rozwińzwiń

Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie

Okładka książki Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie autorstwa Marcin Podolec
Okładka książki Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie autorstwa Marcin Podolec
Marcin Podolec Wydawnictwo: Kultura Gniewu Cykl: Bajka na końcu świata (tom 7) komiksy
64 str. 1 godz. 4 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Bajka na końcu świata (tom 7)
Data wydania:
2022-05-26
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-26
Liczba stron:
64
Czas czytania
1 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367360005
Wiktoria i Bajka wędrują, by odnaleźć rodziców. Mijają dymiące kratery, wymarłe lasy i gruzowiska, a kierunek wyznaczają im tajemnicze światła na niebie. Świat po wielkim wybuchu to zdecydowanie nie najlepsze miejsce dla dziewczynki i psa. Jeśli już jednak mamy tam dziewczynkę i psa, pozostaje nam trzymać kciuki za powodzenie ich wyprawy!

Bajka podoba mi się dlatego, bo jest śmieszna i straszna jednocześnie. Lubię, jak rodzice mi ją czytają. Chciałabym mieć takiego samego pieska.
Agatka Składanek (lat sześć i pół)
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie

Średnia ocen
7,4 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie

avatar
2339
1614

Na półkach: ,

Tajemnicze światło na niebie był to stały motyw w tej serii. Stanowił on drogowskaz dla bohaterów. W końcu jednak przyszedł czas na wyjaśnienie czym jest ono naprawdę.

Wiktoria i Bajka kontynuują wyprawę w poszukiwaniu dziewczynki. Tym razem towarzyszą im też bohaterowie poznani w poprzednich tomach. Są coraz bliżej źródła tajemniczego światła.

Początkowo byłem rozczarowany rozwiązaniem zagadki światła. Wydało mi się ono zbyt banalne. Szybko jednak zdałem sobie sprawę, że był to zamierzony efekt mający na celu wywołać podobne emocje u bohaterów, jak i u czytelnika. Miłym zaskoczeniem jest pewien zwrot akcji, który jednak jest dosyć niejednoznaczny.

Tym razem w tomie przeważają sceny obyczajowe. Pokazane są interakcje między postaciami, dzięki czemu czytelnik może bardziej się z nimi zżyć. Szczególnie dobrze to działa w paru dosyć dramatycznych scenach.

Ciekawym motywem są sny bohaterów. Warto szczególnie zwrócić uwagę na fantazję Wiktorii, której pokazują, że dalsza znajomość z Bajką może być problematyczna.

Rysunki są bardzo proste, ale jednocześnie dobrze pasują do opowieści dla młodszego czytelnika. Jest tu parę bardzo ładnych kadrów jak chociażby ten z bohaterami podziwiającymi światła na niebie.

Jeśli ktoś spodziewa się niewiadomo jakiego zaskoczenia może być rozczarowany. Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, że bardzo odpowiada mi zaproponowane rozwiązanie. Zastanawia mnie tylko w którą stronę pójdzie dosyć niejednoznaczne zakończenie.

Tajemnicze światło na niebie był to stały motyw w tej serii. Stanowił on drogowskaz dla bohaterów. W końcu jednak przyszedł czas na wyjaśnienie czym jest ono naprawdę.

Wiktoria i Bajka kontynuują wyprawę w poszukiwaniu dziewczynki. Tym razem towarzyszą im też bohaterowie poznani w poprzednich tomach. Są coraz bliżej źródła tajemniczego światła.

Początkowo byłem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1764
1753

Na półkach:

Fajny komiks. Ładne ilustracje. Szybko się czyta. Polecam

Fajny komiks. Ładne ilustracje. Szybko się czyta. Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
304
293

Na półkach: ,

“Bajka na końcu świata” to pełna przygód, fantastyczna historia. Osadzona jest jednak w świecie smutnym, pustym i wydawać by się mogło, pozbawionym nadziei. Jednak jeśli istnieje choć iskierka nadziei na lepsze jutro i na udane zakończenie, Wiktoria i Bajka z pewnością się nie poddadzą.

Ciężko pisać o pojedynczych komiksach, dlatego zdecydowałam się przedstawić tom 5, 6 i 7 w jednym poście i bez spoilerów, dlatego żeby Was zachęcić, a nie odsyłać do recenzji pierwszego tomu.

