Poranek dnia zagłady

Okładka książki Poranek dnia zagłady autora C. L. Moore, 9788383383378
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Poranek dnia zagłady
C. L. Moore Wydawnictwo: Rebis Seria: Wehikuł czasu [Rebis] fantasy, science fiction
311 str. 5 godz. 11 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Wehikuł czasu [Rebis]
Tytuł oryginału:
Doomsday Morning
Data wydania:
2025-06-17
Data 1. wyd. pol.:
2025-06-17
Data 1. wydania:
1957-01-01
Liczba stron:
311
Czas czytania
5 godz. 11 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383383378
Tłumacz:
Jerzy Moderski
Średnia ocen

5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Poranek dnia zagłady w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Poranek dnia zagładyi

Spektakl władzy



2919 728 286

Oceny książki Poranek dnia zagłady

Średnia ocen
5,9 / 10
68 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Poranek dnia zagłady

avatar
1300
731

Na półkach: , , , ,

Zainteresowanych zapraszam do oficjalnej recenzji.

Zainteresowanych zapraszam do oficjalnej recenzji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1734
1358

Na półkach:

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia
avatar
99
80

Na półkach:

Powieść napisana w 1957 roku a jakoś tak niepokojąco dziś się ją czytało...

Zasadniczo, mamy tu do czynienia z koncepcją podobną do orwellowskiej ale ze swego rodzaju dawką sztucznej inteligencji. Ekspozycja nie wyjaśnia nam wiele o przyczynach stanu rzeczy ani technicznych aspektach w rodzaju "jak to wszystko działa", jednak wiemy, że działa i wiemy, że są ludzie, którym wszechobecna kontrola nie odpowiada. A główny bohater - były aktor cierpiący (jakże literacko pięknie) po stracie ukochanej i kojący ból w alkoholu - wbrew swojej woli staje pomiędzy dwiema stronami barykady.

Oszczędność w ekspozycji świata przedstawionego (mało wiemy o tym jak działa Komus, nic o tym jak powstał, nic o wojnie która poprzedziła jego powstanie, nic o sytuacji politycznej, geopolitycznej etc) równoważy nam ogromna głębia introspekcji głównego bohatera. Jego zmienna postawa, nieraz oportunistyczna aż do obrzydzenia a nieraz bohaterska oraz przekonująco ukazana trauma po utracie życiowej partnerki to główny motor całości. Intryga rozwija się powoli, aby pod koniec osiągnąć zawrotne tempo uniemożliwiające odłożenie książki niezależnie jaka jest pora i co mamy jeszcze do zrobienia.
Muszę jednak wspomnieć o momentami topornym tłumaczeniu - w początkowych fragmentach nieco odbierało przyjemności.

Co tu jednak dużo mówić, nie bez powodu uznaje się tę pozycję za klasykę a chyba jest to dopiero pierwsze wydanie w Polsce. Polecam nadrobić.

Powieść napisana w 1957 roku a jakoś tak niepokojąco dziś się ją czytało...

Zasadniczo, mamy tu do czynienia z koncepcją podobną do orwellowskiej ale ze swego rodzaju dawką sztucznej inteligencji. Ekspozycja nie wyjaśnia nam wiele o przyczynach stanu rzeczy ani technicznych aspektach w rodzaju "jak to wszystko działa", jednak wiemy, że działa i wiemy, że są ludzie, którym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

