerykańska wersja wyspy ?
delboy - awatar delboy
ocenił na 8 1 miesiąc temu
Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych Jon Billman
Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych
Jon Billman
Są reportaże, które uderzają siłą tematu, i takie, które próbują tę siłę zbudować konstrukcją. Urwany ślad. Zaginieni w amerykańskich parkach narodowych autorstwa Jon Billman stoi gdzieś pomiędzy. Punktem wyjścia jest historia zaginięcia Jacoba Graya w Great Smoky Mountains National Park — i to właśnie ona niesie największy ciężar emocjonalny. Problem w tym, że sam rdzeń tej opowieści można by zamknąć w znacznie krótszej formie. To jeden z tych tematów, który działa najmocniej w koncentracie: tajemnica, niepokój, niedopowiedzenie. Billman jednak idzie szerzej. Rozbudowuje narrację o kolejne przypadki, analizuje działania służb, wchodzi w psychologię zaginięć, a momentami zahacza o niemal obsesyjne śledzenie szczegółów. I tu zaczyna się gra z czytelnikiem — bo z jednej strony czuć, że to wszystko jest trochę „nadpisane”, że autor próbuje rozciągnąć historię ponad jej naturalną pojemność. Z drugiej jednak strony, trudno odmówić mu rzetelności i zaangażowania. Czytałem tę książkę z mieszanymi odczuciami. Były momenty, kiedy wciągała mnie jak dobry thriller — zwłaszcza gdy skupiała się na konkretnych ludziach i ich historiach. Ale były też fragmenty, gdzie czułem zmęczenie materiału, jakby opowieść krążyła wokół tego samego punktu, próbując znaleźć nowy kąt, który nie zawsze był potrzebny. Ostatecznie to całkiem niezły reportaż — taki, który bardziej doceniam za pracę włożoną w jego stworzenie niż za samą esencję historii. Najlepiej działa wtedy, gdy przestaje być analizą, a staje się opowieścią o człowieku zagubionym w miejscu, które z definicji miało być przestrzenią wolności.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na 6 17 dni temu
Neapol słodki jak sól Piotr Kępiński
Neapol słodki jak sól
Piotr Kępiński
Kolejny reportaż z serii Sulina, który wymyka się prostym kategoriom reportażu czy literatury podróżniczej. Dla mnie to raczej literacki fresk utkany z esejów, rozmów, wspomnień i miejskich mitów. Fresk, który próbuje uchwycić Neapol w jego najbardziej sprzecznej, pulsującej formie. Już na poziomie konstrukcji widać, że Kępiński nie interesuje się linearną opowieścią. Zamiast tego prowadzi czytelnika przez miasto fragmentami, jakbyśmy sami błądzili jego ulicami, skręcając w kolejne zaułki historii, kultury i codzienności. To Neapol widziany z wielu perspektyw, przez rozmowy z mieszkańcami, przez literaturę, przez pamięć i przez teraźniejszość, która nieustannie przetwarza przeszłość. Największą siłą tej książki jest jednak dla mnie język. Kępiński operuje stylem gęstym, obrazowym, momentami niemal poetyckim, ale nigdy przesadnie ozdobnym. Jego opisy mają w sobie coś z reporterskiej precyzji, a jednocześnie potrafią przechodzić w ton niemal oniryczny. Dzięki temu Neapol nie jest tu tylko miejscem, staje się stanem umysłu. Skosztujcie sami: „W Neapolu piękno przenika brzydotę, brud przykrywa wspaniałe mozaiki (…) spalone motorowery albo samochody są pamięcią codzienności.” To zdanie właściwie streszcza całą filozofię tej książki. Kępiński nie próbuje „oczyszczać” miasta ani go estetyzować, przeciwnie, pokazuje, że jego tożsamość rodzi się właśnie z napięcia między tym, co zachwycające, a tym, co odpychające. Brzydota nie jest tu defektem, lecz integralną częścią pejzażu. „Neapol to świat z lekka psychotyczny. Z jednej strony religijny (…) z drugiej okrutny i zbrodniczy.” To jedno z najcelniejszych ujęć ducha miasta. Kępiński znakomicie uchwycił tę schizofreniczną dwoistość, religijność splatającą się z przemocą, sacrum z profanum, świętość z przestępstwem. Co więcej, autor sugeruje, że te porządki nie tylko współistnieją, ale wręcz się warunkują. To bardzo dalekie od stereotypowego, „turystycznego” spojrzenia. Warto też podkreślić, że język Kępińskiego buduje specyficzne napięcie emocjonalne. Nie jest to narracja neutralna, czuć w niej fascynację, ale i niepokój. Autor nie ukrywa, że Neapol bywa przytłaczający, chaotyczny, a nawet brutalny, ale jednocześnie nie pozwala czytelnikowi się od niego zdystansować. Kocham takie reportaże, jest niemal oniryczny, ponieważ Kępiński rzeczywiście tworzy coś na pograniczu snu i dokumentu, rzeczywistość jest tu realna, ale jednocześnie lekko przesunięta, jakby filtrowana przez emocje, pamięć i wyobraźnię. Istotne są też tematy, które autor podejmuje, od historii i polityki, przez działalność kamorry, po kwestie społeczne, migracyjne i kulturowe. Jednak nie są one podane w formie suchych analiz, ale zawsze zakorzenione są w konkretnych historiach, twarzach, rozmowach. Najciekawsze jest jednak to, że mimo całej tej „ciemnej” strony, mimo przemocy, chaosu, biedy, to książka wcale nie zniechęca do Neapolu, wręcz przeciwnie. Jest w w tej książce coś na kształt literackiej ody. Nie naiwnej, nie idealizującej, ale głęboko zaangażowanej emocjonalnie.
