
Powiedz pszczołom, że odszedłem

- Kategoria:
- literatura obyczajowa, romans
- Format:
- papier
- Cykl:
- Obca (tom 9)
- Tytuł oryginału:
- Go tell the bees that I am gone
- Data wydania:
- 2022-09-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2022-09-07
- Liczba stron:
- 1216
- Czas czytania
- 20 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788365928344
- Tłumacz:
- Agnieszka Myśliwy, Alina Patkowska, Dorota Stadnik
Wydaje się, że przeszłość da im schronienie... lecz te czasy są zbyt niebezpieczne, by przeżyć.
W 1743 roku powstanie jakobitów rozdzieliło Jamiego Frasera i Claire Randall. Minęło dwadzieścia lat, zanim się odnaleźli, ale rewolucja amerykańska ponownie grozi im rozstaniem.
Jest rok 1779. Claire i Jamie wreszcie spotykają córkę Briannę, jej męża Rogera oraz ich dzieci na farmie Fraser’s Ridge, choć sądzili, że już nigdy nie zdołają zjednoczyć całej rodziny.
Jednak nawet w odległych rejonach Karoliny Północnej odczuwa się skutki wojny. W koloniach rośnie napięcie, a miejscowe nastroje sprawiają, że w piekielnym tyglu wrze. Jamie wie, że nie wszyscy najemnicy są lojalni i wojna zapuka do jego drzwi. Rewolucja zbliża się do Fraser’s Ridge. A zjednoczona rodzina, z Jamiem i Claire, ma do stracenia więcej niż kiedykolwiek wcześniej.
Kup Powiedz pszczołom, że odszedłem w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Powiedz pszczołom, że odszedłem
Na pewno każdy zna to zjawisko gdy po długiej nieobecności wraca w miejsce, które lubi lub do ludzi, którzy są mu bliscy. Z pewnością po pierwszej ekscytacji, następuje moment gdy siadamy na ławce z boku i obserwujemy co się zmieniło. Może powoli próbujemy się wpasować w rzeczywistość, która powstała gdy nas nie było. Jest to proces powolny, trochę nużący ale pełen zaskoczeń i satysfakcji. Małe zdarzenia, niewielkie zmiany, nowe zwyczaje. Wszystko próbujemy wyłapać i przyswoić. I dokładnie tak samo jest z dziewiątym tomem serii ,,Outlander". Właściwie pierwsza część książki (tak jedna trzecia) to odnajdywanie się w nowej rzeczywistości, tak czytelnika jak i samych bohaterów. Jamie i Claire po dramatycznych wydarzeniach poprzedniego tomu zostawiają wojnę na razie za sobą i wracają do Ridge by odbudować spalony dom. Także Bree i Roger decydują się na powrót do przeszłości, bo tam czują się bezpieczniej. Teraz wszyscy na nowo próbują odbudować swój świat i swoją codzienność. Jednak wojna o niepodległość Stanów Zjednoczonych jeszcze się nie skończyła. Nie weszła nawet w swoją decydującą fazę. Panuje względny spokój ale jak można się spodziewać jest to zupełnie złudne wrażenie. W tym tomie brakuje spektakularnych wydarzeń. Sporo miejsca zajmuje osiemnastowieczna codzienność. Bohaterowie się przegrupowali, zajęli swoje miejsca i próbują się dostosować. Jednak zagrożenie cały czas jest realne i wyczuwalne. I nie ważne czy chodzi o Jamiego i Claire, Bree i Rogera, lorda Johna i Williama, Fergusa i Marsali czy Ian wraz z Rachel. Każda z postaci znajdzie się w innym miejscu i pokaże inne oblicze wojny oraz jej zagrożeń. Dodatkowo gdzieś w cieniu czai się zagrożenie, które przybyło z przyszłości i wreszcie wyjawiło swój cel. ,,Powiedz pszczołom, że odszedłem" jest dużo spokojniejsze ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje. Dzieje się dużo. Pojawia się sporo nowych, interesujących postaci. Dokonują się zmiany w życiu bohaterów, jednocześnie cały czas czuć wyczekiwanie na to co dopiero ma nastąpić. Ten tom sprawia wrażenie podbudowy pod wielki finał, który ma nastąpić wraz z dziesiątym tomem. To uspokojenie, odpoczynek i przygotowanie przed tym co nieuchronnie musi się wydarzyć. Na odpowiedź na najważniejsze pytania jeszcze trzeba poczekać. Teraz natomiast mieliśmy możliwość spędzenia trochę czasu z postaciami, które stały się bliskie i tak bardzo realne. No cóż, pozostaje czekać, żeby przekonać się w jakie jeszcze intrygi wpląta Diana Gabaldon rozrastający się w zastraszającym tempie klan Fraserów.