217 użytkowników ma tytuł Poranek dnia zagłady na półkach głównych
  • 139
  • 78
64 użytkowników ma tytuł Poranek dnia zagłady na półkach dodatkowych
  • 47
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Złoty Wiek SF 4 Isaac Asimov, Stephen Barr, Leigh Brackett, Edmond Hamilton, Cyril M. Kornbluth, Keith Laumer, Murray Leinster, C. L. Moore, Robert Sheckley, Stanley G. Weinbaum
Ocena 6,7
Złoty Wiek SF 4 Isaac Asimov, Stephen Barr, Leigh Brackett, Edmond Hamilton, Cyril M. Kornbluth, Keith Laumer, Murray Leinster, C. L. Moore, Robert Sheckley, Stanley G. Weinbaum
Okładka książki Wyzwanie z innego świata Robert H. Barlow, C.M. Eddy Jr., Robert E. Howard, Winifred V. Jackson, Frank Belknap Long, H.P. Lovecraft, Abraham Merritt, C. L. Moore, Duane W. Rimel, Henry S. Whitehead
Ocena 5,8
Wyzwanie z innego świata Robert H. Barlow, C.M. Eddy Jr., Robert E. Howard, Winifred V. Jackson, Frank Belknap Long, H.P. Lovecraft, Abraham Merritt, C. L. Moore, Duane W. Rimel, Henry S. Whitehead
Okładka książki The Science Fiction Hall of Fame, Vol. 2-A Poul Anderson, Ben Bova, John W. Campbell, Robert A. Heinlein, Cyril M. Kornbluth, Henry Kuttner, C. L. Moore, Lester del Rey, Eric Frank Russell, Cordwainer Smith, Theodore Sturgeon, Herbert George Wells, Jack Williamson
Ocena 0,0
The Science Fiction Hall of Fame, Vol. 2-A Poul Anderson, Ben Bova, John W. Campbell, Robert A. Heinlein, Cyril M. Kornbluth, Henry Kuttner, C. L. Moore, Lester del Rey, Eric Frank Russell, Cordwainer Smith, Theodore Sturgeon, Herbert George Wells, Jack Williamson
Okładka książki Wyzwanie spoza świata (The Challenge from Beyond) Robert E. Howard, Frank Belknap Long, H.P. Lovecraft, Abraham Merritt, C. L. Moore
Ocena 6,0
Wyzwanie spoza świata (The Challenge from Beyond) Robert E. Howard, Frank Belknap Long, H.P. Lovecraft, Abraham Merritt, C. L. Moore
Okładka książki Rakietowe Szlaki tom 3: Antologia klasycznej SF Michael Bishop, Ray Bradbury, Alan Dean Foster, Marek S. Huberath, R.A. Lafferty, Ursula K. Le Guin, C. L. Moore, Robert Sheckley, Clifford D. Simak, Dan Simmons, Michael Swanwick, John Varley, Roger Zelazny
Ocena 7,6
Rakietowe Szlaki tom 3: Antologia klasycznej SF Michael Bishop, Ray Bradbury, Alan Dean Foster, Marek S. Huberath, R.A. Lafferty, Ursula K. Le Guin, C. L. Moore, Robert Sheckley, Clifford D. Simak, Dan Simmons, Michael Swanwick, John Varley, Roger Zelazny
C. L. Moore
C. L. Moore
Pisarka science fiction i fantasy. Żona Henry'ego Kuttnera (pisali duecie fantastykę i kryminały oparte na faktach). Autorka znakomitych opowiadań i cykli science fantasy (Northwest Smith, Jirel of Joiry) i powieści (Judgment Night).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

