rozwińzwiń

Mój drugi brzeg

Okładka książki Mój drugi brzeg autora Janusz Muzyczyszyn, 9788396885722
Okładka książki Mój drugi brzeg
Janusz Muzyczyszyn Wydawnictwo: RKS Janusz Muzyczyszyn literatura obyczajowa, romans
252 str. 4 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Data wydania:
2024-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-07-23
Liczba stron:
252
Czas czytania
4 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396885722
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mój drugi brzeg w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Mój drugi brzeg



książek na półce przeczytane 3770 napisanych opinii 2838

Oceny książki Mój drugi brzeg

Średnia ocen
7,7 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mój drugi brzeg

avatar
55
55

Na półkach:

Hej, dziewczyny! 😊 Właśnie skończyłam czytać *Mój drugi brzeg* Janusza Muzyczyszyna i muszę Wam powiedzieć, że ta książka to prawdziwa perełka! To debiut prozatorski autora, którego znałam dotąd z poezji, i powiem szczerze – teraz mam zagwozdkę, czy wolę go jako poetę, czy prozaika. W obu formach jest po prostu niesamowity – pełen wrażliwości, delikatności i takiego ciepła, które otula jak ulubiony koc w jesienny wieczór. 🍂

Głównym bohaterem jest Jan, osiemdziesięcioletni mężczyzna, który po nieszczęśliwym wypadku ląduje w szpitalu, a potem w domu opieki. Uraz sprawia, że nie może mówić, więc komunikuje się za pomocą karteczek, co zmusza go do głębokich refleksji nad życiem. I wiecie co? Ten Jan to ktoś, kogo od razu polubiłam! 🤗 Jest jak taki mądry dziadek, który mimo błędów młodości i trudnej przeszłości nie traci humoru, optymizmu i otwartości na innych. Jego historia to piękna podróż przez wspomnienia – od trudnego dzieciństwa, przez skomplikowane relacje z kobietami, po tęsknotę za zmarłą żoną, z którą wciąż "rozmawia".

Autor w cudowny sposób pokazuje, że życie starszych ludzi może być pełne mądrości, emocji i piękna. To nie jest kolejna książka o młodych i bogatych – to opowieść o kimś, kto żył naprawdę, popełniał błędy, kochał, tracił i wciąż znajduje w sobie siłę, by iść naprzód. Jan nie tylko rozlicza się z przeszłością, ale też staje się wsparciem dla innych – pensjonariuszy domu opieki, personelu, a nawet swojego syna Damiana, który dzięki narzeczonej Mai odbudowuje relację z ojcem.

Język powieści jest poetycki, ale nieprzesadzony – czyta się lekko, a jednocześnie każda strona skłania do refleksji. *Mój drugi brzeg* to książka o tym, jak ważne jest, by doceniać życie, naprawiać to, co się da, i otwierać serce na innych, nawet u jego kresu. Porusza najczulsze struny, zmusza do myślenia o tym, jak sami traktujemy bliskich i co zostawimy po sobie.

Dla mnie to idealna lektura na jesień – czas, gdy zmiany w naturze przypominają o przemijaniu, ale też o pięknie, które można znaleźć w każdej chwili. Jeśli macie ochotę na coś wzruszającego, mądrego i pełnego nadziei, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Ja już czekam na kolejne dzieła Janusza Muzyczyszyna – w prozie czy poezji, na pewno będą warte uwagi! 📚✨

A Wy, jakie książki ostatnio Was poruszyły? 😊

Hej, dziewczyny! 😊 Właśnie skończyłam czytać *Mój drugi brzeg* Janusza Muzyczyszyna i muszę Wam powiedzieć, że ta książka to prawdziwa perełka! To debiut prozatorski autora, którego znałam dotąd z poezji, i powiem szczerze – teraz mam zagwozdkę, czy wolę go jako poetę, czy prozaika. W obu formach jest po prostu niesamowity – pełen wrażliwości, delikatności i takiego ciepła,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
171
4

Na półkach:

Mimo że niezwykle rzadko goszczą w mojej biblioteczce powieści w języku polskim, zdecydowałam się na przeczytanie niniejszego tytułu z powodu tematu, którego podjął się autor. Prawdopodobnie dla większości czytelników nie będzie on porywający, gdyż dotyczy wyznań starszego człowieka, który przez niespodziewane życiowe wydarzenia wkracza w okres pełen retrospekcji. Próbując poukładać sobie świat, dokonuje pewnych podsumowań, sięgając do urywków, a nawet całych grup wspomnień. Są to chwile, które ukształtowały go jako człowieka i rodzica — które czasem wyjaśniają, dlaczego ma pewne cechy, ale też są gorzką pigułką.

Pisząc, że temat, którego podjął się autor, niekoniecznie może znaleźć szerokie grono odbiorców, odczuwam pewien żal. Żal nad tym, że świat pędzi, a ludzie szukają nieznaczących treści, wypełnionych agresją i przesadną prostotą emocjonalną. Jestem przekonana — i wydaje mi się — że próba zrozumienia starszego człowieka, który, bez względu na to, czy cofanie się w przeszłość cokolwiek mu da, potrafi zdobyć się na odwagę, by spojrzeć na siebie okiem surowego narratora, jest doświadczeniem emocjonalnie rozwijającym. Powinniśmy sięgać po takie obrazy, powinniśmy poszerzać swoją perspektywę, bo tylko dzięki przyjęciu do wiadomości ciężaru upływającego czasu zdołamy zatrzymać się, spojrzeć w lustro i stwierdzić, że jesteśmy w swej potędze ograniczeni. Co to robi? To mówi do każdego z nas — mamy określony okres użyteczności. Powinniśmy go doceniać, dobrze wykorzystać i nie tracić na rzeczy całkowicie bezsensowne. Wybierajmy ludzi i więzi.

Wiedząc, że autor jest z południa Polski, czytałam z zainteresowaniem. W tekście znajdowałam wyrażenia, których nie używa się na Pomorzu. Jest to dla mnie zawsze bardzo intrygujące — poznawać mowę charakterystyczną dla innych regionów Polski. Smaczkiem było także poznawanie sposobu myślenia mężczyzny, jego spojrzenia na kobiety i rzeczywistość. Jest oczywiste, że będzie to inaczej formułowane, niż robią to w głowach kobiety. Niezwykle cenna jest perspektywa surowej emocjonalności, którą posługuje się twórca tego utworu. Nie stworzył bowiem powieści sentymentalno-rzewnej, a po prostu ludzką, szczerą i mówiącą do czytelnika bez ubarwień.

