rozwińzwiń

Pierwsze Żniwa. Krew bogów

Okładka książki Pierwsze Żniwa. Krew bogów autora Marek Pastuszczak, 9788396328991
Okładka książki Pierwsze Żniwa. Krew bogów
Marek Pastuszczak Wydawnictwo: Elysium Cykl: Saga Nienawiści (tom 2) fantasy, science fiction
490 str. 8 godz. 10 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Saga Nienawiści (tom 2)
Data wydania:
2023-02-13
Data 1. wyd. pol.:
2023-01-01
Liczba stron:
490
Czas czytania
8 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396328991
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pierwsze Żniwa. Krew bogów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pierwsze Żniwa. Krew bogów

Średnia ocen
8,0 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pierwsze Żniwa. Krew bogów

Sortuj:
avatar
1538
118

Na półkach:

nadal warto sięgnąć po tą powieść sporo niedoróbek i to dylematy głównej bohaterki czynią że zaledwie dobra choć mogło być lepiej oczekiwania wobec trzeciego tomu gigantyczne

nadal warto sięgnąć po tą powieść sporo niedoróbek i to dylematy głównej bohaterki czynią że zaledwie dobra choć mogło być lepiej oczekiwania wobec trzeciego tomu gigantyczne

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1181
653

Na półkach:

Opowieść wciągnęła mnie tyle, że postanowiłam sięgnąć po kolejny tom. Niestety nie ma go jeszcze w lubimyczytać.pl .

Opowieść wciągnęła mnie tyle, że postanowiłam sięgnąć po kolejny tom. Niestety nie ma go jeszcze w lubimyczytać.pl .

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
86
71

Na półkach:

„Pierwsze żniwa” to drugi tom Sagi Nienawiści i zarazem kontynuacja książki „Siew. Krew feniksa".

Dostajemy tutaj świat co do joty podobny do tego z pierwszej części. Brutalny, krwawy i jeszcze bardziej mroczny. Rebelia, którą zaczyna czarnowłosa Łowczyni wraz Łowcami Bogów, tylko dokłada ciał do stosu trupów. A te ścielą się gęsto, bo krucjata Łowczyni nie kończy się na jednym bogu. Dziewczyna jest zdeterminowana wybić ich wszystkich.

Nie będę się wgłębiała w fabułę, ponieważ może to być jeden wielki spojler dla tych, którzy nie czytali pierwszego tomu. Dość powiedzieć, że hasło „bogowie muszą odejść” jest traktowane bardzo poważnie i wszystkie działania są skierowane na eliminację tych, którzy przyczynili się do cierpienia tysięcy ludzi.
Pomiędzy kolejnymi bitwami dostajemy takie smaczki jak np. koncept pochodzenia wampirów i orków. Jako młode rasy są oni pochodną eksperymentów na ludziach i elfach. A kto eksperymentuje w ten sposób? Tak, bogowie!

W książce dzieje się dużo. Niemal ciągła akcja przetykana jest wprawdzie przemyśleniami Czarnowłosej lub Berthrama, ale nie zostaje przez to wyraźnie spowolniona. Wszystko to ma swój zaczątek w pierwszym tomie i ciężko o tym pisać, nie zdradzając za wiele z fabuły. Nie chcę wam zepsuć radochy z czytania pierwszej części i zagłębiania się w rozterki głównych bohaterów w drugiej. Tak, to co wydarzyło się na końcu "Siewu", pcha całą akcję "Pierwszych żniw" do przodu i nie pozwala czytelnikowi złapać oddechu.

Tym razem jako główni bohaterowie występują Łowczyni oraz Berthram. I tak jak miałam nadzieję na rozwinięty wątek chłopaka, tak z czasem odniosłam wrażenie, że ta postać jest jak miękkie kluchy. Niby uczestniczy w wydarzeniach na pierwszej linii frontu, jednak rzadko kiedy pokazuje pazura. Tutaj się rozczarowałam.
Sama Czarnowłosa jest jak superbohaterka. Czasami to irytowało, ale jak się pomyśli, że została stworzona przez jednego z bogów, to samo ciśnie się na usta "kto mieczem wojuje..". I właśnie Łowczyni jest tym mieczem.
Ciekawie zostali za to przedstawieni dwaj elfowie, Ivar i Centar. Jeden ma dar, który pozwala stwarzać zmiennokształtnych, a drugi dobrowolnie oddaje się temu, co niektórzy nazywają nie darem, lecz klątwą.

