Żywot Łazika z Tormesu

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2023-03-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 1959-01-01
- Data 1. wydania:
- 1994-01-01
- Liczba stron:
- 120
- Czas czytania
- 2 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381965484
- Tłumacz:
- Maurycy Mann
"Żywot Łazika z Tormesu" jest hiszpańskim anonimowym opowiadaniem opublikowanym w 1554 roku, które już w 1559 trafiło na indeks ksiąg zakazanych. Książka ta zapoczątkowała tak zwany nurt powieści łotrzykowskiej, pikarejskiej. Utwór odwołuje się do typu postaci nazywanego po hiszpańsku picaro – młody chłopiec lub dziewczyna, unikający nędzy i wysiłku poprzez chwytanie się najrozmaitszych sposobów i pozostający w opozycji do społecznej obyczajowości. Opowiada historię chłopca z okolic rzeki Tormes. Wobec braku opieki ze strony rodziców musi on sam poszukać sobie źródła utrzymania, które uchroniłoby go przed głodem. Pracuje m.in. jako przewodnik złośliwego ślepca czy giermek biednego szlachcica. Z ogromną energią i sprytem bohater dąży do znalezienia sobie miejsca w brutalnym świecie i uniknięcia nędzy przy możliwie małym nakładzie pracy. Przygody Łazarza opisane są z dużą ilością ironii i optymizmu.
Niniejsze wznowienie, w tłumaczeniu Maurycego Manna, jest pierwszym w Polsce od przeszło sześćdziesięciu lat, zostało również uzupełnione esejem dr. Sonii Fajkis, w którym przybliża problematykę literatury pikarejskiej.
Kup Żywot Łazika z Tormesu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Żywot Łazika z Tormesu
Poznana już nawet nie powiem ile lat temu, pierwsza w dziejach książka z nurty pikarejskiego, nadal świeci jasnym blaskiem. Niedawno czytałem “Nowe przygody i nieszczęścia Łazika z Tormesu” noblisty Camila Joségo Celi i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że ta imitacja słabo się ma do szesnastowiecznego anonimowego oryginału. Opowieść o przypadkach nieszczęsnego Łazarza, dzięki niezmienności ludzkiej naturze, wytrzymuje próbę czasu. Dziś odczytuję nieco inaczej niż ponad ….…ści lat temu ten opis swoistej niewoli kilkunastolatka u różnych typów ludzkich, m.in. ociemniałego włóczęgi, oszukańczego sprzedawcy odpustów, czy księdza oraz - już mniej poniżającej - u biednego jak mysz kościelna szlachcica. Wtedy koncentrowałem się na zewnętrznej warstwie wydarzeń, teraz przykuł moją uwagę fatalizm tej opowieści i świetnie nakreślone tło społeczne oraz typy ludzkie; dziś doceniam też styl i konstrukcję całości. Cała ta krótka niestety opowieść to dla Łazarza nauka, “ile w tym jest cnoty, gdy ludzie niskiego stanu potrafią się wznieść, a ile występku, gdy ludzie dostojni nisko upadają”. Najważniejsze, że jest on ofiarą społeczeństwa, w którym panującą zasadą jest egoizm połączony z odwieczną pokorą wobec silnych i bezgraniczną pogardą do słabszych. Pojawiają się tu niemal wyłącznie przejawy najgorszych moralnie zachowań; wyzysku, cwaniactwa, oszustwa, upokarzania i na co tam jeszcze błogosławiona wolna wola pozwala człowiekowi. Postawa naszego bohatera tak naprawdę wiele od nich nie odbiega, a niektóre jego czyny budzą sprzeciw, np. podła zemsta na ślepcu. “Prowadziłem go zawsze najgorszymi drogami, umyślnie, żeby mu dopiec i dokuczyć. Jeżeli na drodze zaczęły się kamienie, wiodłem go po nich średnich Jeżeli było błoto, wybierałem, gdzie było najgłębsze. Wprawdzie i ja sam wówczas nie szedłem po suchym, ale z