Wiedźmin. Kraniec świata

Okładka książki Wiedźmin. Kraniec świata autora Tommaso Bennato, Chris O`Halloran, Magdalena Salik, 9788328155749
Okładka książki Wiedźmin. Kraniec świata
Magdalena SalikTommaso Bennato Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Wiedźmin. Komiksowe adaptacje opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (tom 3) komiksy
56 str. 56 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Wiedźmin. Komiksowe adaptacje opowiadań Andrzeja Sapkowskiego (tom 3)
Tytuł oryginału:
Andrzej Sapkowski's The Witcher Volume 3: The Edge of the World
Data wydania:
2025-07-16
Data 1. wyd. pol.:
2025-07-16
Data 1. wydania:
2025-01-21
Liczba stron:
56
Czas czytania
56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328155749
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wiedźmin. Kraniec świata w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wiedźmin. Kraniec świata



książek na półce przeczytane 559 napisanych opinii 311

Oceny książki Wiedźmin. Kraniec świata

Średnia ocen
6,7 / 10
129 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wiedźmin. Kraniec świata

avatar
1954
118

Na półkach: ,

Rysunki w porządku (choć sam diaboł może być postrzegany dyskusyjnie). Fabuła z początku ładnie się trzyma pierwowzoru, ale w drugiej połowie robi się już mniej spójna. I duży minus za wycięcie mojej ulubionej kwestii ("wiedźmak chutliwy jest ponad miarę wszelką").
Lekko zaniża średnią serii (która za chwile raczej wzrośnie, bo przecież Zielińska i Krajewska).

Rysunki w porządku (choć sam diaboł może być postrzegany dyskusyjnie). Fabuła z początku ładnie się trzyma pierwowzoru, ale w drugiej połowie robi się już mniej spójna. I duży minus za wycięcie mojej ulubionej kwestii ("wiedźmak chutliwy jest ponad miarę wszelką").
Lekko zaniża średnią serii (która za chwile raczej wzrośnie, bo przecież Zielińska i Krajewska).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
377
199

Na półkach:

Bardzo przyjemna adaptacja jednego z bardziej klimatycznych opowiadań z uniwersum Andrzej Sapkowski. Historia o spotkaniu Geralta z diabłem Sylwanem została tu pokazana w lekki, momentami zabawny sposób, ale nadal czuć charakterystyczny wiedźmiński klimat i morał ukryty pod całą opowieścią. Rysunki są dynamiczne i dobrze oddają atmosferę świata, choć momentami chciałoby się trochę więcej szczegółów w kadrach.
Całość czyta się szybko i z przyjemnością,to solidny komiks zarówno dla fanów Wiedźmina, jak i dla osób, które dopiero zaczynają przygodę z tym światem. Ocena: 8/10.

Bardzo przyjemna adaptacja jednego z bardziej klimatycznych opowiadań z uniwersum Andrzej Sapkowski. Historia o spotkaniu Geralta z diabłem Sylwanem została tu pokazana w lekki, momentami zabawny sposób, ale nadal czuć charakterystyczny wiedźmiński klimat i morał ukryty pod całą opowieścią. Rysunki są dynamiczne i dobrze oddają atmosferę świata, choć momentami chciałoby się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
534
170

Na półkach:

Komiks OK, historia znana z opowiadania Andrzeja Sapkowskiego. Mogłoby to trochę lepiej wyglądać.

Komiks OK, historia znana z opowiadania Andrzeja Sapkowskiego. Mogłoby to trochę lepiej wyglądać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