Podróż z tą książką była ciekawa. Jako kobieta mająca problem z ojcem, a tym samym z męskimi autorytetami, z czułością spoglądałam na wyobrażenie dojrzałego mężczyzny, który kocha swoje dziecko, poświęca mu w myślach wiele uwagi i stara się pomagać na tyle, na ile pozwala mu wiek i minimalne już możliwości. Gesty tak czyste i niewinne jak zaduma nad losem dorosłego już dziecka są ujmujące dla człowieka takiego jak ja — który nigdy tego nie zaznał i tęskni za tym, czego nigdy mieć nie będzie. Autor poniekąd zręcznie zawalczył ze stereotypem tworzonym latami w moim umyśle, że starsi mężczyźni są tępo autorytatywni, zgorzkniali i przemocowi. Po to właśnie jest literatura — by poruszać i czasem coś odczarowywać. I choć to fikcja literacka, dobrze wiem, że autorzy tworzą postaci realne, gdyż jak nikt mają dar obserwacji rzeczywistości. To bardzo pokrzepiające, że mogą istnieć starsi mężczyźni wypełnieni ciepłem i swą obecnością oraz mądrością obdarowywać ludzi wokół siebie. Życzyłabym sobie móc to kiedyś robić dla otoczenia — w chwili, gdy człowiekowi wydaje się, że nie ma już nic, bo jest stary. Dowodzi to jednej prawdy — że póki żyjemy, możemy dawać. Nie rzeczy, nie pieniądze, ale energię i uczucia, które są bezcenne.

Szczerze zachęcam do sięgnięcia po tę książkę i zapoznania się z jej treścią. Wiem dobrze z własnego doświadczenia, że podejmowanie tematów niepopularnych to i odwaga, i misja. Biznesmeni powiedzieliby, że głupota — ale co oni wiedzą o uczuciach… Po to są twórcy, by poszerzać świadomość nawet tych, którzy tego nie chcą. Celem nie jest „piniądz”, a serce.

Mimo że niezwykle rzadko goszczą w mojej biblioteczce powieści w języku polskim, zdecydowałam się na przeczytanie niniejszego tytułu z powodu tematu, którego podjął się autor. Prawdopodobnie dla większości czytelników nie będzie on porywający, gdyż dotyczy wyznań starszego człowieka, który przez niespodziewane życiowe wydarzenia wkracza w okres pełen retrospekcji. Próbując...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
748
738

Na półkach:

W wierzeniach greckich Charon był bogiem konających oraz umierających, odpowiedzialnym za przewożenie dusz zmarłych do zaświatów. Ta ostatnia droga wiodła przez rzekę Styks do Hadesu i przez Acheron do Piekła. Co najciekawsze, postać ta wywodzi się z mitologii etruskiej, w której wcale nie wizualizowano jej jako milczącego, okrutnego starca ani niepokojący szkielet. Aby demon przerażał jeszcze bardziej, jego włosy przedstawiano jako wijące się węże, dodano mu diabelskie skrzydła i nieodłączny młot, przy pomocy którego pod groźbą zaciągał nieboszczyków do podziemi. Trzeba przyznać, że starożytni Grecy pokusili się o mimo wszystko przyjaźniejszą wersję transportującego nieszczęśników. Charonową łodzią właściciel sterował samodzielnie - choć za wiosłowanie były odpowiedzialne pochwycone dusze. Nikt żywy nie miał prawa nawet przestąpić jej progów - przy czym nie sądzę, by znajdowało się ku temu wielu śmiałków. Jak uważano, za usługę nietypowej przeprawy, bóg pobierał odpowiednio wysoką gażę, w związku z czym w ustach zmarłego umieszczało się monety, które mógł zainkasować. Czy istniał, tego ustalić nie sposób, ale niezależnie od wiary lub niewiary w jego rzeczywistość, lepiej było zastosować w praktyce myśl, iż przezorny zawsze ubezpieczony. Wszak nikt nie chciał być nawiedzany przez ducha bliskiej osoby z tak prozaicznego powodu jak zaoszczędzenie kilku drachm. 😉

Kiedy zobaczyłam tytuł mającej piękną, utrzymaną w mojej ulubionej, bo złotojesiennej stylistyce, okładkę powieści obyczajowej Janusza Muzyczyszyna o sugerującym wiele tytule “Mój drugi brzeg” - jako fan mitologii musiałam się pokusić o jego subiektywne z nią powiązanie. Czymże bowiem może być to wtóre pogranicze, jeśli nie ostatnią przystanią, do której każdy na swój sposób zmierza? I w końcu tam dotrze. Pytanie tylko jak, choć lepiej pozostawić je bez odpowiedzi. Przynajmniej tej werbalnej.

“Jak to jest, gdy widać ten drugi brzeg? Czy człowiek się wtedy boi? Co jest po drugiej stronie?”

No właśnie...

“Nikt nie wie, ile razy miałem łzy w oczach na samą myśl, że po tylu latach mieszkania w jednym miejscu, w których znam wszystkich i wszyscy znają mnie, gdzie rosną drzewa, które sam sadziłem prawie czterdzieści lat temu, mam się raptem wynieść do zupełnie obcego środowiska i żyć wśród równie obcych ludzi... (...) Ja, który nigdy się nie poddawałem, tylko do upadłego walczyłem z przeciwnościami!”