radością zgodziłbym się stracić jedno oko, bylebym tylko mógł pozbawić pary oczu tego, który nie miał ich wcale”. Alb ustawienie go tak do skoku przez rzekomą przeszkodę, aby uderzył głową w słup... Niemniej jednak takie czy inne jego postawy to skutek przystosowania się do sytuacji w najprostszy, niejako instynktowny sposób dla prześladowanej istoty, znającej tylko zło. A jego zachowania zmieniają się np., gdy ma do czynienia ze szlachcicem, który - być może z przymusu sytuacyjnego czyli Pani Biedy - traktuje go lepiej niż poprzednicy, a może nawet po prostu po ludzku.. I właśnie ta przygoda ale i nauka dla chłopca, trafiła do mnie najbardziej…. Szlachcic budzi wręcz czułość, gdy np. udaje że nie jest głodny, ale gdy widzi suchy chleb u swego sługi… “- Na honor, ten chleb wygląda mi wcale dobrze! Na długie życie nie ma na świecie lepszego środka, jak mało jadać”. “ - Czekałem na ciebie z obiadem, a potem widząc, że nie przychodzisz, zjadłem sam”. - Powiem ci, Łazarzu, iż pierwszy raz widzę w życiu człowieka, który by jadł z takim apetytem. Każdy, kto nie miałby nawet żadnej ochoty do jedzenia, musi nabrać apetytu, patrząc, jak ty jesz. - Jak Boga kocham, zjadłem to z takim smakiem, jak gdybym dziś nic jeszcze nie miał w ustach”. “Uwolniwszy się od złych gospodarzy, którym pierwej służyłem, i szukając lepszego, wpadłem z deszczu pod rynnę. Napotkałem takiego, co nie tylko, że mnie nie utrzymywał, ale jeszcze ja musiałem go żywić. Pomimo tego lubiłem go, widząc, że on sam nic nie ma i nic dać nie może”. “Zazwyczaj bowiem służba porzuca swoich panów, a ze mną stało się inaczej: mój pan opuścił mnie i uciekł ode mnie”. Mocno mnie uderzyło zakończenie, swoiście szczęśliwe dla Łazika. "Osiągnąłem wreszcie to, do czego dążyłem, a mianowicie służbę państwową: wiedziałem bowiem, że nikt nie żyje tak dobrze, jak człowiek na stanowisku urzędnika". Otóż to....! "Tłuste koty” na państwowym wikcie zawsze mają najlepiej. Tak było w XVI wieku, w XX , w naszym i tak samo będzie w XXII - jeżeli w ogóle nastanie.... PS Ceterum censeo..., najlepszą rzeczą nurtu pikarejskiego jest genialny “Żywot młodzika niepoczciwego imieniem Pablos, czyli wzór dla obieżyświatów i zwierciadło filutów” Francisca de Quevedo.
Oceny książki Żywot Łazika z Tormesu
Poznaj innych czytelników
404 użytkowników ma tytuł Żywot Łazika z Tormesu na półkach głównych- Przeczytane 254
- Chcę przeczytać 150
- Posiadam 20
- Literatura hiszpańska 14
- Lektury 9
- Ulubione 5
- Hiszpania 5
- Klasyka 5
- Studia 5
- 2018 4





















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Żywot Łazika z Tormesu
Kto ostatnio czytał hiszpańską powieść łotrzykowską, ręka do góry.
I ja dołączyłem do tego zacnego i jak widzę licznego grona, zatem słów kilka o Łaziku, bo rzecz to wprawdzie niewielka ale zaiste godna uwagi. Autor książeczki (liczącej zaledwie około 110 stron) pozostaje nieznany, ale treść, proszę Państwa, zasługuje na uwagę. Jeśli bowiem pokochaliście czystą miłością czytelniczą Don Kichota albo Tristrama Shandy’ego i czujecie specyficzny vibe epoki, jeśli bliski Wam wisielczy żart i swawola, z jaką opisuje się dzieje wszelkiego rodzaju gagatków i życiowych spryciarzy, którym niejedna kłoda była rzucana pod nogi, jeśli w smak Wam klimatyczny humor, jaki wywołuje słowo pisane, opowieść o Łazarzu spod Salamanki jest właśnie tego rodzaju historią, która gwarantuje sporo uciech.
