Obiata. Antologia słowiańska
Graham Masterton Tadeusz Oszubski Grzegorz Gajek Monika Maciewicz Małgorzata Lewandowska Olaf Pajączkowski Jacek Pelczar Katarzyna Wierzbicka Zeter Zelke Agnieszka Kuchmister Aleksandra Dobies Michał Jankowski Silke Brandt Krzysztof Dzieniszewski Kalina Sucharska Adam Kaczmarczyk Karolina Mogielska
Słowiańska antologia Obiata łączy w sobie szesnaście opowiadań i szesnaście różnych spojrzeń na temat. Magia, obrzędowość i mitologiczne potwory Słowian przeplatają się między współczesnością, zamierzchłymi czasami i fantastycznymi światami, których próżno szukać na mapach. Opowiadania przesycone tajemnicą i mrokiem, aż proszą się o przeczytanie.
Jako że to antologia, postaram się o każdym z opowiadań napisać choć zdanie, bo jak to zwykle bywa w tego typu wydaniach, te naprawdę dobre teksty często przeplatają się z mniej udanymi. W Obiacie bez trudu znajdziecie kilka perełek, i ciekawa jestem czy to będą te same, które zachwyciły mnie. Ale do rzeczy:
Monika Maciewicz – Dziad wędrowny
Bardzo ciekawe opowiadanie o tym jakie miejsce w kulturze zajmował dziad wędrowny, świetny pomysł i wykonanie, szkoda że takie krótkie, bo chętnie jeszcze poczytałabym o innych wsiach odwiedzanych przez Jeża 7/10
Michał Jankowski – Tęsknica
Jedno z takich opowiadań, gdzie trudno cokolwiek o nim napisać. Nie było ani złe ani jakoś szczególnie zachwycające. Trochę zbyt krótkie, żeby miał szansę rozwinąć skrzydła. Motyw Tęsknicy ciekawy, ale brakowało mi tu jakiegoś głębszego rozwinięcia. 5/10
Krzysztof Dzieniszewski – Pod powierzchnią
Jedno z lepszych opowiadań tej antologii. Ciekawe, wartkie z zaskakującym zakończeniem. Natury nie da się oszukać i potwór zawsze zostanie potworem. Świetnie wykreowane postacie, choć pomysł klasyczny to jednak w ciekawym wydaniu. 8,5/10
Silke Brandt – Czarnobóg, pan lodowego miasta
To jest opowiadanie, które w ogóle mnie nie przekonało. Dla mnie cała treść była niezwykle naciągana, „słowiańskość” zamknęła się w nazewnictwie, a akcja przypominała narkotyczny bad trip. Nie poczułam zupełnie tej ekscytacji, która zwykle towarzyszy czytaniu czegoś nowego. 4/10
Adam Kaczmarczyk – Żmijowaci
Czuję trochę niedosyt, to opowiadanie mogłoby stanowić wspaniały wstęp do dalszej historii, jedynym co mi przeszkadzało była stylizowana mowa. 6/10
Jacek Pelczar – Nieszczęścia chodzą trójkami
Uśmiałam się jak szalona. Opowiadanie było krótkie ale treściwe, jego ogromnym plusem jest nieszablonowość i podejście do tematu. Przyznaję, że końcówka mega mnie zaskoczyła, nie przewidziałbym takiego obrotu spraw! 7/10
Graham Masterton, Karolina Mogielska – Pan Nikt
Pan Nikt, to opowiadanie które w tej antologii zmusiło mnie do rozmyślań o moralności. Samo opowiadanie jest bardzo ciekawe, choć początek nieco się dłuży. Jednak gdy wreszcie przechodzimy do „treści właściwej” wszystko robi się dużo płynniejsze. W moich oczach całe show skradła babka Janka i jej historia, które zrobiły na mnie największe wrażenie i spowodowały, że zatęskniłam za moją własną babcią. Co do rozmyślań o których wspominam, końcówka, a raczej zachowanie i podejście do tematu głównej bohaterki zakrawały trochę na hipokryzję i stąd te moje rozkminy. 8/10
Małgorzata Lewandowska – 1990
Smutne, trochę nostalgiczne opowiadanie. Dużo ciekawszym wydawał mi się tu wątek nieludzi niż ludzkich nastolatek, i chętnie dowiedziałbym się, jak potoczyły się losy Rdestki i reszty stworzeń zamieszkujących las i jezioro. 6/10
Grzegorz Gajek – Wurdałak
Stylizowane na list z zamierzchłych czasów, mroczne i trochę pokrętne. Nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobało, choć zakończenie miało dość przewidywalne. Czarna magia, potwory i ofiary z ludzi, cały ten tekst przesyca mrok i jakaś dusząca tajemnica. 7/10
Agnieszka Kuchmister – Tak pachnie noc
Opowieść o wiedźmie, która porzuciła las by żyć między ludźmi. Zaskakujące, mroczne i bardzo dobre. Ukazuje naturę wiedźm, taką jaką znamy z dawnych podań, bez lukrowania i wybielania na siłę. Silne postacie kobiece, magia i sex, czego chcieć więcej? 8/10
Tadeusz Oszubski – Za łzami Goplany
