rozwińzwiń

Żywot Łazika z Tormesu

Okładka książki Żywot Łazika z Tormesu autora autor nieznany, 9788381965484
Okładka książki Żywot Łazika z Tormesu
autor nieznany Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy literatura piękna
120 str. 2 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2023-03-15
Data 1. wyd. pol.:
1959-01-01
Data 1. wydania:
1994-01-01
Liczba stron:
120
Czas czytania
2 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381965484
Tłumacz:
Maurycy Mann
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żywot Łazika z Tormesu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Żywot Łazika z Tormesu



książek na półce przeczytane 1606 napisanych opinii 1505

Oceny książki Żywot Łazika z Tormesu

Średnia ocen
6,8 / 10
179 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Żywot Łazika z Tormesu

avatar
846
579

Na półkach: ,

Kto ostatnio czytał hiszpańską powieść łotrzykowską, ręka do góry.

I ja dołączyłem do tego zacnego i jak widzę licznego grona, zatem słów kilka o Łaziku, bo rzecz to wprawdzie niewielka ale zaiste godna uwagi. Autor książeczki (liczącej zaledwie około 110 stron) pozostaje nieznany, ale treść, proszę Państwa, zasługuje na uwagę. Jeśli bowiem pokochaliście czystą miłością czytelniczą Don Kichota albo Tristrama Shandy’ego i czujecie specyficzny vibe epoki, jeśli bliski Wam wisielczy żart i swawola, z jaką opisuje się dzieje wszelkiego rodzaju gagatków i życiowych spryciarzy, którym niejedna kłoda była rzucana pod nogi, jeśli w smak Wam klimatyczny humor, jaki wywołuje słowo pisane, opowieść o Łazarzu spod Salamanki jest właśnie tego rodzaju historią, która gwarantuje sporo uciech.

Łazik jest młodzieńcem, który oddaje się na służbę do ociemniałego ślepca (ten łoi chudzinę za wszystko i za nic, więc w zamian chłopak postanawia zemścić się na nim okrutnie),księdza dusigrosza, sprzedawcy odpustów, a nawet szlachcica, który głodzi swego sługę, aż ten by uszczknąć kawałek chleba posługuje się gryzoniami – jednym słowem, życie Łazika nie było usłane różami (no a jeść trzeba). Ale cały sznyt powieści pikarejskiej (a „Żywot Łazika” uważany jest za pierwszą powieść tego rodzaju) polega na tym, że bawi ucząc i uczy bawiąc albo zupełnie na odwrót.
Spotkacie tu gamę ludzkich przywar (zwłaszcza egoizmu, głupoty oraz chciwości),karykaturalnych typów ludzkich oraz radę, aby dzielnie stawiać czoła wszelkim niewdzięcznikom, którzy chcą Wam psuć dobry nastrój. Nie wolno się poddawać, mówi nieznany autor, trzeba walczyć o polepszenie własnego losu. I z tą myślą w głowie młodzieniec słono sobie liczy za doznane upokorzenia (kibicujemy mu, bo spryciarz „jest w prawie”, a kombinuje zaiste zgrabnie). Jeśli jednak sądzicie, że książeczka przepełniona jest mądrościami, od których formalnie mdli, zaś serce bohater wypełnione jest wszystkimi możliwymi rycerskimi cechami, jesteście w błędzie. Zakończenie, choć przynosi Łazikowi wyczekiwane szczęście i dostatek, można nawet nazwać gorzką pigułką – nie nadaje się jako przykład myśli złotych i moralnie prawilnych, by wtłaczać je w główki niewinnym dziatkom. Najlepiej wdrapać się jak najwyżej, nachapać jak najwięcej, po czym żyć stabilnie na państwowym wikcie, pozwalając, by spływało na Was światło królewskiej latarni (pardon, pochodni, bo to XVI wiek).
Polecam i zalecam. Do zabawy, do chichotu, do zmyślnego przerywnika między jedną książkową cegłą a drugą.

Przekład Maurycego Manna, wstęp Elżbiety Słodowskiej, opracowanie graficzne Izabelli Petrenko-Laube.

Kto ostatnio czytał hiszpańską powieść łotrzykowską, ręka do góry.