Łazik jest młodzieńcem, który oddaje się na służbę do ociemniałego ślepca (ten łoi chudzinę za wszystko i za nic, więc w zamian chłopak postanawia zemścić się na nim okrutnie),księdza dusigrosza, sprzedawcy odpustów, a nawet szlachcica, który głodzi swego sługę, aż ten by uszczknąć kawałek chleba posługuje się gryzoniami – jednym słowem, życie Łazika nie było usłane różami (no a jeść trzeba). Ale cały sznyt powieści pikarejskiej (a „Żywot Łazika” uważany jest za pierwszą powieść tego rodzaju) polega na tym, że bawi ucząc i uczy bawiąc albo zupełnie na odwrót.
Spotkacie tu gamę ludzkich przywar (zwłaszcza egoizmu, głupoty oraz chciwości),karykaturalnych typów ludzkich oraz radę, aby dzielnie stawiać czoła wszelkim niewdzięcznikom, którzy chcą Wam psuć dobry nastrój. Nie wolno się poddawać, mówi nieznany autor, trzeba walczyć o polepszenie własnego losu. I z tą myślą w głowie młodzieniec słono sobie liczy za doznane upokorzenia (kibicujemy mu, bo spryciarz „jest w prawie”, a kombinuje zaiste zgrabnie). Jeśli jednak sądzicie, że książeczka przepełniona jest mądrościami, od których formalnie mdli, zaś serce bohater wypełnione jest wszystkimi możliwymi rycerskimi cechami, jesteście w błędzie. Zakończenie, choć przynosi Łazikowi wyczekiwane szczęście i dostatek, można nawet nazwać gorzką pigułką – nie nadaje się jako przykład myśli złotych i moralnie prawilnych, by wtłaczać je w główki niewinnym dziatkom. Najlepiej wdrapać się jak najwyżej, nachapać jak najwięcej, po czym żyć stabilnie na państwowym wikcie, pozwalając, by spływało na Was światło królewskiej latarni (pardon, pochodni, bo to XVI wiek).
Polecam i zalecam. Do zabawy, do chichotu, do zmyślnego przerywnika między jedną książkową cegłą a drugą.
Przekład Maurycego Manna, wstęp Elżbiety Słodowskiej, opracowanie graficzne Izabelli Petrenko-Laube.
Kto ostatnio czytał hiszpańską powieść łotrzykowską, ręka do góry.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI ja dołączyłem do tego zacnego i jak widzę licznego grona, zatem słów kilka o Łaziku, bo rzecz to wprawdzie niewielka ale zaiste godna uwagi. Autor książeczki (liczącej zaledwie około 110 stron) pozostaje nieznany, ale treść, proszę Państwa, zasługuje na uwagę. Jeśli bowiem pokochaliście czystą miłością...
Poznana już nawet nie powiem ile lat temu, pierwsza w dziejach książka z nurty pikarejskiego, nadal świeci jasnym blaskiem.
Niedawno czytałem “Nowe przygody i nieszczęścia Łazika z Tormesu” noblisty Camila Joségo Celi i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że ta imitacja słabo się ma do szesnastowiecznego anonimowego oryginału.
Opowieść o przypadkach nieszczęsnego Łazarza, dzięki niezmienności ludzkiej naturze, wytrzymuje próbę czasu. Dziś odczytuję nieco inaczej niż ponad ….…ści lat temu ten opis swoistej niewoli kilkunastolatka u różnych typów ludzkich, m.in. ociemniałego włóczęgi, oszukańczego sprzedawcy odpustów, czy księdza oraz - już mniej poniżającej - u biednego jak mysz kościelna szlachcica.
Wtedy koncentrowałem się na zewnętrznej warstwie wydarzeń, teraz przykuł moją uwagę fatalizm tej opowieści i świetnie nakreślone tło społeczne oraz typy ludzkie; dziś doceniam też styl i konstrukcję całości.
Cała ta krótka niestety opowieść to dla Łazarza nauka, “ile w tym jest cnoty, gdy ludzie niskiego stanu potrafią się wznieść, a ile występku, gdy ludzie dostojni nisko upadają”.
Najważniejsze, że jest on ofiarą społeczeństwa, w którym panującą zasadą jest egoizm połączony z odwieczną pokorą wobec silnych i bezgraniczną pogardą do słabszych. Pojawiają się tu niemal wyłącznie przejawy najgorszych moralnie zachowań; wyzysku, cwaniactwa, oszustwa, upokarzania i na co tam jeszcze błogosławiona wolna wola pozwala człowiekowi.
