rozwińzwiń

Czechy. To nevymyslíš

Okładka książki Czechy. To nevymyslíš autorstwa Aleksander Kaczorowski
Okładka książki Czechy. To nevymyslíš autorstwa Aleksander Kaczorowski
Aleksander Kaczorowski Wydawnictwo: Muza Seria: Spektrum Poleca publicystyka literacka, eseje
303 str. 5 godz. 3 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Spektrum Poleca
Data wydania:
2022-10-05
Data 1. wyd. pol.:
2022-10-05
Liczba stron:
303
Czas czytania
5 godz. 3 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328720862
Czy Czesi faktycznie zasługują na miano najbardziej wyluzowanego narodu Europy Środkowej? Dlaczego mieszkańcy Brna, Ostrawy czy Ołomuńca nie cierpią, gdy ktoś mówi, że mieszkają w Czechach? Ile jest prawdy w stwierdzeniu: Co Czech do muzykant? Franz Kafka, Bohumil Hrabal, Milan Kundera, Ota Pavel – w czym tkwi fenomen czeskiej literatury, sprawiający, że mieszkańcy tego niezwykłego kraju wolą chrzcić książki niż dzieci? I czy rzeczywiście są narodem ateistów? Jak Czesi zostali mistrzami bajek dla dzieci? Dlaczego tak trudno nauczyć się ich języka i czemu Polacy nie powinni w Czechach używać słowa „szukać ”? Czym jest czeski klid i czy można się go nauczyć? Jaka jest geneza przemysłowej potęgi tego małego narodu i jak wzbogacili się tamtejsi oligarchowie?

Czechy. To nevymyslíš to opowieść o kraju i ludziach, którzy rzeczywiście są przekonani, że żyją w najlepszym miejscu na ziemi. Czy jest tak naprawdę?
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czechy. To nevymyslíš w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Czechy. To nevymyslíš



1734 628

Oceny książki Czechy. To nevymyslíš

Średnia ocen
6,6 / 10
213 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czechy. To nevymyslíš

avatar
598
532

Na półkach: ,

Zaczyna się całkiem nieźle od opisu Pragi, ale potem okazuje się, że autor postanowił opisać zbyt wiele tematów, mając do dyspozycji ograniczoną liczbę stron do zagospodarowania. Wychodzi więc z tego praca bardzo mocno skrótowa i nie oddająca w pełni czeskiej specyfiki. Na dodatek słabe są wstawki polityczne, a rzeczywistość wręcz zmiażdżyła autora, bo Czesi po przyjęciu tysięcy Ukraińców ostatecznie wybrali władzę, która nie chce pomagać Ukrainie i najchętniej pozbyłaby się jej obywateli ze swojego kraju.

Zaczyna się całkiem nieźle od opisu Pragi, ale potem okazuje się, że autor postanowił opisać zbyt wiele tematów, mając do dyspozycji ograniczoną liczbę stron do zagospodarowania. Wychodzi więc z tego praca bardzo mocno skrótowa i nie oddająca w pełni czeskiej specyfiki. Na dodatek słabe są wstawki polityczne, a rzeczywistość wręcz zmiażdżyła autora, bo Czesi po przyjęciu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
548
35

Na półkach:

Niestety, ale książka nie podeszła mi wcale a wcale. Zgadzam się z poprzednimi opiniami - autor chciał złapać kilka srok za ogon (i wszystkie mu uciekły). Reportaż ten mógłby być o wiele ciekawszy gdyby np wzorem innych ogólno-krajowo-podróżniczo-makłowiczowych reportaży skupił się objeżdżając Czechy np z Północy na Południe, wplatając w historię regionu, jakieś ciekawostki, historię ogólną, savoir-vivre etc etc. Zamiast tego mamy różnej jakości i długości rozdziały, które chaotycznie łączą się w całość, co chwila odwołując się do Pragi i do osobistych przeżyć autora (co za przeproszeniem, ale niestety guzik mnie to interesuję. Niestety w Pradze jeszcze nie byłem, a nie czytałem jeszcze innych książek Pana Kaczorowskiego). Niemniej, książka ta może być fajnym wstępem dla laika, co rzeczywiście o Czechach słyszał tyle, że piją pivo i śmiesznie mówią (choć może bardziej byłbym skłonny polecić im wtedy Jakuba Medka, ale mniejsza o to). Autor na pewno poświęcił dużo pracy na napisanie tej książki i ma ogrom wiedzy i pasji o omawianego tematu, ale z powodów wyżej wymienionych, nie mogę wystawić wyższej noty, nawet jeśli bardzo bym chciał.

