Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata

Okładka książki Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata autora Paul Halpern,
Okładka książki Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata
Paul Halpern Wydawnictwo: Copernicus Center Press popularnonaukowa
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2023-04-12
Data 1. wyd. pol.:
2023-04-12
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata

Średnia ocen
6,8 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata

avatar
42
29

Na półkach:

Fajna bardzo ciekawa książka skupia się na Gamowie i Hoylu, ale pojawia się wielu znanych fizyków. Polecam

Fajna bardzo ciekawa książka skupia się na Gamowie i Hoylu, ale pojawia się wielu znanych fizyków. Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
51
44

Na półkach: ,

Książka „Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata” to solidna i wartościowa lektura. Najbardziej spodobało mi się to, jak autor przybliża sylwetki Gamowa i Hoyle’a – zarówno ich teorie naukowe (przede wszystkim dotyczące powstania Wszechświata),jak i prywatne historie.
Dużym atutem książki jest także szersze osadzenie tematu w kontekście rozwoju nauki – pojawiają się ważne postaci, takie jak Georges Lemaître, a także kluczowe odkrycia, np. wykrycie kosmicznego promieniowania tła. Dzięki temu można zobaczyć, jak zmieniało się rozumienie początku Wszechświata i jak kolejne odkrycia wpływały na kierunek badań.
Nie sposób nie wspomnieć o wątku dotyczącym niesprawiedliwości przy przyznawaniu Nagrody Nobla – książka pokazuje, że zarówno Gamow, jak i Hoyle mieli ogromny wpływ na rozwój kosmologii, a mimo to ich wkład nie został w pełni doceniony. Ten aspekt wywołuje refleksję nad tym, jak często naukowe osiągnięcia nie są dostrzegane lub przypisywane innym.
Choć momentami styl bywał nieco nużący to całość stanowi udane połączenie naukowej literatury z elementami biograficznymi.

Książka „Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata” to solidna i wartościowa lektura. Najbardziej spodobało mi się to, jak autor przybliża sylwetki Gamowa i Hoyle’a – zarówno ich teorie naukowe (przede wszystkim dotyczące powstania Wszechświata),jak i prywatne historie.
Dużym atutem książki jest także szersze osadzenie tematu w kontekście...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
482
307

Na półkach:

Ech, trochę się zmęczyłem tą lekturą. Temat jest ciekawy, podejście do niego też jest interesujące, ale to jak autor prowadzi narracje, te ciągłe dygresje, skupianie się na naprawdę błahych szczegółach w rodzaju kto jakim tonem coś powiedział - wyjątkowo utrudniało lekturę. Czasem też niektóre metafory mające zobrazować jakąś ideę czy zjawisko były nietrafione, albo łopatologiczne, albo jeszcze bardziej mieszały w głowie.

Słowem - książka jest naprawdę dziwna. Autor bardzo stara się pisać tak, by nikt z bohaterów nie poczuł się urażony, i to się chwali, ale poziom asekuracji jest momentami za wysoki i ja jako czytelnik czułem się tym znużony.

A meritum? Nie zastanawiałem się nigdy nad starciem tych dwóch idei - stanu stacjonarnego i wielkiego wybuchu. Jedno i drugie niesie ze sobą cały bagaż przesłanek i konsekwencji. Wiecznie rozszerzający się Wszechświat, który ostatecznie ulega cieplnej śmierci brzmi przerażająco, nie dziwię się, że perspektywa wiecznego i jednorodnego Wszechświata jest bardziej pokrzepiająca. Nie są to problemy dnia codziennego, ale czasem, w nocy, patrząc w sufit, po którym przesuwają się światła przejeżdżających przed blokiem samochodów... a kurde, nieważne :D

"Wielki Wybuch" można przeczytać, ale w znacznej mierze jest to książka biograficzna a nie popularnonaukowa, i trzeba mieć to na uwadze.