Tak jak w pierwszym tomie, tak i tym razem miałam wrażenie, że autor uparł się na jedno słowo: stupor. Występuje ono moim zdaniem zbyt często. Tak samo można się przyczepić, że w pewnym momencie „inferno” pojawia się 3 razy na jednej stronie! Trzeba jednak przyznać, że widać poprawę w stylu, w jakim napisana jest ta książka. Język zdecydowanie bardziej pasuje do opisywanej historii, a wplecione tu i ówdzie bluzgi nie rażą w oczy. Uważam, że jest to udana kontynuacja. Powieść nie cierpi na „syndrom drugiego tomu".

Warto wspomnieć o stronie graficznej. Mamy dużo ilustracji oraz mapkę. Rozdziały są dodatkowo rozdzielone jednym z symboli Łowców Bogów. Moja rada: nie przeglądajcie rysunków przed czytaniem powieści 😄 Pozwólcie sobie je odkrywać w trakcie czytania.

Dla kogo zatem jest książka „Pierwsze żniwa. Krew bogów” Marka Pastuszczaka? Dla tych, co lubią dużą ilość akcji, przemocy, morze trupów, moralne przemyślenia i refleksje bohaterów. Książka spodoba się również tym, którzy nie przepadają za wątkiem miłosnym. Tutaj go po prostu nie ma. Jest tylko walka o przetrwanie, polowanie i dążenie do celu po trupach (i to dosłownie).

Książkę otrzymałam dzięki klubowi recenzentów Smocze Języki

„Pierwsze żniwa” to drugi tom Sagi Nienawiści i zarazem kontynuacja książki „Siew. Krew feniksa".

Dostajemy tutaj świat co do joty podobny do tego z pierwszej części. Brutalny, krwawy i jeszcze bardziej mroczny. Rebelia, którą zaczyna czarnowłosa Łowczyni wraz Łowcami Bogów, tylko dokłada ciał do stosu trupów. A te ścielą się gęsto, bo krucjata Łowczyni nie kończy się na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

44 użytkowników ma tytuł Pierwsze Żniwa. Krew bogów na półkach głównych
  • 29
  • 15
11 użytkowników ma tytuł Pierwsze Żniwa. Krew bogów na półkach dodatkowych
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Pierwsze Żniwa. Krew bogów