Oceny książki Powiedz pszczołom, że odszedłem
Poznaj innych czytelników
1021 użytkowników ma tytuł Powiedz pszczołom, że odszedłem na półkach głównych- Chcę przeczytać 503
- Przeczytane 492
- Teraz czytam 26
- Posiadam 129
- 2023 24
- Ulubione 23
- Chcę w prezencie 19
- 2022 16
- Audiobook 11
- 2024 11



















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Powiedz pszczołom, że odszedłem
Czuję zawód po tej lekturze - za długa, momentami zbyt nudna :/
Nie rozumiem tak długich przerw między ksiazkami, a już to, że serial wyprzedził książkę uważam za nieporozumienie. Dla mnie szacunkiem autorów do swoich fanów jest pisanie regularne. I niestety też mi się wydaje, że serial lepszy od samej ksiazki. Aktorzy po prostu zrobili dobra robotę. Dość kontrowersyjny pomysł, ze tylko mały David nie będzie mógł przejść przez kamienie, ale... To prawo autorki.
Czuję zawód po tej lekturze - za długa, momentami zbyt nudna :/
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie rozumiem tak długich przerw między ksiazkami, a już to, że serial wyprzedził książkę uważam za nieporozumienie. Dla mnie szacunkiem autorów do swoich fanów jest pisanie regularne. I niestety też mi się wydaje, że serial lepszy od samej ksiazki. Aktorzy po prostu zrobili dobra robotę. Dość kontrowersyjny...
Zaczynam rok z wysokiego C. Po tylu wspólnych latach, tysiącach stron i przygód, ciężko podejść do książki obiektywnie, tym bardziej w oderwaniu od poprzedzających tomów. Dla mnie jak ciepły powrót do domu, do znanych i lubianych postaci. Mogłabym słuchać godzinami o samym gospodarzeniu, relacjach międzyludzkich i zwykłych codziennych zajęciach na Fraser's Ridge, bez epickich przygód, spisków, romansów czy bitew i byłabym zadowolona. To właśnie te zwyczajne opisy codzienności z perspektywy Claire są moimi ulubionymi fragmentami serii. Tak, te „nudne” i „rozwleczone”! Totalnie nieobiektywna 9!
PS. Jak ktoś doczytał do 9 tomu to nie wierzę, że mu się książki nie podobają i po 10 nie sięgnie ;)
PS2. Nie oglądałam serialu, boję się :( Tak samo miałam z Grą o Tron / Pieśnią lodu i ognia. Czekam na ostatnie tomy epickich serii, a nawet nie wiem czy dożyję i czy po zamknięciu ostatniego rozdziału będę miała ochotę na ekranizacje. Też ktoś tak ma?
PS3. Dzięki Obcej, ja domator introwertyk, pojechałam w zeszłym roku do Szkocji na objazdówkę kamperem i jest to najpiękniejszy kraj na świecie (Culloden z kamieniem Fraiserów oczywiście odwiedzone)! ;)
Zaczynam rok z wysokiego C. Po tylu wspólnych latach, tysiącach stron i przygód, ciężko podejść do książki obiektywnie, tym bardziej w oderwaniu od poprzedzających tomów. Dla mnie jak ciepły powrót do domu, do znanych i lubianych postaci. Mogłabym słuchać godzinami o samym gospodarzeniu, relacjach międzyludzkich i zwykłych codziennych zajęciach na Fraser's Ridge, bez...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiszę to z ogromnym bólem serca ale nie urzekł mnie tom “Powiedz pszczołom, że odszedłem”. W większości znudził, czasami obrzydził. Zainteresował tylko sporadycznie i to pod koniec. Zdecydowanie odczuwalny brak weny twórczej to największa wada tego tomu. Autorka nie mając o czym pisać, w większości po prostu “lała wodę”. Treść książki spokojnie można zmieścić na 100 kartkach – bez straty dla fabuły (np. ćwierć książki to przypomnienie tego co było we wcześniejszym tomie). Uważam że książka niepotrzebnie przytacza całe modlitwy, różną korespondencję wraz z pozdrowieniami, a nawet szczegółową listę zakupów z notatkami. Całą masę rozległych opisów, które nic nie wniosły do fabuły - w moim odczuciu- poza znudzeniem czytelnika. Wcześniejszymi tomami byłam zachwycona. Dlaczego wobec tego dałam 5/10? Chyba tylko z sympatii dla całego cyklu, który jest rewelacyjny. Dopiero pod koniec 1216 stronicowego tomu fabuła się rozkręca, ale równie szybko urywa - więc znowu trzeba czekać na kontynuację. Oby już nie pisanej ‘na siłę’ ...