Ech, trochę się zmęczyłem tą lekturą. Temat jest ciekawy, podejście do niego też jest interesujące, ale to jak autor prowadzi narracje, te ciągłe dygresje, skupianie się na naprawdę błahych szczegółach w rodzaju kto jakim tonem coś powiedział - wyjątkowo utrudniało lekturę. Czasem też niektóre metafory mające zobrazować jakąś ideę czy zjawisko były nietrafione, albo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata na półkach głównych
  • 33
  • 15
16 użytkowników ma tytuł Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata na półkach dodatkowych
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Paul Halpern
Paul Halpern
Jest profesorem fizyki na Uniwersytecie Nauk Ścisłych w Filadelfii. W trakcie swojej naukowej drogi otrzymał prestiżowe stypendium Guggenheima, a następnie stypendium Fulbrighta. Jest autorem kilkunastu książek popularnonaukowych (m.in. „Naszego innego Wszechświata”),w których prezentuje problemy przestrzeni, czasu, wyższych wymiarów, ciemnej energii, ciemnej materii, fizyki cząstek i kosmologii. Za swoją działalność popularyzatorską otrzymał nagrodę literacką Athenaeum Society.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pozaziemskie oceany. Poszukiwanie życia w głębinach kosmosu Kevin Peter Hand
Pozaziemskie oceany. Poszukiwanie życia w głębinach kosmosu
Kevin Peter Hand
Być może nie ma w całym wszechświecie drugiej planety takiej, jak Ziemia. Być może wystąpienie wszystkich warunków sprzyjających życiu, jakie znamy na naszej planecie jest tak ekstremalnie rzadkim zjawiskiem, że najbliższa planeta zamieszkała przez rozwiniętą cywilizację znajduje się tryliony lat świetlnych od naszej i jest całkowicie poza naszym zasięgiem. Ale co jeśli życie poza ziemią istnieje, a w dodatku znajduje się całkiem niedaleko, w naszym układzie słoneczny? Taką hipotezę rozważa Kevin Peter Hand, astrobiolog NASA Jet Propulsion Laboratory. Kieruje on projektem, którego celem jest lądowanie statku kosmicznego na powierzchni księżyca Europa. Uczestniczył w ekspedycjach badających lodowce Kilimandżaro, suche doliny Antarktydy i lód morski na biegunie północnym. Hand ukończył Uniwersytet Stanforda i jest pasjonatem zarówno przestrzeni kosmicznych, jak i głębin ziemskich oceanów. Życie, a właściwie teoretyczna możliwość jego wystąpienia na księżycu Europa, to temat książki “Pozaziemskie oceany - poszukiwanie życia w głębinach kosmosu”, która jest tematem niniejszego opracowania. Pozycja ta została wydana w 2022 roku przez wydawnictwo Copernicus Center Press, a za tłumaczenie odpowiada Zuzanna Lamża. Książka ma charakter popularnonaukowy i jest ogólnodostępna w polskich księgarniach. Jak już wspomniano, tytuł “Pozaziemskie oceany” opierająca się na teoretycznych rozważaniach Kevina Handa w połączeniu z jego badaniami. Naukowiec opiera swoje tezy na badaniach zjawisk występujących na Ziemi, na przykład flory kwitnącej setki metrów pod powierzchnią oceanu. Badania jego nie kończą się jednak na naszej planecie. Kevin Hand, jako pracownik instytutu badawczego powiązanego z NASA ma dostęp do wielu danych przesyłanych z satelitów. Dane te umożliwiają analizę Europy, która jest księżycem orbitującym wokół Jowisza. Pierwszy rozdział książki - “Oceaniczne światy na Ziemi i poza nią” opowiada o poszukiwaniu wody na księżycach Jowisza, takich jak Europa, oraz na innych lodowych globach (np. Enceladusie krążącym wokół Saturna),koncentruje się na wykrywaniu podpowierzchniowych oceanów ciekłej wody. W kolejnym rozdziale “Złotowłosa na nowo” Hand napisał “Świat nadający się do zamieszkania musi być jak Ziemia: umieć ustawić się w odpowiednim miejscu i odpowiedniej temperaturze, ani za niskiej, ani za wysokiej - takiej dokładnie w sam raz, jak miseczka idealnej Owsianki z bajki o Złotowłosej”. Słowa te są sensem całego rozdziału, ponieważ autor skupia się w nim na analizie warunków, występujących na ciałach niebieskich. Głównym czynnikiem jest tu temperatura - stąd analogia do owsianki. Przechodząc dalej. “Tęczowy most” w głównej mierze poświęconych jest pewnemu niemieckiemu