Kiedy otwierasz oczy, jesteś całkowicie zdezorientowany – to przecież zupełnie obcy pokój! Nie pamiętasz ostatnich wydarzeń, w związku z czym szamoczesz się na łóżku, które również wcale nie przypomina Twojego. Co się stało i jak się tu znalazłeś? Usiłujesz przywołać wspomnienia i z rosnącą nerwowością odkrywasz, że spowija je coś na kształt zakłócającej obraz mgły. Masz osiemdziesiąt lat i wiele już przeżyłeś, ale taka sytuacja przypadła Ci w udziale po raz pierwszy. Rozglądasz się dookoła i ustalasz, iż na szczęście Twój czas jeszcze nie nastał. Analizując otoczenie, dochodzisz do wniosku, że jesteś w szpitalu albo domu opieki. Twoje wątpliwości rozwiewa finalnie pielęgniarka, która odwiedza salę, na jakiej leżysz, sprawdza poprawność wszelkich parametrów zdrowotnych i wyjaśnia Ci, co tak naprawdę się dzieje. Wyszedłszy kilka dni temu z domu po drobne zakupy, straciłeś przytomność i upadłeś na chodnik. Dzięki szybkiej interwencji jednego z przechodniów, zostałeś dowieziony do placówki medycznej, w której zadbano o Twój stan po wylewie. Stamtąd, za zgodą wiecznie nieobecnego syna, goniącego za nowym angażem w reklamie, przetransportowano Cię do ośrodka spokojnej starości o wymownej nazwie “Przyjaźń”, gdzie właśnie się znajdujesz. To tutaj przyjdzie Ci powoli wracać do zdrowia, w otoczeniu obcych osób, dbających o Twoją rekonwalescencję. Salowa kontroluje, jak wiele masz przed sobą pracy. Nie jest tak źle - możesz się poruszać i zadbać o podstawowe potrzeby, ale Twoja mowa uległa znacznemu pogorszeniu. Opiekunka każe się jednak nie martwić, zapewniając o rychłej wizycie logopedy i proponując, póki co, komunikację przy pomocy korespondencji. Jak to możliwe, że zawsze tak niezależny Jan jest teraz zdany na innych?

“Dziś już nic nie zaboli ani nie zdenerwuje, każde słowo ma jednakową wagę, a my oboje mamy teraz świadomość przemijania. Przemijania i nieskończoności...”

Początkowo jesteś wściekły na absolutnie wszystko i wszystkich - zupełnie nie umiesz się odnaleźć w nowej sytuacji. Twoje myśli są chaotyczne, złościsz się, iż nie możesz porozumieć się z otoczeniem wypowiadanymi słowami; na zły los, przypadki i wypadki. W końcu jednak dociera do Ciebie, że miałeś długie i dobre życie, zatem próbujesz zaadaptować się do odmiennych okoliczności. Syn często Cię odwiedza i nawet przynosi dobrą nowinę, jakiej zupełnie się po nim nie spodziewałeś. W porę, w czas – przyznajesz i pracujesz nad tym, by jak najszybciej odzyskać mowę. Za oknem zmieniają się pory roku, a Ty powoli poznajesz mieszkańców ośrodka i nawiązujesz z nimi bliższe wiadomości. Na bazie licznych doświadczeń, doradzasz również dbającym o Twój komfort pielęgniarkom i angażujesz się w ich życie, wywierając na nie niezmazywalny wpływ. Przede wszystkim zaś coraz częściej odpływasz we własną przeszłość, chcąc się z nią rozliczyć oraz pogodzić. Kto bowiem wie, ile zostało Ci przyszłości?

“Zastanawiam się, czy i mnie będzie kiedyś dane, że ktoś potrzyma mnie za rękę, gdy będę przechodził przez te magiczne drzwi z mojego snu...”

Często mówi się o jesieni życia, a Janusz Muzyczyszyn właśnie ją czyni naczelnym tematem swojej uśmiechająco-zasmucająco-refleksyjnej powieści obyczajowej, zapraszając czytelnika do świata osiemdziesięcioletniego Jana. Od chaotycznych rozważań osoby niemającej pojęcia co się z nią dzieje, przez odmęty wydarzeń minionych lat aż po pogodzenie się z życiem i pozwolenie na to, by dać się zapamiętać jako dobry człowiek. Taki, który podzieli się uciekającym czasem, mądrą radą i otuli słowem. “Mój drugi brzeg” to historia tyleż ciepła co gorzka, bo przecież okolona niezaprzeczalną przemijalnością; jak opadną liście z drzew... Napisana autentycznie i sennie, zawiera tajemnicze wstawki, których sens czytający będzie musiał rozwikłać sam – tak jak pewnego dnia uczynić rozrachunek z własnym sumieniem. Dodatkową zaletą okazuje się oryginalny motyw oniryczny, zbliżający się do odbiorcy wraz z końcem opowieści. A może nawet przenoszący na drugi brzeg... 7/10
instagram.com/thrillerly

W wierzeniach greckich Charon był bogiem konających oraz umierających, odpowiedzialnym za przewożenie dusz zmarłych do zaświatów. Ta ostatnia droga wiodła przez rzekę Styks do Hadesu i przez Acheron do Piekła. Co najciekawsze, postać ta wywodzi się z mitologii etruskiej, w której wcale nie wizualizowano jej jako milczącego, okrutnego starca ani niepokojący szkielet. Aby...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

71 użytkowników ma tytuł Mój drugi brzeg na półkach głównych
  • 42
  • 29
15 użytkowników ma tytuł Mój drugi brzeg na półkach dodatkowych
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mój drugi brzeg

