rozwińzwiń

Po drugiej stronie

Okładka książki Po drugiej stronie autora Klaudia Zacharska, 9788366767768
Okładka książki Po drugiej stronie
Klaudia Zacharska Wydawnictwo: Wydawnictwo Alegoria horror
286 str. 4 godz. 46 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Data wydania:
2025-01-27
Data 1. wyd. pol.:
2025-01-27
Liczba stron:
286
Czas czytania
4 godz. 46 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366767768
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Po drugiej stronie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Po drugiej stronie



książek na półce przeczytane 1756 napisanych opinii 728

Oceny książki Po drugiej stronie

Średnia ocen
7,7 / 10
58 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Po drugiej stronie

avatar
176
17

Na półkach: , ,

To kolejna książka Klaudii Zacharskiej, ktora straszy głównie klimatem. A najstraszniejszymi potworami okazują się nie duchy czy demony, a inni ludzie.

Zwichrowani, zaburzeni ludzie mogą być gorsi niż potwory. Tym zdaniem mogłabym podsumować całą tą opowieść. Obie bohaterki - Lizka i Iga - doznają strasznej krzywdy od swoich najbliższych, a może raczej od osób, które powinny o nie dbać. Pocieszenie i wsparcie znajdują w tym, co jest po drugiej stronie. Ale też w sobie nawzajem. Mimo całego mroku, jaki niesie w sobie tą historia, jest w niej też nadzieja. Bo, poza złymi ludźmi, są na świecie też Ci dobrzy, pełni zrozumienia, troski i ciepła.

SPOILER
Ksiazka porusza bardzo trudny temat MDSA. Wiec jeśli jesteście wrażliwi na krzywdę dzieci to przemyślcie, czy chcecie sięgać po tą powiesc. A dla tych, którzy są w stanie udźwignąć taką tematykę - przeczytajcie, bo warto.

To kolejna książka Klaudii Zacharskiej, ktora straszy głównie klimatem. A najstraszniejszymi potworami okazują się nie duchy czy demony, a inni ludzie.

Zwichrowani, zaburzeni ludzie mogą być gorsi niż potwory. Tym zdaniem mogłabym podsumować całą tą opowieść. Obie bohaterki - Lizka i Iga - doznają strasznej krzywdy od swoich najbliższych, a może raczej od osób, które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
15
12

Na półkach:

Przejmujący dramat z duchami tle. Świetna powieść.

Przejmujący dramat z duchami tle. Świetna powieść.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
20
13

Na półkach:

Świetna książka. Bardziej duszny dramat niż horror, ale oczywiście horror też tu jest. Myślę, że to dość ważna książka. Niebanalna. Poruszająca ważne kwestie.

Świetna książka. Bardziej duszny dramat niż horror, ale oczywiście horror też tu jest. Myślę, że to dość ważna książka. Niebanalna. Poruszająca ważne kwestie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

121 użytkowników ma tytuł Po drugiej stronie na półkach głównych
  • 68
  • 50
  • 3
25 użytkowników ma tytuł Po drugiej stronie na półkach dodatkowych
  • 11
  • 6
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Po drugiej stronie