I ja dołączyłem do tego zacnego i jak widzę licznego grona, zatem słów kilka o Łaziku, bo rzecz to wprawdzie niewielka ale zaiste godna uwagi. Autor książeczki (liczącej zaledwie około 110 stron) pozostaje nieznany, ale treść, proszę Państwa, zasługuje na uwagę. Jeśli bowiem pokochaliście czystą miłością...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1529
1504

Na półkach:

Poznana już nawet nie powiem ile lat temu, pierwsza w dziejach książka z nurty pikarejskiego, nadal świeci jasnym blaskiem.

Niedawno czytałem “Nowe przygody i nieszczęścia Łazika z Tormesu” noblisty Camila Joségo Celi i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że ta imitacja słabo się ma do szesnastowiecznego anonimowego oryginału.

Opowieść o przypadkach nieszczęsnego Łazarza, dzięki niezmienności ludzkiej naturze, wytrzymuje próbę czasu. Dziś odczytuję nieco inaczej niż ponad ….…ści lat temu ten opis swoistej niewoli kilkunastolatka u różnych typów ludzkich, m.in. ociemniałego włóczęgi, oszukańczego sprzedawcy odpustów, czy księdza oraz - już mniej poniżającej - u biednego jak mysz kościelna szlachcica.

Wtedy koncentrowałem się na zewnętrznej warstwie wydarzeń, teraz przykuł moją uwagę fatalizm tej opowieści i świetnie nakreślone tło społeczne oraz typy ludzkie; dziś doceniam też styl i konstrukcję całości.

Cała ta krótka niestety opowieść to dla Łazarza nauka, “ile w tym jest cnoty, gdy ludzie niskiego stanu potrafią się wznieść, a ile występku, gdy ludzie dostojni nisko upadają”.

Najważniejsze, że jest on ofiarą społeczeństwa, w którym panującą zasadą jest egoizm połączony z odwieczną pokorą wobec silnych i bezgraniczną pogardą do słabszych. Pojawiają się tu niemal wyłącznie przejawy najgorszych moralnie zachowań; wyzysku, cwaniactwa, oszustwa, upokarzania i na co tam jeszcze błogosławiona wolna wola pozwala człowiekowi.

Postawa naszego bohatera tak naprawdę wiele od nich nie odbiega, a niektóre jego czyny budzą sprzeciw, np. podła zemsta na ślepcu. “Prowadziłem go zawsze najgorszymi drogami, umyślnie, żeby mu dopiec i dokuczyć. Jeżeli na drodze zaczęły się kamienie, wiodłem go po nich średnich Jeżeli było błoto, wybierałem, gdzie było najgłębsze. Wprawdzie i ja sam wówczas nie szedłem po suchym, ale z radością zgodziłbym się stracić jedno oko, bylebym tylko mógł pozbawić pary oczu tego, który nie miał ich wcale”. Alb ustawienie go tak do skoku przez rzekomą przeszkodę, aby uderzył głową w słup...

Niemniej jednak takie czy inne jego postawy to skutek przystosowania się do sytuacji w najprostszy, niejako instynktowny sposób dla prześladowanej istoty, znającej tylko zło. A jego zachowania zmieniają się np., gdy ma do czynienia ze szlachcicem, który - być może z przymusu sytuacyjnego czyli Pani Biedy - traktuje go lepiej niż poprzednicy, a może nawet po prostu po ludzku.. I właśnie ta przygoda ale i nauka dla chłopca, trafiła do mnie najbardziej….

Szlachcic budzi wręcz czułość, gdy np. udaje że nie jest głodny, ale gdy widzi suchy chleb u swego sługi… “- Na honor, ten chleb wygląda mi wcale dobrze! Na długie życie nie ma na świecie lepszego środka, jak mało jadać”.

“ - Czekałem na ciebie z obiadem, a potem widząc, że nie przychodzisz, zjadłem sam”.

- Powiem ci, Łazarzu, iż pierwszy raz widzę w życiu człowieka, który by jadł z takim apetytem. Każdy, kto nie miałby nawet żadnej ochoty do jedzenia, musi nabrać apetytu, patrząc, jak ty jesz. - Jak Boga kocham, zjadłem to z takim smakiem, jak gdybym dziś nic jeszcze nie miał w ustach”.