Inne książki autora

Okładka książki Siła jest kobietą Justyna Czyżewska-Frączyk, Joanna Góra, Agnieszka Kotuńska, Ewa Kubeluk, Janusz Muzyczyszyn, Martyna Pawłowska-Dymek, Joanna Krystyna Radosz, Erika Reves, Anna A. Sosna, Dariusz Sprenglewski, Ola Sukiennik, Kamila Szczepańska-Górna
Ocena 8,9
Siła jest kobietą Justyna Czyżewska-Frączyk, Joanna Góra, Agnieszka Kotuńska, Ewa Kubeluk, Janusz Muzyczyszyn, Martyna Pawłowska-Dymek, Joanna Krystyna Radosz, Erika Reves, Anna A. Sosna, Dariusz Sprenglewski, Ola Sukiennik, Kamila Szczepańska-Górna
Okładka książki Gdzie fikcja spotyka się z rzeczywistością. Biblioteka Patryk Berger, Norbert Budzyński, Monika Fudali, Justyna Karolak, Norbert Grzegorz Kościesza, Janusz Muzyczyszyn
Ocena 9,1
Gdzie fikcja spotyka się z rzeczywistością. Biblioteka Patryk Berger, Norbert Budzyński, Monika Fudali, Justyna Karolak, Norbert Grzegorz Kościesza, Janusz Muzyczyszyn
Okładka książki Ślady na śniegu - Antologia Samowydawców. Tom 2 Izabella Agaczewska, Kamila Goszczyńska, Weronika Karczewska-Kosmatka, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Agnieszka Kowalska-Bojar, Mariusz Łapiński, Radosław Lewandowski, Monika Litwinow, Janusz Muzyczyszyn, Izabela Redesiuk, Mateusz Rogalski
Ocena 7,4
Ślady na śniegu - Antologia Samowydawców. Tom 2 Izabella Agaczewska, Kamila Goszczyńska, Weronika Karczewska-Kosmatka, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Agnieszka Kowalska-Bojar, Mariusz Łapiński, Radosław Lewandowski, Monika Litwinow, Janusz Muzyczyszyn, Izabela Redesiuk, Mateusz Rogalski
Okładka książki Własna ścieżka - Antologia Samowydawców. Tom 1 Izabella Agaczewska, Adrianna Biełowiec, Maks Dieter, D. B. Foryś, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Janusz Muzyczyszyn, Irena Omegard, Franciszek M. Piątkowski, Alicja Podgrodzka, Izabela Redesiuk, Mateusz Rogalski, Karolina Salwowska, Michał Wójcik, Kamil Zinczuk
Ocena 7,1
Własna ścieżka - Antologia Samowydawców. Tom 1 Izabella Agaczewska, Adrianna Biełowiec, Maks Dieter, D. B. Foryś, Kamila Goszczyńska, Agata Kasiak, Paweł Kolarzyk, Janusz Muzyczyszyn, Irena Omegard, Franciszek M. Piątkowski, Alicja Podgrodzka, Izabela Redesiuk, Mateusz Rogalski, Karolina Salwowska, Michał Wójcik, Kamil Zinczuk
Janusz Muzyczyszyn
Janusz Muzyczyszyn
O autorze: Janusz Muzyczyszyn Janusz Muzyczyszyn (rocznik 1948) z wykształcenia metalurg, całą długą karierę zawodową przepracował jako informatyk. Poezją interesuje się od dziecka, pierwsze nieporadne próby własnej twórczości podjął jako nastolatek. Po przejściu na emeryturę odezwała się w nim na nowo pasja tworzenia. Od kilku lat prowadzi blog na stronie internetowej www.muzyczyszyn.pl. Publikuje tam własne teksty: wiersze, recenzje filmów, sztuk teatralnych i książek, wywiady z ludźmi kultury, teksty publicystyczne i rozważania na temat problemów ogólnoludzkich, a także opowiadania-bajki. Zadebiutował tomikiem wierszy "Dziewczyny, kobiety, czas" (2016). Jego wiersze znalazły się też w trzecim tomie Antologii poetów współczesnych "Wiersze sercem pisane" (2017).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Anioł stróż, czy czekolada? Lucy Miosga
Anioł stróż, czy czekolada?
Lucy Miosga
Audiobook kupiony w promocji w woblinku. Bardzo dojrzała lektura, choć pewnie nie dla każdego ze względu na tematykę. Życie z chroniczną chorobą, w której powtarzajacych się ataków bólu nie sposób przewidzieć. Opowieść snuta w pierwszej osobie, opisująca 33 dni życia. Książek o takiej tematyce jest wiele, ale ta jest nietypowa, zupełnie inna, bo tu choroba, ciągle obecna, nie dominuje życia bohaterki, która walczy o normalność na codzień, ma plany, czasem tylko na parę następnych godzin, choć i te są nieraz burzone przez nagły atak bólu. Ale bohaterka wspomina też z radością i bez rozżalenia czasy, kiedy była zdrowa. Jest radość z najprostszych rzeczy, które może jeszcze przeżyć albo których doświadcza – ciepły koc, herbata, książka. W tych zmaganiach z chorobą wspiera bohaterkę kochający mąż. Jest też odrobina humoru. To wszystko sprawia, że książka nie dołuje, mimo poważnego tematu. Dobra lektorka, Katarzyna Nowak przykuwa uwagę słuchacza aż do ostatniego slowa i to dzięki jej spokojnej interpretacji miałam wrażenie, jakbym siedziała naprzeciwko bohaterki i słuchała jej opowieści. Jej treść jest tak przejmująca, że zastanawiałam się, czy nie jest to pozycja autobiograficzna. Wyobrażam sobie, że ta książka mogłaby pomóc innym chronicznie chorym osobom odnaleźć trochę radości w codzienności. To trzecia książka autorki, ale mój pierwszy kontakt z nią. W internecie prawie nie ma informacji o niej. Nie jest osobą publiczną. Nie można kupić jej poprzednich książek. Ta pochodzi z 2019 roku. Ode mnie najwyższa ocena, bo napewno tej lektury nie zapomnę. Ogromnie polecam!
kuzo - awatar kuzo
ocenił na101 rok temu
Czerwona zemsta Krzysztof Goluch
Czerwona zemsta
Krzysztof Goluch