wynalazcy. Josephowi Ritter von Fraunhoferowi. Spektroskop Fraunhofera umożliwił badanie składu chemicznego i temperatury gwiazd na podstawie analizy ich widma światła, co dało początek nowoczesnej astrofizyce. Wynalazek ten pozwolił również mierzyć prędkość poruszania się obiektów kosmicznych, rewolucjonizując naszą wiedzę o dynamice i ewolucji wszechświata. W rozdziale tym Hand przedstawia metody, za pomocą których naukowcy badają temperatury występujące na ciałach niebieskich oraz ich skład chemiczny. Żeby lepiej zrozumieć następny rozdział “Niańcząc statek kosmiczny” po raz kolejny posłużę się cytatem z książki - “Opiekunowie do dzieci bacznie obserwują swoich podopiecznych i - jeśli mają trochę szczęścia - mogą zorientować się, co ich czeka. Dzieci biegają po całym domu, obijają się o meble, bawią zabawkami i brudzą przy jedzeniu.Niezależnie od tego, jak dobrze przygotowany do swojej roli jest opiekun, maluch zawsze zachowuje się trochę inaczej, niż ten przewidywał. Statki kosmiczne są takie same”. Hand w tym rozdziale przedstawia, jak złożonym procesem jest wysłanie statku w kosmos oraz ile nieprzewidzianych czynników, takich jak zamarznięte moduły maszyny, czy problem z otrzymywaniem sygnału może wpłynąć na niepowodzenie misji. “Jak pokochałem kontrolę bezpieczeństwa na lotniskach” W tym rozdziale autor przedstawia podobieństwo w sposobie działania mechanizmu. Cytując - “W naszej paraleli Europa odgrywa waszą rolę - przechodzi przez bramkę wykrywacza metalu - Jowisz zaś, ze swoim olbrzymim, zmiennym polem magnetycznym, działa jak umieszczone w jej bokach (bramki) zwoje drutu. Magnetometr lecący na pokładzie Galileo (sonda kosmiczna) jest z kolei podobny do czujników wykrywających indukowane pola i wywołujących alarm. Matka natura zorganizowała swój własny system alarmowy, a ocean na Europie go uruchomił.” Kolejne trzy rozdziały omawiają ciała niebieskie w naszym układzie słonecznym, na których występują oceany i na których rozważa się wystąpienie życia pozaziemskiego. “Dama w woalce” to rozdział poświęcony Enceladusowi, “Król Węgla” Tytanowi, a w kolejnym rozdziale “Wszędzie oceany” omówione zostały charakterystyki Ganimedesa, Kallisto, Trytona, Plutona. Rozdziały “Zasiedlanie”, “Początki w pozaziemskim oceanie”, “Tworząc biosferę oceanicznego świata”, “Ośmiornica i młotek”, “Układ okresowy życia”, “W poszukiwaniu śladów życia”, zawierają analizę warunków chemicznych oraz fizycznych występujących na księżycach. Możliwość wystąpienia życia na księżycach takich jak Europa, Enceladus czy Tytan opiera się na obecności płynnej wody lub innych rozpuszczalników pod ich lodowymi skorupami. Enceladus posiada wszystkie kluczowe pierwiastki chemiczne i aktywność hydrotermalną, co czyni go obecnie najbardziej obiecującym kandydatem do odkrycia biosygnatur. Choć Europa dysponuje ogromnym oceanem, najnowsze dane o mniejszej aktywności jej jądra mogą sugerować trudniejsze warunki dla rozwoju organizmów niż wcześniej zakładano. Z kolei Tytan fascynuje naukowców unikalnym cyklem metanowym, który stwarza szansę na istnienie egzotycznych form życia opartych na innej chemii niż ziemska. Ostatni rozdział “Nowa era eksploatacji oceanów” pokazuje, jakimi możliwościami i sprzętem dysponowali naukowcy w latach 1960., a jakimi dzisiaj. Autor przedstawia obiecującą perspektywę na badania omawianych ciał niebieskich w przyszłości. Przełomu oczekuje się od misji Europa Clipper oraz JUICE, które są już w drodze lub w fazie operacyjnej i mają instrumenty zdolne do "wąchania" oparów wody w poszukiwaniu biosygnatur Książka “Pozaziemskie oceany - poszukiwanie życia w głębinach kosmosu” jest bardzo ciekawą i ważną pozycją w kontekście upowszechniania wiedzy wśród laików nie znających się na astronautyce. Jest ona napisana prostym językiem zrozumiałym dla czytelnika, posiadającego podstawową wiedzę na temat naszej planety, układu słonecznego oraz praw fizyki i chemii, które w nich panują. W zrozumiały sposób przedstawia ona bardzo ciekawe pole badań, jakim jest szukanie życia poza ziemią. Dodatkowo, autora zdecydowanie można uznać za osobę kompetentną. Oprócz stanowisk, które obejmował, w książce“Pozaziemskie oceany - poszukiwanie życia w głębinach kosmosu” podał rozległą bibliografię, zajmującą kilka stron. Są w niej zawarte pozycje głównie naukowe. Między innymi książki Carla Sagana. Osobiście gorąco polecam.