Niestety, ale książka nie podeszła mi wcale a wcale. Zgadzam się z poprzednimi opiniami - autor chciał złapać kilka srok za ogon (i wszystkie mu uciekły). Reportaż ten mógłby być o wiele ciekawszy gdyby np wzorem innych ogólno-krajowo-podróżniczo-makłowiczowych reportaży skupił się objeżdżając Czechy np z Północy na Południe, wplatając w historię regionu, jakieś...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16727
3231

Na półkach: ,

Aleksander Kaczorowski, jeden z najwybitniejszych polskich bohemistów, w swojej książce „Czechy. To nevymyslíš” nie próbuje tworzyć kolejnego przewodnika turystycznego po Pradze. Zamiast tego serwuje nam literacką i historyczną ucztę, która rozbija powierzchowne stereotypy o „wesołym Czechu z piwem w dłoni”. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce wyjść poza ramy czeskiego humoru i zrozumieć, co kryje się w duszy narodu, który – jak głosi tytuł – „sam by tego nie wymyślił”.

Poza maskę Szwejka
Autor od pierwszych stron rzuca wyzwanie polskiemu postrzeganiu Czechów. My, Polacy, często patrzymy na nich przez pryzmat Szwejka, Krecika czy lekkich komedii filmowych. Kaczorowski brutalnie, choć z wielką klasą, przypomina, że ta powierzchowna lekkość to często pancerz ochronny. Analizując losy takich postaci jak Bohumil Hrabal, Václav Havel czy Ota Pavel, autor pokazuje, że czeska kultura jest głęboko zakorzeniona w tragizmie, traumach historycznych i trudnych wyborach moralnych.

Książka jest zbiorem esejów i szkiców, które układają się w fascynującą opowieść o narodzie, który musiał przetrwać między wielkimi mocarstwami, wybierając drogę przetrwania zamiast straceńczej walki. Kaczorowski z chirurgiczną precyzją analizuje momenty zwrotne w czeskiej historii – od porażki na Białej Górze, przez Monachium, aż po Praską Wiosnę i aksamitną rewolucję.

Piwo, literatura i polityka
Siłą tej książki jest jej wielowymiarowość. Autor płynnie przechodzi od anegdot o przesiadywaniu w gospoda (które w Czechach są centrami życia intelektualnego) do głębokich analiz literackich. Kaczorowski pokazuje, że czeskość to stan umysłu – specyficzne połączenie plebejskości z wysoką kulturą, ateizmu z głęboką potrzebą sensu oraz ironii, która pozwala oswoić nawet największy mrok.

Szczególnie poruszające są fragmenty poświęcone Hrabalowi. Kaczorowski, będąc biografem wielkiego pisarza, potrafi nakreślić jego portret w sposób niemal intymny, pokazując, jak „małe życie” zwykłych ludzi staje się w czeskiej literaturze wielką metafizyką.

Dlaczego warto?
„Czechy. To nevymyslíš” to książka napisana z ogromną erudycją, ale pozbawiona akademickiego zadęcia. Styl Kaczorowskiego jest lekki, potoczysty i pełen intelektualnej pasji. To nie jest tylko opowieść o sąsiadach; to lustro, w którym my, Polacy, możemy przejrzeć nasze własne kompleksy, mity narodowe i podejście do historii.

Autor nie boi się trudnych tematów, takich jak czeski kolaboracjonizm, stosunek do Niemców sudeckich czy specyficzna odmiana cynizmu. Jednocześnie robi to z ogromną empatią, dzięki czemu po lekturze Czechy stają się nam bliższe nie jako pocztówkowy kraj, ale jako naród z krwi i kości, zmagający się z tymi samymi demonami nowoczesności co reszta Europy.Podsumowując, książka Aleksandra Kaczorowskiego to błyskotliwy, wielowarstwowy portret narodu, który warto znać lepiej. To lektura, która bawi, uczy, a przede wszystkim – zmusza do myślenia.

Aleksander Kaczorowski, jeden z najwybitniejszych polskich bohemistów, w swojej książce „Czechy. To nevymyslíš” nie próbuje tworzyć kolejnego przewodnika turystycznego po Pradze. Zamiast tego serwuje nam literacką i historyczną ucztę, która rozbija powierzchowne stereotypy o „wesołym Czechu z piwem w dłoni”. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce wyjść poza ramy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