“Uwolniwszy się od złych gospodarzy, którym pierwej służyłem, i szukając lepszego, wpadłem z deszczu pod rynnę. Napotkałem takiego, co nie tylko, że mnie nie utrzymywał, ale jeszcze ja musiałem go żywić. Pomimo tego lubiłem go, widząc, że on sam nic nie ma i nic dać nie może”.

“Zazwyczaj bowiem służba porzuca swoich panów, a ze mną stało się inaczej: mój pan opuścił mnie i uciekł ode mnie”.

Mocno mnie uderzyło zakończenie, swoiście szczęśliwe dla Łazika. "Osiągnąłem wreszcie to, do czego dążyłem, a mianowicie służbę państwową: wiedziałem bowiem, że nikt nie żyje tak dobrze, jak człowiek na stanowisku urzędnika".

Otóż to....! "Tłuste koty” na państwowym wikcie zawsze mają najlepiej. Tak było w XVI wieku, w XX , w naszym i tak samo będzie w XXII - jeżeli w ogóle nastanie....

PS Ceterum censeo..., najlepszą rzeczą nurtu pikarejskiego jest genialny “Żywot młodzika niepoczciwego imieniem Pablos, czyli wzór dla obieżyświatów i zwierciadło filutów” Francisca de Quevedo.

Poznana już nawet nie powiem ile lat temu, pierwsza w dziejach książka z nurty pikarejskiego, nadal świeci jasnym blaskiem.

Niedawno czytałem “Nowe przygody i nieszczęścia Łazika z Tormesu” noblisty Camila Joségo Celi i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że ta imitacja słabo się ma do szesnastowiecznego anonimowego oryginału.

Opowieść o przypadkach nieszczęsnego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
29
29

Na półkach:

Bardzo ciekawa opowieść, a raczej podróż po różnych światach i domach ludzi z na pozór różnymi wartościami, a jednak podobnymi przywarami. Powieść jest niezwykle aktualna i uniwersalna, a główny bohater wzbudza w czytelniku różne odczucia, ale przede wszystkim sporo refleksji, dotyczącej szczególnie tego, za czym rzeczywiście warto podążać w życiu. Przywodzi mi nieco na myśl "Małego Księcia", za którym nie przepadam, za to ten utwór, zdecydowanie przypadł mi do gustu.

Bardzo ciekawa opowieść, a raczej podróż po różnych światach i domach ludzi z na pozór różnymi wartościami, a jednak podobnymi przywarami. Powieść jest niezwykle aktualna i uniwersalna, a główny bohater wzbudza w czytelniku różne odczucia, ale przede wszystkim sporo refleksji, dotyczącej szczególnie tego, za czym rzeczywiście warto podążać w życiu. Przywodzi mi nieco na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

404 użytkowników ma tytuł Żywot Łazika z Tormesu na półkach głównych
  • 254
  • 150
67 użytkowników ma tytuł Żywot Łazika z Tormesu na półkach dodatkowych
  • 20
  • 14
  • 9
  • 5
  • 5
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki Żywot Łazika z Tormesu