Wysłuchana jako audiobook w Empik Go, lektor Andrzej Hausner (b. przyjemny, z dużym talentem aktorskim). Polecona przez męża, bardzo ciekawa, ale trochę nie na moje nerwy, stąd nie miałam 100 procentowej satysfakcji z lektury. Temat partyzantki AK pod koniec II WŚ walczącej z nową władzą instalowaną w Polsce przez ZSRR oraz z NKWD to nie jest optymistyczna lektura, zresztą świadomość jak to się skończyło powoduje, że opis każdej akcji partyzantów, nawet zakończonej sukcesem i tak jest przygnębiający. Historia młodego partyzanta, który uwierzył, że można otworzyć nowy rozdział, że nowa władza - zgodnie z obietnicą - pozwoli mu wrócić do normalnego życia po ujawnieniu wojennej przeszłości. Niestety, odpowiedzią komunistów było aresztowanie i zabicie narzeczonej. W takiej sytuacji Ogień, po udanej ucieczce wraca do zgrupowania walczącego na Lubelszczyźnie i przystępuje do zemsty. Razem z Ogniem poznajemy codzienne życie walczących oddziałów, przesłuchania i tortury aresztowanych, szykany rodzin, zdrady i egzekucje. Jest dosyć brutalnie i przerażająco. Poznajemy również grę jaką agent AK w szeregach funkcjonariuszy UB - Leszek prowadzi ze swoimi mocodawcami. W opowieści przewija się również motyw polskich oficerów przetrzymywanych przez sowietów w obozie, ich obaw i nadziei. To był jeden z trudniejszych do czytania/ słuchania fragmentów. Z pewnością dla czytelników o mocnych nerwach, ale ze względu na konieczność podtrzymania pamięci o walczących warta poznania.
Agnieszka_Lech - awatar Agnieszka_Lech
ocenił na74 miesiące temu
Willa pod czarnym tulipanem Danuta Korolewicz
Willa pod czarnym tulipanem
Danuta Korolewicz
Lidia dostaje tajemnicze zaproszenie na weekend do willi hrabiego Tulipanowskiego. Jest to o tyle dziwne, że go właściwie nie zna. Zastanawia się czy przyjąć to zaproszenie do obcego domu szczególnie, że willa jest położona na otoczonej przez jeziora wyspie na mazurach. Nie będzie miała możliwości ucieczki w sytuacji gdy jej się nie spodoba. Jednak decyduje się tam wybrać bo jak się okazuje wybiera się tam również jej przyjaciółka. Na przystani okazuje się również, że nie są same i niektóre osoby są dla nich zaskoczeniem. Na jej nieszczęście na pokładzie znajduje się również jej były facet Zbyszek. Gdy docierają na miejsce zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Sama willa w sobie jest dość przerażająca i mroczna. Pojawiają się dziwne zdarzenia, których nie sposób na początku logicznie wytłumaczyć. Kobiety, które się tam znajdują są przerażone ale mężczyźni chcąc sprostać zadaniu robią wszystko aby wszyscy byli bezpieczni i szukają dobrego wyjścia z sytuacji. Lidia jako jedyna z kobiet nie daje się zwieść zdawkowym odpowiedziom i dzielnie zapuszcza się z facetami w różne miejsca willi. Nie codziennie czytam kryminały bo jakoś nie lubie książek w której są czasem nazbyt szczegółowe opisy zbrodni. Tutaj nie ma tego, aż tak dużo jest to bardziej rozwiązywanie zagadek plus kilka spokojnych zabójstw. Więcej tam strachu niż opisów morderstwa. Osoby, które przebywają w willi znaleźli się przez zupełny przypadek nie w tym miejscu i nie w tym czasie co spowodowało tego następstwa. Na szczęście są to osoby dość zdeterminowane, żeby przeżyć i robią co w ich mocy aby dotrwać do końca. Jest tam wiele tajemnic, które należy odkryć szczególnie gdy gospodarz domu znika i przez dłużysz czas się nie pojawia. Pogoda również nie pomaga. Miał to być cudowny weekend, a okazał się najgorszym przeżyciem w dotychczasowym życiu. Mimo, że autorka pisze lekko i przyjemnie zakładam, że gdyby nie audiobook możliwe, że nie udałoby mi się tego przeczytać.
Zaczytanaola90 - awatar Zaczytanaola90
ocenił na610 miesięcy temu
Droga 88 Janusz Muzyczyszyn
Droga 88
Janusz Muzyczyszyn
Droga, które zmienia życie "Droga 88" to powieść autorstwa Janusza Muzyczyszyna, która przenosi czytelnika w świat "niecodziennej codzienności". Historia opisuje spotkanie dwóch przypadkowych osób na ruchliwej trasie Gliwice-Bytom, które zmienia ich życia w sposób nieoczekiwany. Sabina i Roman, dwie postaci z zupełnie różnym życiowym tłem, zostają połączeni dramatycznym zrządzeniem losu. Autentyczność i dojrzałość opisu codziennego życia oraz psychologii postaci sprawiają, że powieść ta może przyciągnąć czytelników poszukujących głębszych przemyśleń nad losami ludzkimi. Głównym wątkiem powieści jest to, jak Sabina ratuje życie Romanowi, a następnie znika z jego życia. To wydarzenie staje się punktem zwrotnym w życiu obu bohaterów. Autor bawi się kontrastem między ich pozornie spokojnymi, a w rzeczywistości nudnymi życiami a dramatycznym incydentem na drodze 88. Obie postaci mają swoje rodziny i własne troski, co dodaje głębi i złożoności fabule. Jednym z najważniejszych aspektów powieści jest sposób, w jaki autor ukazuje ewolucję postaci. Sabina jako żona i matka doświadcza niezwykłego wydarzenia, które prowadzi ją do refleksji nad swoim życiem. Roman, samotny ojciec, natomiast zaczyna rozważać możliwość ponownego zakochania się. Ich rozwijające się relacje i próby, jakie stawia przed nimi los, stanowią centralny punkt fabuły. Powieść porusza temat szukania sensu życia i próby odnalezienia swojego miejsca w świecie. Sabinie i Romanowi przydarzają się kolejne niezwykłe wydarzenia, które testują ich siłę i determinację. Historia wciąga czytelnika dzięki sugestywnemu przedstawieniu emocji i wyzwań, z jakimi bohaterowie muszą się zmierzyć. Janusz Muzyczyszyn doskonale rysuje psychologiczny portret głównych postaci, co pozwala czytelnikowi zrozumieć ich motywacje, pragnienia i dylematy. Pytania o to, czy Sabina i Roman ponownie się spotkają, czy ich życie ulegnie przemianie, pozostają zawieszone przez większą część książki, co dodaje napięcia i tajemniczości fabule. "Droga 88" to nie tylko opowieść o przypadkach i losie, ale także o wyborach, jakie podejmujemy w życiu, i o tym, jak wpływają one na naszą przyszłość. To książka, która zachęca do refleksji nad własnymi wyborami i tym, co naprawdę jest ważne w życiu. Podsumowując, "Droga 88" to poruszająca i subtelna powieść obyczajowa o zwykłych ludziach, ich codziennych problemach i próbach znalezienia sensu w życiu. Muzyczyszyn zdaje się sugerować, że życie jest pełne nieoczekiwanych zwrotów i że czasem drogi, które krzyżują się przypadkowo, mogą zmienić nasze życie w sposób trwały i głęboki. Choć powieść może wydawać się spokojna, to właśnie w jej subtelności i głębi tkwi jej siła. "Droga 88" to lektura, która pozostawia czytelnika z refleksją nad własnym życiem i losami głównych bohaterów.