Igor Małyszko - awatar Igor Małyszko
ocenił na82 miesiące temu
(Bardzo) krótka historia życia na Ziemi. 4,6 miliarda lat w dwunastu rozdziałach Henry Gee
(Bardzo) krótka historia życia na Ziemi. 4,6 miliarda lat w dwunastu rozdziałach
Henry Gee
Ciekawi Was co działo się zanim pojawiliśmy się na świecie? Jak do tego doszło? Ile kataklizmów i przeszkód napotkała Ziemia aby ukształtowała się w planetę którą znamy dzisiaj? „(…) przeciwności losu są motorem zmian ewolucyjnych.” To dwanaście rozdziałów opowiadających historię ZIEMI. Nie jest to płynna historia. Każdy rozdział to inny etap historii naszej planety. Zwłaszcza te początkowe wywarły na mnie najlepsze wrażenie. Fascynująca jest sama teoria powstania błękitnej planety a później życie. Poznałam dzięki temu bardzo wiele faktów i ciekawostek o których wcześniej nie słyszałam. Rozdziały są stosunkowo krótkie, ale za to bardzo treściwe. Autor starał się streścić najważniejsze aspekty na danej osi czasu. Książka wzbogacona została w kilka osi czasu, które umieszczone zostały przed rozdziałem, które dotyczą właśnie danego momentu na kartach historii naszej planety. Dzięki temu nie musimy martwić się o to, że zagubimy się w czasie i przestrzeni ;) Podsumowanie choć pesymistyczne uświadamia, że nic nie jest na zawsze; każdy początek ma swój koniec i tak będzie z nami oraz samą planetą. Choć jesteśmy w stanie zawalczyć o to aby przedłużyć jej żywot, to i tak kiedyś nastąpi jej kres. Największym atutem tej powieści jest humor autora. Przyznam szczerze, że to jedna z nielicznych pozycji w których czytałam przypisy tak wnikliwie i z uśmiechem na ustach. Czasem już sama nie wiedziałam czy bardziej podoba mi się jej naukowy wydźwięk czy ten humorystyczny ;) Nie ukrywam, że było to moje pierwsze spotkanie z książką popularno-naukową, ale muszę przyznać, że Pan Gee odwalił kawał dobrej roboty. Zna się na tym a ze sposobu w jaki przekazuje to czytelnikowi widać jego zaangażowanie i zamiłowanie do tematyki. Polecam! PS. Czy tylko ja czytając fragmenty przyrodnicze mam w głowie głos Krystyny Czubówny?
Madziulla - awatar Madziulla
oceniła na72 lata temu
Fundamentalnie. Tak fizyka kwantowa i fizyka cząstek elementarnych wyjaśnia wszystko (oprócz grawitacji) Tim James
Fundamentalnie. Tak fizyka kwantowa i fizyka cząstek elementarnych wyjaśnia wszystko (oprócz grawitacji)
Tim James
O podstawach od podstaw „Fundamentalnie” to książka o fizyce dla każdego, kto chciałby przyswoić garść ogólników z osiągnięć tej nauki w XX. wieku. W szczególności chodzi o mechanikę kwantową jako nową wizję świata. Cząstki inaczej zachowują się niż wszystko co nas otacza. Z tego korzystają pisarze, by ponawiać próby zaskoczenia czytelników. Tim James to popularyzator wiedzy, który formalnie ma przygotowanie kierunkowe. Jego oferta nie wyróżnia się szczególnie na rynku możliwych prac promujących świat atomów. Wpadają w kilka pułapek z analogiami, odważnie wkracza w świat wzbudzeń próżni, bez których istnienie byłoby niemożliwe. Książka nie posiada wzorów i jest lekką opowieścią pokazującą kluczowe przełomy współczesnej fizyki, od Plancka po zderzacz LHC. Poprawnie balansuje między teoretycznymi faktami, eksperymentami myślowymi, praktycznymi realizacjami i niezbędną na założonym poziomie oględnością. Pilnowany status propedeutyczny książki dopełniają rysunki odręczne, celowo pozbawione detali. Treść, przebiegając od pierwszych idei kwantyzacji po najnowsze odkrycia cząstek elementarnych, skupia się na wydobyciu podstawowych składników kwantowej wyjątkowości – nielokalności, splątania i probabilistycznego charakteru pomiaru właściwości składników nanoskali. Zanim krytycznie o pewnych autorskich technikach dzielenia się wiedzą z pogranicza fizyki i