Inne książki autora

Marek Pastuszczak
Marek Pastuszczak
Urodzony w 1997 roku w Rzeszowie. Pasjonat fantastyki w każdej formie, wydaniu i niezależnie od medium. Od dziecka marzył o zostaniu pisarzem, a swoją przygodę z piórem zaczął jeszcze w gimnazjum. Obecnie studiuje, a w wolnych chwilach pracuje nad „Sagą Nienawiści”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cyjan Jarosław Dobrowolski
Cyjan
Jarosław Dobrowolski
W tym roku bardzo polubiłam się z grozą oraz fantastyką. Jarosław Dobrowolski to autor, który na pewno zostanie ze mną na dłużej, a cykl Krwiopijca z Konradem Harkovem jest jednym z moich ulubionych! Cyjan to drugi tom cyklu. Pierwszy bardzo przypadł mi do gustu – zauroczyłam się światem wampirów, który stworzył autor. Z ręką na sercu – uwielbiam jego postacie, są wyraziste, krwiste, charakterne. Konrad to postać wielowymiarowa – pomimo bycia wampirem ma w sobie bardzo duży ludzki pierwiastek. Jest honorowy, czasem aż nadto. Stara się unikać konfliktów, chociaż gdy znajdzie się już w jego centrum… Cóż, o Cyjanie chodzą legendy. Co prawda nie czytałam wielu książek o wampirach, choć w ostatnim czasie nadrabiam, to Konrad jest wampirem, którego będę dobrze wspominać. Konrad Harkov jest wampirem z dużym kacem moralnym. Harkov w tej części próbuje dowiedzieć się kim jest tak naprawdę, jaka jest jego przeszłość. Wyrusza do miejsca, w którym wszystko się zaczęło – do rodzinnego Lublina na poszukiwanie tajemniczej Anny ze snów. Zamiast odnalezienia siebie, Harkov w Lublinie znajduje konflikt między gangami. Między rodami wampirzymi, a w środku tego konfliktu stoi stara znajoma, Magda. Konflikt pomiędzy wampirzymi rodami idzie źle, bardzo źle. Bardzo lubię motywy walki o władzę. Tutaj walka o w pewnym sensie wampirzy tron była zaciekła. Nie brakowało innych ras, jak np. ghule. Historia jest nieodkładalna, akcja jest raczej wartka, pełna zwrotów akcji. Na duży plus zasługuje język i styl autora – pomimo różnych wątków, czytelnik nie gubi się w fabule. Zakończenie! Ach! Ile tutaj było emocji. I jak było mi przykro z powodu kilku bohaterów. W tym z powodu Konrada i jego próbie odzyskania siebie. Jedyna osoba, która wiedziała… ach! Chciałabym powiedzieć, że nie tego się spodziewałam, ale z drugiej strony, inaczej byłoby zbyt nudno – szczególnie, że w trzecim tomie znowu się dzieje (w trakcie pisania tej recenzji jestem już po lekturze Ronina). Dla kogo jest Cyjan? Po pierwsze dla osób, które przeczytały Delirium. Po drugie dla osób lubiących fantastykę ze sporą ilością walk, w polskich realiach. No i dla kogoś kto lubi wampiry. Uważam, że dla osób dopiero zaczynających przygodę z tym gatunkiem to będzie dobre wejście w świat fantastyki.
BiblioteczkaAgi - awatar BiblioteczkaAgi
ocenił na83 miesiące temu
Trzecia Brama Tomasz Kwaśniak
Trzecia Brama
Tomasz Kwaśniak
Jeśli lubicie grać, tworzyć postaci i przeżywać przygody w świecie wirtualnym, to mam coś dla Was. Jest to pozycja, którą mogę w sumie określić jako połączenie player one i jumanji- ewentualnie jeszcze matrixa bym dała do tego! Nasz bohater miał straszny wypadek, niestety nie ma odpowiednich funduszy na leczenie, więc aby przeżyć, musi dołączyć do gry i odpracować utrzymywanie jego ciała przy życiu. Pierwsze strony wydały mi się zbyt dokładne, bohater za mocno chciał nam wyjaśnić całe swoje otoczenie, dostaliśmy za dużo szczegółów. Ale po paru stronach, jak już jesteśmy w świecie wirtualnym, tak