Czytadło - awatar Czytadło
ocenił na92 lata temu
Pokurcz Krystyna Śmigielska
Pokurcz
Krystyna Śmigielska
❓Czy zmienianie siebie oznacza, że przestajemy być sobą, czy że dopiero się sobą stajemy? Włodek – rodziny się nie wybiera, z przyjaciółmi bywa podobnie. Ojciec Włodka miał piękne oczy, ale życie zgasło w nich raczej mało urokliwie. Na jego siostrę za wielką wodą miało czekać szczęście, ale zamiast niego przyszła przeszłość. Skazany na niezdolną do matczynych uczuć Alicję, Włodek podejmuje próby osiągnięcia w życiu czegoś, co nie udało się nikomu innemu w rodzinie. Zdobywa upragnione wykształcenie, ale rynek pracy brutalnie weryfikuje jego ideały. Jako Włodek Zamber jest spalony, dlatego szczęścia musi szukać jako ktoś zupełnie inny. Olga – ma wszystko, czego potrzebuje, a wszelkie nieuświadomione potrzeby zapewnia jej opiekuńczy tata. Biznes się kręci, lecz nigdy tak, by nie mógł kręcić się lepiej. Rodzina powinna się wspierać, więc i córka może się dobrze przysłużyć. Nie pożałuje, w końcu to wszystko kiedyś będzie należało do niej. Fabiana zna od lat, zawsze mieli się ku sobie. Żaden brodaty, utykający na jedną nogę chudzielec nie może namieszać w tym idealnym planie. Człowiek – to on i tworzone przez niego relacje są osią powieści. Relacje między matką a synem to klasyka dramatu. Tu nie ma łatwych odpowiedzi ani wzruszeń na zawołanie. Jest potrzeba bliskości przebrana za bunt, troska w masce oschłości i miłość, która czasem wygląda jak nieudany eksperyment chemiczny: coś wybuchło, ale nikt nie wie co dokładnie i dlaczego. Stosunki damsko-męskie zawsze wiążą się z ryzykiem, szczególnie gdy każdy niesie swój bagaż doświadczeń, traum, pragnień i oczekiwań. A bracia? Mimo iż przyszywani, na pierwszy rzut oka wydają się podobni, jednak wspólna historia nie zawsze oznacza wspólne wartości. Braterstwo w „Pokurczu” to raczej praca zespołowa w escape roomie pełnym emocjonalnych pułapek – nikt nie wie, gdzie jest klucz, ale wszyscy wiedzą, że lepiej nie działać samemu. „Pokurcz” to niepozorna opowieść o samotności, buncie, bliskości i pożądaniu, a także o życiu w cieniu przeszłości, który nie znika nawet w świetle dnia. To historia ludzi, którzy próbują budować relacje z materiałów łatwopalnych, bez instrukcji obsługi, trochę nieporadnie, ale z ogromną determinacją. Czasem nie wychodzi, ale zawsze jest prawdziwie.
radoslaw rutkowski - awatar radoslaw rutkowski
ocenił na98 miesięcy temu
Francuskie noce Adriana Rak
Francuskie noce
Adriana Rak
„Francuskie noce” to propozycja, która zgrabnie balansuje na granicy zmysłowego romansu i literatury obyczajowej, osadzając akcję w jednym z najbardziej romantycznych miejsc na ziemi. Autorka zabiera nas w podróż do świata, gdzie pożądanie miesza się z zapachem luksusowych perfum i klimatem paryskich uliczek, oferując czytelnikom historię pełną pasji, ale niepozbawioną emocjonalnej głębi. Największym atutem książki jest bez wątpienia jej klimat. Adriana Rak posiada dar plastycznego opisywania miejsc – Francja w jej wydaniu jest duszna od emocji, elegancka i niezwykle stymulująca wyobraźnię. Opisy wieczornych spotkań, kolacji przy winie czy nocnych spacerów nad Sekwaną stanowią idealne tło dla rozwijającej się relacji między bohaterami. To właśnie ta otoczka sprawia, że warstwa zmysłowa powieści zyskuje na szlachetności, nie osuwając się w stronę taniego schematu. Główna oś fabularna opiera się na przyciąganiu i odpychaniu. Bohaterowie są nakreśleni z dbałością o ich wewnętrzne rozterki; to nie są papierowe postaci stworzone jedynie na potrzeby scen łóżkowych. Każde ich spotkanie podszyte jest napięciem, które autorka dawkuje z dużą precyzją. Sceny zbliżeń są napisane z dużą śmiałością, ale i estetycznym wyczuciem – są intensywne, sugestywne i emocjonalne, co w tym gatunku jest kluczowe dla zachowania zaangażowania czytelnika. Warsztat Adriany Rak jest sprawny i lekki, co sprawia, że książkę pochłania się w jeden wieczór. Dialogi są naturalne, a tempo akcji odpowiednio wyważone – momenty wysokiej temperatury przeplatają się z fragmentami bardziej refleksyjnymi, pozwalającymi lepiej zrozumieć motywacje postaci. Ocena 7/10 wskazuje na bardzo udaną lekturę w swojej kategorii. Choć fabuła momentami bywa przewidywalna, a niektóre zwroty akcji wpisują się w znane miłośnikom gatunku tropy, „Francuskie noce” bronią się autentycznością emocji. To książka dla osób szukających w literaturze zmysłowej ucieczki od codzienności, która zamiast wulgarności stawia na budowanie napięcia i celebrowanie namiętności. Adriana Rak udowadnia, że o pożądaniu można pisać w sposób angażujący, elegancki i pobudzający zmysły, pozostawiając czytelnika z poczuciem dobrze spędzonego czasu w sercu Francji.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na711 dni temu
Inną drogą Joanna Zając