575 użytkowników ma tytuł Czechy. To nevymyslíš na półkach głównych
  • 289
  • 275
  • 11
88 użytkowników ma tytuł Czechy. To nevymyslíš na półkach dodatkowych
  • 45
  • 10
  • 10
  • 9
  • 5
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Aleksander Kaczorowski
Aleksander Kaczorowski
Polski tłumacz, eseista i dziennikarz. Studiował socjologię w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, a następnie slawistykę w Instytucie Slawistyki UW (ukończone w 1998). Wydał zbiór esejów "Praski elementarz" (Czarne 2001) oraz przekłady książek Bohumila Hrabala (m.in. "Czuły barbarzyńca", 1997),Josefa Škvorecký'ego i Egona Bondy'ego. Pracował w Gazecie Wyborczej, z której odszedł w czerwcu 2002 w proteście przeciwko pozostawieniu w redakcji Lesława Maleszki. Był zastępcą redaktora naczelnego tygodnika Newsweek Polska. Pracował również w redakcji Forum, także jako zastępca redaktora naczelnego. Powrócił jednak do pracy w tygodniku Newsweek Polska, jako jeden z zastępców redaktora naczelnego. Wydał książkę "Praskie Łowy" (Świat Książki).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rzeźnia numer jeden i inne reportaże z Niemiec Jerzy Haszczyński
Rzeźnia numer jeden i inne reportaże z Niemiec
Jerzy Haszczyński
Inne Niemcy Tytuł „Rzeźnia numer jeden i inne reportaże z Niemiec” jednoznacznie nawiązuje do powieści Kurta Vonneguta. Nie jest to raczej przypadek, choć tytułowy reportaż jako tako odnosi się po prostu do największej rzeźni w Europie. Jednak w naszym zbiorze tekstów Jerzego Haszczyńskiego znajdziemy dużo więcej. Wątki polskie w Niemczech? Jest. Różnice między wschodem i zachodem Niemiec? Jeszcze jak. Podobieństwa dawnego NRD do Polski? Oczywiście. A wszystko w imigrancko-prawicowym sosie. Co ciekawe reportaże Haszczyńskiego nie tylko potrafią cofnąć nas w czasie do I Wojny Światowej, to także reportaże powtarzane przez autora. Autor odwiedza niektóre osoby i miejsca ponownie, porównując je. Czasem komuś się polepszyło, ktoś inny już nie chce rozmawiać, a kto inny jak skała stoi niezmieniony. Takie reportaże są niezwykle interesujące, bo można porównywać tabelki i cyferki z urzędów statystycznych, ale choćby taki ograniczony porównawczy wycinek rzeczywistości potrafi mieć dużą wartość. Sam autor w jednym wywiadzie powiedział, że właśnie powrót do tych starych tematów skłoniła go do napisania tej książki, a inne reportaże już przyszły same. Niestety mamy jedynie te napisane w okolicach 2020 roku. Te starsze trzeba znaleźć już samemu. Pierwszy reportaż zajmuje się dziećmi polskich pracowników przymusowych z II Wojny Światowej. Dzieci polskich mężczyzn i niemieckich kobiet w państwie poważnie myślącej o eugenice to przerażająca myśl dla obu stron – dla nazistów przerażonych zanieczyszczeniem krwi i Polaków przerażonych tym, co z dziećmi zrobią. Nie będę odkrywał tu szczegółów, bo jest tam więcej, również osobistych kwestii. Mogę powiedzieć tylko, że bardzo często motyw szukania rodziców nie kończy się w rzeczywistości tak słodko. Najciekawsze w tym reportażu było jednak tzw. zniemczanie obiecujących aryjsko ojców. Czego się nie robi dla zachowania twarzy? Innym nieoczywistym reportażem jest ten o muzułmańskich fascynacjach niemieckich nastolatek. Czytane Koranu, czy marzenie o hierarchicznej i bezpiecznej rodzinie nie może być przecież niebezpieczne? Gorzej, jak zrobi się coś w kierunku urzeczywistnienia tych marzeń i ucieknie do Państwa Islamskiego… A jak z każdą fazą – te bardzo szybko zanikają w strefie wojny. Nie jest to jedyny tekst zabierający nas geograficznie z Niemiec. W jednym z reportaży poznajemy kulisy hymnu arabskiej wiosny i jej autora, które nie są tak romantyczne, jak mogłoby się wydawać. Te podróże zabierają nas nie tylko do krajów muzułmańskich, a również na Litwę i do Polski. Haszczyński szuka prawdziwego grobu lub zwłok niesławnej Róży Luksemburg z komentarzem na temat niemieckiej lewicy. Wśród tych poszukiwań znajduje też inne tematy, jak korzenie Angeli Merkel, które prowadzą oczywiście do Polski. Czy Niemcy wiedzą o tych korzeniach, albo ich je obchodzą? Czy to jak z