Piszę to z ogromnym bólem serca ale nie urzekł mnie tom “Powiedz pszczołom, że odszedłem”. W większości znudził, czasami obrzydził. Zainteresował tylko sporadycznie i to pod koniec. Zdecydowanie odczuwalny brak weny twórczej to największa wada tego tomu. Autorka nie mając o czym pisać, w większości po prostu “lała wodę”. Treść książki spokojnie można zmieścić na 100...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak zwykle pełna akcji i emocji. Już nie mogę doczekać się kolejnej części by poznać dalsze losy bohaterów, a sporo jeszcze do wyjaśnienia.
Jak zwykle pełna akcji i emocji. Już nie mogę doczekać się kolejnej części by poznać dalsze losy bohaterów, a sporo jeszcze do wyjaśnienia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tym tomie cała opowieść jest mocno rozwleczona, mam wrażenie, że celowo, alby wszystko zakończyć w 10 tomach. W poprzednich częściach czasem przeskakiwaliśmy o kilka tygodni czy miesięcy a tu narracja była prowadzona jak do serialu, dlatego czytało mi się to trochę inaczej niż poprzednie tomy.
Przeczytałam gdzieś, że ostatni sezon serialu ma byc na podstawie 2 ostatnich tomów (9+ 10 - czyli tego, który jeszcze jsię pisze, ale końcówka serialu ma się docelowo różnić od ksiązki) i nie mogłam sobie wyobrazić jak oni to chcą zmieścić w 13 odcinkach ale po przeczytaniu 9 czesci już mam pewność, że dają radę.
SPOILER: Jamie na pewno pomoże Williamowi odszukać Johna i myślę, ze to będzie treścią ostatniej książki, reunion ojca z synem i poznanie się nawzajem, na pewno będzie wzruszające zakończenie całości, bo tak naprawdę tylko tego brakuje Jamie aby być do końca szczęśliwym ....
W tym tomie cała opowieść jest mocno rozwleczona, mam wrażenie, że celowo, alby wszystko zakończyć w 10 tomach. W poprzednich częściach czasem przeskakiwaliśmy o kilka tygodni czy miesięcy a tu narracja była prowadzona jak do serialu, dlatego czytało mi się to trochę inaczej niż poprzednie tomy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam gdzieś, że ostatni sezon serialu ma byc na podstawie 2 ostatnich...
Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo tęskniłam za tym światem. Kocham to, jak Gabaldon pracuje nad tym światem, zagłębia się w historii i biologii, aby zbudować ten świat i oddać jego realizm. Jednak mam wrażenie, że w bitwie na koniec został zrobiony błąd logiczny z wężem, albo mnie coś ominęło. Zresztą strasznie chaotyczna była ta końcówka. Takie tempo mi nie pasuje do tej autorki. Szybkie było to zakończenie, a raczej Gabaldon nie ma problemu ciągnąć jednego wątku przez 2-3 tomy i w dogodnym momencie wracać do niego. Tak samo historia z aktem własności (tak, żeby nie zdradzać nikomu) - to ona została zakończona? Tak się wydaje po tym co stało się dalej, ale tak rozpoczął się ten wątek, urwał i tak znikąd zakończony, bez rewelacji i większego komentarza. Ogólnie, pomijając te dwa zdarzenia, mi się podobało. Czekam na kolejny tom, w sumie z początkowych założeń zostały jeszcze chyba 3 do zakończenia serii.
Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo tęskniłam za tym światem. Kocham to, jak Gabaldon pracuje nad tym światem, zagłębia się w historii i biologii, aby zbudować ten świat i oddać jego realizm. Jednak mam wrażenie, że w bitwie na koniec został zrobiony błąd logiczny z wężem, albo mnie coś ominęło. Zresztą strasznie chaotyczna była ta końcówka. Takie tempo mi nie pasuje do...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„- To tylko prolog (…) możesz go pominąć (…)
- Skoro autor uważał, że warto to napisać, warto to też przeczytać”
Od kilku miesięcy spędzam cudowny czas z książkami Gabaldon, a dziewiąta część „Powiedz pszczołom, że odszedłem” wydała mi się najbardziej komfortową lekturą ze wszystkich dotychczasowych.
Rok 1779, do którego przenosi nas autorka obfituje w miłosne uniesienia, medyczne opisy nie tylko z pola bitwy, relacje między poszczególnymi bohaterami, polityczne zagrania, intrygi, walki. Dzieje się nieco mniej niż w poprzednich częściach, ale to powoduje, że czytelnik może spędzić więcej czasu z poszczególnymi postaciami stając się częścią ogniska domowego Fraserów.
Czytając piękne opisy można poczuć zapachy, smutek, woń dymu, radość.
„Jenny pachniała kozami, świeżą wełną, owsianką i przypieczonym chlebem na drożdżach, a do tego włosy i ubrania miały lekki zapach, który Bree już dawno zapomniała, ale teraz natychmiast rozpoznała w nim mydło, jakie Jenny robiła w Lallybroch, z miodem, lawendą i szkockim zielem(…)”
Można też przenieść się do „cudownych jesiennych dni, kiedy słońce w zenicie jest jasne i ciepłe, lecz o świcie i o zmierzchu panuje chłód, a noce są już na tyle zimne, że buchający ogień w kominku, gruba ciepła kołdra i obecność dobrego mężczyzny o gorącym ciele w łóżku są mile widziane.”
Dla mnie jedynym denerwującym aspektem była zauważalna zmiana w tłumaczeniu, którą wychwyciłam od pierwszych stron. Przez 8 części „Obcej” Claire jest nazywana przez Jamiego „Angielką” ( w serialu „Sassenach”),a w dziewiątej części nazywa ją „Angliszką”. Zupełnie nie pasowało mi to do całości.
Obawiałam się dziewiątej części sagi „Obca” - „Powiedz pszczołom, że odszedłem” ze względu na tytuł sugerujący, że przyjdzie nam pożegnać się z jednym z głównych bohaterów.
Czy słusznie się obawiałam? Najlepiej jeśli sami się przekonacie.
Czytelnikowi na zakończenie przyjdzie poczekać. Sama autorka nie zdradziła planowanej daty wydania dziesiątej części.
„Szczęście to ktoś, kto może cię naprawić, kiedy się złamiesz”
„- To tylko prolog (…) możesz go pominąć (…)
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- Skoro autor uważał, że warto to napisać, warto to też przeczytać”
Od kilku miesięcy spędzam cudowny czas z książkami Gabaldon, a dziewiąta część „Powiedz pszczołom, że odszedłem” wydała mi się najbardziej komfortową lekturą ze wszystkich dotychczasowych.
Rok 1779, do którego przenosi nas autorka obfituje w miłosne...
Kolejne tomiszcze serii za mną. Jak zawsze uważam, że całość można było zamknąć w 300, maks 400 stronach. Ale autorka najwyraźniej lubi, kiedy jej książki zawierają w większości bezsensowną i niepotrzebną do niczego treść. Niby wtłacza trochę historycznego tła, codzienności ludzi z XVIII wieku, przypadkowych problemów z którymi się mierzą, ale wszystko to jest takie płytkie i często oderwane od fabuły, że nie wiem co czytam i po co. Fabuła nie drgnęła praktycznie w ogóle, mimo że sytuacja się zagęszcza i jak zwykle karmieni jesteśmy serią nieprzypadkowych przypadków, które w rzeczywistości nie miałyby prawa się przydarzyć. Gabaldon plecie jakiś wzór z tych swoich nici, ale robi to strasznie powoli i po drodze nieudolnie, niestety.
