
Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Challenger. A True Story of Heroism and Disaster on the Edge of Space
- Data wydania:
- 2025-01-29
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-01-29
- Data 1. wydania:
- 2024-05-14
- Liczba stron:
- 624
- Czas czytania
- 10 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788382104011
- Tłumacz:
- Jan Halbersztat
Zwycięzca Kirkus Prize 2024 w kategorii literatura non-fiction.
Na liście Top 100 książek 2024 roku według „New York Timesa”.
Finał 2025 Carnegie Medal for Excellence w kategorii non-fiction.
28 stycznia 1986 roku, zaledwie 73 sekundy po rozpoczęciu lotu, prom kosmiczny Challenger rozpadł się nad Oceanem Atlantyckim. Zginęła cała, licząca siedem osób załoga. Świadkami tej tragedii były miliony ludzi. Był to jeden z punktów zwrotnych w historii USA XX wieku. Przez kolejne dziesięciolecia nikt nie opowiedział w pełni, co tak naprawdę się wówczas wydarzyło. Aż dotąd…
Opierając się na niedostępnych opinii publicznej badaniach oraz oryginalnych raportach, Adam Higginbotham, autor znakomitego reportażu „O północy w Czarnobylu”, zgłębił historie katastrof kosmicznych wahadłowców, podążył śladami głównych bohaterów i opisał drogę, którą przebyli, by wsiąść na pokład Challengera, a następnie minuta po minucie opisał przebieg tragedii i szczegółowo przedstawił późniejsze śledztwo. Są tu złowieszcze znaki zapowiadające nadchodzącą tragedię i zignorowane, ukryte przed opinią publiczną ostrzeżenia, a także przecieki i głosy informatorów zdeterminowanych, by ujawnić, jak wyglądała prawda. Higginbotham w „Katastrofie Challengera” opisuje fascynujące dzieje bohaterstwa, ambicji i pomysłowości podważonej przez polityczny cynizm i pychę.
To mistrzowska opowieść o fascynującej nauce i ludzkim dramacie – w ujęciu znakomitego autora katastrofa Challengera staje się jeszcze bardziej złożona i zdumiewająca, niż ją pamiętamy.
Kup Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu
Nieposkromiona pycha
Wiele osób kwestionuje potrzebę lotów w kosmos. Jednakże tego typu działania są potrzebne, gdyż napędzają one rozwój nauki i technologii, które mają zastosowanie także na Ziemi. Wiele wynalazków, które dziś ułatwiają codzienne życie – takich jak panele słoneczne, filtry wody czy zaawansowane systemy medyczne – powstało dzięki badaniom prowadzonym w ramach misji kosmicznych. Eksploracja kosmosu pozwala również lepiej zrozumieć naszą planetę, jej klimat i zagrożenia, takie jak asteroidy czy zmiany atmosferyczne.
Z drugiej strony, przeciwnicy programów kosmicznych zwracają uwagę na ich ogromne koszty i pytają, czy nie lepiej przeznaczyć te środki na rozwiązanie problemów na Ziemi – takich jak głód, bieda czy choroby. W dłuższej perspektywie badania kosmiczne mogą umożliwić pozyskiwanie surowców z innych planet, a nawet stworzenie alternatywnego miejsca do życia dla przyszłych pokoleń. Dlatego mimo wysokich kosztów, uważam, że program lotów kosmicznych można uznać za potrzebny.
„Katastrofa Chellengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu” to przede wszystkim historia cięcia kosztów, wadliwego projektu, błędów w zarządzaniu oraz nieposkromionej pychy. Można więc wyciągnąć wniosek, że ta opowieść nie mogła zakończyć się inaczej. Wszystkie decyzje, na najwyższym szczeblu, prowadziły do wydarzeń, które rozegrały się 28 stycznia 1986 roku szesnaście kilometrów nad Oceanem Atlantyckim. Adam Higginbotham z niezwykłą dokładnością i precyzją opisał jedną z najbardziej szokujących katastrof XX wieku.
Autor zaczyna swoją historię w 1967 roku. Data ta nie jest przypadkowa, bo właśnie wtedy, podczas ćwiczeń przed pierwszym amerykańskim załogowym lotem w kosmos, w kapsule doszło do pożaru, w którym zginęło trzech mężczyzn. Ta tragedia miała się już nigdy więcej nie powtórzyć. Jednakże biurokratyzacja NASA stopniowo postępowała, a tuszowanie wpadek i ignorowanie problemów stało się jej największymi grzechami. Wieczny pośpiech i przesuwanie granicy akceptowalnego ryzyka co chwilę narażało życie kolejnych astronautów.