Elwira - awatar Elwira
oceniła na 8 7 dni temu
Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów Will Storr
Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów
Will Storr
Nadprzyrodzone. Śledztwo w sprawie duchów. Will Storr To taka książka, po której lekturze zostaje lekki chaos w głowie, gdyż zmusza do zakwestionowania swojej wizji reportażu. Tylko jak tu kwestionować temat, który tak naprawdę sam w sobie budzi sprzeciw gdy mówimy o logice i twardych faktach? Autor odwiedził wiele miejsc związanych z działalnością medium, seansów spirytystycznych, satan.istycznych kółek wzajemnej adoracji. Podróżując po Stanach spotyka sceptyków i głęboko wierzących w ideę zdarzeń paranormalnych. Nie próbuje przekonać, ale zaprezentować temat, który wywołuje tak szeroki wachlarz poglądów, w szczególności wśród fanów tego typu publikacji. To, co przebija się przez ten reportaż to wpływ jaki mają te spotkania na autora i jego perspektywę, która zaczyna gibać się w zależności od miejsca, czasu i ludzi. Można powiedzieć, że nie do końca to profesjonalne, ale zapytam znowu, czy temat taki może być potraktowany czysto zdroworozsądkowo i pozbawiony subiektywnej opinii? Daleko mi od ferowania wyroków. Przeczytałem ten reportaż bardziej z ciekawości niż pogłębienia konkretnej wiedzy. To, co mnie zastanowiło to wizja Ameryki, która po raz kolejny pokazuje się w mocy swojej eklektyczności. Typowo, gdy ci się wydaje, że coś wiesz, tak naprawdę nie wiesz nic. A może to po prostu natura ludzka, wszędzie i w każdym miejscu rządzi się swoimi, nieprzewidywalnymi prawami. Trzeba samemu przeczytać i wyrobić sobie opinię. Mnie niektóre sceny przeraziły a inne rozbawiły. Chociaż też przyznam, że odkładam książkę z pewnego rodzaju niedosytem ale i świadomością, że wydarzenia paranormalne nigdy nie będą do końca wyjaśnione. Taka to już ich magia. Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czarne
Swiezakksiazkowy - awatar Swiezakksiazkowy
ocenił na 7 1 miesiąc temu
Nie czekam na szklankę wody. O świadomej niedzietności Katarzyna Tubylewicz
Nie czekam na szklankę wody. O świadomej niedzietności
Katarzyna Tubylewicz
W swojej książce Katarzyna Tubylewicz stara się w nieco reportażowy, a nieco eseistyczny sposób opisać zjawisko świadomej bezdzietności. Dzięki swojej formie książkę czyta się szybko; choć w moim przypadku wyjątkowo w grę wchodziło przesłuchanie audiobooka, to uważam, że przeplatanie się osobistych doświadczeń poszczególnych kobiet z refleksjami i danymi zadziałało na poziomie przystępności. Autorka opowiada o skali bezdzietności, odnosząc się głównie do perspektywy kobiet, które decydują się nie mieć dzieci z różnych powodów: emocjonalnych, społecznych, ekonomicznych czy klimatycznych. I właśnie to jest jedną z największych wartości książki: autorka nie przyjmuje jednej właściwej tezy, a oddaje głos różnym osobom w postaci “chórów kobiet”. Tym samym treść wypełnia kalejdoskop zbieżnych perspektyw, ukazując w ten sposób złożoność zjawiska, dając poczucie autentyczności, a równocześnie unikając moralizowania. Nie można natomiast powiedzieć, aby książka wyczerpywała temat. Pełni raczej funkcję otwierającą, będąc dobrym punktem wyjścia do refleksji, mogących prowadzić nawet do zadania sobie niełatwych pytań. Ponadto trafia w niewątpliwie istotny i aktualny społecznie temat, bowiem dotyczy realnego zjawiska demograficznego i kulturowego, które pokazuje zmianę myślenia o rodzinie, kobiecości i spełnianiu się. Tym, co przykuwa uwagę w tej publikacji, jest odniesienie się do faktu, że w języku polskim brakuje neutralnych określeń dla osób bezdzietnych, a ponadto ujawnia językowe i kulturowe schematy, przez które osoby bezdzietne są marginalizowane. Dodatkowo Tubylewicz decyduje się podważyć narrację, wedle której życie bez dzieci jest uboższe czy gorsze, a bezdzietność jest równoznaczna z egoizmem lub niedojrzałością. W tym kontekście wykonano przysłowiowy kawał dobrej roboty, przez co dochodzi do nieśmiałego zredefiniowania przyjętych norm. Nieśmiałego, bowiem autorka pozostaje w roli obserwatorki. I chociaż nie unika kontrowersyjnych perspektyw (sam temat bezdzietności należy do takich), to rzadko tworzy mocniejsze, bardziej wyraziste tezy. Ponadto Tubylewicz nie wchodzi w potencjalne konflikty (np. społeczne czy ideologiczne); tym samym książka jest wyważona, ale niekiedy brakuje jej pazura. Dodatkowo kuleją odniesienia do kontekstu społecznego, co oznacza, że w małym stopniu zostały poruszone kwestie systemowe, takie jak polityka rodzinna czy rynek pracy, a książka pozostaje na poziomie doświadczeń jednostek. Mimo to nierówny jest poziom samych historii: niektóre są poruszające, inne wydają się mniej reprezentatywne lub zbyt skrótowe, by naprawdę wybrzmieć. Trzeba pamiętać, że autorka wzięła na warsztat zjawisko budzące silne emocje. I być może właśnie to czyni z niej ważny głos w debacie społecznej, który może pomóc wielu osobom poczuć się mniej osamotnionymi w swoich wyborach.