217 użytkowników ma tytuł Wiedźmin. Kraniec świata na półkach głównych
  • 160
  • 52
  • 5
128 użytkowników ma tytuł Wiedźmin. Kraniec świata na półkach dodatkowych
  • 60
  • 26
  • 16
  • 12
  • 5
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce Michał Cetnarowski, Janusz Cyran, Wojciech Gunia, Justyna Hankus, Rafał Kosik, Olga Niziołek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Magdalena Salik, Aleksandra Zielińska
Ocena 6,7
PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce Michał Cetnarowski, Janusz Cyran, Wojciech Gunia, Justyna Hankus, Rafał Kosik, Olga Niziołek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Magdalena Salik, Aleksandra Zielińska
Okładka książki Utopay. Przyszłość wystawia rachunek Wojciech Chamier-Gliszczyński, Wojciech Chmielarz, Anna Cieplak, Jacek Dukaj, Paulina Hendel, Miłosz Horodyski, Grzegorz Kasdepke, Rafał Kosik, Wojciech Kuczok, Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski, Daniel Odija, Łukasz Orbitowski, Mateusz Pakuła, Andrzej Pilipiuk, Grażyna Plebanek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Anna Rozenberg, Barbara Sadurska, Magdalena Salik, Dominika Słowik, Bartosz Szczygielski, Wit Szostak, Cezary Zbierzchowski, Jakub Żulczyk
Ocena 6,3
Utopay. Przyszłość wystawia rachunek Wojciech Chamier-Gliszczyński, Wojciech Chmielarz, Anna Cieplak, Jacek Dukaj, Paulina Hendel, Miłosz Horodyski, Grzegorz Kasdepke, Rafał Kosik, Wojciech Kuczok, Wojtek Miłoszewski, Zygmunt Miłoszewski, Daniel Odija, Łukasz Orbitowski, Mateusz Pakuła, Andrzej Pilipiuk, Grażyna Plebanek, Michał Protasiuk, Radek Rak, Anna Rozenberg, Barbara Sadurska, Magdalena Salik, Dominika Słowik, Bartosz Szczygielski, Wit Szostak, Cezary Zbierzchowski, Jakub Żulczyk
Okładka książki Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2022 Michał Cholewa, Michał Protasiuk, Magdalena Salik, Dominik Szewczyk
Ocena 6,9
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2022 Michał Cholewa, Michał Protasiuk, Magdalena Salik, Dominik Szewczyk
Magdalena Salik
Magdalena Salik
Urodzona 29 czerwca 1978 roku w Zamościu, absolwentka międzynarodowych stosunków politycznych w Szkole Głównej Handlowej. Od zakończenia studiów nie szczędzi wysiłków, by w życiu zawodowym nie mieć nic wspólnego z ekonomią. Redaktorka i dziennikarka naukowa, ostatnio redagowała dział nauka w „Dzienniku”. Szczególnie interesuje się badaniami nad sztuczną inteligencją, rzeczywistościami wirtualnymi oraz nanotechnologią. Ciężko uzależniona od gier komputerowych, szczególnie RPG (aczkolwiek za grę wszech czasów uważa „Cywilizację IV”). Zdeklarowana fanka serii „Gothic”, a zwłaszcza trzeciej odsłony, oraz „Neverwinter Nights” i „Obliviona”. Mężatka, zamieszkała w Warszawie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cyberpunk 2077: XOXO Jakub Rebelka
Cyberpunk 2077: XOXO
Jakub Rebelka Bartosz Sztybor
Kapkę nie czaję lekkiego, zasłyszanego tu i ówdzie w internetu odmętach hejtu, czy też negatywnych opinii o XOXO. Nie do końca wiem, czego ludzie spodziewają się po - zeszytówce, jakby nie było - w uniwersum Cyberpunk’a. Gdzieś tam widziałem - ktoś napisał, że XOXO miał momenty lepsze i momenty gorsze. Albo że to miernota, na szybko strzelona, prosta i zbyt skupiona na jednym wątku. Czego ludzie oczekują, od kilkudziesięcio stronicowego, zamkniętego komiksu z logo Cyberpunk na okładce? Rozwinięcia czterdziestu wątków z gry? Wyjaśnienia absolutnie wszystkich niuansów na pierwszych czterech stronach, ażeby każdy zrozumiał sens? To miał być szybki strzał. Kupiłem XOXO, bo zbieram sajberanki. Spodziewałem się, że pyknę, ciachnę na raz i bajlando. Posta nie będę pieścił, bo o czym? Toż te sajberpanki, to nie wszystkie warte tego, aby posta pieścić.  