filozofii, kilka słów o największych plusach. Kwarki. O tych składnikach uwięzionych w protonach i neutronach, James opowiedział wręcz brawurowo. Trudne modele teoretyczne chromodynamiki kwantowej sprowadził autor do trafnych i kluczowych obserwacji, które pobudzą wyobraźnię każdego czytelnika. Bez technikaliów, ale z przemyślaną strategią, dociera do sedna. Niemal równie zgrabnie, jakby przypadkiem, wyjaśnia istotę współczesnego rozumienia fotonów w ramach teorii pola, której powstanie wymagało wielkich umysłów na miarę Diraca czy Feynmana. W książce wygląda to tak: „Pole elektromagnetyczne jest łagodnym tłem dla naszego Wszechświata, ale jeśli jeden konkretny region zostanie wzbudzony, może spiąć się i skręcić w węzeł skoncentrowanej energii. Ten pakiet zaburzenia pola jest ‘kwantem pola elektromagnetycznego’. Grudka tła. Foton.” Kilka subtelnych wpadek w zasadzie nie przekreśla niemal dobrego ogólnego wrażenia. Wciąż jednak wypada pamiętać, że fotony o różnej barwie niosą jednak inną energię. Po raz kolejny zaobserwowałem też grząski grunt budujący się wokół analogii. Chociażby przykład z kolorowymi kotami i splątaniem kwantowym może prowadzić do nieporozumień, bo tak nakreślone nie oddaje wyjątkowości tego efektu w domenie nieklasycznej. Podobnie należy ocenić przykład z tzw. falą opóźnioną. Wciąż jednak opisowa plastyczność nieintuicyjnych procesów kwantowych u Jamesa spełnia swoją rolę. Chociażby komentarz do obiekcji Schrödingera, wobec kanonicznej interpretacji w postaci parafrazy z filmem „Toy Story”, był z kolei udany. Brak obserwacji przez człowieka stanowi swobodę egzystencji dla świata zabawek. Gdy jednak dochodzi do interakcji, pewne zachowania stają się ukrytą dynamiką. W szerszym kontekście, autor dobrze opowiedział o wynikającej z tego faktu ontologicznej niepełności naszej wiedzy o kwantach. W konsekwencji, pojawiają się ‘dysydencka’ koncepcja Bohma czy wieloświat Everetta, jako prominentne przykłady ucieczki przed probabilistycznym głównym nurtem interpretacyjnym. „Fundamentalnie” nie stawia sobie ambitnych celów w postaci dogłębności, puryzmu językowego zgodnego z tym, jak opisują świat kwantów specjaliści. Chodziło o skupienie się na istocie narracyjną swobodą meandrowania z kontrolowaniem kierunku, w którym powinny podążać myśli czytelnika. Znalazło się miejsce na najnowsze osiągnięcia (z drugiej dekady XXI wieku) i ugruntowane podstawy, które wciąż pozostawiają otwarte pytania o przejście między naszym determinizmem a atomowym prawdopodobieństwem. James dostępnością otwiera drzwi do dowolnego odbiorcy, bez żargonu oswaja każdego z trudną materią. DOBRE – 7/10
Carmel - awatar Carmel
ocenił na75 miesięcy temu
Świadomość i mózg Stanislas Dehaene
Świadomość i mózg
Stanislas Dehaene
„Natura nie jest okrutna, lecz tylko bezdusznie obojętna. To jedna z najtrudniejszych do zaakceptowania przez ludzi nauk wynikających z obserwacji przyrody.” Rozważania o książce Stanislasa Dehaenea pt. „Świadomość i mózg” chciałbym rozpocząć od wymienionych na wstępie słów Richarda Dawkinsa. Pomimo, iż nie są one ściśle powiązane z problematyką mózgu i umysłu to bez akceptacji tego faktu trudne może być pełne zrozumienie znaczenia świadomości. I chociaż lektura Dehaenea nie traktuje stricte o samoświadomości to jednak redukcja tego kim jesteśmy do złożonych wzorców aktywności elektrycznej oraz połączeń neuronowych w jednym z elementów ciała - mózgu - może sprawić, że poczujemy się nic nie znaczącymi, choć nader rozwiniętymi, trybikami w przyrodzie. Z ludzkiej perspektywy wydawać by się mogło nieco okrutne wytworzenie przez naturę w drodze ewolucji dosyć delikatnej „biologicznej maszyny” z mechanizmem pojmowania własnego istnienia i myślenia. Tymczasem prawdziwie okrutne stanowi podejście odmienne, a mianowicie oderwanie umysłu od ciała i uznanie go za coś nieuchwytnego czy nawet niematerialnego. Antonio Damasio nazwał to „błędem Kartezjusza”: „Oto i błąd Kartezjusza: oddzielenie otchłanią ciała i umysłu, uchwytnego, mierzalnego, działającego na podstawie jakiegoś mechanizmu, nieskończenie