Adam Higginbotham dostrzega jednak również i dobre strony agencji. Inżynierowie potrafili w niezwykle kreatywny sposób radzić sobie z problemami i wyzwaniami. I chociaż obserwowanie, jak zarządzający tracili swoje ideały i zmieniali się w bezdusznych pracowników korporacji, to jednak wciąż potrafili przesuwać granice tego, co możliwe. Tym większa szkoda, że ich nieodpowiedzialność doprowadziła do śmierci siedmiu astronautów.
Zdecydowanie każdemu polecam ten reportaż. Wiele osób może się zniechęcić, po tym, jak zobaczy jego objętość, ale nie ma tutaj dłużyzn czy niepotrzebnych wątków. A całość się czyta niczym rasowy thriller. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to położenie zbyt małego nacisku na szatę graficzną (i nie chodzi mi tutaj o okładkę). Przydałoby się więcej zdjęć i rycin, gdyż nie jestem inżynierem i wiele elementów nie rozumiałem. Jest to mankament wielu książek tego typu, co wcale mnie nie cieszy.
Higginbotham dzieli się także wieloma ciekawostkami o początkach amerykańskiego programu kosmicznego, znaczeniu NASA dla kolejnych prezydentów czy procesie wyboru astronautów. Drobiazgowość pisarza działa szczególnie w dwóch momentach: startu Challengera oraz analizie prac komisji powołanej do wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Pod koniec autor opisuje wiele mało znanych faktów, które są wstrząsające i szokujące.
„Katastrofa Challengera” to rewelacyjna pozycja, z którą warto się zapoznać. Intensywna, zapadająca w pamięć lektura. Świetnie wyważona, ciągle utrzymująca ciekawość czytelnika. Nie czytałem jeszcze „O północy w Czarnobylu”, ale jeżeli jest chociaż w połowie tak dobrze napisana, jak ta książka, to będę bardzo zadowolony. Idę więc czytać, bo w sumie to nie ma co już tracić czasu na pisanie.
Michał Wnuk
Oceny książki Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu
Poznaj innych czytelników
1274 użytkowników ma tytuł Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu na półkach głównych- Chcę przeczytać 740
- Przeczytane 499
- Teraz czytam 35
- Posiadam 79
- 2025 67
- Audiobook 29
- Reportaż 20
- Legimi 17
- Audiobooki 14
- 2026 14
Tagi i tematy do książki Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu
Dodaj cytat































OPINIE i DYSKUSJE o książce Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu
Książka przegadana, przeładowana zbędnymi faktami. Relacja z samej katastrofy zawarta została w trzeciej, ostatniej części. Pokusiłem się o streszczenie książki:
-parę słów o historii lotów kosmicznych;
- skrócone biografie inżynierów lub astronautów;
- uszczelki;
- opis konstrukcji wahadłowców i rakiet nośnych;
- Straszliwe Uszczelki;
- wojenki korporacyjne;
- Jeszcze Więcej Tych Złych Uszczelek;
- szczegółowy opis przygotowań do lotu Challengera;
- MORDERCZE USZCZELKI atakują!
Publikacja zawiera kilka interesujących rozdziałów. Ciekawe treści toną jednak pod nawałem niepotrzebnych faktów i patetycznych opisów.
Książka przegadana, przeładowana zbędnymi faktami. Relacja z samej katastrofy zawarta została w trzeciej, ostatniej części. Pokusiłem się o streszczenie książki:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to-parę słów o historii lotów kosmicznych;
- skrócone biografie inżynierów lub astronautów;
- uszczelki;
- opis konstrukcji wahadłowców i rakiet nośnych;
- Straszliwe Uszczelki;
- wojenki korporacyjne;
- Jeszcze...
Kapitalna, wciągająca, porywająca. Liczba szczegółów i detali jest momentami przytłaczająca, ale należy docenić gigantyczną pracę autora. Poziom światowy, czapki z głów.