…i ujrzeli człowieka Michael Moorcock
…i ujrzeli człowieka
Michael Moorcock
„I oto jest to miejsce i boję się. Boję się śmierci i bluźnierstwa. Ale nie można inaczej. Nie ma innego sposobu.” „Srebrne krzyże to kobiety. Drewniane krzyże to mężczyźni. Często myślał o sobie jako o drewnianym krzyżu. W zawieszonych między snem a jawą porannych majakach widział się czasem jako ciężki drewniany krzyż ścigający przez pola ciemności delikatny srebrny krzyżyk.” Chciałem się tylko dobrze bawić przy kolejnej książce z Rebisu, a czuję się jakbym spadł z wysokiej wieży na ostre skały, które rozszarpały moje ciało i duszę na drobne kawałeczki. „... i ujrzeli człowieka” autorstwa Michaela Moorcocka. Tylko tyle i aż tyle. Książka tak samo wspaniała jak bluźniercza. Jednocześnie odważna, niezapomniana, wspaniała i paskudna. Czuję, że potrzebuję kilku dni, żeby ją przetrawić i ugasić wewnętrzny pożar, który wywołała w głowie. Myślę, że istotę „... i ujrzeli człowieka” doskonale ubrał w słowa Brian Aldiss, pisząc, że jest to „Wehikuł czasu, jaki Wellsowi nigdy by nie przyszedł na myśl.” Moorcock nie opisał jedynie jakiejś tam wyprawy w czasie wprost do nieokreślonej przeszłości czy przeszłości, lecz dał nam to, co siedziało w głowie myślicieli przez prawie 2000 lat. Mianowicie, czy życie Jezusa było mitem? Czy istniał naprawdę? Czy faktycznie był fundamentem naszej wiary, synem Bożym, prorokiem który uleczał? To szalona opowieść, którą jednocześnie kocham i nienawidzę. Jest chaosem. Wchodzi do głowy bez pozwolenia, zdzierając całą fasadę wiary, wychowania, wartości, które kształtują nie tylko mnie, lecz poprzednie pokolenia. Michael snuje fantastyczno naukową opowieść o początkach chrześcijaństwa, ubierając w słowa niezwykle pesymistyczną wizję, która intryguje, wywołuje mieszanie opinie ale i na pewien sposób fascynuje. Jest to jedna z powieści, która wymagała niewątpliwej odwagi przy tworzeniu i odporności na krytykę. W końcu według niektórych są rzeczy święte, których się nie rusza. Z pewnych względów pomijam postać „bohaterskiego” podróżnika w czasie Karla Glogauera, który zaryzykował podróż w nieznane, jednak wierzcie mi mam swoje powody. Raz, jest to postać niesamowicie skomplikowana, skonfliktowana z samym sobą, przejawiająca tragizm, dwa jego losy zostaną ściśle związane z Jezusem, którego tak szuka. Początkowo jego opowieść przypomina ekstrawagancką fatnastykę naukową, jednak szybko zmienia się w anatomię rozpaczy, która dosięga nawet i czytelnika. Po prostu było mi ciężko na duszy podczas lektury. Polecam. Chociaż Bóg mi świadkiem, że moja dusza teraz krwawi.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na922 dni temu
Księżycowy pył Arthur C. Clarke
Księżycowy pył
Arthur C. Clarke
"Księżycowy pył" to opowieść o nietypowej akcji ratunkowej, która ma miejsce na Księżycu. W Morzu Pyłu zniknął statek - Selene, w którym uwięzionych zostało ponad 20 osób. Problem polega na tym, że pył zachowuje się inaczej niż to, co znamy na Ziemi. W porównaniu do ciała stałego - zachowuje się jak ciecz, lecz w porównaniu do cieszy... jak ciało stałe. Odnalezienie statku, to jeden kłopot, a wydobycie go, to zupełnie inna sprawa. Ratownicy nie mają więc łatwego zadania, ani odpowiedniej technologii. To jednak nie wszystko, gdyż na pokładzie Selene bohaterowie muszą zmierzyć się z serią innych trudności. Zegar tyka, czy ekipa ratunkowa zdąży ma czas? Tego możecie dowiedzieć się z książki, mam nadzieję, że tym krótkim opisem Was do niej