Ale XOXO w mojej ocenie jest najlepszym jak dotąd Cyberpunkowym komiksem. Przeczytałem dwa razy w ciągu jednego dnia. I jestem zachwycony skurwysyńsko. Bo raz, że to naprawdę skupiona na jednym wątku opowieść - i to ogromny plus. Biorąc kolejny komiks z pokaźnego uniwersum, wcale nie mam ochoty dostawać zbyt długiego przedwstępu, ażebym się połapał. Dlatego Sztybor odwalił kawał dobrej roboty, robiąc z XOXO bardzo przystępną opowieść, która w zasadzie tylko klimatem i światem przedstawionym skleja się z macierzystym uniwersum i nie potrzebuje absolutnie żadnych wyjaśnień. Człowiek, który nie ma bladego pojęcia o Cyberpunku, zrozumie XOXO w 101%. Gdyż XOXO to komiks o… miłości (o zgrozo!),który ukradkiem o miłości stara się nie mówić, a jednak mówi o niej wcale a wcale sporo. I robi to prześwietnie. Pokazując ją od zupełnie… tyłka strony - tej brudnej i pełnej negatywnych konsekwencji. Tej absolutnie pozbawionej romantyzmu, przykrej i zepsutej od samego zaczątku. I jest to niesamowita wręcz skrajność do settingu i półświatka, w którym rzecz się dzieje. Sztosem jest również prowadzona pobocznie rysowana kreskówka, która nie dość, że stanowi przepięknie podaną alegorię tego, z czego zlepiony jest główny wątek, to jeszcze Sztybor kapitalnie wręcz uzasadnia jej istnienie w opowieści. Wizualna strona, za którą odpowiada Jakub Rebelka to miód, orzeszki, trufle - i wszystko inne dobre, co sobie tutaj wymyślisz, co to lubisz czasem wdrążolić na przekąskę, wstaw - a pasowało będzie. Rysunek Rebelki wpasowuje się w komiksowy świat Cyberpunku w pełnym tego słowa znaczeniu. Jest gęsto, brudno, ciężko i konkretnie. Owa wspomniana kreskówka to absolutny majstersztyk stylistyczny. Nie mogłem się napatrzeć. No coś pięknego. Finalnie więc, jak szacować komiks, który - jakkolwiek zły czy dobry by nie był - to w ostatecznym rozrachunku i tak będzie elementem/kawałkiem/częścią czegoś większego? Na moje oko - w dupie mieć czy to sajberpank, czy nie. Kooperacja świetnego rysunku i dobrego scenariusza obroni się sama. Więcej na (IG) @znakiem_tego
ZnakiemTego - awatar ZnakiemTego
ocenił na83 miesiące temu
Władca much William Golding
Władca much
William Golding Aimée de Jongh
Cholera jasna, nie mogę się otrząsnąć! Ja, który jako student historii zajmowałem się naprawdę trudną tematyką, nie mogę się pozbyć sprzed oczu tych obrazów. Nie wiem jakie demony muszą nękać ludzką psychikę by stworzyć takie dzieło. Jednego jestem jednak pewien, tytuł tej powieści zdecydowanie nie jest na wyrost… Mowa o graficznej adaptacji powieści autorstwa Williama Goldinga, pt. „Władca Much”. Książka traktuje o grupie chłopców, w różnym wieku, którzy na skutek katastrofy trafiają na bezludną wyspę. Początkowo są w panice, zdani sami na siebie, bo żaden dorosły nie przeżył. Szybko jednak zaczynają się organizować. W drodze głosowania wybierają wodza, w tej roli 12 letni Ralph, a on rozdziela wszystkim zadania, w tym to najważniejsze: podtrzymywać ogień sygnalizacyjny. Nie wszystkim jednak podoba się postępowanie wodza, a niektórzy z nich chętnie sięgnęli by po władzę. Czy cokolwiek zmienia sposób opowiedzenia tej historii? Nie, ponieważ autorka adaptacji nie ingerowała w tekst źródłowy, więc dialogi, itd. są tożsame z dziełem