Za mną już kolejne tomy zmagań w tym nieprzyjaznym świecie. “Odległe krainy”, “Operacja Trufla” oraz “Ognie na niebie” nieco rozwinęły wątek zagłady świata, ale wciąż wszystko jest zagmatwane i niewyjaśnione. Współczuję głównej bohaterce Wiktorii, która musi podołać temu wszystkiemu sama. Jednak czy jest tak naprawdę sama? Z początku była tylko ona i Bajka (czworonożna przyjaciółka),ale im dalej w historię tym pojawia się coraz więcej fantastycznych (dosłownie) postaci. Uwielbiam je! Niektóre tomy przepełnione są pustką, inne aż kipią od niecodziennych spotkań i nowych doświadczeń Wiktorii i Bajki.

Dziewczynkę i jej przyjaciółkę spotyka po drodze także wiele rozczarowań, smutków, rozstań i impulsywnych decyzji, których wszyscy po chwili będą żałować. “Bajka na końcu świata” to opowieść nie tylko o przetrwaniu, ale o ogromnej odwadze, sile ducha i dążeniu do marzeń w postapokaliptycznym świecie, w którym wydaje się, że nic już nie pozostało.

Bajka to też dobry komiks na wprowadzenie dzieciaków do tego ogromnego świata ilustracji, jednak zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdemu młodemu czytelnikowi spodoba się ta konkretna tematyka komiksów. Mojej córce się podoba, ale ona jest wychowana z fantastyką od urodzenia i jest niezwykle otwarta na różne tematy. Często im dziwniejsze i bardziej pokręcone, tym lepiej. Bajka niezwykle przypadła jej do gustu. Przecież jest Bajka, są inne przedziwne stworzenia, jest straszny klimat i arcyważna misja. Czego chcieć więcej?

“Bajka na końcu świata” to pełna przygód, fantastyczna historia. Osadzona jest jednak w świecie smutnym, pustym i wydawać by się mogło, pozbawionym nadziei. Jednak jeśli istnieje choć iskierka nadziei na lepsze jutro i na udane zakończenie, Wiktoria i Bajka z pewnością się nie poddadzą.