placebetweenpages - awatar placebetweenpages
ocenił na 7 19 dni temu
Hjem. Na północnych wyspach Ilona Wiśniewska
Hjem. Na północnych wyspach
Ilona Wiśniewska
10 kwietnia zaczynam czytać reportaż i co za zbieg okoliczności, to data symboliczna, wtedy przylatują mewy do domu Bjørk za kołem podbiegunowym w północnej Norwegii niedaleko Tromsø. Na mewy wołają krysie- po norwesku tak to czule brzmi. Ale to nie tylko opowieść o Bjørk i jej mewie. Potem przychodzi lato, czyli połowa czerwca i najjaśniejsze dni w roku. Okoliczne wyspy przeżywają najazd turystów, którzy uciekają od upałów Południa. Okazuje się, że turyści jak mewy też nie są tam mile widziani, brudzą, zostawiają odchody. Mewy to też symbol imigrantów, którzy próbują się zagnieździć w północnej Norwegii (w Tromso jest 150 narodowości), ale nie pozwalają kolce: lodowatego wiatru, słońca, które nie zachodzi od maja, kolce milczenia, samotności. Bo tu za zimno na słowa. Hjem to dom, przygnębiający, ale i niezwykle ciekawy w swej dzikości i surowości ów północny obszar Norwegii. Autorka potrafi poetycko oddać tę surowość, tak, że przyciąga ona jak magnes. Stajemy oko w oko z dziką przyrodą, a ona wzbudza paradoksalne odczucia. Zarówno czułość, bo na pierwsze bazie po norwesku mówi się gąski, a na mewy krysie, przyjaźnie kojarzą się renifery i łosie, ale smutek jak lodowaty wiatr z fiordu Balsfjord przenika każdego, nawet tu urodzonych. Dla Ilony Wiśniewskiej od lat Tromsø to hjem, niegdyś zasypana śniegiem mieścina na dalekiej północy Norwegii, dziś szybko rozwijające się miasto, trzecie co do wielkości w Arktyce. Milion osób rocznie przybywa tu, by obserwować zorzę. „Miasto, które wchłania albo izoluje, daje perspektywy albo nie daje wyboru. I to dotyczy nie tylko ludzi, ale także zwierząt.” Lato jest tam jak jedno długie zdanie. Reszta jest milczeniem, które zostaje w głowie. Teraz krysie będą dla mnie symbolem Norwegii. A wyobraźnia podążać będzie za wzrokiem Amundsena. Polecam.
I_wonka_kulturalna - awatar I_wonka_kulturalna
oceniła na 8 15 dni temu
Aglo. Banką po Śląsku Zbigniew Rokita
Aglo. Banką po Śląsku
Zbigniew Rokita
Istnieją książki, które się czyta — i są też takie, które się zamieszkuje. Aglo. Banką po Śląsku autorstwa Zbigniew Rokita należy do tej drugiej kategorii: nie tyle opowiada o miejscu, ile pozwala wejść w jego puls, jego oddech, jego pamięć. To nie jest reportaż w klasycznym sensie. To raczej topografia doświadczenia — rozpisana na głosy, niedopowiedzenia i pęknięcia. Rokita prowadzi czytelnika przez Śląsk nie jak przewodnik, lecz jak ktoś, kto sam wciąż szuka odpowiedzi. „Aglo” staje się tu nie tylko przestrzenią geograficzną, ale stanem świadomości: zawieszeniem między tym, co było, a tym, co dopiero próbuje się nazwać. Najbardziej poruszające w tej książce jest to, że autor nie próbuje niczego „domknąć”. Śląsk nie zostaje wyjaśniony — zostaje odsłonięty. W fragmentach. W języku, który nieustannie balansuje między reporterską precyzją a poetyckim drżeniem. To właśnie język jest tu bohaterem równorzędnym z ludźmi i miejscami: czasem twardy jak węgiel, czasem miękki jak wspomnienie wypowiedziane półgłosem. Czytając, miałem wrażenie, że Rokita pisze o przestrzeni, która istnieje nie tylko na mapie, ale i w ciele — w pamięci pokoleń, w akcentach, w gestach. „Banka po śląsku” to nie tylko metafora zamknięcia czy odrębności, lecz także delikatna bańka pamięci, którą łatwo naruszyć, ale której nie sposób zignorować. To książka o tożsamości, która nie chce być jednoznaczna. O miejscu, które nie zgadza się na uproszczenia. O człowieku, który próbuje opowiedzieć świat, wiedząc, że każda opowieść jest tylko przybliżeniem. Jako czytelnik i jako autor, odnalazłem w tej książce coś szczególnie bliskiego: odwagę pisania „pomiędzy”. Pomiędzy gatunkami, pomiędzy językami, pomiędzy historią a teraźniejszością. To przestrzeń ryzykowna — ale właśnie tam rodzi się literatura, która zostaje z nami na długo. „Aglo” nie kończy się wraz z ostatnią stroną. Ona trwa — w pytaniach, które zostawia. W ciszy, którą po sobie zostawia. W tym nieuchwytnym poczuciu, że dotknęło się czegoś prawdziwego, choć nie do końca nazwanego.
Jakub Jagiełło - awatar Jakub Jagiełło
ocenił na 10 4 dni temu