dziadkiem Tuska z Wermachtu? A może po prostu każdy wielki Niemiec lub kanclerz musi mieć związki z Polską? Jak Nietzsche albo Bismarck. Wielki nihilista robił to, by denerwować narodowe mieszczaństwo. I dziś w świecie „końca historii” i wzmożonej imigracji znów nacjonaliści są widoczni. W wielu swoich reportażach Jerzy Haszczyński pochyla się nad jedną zauważalną zmianą od swoich poprzednich tekstów. W Niemczech pojawili się prawicowi ekstremiści, politycy z wypowiedziami nieodróżnialnymi od Hitlera, czy właśnie AfD (niem: Alternative für Deutschland, pl: Alternatywa dla Niemiec). Autor zadaje pytanie dlaczego i skąd się wzięli? To, że schizofrenik dokona zbrodni, wyobrażając sobie ludobójstwo nawet połowy Niemców i wszystkiego na wschód po Pacyfik (sic!),jeszcze nic nie znaczy. Zastanawiające jest otoczenie i jak ono reaguje. A raczej, czego nie zrobiło i do czego dopuściło. A na wschodzie, wyzyskiwanym przez Zachód tak samo jak Polska w latach 90., rośnie frustracja. Frustracja, którą wykorzystują wpierw postkomuniści, a potem ugrupowania prawicowe. Brzmi znajomo? Nawet bardziej osobiste historie bywają podobne. Nie należy jednak popadać w zbytnie upodobnianie. PRL był jednym z najbardziej liberalnych politycznie państw bloku wschodniego. Wiele innych demoludów, w tym NRD nie miało tego luksusu, a jedynie ten gospodarczy dla uspokojenia ludności. Z tego powodu pierwsze protesty to dopiero 1989. Ze wschodem ostatecznie anektowanym i bez własnych większych tradycji politycznych ponad postkomunistów. Polska pod tym względem, stety niestety wyszła chyba nieco lepiej. Haszczyński skupia się na podobieństwach, a te różnice jedynie zaznacza. W reportażach Haszczynskiego można też dostrzec inne podobieństwa między Polską a Niemcami. Szczególnie w tytułowym reportażu – „Rzeźnia numer jeden”, który zostawiłem na koniec. Reżyser Bong Joon-ho twierdził, że kiedy opowiada swoje historie, mówi do swojego narodu – do Koreańczyków. Jednak okazuje się, że na twórczość oskarowego reżysera widownie innych narodów reagują podobnie. Po odkryciu tego stwierdził, że oni też są jednym narodem. Że wszyscy jesteśmy narodem kapitalistów. I o tym problemie opowiada ten reportaż. Ofiarami gastarbeitu w Niemczech okazują się Polacy, ale to model imigranckiej taniej siły roboczej kapitalizmu. Działa równie dobrze w Polsce. Po prostu kto inny jest ofiarą. A kapitalizm, jak by powiedział Marks, wzbudza tylko poczucie alienacji, tranzakcyjności relacji, myślenie w kategoriach gry o sumie zerowej i wyzysk. I o tym właśnie jest „Rzeźnia numer jeden”. O ironio wiele z powyższych tematów wydaje się bardzo lewicowych, albo proniemieckich. Nic bardziej mylnego – niektórzy twierdzą, że Jerzy Haszczyński należy do prawego skrzydła „Rzeczypospolitej”. Bo jak zawsze, często lewica i prawica dostrzega podobne problemy, ale daje inne rozwiązania. Jednak poza polityką – zrozumienie drugiego człowieka może mieć wartość samą w sobie. A autor pozwala wyjść nam poza stereotypy i zobaczyć, że w Niemczech też są ludzie. Tak, jak sprawa w rzeźni sprawiła, że Niemcy dostrzegli ich w gastarbeiterach. I tak Niemcy mają swój ordnung, ale i on ma swoje problemy. Problemy, które ironicznie wynikają u nich z zaufania do państwa, a u nas z jego braku. Książka przeczytana dzięki życzliwości Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na86 miesięcy temu
Rubież. Reportaż wędrowny Ewa Pluta
Rubież. Reportaż wędrowny
Ewa Pluta
W swojej zawartości „Rubież. Reportaż wędrowny” Ewy Pluty to mozaika spotkań, krajobrazów i trudnych pytań, które autorka zbiera podczas swojej wędrówki wzdłuż wschodniej granicy Polski. To zapis drogi przez Podlasie, Lubelszczyznę i bieszczadzkie bezdroża, gdzie rytm marszu wyznacza tempo odkrywania kolejnych warstw rzeczywistości pogranicza. Książka nie jest jednak klasycznym dziennikiem podróży; to głęboki, wielowarstwowy reportaż o miejscach, które z malowniczych „końców świata” stały się linią frontu politycznego i humanitarnego napięcia, trwale zmieniając życie ich mieszkańców. Pluta z wielką wrażliwością kreśli portret współczesnej