już chłoniemy informacje o tamtejszym świecie. No i mamy wkroczenie w świat zupełnie nowej gry, którą bohater dopiero chciał poznać, ale nie myślał, że nastąpi to w ten sposób- od środka. Przeżywamy razem z nim wejście, samouczek i wybory postaci, narzędzi. Fajne jest to, że dostajemy wszystko krok po kroku. A pióro autora pozwoliło mi wczuć się w historię i podążać razem z bohaterem w nieznane. Odczuwałam razem z nim niepokój, radość, a momentami już bezsilność z narzucanej drogi fabularnej. Fajnym dodatkiem było to, że dowiedzieliśmy się co zmieniło się w życiu bohatera w prawdziwym świecie. Mamy tu wpleciony ważny przekaz. Aby doceniać rzeczy, które mamy bo bardzo szybko nasze życie może się zmienić, a chcąc coś naprawić decydujemy się na to za późno. Taki cios właśnie spadł na Roberta. Zbiera pieniądze, aby szybko opuścić to miejsce, ale czy będzie miał do czego wrócić? Wiele razy bohater nie potrafił zdecydować czego oczekuje i co by chciał faktycznie od życia. Tak samo zachowywał się w grze. Raz chciał wyjść z niej, raz czuł, że to jest jego miejsce i tam może zacząć na nowo. Podczas czytania, a także słuchania (btw audiobook jest równie świetny!) nasuwało się mnóstwo pytań. Na końcu rozwiązała się część tajemnic, aczkolwiek jest to otwarte zakończenie i pozostaje tylko czekać na ciąg dalszy tej historii!
Basniowakraina - awatar Basniowakraina
oceniła na925 dni temu
Szkielety w kwiatki Maciej Bartosz Kruk
Szkielety w kwiatki
Maciej Bartosz Kruk
Szkielety w kwiatki to zbiór opowiadań zgoła niemających ze sobą za wiele wspólnego. Czytając je jednak znajdziemy niuanse, które je łączą. To odnajdywanie połączeń sprawiło mi dużo frajdy. Opowiadania to w głównej mierze science fiction, z dużą domieszką horroru i groteski. Momentami surrealizm aż bije po oczach. Osobiście uważam, że te gatunki najlepiej pasują do krótkiej formy jaką są opowiadania. Autor zabierze nas w przyszłość, pokaże swoje wyobrażenie o niej, ale także alternatywną wizję historii. Trzeba przyznać, że wyobraźni mu nie brakuje. Jednocześnie wszystko wydaje się realne i możliwe do spełnienia. Któż z nas nie zastanawiał czy sztuczna inteligencja nie przejmie władzy nad światem. Książka jest świetna i daje dużo do myślenia. Każdy czytelnik może odebrać ją inaczej. Dla mnie była emocjonalna. Pokazuje relacje międzyludzkie, konsekwencje naszych wyborów i świat, do którego zmierzamy (chyba). Świat, w którym człowiek jest tylko jednostką, a dziecko zbędnym elementem. Świat, który niszczymy swoimi działaniami. Opowiadania są równe, co nie zawsze się zdarza przy takich zbiorach. Ciężko mi wybrać najlepsze, jest ich kilka. Córeczka tatusia, Pociąg w zaświaty, Autora to trzy, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Smaczku dodaje fakt, że opowiadanie Szkielety w kwiatki jest oparte na prawdziwej historii, którą autor usłyszał od mężczyzny, który przeżył piekło obozu. Nie spodziewałem się, że ten debiut wzbudzi we mnie tyle emocji. Nawet jeżeli science fiction nie jest waszym ulubionym gatunkiem polecam przeczytać ten zbiór opowiadań i gwarantuje, że emocji nie zabraknie. Dla mnie to 9/10 i będę mocno kibicował autorowi w jego dalszej karierze.
Lap_za_ksiazke - awatar Lap_za_ksiazke
ocenił na91 rok temu
Srebrny Kruk Michał J. Sobociński
Srebrny Kruk
Michał J. Sobociński