Kapitalna, wciągająca, porywająca. Liczba szczegółów i detali jest momentami przytłaczająca, ale należy docenić gigantyczną pracę autora. Poziom światowy, czapki z głów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedy myślimy o Challengerze, większość z nas ma przed oczami ten jeden, traumatyczny obraz: białe smugi dymu układające się w kształt litery „Y” na tle błękitnego nieba. Wszystko wydarzyło się na żywo, na oczach uczniów w klasach i milionów widzów przed telewizorami. Książka poświęcona tym wydarzeniom wnikliwie analizuje ten kilkusekundowy błysk, rozkładając go na czynniki pierwsze i rzucając nowe światło na przebieg tragedii.
Zamiast suchego raportu technicznego otrzymujemy zapis wydarzeń przefiltrowany przez ludzkie emocje. O fizyce i inżynierii opowiada się tu z perspektywy osobistych doświadczeń. Owszem, dowiadujemy się wszystkiego o słynnych uszczelkach typu O-ring , które zawiodły pod wpływem mrozu, ale autor nie zasypuje nas niezrozumiałymi tabelami. W zamian niemal fizycznie czujemy narastający na Florydzie chłód, widzimy sople lodu zwisające z wieży startowej i słyszymy rozmowy inżynierów z szefostwem, którzy desperacko próbowali ostrzegać, by nie lecieć, bo konstrukcja tego nie wytrzyma....
Ważnym elementem narracji jest przywrócenie twarzy załodze. Poznajemy ich pasje, lęki i bliskich – dzięki temu wychodzą oni poza ramy nazwisk wykutych na pomniku. Szczególnie poruszający jest wątek Christy McAuliffe, nauczycielki, która miała być symbolem cywilnego podboju kosmosu, a stała się twarzą tragedii, której można było uniknąć. Widzimy ich jako żywych ludzi, nieświadomie uwięzionych w trybach bezwzględnej, biurokratycznej maszyny.
Przy okazji otrzymujemy obraz NASA obdarty z lukru. Jeśli kojarzycie tę agencję wyłącznie z triumfami misji Apollo, ta lektura mocno zweryfikuje wasz punkt widzenia. To brutalny zapis tego, co się dzieje, gdy pycha wygrywa z rozsądkiem, a przekonanie o własnej nieomylności staje się wszechobecne. Start musiał się odbyć, bo gonił kalendarz, bo prezydent miał o tym wspomnieć w przemówieniu i bo wizerunek musiał się zgadzać. Książka obnaża toksyczną kulturę milczenia, w której głosy inżynierów niższego szczebla o usterkach ginęły w drodze na górę filtrowane przez menedżerów, nie dopuszczających do siebie złych wieści...
W gruncie rzeczy „Katastrofa Challengera” pokazuje, jak systemowe zaniedbania i zlekceważenie praw fizyki w imię sukcesu prowadzą do nieuchronnego upadku. Z tych wydarzeń płynie brutalna nauka pokory, do dziś aktualna nie tylko w przemyśle kosmicznym. Czyta się to z rosnącym uciskiem w gardle, mimo że od pierwszej strony znamy już finał. Tekst ten jest jednocześnie pięknym hołdem dla ofiar i bezlitosnym aktem oskarżenia wobec systemu.
Kiedy myślimy o Challengerze, większość z nas ma przed oczami ten jeden, traumatyczny obraz: białe smugi dymu układające się w kształt litery „Y” na tle błękitnego nieba. Wszystko wydarzyło się na żywo, na oczach uczniów w klasach i milionów widzów przed telewizorami. Książka poświęcona tym wydarzeniom wnikliwie analizuje ten kilkusekundowy błysk, rozkładając go na czynniki...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka objętościowo wygląda strasznie ale czytanie idzie w miarę gładko. Oczywiście jeżeli ktoś lubi taką literaturę faktu czy reportażu. Trochę jest zamieszania z dużą ilością nazwisk no ale chyba tak musi być bo sporo osób niestety przyłożyło swoje 5 groszy do tego co się stało. Autor rozbiera na czynniki pierwsze całą sytuację i wszystko to co w perspektywie kilku lat lotów wahadłowców doprowadziło do tej katastrofy. A doprowadziło co albo raczej kto ? .....jak zwykle element ludzki. Bo jak się okazało można było tego uniknąć. Przyczyna tej katastrofy była znana albo raczej wiadoma inżynierom i władzom NASA. Tyle że nikt z tym niczego nie zrobił. Zadufanie amerykanów i nie takie ustawienie priorytetów doprowadziło do katastrofy. Cała załoga zginęła podczas startu na oczach rodzin. Powiem tak pierwszą połowę czyta się tak jakoś bez emocji ale już druga połowa jak wiemy o co chodzi i z grubsza wiemy jak to się kończy a książka na ostatniej długiej prostej wyjaśnia dużo bardziej szczegółowo ( i nie mam tu na myśli jakiejś przerysowanej makabry) chociaż jak się okazuje załoga nie zginęła od razu podczas wybuchu to powiem tak no włos się trochę a nawet bardzo jeży. I w sumie nie umiem powiedzieć czy NASA wyciągnęła z tego jakieś wnioski bo przecież przez kolejny ludzki błąd później rozbił się wahadłowiec Coumbia.