Goldinga. Jedyne co zrobiła to zilustrowała używając w tym celu medium jakim jest komiks. Można rozłożyć na czynniki pierwsze każdy element fabuły i analizować go niczym traktat filozoficzny, którym niewątpliwie jest. Ja jednak skupię się na wrażeniach i wydźwięku jaki ów komiks zrodził we mnie. Przede wszystkim perfekcyjne zobrazowanie ludzkiej natury. Ukazanie, że nie ma czegoś takiego jak niewinność, bo każdy będzie miał coś na sumieniu. Nie ma dobra, gdy w grę wchodzi przetrwanie. Nie ma moralność, gdy jedyne co nas ogranicza to my sami. To potworne wnioski, zwłaszcza gdy mamy na myśli dzieci. Szczerze NIC, absolutnie nic, nie przygotowało mnie na taki scenariusz. Na fakt, iż zło zakorzenione jest w każdym i to niezależnie od wieku. Na tempo w jakim demokracja, może przerodzić się w dyktaturę. Na łatwość i lekkość z jakimi można usprawiedliwić lub wymazać najpodlejszy czyn. Golding walczył na wojnie, a „Władca Much”, jego pierwsza książka, stała się nie tylko sposobem na krytykę społeczeństwa. Stała się rozliczeniem z jego wojenną traumą. Autorka we wspaniały sposób zobrazowała to dzieło. Niewątpliwie kreska ma w sobie to coś i jest przyjemna dla oka. Jednak to jeszcze bardziej miażdży czytelnika. Bo czy mogła być w obrazowaniu brutalniejsza i bardziej turpistyczna? Oczywiście. Jednak doskonale rozumiała, że „Władca Much” tego nie potrzebuje. Zło wszak jest ohydne same z siebie, nie trzeba go więc dodatkowo „upiększać”, zwłaszcza gdy w swej surowej formie i tak jest już niemal nie do zniesienia. A co z postaciami zapytacie? Nic. Nie ocenie ich. Po prostu. Próba ustosunkowania się do nich, zbyt głęboko weszła by w fabułę. Jedyne co mogę stwierdzić to fakt, że nie ma tu postaci na siłę, bo wszyscy dopełniają całość zamysłu. Do myślenia niech da wam fakt, że ani razu nie użyłem słowa bohaterowie… Podsumowując, ten komiks to fenomenalne zobrazowanie arcydzieła literatury brytyjskiej. Dzięki takiej formie wydaje się ono być nieco przystępniejsze niż oryginał, więc z pewnością powinien po to sięgnąć zasadniczo każdy, kto będzie na nie gotów. Wydaje mi się, że jest to oczywiste, jednak wspomnę, że mimo iż jest to komiks i to o dzieciach, do dzieci skierowany nie jest. P.S. Dla jasności tytuł „Władca Much” odnosi się do jednego z imion Belzebuba i jest jego dosłownym tłumaczenie z hebrajskiego. Ten demon przez niektórych utożsamiany jest z szatanem, a jedną z jego domen jest wojna.
Michał Wyrwa - awatar Michał Wyrwa
oceniła na1025 dni temu
W ułamku sekundy Guy Delisle
W ułamku sekundy
Guy Delisle
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: W ułamku sekundy opowiada historię Eadwearda Muybridge’a. Angielskiego emigranta, który w drugiej połowie XIX wieku przybył do USA w poszukiwaniu lepszego życia. Opowieść śledzi jego losy od przybycia do Ameryki aż po współpracę z potężnym i bogatym magnatem kolejowym. Centralnym punktem fabuły jest tu słynny eksperyment mający dowieść, czy koń w galopie odrywa wszystkie cztery kopyta od ziemi, co prowadzi do wynalezienia chronofotografii. Równolegle komiks pokazuje burzliwe życie osobiste Muybridge’a w tym wypadek, załamanie psychiczne, zdradę i zabójstwo. Guy Delisle udowodnił już wielokrotnie, że jest niezwykle wnikliwym obserwatorem rzeczywistości, który potrafi doskonale przełożyć ją na komiksowe realia. Dzięki temu jego „Kroniki jerozolimskie” czy „Pjongjang” stały się kanonem komiksu reportażowego. W albumie W ułamku sekundy Delisle wykonuje za to ciekawy zwrot. Zamiast