Inne książki autora

autor nieznany
autor nieznany
Książki, których autorów trudno jest ustalić bądź są nieznani, np. w przypadku pism religijnych lub podań ludowych; również książki podpisane Anonim, chyba że osoba taka funkcjonuje również w kontekście innych publikacji pod takim pseudonimem (wtedy funkcjonuje w katalogu autorskim jako osobna pozycja).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Aura Carlos Fuentes
Aura
Carlos Fuentes
Jeśli lubiliście jak ja myszkować w dzieciństwie nocą po obcych chałupach w gościach, poświata księżyca drobnym pyłem prósząca albo latarka, klasyczna kieszonkowa, i nasłuchujesz skrzypień, ożywają wzory na zasłonie, chichot za oknem, tak Aura wam się spodoba. Albo marzenie takie w podstawówce: zapelętać się tam pod schodami na przykład i niech mnie zamkną na noc w tej starej szkole i biegam ciemnymi korytarzami, mój cień przesuwa się po zimnych murach, olbrzymi, śpiewam, krzyczę, echo w moim towarzystwie, wpadam do klasy biologicznej, gdzie szafa z eksponatami przyrodniczymi i śmieją się stamtąd w mej plamie światła - wypchany perkoz, kruk i szczupak, lis przyczajony na tablicy wychynął ze swej nory, splątane w słoikach błyszczące węże też jakby uśmiechnięte, szkielet stoi oczywiście, to wiadomo danse macabre. Albo jak sen, gdzie wchodzisz do mrocznego pokoju, potykasz się co chwila, o lepkie ściany obijasz, wyczuwasz pod nogami futro, czy to dywan, jakiś pisk, nadepnąłem chyba szczura. Ognik zapałki nic tu nie pomaga, zamiast coś rozświetlić to jakby ciemność wzmaga, ale się dostrajasz, na ścianach wotywne symbole ledwo lampkami podświetlone, srebrne serca chyba, flakony kryształowe i w głębi łóżko, a w nim drobna, pomarszczona, wzdychająca figurka, coś u jej boku ukazuje czerwone oczy, wytężasz wzrok, nosz kurwa królik i żuje coś w tej uporczywej ciszy. Bezgwiezdna noc i gęsty zapach roślin; kwiat wilczej jagody, słodkogorza, trzmieliny i dziewanny. Budzisz się chyba; błagalne, pełne bólu miauczenie gdzieś tam słychać. W opalizującym świetle przy tobie siedzi dziewczyna i ledwo ją oddzielasz od tej złotawej mgiełki co wszystko spowija, a ona nuci melodię i bierze cię w ramiona i twarz z pustymi oczami znajduje się tuż przy twojej. Znów się budzisz z niemym krzykiem - sen we śnie - spoglądasz na zegarek, który mierzy czas fałszywie, czas zmyślony dla zmylenia tego prawdziwego, co mknie ze śmiertelną szybkością i żaden zegar zmierzyć go nie może. Co za klimat panie Fuentes.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na94 miesiące temu
Powszechna historia nikczemności Jorge Luis Borges
Powszechna historia nikczemności
Jorge Luis Borges
Wszyscy bez wyjątku pisarze iberoamerykańscy zaczynali swoją karierę literacką jako komuniści lub lewacy. Nie powinno to dziwić, bo tylko tacy mieli szansę na reklamę, tłumaczenia i milionowe nakłady we wszystkich krajach świata, w zamian mieli pełnić dla Sowietów rolę pożytecznych idiotów i tuby propagandowej socjalizmu. Jeśli byli jacyś lepsi, pozostali nieznani, bo nie tłumaczeni i reklamowani. Do teraz nic się nie zmieniło, wystarczy być stalinistką, podpisać Rezolucję popierającą wykonanie wyroku śmierci na księdzu katolickim (Józef Lelito),albo ogłosić się feministką, pomachać tęczową flagą, dreptając w pochodzie i wszędzie deklarować, że nie ma się nic wspólnego z Kościołem katolickim, i co? I Nobel. Nie przeszkadza fakt, że nie potrafi się składać zdań w coś sensownego, a książki ledwo odbijają się od grafomani, którą maskuje, szantażują czytelnika, stwierdzeniem, że nie pisze dla idiotów (sic!). W latach 70-tych była popularna seria prozy iberoamerykańskiej, dziesiątki