Postawa naszego bohatera tak naprawdę wiele od nich nie odbiega, a niektóre jego czyny budzą sprzeciw, np. podła zemsta na ślepcu. “Prowadziłem go zawsze najgorszymi drogami, umyślnie, żeby mu dopiec i dokuczyć. Jeżeli na drodze zaczęły się kamienie, wiodłem go po nich średnich Jeżeli było błoto, wybierałem, gdzie było najgłębsze. Wprawdzie i ja sam wówczas nie szedłem po suchym, ale z radością zgodziłbym się stracić jedno oko, bylebym tylko mógł pozbawić pary oczu tego, który nie miał ich wcale”. Alb ustawienie go tak do skoku przez rzekomą przeszkodę, aby uderzył głową w słup...
Niemniej jednak takie czy inne jego postawy to skutek przystosowania się do sytuacji w najprostszy, niejako instynktowny sposób dla prześladowanej istoty, znającej tylko zło. A jego zachowania zmieniają się np., gdy ma do czynienia ze szlachcicem, który - być może z przymusu sytuacyjnego czyli Pani Biedy - traktuje go lepiej niż poprzednicy, a może nawet po prostu po ludzku.. I właśnie ta przygoda ale i nauka dla chłopca, trafiła do mnie najbardziej….
Szlachcic budzi wręcz czułość, gdy np. udaje że nie jest głodny, ale gdy widzi suchy chleb u swego sługi… “- Na honor, ten chleb wygląda mi wcale dobrze! Na długie życie nie ma na świecie lepszego środka, jak mało jadać”.
“ - Czekałem na ciebie z obiadem, a potem widząc, że nie przychodzisz, zjadłem sam”.
- Powiem ci, Łazarzu, iż pierwszy raz widzę w życiu człowieka, który by jadł z takim apetytem. Każdy, kto nie miałby nawet żadnej ochoty do jedzenia, musi nabrać apetytu, patrząc, jak ty jesz. - Jak Boga kocham, zjadłem to z takim smakiem, jak gdybym dziś nic jeszcze nie miał w ustach”.
“Uwolniwszy się od złych gospodarzy, którym pierwej służyłem, i szukając lepszego, wpadłem z deszczu pod rynnę. Napotkałem takiego, co nie tylko, że mnie nie utrzymywał, ale jeszcze ja musiałem go żywić. Pomimo tego lubiłem go, widząc, że on sam nic nie ma i nic dać nie może”.
“Zazwyczaj bowiem służba porzuca swoich panów, a ze mną stało się inaczej: mój pan opuścił mnie i uciekł ode mnie”.
Mocno mnie uderzyło zakończenie, swoiście szczęśliwe dla Łazika. "Osiągnąłem wreszcie to, do czego dążyłem, a mianowicie służbę państwową: wiedziałem bowiem, że nikt nie żyje tak dobrze, jak człowiek na stanowisku urzędnika".
Otóż to....! "Tłuste koty” na państwowym wikcie zawsze mają najlepiej. Tak było w XVI wieku, w XX , w naszym i tak samo będzie w XXII - jeżeli w ogóle nastanie....
PS Ceterum censeo..., najlepszą rzeczą nurtu pikarejskiego jest genialny “Żywot młodzika niepoczciwego imieniem Pablos, czyli wzór dla obieżyświatów i zwierciadło filutów” Francisca de Quevedo.
Poznana już nawet nie powiem ile lat temu, pierwsza w dziejach książka z nurty pikarejskiego, nadal świeci jasnym blaskiem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiedawno czytałem “Nowe przygody i nieszczęścia Łazika z Tormesu” noblisty Camila Joségo Celi i tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że ta imitacja słabo się ma do szesnastowiecznego anonimowego oryginału.
Opowieść o przypadkach nieszczęsnego...
Bardzo ciekawa opowieść, a raczej podróż po różnych światach i domach ludzi z na pozór różnymi wartościami, a jednak podobnymi przywarami. Powieść jest niezwykle aktualna i uniwersalna, a główny bohater wzbudza w czytelniku różne odczucia, ale przede wszystkim sporo refleksji, dotyczącej szczególnie tego, za czym rzeczywiście warto podążać w życiu. Przywodzi mi nieco na myśl "Małego Księcia", za którym nie przepadam, za to ten utwór, zdecydowanie przypadł mi do gustu.