opisywać własne podróże, sięga do korzeni swojej pierwszej profesji animacji i kieruje wzrok czytelnika ku postaci, która odmieniła oblicze teraźniejszości. Tytuł ten mocno odróżnia się od klasycznego komiksu biograficznego. Guy Delisle nie próbują uczynić bohatera swojego dzieła łatwym do polubienia i rozumienia. Świadomie rezygnuje on z narracji heroicznej, wybierając portret człowieka skomplikowanego, często odpychającego, ale jednocześnie fascynującego. Eadweard Muybridge nie jest tu genialnym wizjonerem, lecz jednostką uwikłaną w obsesję, ambicję i własne ograniczenia psychiczne. To właśnie ta perspektywa sprawia, że komiks wyróżnia się na tle konkurencji i potrafi mocno przykuć uwagę. Do dużych zalet albumu z pewnością trzeba zaliczyć świetną prezentację XIX wieku, jak i samego miejsca akcji. Kalifornia nie stanowi tu jedynie tła wydarzeń, lecz aktywnie wpływa na losy bohatera. Gorączka złota, dynamiczny rozwój kolei, narodziny kapitalizmu przemysłowego, wyścig technologiczny. Wszystko to tworzy obraz Ameryki jako placu budowy nowoczesnego świata. Środowiska, w którym obsesja Muybridge’a może się nieustannie rozwijać. Delisle poświęca tu także wiele miejsca samemu procesowi wynalazczemu, nie upraszczając go do jednego olśnienia. Autor pokazuje, że wynalazki nie powstają w próżni, ale są efektem konkretnych warunków społecznych, ekonomicznych i kulturowych. Kolejne eksperymenty, modyfikacje sprzętu, techniczne ograniczenia epoki, wszystko to zostaje przedstawione w sposób zrozumiały nawet dla czytelnika niezaznajomionego z historią fotografii. Komiks nie popada jednak w nadmierny dydaktyzm. Wiedza przekazywana jest tu mimochodem, jako naturalna część narracji. W ułamku sekundy obejmuje ważną i sporą część życia Muybridge’a. Oznacza to dużo treści, którą trzeba jakoś upchnąć na ograniczonej liczbie stron. W większości przypadków autorowi się to udaje, ale jest tu kilka wątków ewidentnie spłyconych tylko do stosownej wzmianki. Delisle w pewnych scenach ma tu wybór skupić się na emocjach i życiu osobistym bohatera czy poświęcić miejsce na przykład jego eksperymentom z ruchem. Autor z tego pierwszego rezygnuje, tak samo jak z własnych komentarzy czy ocen wydarzeń. Tworzy to pewien zauważalny dystans narracji i może nie przypaść do gustu tym czytelnikom, którym w biografiach zależy na autentycznych emocjach.... https://popkulturowykociolek.pl/w-ulamku-sekundy-recenzja-komiksu/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na82 miesiące temu
Cyberpunk 2077: Sny wielkiego miasta Bartosz Sztybor
Cyberpunk 2077: Sny wielkiego miasta
Bartosz Sztybor Filipe Andrade Alessio Fioriniello
Nieco ponad pół roku po premierze trzeciego tomu „Cyberpunk 2077” Egmont wydał kolejną część serii (oba komiksy ukazały się w 2022 roku). Jak się okazało, po raz kolejny otrzymaliśmy niezależną opowieść, która jest przy okazji bardzo krótka. Poprzednim razem skutkowało to tym, że niektóre wątki z potencjałem nie miały wystarczająco wiele miejsca, aby odpowiednio wybrzmieć. To rodziło obawy, że „Sny wielkiego miasta” również okażą się zbyt skrótowe. Ale czy faktycznie było się czego obawiać? Dwoje młodych drobnych przestępców próbuje odnaleźć własną drogę do szczęścia w futurystycznym mieście grzechu. Kradną i sprzedają cyberwszczepy, celebrują drobne zwycięstwa, relaksują się w wirtualnych światach. Ona pragnie wejść na szczyt przestępczego półświatka, ale on nie ma takich ambicji. Chce znaleźć swój kawałek nieba na ziemi. Tylko