Cytaty z książki Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie

Więcej

- A dlaczego go zabiliście?
- Nie wiem. Powody mogą być różne. Albo w ogóle ich nie było.

- A dlaczego go zabiliście?
- Nie wiem. Powody mogą być różne. Albo w ogóle ich nie było.

Nicola Lagioia Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie Zobacz więcej

- Marco i Manuel nie są po prostu niedojrzali - dodała psycholożka. - Są triumfem niemocy. W tym biednym chłopcu, sprowadzonym do absolutnej bezsilności, rozpoznali siebie i byli przerażeni. Ciało za ciało. Zabójstwo Luki Veraniego to mord rytualny.

- Marco i Manuel nie są po prostu niedojrzali - dodała psycholożka. - Są triumfem niemocy. W tym biednym chłopcu, sprowadzonym do absolutnej...

Rozwiń
Nicola Lagioia Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie Zobacz więcej

- Wywnioskowałem, że mamy zabić człowieka - zeznał Manuel.
- Nieprawda! - zaprzeczał Marco. - Wyszliśmy z domu, aby spełnić fantazję Manuela. Wyszliśmy, żeby kogoś zgwałcić.
- Nie sądzę, byśmy szli kogokolwiek zgwałcić - mówił Manuel. - Nawet nie wiem, czy szliśmy kogoś zabić. Pobić prawdopodobnie tak. Mieliśmy złe intencje, tego jestem pewien.

- Wywnioskowałem, że mamy zabić człowieka - zeznał Manuel.
- Nieprawda! - zaprzeczał Marco. - Wyszliśmy z domu, aby spełnić fantazję M...

Rozwiń
Nicola Lagioia Ciao amore, ciao. Morderstwo w Rzymie Zobacz więcej
Więcej