Książka objętościowo wygląda strasznie ale czytanie idzie w miarę gładko. Oczywiście jeżeli ktoś lubi taką literaturę faktu czy reportażu. Trochę jest zamieszania z dużą ilością nazwisk no ale chyba tak musi być bo sporo osób niestety przyłożyło swoje 5 groszy do tego co się stało. Autor rozbiera na czynniki pierwsze całą sytuację i wszystko to co w perspektywie kilku lat...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🚀 „- Wiesz,Bill - powiedział. Decyzje podejmują tu ludzie, którzy nigdy wcześniej nawet nie latali samolotem”. „Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu” Adama Higginbothama to książka, która zatrzymała mnie na kilka tygodni, poruszyła ładunkiem emocji i wywołała podziw nad drobiazgowością zebranych informacji. Talent Autora jest mi znany z poprzedniej Jego książki poświęconej katastrofie w Czarnobylu - tu występują ten sam stopień zaangażowania w odtworzenie wydarzeń, które doprowadziły do katastrofy, skupienie na szczególe i niezwykła rzetelność. Higginbotham buduje swój reportaż, opierając się na wspomnieniach wielu byłych astronautów, inżynierów, podwykonawców i pracowników NASA, ale też na rozmowach z rodzinami załogi misji STS-51-L. 🚀 Z mozołem zbierając wszystkie szczegóły, stworzył doskonałą narrację, pełną technicznych szczegółów - zawiłości fizyki, skomplikowanych prawideł rządzących budową wahadłowca - ale nie ma tu nic nużącego, wręcz przeciwnie - tłumaczy to Czytelnikom przejrzyście i najprościej, jak się da. Najbardziej poruszające są jednak portrety astronautów i opis wysiłków inżynierów, którzy chcieli powstrzymać ten katastrofalny lot. To opowieść o egoistycznym pędzie ku eksploracji kosmosu, pragnieniu chwały wbrew zdrowemu rozsądkowi, o przygodzie, która okazała się przekleństwem. Wybitny reportaż, bardzo polecam!
🚀 „- Wiesz,Bill - powiedział. Decyzje podejmują tu ludzie, którzy nigdy wcześniej nawet nie latali samolotem”. „Katastrofa Challengera. Historia bohaterstwa i dramatu na krawędzi kosmosu” Adama Higginbothama to książka, która zatrzymała mnie na kilka tygodni, poruszyła ładunkiem emocji i wywołała podziw nad drobiazgowością zebranych informacji. Talent Autora jest mi znany z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest dobra, aczkolwiek dojście do sedna sprawy zajmuje zbyt wiele stron. Za dużo wątków pobocznych dotyczących rodzin astronautów i życiorysów wszystkich po kolei. Przed samą katastrofą ma się wrażenie że opis zdarzenia jest tuż za rogiem.. ale nie tak szybko. Jest jeszcze kolejny i kolejny rozdział mający zbudować napięcie, a tak naprawdę generujący frustrację, że kulminacyjny moment jest odsuwany w czasie. Dobre przedstawienie ogromu skali przemysłu kosmicznego i ilości ludzi zaangażowanych w program Apollo i lotów wahadłowców.