A kogo obchodzi spokój gdy polem bitwy jest krzyk? Srebrny kruk to otwarcie cyklu Wieszczby Końca Czasów. Jest to tak naprawdę zbiór niezależnych od siebie opowiadań, które można czytać oddzielnie i w różnej kolejności. Razem tworzą niesamowity obraz świata, w którym nie ma ani krztyny romantyczności. Jest brudny i brutalny. Wśród otchłani jam oczami. Jestem ostrzem wśród gawiedzi, Jestem cieniem wśród promieni. Przynoszę wieści których nie ma. W Srebrnym kruku znajdziemy morze intryg. Całość to wielowątkowa, wielowymiarowa powieść fantasy z gatunku tych ciężkich. Jest to lektura, która wymaga od czytelnika skupienia, która nie podaje odpowiedzi wprost, w której nie do końca mamy komu kibicować. Jeśli chcecie kogoś prawdziwie zabić, zabijcie o nim pamięć. Spiszcie i zaraportujcie wymagane minimum, nic ponadto. Zastosujcie damnatio memoriae. Resztę zostawcie historykom. Nikt nie dochodzi do prawdy gorzej niż oni. Możemy wyłonić jednego głównego bohatera, który jest osią. Postać profesora Vendoma Tasartira to jedna z ciekawszych, bardzo złożonych postaci. Jest postacią, która zdaje się poruszać sznurkami marionetek i po swojemu kształtować rzeczywistość. Oculum Mundi – świat stworzony przez autora przypominał mi nieco światy stworzone przez mistrzów gatunku. Kransoludy, elfy, magowie, kupcy, niemalże dworskie intrygi, polowania na czarownice. Świat, w którym nawet prawda jsst kłamstwem. Jestem pod wrażeniem, jestem bardzo zauroczona tym światem. Srebrny Kruk, jak i Purpurowy Byk magicznie przenoszą mnie w wyobraźni i zanurzam się w tym zakurzonym świecie, w którym wcale nie chciałabym żyć, a ciężko jednak z niego wyjść. Dobrze spędziłam kilka dobrych wieczorów z tą książką. Polecam wam, a niebawem… Purpurowy Byk!
BiblioteczkaAgi - awatar BiblioteczkaAgi
ocenił na81 miesiąc temu
Sezon Wiedźmy Paweł Ciećwierz
Sezon Wiedźmy
Paweł Ciećwierz
Żeby na 280 stronach upchnąć mieszankę polskiego kina gangsterskiego lat 90. z amerykańskimi horrorami lat 80. oraz problem filozoficzny, to chyba trzeba być Ciećwierzem. Z pozoru historia tu prosta jest jak konstrukcja cepa. Oto policjantka, która została nią tylko dlatego, że lubi przyćpać, a w tej pracy może czasem ojeb*ć na legalu jakiegoś dilera z fety oraz były zolnierz Legii Cudzoziemskiej, pracujący teraz dla mafii, skonfrontowani zostają z nieśmiertelnym demonem w ciele czternastoletniej dziewczynki. Temat zgrany do granic możliwości, tu daje możliwość nie tylko pokazania paru krwawych scen z ożywionymi trupami oraz pedofilskiego seksu , ponieważ Ciećwierz bynajmniej na tym poziomie historii się nie zatrzymuje, choć już to wystarczyłoby do zapewnienia czytelnikowi dobrej zabawy. Cała historia jest sprawnie napisana i logiczna, a scenografia zapyziałego, górskiego miasteczka końca lat 90. dodaje całości tylko klimatu. Krew leje się gęsto, szyje są podrzynane, brzuchy wybebeszane, zombie gwałcą nastolatki, a demony gryzą w nogi. Sama słodycz. Tyle tylko, że demon wcale nie jest demonem, a cała historia ma głębsze dno. Tytułowa wiedźma nie jest tu jakąś tam babą Jagą rzucającą czary, lecz czystą naturą w ludzkiej postaci. I w tym tkwi clue całego problemu. Bo natura nie może być zła, ani dobra, natura ujęta "in nuce" po prostu jako stały konflikt między zwierzętami, który prowadzi zawsze do rozlewu krwi. To my jako ludzie poszukujący wszędzie sensu przywykliśmy nadawać jej jakieś normy , czy celowość, której natura nie posiada. Pisała o tym w kontekście ewolucji Dominika Oramus w książce "Darwinowskie paradygmaty. Mit teorii ewolucji