Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla

Okładka książki Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla autorstwa Cezary Harasimowicz
Okładka książki Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla autorstwa Cezary Harasimowicz
Cezary Harasimowicz Wydawnictwo: Agora powieść historyczna
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Data wydania:
2022-08-24
Data 1. wyd. pol.:
2022-08-24
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326839856
Na pierwszy rzut oka brawurowa powieść o „Kościuszce w USA”. W rzeczywistości wywrotowa historia walki o wolność naszą i waszą, gorzka gawęda o panach i niewolnikach w Polsce i w Ameryce.

Polsce rządzonej przez trumny Piłsudskiego i Dmowskiego na ratunek przychodzi - Kościuszko! Ta hollywoodzka biografia długo czekała na odkrywcę. U Harasimowicza o bohaterze spod Racławicopowiada jego czarnoskóry ordynans z okresu wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, „Grippy” Hull. Urodzony gawędziarz, portretuje Kościuszkę jako wybitnego inżyniera i dowódcę, ale też artystę o złamanym sercu, haftującego na tamborku niczym Krzysia zPana Wołodyjowskiego. Jednak przede wszystkim - jako wiecznego rewolucjonistę w służbie wolności, równych szans i świeckiego państwa. Podziw i oddanie Hulla łatwo udzielają się czytelnikowi. Czy poczujemy się wykonawcami ideowego testamentu Kościuszki?

- Renata Lis

Opowiadanie historii jest sztuką ustawiania perspektywy. Ta, którą przyjął Cezary Harasimowicz jest nieprawdopodobnie wciągająca. O bohaterze narodowym Kościuszce ustami czarnoskórego ordynansa? Tak!

Piekło piekłu nierówne – mówi w powieści Agrippa Hull, ale przyjrzeć się polskiemu piekłu z perspektywy amerykańskiego to doświadczenie bezcenne. Zadarty nos Kościuszki nad rzeką Hudson staje się wzruszający jak nigdy wcześniej. „Za wolność trzeba dać sobie połamać kości i upuścić krwi”. No to sprawdźcie, gdzie konkretnie oberwał Kościuszko za wolność Ameryki.

-Elżbieta Cherezińska

Testament jest nie tylko wciągającą i nieco szwejkową z ducha opowieścią o wojskowych absurdach, przede wszystkim jest opowieścią o wolności. I o niewoli, która człowiekowi i społeczeństwu wrasta pod skórę tak głęboko, że wydaje się niemożliwe, by ją stamtąd wydrzeć. A także o tym, czy rzeczywistość zza oceanu sprzed ponad dwustu lat tak bardzo różni się od tej, jaką oglądamy za oknem.

-Radek Rak

Cezary Harasimowicz– pisarz, scenarzysta, dramaturg. Autor scenariuszy, według których powstało kilkanaście filmów i seriali, m.in.300 mil do nieba, Bandyta, Daleko od okna, Żyć nie umierać, Ekstradycja 3,Przeprowadzki. Autor kilkunastu powieści, m.in.Saga, czyli filiżanka, której nie ma, Mirabelka, Była sobie miłość, Tajemnica Iny. Laureat wielu nagród, w tym Nagrody Literackiej Miasta Stołecznego Warszawy i amerykańskiej nagrody Hartley-Merrill Prize.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla



4799 1110

Oceny książki Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla

Średnia ocen
7,6 / 10
73 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla

avatar
2402
2402

Na półkach:

Narrator jest postacią autentyczną, podobno syn afrykańskiego księcia.
Faktycznie był osobistym ordynansem T. Kościuszki podczas jego walk o niepodległość Stanów Zjednoczonych.
Historia przedstawiona z jego perspektywy, stylem barwnym, czasami zabawnym i wiadomo, często niepoprawnym gramatycznie i stylistycznie.
Porusza istotne ówczesne problemy: niewolnictwo, walki o wolność, prawa człowieka, sprawiedliwości społecznej itp.
Książka sprawnie i ciekawie napisana, czyta się dobrze.
Coś nowego !!!
POLECAM !!!

Narrator jest postacią autentyczną, podobno syn afrykańskiego księcia.
Faktycznie był osobistym ordynansem T. Kościuszki podczas jego walk o niepodległość Stanów Zjednoczonych.
Historia przedstawiona z jego perspektywy, stylem barwnym, czasami zabawnym i wiadomo, często niepoprawnym gramatycznie i stylistycznie.
Porusza istotne ówczesne problemy: niewolnictwo, walki o...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1014
667

Na półkach: ,

Dawno temu w Ameryce doszło do spotkania, które odcisnęło swoje piętno na historii pewnej relacji. Oto bowiem Tadeusz Kościuszko trafił do nowego świata pełen nadziei, że przysłuży się walczącym o niepodległość amerykanom i ujawni swe wojskowe talenty. Na jego drodze stanęło wielu, lecz tylko jeden mógł tak naprawdę nosić miano przyjaciela, a był nim Agryppa Hull, ponoć syn afrykańskiego księcia, przyszły ordynans naszego rodaka i ten, który pamięć o wielkim generale miał nosić do końca swych dni.