granicy, gdzie sielankowy krajobraz brutalnie zderza się z rzeczywistością kryzysu uchodźczego. Reporterka rozmawia z rolnikami, właścicielami agroturystyk i aktywistami, pokazując, jak ich codzienność została zdominowana przez obecność wojska, druty kolczaste i nieustanny dźwięk helikopterów. Autorka stawia pytania o granice empatii i gościnności w świecie, który nagle został podzielony na „nas” i „obcych”, a pas przygraniczny stał się strefą wyłączoną nie tylko z turystyki, ale momentami i z normalności. Styl Ewy Pluty jest surowy, a jednocześnie niesłychanie plastyczny. Opisy przyrody – dzikiej, nieprzeniknionej puszczy i bagien – budują duszny, niemal klaustrofobiczny klimat. Natura w „Rubieży” nie jest tylko tłem; to świadek dramatów i milczący wspólnik tych, którzy próbują przetrwać w pasie przygranicznym. Autorka świetnie oddaje kontrast między spokojnym nurtem Bugu a poczuciem osaczenia wywołanym przez wszechobecne kontrole drogowe i militaryzację regionu, która wdarła się w intymność wiejskiego życia. Książka ta jest ważnym głosem w dyskusji o polskiej tożsamości i bezpieczeństwie. Pluta unika czarno-białych podziałów, pozwalając wybrzmieć różnym perspektywom – od lęku przed nieznanym, po bezinteresowną chęć niesienia pomocy. „Rubież” to reportaż o pęknięciu: w krajobrazie, w prawie i w ludzkich sercach. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, co dzieje się na obrzeżach naszej rzeczywistości, i jak to wpływa na naszą wspólną przyszłość. Po odłożeniu tej książki granica przestaje być tylko kreską na mapie, a staje się żywą, bolącą raną.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Minuty. Reportaże o starości Iza Klementowska
Minuty. Reportaże o starości
Iza Klementowska
Szalenie istotny temat: starzenie się jako zjawisko zepchnięte na margines współczesnego świata, zdominowanego przez kult młodości, piękna, sprawności ciała. I tu uwidacznia się wielka wartość książki: oddanie głosu osobom starszym, pokazanie ich perspektyw, ich narracji o sobie, o tym jak się widzą, czują, co przeżywają i jak radzą sobie ze swoją starością w wielu aspektach. To ważne, bo choć artykułów o zmianach demograficznych, starzejącym się społeczeństwie, spodziewanym kryzysie na rynku pracy i w kasie ubezpieczeń społecznych mamy dużo, to w większości operują one makroskalą. Dane ekonomiczne i socjologiczne są kluczowe dla polityków i ekonomistów, jednak perspektywa osobista osób w podeszłym wieku pokazuje zupełnie inny, bardzo ludzki wymiar starości. A jednak... przeżyłem literacki zawód. Zwłaszcza w zestawieniu ze znakomitymi książkami p. Klementowskiej o dwudziestowiecznych losach i narodowej psyche Portugalczyków i Mozambijczyków. "Minuty" prezentują wiele perspektyw na starość, ale zarazem niemal wszystkie opowieści wydają się dosyć oczywiste, przewidywalne, od razu wydają się nam znane czy to z życia naszych bliskich i znajomych, czy historii usłyszanych w przedziale pociągu albo poczekalni lekarskiej, a może odcinków jakiegoś serialu. Czy to zarzut? Trochę tak. Oczekiwałem, że reportaż powie mi coś nowego, albo pozwoli świeżo, inaczej spojrzeć na zjawiska już mi znane. To się w moim przypadku nie udało, mimo płynnej narracji, zrozumiałej konstrukcji i dobrego warsztatu językowego autorki. Ale każdy do tego ważnego tematu podejdzie inaczej, więc zachęcam do lektury i własnych obserwacji.
Bartosz - awatar Bartosz
ocenił na62 dni temu
Niewygodni. Mówią prawdę o wojnie Magdalena Rigamonti
Niewygodni. Mówią prawdę o wojnie
Magdalena Rigamonti