w kulturze współczesnej", którą nawiasem mówiąc również polecam. Konflikt zatem nie rozgrywa się tylko na linii zły diabeł kontra ( niejednoznaczni moralnie jak to u Ciećwierza ) bohaterowie, lecz również na płaszczyźnie naszej nieustającej potrzeby tworzenia narracji w celu odnalezienia się w świecie, skonfrontowanej z zupełną pojęciową nieokreślonością; chaosem. Wiedźma drwi sobie z takiego poglądu i robi swoje, bohaterowie uznają jej działania za złe i próbują się temu przeciwstawić. Pada w tej książce nawet takie, moim zdaniem bardzo mądre, zdanie wspomnianego wyżej pistoletu na usługach mafii, który stwierdza, że to wszystko, to może i bajki, ale bez tych bajek nie bylibyśmy ludźmi. Kiedy postmodernista Derrida mówił, że "wszelkie centrum jest podejrzane" miał na myśli właśnie to, że powinniśmy odrzucić wszelkie duże narracje, ponieważ są oszustwem. Co jednak po czymś takim pozostałoby z nas ? I czy w ogóle jesteśmy do tego zdolni ? Tego drugiego pytania Ciećwierz już nie stawia, to pierwsze natomiast tak, a odpowiedzi jednoznacznej nam nie udziela, ponieważ sama wiedźma również posługuje się wielką narracją tylko po to, żeby uwodzić głupich nastolatków, których potem zabija albo sprzedaje ruskim mafiozom do burd*li. Taka tematyka uniwersalna i dzisiaj niezwykle "na topie" ujęta w ramy pulpowej literatury, to jest rzecz z gatunku moich ulubionych, więc Ciećwierz po raz kolejny mnie nie zawiódł. W książce są jeszcze dwa opowiadania, jedno Urban fantasy o nekromancie Brighelii, które ukazało się parę lat temu w reaktywowanym na chwilę "Feniksie" , również bardzo mocne, oraz tekst, którego wcześniej nie czytałem, pisany pod nadzorem ś. p. Maćka Parowskiego, który ponoć lubił pokazywać autorom palcem, co powinni pisać i robił to znakomicie. Cała książka jest zatem doskonałą okazją do zaznajomienia się z Ciećwierzem, do czego szczególnie zachęcam, bowiem autor to znakomity i zasługuje na laury, niestety nierozpoznany i niedoceniany, na co chciałbym odrobinę wpłynąć tą recką.
Czytacz - awatar Czytacz
ocenił na92 miesiące temu
Evi'Deth T.1 Rytuał krwi Ewelina Wyspiańska-Trojniarz
Evi'Deth T.1 Rytuał krwi
Ewelina Wyspiańska-Trojniarz
Elfy, krasnoludy, niziołki. Na pierwszy rzut oka wyglądało to na typowe fantasy, ktorym rynek jest przesycony. Jednak Ewelina Wyspiańska - Trojniarz stworzyła z tymi stworzeniami swój własny, nowy, oryginalny, mroczny i pełen przygód świat warty zapoznania. Ta książka to kolejny dowód na to, że polskie fantasy ma się coraz lepiej. Evi-Deth to główna bohaterka książki, która oprócz przygotowń do ostatecznego pojedynku, dała impuls kobietom do walki o swoje prawa w świecie rządzonym ciężką męską dłonią. Nie jeden samiec przekonał się, że nie warto stawać z nią w szranki. To silna kobieca postać, pewna siebie i swoich umiejętności, jednak brakowalo jej trochę pokory, przez co niejednokrotnie wpadała w tarapaty. Nie jest idealna, ma swoje słabości, o których zdążyła się przekonać, ale nie przeszkadzały jej w podejmowaniu decyzji. Jedna postać przykuła szczególnie moją uwagę. Mały uroczy demonik o imieniu Demi, skrywajacy w swoim niewielkim ciałku ogromną siłę. Ten jaszczurkowaty zwierz wzbudził moją ciekawość. Mam wrażenie, że nie wiele się o nim dowiadujemy w książce, ale z każdym pojawieniem autorka nam rombek tajemnicy. Autorka świetnie to rozegrała: niby gdzieś tam jest w tle, wspiera główną bohaterkę i pojawia się, kiedy tego