zachęciłam 😃 Jest to dobre scifi, porządnie napisane i przystępnie podane, mimo dużej ilości spraw technicznych. Autor niezwykle umiejętnie snuje swoją opowieść, przedstawia ją z wielu perspektyw, a walka z czasem i samym księżycowym pyłem podkręca napięcie i emocje. Bardzo lubię takie historie, które potrafią tak mocno mnie zaangażować, że z niecierpliwością czekam na finał. Myślę, że ten wyścig z czasem jest elementem, który przyciągnie czytelników, ale na uwagę zasługują też różne ciekawe koncepcje zarówno fizyczne jak i technologiczne. Autor dobrze sobie wszystko przemyślał i stworzył naprawdę wiarygodną historię oraz jej realia, czerpiąc z wielu źródeł i wnikliwie przykładając się do opracowania tego tematu. Na uwagę zasługuje też wiek tej powieści, gdyż ma oba ponad 60 lat, a przy czytaniu niemal się tego nie odczuwa. Bardzo podobała mi się ta propozycja z serii wydawniczej Wehikuł czasu, była to książka ciekawa, intrygująca, dobrze przemyślana, niezwykle klimatyczna, a przede wszystkim angażująca! Autor wykonał tu kawał dobrej roboty przybliżając tej książce i cieszę się, że do tej pory mamy możliwość po nią sięgnąć. Naprawdę warto, bo to dobre science fiction ✨️
brave_book - awatar brave_book
ocenił na823 dni temu
Mickey7 Edward Ashton
Mickey7
Edward Ashton
O tym czy śmierć jest problemem, gdy człowiek nie może umrzeć. Akcja dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w której ludzkość zaczęła kolonizować inne planety. Mickey pracuje na jednej z nowych kolonii jako "wymienialny", czyli osoba, która zajmuje się najbardziej niebezpiecznymi pracami, a w razie śmierci jego DNA wraz ze świadomością zostanie skopiowane do kolejnego klona. Wskutek zbiegu różnych okoliczności, pewnego razu na kolonii znajdują się jednocześnie dwie wersje Mickeya, co jest z wielu względów wielce niepożądane. Sytuacja, w której bohater występuje naraz w dwóch wersjach mogłaby być paliwem dla wielu potencjalnie ciekawych scen i interakcji, być może też jakichś bardziej komediowych momentów. Niestety autor niemal zupełnie tego nie wykorzystuje, a można wręcz mieć wrażenie, że niemal wszystko mogłoby się potoczyć dokładnie tak samo, gdyby Mickey był pojedynczy - jego relacja z klonem sprowadza się właściwie wyłącznie do kłótni o racje żywnościowe. To zdecydowanie największy minus. Wszystko tutaj rozwiązuje się bardzo łatwo i szybko, a retrospekcje zajmują chyba więcej miejsca (i wypadają przy tym dużo ciekawiej) od właściwej fabuły. Książka próbuje też podejmować bardziej filozoficzne tematy - znajdziemy tu trochę rozważań na temat nieśmiertelności czy etyki klonowania ludzi, ale wszystko to mogłoby być zdecydowanie bardziej pogłębione. Z pomysłu z naprawdę sporym potencjałem wyszła niestety książka dość przeciętna.
niedź - awatar niedź
ocenił na66 miesięcy temu
Bóg Zero Jeden Michał Kłodawski
Bóg Zero Jeden
Michał Kłodawski
„Bóg Zero Jeden” jest debiutem Michała Kłodawskiego, niezwykle dopracowanym i spójnym, wyraźnie nawiązującym do lemowskich koncepcji i harmonijnego łączenia teorii naukowych z dywagacjami filozoficznymi oraz duchowym podłożem. Zderzenie naukowego pragmatyzmu i wysokiej technologii, umożliwiających zbadanie i udowodnienie procesów, ich zasad, prawidłowości, dających możliwość przeprowadzenia precyzyjnych eksperymentów i eksplorację dalekich zakątków Kosmosu, z ludzką psychiką, człowieczym poszukiwaniem idei absolutu, Boga i życia wiecznego, zazwyczaj bywa fascynujące. Tutaj nie jest inaczej. Ludzie nasłuchują