Książka Magdaleny Rigamonti, „Niewygodni. Mówią prawdę o wojnie”, to pozycja, która wdziera się w sumienie czytelnika z siłą pocisku. Autorka, znana z bezkompromisowego podejścia do dziennikarstwa śledczego i wywiadu, tym razem oddaje głos osobom, których relacje nie pasują do wygładzonych, podręcznikowych wersji historii. Moja ocena to solidne 7/10 – to rzetelny, bolesny i niezwykle potrzebny zbiór rozmów, który odziera wojnę z patriotycznego patosu, zostawiając jedynie surowy obraz ludzkiego cierpienia i moralnej dwuznaczności. W przypadku tej książki trudno mówić o fabule w sensie beletrystycznym. To raczej precyzyjnie skonstruowana mozaika wspomnień. Rigamonti rozmawia z ostatnimi świadkami historii – tymi, którzy widzieli rzeź wołyńską, przeżyli obozy, czy walczyli w partyzantce, ale ich opowieści przez lata były spychane na margines. Kluczem doboru rozmówców jest ich „niewygodność”. To ludzie, którzy nie boją się mówić o tym, że polscy bohaterowie bywali katami, a ofiary nie zawsze były niewinne. Autorka rzetelnie prowadzi swoich rozmówców przez labirynty pamięci, wyciągając na światło dzienne detale, które wywołują ciarki. Książka nie skupia się na wielkich bitwach, ale na tym, co działo się „pomiędzy” – w piwnicach, na strychach i w lasach, gdzie walka o przetrwanie często wymagała porzucenia człowieczeństwa. To brutalna lekcja historii, która pokazuje, że prawda o wojnie ma wiele odcieni szarości. Największą siłą tej publikacji jest warsztat dziennikarski Rigamonti. Autorka wykazuje się ogromnym profesjonalizmem, zadając pytania trudne, często bolesne, ale zawsze z szacunkiem do rozmówcy. Jej fachowość objawia się w umiejętności słuchania – pozwala świadkom mówić, nie przerywając im zbędnym komentarzem, co buduje intymną i gęstą atmosferę. Kolejnym atutem jest odwaga w dekonstruowaniu narodowych mitów. Rigamonti nie boi się kontrowersji, wierząc, że tylko pełna prawda, nawet ta najgorsza, może przynieść oczyszczenie. Pomimo wysokiego poziomu, książka posiada pewne słabsze punkty: Emocjonalne przeładowanie: Nagromadzenie traum i opisów okrucieństwa jest tak duże, że lektura staje się chwilami nie do zniesienia. Brak „oddechu” między kolejnymi rozmowami może powodować u czytelnika znieczulenie na opisywane tragedie. Nierówność rozmów: Niektóre wywiady są wybitne i odkrywcze, inne zaś wydają się powielać znane już schematy, co nieco osłabia siłę rażenia całej publikacji. Brak szerszego komentarza historycznego: Choć surowość relacji jest zamierzona, momentami brakuje mocniejszego osadzenia faktograficznego, który pomógłby młodszym czytelnikom w pełni zrozumieć kontekst opisywanych wydarzeń. „Niewygodni” to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, że wojna to przede wszystkim trauma pokoleń, a nie tylko daty w podręczniku. Magdalena Rigamonti wykonała rzetelną pracę, ratując od zapomnienia głosy, które dla wielu wciąż są zbyt trudne do wysłuchania.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Indie. Kraj miliarda marzeń Weronika Rokicka
Indie. Kraj miliarda marzeń
Weronika Rokicka
Indie. Kraj miliarda marzeń Autor: Weronika Rokicka Moja ocena: ★★★★★★★★☆☆ (8/10) Ciekawy i wciągający reportaż o Indiach, który pozwala spojrzeć na ten kraj z wielu różnych perspektyw. Trzeba przyznać, że autorka włożyła dużo pracy w ukazanie złożoności i ogromnej różnorodności tego potężnego azjatyckiego państwa. Książka nie ogranicza się do ogólników — przeciwnie, w wielu miejscach schodzi na poziom konkretnych grup społecznych, regionów czy języków, co pozwala lepiej zrozumieć, jak wielowymiarowe są Indie. Publikacja ma charakter przekrojowy, a jednocześnie zachowuje przystępność. Autorka prowadzi czytelnika przez kolejne wątki w sposób uporządkowany, dzięki czemu nawet bardziej złożone zagadnienia nie przytłaczają. W moim przypadku był to audiobook i muszę przyznać, że forma ta bardzo dobrze się sprawdziła — całość odbierałem jako swoistą podróż przez Indie, pełną różnorodnych obrazów, historii i refleksji. Na szczególne uznanie zasługuje próba uchwycenia kontrastów — między nowoczesnością a tradycją, bogactwem a biedą, dynamicznym rozwojem a głęboko zakorzenionymi strukturami społecznymi. Dzięki temu książka nie jest jedynie opisem kraju, lecz także próbą zrozumienia procesów, które go kształtują. W moim odczuciu jednak niektóre wątki zostały nadmiernie rozbudowane kosztem innych. Dotyczy to zwłaszcza tematyki LGBT, której — moim zdaniem — poświęcono zbyt dużo miejsca w stosunku do całości książki. Rozdziały te nie wniosły dla mnie istotnej wartości poznawczej i sprawiały wrażenie nieco oderwanych od głównego nurtu opowieści. Mimo tej uwagi książka pozostaje bardzo wartościową i interesującą pozycją, która pozwala lepiej zrozumieć Indie i ich wewnętrzną różnorodność. To reportaż, który potrafi wciągnąć i jednocześnie skłonić do refleksji. 📖 14:08 · 21.03.2026 · 27/2026 · (A)