Inne książki autora

Okładka książki Ukradzione oczy Paulina Walachowska, Klaudia Zacharska
Ocena 8,2
Ukradzione oczy Paulina Walachowska, Klaudia Zacharska
Okładka książki AkapiD - Dziwne święta i o świetach dziwnie Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Norbert Góra, Maciej Klimek, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Marta Płaza, D.A. Recki, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Klaudia Zacharska
Ocena 7,2
AkapiD - Dziwne święta i o świetach dziwnie Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Norbert Góra, Maciej Klimek, Małgorzata Lewandowska, Dariusz Ludwinek, Marta Płaza, D.A. Recki, Flora Woźnica, Zuzanna Wrona, Klaudia Zacharska
Okładka książki Pirania duszy Paulina Walachowska, Klaudia Zacharska
Ocena 8,0
Pirania duszy Paulina Walachowska, Klaudia Zacharska
Okładka książki Awaria prądu Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Agnieszka Biskup, Kamila Bryksy, Sandra Gatt Osińska, Paulina Hendel, Karolina Mangusta Kaczkowska, Monika Kowalska, Agnieszka Kuchmister, Agnieszka Kwiatkowska, Katarzyna Berenika Miszczuk, Anna Musiałowicz, Magdalena Sobota, Paulina Stępień, Agata Suchocka, Flora Woźnica, Klaudia Zacharska
Ocena 6,3
Awaria prądu Dagmara Adwentowska, Aleksandra Bednarska, Agnieszka Biskup, Kamila Bryksy, Sandra Gatt Osińska, Paulina Hendel, Karolina Mangusta Kaczkowska, Monika Kowalska, Agnieszka Kuchmister, Agnieszka Kwiatkowska, Katarzyna Berenika Miszczuk, Anna Musiałowicz, Magdalena Sobota, Paulina Stępień, Agata Suchocka, Flora Woźnica, Klaudia Zacharska
Klaudia Zacharska
Klaudia Zacharska
Nie ma litości dla bohaterów swoich książek, chociaż prywatnie jest niepoprawną optymistką i uwielbia żarty (również te niedojrzałe). Fanka filmów Disneya, seriali Jossa Whedona oraz literatury z dreszczykiem. Autorka szeroko pojętej grozy. Debiutowała w 2021 roku powieścią Kantata, od tego czasu wydała kilka kolejnych książek. Wierna słowom Johna Lennona, zgodnie z którymi „na końcu wszystko będzie dobrze, a jeśli tak nie jest, oznacza to, że to jeszcze nie koniec”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pamiętam tylko ogień Anna Musiałowicz
Pamiętam tylko ogień
Anna Musiałowicz
Znacie historię Waszej rodziny? A może badacie drzewo genealogiczne? A może utrzymujecie kontakt tylko z najbliższą rodziną? Dzięki uprzejmości wydawnictwa @pulpbooksmedia znalazłam się w gronie 7 szczęśliwców, którzy mogli wziąć udział w BT z książką ,,Pamiętam tylko ogień’’. Nie znalazłam wcześniej żadnej książki Autorki, dlatego nie wiedziałam czego mogę się spodziewać. Sam tytuł kojarzył mi się z jakimś dramatem. Trudno jednoznacznie stwierdzić, o czym jest ta książka. Poznajemy ciotkę Konstancję i jej siostrzenicę zwaną przez nią pieszczotliwie Malutką. Pewnego dnia ciotka zauważa, że zniknęła ze wszystkich rodzinnych fotografii, które pieczołowicie przechowuje. Co jest przyczyną? Malutka spróbuje pomóc jej rozwiązać tę zagadkę. W trakcie odwiedzin u cioci zaczyna dostrzegać, jak niewiele wie o swojej rodzinie dalszej i bliższej. Nie kojarzy kuzynów, ich żon, ani dzieci. A ciocia? O cioci też każdy powoli zapomina… Ta historia, choć objętościowo niewielka, jest wielowymiarowa. O czym? O rodzinie, pamięci, przemijaniu, ale i nieuchronności ludzkiego losu, który z boku obserwuje tajemniczy troll. On wie to, czego kolejne pokolenia ludzi zdają się nie dostrzegać. To ogromna umiejętność uchwycić to, co najważniejsze w tak krótkiej formie, niczym chwili, mgnieniu oka. Ale czy nie tym jest właśnie nasze życie? Nie krótką chwilą? Potem, jeśli mamy szczęście, będziemy tylko fotografią w czyimś zakurzonym albumie. Jest to także historia o wyparciu tego, co dla nas niemiłe, niekomfortowe, co budzi w nas poczucie straty lub winy. To może być śmierć bliskiej osoby, która uzmysławia nam, że mogliśmy zrobić coś częściej, więcej, mocniej. ,,Pamiętam tylko ogień’’ to magiczne doświadczenie, które trafiło w mój gust. Książka, w której niemal czuję zapach starego albumu i staroświeckiego mieszkania cioci. Absolutnie kocham taki klimat. Można by zarzucić fabule, że jest mało dynamiczna, nie ma spektakularnych zwrotów akcji, a tajemnicy ciotki możemy się domyślać niemal od początku, ale… uważam, że to właśnie siła tej historii. Literatura wyższych lotów, piękna. Z pewnością zawita na moim regale osobisty egzemplarz.
jpryczek - awatar jpryczek
ocenił na99 dni temu
Wirus Hazardu. Pierwsze Rozdanie Łukasz Rzadkowski
Wirus Hazardu. Pierwsze Rozdanie
Łukasz Rzadkowski