Bardzo ciekawa opowieść, a raczej podróż po różnych światach i domach ludzi z na pozór różnymi wartościami, a jednak podobnymi przywarami. Powieść jest niezwykle aktualna i uniwersalna, a główny bohater wzbudza w czytelniku różne odczucia, ale przede wszystkim sporo refleksji, dotyczącej szczególnie tego, za czym rzeczywiście warto podążać w życiu. Przywodzi mi nieco na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpróbujcie sobie wyobrazić, co czuje wielbicielka powieści łotrzykowskich, każdej z jej licznych odmian, gdy dostanie w swoje ręce sam pierwowzór, hiszpańską pramatkę novela picaresca, czyli „Łazika z Tormesu”. Otóż właśnie, zamienia się w śledczego, uważnego łowcę detali, zachwyconą psychofankę, pragnącą prześledzić, które wątki przyjęły się na stałe, a co przez dziesięciolecia zmieniano, by z Łazika (Łazarza) wyrósł Dyl Sowizdrzał, Idzi Blas, Simplicissimus (o nim napiszę w oddzielnej recenzji) czy choćby niezapomniani, tak charakterystyczni bohaterowie Dickensa.
„Żywot Łazarza” to minipowiastka, zaledwie osiemdziesięciostronicowe cacko, którego autorstwo, przypisywane temu i owemu, tak naprawdę nigdy nie zostało dowiedzione. Ktokolwiek to jednak był, chwała mu za to, że wykreował coś, co z anonimowego, mikroskopijnego zapisu powędrowało w świat, rozrastając się w kolejne, obszerne tomy, przekształcając się i ewoluując płynnie, darowując nam za bohatera wesołego bystrzachę z nizin społecznych, który musi sobie jakoś radzić w życiu, a jednocześnie przenosząc się z miejsca na miejsce, bez sentymentu i dwornej uniżoności, za to z przekorną inteligencją i humorem roztacza przed nami wcale nie taki znów szlachetny obraz własnego kraju i jego mieszkańców reprezentujących różne sfery.
„Żywot Łazika z Tormesu” to Hiszpania z połowy XVI wieku, nietolerancyjna w stosunku do innowierców, a więc Żydów i muzułmanów, nad wyraz surowa i pobożna z wierzchu, stawiająca honor przed jakimkolwiek innym pojęciem, jak możemy się przekonać, także takim jak współczucie, miłosierdzie i prawdomówność. Kto może nam o tym opowiedzieć lepiej, jak nie biedny, od dziecka zdany tylko na siebie, syn złodzieja i prostytutki, czyli tytułowy Łazik? By przeżyć służy po kolei kilku panom, z których żaden nie jest tym, za kogo się uważa, za to każdy robi wszystko, by zamiast pomóc, niedożywionego, brudnego sługę wykorzystać. Ślepiec jest leniwym pasożytem, tak sprytnym, jakby posiadał co najmniej dwie pary oczu o jastrzębiej ostrości. Ksiądz nie ma za grosz serca, które drgnęłoby na widok skręcającego się z głodu Łazika, któremu wydziela ledwie po parę okruchów chleba, powodowany iście nie chrześcijańskim sknerstwem. Szlachcic, ubrany w marne pozory szlachectwa, okazuje się nadętym pychą nikim, który nie mając nic i niczego nie reprezentując, oczekuje oddawania sobie pokornych honorów, a gdy ma płacić własne długi salwuje się żałosną ucieczką. Mamy jeszcze zakonnika o nader świeckich upodobaniach i sprzedawcę fałszywych bulli odpustowych odprawiającego podziwu godne przedstawienie.
Nic więc dziwnego, że Łazik musi polegać na własnym sprycie i pomysłowości, które udoskonala do perfekcji, by przeżyć, przy okazji rozśmieszając nas do łez. Nie jest szlachetnym idealistą ani delikatnym, nieśmiałym chłopczykiem, gdyby nie wykształcił w sobie odwagi i bezczelności, pewnie byśmy o nim nie usłyszeli. A jednak to on właśnie, ten chudzielec bez grosza przy duszy, karmi swego pana – szlachetnego hidalgo, gdy ten uważa, że lepiej umrzeć z głodu niż zapracować na chleb. Duma to, czy może głupia, zawzięta pycha? Ani ksiądz, ani szlachcic nie mają w sobie żadnego z przypisanych im atrybutów. Wręcz odwrotnie, są zaprzeczeniem cech, jakie opiewają minstrele, opisują romantyczne księgi czy dworskie kroniki.