Strasznie dużo w tym tomie o śmierci i umieraniu, co jak się okazuje ma nas przygotowywać na niedoprowadzony do końca plot twist z końcówki książki. Zaczynam czuć, że postacie są po prostu nieśmiertelne, natomiast ich przeciwnicy czy wręcz wrogowie są jak najbardziej pokonalni, bo są źli oczywiście. Druga rzecz która mnie irytowała już od jakiegoś czasu, ale tutaj przechodzi wszelkie granice, to mądrość dzieci. Nie dość że dwójka z nich podróżuje w czasie i o tym z nikim nie rozmawia, bo przecież dzieci rozumieją jakie to ważne, wiadomo, to jeszcze są w stanie idealnie przeskakiwać życiami między XVIII a XX wiekiem, jakby nie robiło to dla nich żadnej różnicy. Koń czy samochód, szkoła czy polowanie - jedno i to samo dla dziecka. Są też niesamowicie inteligentne, czujne, łapią wszystko w lot, mają niebywałą intuicję, no coś niesamowitego. I tyczy się to nie tylko Jema i Mandy, ale kilku innych również. Jest to momentami zabawne, wygląda to tak jakby autorka sama nie miała dzieci albo nie miała z żadnymi nigdy styczności, stąd takie dziwne opisywanie ich zachowania. Jak na to jaka ta książka jest kobylasta bardzo mało tutaj opisów dotyczących przeżyć wewnętrznych bohaterów, ich rozterek, traum, bóli, które przecież są im ciągle serwowane. A jeśli już coś się dzieje (przykładem może być tutaj śmierć jednej z bohaterek i przygotowania do jej pogrzebu) to temat jest najpierw rozdmuchiwany do niebotycznych rozmiarów, a potem gwałtownie ucinany. Na co to komu w takim razie? Przez to postacie wydają się być jakimiś pacynkami, bezmyślnymi i bez większych pokładów głębszych emocji. To tworzy jakąś strasznie dziwną otoczkę, która drażni i sprawia że przestajemy im wierzyć czy przywiązywać wagę do tego, co robią. A chyba nie o to chodzi w serii kręcącej się wokół życia kilku postaci?
Mimo tego wszystkiego, przyznam że nie był to najgorszy tom. Nie znudził mnie bo ciągle coś tam się działo i miałam nadzieję, że będzie to ważne fabularnie a prawie nigdy nie było, niestety. Cieszę się że mamy więcej Williama i Lorda Johna czy jego rodziny, dało to lekki powiew świeżości tej serii, tym bardziej że autorka skutecznie eliminuje bohaterów nie będących rdzeniem serii co działa mocno na niekorzyść tej historii. Przyznam że odczułam ulgę gdy zamknęłam ten tom, a jednocześnie byłam niemile zaskoczona, że wcale nie jest on ostatni i szykuje się kolejna cegła… mam nadzieję że tym razem autorka zdecyduje się na zamknięcie serii i zrobi to w miarę zgrabnie, bo jak znowu ma zamiar wydać tysiąc stron to niech tym razem dobrze je wykorzysta i podomyka wszystkie wątki. Trzymam za nią kciuki… A ten tom polecam tylko i wyłącznie fanom serii albo osobom jak ja, czekającym na jej koniec ;)
Kolejne tomiszcze serii za mną. Jak zawsze uważam, że całość można było zamknąć w 300, maks 400 stronach. Ale autorka najwyraźniej lubi, kiedy jej książki zawierają w większości bezsensowną i niepotrzebną do niczego treść. Niby wtłacza trochę historycznego tła, codzienności ludzi z XVIII wieku, przypadkowych problemów z którymi się mierzą, ale wszystko to jest takie płytkie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna, ale tak jak jej poprzedniczki strasznie nierówna. Są momenty, od których nie można się oderwać, ale są też i takie, które są ekstremalnie nudne. Oczywiście musiała się skończyć w najmniej odpowiednim momencie i teraz będę musiała czekać na kolejny tom, który jeszcze nie powstał.
Świetna, ale tak jak jej poprzedniczki strasznie nierówna. Są momenty, od których nie można się oderwać, ale są też i takie, które są ekstremalnie nudne. Oczywiście musiała się skończyć w najmniej odpowiednim momencie i teraz będę musiała czekać na kolejny tom, który jeszcze nie powstał.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajbardziej niepotrzebna część ze wszystkich. Niby coś się działo, ale po głębszym przemyśleniu nic ważnego nie wniosła ta część do całości sagi. Choć nadal mam duże oczekiwania w stosunku do ostatniej części.
Najbardziej niepotrzebna część ze wszystkich. Niby coś się działo, ale po głębszym przemyśleniu nic ważnego nie wniosła ta część do całości sagi. Choć nadal mam duże oczekiwania w stosunku do ostatniej części.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to