sygnałów z Wszechświata, licząc na znalezienie w nim inteligentnej obecności, chcąc wierzyć, że nie są jedyni, samotni. W powieści Michała Kłodawskiego taki sygnał otrzymują, powtarza się on, eliminując tezę o przypadkowości i pomyłce, w konsekwencji misja kosmiczna wyrusza, by sprawdzić słuszność domniemań, nawiązać kontakt, zbadać sytuację. Tym bardziej, że treść wiadomości jest nad wyraz bulwersująca: „Ja jestem waszym Bogiem” brzmi prowokująco, poruszając ukryte struny w niektórych, po ludzku niespokojnych umysłach. Przecież od początków ludzkości zastanawiamy się nad cudem stworzenia, usiłując wytłumaczyć go nadnaturalną mocą, nawet twierdząc, że w nią nie wierzymy, podświadomie poszukujemy choćby cienia potwierdzenia. Statek leci zatem, nieskończenie długo, w pobliże układu AR Chimaera, zaś jego załoga staje się świadkiem niezwyczajnych, trudnych do wytłumaczenia zdarzeń. Ginie kapitan, później kolejni astronauci, a pozostali starają się ze wszystkich sił wyjaśnić te zagadki. Jak to możliwe, by w krótkim czasie, na ich oczach, mgławica implodowała w nową gwiazdę, ta zaś przeobrażała się stale, zmieniała kształt, przybliżała się, to znów oddalała, zapadała, by wystrzeliwać w górę strzelistymi wypustkami, produkowała najrozmaitsze twory, które, choć początkowo robiły takie wrażenie, nie były wcale omamami, halucynacjami zbuntowanych, zainfekowanych umysłów załogantów „Horyzontu”. Wysoka, obca inteligencja czy boska emanacja, przyjazna czy też wroga? Odpowiedzi jednoznacznej wciąż nie ma, są poszlaki i domysły, gdy jedne upadają, rodzą się kolejne. Także intencje nie są oczywiste, ani nawet to, czy głosy, jakie dotarły na Ziemię, były celowym przyzywaniem, czy może zupełnie przypadkową sekwencją kodów. Powieść jest interesującą hard science fiction, silnie umocowaną w nauce. Koncepcje z zakresu fizyki i astronomii, szeroko w niej przytaczane, pozostają oczywiście nie do zweryfikowania dla takiego laika, jak ja, niemniej jednak brzmią wiarygodnie i kładą nacisk na rozwój i stały progres badań nad kosmiczną przestrzenia, nadają gęsty, empiryczny ton całej narracji. Doskonale współgra on z potrzebą człowieka, by odnaleźć w świecie jakiś głębszy, ontologiczny sens, metafizyczne, mistyczne wytłumaczenie naszego istnienia wsparte naukowym doświadczeniem. Sama teza „Człowiek jutra jest Bogiem dla człowieka z wczoraj” jest dalece niewystarczająca, pragniemy bowiem czegoś znacznie więcej, co przerasta możliwości nawet najmądrzejszego człowieka, zbawienie wymaga „deus absolutus”. Astronauci na „Horyzoncie” różnią się osobowościowo, mają odmienne poglądy także w kwestii religii oraz różne osobiste doświadczenia, które siłą rzeczy wpływają na ich decyzje. Nie bardzo się lubią, inicjują konflikty, rywalizują z sobą, bywają też zaskakiwani swoimi własnymi reakcjami w sytuacjach ekstremalnych, nieprzewidywalnych, dziwnych. Są skazani przez lata na własne towarzystwo, co rodzi dużą frustrację. Samotność na statku kosmicznym, rodzaj izolacji - nam zupełnie nieznany, to ciekawy motyw psychologicznych badań, tutaj również interesująco ukazany. Rozważania rozważaniami. Hermetyczne teorie i naukowa terminologia to jedna strona medalu. Przyjrzyjmy się teraz odmalowanemu światu. Tutaj już wkradła się poetycka symbolika, zaduma i bogata ilustracyjność, która musi porwać i wywołuje pod powiekami iście filmowe obrazy. „Szkliste jezioro przypominało poruszający się, trójwymiarowy labirynt luster. Ściany łamały się i rozchodziły, zastępowane