najbardziej potrzebuje, ale czuć, że jego obecność ma dużo większe znaczenie, niż na razie pokazała ta książka. Z niecierpliwością czekam na rozwój tej postaci w kolejnych ksiazkach. Bardzo zaciekawił mnie styl pisania autorki, w którym momentami czuć, jakby prowadziła z czytelnikiem rozmowę. Taki trochę narrator, który zna Cię od lat i mruga zza kartki chwaląc się swoimi spostrzeżeniami i sprawdza Twoją czujność. To sprawia, że książka jest bardziej żywa i ciekawe jest to w jaki sposob została opowiedziana. Aż sie uśmiechałem, kiedy autorka "puszczała oczko". Ewelina Wyspiańska - Trojniarz tą książką zaprasza do całkiem nowego fantastycznego świata, gdzie nic nie jest oczywiste. Pełnego wyrazistych postaci, niebanalnych i niebezpiecznych przygod. Na pewno warto sięgnąć po tę książkę.
iter_per_libros - awatar iter_per_libros
ocenił na76 miesięcy temu
W pożyczonym czasie Anna Szumacher
W pożyczonym czasie
Anna Szumacher
Jeśli wychowaliście się na takich serialach jak Supernatural i tęsknicie za klimatem urban fantasy z przymrużeniem oka, to pozycja obowiązkowa! Główna bohaterka, 21-letnia Maria Dee, to twardo stąpająca po ziemi studentka prawa, która we wróżki wierzy mniej więcej tak mocno, jak w darmowe podręczniki. Wszystko zmienia się, gdy (trochę dla żartu) trafia do jednej z nich. Zamiast pytać o mitycznego księcia na białym koniu, Maria prosi o konkret: pytania na ważny egzamin. Kiedy przepowiednia się sprawdza, dziewczyna staje się stałą klientką... aż do dnia, w którym słyszy wyrok: śmierć. Aby przeżyć, Maria zawiera pakt z tajemniczym Kindredem. W zamian za ocalenie musi dołączyć do jego ekipy i wykonywać powierzone jej zadania. W międzyczasie bohaterka odkrywa w sobie paranormalne zdolności (takie jak wychodzenie duchem z ciała) i zamiast potulnie służyć, zaczyna obmyślać plan, jak sprytnie wywinąć się z tej ryzykownej umowy. Konstrukcja tej powieści jest dość specyficzna. Przez większą część książki akcja opiera się na mniejszych, pobocznych "questach", przez co momentami można odnieść wrażenie braku jednego, głównego celu. Jednak spokojnie - cierpliwość popłaca! Prawdziwe konkrety pojawiają się pod koniec i to właśnie wtedy historia wciągnęła mnie bez reszty. To, co kupiło mnie najbardziej, to postacie. Zapomnijcie o kryształowo dobrych bohaterach - tutaj mamy do czynienia z całą gamą szarości, od postaci neutralnych po te zwyczajnie złe. Całość doprawiona jest świetnym humorem, głównie za sprawą ciętego języka i sarkastycznych myśli Marii. To naprawdę ciekawa pozycja, która zostawia z dużym apetytem na więcej. Na szczęście drugi tom już leży obok mnie i czeka na swoją kolej!
Atejka7 - awatar Atejka7
ocenił na81 miesiąc temu
Krew Dahaku Mateusz Rogalski
Krew Dahaku
Mateusz Rogalski Monika Litwinow
Z duetami pisarskimi mam zawsze ten sam problem – czytając mimowolnie zastanawiam się kto za co odpowiadał, kto wymyślił świat, kto prowadził intrygę, a kto tchnął życie w bohaterów. Twórczość Mateusza Rogalskiego zdążyłem już poznać dzięki znakomitemu cyklowi "Obrońcy Ahury", który pozytywnie mnie zaskoczył rozmachem i konsekwencją. Monika Litwinow pozostawała dla mnie do tej pory zagadką – wiedziałem jedynie, że ma na koncie kryminały. Tym większą ciekawość wzbudziła we mnie ich wspólna powieść "Krew Dahaku" po którą sięgnąłem z mieszanką ekscytacji i ostrożności. To rasowy kryminał osadzony w realiach fantasy – w mieście tętniącym życiem i wypełnionym