Książka jest dobra, aczkolwiek dojście do sedna sprawy zajmuje zbyt wiele stron. Za dużo wątków pobocznych dotyczących rodzin astronautów i życiorysów wszystkich po kolei. Przed samą katastrofą ma się wrażenie że opis zdarzenia jest tuż za rogiem.. ale nie tak szybko. Jest jeszcze kolejny i kolejny rozdział mający zbudować napięcie, a tak naprawdę generujący frustrację, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzęść o tytułowej katastrofie jest porażająco dobra i dostałem od niej wszystko to, czego oczekiwałem. Sekunda po sekundzie autor ukazuje nam akt tragedii. Przerażające jest to, że NASA miała aż nadto sygnałów, że te uszczelki mogą (choć nie muszą) stracić właściwości w niskiej temperaturze (mroźny front nad Florydą, najzimniejszy od 100 lat). Porażające, że presja wysłania pierwszej nauczycielki w kosmos była większa niż zdrowy rozsądek. PORAŻAJĄCE! Za te fragmenty wielkie brawa.
Problem w tym, że 60 % książki to jakieś ,,doklejki”. Historie innych katastrof, wybrane nie wiadomo z jakiego klucza. Irytuje też ilość patetycznych, pro-amerykańskich, cukierkowych życiorysów, będących laurką dla byłych kosmonautów. Wiadomo, nikt nie bił żony, nie pił. I koniecznie o pierwszym Afro, pierwszej kobiecie…. Skoro już piszą o emeryturze von Brauna i jego chorobie, to chociaż wypadałoby wspomnieć, że, do końca życia, zmagał się z oskarżeniami o udział w organizacji pracy przymusowej w III Rzeszy.
Nierówna hybryda. Zastanawiająca ta ilość pozytywnych opinii. Ale dla tych 40 % warto.
Przeczytana w ramach wyzwania LC na luty 2025, książka nominowana w plebiscycie Książka Roku 2025
Część o tytułowej katastrofie jest porażająco dobra i dostałem od niej wszystko to, czego oczekiwałem. Sekunda po sekundzie autor ukazuje nam akt tragedii. Przerażające jest to, że NASA miała aż nadto sygnałów, że te uszczelki mogą (choć nie muszą) stracić właściwości w niskiej temperaturze (mroźny front nad Florydą, najzimniejszy od 100 lat). Porażające, że presja wysłania...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozwolę sobie skopiować moją wypowiedź na forum:
"Dla mnie to nie jest książka o samej katastrofie. To naszkicowanie wielu lat rozwoju, zmian w samym systemie, naszkicowanie sytuacji społeczno-politycznej i też zmian w niej zachodzących. To obraz tego ile trzeba zapłacić (i kto) za manię wielkości narodu. Nakreślenie życiorysów osób, które były w tym feralnym dniu na pokładzie, ich historii, jak i dlaczego tam się znaleźli - dla mnie było cennym elementem książki."
I po przeczytaniu ostatniej strony trudno mi znaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytanie, czy członkowie załogi Challengera byli bohaterami i pionierami, czy raczej ofiarami arogancji NASA, interesów korporacyjnych i zagrywek politycznych.
Wyzwanie LC 2026 luty - Plebiscyt Książka Roku Lubimyczytać
Pozwolę sobie skopiować moją wypowiedź na forum:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dla mnie to nie jest książka o samej katastrofie. To naszkicowanie wielu lat rozwoju, zmian w samym systemie, naszkicowanie sytuacji społeczno-politycznej i też zmian w niej zachodzących. To obraz tego ile trzeba zapłacić (i kto) za manię wielkości narodu. Nakreślenie życiorysów osób, które były w tym feralnym dniu na...
Po reportaż sięgnąłem zafascynowany książką poświęconą katastrofie w Czarnobylu. Była fantastyczna i uważam ją za jedną z najlepszych tego typu jakie przeczytałem. "Katastrofa Challengera" jest dobra, jednak ma swoje minusy. Zanim dojdziemy do jej głównego wątku, czyli samej katastrofy możemy zaginąć w gąszczu wątków oplatających ją pobocznych historii, które są może ciekawe, jednak jest ich tak dużo, że ostatecznie mogą czytelnika po prostu znudzić. Dlaczego? Bo jednak książka ma swój tytuł i sięgamy po nią dlatego , żeby przede wszystkim dowiedzieć się czegoś o przedmiotowym temacie. Takie jest moje zdanie, jednak warto podkreślić, że napisanie takiego reportażu to setki (jeśli nie tysiące) niebywałej pracy autora i każda kolejna stronę tej książki to udowadnia. Jej techniczny wymiar, olbrzymia wiedza, którą autor miał pisząc reportaż - to robi olbrzymie wrażenie...