Ciężko pisać o pojedynczych komiksach, dlatego zdecydowałam się przedstawić tom 5, 6 i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie na półkach głównych
  • 54
  • 12
34 użytkowników ma tytuł Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie na półkach dodatkowych
  • 11
  • 8
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Marcin Podolec
Marcin Podolec
Urodzon 25 czerwca 1991 w Jarosławiu, polski grafik i rysownik. Jego komiksy są wydawane poza Polską m.in. we Francji, Hiszpanii czy Niemczech. Studiował animację w PWSFTviT. Rysuje i pisze scenariusze komiksów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Piękna Kerascoët
Piękna
Kerascoët Hubert
"Piękna" to alternatywna wersja bajki o Kopciuszku. Pewna biedna i brzydka dziewczyna, o wiele mówiącym imieniu "Flądra", zyskuje od wróżki dar. Od tej chwili inni będą widzieli ją jako piękną, choć w rzeczywistości pozostawać będzie szpetna. Konsekwencje rzuconego na dziewczynę czaru są ogromne. Mężczyźni szaleją na jej punkcie. Gotowi są zabijać i wydawać wszystkie pieniądze, a nawet toczyć wojny. Nasza główna bohaterka w końcu czuje się pożądana, czego wcześniej zazdrościła innym dziewczętom. Czy staje się bardziej empatyczna dzięki doswiadczeniu wcześniej życia w niedoli?  Wiele tu się dzieje, a bohaterowie obdarzeni są charakterystycznymi cechami. Jak to w baśniach. W miarę rozwoju akcji każdy z nich zmienia się i to radykalnie. A my zadajemy sobie pytania: czy piękno to jest coś obiektywnego, wynikającego z istoty osoby lub rzeczy? Czy może piękno jest sprawą czysto subiektywną i wynika z indywidualnego postrzegania i oceny? Czy piękno jest dobre? Czy piękno daje szczęście? Do czego może doprowadzić uleganie skłonnościom i chęć "posiadania" pięknej osoby lub rzeczy na wylacznosc? Niby dorośli ludzie mają te sprawy poukładane. Ale powrót do tych nastoletnich rozważań może nas poprowadzić do innych odpowiedzi. Rysunki tutaj są płaskie, czarno-białe z dodatkiem plam jednego koloru. Mają swój prosty, szlachetny styl. Kadry rysowane bardzo pewną ręką. Robią dobre wrażenie i pasują do bajkowej konwencji. To jest ciekawy komiks, ale jakiejś głębi tu nie odnalazłem. Warto zapoznać się z tą bajką dla dorosłych, bez nadmiernych oczekiwań.
Adam - awatar Adam
ocenił na78 miesięcy temu
Łasuch - Powrót Jeff Lemire
Łasuch - Powrót
Jeff Lemire
Tym razem sztuczka z zaczynaniem serii od końca się nie udała. Łasuch: Powrót to historia, którą zdecydowanie trzeba poznać od początku, bo choć idzie się domyślić, co było przed tomem czwartym, to jednak miałam poczucie, że tracę wiele niuansów nie znając wcześniejszych wydarzeń. Na szczęście nic straconego, już namierzyłam biblioteki, gdzie dostanę pozostałe części. Tymczasem Łasuch: Powrót zaprosił mnie do świata postapokaliptycznego. Ludzie mieszkają w podziemnych miastach. Wedle oficjalnej propagandy nie mogą wyjść na powierzchnię, bo grozi im tam śmierć. Powodem tego stanu rzeczy są mutanty, które ponoć nienawidzą zwykłych ludzi. Dlatego ci siedzą pod ziemią i czekają na spełnienie się przepowiedni. 🦌 Kościół nienawiści Przywódcą oficjalnej propagandy jest ksiądz, któremu z gęby źle patrzy. Rozwinął on podziemny kościół – sektę opartą o nienawiść do mutantów oraz …uzbrojone bojówki pilnujące porządku. Na szczęście nie wszyscy ludzie podzielają ich poglądy i wspierają ich działania. Tytułowy Łasuch to dziecko – mutant, hybryda człowieka ze zwierzęciem. Dziecko jeszcze z rogami jelonka jest trzymany w odosobnieniu przez sektę. Wydaje mu się, że jest jedyny. Pewnego dnia staje się na tyle dorosły, że udaje mu się uciec ze swojego rezerwatu. Spotyka na swojej drodze ludzi i inne hybrydy. Przekonuje się, że świat nie jest taki na jaki wygląda i niektórzy mogą stać się jego przyjaciółmi. Ogólnie ten komiks jest w porządku, ale nie jest jakoś specjalnie wybitny. Niektóre wątki aż proszą się o ich rozwinięcie, choćby symboliczne, dla tych, którzy jak ja nie znają oryginału. Np. kim był ksiądz, przywódca sekty i na co chorował? Jest też parę dziur fabularnych, które nie do końca się kleją. Nie do końca jest jasne, dlaczego wirus – pułapka ostatecznie nie zadziałał i dlaczego to akurat ten chłopiec miał go roznieść. Być może wyniknie to z poprzednich tomów. Tak czy inaczej wsadzenie Bambiego w postapo uważam za udane na tyle, że z przyjemnością sięgnę po resztę tego cyklu, żeby uzupełnić brakujące wątki poprzedzające wydarzenia z tej części. 🦌 [Jakiś czas później] To, że ten komiks naprowadził mnie na cykl Łasucha, to wspaniały przypadek. Ten czwarty tom, w porównaniu do fabuły trzech pierwszych to popłuczyny. Oryginalna historia Gusa jest wspaniała i absolutnie warta przeczytania! I tak, oczywiście, że wyjaśnia wszystkie wątki z tomu czwartego, więc koniecznie trzeba wszystko od początku.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na75 miesięcy temu
Giganci. Erin. Tom 1 Lylian
Giganci. Erin. Tom 1
Lylian James Christ Paul Drouin Lorien Aureyre