przedstawicielami rozmaitych ras: elfów, gnomów, krasnoludów, ludzi oraz innych, niekiedy bardzo zaskakujących istot. Sama fabuła nie wywraca gatunku do góry nogami: seria morderstw, śledztwo i dwójka bohaterów, którzy są wobec siebie antagonistyczni a mimo to zmuszeni do współpracy. Brzmi znajomo? Owszem. I właśnie dlatego tak istotne jest wykonanie. A to stoi na naprawdę wysokim poziomie. Świat został wykreowany z rozmachem i dbałością o szczegóły – czuć, że autorzy wiedzą o nim znacznie więcej niż zdradzają na kartach powieści. Postaci są wyraziste, niejednoznaczne, momentami irytujące ale dzięki temu autentyczne. Intryga jest spójna i przemyślana a napięcie budowane konsekwentnie, bez tanich sztuczek. To jedna z tych historii, w których bardziej niż sam punkt wyjścia liczy się sposób prowadzenia narracji – a ten naprawdę wciąga. Zakończenie wyraźnie sugeruje, że to dopiero początek większej całości, co zresztą potwierdza zapowiedź kolejnego tomu. I dobrze, bo to świat do którego chce się wracać. Jeśli następna część powstanie sięgnę po nią bez wahania. A przy okazji – z czystej ciekawości – nadrobię także kryminały Moniki Litwinow by spróbować lepiej zrozumieć jak ten duet dzielił między sobą twórczą odpowiedzialność.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na71 miesiąc temu
Półmrok Katarzyna Staniszewska
Półmrok
Katarzyna Staniszewska
Tak jak latem udało mi się idealnie wstrzelić z audiobokami serii “wilcza Dolina”, tak teraz “Półmrok” doskonale sprawdzał się podczas długich zimowych spacerów po ośnieżonym lesie. Immersja na najwyższym poziomie. Było tu brutalnie, krwawo i obrzydliwie, ale było też epicko. Jeśli miałabym opisać klimat tej historii to porównałabym ją do misji Nocnej Straży z Pieśni Lodu i Ognia. Wydarzenia poznajemy z perspektywy Erieny, obdarzonej bożą iskrą i innymi mocami uzdrowicielki i prowadzącej drużyny - jedynej kobiety w Zakonie Czuwania. W tej lekturze znalazłam wszystkie elementy, jakie lubię w highfantasy od wątku zakonu z misją, przez dworskie intrygi i politykę, po potwory, elfy, magię, tajemnice, opętania i proroctwa. Wielowątkowość jest tu zaletą i myślę, że w fabuła może spodobać się zarówno fankom romantasy jak i fanom "męskiego" fantasy. To książka z wątkiem drogi. Dynamiczna akcja z rozdziałami niekiedy jak z horroru przeplata się tu z zabawnymi scenami żartów i przekomarzanek głównej bohaterki z jej zakonnymi braćmi, z którymi odbywa misję. Bywa dramatycznie i bywa wesoło. Co było dla mnie zaskoczeniem to to, że jest tu też wątek trójkąta romantycznego (wybór jak z rasowego romantasy),o którym jeszcze nie do końca wiem co myśleć, ale jestem bardzo ciekawa jak rozwinie się w drugim tomie. Końcówka była… trudno do opisania i po przesłuchaniu ostatniego rozdziału dwukrotnie dalej nie do końca wiem co się stało i liczę, że drugi tom rozwieje tę mgłę niepewności. Myślę też, że jeszcze lepiej przyswoiłabym tę historię gdybym czytała ją w papierowej wersji, bo ilość podobnie brzmiących do siebie imion powodowała, że gdzieś do połowy audiobooka trudno mi było odróżnić od siebie bohaterów. Od razu zabieram się za kolejny tom i jeśli będzie równie dobry, to ta seria będzie zacnym odkryciem i mam nadzieję, że stanie się popularniejsza.
Rudzik Jacob - awatar Rudzik Jacob
ocenił na83 miesiące temu

Cytaty z książki Pierwsze Żniwa. Krew bogów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pierwsze Żniwa. Krew bogów