książek, różnych autorów, których już nikt nie pamięta. Kilku pisarzy się przebiło i zdobyło uznanie: Llosa, Marquez, Cortazar, Fuentes. Część z nich po zdobyciu sławy zmieniła swoje poglądy polityczne, czemu trudno się dziwić, w końcu to ludzie inteligentni. To literatura inna niż europejska, ale wcale nie gorsza. Wiele tych książek przeczytałem z prawdziwą przyjemnością, jedne są lepsze, inne takie sobie, dlatego dla tych, które przeczytałem, zbiorcze 8 gwiazdek. Ta należy do jednych z lepszych. POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na88 miesięcy temu
Żołnierze spod Salaminy Javier Cercas
Żołnierze spod Salaminy
Javier Cercas
Wybitnie empatyczna opowieść z najstraszliwszą z możliwych wojen, bo domową, w tle. Teoretycznie o pewnym hiszpańskim faszyście, ale faktycznie o tych wszystkich prawdziwie nieznanych żołnierzach (mniejsza nawet, z której strony barykady),potrafiących w czasach nienawiści ocalić człowieczeństwo - i swoje, i Innego.... Taki jak tu obraz wojny, z żołnierskich dołów, a nie perspektywy zawsze dzielnych, bohaterskich i odznaczanych dowódców, widziany, bardzo mi odpowiada. Książka to „kompletna i prawdziwa” – nie da się zaprzeczyć tym słowom Autora (bo to także książka w książce). To także moja kolejna ważka rzecz o pamięci i historii oraz pułapkach w nich się kryjących, a także o niemożliwości ich poznania. „I teraz nie wiem, co było prawdziwe” - pisał Poeta w jednym z najwspanialszych swych wierszy. Prawdy możemy się u Cercasa tylko domyślać, a „jedyną odpowiedzią jest brak odpowiedzi; jedyną odpowiedzią jest jakaś tajemna i bezmierna radość ”…. Za nieporozumienie uznaję opinie, jakby to była rzecz o faszyście Sanchezie Mazasie (a może i jego apologia) - cudem ocalałym spod ognia republikańskiego plutonu egzekucyjnego, którego zaraz potem jeden ze ścigających żołnierzy mógł zabić, ale tego nie uczynił. Czy wraz z narratorem dowiemy się dlaczego? Tymczasem postać czołowego falangisty wydaje mi się raczej przedmiotem, a nie podmiotem tej opowieści jako całości, choć ilościowo faktycznie o nim sporo. Ale według mnie to raczej zwodniczy, a przemyślany zamiar Autora, który w drugiej części koncentruje się na kimś ze strony republikańskiej. Wydaje się nawet, że Cercas od początku zmierza tylko do tego, aby w końcu zacząć opowieść o swym prawdziwym bohaterze – Miralllesie; „o tych niepojętych chwilach, w których cała cywilizacja zależy od jednego człowieka”. O ile wcześniej bywa różnie, to ta część wciąga bez reszty i pozostawia czytelnika w osłupiającym podziwie… Chodzi bowiem o „mięso armatnie”, czyli szeregowych, nikomu nie znanych ludzi. „Żadna ulica w żadnym żałosnym miasteczku żadnego gównianego kraju nie będzie nigdy nazwana imieniem żadnego z nich” – słyszymy prostą, a wieczną prawdę o wojennym rzemiośle. Tak, tacy od zawsze aż po kres ludzkości są i pozostaną „mierzwą dziejów”. Ot, pionki na potwornej szachownicy w rozgrywce wielkich kosztem maluczkich - czym wszak jest każda wojna. Ale pionki z olbrzymią władzą: odbierania życia innym – ale też i ich ocalania. A nie chodzi wszak o kolegów z oddziału, tylko o wrogów – kimkolwiek by byli…. I czy była w ogóle kiedykolwiek taka przedziwna wojna, w której nie zabijano by bezbronnych…? „Te historie nikogo już nie obchodzą, nawet nas, którzyśmy je przeżyli. Był czas, kiedy obchodziły, ale teraz już nie. Ktoś zdecydował, że należy o tym zapomnieć, i coś panu powiem: ten ktoś chyba miał rację. Poza tym połowa tych historii to niezamierzone kłamstwa, a druga połowa to kłamstwa zamierzone”. To zdanie dedykuje swym rodakom – nie tylko w kontekście nadchodzących wyborów…. I