Na okres świąteczny szukałem czegoś lekkiego, nie zmuszającego do myślenia. Czysta rozrywka w klimacie, który lubię. Traf chciał, że trafiła w moje ręce książka Łukasza. Inna sprawa, że było to rok temu, zaś dopiero na te święta udało mi się ją przeczytać. Wyobraźcie sobie, że idziecie do kasyna. Tak na luzie, zabawić się, może coś wygrać lub tylko poczuć smak tego świata. Jest fajnie, kolorowo, obsługa miła. Nagle znikają ludzie, ale nikogo to nie interesuje. Widzicie, że każdy zajęty jest sobą, a raczej skupiony na żądzy wygranej. Nikogo nie niepokoją dziwne usterki i zachowania maszyn. Tak właśnie dzieje się w kasynie opisanym przez autora. Tajemniczy wirus opanowuje maszyny i pragnie zaspokoić swój głód. Czy jest coś lepszego, niż ludzie na śniadanie, obiad i deser? Łukasz, ale Ty żeś mi zrobił frajdę!!! Niby oczekiwałem tego, co dostałem, ale okazało się to jeszcze lepsze! To faktycznie jest tak złe, że aż genialne. Absurd pogania absurd, głupota ludzka nie zna granic, totalna masakra niszczy mózg czytelnika. Totalnie ręka, noga, mózg na ścianie... tzn przy maszynie. Bym zapomniał, jeszcze te gorące sceny współżycia... Coś obrzydliwego, chorego i pięknego. Przypomniały mi się stare phantomy i inne przepełnione gore horrory, często kiczowate. Guy N. Smith byłby zadowolony, gdyby mógł to przeczytać. Autor praktycznie całą akcję zamknął w kasynie, nie wysilał się na tworzeniu innych lokacji (oprócz małych wyjątków),bo i nie było to całkowicie konieczne. Postacie zaś przedstawione tutaj są mocno różnorodne. Każda przedstawia całkowicie inną osobowość, zbiór cech, które są wyraźnie podkreślone i stanowi o ich wyjątkowości. Dzięki temu otrzymujemy obraz różnego podejście do kasyna, hazardu czy pracy przy tym. W ten sposób poznajemy ciemną stronę realnej pracy w takim miejscu, naturę nałogu i zagrożenia płynące z niego. Za to również brawa. Podsumowując, jest to świetna rozrywka dla każdego miłośnika chorych historii, gore, absurdu i wszystkiego, co jest złe. To również dla tych, którzy uwielbiają kino i horrory klasy b, a nawet c, d i aż do z.
MyNameIsChrisCh - awatar MyNameIsChrisCh
ocenił na83 miesiące temu
Martwy ciąg Tomasz Kozioł
Martwy ciąg
Tomasz Kozioł
„Można uciec z domu, ale nie da się uciec od tego, co się w nim wydarzyło.” Są zdania, które wchodzą pod skórę i zostają tam na długo po zamknięciu książki — nie dlatego, że są efektowne, ale dlatego, że są bezczelnie prawdziwe. I to jedno zdanie ustawia „Martwy ciąg” dokładnie tam, gdzie ta powieść chce być: nie w kategorii historii o sporcie, nie w półce z motywacyjnymi opowieściami o sile, tylko w przestrzeni, w której trzeba się zmierzyć z czymś znacznie mniej wygodnym — z tym, co człowiek nosi w sobie, niezależnie od tego, jak daleko ucieknie. Bo Tomasz Kozioł bardzo szybko rozbraja czytelnika z oczekiwań. Przez chwilę pozwala uwierzyć, że to będzie historia o chłopaku, który próbuje poskładać swoje życie na nowo, który trafia w miejsce dające mu strukturę, kierunek i cel, który zaczyna budować siebie poprzez wysiłek i dyscyplinę. I przez moment to działa — ta iluzja rozwoju, ta obietnica, że ciężką pracą można wyjść z każdego bagna, brzmi znajomo, niemal komfortowo. Tyle że „Martwy ciąg” nie jest książką o wychodzeniu z bagna. To jest książka o tym, jak łatwo wpaść w kolejne, tylko lepiej zamaskowane. Historia Andrzeja — chłopaka uciekającego z domu, w którym przemoc była codziennością — nie jest opowieścią o odwadze w klasycznym sensie. To raczej opowieść o odruchu przetrwania, o próbie złapania oddechu po latach życia w napięciu, które nie znika wraz z zamknięciem za sobą drzwi. Trauma w tej książce nie jest wspomnieniem. Ona jest obecna. W sposobie reagowania, w relacjach, w tym, jak łatwo oddać kontrolę komuś, kto obiecuje, że wie lepiej. I właśnie w tym miejscu pojawia się postać, która na pierwszy rzut oka wydaje się rozwiązaniem. Staliński nie jest przerysowanym antagonistą. Nie wchodzi na scenę z napisem „uwaga, manipulant”. Wręcz przeciwnie — jego siła polega na tym, że działa subtelnie. Daje kierunek, tworzy narrację, w której wszystko ma sens, buduje przestrzeń, w której młodzi, zagubieni chłopcy mogą poczuć się potrzebni. I właśnie dlatego to działa. Bo nie zaczyna od przemocy. Zaczyna od obietnicy. Kozioł bardzo precyzyjnie pokazuje mechanizm budowania zależności — bez moralizowania, bez nachalnej analizy, za to z wyczuciem, które momentami jest wręcz niepokojące. Granice nie są tu przekraczane gwałtownie. One się przesuwają. Dzień po dniu, polecenie po poleceniu, aż w pewnym momencie okazuje się, że bohaterowie są w miejscu, z którego trudno się wycofać, bo każda kolejna decyzja jest już obciążona poprzednimi. I kiedy dochodzi do tragedii — nagłej, brutalnej, pozbawionej jakiejkolwiek przestrzeni