Na tak bezkompromisową i zjadliwie komiczną krytykę zdobyć się może tylko niewinna, nie mająca nic do stracenia dusza, oglądająca świat z perspektywy niskiego stołka i śpiąca w „nogach” łóżka. Bowiem Łazik, mimo całego swojego tupetu i krętactwa, pozostaje najbardziej czysty ze wszystkich, czujemy to jakimś szóstym zmysłem i przyjmujemy jego przedstawienie świata z pełną ufnością.
Ta satyra na społeczeństwo, w lekkiej, komediowej formie, z domieszką podróży i przygody, przypominająca nieco slapstickową komedię, posiada zarazem ostre, pełne jadu żądło, zdolne mocno ukłuć. Dostrzeżono to już niemal pięćset lat temu i wpisano „Łazika” na listę ksiąg zakazanych, co nie przeszkodziło powiastce zainspirować z upływem czasu licznych twórców. Szelma Łazik, vel Łazarz, urodzony pod Salamanką hiszpański chłopiec, został powielony w wielu kolejnych egzemplarzach, francuskich, angielskich, a nawet niemieckich, zyskując przy okazji nowe twarze oraz coraz bardziej skomplikowane i interesujące osobowości. Zawsze wszak puenta sprowadza się do pokazania „ile w tym jest cnoty, gdy ludzie niskiego stanu potrafią się wznieść, ale ile występku, gdy ludzie dostojni nisko upadają.”
Egzemplarz otrzymałam od: https://sztukater.pl/
Spróbujcie sobie wyobrazić, co czuje wielbicielka powieści łotrzykowskich, każdej z jej licznych odmian, gdy dostanie w swoje ręce sam pierwowzór, hiszpańską pramatkę novela picaresca, czyli „Łazika z Tormesu”. Otóż właśnie, zamienia się w śledczego, uważnego łowcę detali, zachwyconą psychofankę, pragnącą prześledzić, które wątki przyjęły się na stałe, a co przez...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsza powieść z nurtu literatury sowizdrzalskiej, do którego mam słabość. Nad podziw dobrze wytrzymuje próbę czasu, ma w końcu jakieś 400 lat, a jak najbardziej daje się czytać. Pierwszy raz z imieniem Łazika spotkałem się w piosence Piwnicy pod Baranami pełnej złorzeczenia. Później obejrzałem znakomicie obsadzony teatr TV w reżyserii Piotra Trzaskalskiego, z przejmującym zakończeniem, z Mariuszem Benoit i Dariuszem Toczkiem w roli Łazika. W efekcie czytałem to teraz przez pryzmat obejrzanego spektaklu (świetnego). Oczywiście styl opowieści jest już lekko archaiczny, niektóre żarty prostackie. Ale ogólny nastrój walki o przetrwanie wśród wrogo nastawionych skąpych i okrutnych pracodawców nie traci i dziś na świeżości.
Pierwsza powieść z nurtu literatury sowizdrzalskiej, do którego mam słabość. Nad podziw dobrze wytrzymuje próbę czasu, ma w końcu jakieś 400 lat, a jak najbardziej daje się czytać. Pierwszy raz z imieniem Łazika spotkałem się w piosence Piwnicy pod Baranami pełnej złorzeczenia. Później obejrzałem znakomicie obsadzony teatr TV w reżyserii Piotra Trzaskalskiego, z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z najwcześniejszych opowieści łotrzykowskich w hiszpańskiej literaturze nie zawodzi. Czytać trzeba z pewnym przymrużeniem oka, bo ewidentnie parodiuje się tutaj hiszpańskie społeczeństwo XVI wieku, jednak nie przeszkadza to w odbiorze całości. Polecam, przygody Łazika niejednokrotnie wywołały u mnie uśmiech.
Jedna z najwcześniejszych opowieści łotrzykowskich w hiszpańskiej literaturze nie zawodzi. Czytać trzeba z pewnym przymrużeniem oka, bo ewidentnie parodiuje się tutaj hiszpańskie społeczeństwo XVI wieku, jednak nie przeszkadza to w odbiorze całości. Polecam, przygody Łazika niejednokrotnie wywołały u mnie uśmiech.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOto „Żywot Łazika z Tormesu”. Dzieło fikcji [a może i nie?] spisane przez nieznanego Autora [a zarazem pierwszoosobowego narratora] prawdopodobnie gdzieś pomiędzy 1541 a 1553 rokiem.