Po reportaż sięgnąłem zafascynowany książką poświęconą katastrofie w Czarnobylu. Była fantastyczna i uważam ją za jedną z najlepszych tego typu jakie przeczytałem. "Katastrofa Challengera" jest dobra, jednak ma swoje minusy. Zanim dojdziemy do jej głównego wątku, czyli samej katastrofy możemy zaginąć w gąszczu wątków oplatających ją pobocznych historii, które są może...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to#books_consumption_2026: 013
Przy okazji rocznicy katastrofy promu Challenger ze znajomymi zgadaliśmy się na temat tej książki. Jako, że na mojej stale wydłużającej się „liście wstydu” była już od ładnych kilka miesięcy, a dodatkowo po trzech częściach serii „Ona” autorstwa Agnieszki Peszek potrzebowałem też trochę odpocząć od kryminałów, to padło akurat na ten tytuł. Gdyż dlaczego by nie?
Powiedzieć, że pozycja ciekawa, to nic nie powiedzieć. Przy okazji napisana tak, że nie ma się wrażenia czytania sprawozdania ze schnięcia farby na ścianie. Obejmuje zaś czasy w zasadzie od początków programu kosmicznego, sporo można się też dowiedzieć o programach Merkury, Gemini czy Apollo. Jest to oczywiście potrzebny wstęp, który pozwala zrozumieć genezę powstania pomysłu „kosmicznej ciężarówki”, jak również całej atmosfery panującej wokół programu wahadłowców. Przedstawione są zaś najróżniejsze aspekty, które miały miejsce w rzeczywistości tamtych lat obejmujące zarówno kwestie techniczne, finansowe, ale równie ciekawe są te dotyczące samego NASA, odbioru w świecie polityki, kwestie społeczne – jak udział kobiet czy kwestie rasowe (nawet w latach 80-tych wciąż silne szczególnie w południowych stanach USA). Krótko mówiąc jest to materiał zawierający nie tylko suche fakty, ale też całe tło społeczno-polityczno-gospodarcze.
Wielkim plusem tego tytułu jest sposób prowadzenia narracji. To oczywiście nie kryminał, co się wydarzyło i dlaczego jest przecież wiadome. Ale już to, jak do tego doszło, co miało miejsce na długo i tuż przed, jak również tuż i na długo po wydarzeniach, to bardzo ciekawa historia. Sploty różnych czynników, różnych okoliczności, jak również różnych osobistości, których efektem była katastrofa promu. Wiele również zostało powiedziane zarówno o pracownikach NASA, Morton Thiokol, Rockwell International, otoczenia politycznego, mediach i ich pracownikach, jak również o samych astronautach, ich rodzinach, losach przed 28 stycznia 1986. Przed dniem, który do góry nogami wywrócił życie wielu, wielu osób.
Choć katastrofa Challengera wstrząsnęła NASA, jak również światem polityki w Stanach Zjednoczonych, choć wnioski komisji spowodowały wiele zmian, loty wahadłowców
wznowiono, to jednak czas również zrobił swoje. Jak można przeczytać „Nowe pokolenie w kierownictwie NASA stawało się coraz pewniejsze swoich umiejętności. W
biurach w Waszyngtonie, Houston, Huntsville i na przylądku Canaveral powoli i po cichu powracały niektóre dawne zwyczaje i postawy. Inne nigdy tak naprawdę nie
odeszły w niepamięć…”. Natura prędzej czy później przypomina o lekcjach, jakich już udzieliła. Niestety słowa Richarda Feynmana „Aby technologia odniosła sukces, rzeczywistość musi mieć pierwszeństwo przed PR, bo natury nie da się oszukać” okazały się prorocze. Jak to padło w skeczu Kabaretu Dudek: praw fizyki Pan nie zmienisz, nie bądź Pan głąb. Zaś kolejną klasówkę z tego samego przedmiotu NASA oblała 1 lutego 2003 roku podczas powrotu promu Columbia z misji STS-107.
Dać tutaj mniej niż 10/10 byłoby nieporozumieniem.
#books_consumption_2026: 013
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzy okazji rocznicy katastrofy promu Challenger ze znajomymi zgadaliśmy się na temat tej książki. Jako, że na mojej stale wydłużającej się „liście wstydu” była już od ładnych kilka miesięcy, a dodatkowo po trzech częściach serii „Ona” autorstwa Agnieszki Peszek potrzebowałem też trochę odpocząć od kryminałów, to padło akurat na ten tytuł. Gdyż...