na refleksję — książka zmienia ton. Śmierć nie jest tu fabularnym „zwrotem akcji” w sensie sensacyjnym. Jest testem. Dla bohaterów, dla relacji między nimi, dla całej struktury, którą wcześniej uznali za fundament. I to właśnie w tej sytuacji widać najmocniej, jak działa strach — nie jako emocja, ale jako narzędzie. Jak łatwo przejąć kontrolę nad narracją, jak skutecznie można rozmyć odpowiedzialność, jak szybko „racjonalne decyzje” zaczynają prowadzić w stronę, z której nie ma prostego powrotu. Jednak prawdziwa siła tej powieści nie leży w samej zbrodni, tylko w tym, co dzieje się później. „Martwy ciąg” nie interesuje się wydarzeniem jako takim. Interesuje się jego konsekwencjami. Tym, jak bardzo potrafi ono zmienić człowieka od środka, jak wpływa na jego percepcję rzeczywistości, jak zaczyna deformować relacje, sposób myślenia, poczucie winy. Rozpad psychiczny bohaterów nie jest spektakularny. Nie ma tu efektownych scen załamania. Jest coś znacznie bardziej wiarygodnego — powolne pękanie. Bezsenność, napięcie, niemożność poukładania myśli, poczucie, że przestrzeń przestaje być neutralna, że coś wisi w powietrzu, że cisza przestaje być ciszą. Kozioł bardzo świadomie balansuje tu na granicy realizmu i czegoś trudnego do nazwania, zostawiając czytelnika w stanie niepewności: czy to jeszcze reakcja psychiki, czy już coś więcej. I to zawieszenie działa. Bo nie pozwala na łatwe uporządkowanie tej historii. Nie daje komfortu jednoznacznych odpowiedzi. Zmusza do pozostania w tym samym napięciu, które odczuwają bohaterowie. Relacje między postaciami również nie poddają się prostym schematom. Każdy z nich reaguje inaczej, każdy próbuje poradzić sobie z sytuacją na swój sposób — poprzez wyparcie, nadmierną lojalność, wycofanie czy próbę odzyskania kontroli. I żadna z tych strategii nie jest w pełni skuteczna. Co więcej — każda ma swoją cenę. Na tym tle szczególnie wyraźnie wybrzmiewa kontrast między relacjami opartymi na kontroli a tymi, które bazują na obecności. W świecie zdominowanym przez napięcie i manipulację nawet najprostsze gesty normalności zyskują zupełnie inną wagę. Kozioł nie robi z tego jednak sentymentalnego wątku. Nie szuka łatwego „ratunku”. Raczej sugeruje, że zmiana jest możliwa, ale nie przychodzi nagle i nie rozwiązuje wszystkiego. Finał powieści pozostaje konsekwentny wobec tego, co budowane było wcześniej. Nie ma tu spektakularnego oczyszczenia, nie ma wygodnego zamknięcia wszystkich wątków. Jest rozliczenie — z decyzjami, z ich konsekwencjami, z własną przeszłością. I jest próba wyjścia poza schemat, który przez lata definiował bohatera. Powrót do źródła traumy nie jest w tej książce dodatkiem ani epilogiem dla zasady. To logiczne domknięcie historii, które pokazuje, że ucieczka nie rozwiązuje problemu — jedynie go odracza. I że prawdziwa zmiana nie polega na znalezieniu nowego miejsca, tylko na zmianie reakcji. „Martwy ciąg” to powieść, która wymyka się prostym klasyfikacjom. Z jednej strony korzysta z elementów thrillera, z drugiej — zdecydowanie mocniej osadzona jest w psychologii postaci i analizie mechanizmów zależności. To książka ciężka w odbiorze, momentami przytłaczająca, wymagająca od czytelnika uważności i gotowości na niewygodne wnioski. Nie oferuje łatwej satysfakcji. Nie próbuje się przypodobać. Zamiast tego konsekwentnie prowadzi swoją historię, pokazując, że siła nie zawsze polega na tym, ile jesteśmy w stanie udźwignąć — czasem polega na tym, czy potrafimy w końcu przestać dźwigać to, co nigdy nie powinno było do nas należeć. I może właśnie dlatego ta książka zostaje w głowie na dłużej, niż by się chciało.
ZbrodnieNaWidelcu - awatar ZbrodnieNaWidelcu
ocenił na614 dni temu
Krzyk ciszy Piotr Łatacz
Krzyk ciszy
Piotr Łatacz
Macie ochotę na mroczną podróż w głąb ludzkiej duszy❓️ 27-letni Franek, znudzony życiem kuriera mimo wykształcenia dziennikarskiego, wyrusza na spontaniczny urlop, by uciec od rutyny. Gdy nawigacja zawodzi, trafia do pensjonatu prowadzonego przez gościnne starsze małżeństwo 🚗💨 Szybko okazuje się jednak, że miejsce skrywa mroczne sekrety. Odkryty pamiętnik uruchamia lawinę przerażających zdarzeń, a próby ucieczki zmieniają się w walkę o przetrwanie. Kulminacją jest pojawienie się Michaliny, koleżanki Franka, która fizycznie jest w tym samym miejscu, lecz w innej czasoprzestrzeni. 