Postać Tadeusza Kościuszki jest jedną z moich ulubionych w historii nie tylko naszego kraju, lecz w ogóle. Człowiek mający szerokie horyzonty myślowe i widzący o wiele dalej niż niejeden z ówczesnych mu ludzi został bohaterem jednej z ostatnich książek cenionego autora Cezarego Harasimowicza. Istotną kwestią pozostaję to, jak został pokazany, albowiem autor przyjął zgrabny zabieg literacki w postaci ujęcia tej postaci poprzez wspomnienia wcześniej wymienionego ordynansa, jednocześnie budując fabułę przez prosty, acz barwny język mający przybliżać charakter Agryppy i jego rozumienie sytuacji panującej w budującym się państwie. W tym jakże pamiętnikowym potoku słów wyłania się obraz człowieka obdarzonego niepohamowanym pragnieniem wolności i taką też wolnością pragnącego obdarować wszystkich ludzi. Duch tego marzenia toczy lekturę od początku do samego końca, a częstokroć zabawne i trafne spostrzeżenia naszego narratora pokryte są gorzkim przesłaniem.

Gawęda prowadzona przez "Grippiego" jest w gruncie rzeczy opowieścią o budowaniu nowego świata, o blaskach i cieniach życia, dążeniu do równości i marzeniu, które trzeba okupić cierpieniem. Z miłością i pasją pan Cezary Harasimowicz spisał swe dzieło, a widać to tym bardziej, kiedy przewracane są kolejne kartki, wsłuchując się w głos niewoli zderzonej z ideą stwarzającej grunt dla życia pozbawionego kajdan, choć rozdziały książki mogłyby być dłuższe.
To w końcu też historia powstania Stanów Zjednoczonych i niebagatelnej roli jaką odegrał w niej nasz bohater narodowy, który odmalowany został koncertowo i z szacunkiem. Tak jak widział go jego wierny towarzysz Agryppa Hull.

Dawno temu w Ameryce doszło do spotkania, które odcisnęło swoje piętno na historii pewnej relacji. Oto bowiem Tadeusz Kościuszko trafił do nowego świata pełen nadziei, że przysłuży się walczącym o niepodległość amerykanom i ujawni swe wojskowe talenty. Na jego drodze stanęło wielu, lecz tylko jeden mógł tak naprawdę nosić miano przyjaciela, a był nim Agryppa Hull, ponoć...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
924
873

Na półkach: , , ,

Świetna, jak zresztą większość utworów Harasimowicza. Cudny język, podkreślony jeszcze przez rewelacyjne czytanie Janusza Zadury (gdyż słuchałam audiobooka). Modulacja głosu i wokalne wstawki lektora są bliskie tworzenia postaci Zagłoby przez Mieczysława Pawlikowskiego. Świetna praca!
Opowieść o ordynansie Kościuszki i samym Kościuszce zostanie dzięki temu na pewno dłużej w mojej głowie. A to też dlatego, że przyjmując formę wielu anegdot i humoru autor rozprawiał o istotnych dylematach życia prostego człowieka-farmera, różnic między białymi i czarnymi, albo miedzy poczuciem równości i wolności - podając to wszystko jednak w lekkiej formie, podobnie zresztą jak opowieść o wojnie i żołnierzach, która przecież tematycznie też łatwą nie jest. W dużej mierze jest to w sumie powieść przygodowa, a na pewno nie jest biografią, co jednak zdecydowanie jej służy w pozytywnym sensie, choć bibliografia wskazuje, że autor opierał się na wielu faktach historycznych.
Na pewno zostanie ze mną zwrot "Nie krzycz, Grippy, głuchy nie jestem" :).

Świetna, jak zresztą większość utworów Harasimowicza. Cudny język, podkreślony jeszcze przez rewelacyjne czytanie Janusza Zadury (gdyż słuchałam audiobooka). Modulacja głosu i wokalne wstawki lektora są bliskie tworzenia postaci Zagłoby przez Mieczysława Pawlikowskiego. Świetna praca!
Opowieść o ordynansie Kościuszki i samym Kościuszce zostanie dzięki temu na pewno dłużej w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

199 użytkowników ma tytuł Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla na półkach głównych
  • 117
  • 79
  • 3
42 użytkowników ma tytuł Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla na półkach dodatkowych
  • 21
  • 6
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Cezary Harasimowicz
Cezary Harasimowicz
Polski scenarzysta, aktor, dramaturg i pisarz. Jest jednym z najlepszych polskich scenarzystów, którego twórczość skupia się na najgorętszych tematach i problemach nękających współczesny świat. Jego film o poszukiwaniu wolności za żelazną kurtyną - 300 mil do nieba - został uhonorowany w 1989 roku Nagrodą Europejskiej Akademii Filmowej. W 1994 jego scenariusz Brute zdobył pierwszą nagrodę w konkursie Hartley-Merrill w Stanach Zjednoczonych. Dzięki tej nagrodzie Harasimowicz brał udział w warsztatach Roberta Redforda w Sundance Institute, gdzie jego skrypt uznano za najlepszy i podkreślano wybitne walory humanistyczne tekstu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla przeczytali również