Nie wiem, czy nazwałbym ją „mikropowieścią grozy” choć tak ma w podtytule, zwłaszcza, że w tej antologii jest kilka znacznie mroczniejszych opowieści. Nie zmienia to jednak faktu, że opowiadanie było bardzo ciekawe. Oparte na miejscowej legendzie ukazuje uczucie, które mogłoby zostać „twarzą” toksycznych związków. Śmierć i strata przysłaniające radość pierwszego zakochania są tu na pierwszym planie. 7/10
Kalina Sucharska – Jak wywołać wilka z lasu
I gdzie jest ciąg dalszy, ja się pytam? To opowiadanie niczym idealna przynęta popchnęło mnie w stronę szukania pozostałej twórczości autorki, napisane z werwą i polotem, ciekawe i świetnie wpisujące się w nurt słowiańskiego urban fantasy, którego nie mamy zbyt dużo. Gdyby to była książka, kupiłabym ją bez wahania 8,5/10
Zeter Zelke – Nic nowego pod słońcem
Tym razem mimo słusznej objętości, treść zupełnie mnie nie porwała. Choć dzieje się sporo i szybko, to jednak zupełnie nie mogłam wciągnąć się w czytanie. Nie obce są mi opowieści o zmianie ustroju, nowych początkach i nieznanych niebezpieczeństwach, które wyganiają ludzi z domów i zmuszają do ukrywania się w lesie, jednak tym razem nie było tej chemii, która sprawia, że opowieść zamieszkuje w mojej głowie na dłużej. 5/10
Aleksandra Dobies – Nim nadejdzie świt
Mroczne i piękne, urodą sprawiedliwej kary za popełnione zbrodnie. Żeby naprawdę je docenić, trzeba doczytać do ostatniej kropki. Zdecydowanie warte poznania. 7/10
Olaf Pajączkowski –Spotkali się zimą
Mroczne i niepokojące, w pewien sposób kojarzące się z twórczością Mastertona, oplata czytelnika pasmami mrocznej materii i sprawia, że każde stuknięcie i szmer rozdzierające nocną ciszę wywołują gęsią skórkę i nerwowe podrygiwanie. 6,5/10
Katarzyna Wierzbicka – Rezerwat
Niezwykle smutna opowieść o świecie, który przemija i odchodzi, o okrucieństwach i pragnieniu, którego nic nie może ugasić, o więzach, których nie tworzy krew i ród… Autorka nie bierze jeńców i od razu uderza w czułe serduszka czytelników. Głównego bohatera nie da potępić czy znienawidzić. Ja nie okazałam się odporna i pewnie zginęłabym w tym świecie jako jedna z pierwszych, bo niezależnie od podejmowanych działań żal mi było osieroconego potworka. Motyw „świata” który przemija zastępowany ludzką niewiarą i technologią również jakoś wybitnie do mnie trafia i napawa smutkiem. Smutłam, ale czytało się świetnie 8,5/10
Opinia
Szkielety w kwiatki to zbiór opowiadań zgoła niemających ze sobą za wiele wspólnego. Czytając je jednak znajdziemy niuanse, które je łączą. To odnajdywanie połączeń sprawiło mi dużo frajdy.
Opowiadania to w głównej mierze science fiction, z dużą domieszką horroru i groteski. Momentami surrealizm aż bije po oczach. Osobiście uważam, że te gatunki najlepiej pasują do krótkiej formy jaką są opowiadania.
Autor zabierze nas w przyszłość, pokaże swoje wyobrażenie o niej, ale także alternatywną wizję historii. Trzeba przyznać, że wyobraźni mu nie brakuje. Jednocześnie wszystko wydaje się realne i możliwe do spełnienia. Któż z nas nie zastanawiał czy sztuczna inteligencja nie przejmie władzy nad światem.
Książka jest świetna i daje dużo do myślenia. Każdy czytelnik może odebrać ją inaczej. Dla mnie była emocjonalna. Pokazuje relacje międzyludzkie, konsekwencje naszych wyborów i świat, do którego zmierzamy (chyba). Świat, w którym człowiek jest tylko jednostką, a dziecko zbędnym elementem. Świat, który niszczymy swoimi działaniami.
Opowiadania są równe, co nie zawsze się zdarza przy takich zbiorach. Ciężko mi wybrać najlepsze, jest ich kilka. Córeczka tatusia, Pociąg w zaświaty, Autora to trzy, które najbardziej zapadły mi w pamięć.
Smaczku dodaje fakt, że opowiadanie Szkielety w kwiatki jest oparte na prawdziwej historii, którą autor usłyszał od mężczyzny, który przeżył piekło obozu.
Nie spodziewałem się, że ten debiut wzbudzi we mnie tyle emocji. Nawet jeżeli science fiction nie jest waszym ulubionym gatunkiem polecam przeczytać ten zbiór opowiadań i gwarantuje, że emocji nie zabraknie. Dla mnie to 9/10 i będę mocno kibicował autorowi w jego dalszej karierze.
Szkielety w kwiatki to zbiór opowiadań zgoła niemających ze sobą za wiele wspólnego. Czytając je jednak znajdziemy niuanse, które je łączą. To odnajdywanie połączeń sprawiło mi dużo frajdy.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiadania to w głównej mierze science fiction, z dużą domieszką horroru i groteski. Momentami surrealizm aż bije po oczach. Osobiście uważam, że te gatunki najlepiej pasują do...