🔍 Najsilniejsze strony tej książki to atmosfera grozy budowana stopniowo😱 Piotr Łatacz mistrzowsko operuje napięciem, dzieląc narrację na trzy fazy od "niewinnych" dźwięków (skrzypiące drzwi, kroki) przez wewnętrzne rozterki bohatera, po konfrontację z metafizycznym złem. To nie krwawe sceny, a sugestia i cisza wywołują największy lęk. Psychologiczna głębia postaci 💔 Franek to nie typowy "bohater horroru" to człowiek z traumą (niewyjaśnioną przez większość książki!),który buduje mur wobec świata. Jego relacja z psem Mieszko 🐕 dodaje ciepła, a motyw miłości wykraczającej poza granice śmierci (związek z Michaliną) nadaje historii uniwersalnego wymiaru. Minimalistyczny styl z mocnym przekazem ✍️ Aytor nie potrzebuje wielu słów, by przekazać emocje. Jego oszczędne opisy pozwalają wyobraźni samej tworzyć obrazy, a metafora "krzyku ciszy" jako wołania o pomoc ofiar przemilczanych tragedii staje się osią całej opowieści. Zaskakujące zakończenie🤯 Finał dzieli się na dwa etapy, z których drugi rewiduje dotychczasowe postrzeganie rzeczywistości w książce. Koncept przenikania się światów żywych i umarłych poprzez miejsca naznaczone traumą to jedna z ciekawszych interpretacji zaświatów w polskiej grozie! ⚠️ W książce są elementy, które mogły być lepsze. Niedopracowane wątki. Pamiętnik, który uruchamia akcję, nie jest w pełni wykorzystany. Brak też precyzyjnego umiejscowienia akcji. Nawet jako fikcja mogłaby mieć wyraźniejsze ramy. Pierwsza połowa książki bywa nużąca (długie opisy codzienności) podczas gdy finał wydaje się nieco spłycony. Szkoda, że autor nie rozwinął np. relacji Franka z Mieszkiem . Nielogiczności decyzyjne bohaterów (np. izolacja od rodziny z błahych powodów) bywają mało wiarygodne. 🎭 Dla kogo jest ta książka? Polecam miłośnikom grozy psychologicznej (np. fani "Domu z liści" M. Danielewskiego) docenią klimat i metafizyczny wymiar zła. Czytelnikom szukającym głęb, historia bada traumę, samotność i siłę przyjaźni, łącząc horror z dramatem. Książka ma zaledwie 250 stron więc jest idealna na mroczny wieczór! 📖⛈️ "Krzyk ciszy" to więcej niż horror to poetycka opowieść o cierpieniu, które przekracza granicę śmierci. Mimo drobnych niedoróbek autor stworzył przejmujący świat, gdzie cisza krzyczy głośniej niż krew. Jeśli szukasz historii, która zostanie w Tobie na długo po ostatniej stronie sięgnij po tę pozycję. Polecam, szczególnie na wieczory! 🕯️ Moja ocena:7/10🌟 BRUNETTE BOOKS
Brunette Books - awatar Brunette Books
ocenił na78 miesięcy temu
Piąta skóra Nigumy Aleksandra Bednarska
Piąta skóra Nigumy
Aleksandra Bednarska
Aleksandra Bednarska, ,,Piąta Skóra Nigumy”, Spisek Pisarzy, 2025 Czy słyszałeś o sześciu dharmach Nigumy? Jeśli nie, to przygotuj się na niesamowitą historię. O ile jesteś na tyle odważna/y. ,,Piąta skóra Nigumy” to jedna z najoryginalniejszych książek fantasy w 2025 roku. Łączy sobie ona wątki horroru i fascynacji kulturą Azji Wschodniej. Można powiedzieć, że to Zdzisław Beksiński, wśród literatury. ,,Piąta Skóra Nigumy” to reteling mitu o dakiniach – żeńskich demonicznych bóstwach, które zamieszkują Himalaje. Książka ma specyficzny klimat i nie brakuje w nim elementów turpistycznych. Niemniej jednak, nie jest to tania sensacja, chociaż tematyka książki jest wyjątkowo oryginalna i czasami mocno niepokojąca. Główną bohaterką powieści jest bowiem tytułowa Niguma – nieśmiertelna, drapieżna bogini, która osiągnęła najwyższy stopień duchowego rozwoju. Tylko, że jest ona obecnie znana pod imieniem Ewa i od kilku lat prowadzi w Warszawie sklepik z indyjskimi drobiazgami. A w zaciszu swojego mieszkania trzyma skóry swoich ofiar, które przywdziewa, aby zamaskować swoją prawdziwą tożsamość. Tak więc w swojej makabrycznej szafie ma ,,strój” joginki Marty Nowickiej, narodowca Kacpra, nienazwanej z imienia Polki z Harbinu oraz górskiej przewodniczki z Kaszmiru. Książka balansuje tutaj sacrum i profanum. Mamy bowiem tutaj historię oświeconej bogini, która tak naprawdę jest seryjną morderczynią. Jej postać przypomina nieco biblijną Lilith – demonicę, stanowiącą również przy tym symbol buntu wobec ustalonego niesprawiedliwego, gdyż dyskryminującego kobiety, porządku. Innym przykładem żonglowania tymi tematami może być chociażby opis medytacji w toalecie. Zarówno największą zaletą jak i wadą powieści może być brak osi przewodniej. Z jednej strony powieść wybija się i na długo zapada w pamięć, ale z drugiej może być trudniejsza w odbiorze. Niemniej, dzieli się ona na trzy osie czasowe, który pod koniec łączą się. Pierwszą z nich jest współczesna historia Nigumy, a także jej perypetie związane z rozwijaniem relacji ze swoją partnerką – Mają. Drugą linię czasową stanowią wspomnienia Nigumy z przeszłości, kiedy opuściła jako żarłoczna dakini opuściła himalajskie Złote Góry, gdzie dotychczas miała swoją siedzibę. Poznajemy wtedy historię jej towarzyszy, w tym m.in. Hermanna – alpinistę i zarazem fanatycznego zwolennika nazizmu, Larry’ego – uzależnionego