Inną drogą
Joanna Zając
"W życiu na wszystko przychodzi właściwa pora, nawet na miłość. Czasem warto na to poczekać." 17-letnia Zuzanna przeżywa właśnie trudny okres w swoim życiu. Rozstaje się z ukochanym chłopakiem i ciężko jest jej się pogodzić z odrzuceniem. Dziewczyna nie ma nawet ochoty na spędzenie sylwestra z przyjaciółmi. Jednak za ich namową organizuje imprezę w swoim domu. W ten sposób poznaje Huberta. Wtedy jeszcze nie wie, że początek ich znajomości będzie przyczyną wielu zmian w jej życiu. Dziewczyna jest szczęśliwa i zakochana, ale jej radość nie trwa zbyt długo. Ojciec nie jest zadowolony ze znajomości córki z Hubertem. Chłopak nie skończył studiów i pracuje jako mechanik. Według mężczyzny nie jest to odpowiednia partia dla jego córki. Nie potrafi go polubić i zaakceptować. Nie potrafi pogodzi się z jej wyborem nawet wtedy, kiedy Zuza na skutek wypadku spędza dłuższy czas w szpitalu w śpiączce, a chłopak czuwa przy jej łóżku. Hubert otacza ją ogromną troską i opieką. Młodzi walczą o swoją miłość, ale kolejne wydarzenia komplikują ich życie jeszcze bardziej. Czy dziewczyna przezwycięży przeciwności losu i w końcu będzie szczęśliwa? Czy miłość od pierwszego wejrzenia istnieje naprawdę? Czytając tę książkę myślałam, że przez nią nie przebrnę. Początek wskazywał na to, że to książka młodzieżowa. Ale nic bardziej mylnego. Jest to historia skierowana zarówno do młodego, jak i starszego odbiorcy. Akcja powieści rozciąga się na wiele lat, towarzyszymy naszym bohaterom do czasu ich dojrzałości. W swojej książce Joanna Zając poruszyła wiele poważnych problemów ..... utrata zdrowia, śmierć, zdrada, adopcja, poszukiwanie swojego miejsca w życiu. Książka daje też nadzieję na to, że warto czekać na prawdziwą miłość. Jak dla mnie jest w niej zbyt wiele wątków i tragedii. Przewinęło się też przez nią zbyt dużo bohaterów, których nie dane mi było bliżej poznać. Jednak pomimo to polecam książkę waszej uwadze bo myślę, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Trzeba też zaznaczyć, że to debiut autorki z 2019 roku. Ciekawa jestem kolejnych jej książek.
Maria Manterys-Storma - awatar Maria Manterys-Storma
oceniła na61 rok temu
Anathema Piotr Podgórski
Anathema
Piotr Podgórski
„Anathema” to wielowymiarowa opowieść o niszczycielskiej sile dysfunkcyjnych relacji rodzinnych oraz o tym, jak głęboki cień rzucają one na dorosłe życie. Autor stawia w niej odważną tezę: kluczem do odzyskania wewnętrznego spokoju jest wybaczenie – zarówno oprawcom, jak i samemu sobie. Choć w świecie powieści ten proces wydaje się możliwy, lektura pozostawia nas z pytaniem, czy w rzeczywistości jest to równie wykonalne. Pierwsza część książki robi ogromne wrażenie, choć jest lekturą trudną i bolesną. Autor bezlitośnie portretuje rodzinę naznaczoną alkoholizmem i emocjonalnym chłodem. Najbardziej uderza postać matki – jej nienawiść do Marka i jednoczesne uwielbienie dla drugiego syna budzą w czytelniku głęboki sprzeciw i niedowierzanie. W tym morzu beznadziei jedynym jasnym punktem jest babcia. Jej miłość daje Markowi szansę na przetrwanie, choć opisy te czyta się z nieustannym lękiem o losy bohatera. Dalsze losy bohatera przenoszą nas do USA, gdzie Marek – już jako John – odciął się od polskiej przeszłości, budując pozory idealnego życia. Jego powrót do kraju na pogrzeb ojca staje się pretekstem do rozliczenia z traumą. Niestety, ta część wypada słabiej na tle emocjonalnego początku. Pojawia się tu kilka elementów, które budzą krytyczny dystans: Trudno uwierzyć w nagłą przemianę ojca-tyrana oraz w błyskawiczne wybaczenie ze strony Marka. Podobnie nienaturalnie wypada scena szczerego przemówienia nad grobem przed tłumem obcych ludzi. Język bohaterów bywa nienaturalnie sformalizowany. Długie, złożone zdania w prywatnych rozmowach odbierają scenom dynamikę i realizm. Wątek nadprzyrodzony, tak obiecująco zarysowany w dzieciństwie Marka (tajemnice babci, rytuały z szałwią),w drugiej części zostaje sprowadzony do kilku onirycznych scen, które nie przynoszą satysfakcjonującego rozwiązania. Lektura o wielkim potencjale, który niestety został częściowo rozproszony w drugiej połowie powieści. O ile początek jest przejmującym i wiarygodnym studium cierpienia, o tyle zakończenie i próba domknięcia wszystkich wątków (w tym sensacyjnych, mistycznych) tracą na autentyczności, co w efekcie pozostawia w czytelniku niedosyt z powodu fabularnych uproszczeń i pewnej stylistycznej sztywności.
Joanie - awatar Joanie
ocenił na62 miesiące temu
Śladami przeznaczenia Elżbieta Stępień
Śladami przeznaczenia
Elżbieta Stępień
Parę lat temu, miałam okazję przeczytać jeden z tomów tej magicznej serii... Ogromnie się cieszę, że obecnie, dane jest mi poznać kolejne części z tego cyklu. Dziś zapraszam Was na kilka o słów o "Śladach przeznaczenia". Historia ta opowiada o losach dwóch kobiet : Marzeny i Ewy. Obu życie nie oszczędzało. Sądziły, że po kolejnej porażce, już się nie podniosą. Jednak czas pokazywał, że bohaterki odradzały się niczym feniks z popiołu, a każda z porażek tylko je umacniała. Co ciekawe, nad obiema paniami, czuwał wyznaczony do zadań specjalnych Anioł... Otulał je swoimi skrzydłami, kiedy tego najbardziej potrzebowały, koił ich smutki i sprawiał, że patrzyły na to, co przyniesie przyszłość, z malutką iskierką nadziei. Co przygotował Anioł dla swoich podopiecznych? Czy za jego sprawą uda się doprowadzić do szczęśliwego zakończenia w obu