czy w mieście takim jak Night City jest to w ogóle możliwe? W „Snach wielkiego miasta” scenarzyście świetnie wyszło pokazanie, jak różne mogą być ludzkie priorytety i jak wiele dysonansu powoduje przebywanie obok siebie dwóch ludzi o zupełnie różnych celach życiowych. Choć ich ścieżki mogą przez pewien czas biec równolegle, ostatecznie nie ma szans, by dotarli do tego samego miejsca i w nim pozostali, ciesząc się wspólnie osiągniętym celem. Dla kogoś zawsze będzie to za mało, zawsze będzie chciał sięgnąć po więcej, a to nie zawsze kończy się dobrze. Sztybor bardzo trafnie pokazuje ten mechanizm na kartach omawianego komiksu. Fabuła opiera się na przenikaniu się dwóch, pozornie niezwiązanych ze sobą wątków. Oba są generalnie nieskomplikowane i raczej mało zaskakujące, ale Sztybor dobrze rozrysował je na płaszczyźnie psychologicznej. Napięcia narastające między bohaterami są wyraźnie wyczuwalne i bardzo wiarygodne, co sprzyja głębszemu wejściu czytelnika w opowieść – jeśli nie w sympatyzowanie z bohaterami, to przynajmniej w zrozumienie ich motywacji. To niezwykle ważny element każdego dzieła literackiego – tutaj jest położony na niego wyczuwalny nacisk i jest to zarazem jedna z największych zalet szóstego tomu komiksowego „Cyberpunka 2077”. Jak przystało na komiks osadzony w podgatunku cyberpunk, znaczącą rolę odgrywa w nim technologia. Jest ona istotna między innymi w relacji dwójki głównych bohaterów – staje się katalizatorem chęci zmiany i ma ogromny wpływ na to, w jakim kierunku potoczą się ich ścieżki. Ten wpływ może być zarówno destrukcyjny, jak i budujący – to od konkretnej osoby zależy, w jaki sposób wykorzysta stale rosnące możliwości, jakie niesie z sobą rozwój cywilizacyjny. To motyw, który zawsze towarzyszył cyberpunkowi, a który Bartosz Sztybor potrafi twórczo wykorzystać. Styl rysowania, jaki prezentują Filipe Andrade i Alessio Fiorinello, dobrze współgra z charakterem tego albumu. Zależnie od toczącego się wątku, widzimy albo ilustracje utrzymane w wyrazistym, neonowym (klasyka gatunku!) klimacie, albo stonowane i spokojne, kolorowane pastelowymi barwami. Prace obu artystów płynnie się przenikają, uzupełniając się wzajemnie i udanie wizualizując pomysły scenarzysty. Po przeczytaniu trzeciego tomu serii uznałem go za najlepszy z dotychczas wydanych. Teraz sytuacja się zmienia – „Sny wielkiego miasta” stoją szczebel wyżej niż „Gdzie jest Johnny”. To komiks jeszcze krótszy niż poprzednia część cyklu, ale jednocześnie bardziej dopracowany – trafnie wpisuje się w cyberpunkowe pytania i niepokoje. Stanowi bardzo treściwą lekturę, a jej jakość pozytywnie rokuje na przyszłość franczyzy. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2025/09/cyberpunk-2077-tom-4-sny-wielkiego.html
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na76 miesięcy temu
Wiedźmin. Zatarte wspomnienia Bartosz Sztybor
Wiedźmin. Zatarte wspomnienia
Bartosz Sztybor Amad Mir
Opis ======================== Geralt poszukuje nowego zajęcia. Wiedźmini zawsze mieli pod górkę, ale teraz wszystkie potwory jakby zapadły się pod ziemię, więc dla ich pogromców brakuje zajęcia. Niespodziewanie pani burmistrz pewnego miasteczka prosi Geralta o pomoc w pozbyciu się mglaków atakujących dzieci. Wiedźmin szybko wyczuwa, że pod pozornie prostym zleceniem kryje się poważniejsza sprawa. Zwłaszcza że w miasteczku rezyduje stary mag, który bez problemu powinien uporać się z mglakami. Tymczasem pani burmistrz okazuje się chętna do współpracy, ale tylko na swoich warunkach… Cytat:====================== Nie pamiętał wydarzeń, które dopiero co miały miejsce. Bałem się, że pewnego dnia zapomni zniszczyć, w co tchnął życie.  