Palące pytania. Eseje aktualne z lat 2004-2021 Margaret Atwood
Palące pytania. Eseje aktualne z lat 2004-2021
Margaret Atwood
Po tę książkę sięgnąłem, bo lubię krótką formę eseju. Obok opowiadania to moim zdaniem najlepsza forma literacka na obecne czasy. Twórczości Margaret Atwood nie znałem, i pomyślałem, że zanim sięgnę po którąś z jej powieści, to chcę się przekonać jak pisze, jaki ma styl, i eseje się świetnie do tego nadały. Wiedziałem jedynie, że jest autorką "Opowieści podręcznej" i że to ważna książka i że na jej podstawie powstał serial. Czytałem też wywiad z nią w książce "Z niejednej półki" Michała Nogasia, który mnie zachęcił do tego by zapoznać się z dokonaniami tej pisarki nieco bliżej. Bardzo dobrze mi się czytało te eseje. Pani Atwood pisze tak porywająco, zgrabnie i ciekawie, że nawet teksty, które z początku wydawały mi się mało zajmujące, po zagłębieniu w nie okazywały się fascynujące. Tematy najczęściej poruszane to literatura, bo pani Atwood jest nie tylko pisarką ale i krytyczką literacką; jest więc sporo o jej własnych książkach i o tym jak powstawały, ale też o dziełach innych autorów; jest o procesie pisania, życiu pisarki itp.; pojawiają się też sprawy mocno zaangażowane społecznie, odnośnie praw kobiet, środowiska naturalnego - i w tym przypadku to jest potwornie przykre, że eseje napisane kilkanaście lat temu nadal są aktualne. Niby coś się rusza, ale chciwość, brak pokory, niektórych rządzących polityków, ale i różnych milarderów, a także ich brak etyki, uczciwości, wykorzystywanie słabszych.. to wszystko jest potwornie przygnębiające i dobijające. "Palące pytania" to lektura w pełni satysfakcjonująca. Wyłania się z niej osoba oczytana i niezwykle elokwentna. To zbiór tekstów, do których warto i chce się wracać. Trudno mi wybrać ulubione eseje, bo wszystkie są znakomite, pragnę jednak wyróżnić: -"Państwo niewolnicze?" (O prawie kobiet do samostanowienia, bardzo ważny tekst) -"Witajcie, Ziemianie! Co to wlaściwie są te prawa człowieka, o których ciągle mówicie?" (Humorystyczny, lecz wciąż skłaniający do refleksji, tekst napisany z punktu widzenia kosmity i jego zapatrywanie na ludzkość, bardzo ciekawy to zabieg) - "Refleksje na temat "Opowieści Podręcznej" -"Sztuka w czasach Trumpa" -"Czy jestem złą feministką?" -"Literatura a środowisko" - "Jak powstawały "Testamenty" -"W krainie przekładu" (o tłumaczach) Warto też wspomnieć, że na Youtubie dostępna jest rozmowa Duy Lipy z Margaret Atwood, w ramach jej klubu książki. Widząc to, pomyślałem, że to cudowne spotkanie dwóch pokoleń i jakie to fantastyczne, że dochodzi jeszcze do takich spotkań, nawet jeśli tylko online. Na koniec dodam, że bardzo bym się cieszył, z kolejenego wydania esejów. I pod koniec czytania trochę mi było smutno, że nie znam nikogo, z kim mógłbym o tym fantastycznym zbiorze porozmawiać. Jeden z moich ulubionych cytatów: "Czy rację ma Ciotka Lydia z mojej książki "Opowieść Podręcznej", że to, co dla jednego lepsze, dla drugiego zawsze jest gorsze? A może istnieją pewne rodzaje zmian, pomyślanych jako korzystne, które wszystkim wychodzą na dobre? Miejmy nadzieję, że tak".
Blue - awatar Blue
ocenił na92 miesiące temu
Lunia i Modigliani Sylwia Zientek
Lunia i Modigliani
Sylwia Zientek
Porwałem się na „Lunię” Sylwia Zientek, bo o Modiglianim Amadeo wiedziałem tyle co nic, czyli wstyd i hańba, a że kochliwy Włoch wyskakiwał z wcześniejszych książek autorki tu i ówdzie, między innymi w zacnym towarzystwie niejakiego Kislinga, którego prace miałem przyjemność oglądać w Muzeum Pabianic (zaiste godna wystawa!),chwyciłem księgę w dłoń i tyle mnie widzieli. I nie wiem teraz czy od początku chwalić czy narzekać, więc może zacznę od minusów – niestety nie porwała mnie miłosna historia, która jest głównym wątkiem książki. Rozległe jak pola pod Grunwaldem uczucie Luni Czechowskiej, narratorki powieści, mierziło mnie okrutnie. Nie wiem, na ile w pensjonarskiej naturze pani Czechowskiej było prawdy a ile kreacji literackiej autorki, lecz postać ta okazała się najsłabszym charakterologicznie ogniwem układanki. Można pokusić się o stwierdzenie, że w takim towarzystwie jak Amadeo, Kisling czy Picasso trudno błyszczeć, skoro zewsząd same „artysty”, modelki, marszandzi i ludzie wyszczekani po francusku, a pani Lunia nie należała do specjalnie przebojowych, to jednak po zakończeniu lektury gdy sięgnąłem do internetowych zasobów, okazało się, że była z niej kobieta całkiem roztropna, a nawet mocno stąpająca po ziemi (bo np. certyfikowała malarskie falsyfikaty Modiglianiego),co nieco kłóciło się z jej obrazem – nomen omen – wymalowanym przez autorkę. Natomiast towarzyskie tło, paryski artystyczny świat został przez panią Zientek oddany znakomicie. Właśnie tu, gdy autorka pisze o artystach, warunkach ich życia i szarej codzienności widać, że swobodnie i z gracją żongluje informacjami, jakby były jej znane od urodzenia. Zaglądamy do ich łóżek, kuchni i do pracowni. Za ramy obrazów i na kanapę, gdzie na miękkiej poduszce spoczywa głowa dziewczyny, podążając ich wzrokiem sunącym po liniach ciała. Napięcie, erotyzm, sztuka. Wybiegamy na ulice i do