od narkotyków hippisa a także Petera – przemocowego miłośnika Alp. Poznajemy też wtedy Ją – karmiczną partnerkę Nigumy, tylko w innym wcieleniu. Trzecią linią czasową jest historia Nigumy z poprzedniego wcielenia, zanim stała się krwiożerczą boginią. W tym przypadku Autorka w ciekawy sposób pokazała, jak historia spisana przez mężczyzn, zniekształciła, poprzez wymazanie, rolę kobiet w tworzeniu kultu. Dokonania Nigumy, zostają bowiem przypisane jej bratu Naropie, a także uczniowi Kyungpo Naldziorowi. Taka struktura powieści ma swoje uzasadnienie. W końcu w buddyzmie, a książka poprzez bohaterkę silnie do niego nawiązuje, również czas nie jest pokazany liniowo, tylko koliście. Pewne wydarzenia z przeszłości, powtarzają się, chociaż można byłoby bardziej powiedzieć, że się rymują. Tak samo jest i tutaj. Niguma spotyka bowiem swoją karmiczną bratnią duszę, we wszystkich liniach czasowych, tylko, że tamta dusza przybiera różne wcielenia. Zaletą książki jest ironizm, a także wyszukane słowne zagadki. Ponadto stanowi ona dobrą satyrę na orientalistykę, czego ucieleśnieniem jest chociażby postać Kamili Barskiej – egzaltowanej studentki antropologii, która powierzchownie patrzy na obce z jej punktu widzenia kultury. Powieść stanowi również historię o ludzkich słabościach, konsumpcjonizmie, ale również emancypacji zarówno kobiet jak i mężczyzn. Porusza także takie problemy jak kryzys w związku i zbytnie uzależnienie od partnera. W tym przypadku postacią, która reprezentuje ten problem jest Maja – bliźniacza dusza Nigumy, która jest z kolei jest emocjonalnie uzależniona najpierw od swojego partnera Kacpra, a później od kochanka Adriana. W powieści silnie zarysowuje się również wątek związków homoseksualnych, gdyż główna bohaterka wiąże się z inną kobietą. Innym motywem są toksyczne relacje między matką i córką. W tym przypadku, ponownie jest to ukazane na przykładzie Kamili Barskiej i jej rodzicielki. W powieści można znaleźć również wątek Fausta. Niguma, chociaż sama jest okrutną, krwiożercą istotą, której nierzadko są obce wyższe uczucia, w pewnym monecie, poprzez swoje działania, powstrzymuje Hermana przed czynieniem jeszcze większego zła. I nawet ona żąda wymierzenia sprawiedliwości. Tym samym, pokazane jest, że okrucieństwa dokonywane przez nazistów mogły przerazić nawet takie istoty jak ludożercze demony. Komu mogłabym polecić książkę? Na pewno spodoba się ona miłośnikom wyszukanych horrorów, nietuzinkowych powieści, opowieści czerpiących z kultur Azji Wschodniej, a także…fanom gór. W końcu Złote Góry stanowią również bardzo ważny element tej historii i swoją tajemnicą niejeden raz przywołały niejednego śmiałka, który pragnął zgłębić tajniki nauki Nigumy. Recenzja dostępna na stronie Wieża Pereł: Aleksandra Bednarska, ,,Piąta Skóra Nigumy”, Spisek Pisarzy, 2025 – Wieża Pereł
Katarzyna Michalewicz - awatar Katarzyna Michalewicz
ocenił na101 miesiąc temu
Fobia Graham Masterton
Fobia
Graham Masterton
Kolejna odsłona czytelniczego klubu książki #ocotylekrzyku. Tym razem padło na Grahama Mastertona i jego Fobię. Czy było strasznie? Książki wysłuchałam w ramach abonamentu w Empik Go, więc tym razem będzie bez cytatów. Na starcie też zaznaczę, że Fobia nie jest pod żadnym względem horrorem. To jest mocny thriller. Mimo że oczekiwałam grozy, której nie dostałam, to dobrze słuchało mi się tej książki. Akcja jest bardzo wartka, nie ma czasu na nudę, a temat fobii w różnej postaci jest bardzo ciekawym i wdzięcznym motywem w thrillerach. Pięcioro niebezpiecznych pacjentów – morderców, którzy zabili dlatego że mieli fobię. Strach przed wysokością, wężami, małymi pomieszczeniami, ludźmi, otwartą przestrzenią. I lekarz, który wierzy, że jego terapia może leczyć fobie i może stać się pionierem w tej dziedzinie. Graham Masterton nie owija w bawełnę i nie ma co ukrywać, doskonale odnajduje się w opisach sposób makabrycznych śmierci. Najbardziej poruszyła mnie scena w windzie, okrutna, obrzydliwa i miałam dreszcze (choć może to z zimna, bo słuchałam na wieczornym spacerze). Bohaterowie są największym atutem tej powieści. Postać doktora Petera Rossa jest bardzo złożona. Kontrowersyjny program terapeutyczny, który nikomu poza pacjentom nie jest na rękę. Największym przeciwnikiem terapii jest komisarz Burnts. Jedna z najbardziej gburowatych postaci komisarzy, z jakimi miałam styczność. Podobał mi się, pomimo że to gbur, to coś sprawiło, że to jemu ufałam. Masterton stworzył postaci pacjentów tak, że pomimo ich zbrodni, to współczułam im tego, co spotykało obecnie. Lubię, gdy mam takie dylematy moralne, bo w końcu to byli mordercy, ale czy sami zasłużyli na to, co zaserwował im autor? Fobia przekracza w pewnym sensie granice strachu, granice etyki, granice moralności. Człowiek jest naprawdę dużo w stanie znieść, by się uleczyć, ale czasem trzeba zadać pytanie – jakim kosztem? Nie czytałam wielu książek Mastertona, a te, które czytałam były raczej tylko okej. Tutaj naprawdę się wciągnęłam i jako thriller jest to naprawdę kawał dobrej książki. Zakończenie mnie nie zaskoczyło, natomiast uważam, że jest dobre i odpowiednie do tej książki. Muszę poszukać więcej thrillerów Mastertona, bo w tym gatunku to ja lubię tego pana.