symetrycznymi bryłami. W oddali powstawały formy podobne do komnat, które miały w sobie coś z weneckich sal lustrzanych, ale tutejsze pałacowe podwoje nieustannie transformowały, niczym samostwarzająca się maszyna. Połyskujące segmenty unosiły się i opadały, zamieniały miejscami w monotonnym i powtarzalnym ruchu, który przypominał równomierny oddech człowieka pogrążonego w głębokim śnie”. Bohaterowie wkraczają w nieznany obszar, pragnąc skraść jego tajemnicę. Gwiezdny Eden zaś stara się zmylić tropy, zniekształca postrzegane pejzaże, przywołuje lustrzane odbicia i niesamowite inkarnacje, grozi i kusi, zabija i odtwarza, robi rzeczy niemożliwe, które naukowcy próbują dopasować do istniejących teoretycznych wzorów i modeli. Czasami bohaterom, a i nam również, trudno odróżnić sen od jawy, gdyż śnienie odgrywa tutaj dużą rolę, zdaje się być generatorem pomysłów, przyczynkiem do refleksji i interpretacji, wydobywaniem istotnych informacji zagubionych w podświadomości. Senne wizje są też pięknymi, literacko wysmakowanymi sceneriami, którym towarzyszą mistyczno-namacalne odczucia. „Kiedy w końcu metaliczne słońce opadło za horyzont, błękit zmętniał i ściemniał, miałem wrażenie, że świat rozpuszcza się niczym rtęć, a ja sam stawiam kroki w morzu ciekłego metalu”. Opowieść ma zaskakujące zakończenie, wymuszające na nas dalsze refleksje, snucie własnych przypuszczeń i dotknięcie osobistej wrażliwości, obszaru związanego z głębokim uduchowieniem, nadziejami, wiarą, wyobrażeniami… Obok echa Lema wyczuwamy tutaj również pewien klimat rodem z Dukaja, również tropiącego sacrum w kreowanych przez siebie światach, nie poprzestającego na stricte naukowym, eksploracyjnym, sprawdzalnym doświadczeniu. Z tym, że Michał Kłodawski pozostawił na boku leksykalne labirynty i składniowe eksperymenty wyróżniające prozę Jacka Dukaja pośród całej reszty literackiej fantastyki. „Bóg Zero Jeden” to świetna, inteligentna literatura, wnosząca dużo więcej niż tylko rozrywkę, zmuszająca do uważnego śledzenia treści, konfrontowania jej z naszym wewnętrznym „ja”, wyciągania z niej ogólniejszych prawd i wniosków, ważnych dla nas tu i teraz, zaspokajających nasz głód wiedzy o tym, kim jesteśmy, czego pragniemy, z czym się mierzymy. Za egzemplarz książki dziękuję: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na824 dni temu
Przypowieść o siewcy Octavia E. Butler
Przypowieść o siewcy
Octavia E. Butler
Oczekiwania mogą zepsuć nawet najlepszą książkę. Kierując się nimi i biorąc do ręki "Przypowieść..." w mojej głowie zrodził się obraz emocjonującej i poruszającej do głębi dystopii o katastrofie Ameryki. Sam tytuł w tym przypadku już wyznacza kierunek, w którym będziemy się poruszać, a mianowicie mnóstwo tu treści o charakterze religijnym. Fabularnie to przygoda dla czytelników łaknących kontentu filozoficznego, lubiących się zastanowić i co nieco porozmyślać. A co za tym idzie połączenie rozważań biblijnych z wątkiem katastroficznym czyni tę historię niezwykle wartościową i oryginalną. Pachniało mi tu odrobinę "Drogą" McCarthy`ego, szczególnie w drugiej połowie, która skupia się na wędrówce w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia. Nie jest to powieść idealna, dostrzegłam w niej dużo zgrzytów fabularnych, zaliczam ją do tych trudniejszych w odbiorze. Dlaczego nie porwała mnie jakbym tego oczekiwała? Winię tu słabą kreację świata przedstawionego, który aż się prosi o więcej. Nie wiemy co było przyczyna katastrofy, łaknęłam więcej szczegółów o funkcjonowaniu w tej rzeczywistości, a dostałam wyłącznie strzępy. Dla mnie za mało bym mogła się w pełni zaangażować. Dominują w niej przede wszystkim rozważania. Przede mną jeszcze kontynuacja tej historii i liczę po cichu, że drugi tom zrekompensuje mi niektóre braki.