podzielnego ciała oraz nieuchwytnego, niemierzalnego, niedotykalnego i niepodzielnego umysłu; sugestia, iż rozumowanie, osąd moralny i cierpienie rodzące się z fizycznego bólu lub uniesienia emocjonalnego mogą istnieć w oddzieleniu od ciała. W szczególności zaś jego błędem było oddzielenie najbardziej wyrafinowanych operacji umysłowych od struktury i funkcjonowania organizmu.” Twierdził on również, że „rożne odmiany błędu Kartezjusza przyczyniają się do przesłonięcia faktu, iż korzenie ludzkiego umysłu sięgają biologicznie złożonego, lecz delikatnego, skończonego i niepowtarzalnego organizmu. Przesłaniają one tragizm wynikający właśnie ze zrozumienia własnej kruchości, skończoności i niepowtarzalności. A gdy ludzie nie są w stanie dostrzec tragedii świadomej egzystencji, czują się w znacznie mniejszym stopniu zobowiązani do czynienia czegoś, by ją zminimalizować, i mogą z mniejszym respektem odnosić się do wartości życia.” Stanislas Dehaene, podobnie jak Damasio, nie rozdziela człowieka na ciało i umysł lecz w odróżnieniu od portugalskiego naukowca wydaje się być zwolennikiem idei znanej w neuronaukach i kognitywistyce pod nazwą „mózgu w naczyniu”. Dodatkowo, uważa, iż poznanie sposobu działania świadomości znajduje się jak najbardziej w możliwościach nauki. Jako, że jest neurobiologiem z wykształceniem matematycznym stara się analizować problematykę umysłu również metodami ilościowymi, a nie tylko jakościowymi. „Świadomość i mózg” to w znaczącej części opowieść o trudnym wyznaczeniu granicy pomiędzy świadomością i nieświadomością, postrzeganiem nadprogowym i podprogowym. Nade wszystko jednak to próba zbudowania kompletnej teorii świadomości. Autor przedstawia w książce hipotezę „globalnej neuronowej przestrzeni roboczej” i skrupulatnie wskazuje silne punkty tej koncepcji. Ponadto przywołuje szereg argumentów eksperymentalnych na jej poparcie. Książka zawiera 7 rozdziałów. Dehaene rozpoczyna od zaliczenia tematyki świadomości do grona nauk empirycznych. Następnie omawiając kwestie nieświadomości i mechanizmów podprogowych ludzkiego mózgu dociera do wyznaczenia konkretnej granicy pomiędzy stanami świadomymi i nieświadomymi. Bazując zaś na eksperymentach analizujących bodźce nerwowe w mózgach u pacjentów z jego uszkodzeniami, jak i zdrowych, autor zmierza do sformułowania teorii świadomości. Końcowe rozdziały są omówieniem konsekwencji, w szczególności dla pacjentów znajdujących się w różnego rodzaju śpiączkach, zrozumienia czym jest świadomość i czy da się ją ratować. Na ostatnich stronach padają również pytania o przyszłość badań nad świadomością, a także poruszane są kwestie świadomości u niemowląt, zwierząt czy sztucznej inteligencji. „Świadomość i mózg” to lektura dosyć trudna i obfitująca w pojęcia medyczne. Aczkolwiek nie mogłyby być inaczej, gdyż sama anatomia mózgu jest nad wyraz skomplikowana, a w połączeniu z badaniem natury powstawania wzorców świadomości wydaje się być jeszcze większym wyzwaniem. Niemniej z książki można wyciągnąć bardzo wiele ciekawych dla każdego treści. „Kod neuronalny, który wynika ze spotkania reguł genetycznych, minionych doświadczeń oraz przypadkowych zdarzeń jest niepowtarzalny w każdej chwili i u każdej osoby. Przeolbrzymia liczna jego stanów tworzy bogaty świat wewnętrznych reprezentacji, powiązany ze środowiskiem, ale nie narzucany przez nie. Subiektywne uczucie cierpienia, piękna, pożądania czy żalu korespondują ze stabilnymi atraktorami neuronalnymi w tym dynamicznym pejzażu. Są one z natury subiektywne, ponieważ dynamika mózgu wtapia bieżące dane wejściowe w arras wspomnień z przeszłości i celów na przyszłość, dodając warstwę osobistego doświadczenia do surowych sygnałów zmysłowych […]” „Ta fantastyczna maszyna biologiczna pracuje w tej chwili w twoim mózgu. Gdy zamykasz tę książkę, by zastanowić się nad sobą, na twoje myśli składają się aktywowane zespoły neuronów.” Polecam. 8/10.
Konrad - awatar Konrad
ocenił na82 lata temu
Kłopoty z Eureką. O co kłócą się fizycy? Jean-Pierre Lasota
Kłopoty z Eureką. O co kłócą się fizycy?