Paweł - awatar Paweł
ocenił na81 miesiąc temu
Cesarzowa. Pierwsze lata Sisi na wiedeńskim dworze Martina Winkelhofer
Cesarzowa. Pierwsze lata Sisi na wiedeńskim dworze
Martina Winkelhofer
Uwielbienie dla cesarzowej Elżbiety Bawarskiej w kulturze popularnej od dekad karmi się kiczowatym wizerunkiem stworzonym przez filmy z Romy Schneider czy współczesne seriale typu „Cesarzowa Sisi”. W tej popkulturowej baśni Sissi to romantyczna buntowniczka, ofiara sztywnej etykiety i nieszczęśliwa kochanka. Jednak książka Martiny Winkelhofer, „Cesarzowa. Pierwsze lata Sisi na wiedeńskim dworze”, to rzetelna reporterska robota, która brutalnie, ale fascynująco rozlicza się z tym mitem. Moja ocena to wysokie 8/10 – to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak wyglądało prawdziwe życie w złotej klatce Hofburga. Dokumenty, listy, zdjęcia: Warsztat badaczki Największą siłą Winkelhofer jest jej warsztat. Autorka nie snuje domysłów; jej opowieść oparta jest na twardych dowodach: dokumentach, listach i zdjęciach, które pozwalają zajrzeć za kulisy monarchii Habsburgów. Dzięki analizie prywatnej korespondencji dworu, otrzymujemy obraz niezwykle fachowy i odarty z lukru. Autorka rekonstruuje codzienne rytuały, polityczne napięcia i skomplikowaną sieć zależności, w którą wpadła młodziutka Elżbieta. To profesjonalizm najwyższej próby – Winkelhofer nie ocenia, ona analizuje mechanizmy władzy, które miały zmielić osobowość bawarskiej księżniczki. Kompleks Kopciuszka kontra próżność Autorka rzetelnie przygląda się zjawisku, które można nazwać kompleksem Kopciuszka. Sissi, wyrwana z swobodnego Possenhofen, nagle staje się pierwszą damą najpotężniejszego mocarstwa Europy. Jednak Winkelhofer idzie o krok dalej niż autorzy romansów. Pokazuje, jak ten gwałtowny awans zrodził w Elżbiecie mechanizmy obronne, które często mylnie interpretuje się jako zwykłą próżność. W książce obsesyjna dbałość cesarzowej o urodę, głodówki i mordercze treningi nie są przedstawione jako fanaberia pięknej kobiety, lecz jako jedyna domena, nad którą Elżbieta miała pełną kontrolę w świecie zdominowanym przez protokół i wolę teściowej. To przejmujące studium psychologiczne – autorka pokazuje, że kult własnego ciała stał się dla Sissi formą narcystycznej zbroi, chroniącej ją przed poczuciem całkowitego uprzedmiotowienia na wiedeńskim dworze. Atuty i mankamenty Fachowość autorki objawia się w sposobie, w jaki opisuje ona relację Elżbiety z Franciszkiem Józefem. Zamiast płomiennego romansu, widzimy dwoje młodych ludzi, którzy kompletnie do siebie nie pasowali, przygniecionych ciężarem korony. Mimo bardzo wysokiej noty, książka posiada drobne mankamenty: Szczegółowość protokołu: Dla czytelnika niebędącego pasjonatem historii, drobiazgowe opisy etykiety i hierarchii dworskiej mogą być momentami nużące. Niespieszne tempo: Skupienie się wyłącznie na „pierwszych latach” sprawia, że narracja płynie wolno, co może nie przypaść do gustu osobom szukającym wartkiej akcji. „Cesarzowa” Martiny Winkelhofer to rzetelny i odważny portret kobiety, która nie pasowała do swojej epoki, a którą współczesność uwięziła w różowym micie. To książka, która zamiast baśni oferuje prawdę – bolesną, ale o wiele bardziej fascynującą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na82 miesiące temu
F*ck, Fame & Game. Co faceci robią w sieci Elżbieta Turlej
F*ck, Fame & Game. Co faceci robią w sieci
Elżbieta Turlej