Jak widać, sporo tutaj niewiadomych; okryta nimbem tajemnicy tożsamość twórcy jednak nie powinna dziwić, gdy weźmie się pod uwagę to, o czym ów jegomość pisał. Przygody Łazarza to bowiem historia pełna zjadliwego komentarza na ówczesne społeczeństwo, a do tego napisana z ogromnym poczuciem humoru. W „Żywocie” obrywa się – po równo [i przede wszystkim] – duchowieństwu i szlachcie. Ujawnienie twórcy mogłoby więc wiązać się z przeprowadzeniem śledztwa i poniesieniem surowych konsekwencji… [A najlepiej świadczy o tym fakt, iż książka trafiła do Indeksu Ksiąg Zakazanych].
Historia życia Łazika bawi, zdumiewa i zmusza do refleksji. Oto bowiem Łazik-nikt, postać z nizin społecznych, zrywa maski swoim chlebodawcom ukazując ich prawdziwe oblicze. Podczas swoich przygód Łazarz odkrywa czym jest głód i wynajduje najróżniejsze sposoby jak wrzucić coś do swego wiecznie pustego żołądka. Kombinuje przy tym nie gorzej niż jego „opiekunowie”; a to kogoś oszuka, a to pójdzie po prośbie, a to coś ukradnie… Co najciekawsze – ten Łazik-nikt, chłopak z marginesu, często stoi moralnie wyżej niż jego żywiciele.
„Żywot Łazika z Tormesu” zapoczątkował nowy gatunek w literaturze – powieść łotrzykowską [novela picaresca]. Ale powiedzieć, że tylko Łazarz jest tutaj łotrzykiem, byłoby czymś niesprawiedliwym – mam wrażenie, że łotrzykiem jest tutaj każdy, o kim Łazik pisze trochę więcej. Wyższe umiejscowienie na drabinie społecznej nie sprowadza się tylko do lepszego statusu materialnego; to przede wszystkim większe pole do manewru; do bycia oszustem.
Przygody Łazika są przy tym napisane lekko i czyta się je ze stałym zdumieniem i/lub uśmiechem na ustach. Świetna i ożywcza lektura – serdecznie polecam👍
Książkę do recenzji otrzymałem od Wydawnictwa (współpraca barterowa).
Dłuższa recenzja na mojej stronie: https://karols.pl/zywot-lazika-z-tormesu-recenzja/
Oto „Żywot Łazika z Tormesu”. Dzieło fikcji [a może i nie?] spisane przez nieznanego Autora [a zarazem pierwszoosobowego narratora] prawdopodobnie gdzieś pomiędzy 1541 a 1553 rokiem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak widać, sporo tutaj niewiadomych; okryta nimbem tajemnicy tożsamość twórcy jednak nie powinna dziwić, gdy weźmie się pod uwagę to, o czym ów jegomość pisał. Przygody Łazarza to bowiem...
Może być. Czytałam bardzo zabawną wersję, gdzie układ słów zdawał się być absolutnie przypadkowy i wszystko zlewało się ze sobą, ale książka ogólnie nie jest zła.
Może być. Czytałam bardzo zabawną wersję, gdzie układ słów zdawał się być absolutnie przypadkowy i wszystko zlewało się ze sobą, ale książka ogólnie nie jest zła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo wciągająca i zabawna.
Bardzo wciągająca i zabawna.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to wciągająca historia, aczkolwiek budzi ciekawość --- co tam jeszcze przeżył ten Łazik? Jakich ludzi napotkał?
Książeczka malutka, szybko się ją czyta, tak więc nawet gdyby miała się czytającemu nie spodobać, to nie powinien poczuć straconego czasu.
Nie jest to wciągająca historia, aczkolwiek budzi ciekawość --- co tam jeszcze przeżył ten Łazik? Jakich ludzi napotkał?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążeczka malutka, szybko się ją czyta, tak więc nawet gdyby miała się czytającemu nie spodobać, to nie powinien poczuć straconego czasu.