Jean-Pierre Lasota Karolina Głowacka
Dziennikarka naukowa Karolina Głowacka razem z profesorem astronomii Jean-Pierrem Lasotą w książce-wywiadzie pt. „Kłopoty z eureką. O co kłócą się fizycy?” postanowili ukazać obraz pracy fizyków, a przy okazji omówić niektóre z dróg dojścia do największych odkryć fizycznych i astronomicznych. Skupili się oni na przedstawieniu tych zagadnień poprzez opisanie sporów jakie niejednokrotnie musieli toczyć między sobą naukowcy w celu wyłonienia rzeczywistego opisu zachowania obiektów fizycznych. Na kartach książki składającej się z 13 rozdziałów-rozmów zostały ukazane zagadnienia obejmujące głównie problemy z zakresu fizyki kwantowej oraz astrofizyki, te z głównego nurtu, ale i alternatywne modele i hipotezy. Niektóre z nich przedstawiono w formie popularnej, a inne w nieco bardziej ścisłej. Znaleźć więc możemy zarówno różne analogie obrazujące trudniejsze elementy teorii fizycznych jak i trochę podstawowych wzorów. Generalnie, poziom rozmów, choć momentami nierówny, jest dosyć wysoki. Nie można pod kątem merytorycznym nic zarzucić ani dziennikarce prowadzącej wywiad, ani tym bardziej drugiemu z autorów. Niemniej, mam osobiste zastrzeżenia co do formy. "Kłopoty z eureką" to moja druga ostatnimi czasy pozycja popularnonaukowa zaprezentowana w formie wywiadu. Poprzednia pt. "Człowiek. Istota kosmiczna" czyli spisana rozmowa Grzegorza Brony i Eweliny Zambrzyckiej-Kościelnickiej wyglądała jak dyskusja Michio Kaku z Elonem Muskiem. Dużo było tam moim zdaniem bajdurzenia i odpływania w krainę fantastyki naukowej, a przede wszystkim zachwytu nad technologią. Aczkolwiek, historia lotów kosmicznych została przedstawiona rewelacyjnie. Książka Głowackiej i Lasoty to nieco inna "para kaloszy". Bardziej przypomina rozmowę nauczyciela fizyki z ambitnym i ciekawym świata uczniem. Obie pozycje jednakże posiadają w moim mniemaniu te same wady tj. brak ciągłości niektórych wątków, przeskoki tematyczne, a także momenty tak zwanego "śmieszkowania". Zasadniczo to zwykłe, acz wyreżyserowane, rozmowy (cóż za truizm! sic!),a nie ułożone w pewien schemat formalny książki opowiadające o nauce. Zgodzę się oczywiście, że to kwestia osobistych upodobań, lecz ja oczekuję od literatury popularnonaukowej więcej "elegancji". Pomimo, iż raczej nie sięgnę po raz kolejny po tego rodzaju formę opowieści o fizyce to oceniam jej wartość merytoryczną dobrze - 7/10.
Konrad - awatar Konrad
ocenił na72 lata temu
Magia wynalazków. O tym, jak połączyła nas stal, miedź dała głos, a krzem odmienił nasze umysły Ainissa Ramirez
Magia wynalazków. O tym, jak połączyła nas stal, miedź dała głos, a krzem odmienił nasze umysły
Ainissa Ramirez
Eureka! Jako ludzka potrzeba Dobra historia techniki powinna pokazywać przede wszystkim zaplecze, zarówno sposób dochodzenia do idei wynalazku i jego realizacji, jak i pomyłki czy ślepe tropy. Ainissie Ramirez udało się w dużym stopniu taki cel osiągnąć. „Magia wynalazków. O tym, jak połączyła nas stal, miedź dała głos, a krzem odmienił nasze umysły” (*) dostarcza sporo kulturowo-społecznego kontekstu dla XIX i XX-wiecznych wynalazków. Opowieści autorki płyną ciekawą formą, gdzie garść formalności dopełnia pogłębiony ludzki punk odniesienia. Trochę doskwierał mi ‘amerykocentryzm’. Perspektywa znanych postaci została zrównoważona mniej znanymi historiami. W jednym przypadku potrzeba równowagi zaprowadziła doktor w niepotrzebny zaułek. Ostatecznie, to warta uwagi książka. Główna myśl formująca tekst Ramirez, to skupienie się na wymiarze ludzkim wynalazków. Chodzi zarówno o konstrukcję psychiczną każdego bohatera jak i motywacje do działania. W kilku przypadkach dodała bardziej osobisty, choć wciąż ciekawy komentarz skupiony na konsekwencjach. Czasem nam umyka fakt, że nadmiar światła sztucznego ‘ogłupia melatoninowy cykl ’, a mieszkańcy Kalifornii naprawdę w panice podczas blackoutu dzwonili na numery alarmowe, bo uznali niewidzianą wcześniej Drogę Mleczną za chmurę niebezpiecznego gazu (str. 201-202). Wynalazki istniejące w umysłach (telefon, telegraf, fotografia, żarówka) przeplatają się z niemniej rewolucyjnymi, choć schowanymi za oczywistością (produkcja stali, kryształy piezoelektryczne, tranzystor). Za wieloma z tych inżynieryjnych nowości stała potrzeba, przypadek czy solidnie zdiagnozowany i realizowany plan. Pewien kłopot mam z rozdziałem „Chwytanie” dotyczącym rozwoju fotografii, głównie chodzi o kliszę fotograficzną, techniki wyzwalania migawki i standardy fotografii kolorowej. Ciekawy wstęp z opisem procesu ustalania, że koń w biegu odrywa od podłoża wszystkie nogi i walki starego pastora z potentatem Kodak o pierwszeństwo patentowe, zostały zdeformowane przez ‘walkę nie normatywnych odcieni skóry’ o poprawę balansu bieli i chemicznej struktury klisz, by oddać lepiej jakość sylwetek Afroamerykanów na zdjęciach. Samo zjawisko dezawuowania przez korporację słusznych protestów i opis ostatecznej grupy nacisku (str. 160 – fascynujący fragment, jak producenci czekolady wymusili zmianę w procesie produkcji klisz) wpisuje się w społeczny wymiar wynalazków. Jednak walka polityczna z Polaroidem, który w RPA wspierał pośrednio apartheid, bo jego aparaty wykorzystywano do szybkiego spisywania i monitorowania rdzennych mieszkańców (str. 165-174),zupełnie nie pasuje do pozostałej narracji książki. Ten fragment po prostu nie ma nic wspólnego z techniką, co nie zmienia faktu, że jest ważny. Warto też podczas lektury uważać na historyczne skróty doktor, bo jednak religijny wymiar wojny krymskiej był raczej pretekstem a nie przyczyną jej wybuchu (str. 57). Obiektywnie należy zaznaczyć, że okres o którym opowiada Ramirez, czyli w zasadzie: druga połowa XIX w. – pierwsza połowa XX w., to ogromy sukces gospodarczy USA. Wynalazczość wtedy w tym kraju eksplodowała innowacjami globalnymi. Jednak upomnę się o Europę, która pojawiła się zbyt zdawkowo przy opisie wynalezienia penicyliny, odkrycia elektronu i pewnej aktywności w służbie czasu. Ten ostatni element, to piękna opowieść o kobiecie, która przez kilka dekad codziennie wędrowała do Greenwich, synchronizowała rodzinny chronometr i ‘roznosiła’ aktualizowany czas klientom. Bardzo mocno ta historia zapada w pamięć, jak kilka innych, których nie zdradzę (na zachętę – jest też o cieście, które piekła kobieta w żaroodpornym szkle). To w jakimś sensie próba odtworzenia realiów z końca XIX wieku, ale jednocześnie namysł nad zmiennością dostępnych wytworów inżynierii, z których od stuleci korzysta ten sam człowiek; istota z pasjami, z potrzebą odkrycia tajemnic stopów metali, właściwości elektrycznych materiałów czy kryształów. Liczne konflikty wielkich przemysłowców z pracującymi samotnie na poddaszu fascynatami, którzy czasem nawet nie definiowali celu przez bogactwo, pokazuje potencjał który ma każdy. „Magia wynalazków” to dość specyficzny wybór tematów, zupełnie nie pretendujący do całościowego opisania zjawiska – od epoki elektryczności do epoki elektroniki. To interesująca kolekcja, w której zamiast wielkiej machiny zmian, dostajemy skupienie się na osobistym wymiarze. Zamiast akcentowania konsekwencji w modelu przyczyna-skutek (który jakoś się pojawia w przypadku kolejnych udoskonaleń przesyłana i rejestrowania dźwięku),śledzimy błysk geniuszu, lata wyrzeczeń, wielkie marzenia i czasem gorycz porażki. Wyszła z tego ciekawa lekcja, która może umykać w epoce, którą autorka opisała tak (str. 317): „Procesor komputera wzorowano pierwotnie na ludzkim mózgu, ale obecnie to my coraz bardziej przypominamy swoje komputery.” DOBRE – 7/10 ======= * Dość dziwnie wydawca zmienił tytuł oryginału „The Alchemy of Us: How Humans and Matter Transformed One Another”. Być może tłumaczenie nie jest gorsze, ale deformuje trochę sens. Szkoda, że ważne w angielskim słowo ‘przekształcenie/odmiana’ sprowadzone zostało przez Copernicus Center Press do krzemowej rewolucji. W samej książce jednak dominują wcześniejsze udogodnienia życia.
Carmel - awatar Carmel
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Wielki Wybuch. George Gamow, Fred Hoyle i debata o początkach Wszechświata

Ciekawostki historyczne