BiblioteczkaAgi - awatar BiblioteczkaAgi
ocenił na63 miesiące temu
Zupełnie sama Weronika Masny
Zupełnie sama
Weronika Masny
„Zupełnie sama” to książka, której naprawdę trudno jest mi jednoznacznie wystawić ocenę. Poznajemy Alicję - młodą influencerkę, której popularność szybko rośnie. Za jej idealnym wizerunkiem kryje się jednak mroczna tajemnica i sek*ualne uzależnienie, które ktoś ujawnia w internecie. Od tego momentu życie bohaterki zaczyna się sypać. Pojawiają się pytania: kto chce ją zniszczyć, czy utrzyma się w mediach i czy uda jej się wyrwać z destrukcyjnej spirali? Nie dajcie się zwieść niewinnej okładce - to książka 🔞 dla dorosłych. Autorka nie unika bardzo dosłownych, momentami wręcz niesmacznych opisów scen intym_ych, które mogą szokować i odrzucać. I choć jest ich dla mnie zdecydowanie za dużo, to trzeba przyznać, że pomiędzy nimi świetnie pokazany został świat influencerów: zakłamanie, fałsz, liczenie wszystkiego na zasięgi, presja, hejt i ogromna samotność. Dużym plusem jest też wątek uzależnienia od sek*u - dobrze pokazany, bez lukrowania, z naciskiem na jego destrukcyjny wpływ na życie i relacje. Historia Alicji jest poruszająca, momentami trudna do obserwowania, ale mimo wszystko wzbudza współczucie. Styl autorki jest lekki, rozdziały krótkie, a narracja prowadzona z perspektywy kilku bohaterów, co sprawia, że książkę czyta się szybko. Niestety zakończenie, które miało szokować, jest dość szybko do przewidzenia i baaardzo przypomina pewien, równie szokujacy, film z 2010 roku 😉 Podsumowując: książka wciąga i porusza ważne tematy, ale jednocześnie potrafi odrzucić nadmiarem obrzydliwych scen.
EratoCzyta - awatar EratoCzyta
oceniła na62 miesiące temu
Awaria prądu Katarzyna Berenika Miszczuk
Awaria prądu
Katarzyna Berenika Miszczuk Dagmara Adwentowska Paulina Hendel Agnieszka Kwiatkowska Sandra Gatt Osińska Agata Suchocka Anna Musiałowicz Flora Woźnica Agnieszka Biskup Agnieszka Kuchmister Klaudia Zacharska Monika Kowalska Kamila Bryksy Paulina Stępień Magdalena Sobota Aleksandra Bednarska Karolina Mangusta Kaczkowska
Awaria prądu” wydanie zbiorowe. Wydawnictwo Mięta “ Kiedy krwawił już tak mocno, że uformowała się pod nim mała kałuża posoki, kable przestały go tłuc. Wbiły się w mokre mięso, spod którego gdzieniegdzie wyzierały ogołocone kości, i poraziły ledwo żywego napastnika prądem. Wszczepy w ciele mężczyzny nie wytrzymały ładunku elektrycznego: paliły się, topiły i wybuchały, dodatkowo go raniąc. Wrzask jaki wydarł się z jego gardła, niemal wprawił w drżenie pancerne szyby wokół.” Prąd i elektryczność to zjawiska bez których ciężko byłoby nam dziś funkcjonować. Energia elektryczna wypełnia nasze domy, jest obecna w przyrodzie i w nas samych. Prąd jednak potrafi być wyjątkowo niebezpieczny… Awaria prądu” to książka w której głównym przewijającym się motywem jest właśnie elektryczność. Nigdy jeszcze nie spotkałam się w swojej karierze czytelniczej z taką właśnie antologią. Jest to z pewnością coś innego niż zwykle. Przyznam, że pomysł na temat przewodni tego zbioru opowiadań bardzo mnie zaintrygował. Osobiście sięgnęłam po to wydanie w dużej mierze z ciekawości (na ile sposobów można pisać o prądzie?),ale też nie ukrywam, że mocno skusił mnie wygląd samej książki - barwione brzegi i przyciągająca wzrok twarda oprawa (jestem wzrokowcem, nie da się ukryć, że tutaj wydawnictwo Mięta naprawdę się postarało). Postarali się też autorzy, a raczej autorki bo mamy tu do czynienia z totalnie babskim teamem, co akurat ja uznaję za atut. We wnętrzu znajdziemy siedemnaście opowiadań z dreszczykiem i jak to bywa często z takimi antologiami, opowiadania te bywają mocno zróżnicowane. Każda z autorek stworzyła swoją odrębną opowieść, w swoim własnym stylu. Każda z nich w zupełnie inny sposób podeszła do tematu przewodniego. Według mnie to duży plus, bo ta różnorodność sprawia. że nie jest nudno. Druga sprawa, że dzięki temu każdy czytelnik który sięgnie po tę książkę będzie w stanie znaleźć w niej coś dla siebie. Są tu opowiadania, które potrafią naprawdę wystraszyć, są