ilona_001 - awatar ilona_001
ocenił na69 dni temu
Włócznia rozcina wodę Simon Jimenez
Włócznia rozcina wodę
Simon Jimenez
Są takie książki, o których trudno się opowiada mimo tego, że po lekturze towarzyszą czytelnikowi bardzo pozytywne odczucia. “Włócznia Rozcina Wodę” to właśnie jeden z takich tytułów. Jest to na pewno jedna z najoryginalniejszych powieści fantasy, jaką przyszło mi czytać. Co ważne, zabawa słowem oraz formą jest elementem urozmaicającym opowieść, a nie funkcją nadrzędną, wobec tego treść jest równie interesująca co opakowanie. Fabuła czerpie sporo z kultury azjatyckiej oraz mitu. Mamy do czynienia z fikcyjnym światem pełnym legend oraz ciekawie zaprezentowanej magii. Da się wyczuć tę “japońskość” niektórych pomysłów, gdyż część z nich jest naprawdę dziwna, karykaturalna, ale w taki pozytywny nie popadający w przesadę sposób. Jak już wspomniałem wyżej, losy bohaterów których śledzimy są całkiem zajmujące, a stopniowe odkrywanie tajemnic świata ciekawym elementem całości. Końcowo składa się to w przemyślaną, zamkniętą, pełną powieść co w czasach gdy autorzy mają tendencję pisania nieskończonych cykli bądź nie w pełni domkniętych historii, niezwykle doceniam. Jimenez pokazuje, że da się napisać jednotomową książkę upchaną po brzegi w interesującą treść. Książka narracyjnie przypomina nieco baśń dla dorosłych, tudzież legendę. Styl Jimeneza jest bardzo liryczny i tutaj chłonięcie każdego słowa i każdego zdania sprawia po prostu przyjemność. Nie brak tutaj również i scen brutalnych, jednakże autor potrafi opisać je w taki sposób, że paradoksalnie jest i w tym jakieś piękno. Ogólnie rzecz biorąc styl powieści trudny jest do uchwycenia słowami, tego trzeba osobiście doświadczyć, by się przekonać. Bardzo ciekawym zabiegiem narracyjnym jest również pisanie w formie drugiej osoby: “Ty widzisz”, “Ty słyszysz” i tak dalej. Stanowi to również elementem zagadki kim jest ów narrator zwracający się do czytelnika/bohatera. Motywy jakie przewijają się we “Włóczni…” to chociażby miłość, czy pamięć pokoleniowa. Formalnie rzecz biorąc jest tutaj homoseksualny wątek romantyczny, jednakże na tych 478 stronach nie sprawia w ogóle wrażenia dominującego, choć wiążę się z nim zakończenie. Odnosząc się więc do komentarzy, które piszą o jakimś “homo-erotyzmie” albo “marksistowskiej narracji” - trzeba mieć wyjątkową złą wolę oraz łagodnie rzecz ujmując ograniczony i zamknięty umysł, żeby całą książkę sprowadzać do tego typu podsumowania. Jeżeli doszukiwać się w tejże powieści potencjalnych mankamentów, to istotnie może ona niekiedy nużyć ze względu na swój narracyjny styl, może niektóre etapy podróży bohaterów są przeciągnięte, może momentami wymaga większego skupienia. Ale czy to istotnie wady? Raczej w tym wypadku kwestia preferencji. Dla mnie takim papierkiem lakmusowym wybitnej lektury jest często pytanie - czy chcę do danej opowieści wrócić raz jeszcze? W przypadku “Włóczni…” moja odpowiedź jest jednoznaczna - planuję to uczynić i to prawdopodobnie nie jeden raz. Świetna rzecz.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na92 dni temu

Cytaty z książki Poranek dnia zagłady

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Poranek dnia zagłady