jeszcze inny cytat, jakże zawsze i wszędzie prawdziwy: „Jedynym wspólnym, łączącym ich elementem, była według mnie, ich kondycja ludzi, którzy przeżyli, czyli ta zwodnicza przewaga, którą bohaterowie dnia dzisiejszego, zawsze zwyczajnego, nijakiego i pozbawionego chwały, przyznają bohaterom dnia wczorajszego, przeszłość bowiem – poznawana przez filtr pamięci – zawsze jest wyjątkowa, burzliwa i bohaterska”. Albo taki, wart zadedykowania ajpienowi: " Bohaterowie są bohaterami tylko wtedy, kiedy umierają albo ktoś ich zabija. Prawdziwi bohaterowie rodzą się tylko na wojnie i umierają na wojnie. Nie ma żywych bohaterów (…). Są tylko umarli". Podczas lektury wielokrotnie przychodziła mi na myśl inna rzecz o „statystach historii”, czyli skandalicznie zapomniane arcydzieło „Sól ziemi” Józefa Wittlina. Piotr Niewiadomski to jeszcze bardziej „nikt” niż Mirallles, a przecież jak najsłuszniej tytułowy bohater…. Miałem też skojarzenia z niemniej empatycznym obrazem zwykłego, może nawet i tchórzliwego (czyli pragnącego po prostu przeżyć),żołnierza z wybitnego - o dziwo! - „Trenu” Bohdana Czeszki, postaci niewartej pamiętania – w przeciwieństwie do tej jego noweli. Bo jak czytamy u Cercasa, „można być dobrym pisarzem, będąc jednocześnie strasznym skurwysynem”… PS Czy Autor nie rzuca aby wyzwania - nam, Polakom? „Ze wszystkich historii w Historii najsmutniejsza jest niewątpliwie historia Hiszpanii, ponieważ kończy się źle”. Jeszcze nieco cytatów… Zastanawiałem się, czy te relacje będą odpowiadać rzeczywistym faktom, czy też, w nieunikniony pewnie sposób, przykryła je patyna półprawd i zmyśleń, jaka zwykle dodaje splendoru zdarzeniu dawnemu i dla jego uczestników niemal legendarnemu. Czyli to, co mi opowiedzą, będzie nie tym, co wydarzyło się naprawdę, ani nawet nie tym, co pamiętają, że się wydarzyło, lecz tylko tym, co pamiętają, że opowiedzieli już przy innych okazjach. Dla Aguirre, podobnie jak dla wszystkich, pisanie do prasy nie jest pisaniem. Nie potrafiła uniknąć pułapek, jakie w trakcie opowiadania zastawiała na nią nostalgia. Uważał ją za jedyną prawdziwą przygodę swego życia, a przynajmniej jedyną, którą mógł się szczycić bez obawy demistyfikacji. Kraj cywilizowany to taki, w którym ludzie nie muszą tracić czasu na politykę. Rzeczywistość zawsze nas zdradza. Najlepiej więc nie dać jej na to czasu i zdradzić ją wcześniej. Nie pisze się zazwyczaj o tym, o czym chce się pisać, ale o tym, o czym się pisać potrafi. Co się tyczy ojczyzny, no cóż, nie wiadomo, czym jest ojczyzna, może po prostu usprawiedliwieniem dla świństwa albo lenistwa. Gorliwe podkreślanie lojalności często maskuje zdradę. Możliwe, że w głębi duszy przez całe życie w nic nie wierzył, a już najmniej w to, co głosił i czego bronił. „Jeżeli za coś nienawidzę komunistów ekscelencjo, to za to, że zmusili mnie, abym został falangistą”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na92 lata temu
Czekając na Godota. Końcówka Samuel Beckett
Czekając na Godota. Końcówka
Samuel Beckett
Recenzje napisalam juz kiedys, sama dla siebie, niezbyt plynna w formie przekazu i poprawnosci jezykowej ale poniewaz teraz znalazlam aplikacje od tego to stwierdzilam ze po prostu ja wkleje: Szczerze naprawde bardzo mi sie podobala owa lektura gdyz jest ona odstepstwem od typowych lektur majacych dynamiczna akcje i obraca sie wokol dwoch postaci czekajacych na tajemniczego Godota wymieniajacych sie roznymi spostrzezeniami i uwagami - przezywaja oni wiele kryzysow egzystencjonalnych i bardzo podobala mi sie ze wzgledu na swoja niekonwencjonalnosc, abstrakcyjnosc, lekkosc oraz poruszane tematy filozoficzne i