kawiarni, odurzamy się kiepskim winem i zachwycamy zieloną wróżką wylatującą z butelki absyntu. Natomiast Amadeo to żywioł, który Sylwia Zientek oddała bezbłędnie, choć znów w scenach z Lunią „coś” się kruszy, a Włoch traci temperament południowca. No ale może i tak było? Podsumowując – można czytać „Lunię” jako książkę o miłości, romans wreszcie – i tu nie zawiedzie się nikt, bo ociera się on o melodramat, a kto lubi smutne zakończenia, ten wie. Można, choć wymaga to pewnej ekwilibrystyki, czytać powieść jako historię o diabelskiej duszy artysty, którego spalał wewnętrzny żar. O straceńcu z sercem poczciwym ale i okrutnym, idącym własną, kamienistą drogą, pod prąd, wbrew trendom i uśmiechom wyrażającym powątpiewanie. To opowieść o niezrozumieniu artyzmu i o tym, że los winduje kogoś na wyżyny sławy, by innych doświadczać klęską przez całe życie. Decyzja należy do Was.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na62 miesiące temu
Ruda Kejla Isaac Bashevis Singer
Ruda Kejla
Isaac Bashevis Singer
W młodości zaczytywałam się w prozie Izaaka Bashevisa Singera. Jako świat żydowskiej Warszawy był dla mnie czymś magnetycznym, pełnym życia i barw. Zanurzałam się w nim oczarowana bogactwem kultury żydowskiej, zwyczajów i licznych świąt, których opisy na długo zostały w mej pamięci. Zapragnęłam to przeżyć raz jeszcze, dlatego sięgnęłam po książkę "Ruda Kejla", której pierwszy polski przekład ukazał się zaledwie kilka lat temu, bo w 2022 roku. Widzimy w tej powieści Warszawę, której już nie ma. Ulica Krochmalna, gdzie czytelnik czuje zapach rynsztoku i słyszy gwar jidysz to centrum żydowskiego półświatka, miejsce pełne kontrastów, gdzie obok siebie żyją pobożni Żydzi, biedni rzemieślnicy oraz przedstawiciele półświatka. Tam też poznajemy Rudą Kejlę, byłą prostytutkę oraz jej męża Jarmego, złodzieja, który właśnie wyszedł z więzienia. Para ma marzenia aby zacząć uczciwe, spokojne życie, najchętniej za oceanem, jednak jak się okazuje przeszłość nie daje im o sobie zapomnieć. Trudno zmienić swoje życie, gdy jest się uwięzionym w klatce własnych instynktów, nawyków i społecznych oczekiwań. Dla mnie "Ruda Kejla" to przede wszystkim opowieść o przejmującej samotności. Choć warszawskie ulice tętnią życiem, krzykiem handlarzy czy szmerem modlitw to nad wszystkim postaciami unosi bezwzględne uczucie osamotnienia. Bohaterka, mimo swoich relacji z mężczyznami pozostaje w gruncie rzeczy sama ze swoimi lękami. To samotność kogoś, kto czuje, że nigdzie tak naprawdę nie pasuje, ani do świata porządnych ludzi, ani do rynsztoka, z którego próbuje się wyrwać. Głównym motywem, który uderza podczas czytania jest całkowita niemożność zmiany własnego życia. Autor ukazuje bohaterów, którzy szarpią się z losem, planują nowe otwarcie, chcą być kim innym, by ostatecznie wrócić do punktu wyjścia. Widzimy postacie, którym brakuje siły, by zerwać ze starymi nawykami, co pokazuje, że środowisko w którym żyjemy, bezlitośnie determinuje to kim jesteśmy. Izaak Bashevis Singer pokazuje, że dom, ulica na której dorastamy, ludzie z którymi się na co dzień spotykamy wbijają nas w konkretne role, będące niewidzialnym więzieniem, w którym tkwimy. "Ruda Kejla" to lektura, która zostawia czytelnika z pytaniem, czy faktycznie mamy jakikolwiek wpływ na swoje życie. To mocna, surowa książka, która przypomniała mi jak brutalnie prawdziwa potrafi być proza autora. Polecam! Audiobook (czytał Marcin Popczyński)
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na71 miesiąc temu
Pani K. Marta Knopik
Pani K.
Marta Knopik
Skończyłam czytać i nie mogę przestać o niej myśleć - genialnie skonstruowana, poruszająca, nieoczywista, mroczna, pełna niepokoju, ale też piękna :) Dodatkowo mnie na koniec wzruszyła.. Jawa przeplata się ze snami, wspomnieniami, halucynacjami i myślę, że nawet jakimś rodzajem prekognicji. Czas się zapętla, wszystko jest cykliczne- przysłowiowy wąż zjada swój ogon. Ja tu widzę dwa koła czasu, które obracając się mają punkt styczny w windzie, i na przestrzeni balkon-balkon :) Inspiracją dla autorki musiał być czas pandemii, z tą całą izolacją, paniką, niepokojącą atmosferą lekkiego odrealnienia, pustką na ulicach, teoriami spiskowymi i wrażeniem zatrzymania czasu. Wąż i jego jad też jest tu symbolem zatruwania poprzez sianie paniki w mediach. Pani K szuka ukojenia we wspomnieniach, które przywoływane są poprzez smak, zapach, grę światła. Wszyscy to mamy, ale u niej jest to ekstremalne, przybiera formę halucynacji. Woli nie zażywać leków, żeby znów przeżywać te szczęśliwe chwile, które dają jej poczucie bezpieczeństwa. Kalina, bo tak ma na imię pani K, nie miała łatwego dzieciństwa, a kotwicą “normalności” była jej babcia. Po jej śmierci rozsypała się.. Można ta powieść odczytywać na kilka różnych sposobów, a ja mam swoją teorię- w komentarzu spojler :) UWAGA SPOJLER ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. ……………………. …………………….……………………. ……………………. …………………….…………………….…………………….…………………….…………………….…………………….