takie które idą trochę w kierunku fantastyki, są takie, które pozostawiają czytelnika z nutką niepewności, ale też takie które mogą rozbawić. Do moich ulubionych zaliczę teksty: “ Kieszonkowy potwór” Klaudii Zacharskiej - opowiadanie o mrocznym eksperymencie i zemście małego chomika. Zaskoczyło mnie opisanie wydarzeń z perspektywy zwierzęcia. Zakończenie nieźle mnie rozbawiło. “Kiedy zgasło słońce” Anny Musiałowicz. Uwielbiam styl tej autorki i wyjątkowy klimat jaki potrafi zbudować. To opowiadanie wywarło na mnie duże wrażenie i nie daje o sobie zapomnieć. Dużo tutaj o samotności, poszukiwaniu swojego miejsca i odrzuceniu. “Rides on the Storm” Agnieszki Kuchmister. Opowiadanie o grupce hipisów. Narkotyki, pustynia i burza - to połączenie może być katastrofalne i naprawdę przerażające w skutkach. Osobiście naprawdę dobrze bawiłam się przy lekturze tego zbioru. Przeczytałam go od deski do deski i miałam sporą frajdę z lektury. Większość autorek była mi już znana, ale z niektórymi miałam styczność po raz pierwszy i cieszę się, że mogłam poznać ich twórczość. Świetnym pomysłem są wklejki z ilustracjami, poprzedzające każdy znajdujący się w “Awarii prądu” tekst. Nie tylko wzbogacają to wydanie wizualnie, ale też dobrze wprowadzają w klimat i nawiązują do treści. Dodatkowo znajdziemy też tu krótkie notki biograficzne o autorkach. Doceniam bardzo takie dodatki. Według mnie “Awaria prądu” to naprawdę warta uwagi pozycja. Dostarcza konkretnej rozrywki i z pewnością fani lekkiej grozy będą usatysfakcjonowani z lektury. Ja żadnym ze znajdujących się tu opowiadań się nie zawiodłam, choć były takie, które podobały mi się po prostu dużo bardziej niż inne. Książka niesie za sobą też pewien przekaz: Prąd choć jest elementem naszego codziennego życia i jest nam bardzo potrzebny, może być dla nas niebezpieczny, a nawet może stać się zabójczy. Dlatego nie możemy go bagatelizować. W styczności z elektrycznością musimy być zawsze ostrożni i uważni. Podobnie jak w styczności z każdym żywiołem. Nigdy nie wiadomo kiedy prąd stanie się naszym przekleństwem i jakie będą tego konsekwencje. Druga sprawa - w tej antologii elektryczność możemy potraktować jako pewnego rodzaju metaforę naszych lęków i ludzkiej zależności. Czy nie wydaje wam się to interesujące? Ta książka sprawi, że zupełnie inaczej każdy z was spojrzy na zwykłe gniazdko elektryczne i zastanowi się dwa razy zanim dotknie kabla od jakiegoś urządzenia w swoim domu. To co kryje się w tych kablach i gniazdkach może naprawdę mocno zaskoczyć! Polecam
Olga Zgrzębska - awatar Olga Zgrzębska
oceniła na71 miesiąc temu
Upierz Paulina Pudło
Upierz
Paulina Pudło
Macie swoje top książki o wampirach? 🦇 Ja ją właśnie znalazłam! Przeczytanie jej sprawiło mi samą przyjemność, wszystko tutaj się kleiło, a co najbardziej mnie uwiodło, to podobny klimat do “Draculii” , który jak zapewne wiecie też ubóstwiam. “Wampir czy upiór z natury jest piękny. To zwierzę, nie tylko wyposażone w kły, ale i w urok, konieczny mu do tego, by zwabiać swe ofiary.” 🦇🦇🦇 “Upierz” - Paulina Pudło Szczerze mówiąc dawno mnie tak książka nie wciągnęła jak ta. Ostatnim razem był to “Slewfoot”. Co mnie tutaj tak zafascynowało? historia, która stopniowo się rozwijała czyli niby spokojna wieś, nowy pastor, a potem wszystko zaczyna się robić coraz dziwniejsze… i właśnie to stopniowe budowanie napięcia robi robotę. Nie ma tu tanich “straszaków”, tylko taki klimat, który wchodzi pod skórę i sprawia, że przechodzą cię momentami dreszcze. Mega plus także za folklor i ogromny zbiór wiedzy, bardzo doceniam i szanuję. Czuć że to nie jest kolejna książka o wampirach tylko coś bardziej przemyślanego i oryginalnego, no i ten język! Czyta się to naprawdę dobrze, momentami aż miałam ciarki. 🦇 Coś o fabule: „Upierz” opowiada o młodym pastorze, który przybywa do odizolowanej wsi, żeby objąć parafię. Na początku wszystko wydaje się spokojne, ale szybko zaczynają dziać się niepokojące rzeczy… dziwne zachowania mieszkańców, ukrywane sekrety i atmosfera, która robi się coraz gęsta jak mgła. Z czasem wychodzi na jaw, że wieś skrywa coś znacznie mroczniejszego, związanego z dawnymi wierzeniami i czymś, czego nie da się łatwo wytłumaczyć. Pastor próbuje zrozumieć, co się dzieje, ale im więcej odkrywa, tym bardziej sam zostaje wciągnięty w tę historię. Wampirze świry musicie to przeczytać! Osoby które lubią mroczne klimaty i historie z tajemnicą, to także warto. Dla mnie 10/10 i na pewno długo o niej nie zapomnę!
Leobookvibe - awatar Leobookvibe
ocenił na1020 dni temu

Cytaty z książki Po drugiej stronie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Po drugiej stronie