zadawane pytania, np.: Vladimir na poczatku ksiazki w pewnym momencie przedstawia Estragonowi historie o dwoch ukrzyzowanych zloczyncach wraz z Jezusem z czego jeden byl zbawiony a drugi potepiony i zastanawia sie dlaczego sposrod czterech ewangelistow tylko jeden o tym wspomina bo podobno byli tam wszyscy czterej ewangelisci a o tym zbawionym lotrze wspomina tylko jeden z nich, dwoch w ogole nie wspomina a trzeci mowi ze obaj lotrzy wymyslali Zbawicielowi bo nie chcial ich zbawic a nastepnie zastanawia sie dlaczego w takim razie wszyscy wierza temu jednemu ktory mowi o zbawionym lotrze - i to jest bardzo dobre pytanie. Ksiazka mi sie bardzo podobala i szczerze mowiac Wladimir (Didi) wydaje mi sie postacia reprezentujaca typ MBTI z literka N czyli XNXX a natomiast Estragon (Gogo) z literka S czyli XSXX i dzieki temu tworza takie przeciwienstwa dopelniajace sie. Oprocz tego na poczatku jeszcze rozwazalam opcje kim moze byc ten Godot i utozsamialam go ze smiercia choc rownie dobrze mogl by byc Bogiem lub zbawicielem. Moze tez byc czyms bardziej ogolnym i mozna go utozsamic z czekaniem na cos albo z czekaniem na rzeczy ktore nigdy nie nadejda, lub ze zgubna nadzieja, rutyna, niezmiennoscia albo skostnialoscia i niemoznoscia przystosowania sie do zmian albo nieumiejetnoscia wprowadzenia ich. W kazdym razie naprawde fajna sztuka i zdecydowanie moge polecic choc nie jest dla kazdego.
Zawos - awatar Zawos
ocenił na83 miesiące temu
Alef Jorge Luis Borges
Alef
Jorge Luis Borges
Łacińskie "multum in parvo" ("wiele w niewielu" w znaczeniu dużo treści w niewielu słowach) obrazuje "Alefa" idealnie. Ta antologia kilkunastu opowiadań, gdzie niektóre mają objętość zaledwie kilku stron to literatura piękna, która aż onieśmiela- zarówno formą, wycyzelowaniem każdego zdania, pojedynczego słowa, jak i bogactwem treści. Borges żongluje pojęciami takimi jak nieśmiertelność, tożsamość, nieskończoność, powtarzalność. Bohaterowie jego opowiadań pojawiają się w różnych czasach, kontekstach, miejscach, mając swoich duchowych sobowtórów, swoje labirynty snów i okoliczności, przyczyn i skutków. Jednostka to tutaj tylko jedno z włókien wszechrzeczy i nieskończoności w ciągłym procesie powtarzalności człowieczej egzystencji i dziejów świata. Całość spowija egzotyczny klimat i egzotyczny smak popijanej w zadumie nad jednostkowym ludzkim losem yerba mate. . "Alef" wrzuca nas w świat intertekstualności. Ilość nawiązań - do miejsc, postaci historycznych, starożytnych i średniowiecznych woluminów świadczy o niezwykłej wprost erudycyjności Borgesa, gdzie obok wiedzy filozoficznej, historycznej, ogólnie- humanistycznej jest ta łatwość i lekkość poruszania się między historią, a wyobraźnią, między różnymi doktrynami, koncepcjami, poglądami, pojęciami, przyswajanie ich na potrzeby własnej pisarskiej fantazji. Ciekawe są też wątki, gdzie pojawia się autotematyzm, a Borges czyni siebie samego jednym z bohaterów swoich opowiadań. Filozofia, religie, mitologia, historiozofia, refleksja nad pamięcią, pojęciem czasu, determinizmem, językiem-  zespolone są w taki sposób oraz podane nam w takiej literackiej formie, by mimo tej głębokiej refleksyjności nie raniło to naszej duszy w jej "najbardziej intymnej głębi" "nieuleczalną i czarną melancholią". Stąd także humor, który równoważy te intelektualne wędrówki przez labirynt wszechrzeczy, gdzie na każdym kroku potykamy się o kolejne filozoficzne zagadnienia oraz poszukujemy prawdy na temat tego, gdzie jest ta granica między światem rzeczywistym, a jego lustrzanym odbiciem. . Szaleństwo, rozpacz, chęć zemsty, działanie ukrytych niewytłumaczalnych sił- to napędza fabułę poszczególnych opowiadań i sprawia, że stają się one nie tylko literacką ucztą, ale też ogólnie  angażującymi opowieściami, gdzie miesza się okrucieństwo, chaos, realność, iluzja, symbolizm oraz boskość. Bardzo polecam.