……………………. - Pani K, mając problemy psychiczne od wczesnych lat młodości, po śmierci babci wpadła w poważną chorobę psychiczną, która się ujawniała i była w remisji ( cyklicznie). - Pani K mieszka w zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego lub domu opieki i jest osobą starszą ( przesiedlenie, nie można wychodzić, jedzenie jest dostarczane, łóżko pościelone i posprzątane następnego dnia) - Ta cała akcja z wojną na zewnątrz, to jej mechanizm obronny przed świadomością, że jest zamknięta i poważnie chora ( choć ma tego przebłyski) - mieszka sama, a znajomość z panem K zakończyła się na etapie pierwszego spotkania. ( czarny notesik z pismem pani K, tylko jedna osoba zameldowana, obraz który malował to obraz z filmu, jaki pani K ogląda) - Uroiła go sobie jak zaczęła brać leki- pan K przyszedł i odszedł wraz z lekami. Leki/pan K wprowadziły porządek, rutynę - jak odszedł - w momencie jak przestała brać leki to pan K znika ( wchodzi do obrazu) a ona może jeść w łóżku i następuje "luz") - Ostatnie sceny to ucieczka pani K, idzie przez ogród szpitala/ zakładu, zasypia na ziemi i śni jej się sen o babci, która opowiada jej "tę prawdziwą historię o niej", czyli uświadamia jej jak bardzo jest chora. Dlatego mówi ona do dziewczyny-studentki: "Kalinko byłaś dzielna" - bo ciężko żyć z taką chorobą ( tu się wzruszyłam..) - Sama końcówka jest moim zdaniem niejednoznaczna. Albo pani K popełnia samobójstwo zdając sobie sprawę, że nie chce żyć z chorobą, albo ( skoro sukienka sama leci i się zawiesza) to jest opcja, że jest to symboliczne wyjście z mroków choroby, zyskanie wolności i początek zdrowienia.: skłaniam się ku temu drugiemu, bo jak pani K wraca parkiem to widzi światła w domach i ludzi ❤️
urfreyalusse - awatar urfreyalusse
ocenił na101 rok temu
Oddech Nina Igielska
Oddech
Nina Igielska
Niepowszedni teatr dwojga aktorów. Między pierwszym, a kolejnym kieliszkiem wina prowadzą Oni wyrafinowaną grę. Niebezpieczną. Ona-Kaja szuka prawdy, zrozumienia tego co stało się w przeszłości, ale „mówi się, że istnieje nieskończona liczba przeszłości. Nieskończona liczba interpretacji”. On-Profesor odkrywa więc i przedstawia swoje prawdy lub jedynie ich interpretacje. Ona nie chce zapomnieć o tym co zarzutowało na jej dalsze życie. On ich historię opisał na kartach książki zmieniając ją w fikcję i sprzedając tysiącom czytelników. W gęstniejącej atmosferze oczekiwania, ekscytacji, poczucia krzywdy, wspomnień, młoda kobieta i dojrzały mężczyzna poruszają czytelnika swoją opowieścią o tym co się zdarzyło, co ich łączyło, czym dla każdego z nich było. Historię pełną emocji i tajemnic. To próba rozprawienia się z podjętymi decyzjami i popełnionymi błędami, odpłaty za krzywdę, którą Ona uświadomiła sobie i oczekuje zadośćuczynienia. Zemsty. By poczuć ukojenie, by móc ponownie zacząć oddychać. Przedstawienie zainicjowane przez Kaję, którego świadkiem jesteśmy jest pełne niedomówień, a w miarę upływu czasu między słowami pojawia się problem wykorzystywania seksualnego nieletniej dziewczyny. Czy intymny związek nastolatki i dorosłego mężczyzny to miłość, romans, czy gwałt? I jakie będą tego konsekwencje? Fabuła obejmuje 24 godziny, a prowadzona rozmowa o nieustannie zmieniającym napięciu emocjonalnym kończy się niespodziewanie w sposób, który czytelnik nie spodziewa się ani przez chwilę. Czy satysfakcjonujący? Polecam przeczytać i się przekonać. W swoim debiucie Nina Igielska nawiązuje do motywu literackiego z „Lolity” Nabokova, ale i baśni Hansa Christiana Andersena „Królowa śniegu”. „Oddech” to dramat, romans, thriller i literatura piękna w jednym. Autorka czaruje sposobem narracji, językiem i osobliwym klimatem. Wszystko to sprawia, że z wielką uwagą śledzimy akcję i wstrzymując oddech wsłuchujemy się w dialog bohaterów. Lektura warta poświęcenia jej czasu, a może stać się również wyjściem do niejednej dyskusji.
Ewa - awatar Ewa
oceniła na87 miesięcy temu
Gogolowe disco Paavo Matsin
Gogolowe disco
Paavo Matsin
Groteska, absurd, purnonsens i przede wszystkim „wiecznyj kajf”. Nie dla każdego i ten kajf, i to disco z Gogolem. A szkoda. Przed czytaniem/słuchaniem tej niewielkiej książeczki warto zgłębić, znajdujący się na końcu, słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych. Naprawdę jest przydatny. Znajomość proponuję rozpocząć od słówka – "kajf" (frajda, haj, odlot - jednym słowem - euforia wywołana środkami odurzającymi),dlatego, że percepcję „Gogolowego disco” determinuje właśnie kajf. W tym wypadku czysto literacki, ale jednak! I żeby to zrozumieć, trzeba książkę Matsina przeczytać. Tego nie da się zrelacjonować! Mimo iż sama jestem inicjatorką wielu spektakularnych wydarzeń w życiu codziennym i potrafię zrobić „coś” z niczego, i absolutnie nie mam na myśli zupy czy obiadu ;) to autor „Gogolowego disco” prześcignął moje skromne umiejętności z naddatkiem. Niewątpliwie duszą tego utworu są bohaterowie, czyli zgodnie z założoną konwencją powieści, dziwacy, odszczepieńcy i wykolegowani przez życie marzyciele. Polubiłam ich od pierwszego spotkania i bardzo się z nimi zżyłam. No i mistrz, i prorok - Gogol! Postać nie z tej ziemi! Zdecydowanie bardziej spod ziemi, w dodatku, z wypełnionymi piachem kieszeniami. Gogola nie pokona nikt, „nawet informatyk nie dosięgał Gogolowi do