przypadkach? Na jakie przeciwności losu, będą narażone Ewa i Marzena? Jaką rolę odegra Anioł w życiu obu kobiet? Na te pytania odpowiedzi znajdziecie w trakcie lektury. Powiem Wam, że bardzo mi się podobała ta opowieść. Oprócz głównych bohaterek, to również Anioł odgrywał tu kluczową rolę. Koił, naprowadzał, dawał znaki. I choć nie zawsze były one zrozumiałe dla odbiorców, to jednak prędzej czy później udawało się je dostrzec i zinterpretować w odpowiedni sposób. Obie kobiety na swój sposób różne, a jednak wbrew pozorom wiele je łączy. Obie po przejściach, obie samotnie wychowujące dzieci. Przede wszystkim jednak, brak nadziei na znalezienie tego jedynego na całe życie. I jak to w książkach bywa, wszystko jest możliwe.... Ale czy na pewno? Czy obie kobiety odnajdą szczęście? Czy będą potrafiły na nowo zaufać? Czy będą w stanie otworzyć się na coś nowego, czy jednak zostaną zamknięte w swojej skorupie? Musicie sami się przekonać... Uważam, że ta historia jest poruszająca i towarzyszy jej pełen wachlarz emocji. Dużo smutku, ale też radości. Dużo czarnych chmur, przeplatanych co rusz promieniami słoneczka... Myślę, że ta powieść doskonale nada się dla wrażliwych czytelników, gdyż z pewnością poruszy niejedno serce. Zwłaszcza Paniom przypadnie do gustu, gdyż potrafi zarówno ukoić jak i niejednokrotnie zaskoczyć. Jest ona idealna zwłaszcza na okres wakacyjny. Jeżeli będziecie nad morzem lub jeziorem, chcecie się wyciszyć, odprężyć i spędzić czas z dobrą lekturą, to weźcie tę publikację koniecznie ze sobą. Sądzę, że warto. Jestem przekonana, że przyjemnie spędzicie z nią czas i umili Wam ona niejedno popołudnie, wieczór czy poranek. Zachęcam Was gorąco do lektury. Pięknie dziękuję również Autorce za zaufanie, za możliwość objęcia tej pozycji patronatem medialnym oraz za to, że mogłam poznać tę niesamowitą historię. Polecam i przyznaję 9⭐/10 📖😃
Natalia Strągowska - awatar Natalia Strągowska
oceniła na98 miesięcy temu
Szarak na studniówce Michał Biarda
Szarak na studniówce
Michał Biarda
P R Z E W I D Y W A L N O Ś Ć - to wyraz, który z pewnością nie znajduje się w słowniku Michała Biardy. Każda jego powieść to wynik namiętnego romansu ekstrawaganckiej nieobliczalności z kulturalną, choć nieco szaloną abstrakcyjnością. Na szczęście dla wszystkich wymagających czytelników (żądnych niekonwencjonalnej literatury),ta skomplikowana relacja nie jest utrzymywana w tajemnicy. Ba, sam autor zadbał o to, by świat się o niej dowiedział. A co będzie ukrywał tai żywioł, skoro może obezwładnić nim każdego czytelnika?! Po przeczytaniu wszystkich dzieł Michał Biarda - strona autorska stwierdzam, że moim ulubionym owocem jego „płodności” (jakkolwiek to brzmi 😂) jest”: Tytuł: „Szarak na studniówce” (tom 2 cyklu #królikwlunaparku) Tym razem nie będzie karuzeli, tylko przedmaturalna potupanka, na którą wybiera się Patryk. Nie oczekujcie jednak tańców, hulanek i swawoli. Nasz bohater ma bowiem wypełnić zadanie specjalne: zemścić się na szkolnym bandycie, który to uprawia sportowo gnębienie słabszych. Towarzyszką Patryka jest doskonale znana z pierwszego tomu Kasia, która zanim przywdzieje balową suknię, będzie musiała stoczyć nierówną walkę z twardym przeciwnikiem – chorobą. Jednak to nie wszystko: dręczony wizjami chłopak i niepewna swojego jutra dziewczyna będą musieli jeszcze stawić czoła tytułowemu Szarakowi. Kim on jest? Tego dowiecie się z lektury … Michał Biarda z przytupem wszedł w studniówkowego … ekhm … zajęczego poloneza. Każdym słowem precyzyjnie i pewnie (żeby nie powiedzieć bezpardonowo) wskakiwał w dźwięk, nigdy nie mijając się z celem. W tej powieści wszystko jest na właściwym miejscu! Korowód zdarzeń dostojnie kroczył naprzód w umiarkowanym tempie, po liniach prostych i krętych, dobieranych według uznania przez samego autora (o jakże ułańskiej fantazji),zaliczając od czasu do czasu pętlę (sic! czasową). Choć #szarakowypolonez nie ma zbyt wiele wspólnego z #MichałKleofasOgiński (no może poza tym, że trunek oznaczony jego nazwiskiem zaskakująco dobrze wchodzi przy Biardowych literkach),to śmiało można go nazwać utworem inaugurującym … nową erę literatury. Literatury lekkiej, żywej, świeżej, wysokojakościowej, naszpikowanej emocjami, ociekającej wyrafinowanym humorem, dopracowanej w każdym calu, umiejętnie wykorzystującej dobrze znane motywy… i tak mogłabym jeszcze sporo określeń tutaj wymienić, ale tego nie zrobię, żeby Autor za bardzo w piórka obrósł i w efekcie odleciał niczym po wypiciu pewnego dodającego skrzydeł napoju wyskokowego. Moja świętej pamięci babcia przy upadkach lub niedopatrzeniach zawsze pytała: „Złapałaś zająca?”/ Nasz #szaraknastudniówce doskonale oddaje istotę futrzastego bohatera tego pytania: nie da się go uchwycić w żadne ramy. Mało tego wymyka się konwencjom i nie cierpi nieuważności czytelnika. W tej powieści Michała Biardy mamy gatunkową wolną amerykankę i pomieszanie z poplątaniem wykorzystane w tak umiejętny (i znany chyba wyłącznie autorowi) sposób, że po przeczytaniu trzeba zbierać szczękę z podłogi. Jakby to młodzież powiedziała: ROBI WRAŻENIE! Tak więc reasumując: chylę czoła, drogi Autorze! P.S. Dziękuję Michałowi za zaufanie, przekazanie egzemplarza recenzenckiego oraz cierpliwość w oczekiwaniu na moją opinię.
ZdrowoBooKKnięte - awatar ZdrowoBooKKnięte
ocenił na92 lata temu

Cytaty z książki Mój drugi brzeg

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mój drugi brzeg