Ananke144 - awatar Ananke144
ocenił na94 miesiące temu
Natan Mędrzec Gotthold Ephraim Lessing
Natan Mędrzec
Gotthold Ephraim Lessing
G.E. Lessing był nie tylko człowiekiem oświecenia. Moim zdaniem wyprzedzał swoją epokę i wielka szkoda, że dzisiejsze podręczniki do historii i języka polskiego traktują go w sposób marginalny. Za co cenię G.L. Lessinga? Przede wszystkim za poglądy - głosił bowiem idee tolerancji religijnej i przekonanie, że dobro człowieka wcale nie zależy od jego wiary. W swoim ostatnim dziele "Natan Mędrzec" zawarł chyba kwintesencję swej filozofii. Dramat ten, którego akcja rozgrywa się w XII wieku w Jerozolimie, podczas wyprawy krzyżowej, nie jest wybitnym dziełem literackim. Można nawet powiedzieć, że daleko mu do arcydzieła w takim właśnie rozumieniu. Na uwagę jednak zasługują kwestie religijne i moralne. Wygłoszona przez tytułowego bohatera przypowieść o trzech identycznych pierścieniach, które ojciec podarował trzem synom, wyraźnie odnosi się do trzech religii: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Dzisiejszemu oczytanemu humaniście ten klasyczny dramat może wydać się zbyt oczywisty, może trącić myszką pod względem formy, może drażnić oczywistością i przewidywalnością akcji... Nie do przecenienia są jednak, moim zdaniem, zawarte w nim refleksje. Na pewno ponadczasowe i szczególnie dziś aktualne. Gdyby to ode mnie zależało, wprowadziłabym do lektur obowiązkowych szkół średnich przynajmniej fragmenty "Natana Mędrca", przynajmniej wspomnianą przypowieść o trzech pierścieniach...
allison - awatar allison
ocenił na72 miesiące temu
Jeśli zimową nocą podróżny Italo Calvino
Jeśli zimową nocą podróżny
Italo Calvino
Zaczyna się od premiery... nowej książki Itala Calvino "Jeśli zimową nocą podróżny". Egzemplarz jest jednak felerny, urywa się w punkcie kulminacyjnym. Czytelnik próbuje zatem wymienić go na nowy. Odkrywa nieświadomie nową, ukrytą dotąd powieść, która ponownie urywa się w zenicie. Śledzimy tak pogoń Czytelnika i Czytelniczki za sekretami powieści 10 razy odkrywając coraz to nowe historie zawarte w - jak się okazuje - nieistniejących woluminach. Przezabawna gra konwenansami literackimi pełna autoodniesień i ironii. Calvino był mistrzem krótkiej formy. Wątek główny tej powieści szkatułkowej to sznurek, na który jak paciorki autor ponawlekał różne scenki, mniej lub bardziej rodzajowe i gatunkowe - kryminał, dramat, romans. Skojarzenie z Borgesem, czy "Ćwiczeniami stylistycznymi" Queneau'a jest nieprzypadkowe. Motyw powieści urwanej w połowie odczytuję jako reintepretację "wiecznego powrotu", ciągłego odkrywania jednej i tej samej księgi w każdej kolejnej przeczytanej. Początek każdej książki to też ten moment, który nas do niej przyciąga, jest to moment, gdy podświadomie wyrabiamy sobie o niej opinię i najlepiej zapamiętujemy. Jak twierdzi pisarz w jednej z fikcyjnych opowieści "Urzeka mnie początek, który stwarza niewyczerpane, wielorakie możliwości dalszego prowadzenia akcji, przekonuję się, że nie ma nic lepszego nad konwencjonalne rozpoczęcie utworu, nic lepszego od wstępu, po którym można spodziewać się wszystkiego i niczego".
Borowik - awatar Borowik
ocenił na85 miesięcy temu

Cytaty z książki Żywot Łazika z Tormesu

Więcej
autor nieznany Żywot Łazika z Tormesu Zobacz więcej
autor nieznany Żywot Łazika z Tormesu Zobacz więcej
autor nieznany Żywot Łazika z Tormesu Zobacz więcej
Więcej