pięt, chociaż chodził dziwacznie ubrany i mówił niezrozumiałym językiem” :D Proces oswajania przeze mnie tej książki trwa nadal, bo ciągle mam wrażenie, że poznałam tylko jej wierzchnią warstwę. Wielu sytuacji nie zrozumiałam, wydają się hermetycznie estońskie, takie nie „nasze”, wiele z nich wymaga zgłębienia kabały i głębszej wiedzy religijnej i mistycznej, dlatego wyposażyłam się właśnie w wersję papierową „Gogolowego disco”, bo na pewno będę chciała wrócić do tego duszoszczypatielnego klimatu i języka, by ogarnąć go też wzrokiem. Powtórzę się też za tym co napisałam kiedyś o „Mistrzu i Małgorzacie”, bo nie mam wątpliwości, że to stwierdzenie jest i tutaj bardzo na miejscu - z połączenia realizmu, groteski i fantastyki wyłania się „nienormalna normalność”. Do moich ulubionych wątków i motywów należą: - w.c. książki, czyli „podziemie czytelnicze”, w którym literatura została sprowadzona do toalet, - cztery ewangelie spisane na podstawie wypowiedzi „proroka” Gogola, ale powstałe w duchu „swoistej prawdy” każdego z trzech ewangelistów i jednej ewangelistki (sic!),- wspaniały język, melancholijny, ale pełen ironii, gry słów, z fonetycznymi angielskimi wstawkami Wasi Kaługina (zagorzałego fana Beatlesów) w stylu: „Gaad bles ju!”, „ol-ju-niid-is-law”. I cudne – „Naszynal Dżeografiki, przedziwne czasopismo z niewiarygodnymi fotografiami”, i melodyjnie brzmiące słówko „stiliaga”, i sentymentalna „Murka”, niosąca ze sobą zapowiedź nieuchronnego, a także genialny neologizm – "sydent" (nie mylić z dysydentem!).
wiola - awatar wiola
oceniła na72 lata temu
To przez ten wiatr Jakub Nowak
To przez ten wiatr
Jakub Nowak
Henryk Sienkiewicz zamieszkał wraz z przyjaciółmi na amerykańskim rancho. Powoli zaczyna czuć coś do żony przyjaciela, a wokół nich nie brakuje śmierci i nikczemnych ludzi. Po tym, jak przeczytałam antologię „Frostpunk”, wiedziałam, że będę chciała poznać twórczość Jakuba Nowaka bliżej. Faktycznie, przyznaję: jego zbiór opowiadań, który czytałam wcześniej, nie zrobił na mnie zbyt dobrego wrażenia, ale „Ciepłe mięso” budowało naprawde fenomenalny klimat. A że chciałabym bliżej poznać też klimaty westernowe „To przez ten wiatr” wydawało się strzałem w dziesiątkę. No właśnie. Wydawało. Nie da się ukryć. Ta powieść ma naprawdę bardzo ładny styl. Część scen, część słów ułożonych po sobie, porównań: to rzeczy literacko piękne. Widać, że to dopracowana pod względem językowym powieść i początkowo miałam wrażenie, że to będzie bardzo „moja” książka. Ale im dalej w las, tym jakimś cudem miałam mniej ochoty na czytanie powieści. Nie interesowały mnie losy bohaterów. Chyba najmocniej przywiązałam się do postaci młodej służącej. Sienkiewicz i jego obiekt westchnień, czyli Helena Modrzejewska to niby postacie wyraziste i ciekawe, ale nieszczególnie interesowała mnie ich droga. Pod względem fabularnym: niby cały czas coś się tu dzieje. Są złodzieje, wyjazdy konno w teren, jest śmierć, są rewolwery, ale… jednocześnie miałam poczucie, że w sumie nie dzieje się nic, co byłoby dla mnie jakkolwiek istotne, być może poza wspomnianą już bohaterką. Po opisie spodziewałam się, że dostanę literaturę piękną z wątkiem romantycznym i choć ten się tu pojawia, to jednak romans to nie jest. Raczej dostajemy powieść obyczajową z elementami wręcz komiksowej akcji, opisaną w bardzo ładny, ale statyczny sposób i to połączenie chyba po prostu mi się w tym przypadku ze sobą gryzło. Dlatego też, choć doceniam walory językowe: „To przez ten wiatr” wymęczyłam i niestety, nie jest to raczej literatura, po którą jakoś szczególnie mam ochotę sięgać. Co nie znaczy, że jest to powieść obiektywnie zła i że ktoś, kto lubi właśnie takie klimaty się w niej nie odnajdzie. Warto dodać: powieść czerpie z historii, ale historię zmienia, nie próbuje oddać 1:1 życia i losów Henryka Sienkieiwcza. Także nie ma co traktować jej jako lekturę do szkoły/na uczelnię, by lepiej zaposnać się z tą postacią.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na66 miesięcy temu
Pulverkopf Edward Pasewicz
Pulverkopf
Edward Pasewicz
Naturalizm i poezja w jednym - da się? Edward Pasewicz, "Pulverkopf": To dla mnie ważna książka i chyba zacznę od tego, że jedno jej zdanie tak mnie tchnęło, że zaczęłam pisać powieść i napisałam stan surowy w półtora miesiąca. Zdanie mnie rozwaliło. Zostanie moją tajemnicą. Może ktoś kiedyś zgadnie, które to było 😄 Książka trudna, bo prowadzona w wielu narracjach, w kilku wątkach, osadzona w paru momentach... że tak powiem - dziejowych. Do tego jest przeładowana pewnymi.. z jednej strony wartymi zachowania i pokazania czytaczom powieści tekstami źródłowymi, na przykład zapiskami babki głównego narratora Patryka. Z drugiej strony dla mnie było tego za dużo, kartkowałam, bo nie rozumiem na przykład języka partytur, a tak obszerne zapiski widziałabym raczej w zbiorze po porządnej edytorskiej pracy jakiegoś znawcy. Z trzeciej strony - przekartkowałam i żyję, a niektóre to perełki i jako historyk czytałam z fascynacją. Wątek retrospekcji do młodości Patryka i jego pierwszych homoseksualnych zakochań - ujmujący. Wątek odtwarzanego życia tajemniczego człowieka, którego