"F*uck, fame & game. Co faceci robią w sieci" Elżbieta Turlej Książka ta zabiera nas w wirtualny świat polskich mężczyzn, urodzonych po 1989 roku, który – choć czasem trudno w to uwierzyć - istnieje naprawdę, tuż obok nas. Sięgnęłam po ten reportaż z polecenia bliskiej mi osoby. Czytając pierwszy rozdział byłam bardzo zaskoczona treścią. Nie uważam się za osobę, która żyje pod kamieniem, ale nazwiska i pseudonimy chłopaków, o których pisze Turlej nic mi nie mówiły. Wojtek Gola, Amadeusz Roślik, Paweł Tyburski czy Don Kasjo - faceci, którzy są bardzo sławni, mają milionowe wyświetlenia w internecie. Dla nich sub czy ilość wyświetleń determinuje "być, albo nie być". Czytałam tę książkę i coraz szerzej otwierałam oczy. Taką perełką okazał się wywiad z terapeutami uzależnień - Stanisławem Pilewskim i Pawłem Komarem. Opowiadają oni o swojej pracy z mężczyznami uzależnionymi od seksu, mężczyznami, którzy nigdy nie widzieli nagiej kobiety. Brzmi śmiesznie? Dla mnie na początku tak było. Terapeuci omawiają mechanizmy powstania uzależnień m.in. od porno. Uważam, że ten rozdział powinien być obowiązkowo omawiany w szkole średniej. Przerażająca lektura. "Seks z innym człowiekiem wydaje się stratą czasu. Szybciej i bezpieczniej zrobić to samemu, przy telefonie czy komputerze" "Nie wiedzą jak się buduje relacje z żywymi kobietami. Umieją przewijać film porno do końca, żeby przyspieszyć wystrzał dopaminy do mózgu. Umieją uwodzić kobiety na rozmaitych komunikatorach, przekonywać je do wspólnej masturbacji przed kamerką (...) Problemem jest to, że kobiety z internetu są ładniejsze i łatwiejsze od realnych. Nie wymagają rozmowy, przytulenia, orgazmu"
katarzyna - awatar katarzyna
oceniła na82 lata temu
Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie Anna Mierzyńska
Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie
Anna Mierzyńska
Jest to ważna książka, zajmująca się zjawiskiem boleśnie aktualnym, rozpisanym przez autorkę na sześć rozdziałów, nazwanych przez nią historiami. Sądzę, że odbiór i ocena tych historii każdorazowo zależeć będzie od wcześniejszej wiedzy indywidualnego czytelnika na temat faktów i ich interpretacji zawartych w każdej z sześciu opowieści. Jeśli na przykład - podobnie jak mnie - od dawna kogoś interesował wpływ rozmaitych teorii spiskowych na realia społeczne, nie tylko w Polsce, szczegółowa ich egzemplifikacja przez autorkę może nieco znużyć, a próby racjonalnego wyjaśnienia tego fenomenu nadal trudno uznać za w pełni satysfakcjonujące. Jeśli zaś o fakty w tej dziedzinie chodzi, wdzięczna jestem za przypomnienie roli Rosji w wojnie szczepionkowej, pewnie trochę dlatego, że jest to jedyna potyczka w ostatnich latach, którą Kreml zdecydowanie przegrał. Natomiast niewątpliwie najciekawsze, a przy tym najsmutniejsze, były dla mnie dwa ostatnie rozdziały książki. Historia o obnażeniu. Państwo, które wpadło w sieć - to doskonały tytuł klęski ówczesnych polskich władz i służb w zderzeniu z rosyjsko-białoruską operacją, która w potocznej świadomości funkcjonowała jako afera z mailami Dworczyka. Przyznaję, że był to okres mojego bojkotu polskiej polityki, dlatego o niuansach całej operacji, o jej znaczeniu i o prognozach na przyszłość pojęcie miałam marne. Na dodatek dla kogoś, kto temat cyberterroryzmu czy wielu innych wariantów cyberprzestępczości znał jedynie z literatury i publicystki, lektura o konkretach, na przykład o ujawnianiu tajemnic „wrogiego” państwa, do łatwych nie należy. Jeszcze gorzej i, niestety, coraz bardziej rozwojowo przebiega zawartość ostatniego rozdziału, czyli: Historia o agresji. Rosyjski przemysł fałszowania rzeczywistości. Warto zwrócić uwagę, że termin ‚przemysł’ nabiera obecnie coraz bardziej złowrogiego znaczenia. Powody takiego stanu rzeczy wiążą się z upływem czasu od ostatnich wydarzeń uwzględnionych w książce przez autorkę, czyli od drugiej połowy roku 2022. Wygląda na to, że teraz, trzy lata później żyjemy w zupełnie innej epoce. Bezsilność wobec kreatorów fałszywych rzeczywistości narasta, a grozę potęgują ich zamiary przeniesienia wirtualnych obrazów świata do realu. Anna Mierzyńska, na stałe związana z redakcją OKO Press, jest również aktywna w mediach społecznościowych. Jej analiza składów amerykańskiej i rosyjskiej delegacji, które negocjowały putinowsko-trumpowski wariant tzw pokoju w Ukrainie skłoniła mnie do sięgnięcia po „Efekt niszczący”. Polecam.
Nina - awatar Nina
oceniła na84 miesiące temu

Cytaty z książki Czechy. To nevymyslíš

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czechy. To nevymyslíš