Kilka słów==================== Komiks ten jest dość unikalny na tle innych. Zacznijmy od tego, że Geralt próbuje trochę innego zajęcia niż wiedźmiński szlak. Pracuje z jednym z rybaków, z którym dość szybko łapie dobry kontakt. Jednak jakiś czas później pojawia się zlecenie na tajemnicze mglaki atakujące tylko chłopców. Geralt podejmuje się go i wyrusza do miasta. Tym samym zostawiając znajomego samemu sobie, a bez pomocy Geralta, nie da on sobie rady z połowem. Geralt załatwia mglaki, które gadają… tak… Po powrocie do znajomego, zastaje go martwego wraz z listem pożegnalnym.  Po jakimś czasie okazuje się, że mglaki powróciły. Geralt wraca i bada całą sprawę dogłębniej. Jak się okazuje, najpewniej stoi za tym okoliczny stary czarodziej, a mglaki to jego bardzo silna iluzja.  No i tu dochodzimy do jedna, cały zagrożenie w komiksie i główny wątek opiera się na wspomnieniach. A konkretnie o tych należących do czarodzieja, który cierpi na demencję. Nie potrafi on zapamiętać ostatnich wydarzeń, ale te z młodości o silnym ładunku emocjonalnym już tak. W tym wypadku są to rzeczy związane z traumą z dzieciństwa. Bohater był źle traktowany przez własną matkę, a te wspomnienia powróciły ze wzmocnioną siłą. Mordercze iluzje mglaków powstają właśnie w związku z tą traumą. Czarodzieja cały czas męczą traumatyczne dla niego wspomnienia, a te nowsze i z ostatnich lat zostają zatarte.  Starał się on pomagać mieszkańcom poprzez swoje zaklęcia, ale zrobiło się to niebezpieczne przez aktualny stan jego umysłu. Przez iluzję zginął jeden z chłopców z wioski.  I tutaj mamy kolejne dwa wątki, z czego jeden jest mniejszy. Burmistrzyni miasteczka nie obchodzi poziom niebezpieczeństwa związany z dalszym rzucaniem zaklęć. Dla niej liczy się tylko zdobywanie korzyści z działań czarodzieja, by mieć dobrą opinię u mieszkańców. Nie patrzy zupełnie na jego stan i początkowo nie dopuszcza do niego Geralta. Reprezentuje ona samolubność i brak jakiejkolwiek empatii wobec chorego człowieka (a przybiera maskę zatroskanej) Drugim wątkiem jest wątek matki, której syn zginął ze szponów mglaków. Czarodziej chce pomóc i tworzy iluzję jej zmarłego syna. Kobieta pomimo rad i tłumaczeń Geralta, że to nie jest jej syn, pragnie żyć z iluzją. Tworząc tym samym obraz pozornego szczęśliwego życia… Nie mogąc zaakceptować prawdy i żyjąc w dalszej iluzji… Jest to jeden z lepszych wiedźmińskich komiksów, przynajmniej dla mnie. Nie tylko przez mroczną kreskę i dobrze dobraną kolorystykę. Ale głównie przez poruszane w nim problemy i wątki. Zwłaszcza wątek czarodzieja, który chce pomagać mieszkańcom… Ale jego choroba i traumatyczne wydarzenia z przeszłości odbijają się na zaklęciach.  Jaka w tym wszystkim rola Geralta? On odkrywa te wszystkie karty, które były ukryte przez wiele lat. Na koniec komiksu, on sam może chociaż przez moment żyć iluzją normalnego życia w towarzystwie rybaka. Różnica między Geraltem, a matką w żałobie jest taka, że Geralt nie chce do końca żyć wyłącznie złudzeniem tego, co być mogło. Jeżeli chodzi o zestawienie na tle innych wiedźmińskich komiksów, umieściłbym go na drugim miejscu. Zaraz po Dom ze szkła
Berylek - awatar Berylek
ocenił na94 miesiące temu

Cytaty z książki Wiedźmin. Kraniec świata

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wiedźmin. Kraniec świata