Patryk poszukuje - piękny, choć Patryk snuje tu raczej domysły, jak to życie mogło wyglądać. Bardzo sugestywny i wg mnie świetny historycznie. Tu sceny z pierwszej wojny światowej i walki w górach z wojskami rumuńskimi - rewelacja, mój numer jeden. Wątek szpitala psychiatrycznego z końca drugiej wojny światowej - wow, uwielbiałam. Wątek trójkąta miłosnego współczesnego Patryka - uroczy. Do tego jestem fanką babki:) Ciekawe, że dla mnie ta powieść łączy naturalizm z poezją - w sposobie narracji. Dziwne, ale fascynujące. Choć momentami ją przelatywałam, to jednak nie odłożyłam, ciagło mnie do niej. Homoseksualizm męski jest tu tak oryginalnie ujęty, inaczej, niż jestem przyzwyczajona, że aż żałuję, że tego nie było więcej. Czasem trochę ucieczkowo, jakby na marginesie, ale bardzo (też tu) naturalistycznie- poetycko. Nie wiem, jak Autor to łączy ❤️ Ale mam już na półce dwie kolejne jego powieści. Bo ciągnie mnie do takiego stylu.
agatakasiak - awatar agatakasiak
ocenił na82 miesiące temu
Mała Syberia Antti Tuomainen
Mała Syberia
Antti Tuomainen
Antti Tuomainen „Mała Syberia” - mroźnie, kryminalnie i sensacyjnie No cóż, przyznam się od razu, po powieść „Mała Syberia” współczesnego (ur. 1971) fińskiego autora Antti Tuomainena sięgnąłem skuszony entuzjastycznym przyjęciem, z jakim się spotkała zarówno w Finlandii, jak i w świecie. Nie czytałem blurba, nie robiłem researchu o autorze… Wybrałem wydanie by Albatros, w formie audio z głosem Filipa Kosiora i w tłumaczeniu Bożeny Kojro. Lektura trafiła mi się w punkt. Zimy nie lubię, a za oknem właśnie wyjątkowy jej atak, jak na to ocieplenie globalne, do którego już z przyjemnością zacząłem się przyzwyczajać. I tak na spacerze z pieskiem, w świecie przykrytym tym białym i zimnym, zacząłem słuchać, by przenieść się do zimowej (a jakże) Finlandii, w dodatku na głęboką prowincję. Od razu nasz „mróz” wydał mi się mniej dokuczliwy. Zima, zabita dechami dziura gdzieś na fińskim białym i zimnym odludziu blisko rosyjskiej granicy. I tu właśnie spada meteoryt. Nie taki zwykły, a czterokilowy, w dodatku, i właściwie tylko to ma znaczenie, warty milion euro. Przez kilka dni ma być przechowywany w miejscowym muzeum; do czasu przyjazdu kogoś z Miasta, kto zabierze go w godniejsze miejsce. Kilka dni to nie problem. Problem to kilka nocy. W ich czasie meteorytu mają pilnować samotni strażnicy-ochotnicy spośród mieszkańców. Jednym z nich jest miejscowy pastor. Facet z przeszłością i kilkoma skrywanymi tajemnicami. No i z piękną żoną, w której jest zakochany. Dłuugie zimowe noce to dość czasu, by niektórzy z mieszkańców doszli do wniosku, że milionik bardzo by im się przydał. Dużo czasu, by od myśli przejść do działania. Na pierwszą próbę włamania, a właściwie napadu, nie trzeba długo czekać. A pastor ma i inny problem poza pilnowaniem cennego kamienia. Dowiaduje się, że żona jest w ciąży, a on wie, że nie z nim. Tylko z kim? I kto chce dorwać się do meteorytu? Co i jak dalej, nie będę zdradzał. Będzie się działo i nie zamierzam nikomu psuć świetnej rozrywki. Udany miks kryminału, powieści akcji i thrillera. Bo to też i kryminał wbrew temu, co piszą niektórzy, którzy jeszcze nie wiedzą, że kryminały to nie tylko powieści detektywistyczne i policyjne. Choć nie ma detektywa, to dwa dochodzenia prywatne są; kto zapłodnił i kto chce ukraść. Gdybym miał szufladkować, byłoby trudno. Trochę powieści detektywistycznej, dużo sensacji, sporo nordic noir i kryminału społecznego, whodunit i muśnięcie psychologii. Piszę o tych szufladkach gatunków literackich, choć sam za nimi nie przepadam, gdyż wyjątkowo, już PO poznaniu powieści, przejrzałem trochę naszych krajowych internetowych recenzji. Zwykle tego nie robię, a tym razem mnie podkusiło i rozpacz mnie ogarnęła. Dyskusyjny Klub Książki przyzwyczaił mnie do tego, że oceny jednego i tego samego dzieła mogą się nie tylko różnić, ale rozrzucać się po ekstremach. Nie przygotował mnie jednak na argumenty od czapy. „Powieść jest zła, bo to nie kryminał”. Boże! A mówią, że czytanie czyni inteligentnym… „Anna Karenina”, „Mały Książę” i „Hamlet” są złe, bo to nie kryminały?… O tempora, o mores! „Powieść jest zła, gdyż protagonista zataił przed żoną, że jest bezpłodny.” No comment. To były tylko dwa przykłady, by unaocznić przyczynę nie aż tak wysokich notowań ze średniej ocen wśród internautów. Dla mnie powieść jest super. Oryginalna, niepowtarzalna, wciągająca i mimo przemocy, pełna poważnych aspektów ukrytych pod warstwą dynamicznej akcji i niedoścignionego mistrzostwa w oddaniu mroźnego fińskiego klimatu. Od tej książki wprost robi się zimno. Szkoda, że nie sięgnąłem po nią w letni upał. Wbrew pozorom w „Małej Syberii” są głębie. Nie za wiele, w końcu to określona konwencja, lecz nawet niezła teologiczna zagwozdka się znalazła. Świetna rzecz, jeśli zamiast w niej szukać tego, czego tam nie ma, lub wymyślać jakieś niepoważne argumenty, zauważyć to, co w niej jest. Gorąco polecam, a sam na pewno poszukam jeszcze czegoś tego autora. źródło: https://www.goodreads.com/user/show/98941868?ref=nav_profile_l
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla

Więcej

Wspomnień nie da się zamknąć(...) Pamięć to nie jest ludzkie ciało włożone do ziemi. Wspomnienia to część duszy, moje kochane słoneczko. Ciało może się w proch zamienić, ale myśli, sny i wspomnienia nigdy nie szczezną. One fruną w gwieździsty kosmos na zawsze. One, jeśli są opowiedziane ludziom, to kiedyś ci ludzie opowiedzą o tych wspomnieniach dalej innym ludziom. I może się zrobić z nich, z tych wspomnień, taki nieskończony łańcuch pamięci, i zostanie na zawsze. Pamięć jest cenniejsza niż złoto, kochanie, niż złoto...

Wspomnień nie da się zamknąć(...) Pamięć to nie jest ludzkie ciało włożone do ziemi. Wspomnienia to część duszy, moje kochane słoneczko. Cia...

Rozwiń
Cezary Harasimowicz Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla Zobacz więcej

(...) jakby nie było zła, toby nie było dobra, bo wszystko by było nijakie i człowiek nie rozpoznałby, co dobre, a co złe.

(...) jakby nie było zła, toby nie było dobra, bo wszystko by było nijakie i człowiek nie rozpoznałby, co dobre, a co złe.

Cezary Harasimowicz Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla Zobacz więcej

(...) tak żeś to utkał, mój Ty Panie, że człowiek może być jak wół, co go można kupić na targu i gnać do roboty. Jak ci to może pasować, Panie Boże w niebiosach?

(...) tak żeś to utkał, mój Ty Panie, że człowiek może być jak wół, co go można kupić na targu i gnać do roboty. Jak ci to może pasować, Pan...

Rozwiń
Cezary Harasimowicz Testament, czyli opowieść o Tadeuszu Kościuszce słowami jego ordynansa, syna afrykańskiego księcia, Agrippy Hulla Zobacz więcej
Więcej