Egmont Polska sukcesywnie rozbudowuje ofertę komiksową skierowaną do młodszych odbiorców, wykraczając poza najbardziej popularne serie. Poza znanymi od lat tytułami i postaciami jak Lucky Luke, Kajko i Kokosz, Sknerus i siostrzeńcy itd., a także poza komiksami Marvela, które odpowiedniejsze są raczej dla starszych czytelników, mamy coraz większy wybór nowych, nieznanych szerzej serii. Przyglądając się propozycjom skierowanym do czytelników w przedziale 9-12 lat, zwróciłam uwagę na nowość, czyli "Gigantów". I musiałam je kupić tak samo jak "Samych", o których pisałam ostatnio. Z opisu wydawcy wynika, że w ogólnym zamyśle seria ma opowiadać o wykazujących nadnaturalne zdolności dzieciach z różnych stron świata, które przyciąga nieznana siła. Każdy z bohaterów (a dotąd, od sierpnia 2020 roku, ukazały się 4 tomy),poddając się działaniu tej siły, ma odkrywać tajemnicze olbrzymie istoty, którym pomagają się przebudzić. Pierwszy tom daje nam przedsmak serii i pozwala poznać pierwszą niezwykłą bohaterkę. Oczywiście jest to więcej niż wprowadzenie postaci, ponieważ fabuła komiksu obejmuje również pierwsze starcie z pracownikami tajemniczej firmy, którzy polują na takie istoty jak gigant Yrso, który wiąże się z młodą Szkotką. Ponadto scenariusz Lylian uwzględnia wprowadzenie wątku, który najprawdopodobniej będzie spoiwem scalającym kolejne odsłony cyklu i - na co mam nadzieję - prowadzącym do punktu kulminacyjnego, jakim będzie łączenie sił we wspólnej walce. Co to za cel i jaka walka - na razie nie zdradzę, musicie przeczytać sami. Powiem tylko, że całość wygląda bardzo obiecująco i jestem zaintrygowana, jak potoczą się losy bohaterów. Komiks ma bardzo ciekawy, emocjonujący scenariusz, w którym jest miejsce zarówno na przedstawienie postaci, zarysowanie ogólnego kierunku serii, ale i na pierwsze potyczki pary głównych bohaterów. Całość jest intrygująca, a jednocześnie niezbyt zawiła, tak by ułatwić odbiorcy podążanie za fabułą. Jest interesujący zarówno jako osobny zeszyt, jak i część większej całości. "Giganci" to dobra propozycja dla młodszej młodzieży, zarówno dla czytelników nieco obeznanych z formą opowieści, jaką jest komiks, jaki i dla "raczkujących" w temacie, a ja z pewnością będę śledzić, jak historia się rozwija. Oboje z Wojtkiem jesteśmy ciekawi kolejnych bohaterów i mocy kolejnych gigantów, a to już dobry prognostyk. Śmiało polecamy tytuł wszystkim, którzy są już w stanie samodzielnie czytać, a jednocześnie lubią fantastyczne historie pełne zwrotów akcji i tajemnic.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na73 lata temu
Giant Mikaël Suivre
Giant
Mikaël Suivre
Kojarzycie to zdjęcie z grupą mężczyzn siedzących na metalowej belce gdzieś ponad rozrastającym się miastem? To jeden z tych obrazów, który żyje już własnym życiem, stał się popkulturową ikoną wyjętą poza rzeczywisty kontekst. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, kim są ci ludzie, jak się tam znaleźli, powinniście przeczytać rewelacyjną powieść graficzną Giant, w której za scenariusz i rysunki odpowiada Mikaël Suivre. To rewelacyjna historia osadzona w czasach wielkiego kryzysu, kiedy do Nowego Jorku wciąż napływały fale imigrantów, a jednocześnie o pracę było coraz trudniej. W tym świecie załapanie się do pracy na budowie drapacza chmur, bez kwalifikacji, było jak manna z nieba. Mikael wciąga w tę historię, zaczynając od mocnego akcentu, jakim jest śmierć jednego z robotników. Motyw ten jest nie tylko próbą uchwycenia uwagi czytelnika, ale i punktem wyjścia do całej opowieści. Autor świetnie buduje klimat swojej opowieści. Po pierwsze - graficznie, decydując się na utrzymanie całej opowieści w palecie barw kojarzonych ze starymi zdjęciami w sepii, ale też kreską nieco przypominającą szkice rysowników z gazet. Mikaelowi udaje się też w oszczędny sposób ożywić całe tło fabularne, pojedynczymi scenami oddając atmosferę czasów - nędzne mieszkania robotników, często zbiorowe, proste przyjemności, popijawy i inne "uciechy" w kontaktach towarzyskich. Wystarczy kilka kadrów, by odwołać się do tego, co czytelnik już wie, widział, o czym czytał, a dzięki temu sama historia pozostaje nieprzegadana. To opowieść, która paradoksalnie mocno wybrzmiewa właśnie teraz, kiedy obserwujemy wszystko, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Ponieważ opowieść Mikaela przypomina, że Ameryka to kraj budowany rękami imigrantów, zasilany ich marzeniami i pracą. Choćby dla tak banalnego przypomnienia warto po tę historię sięgnąć. Ale nie tylko. Obok obrazu codzienności najniżej w hierarchii stojących robotników budowlanych, pracujących bez zabezpieczeń, za marne stawki, ale wdzięcznych za jakąkolwiek pracę, mamy też historię samotnego mężczyzny, który izoluje się od wszystkich. Nieprzystępny, wzbudzający ciekawość wielkolud, skrywa wrażliwe wnętrze i z czasem objawia się jako człowiek zamknięty we własnym bólu. Jego historia osobista jest przypomnieniem też o bolesnych kartach historii Irlandii i ranach, które zmęczeni walką imigranci zabrali ze sobą do nowego świata. Mikael zdaje się operować na znanych schematach fabularnych, ale operuje nimi z takim rozmysłem, że udaje mu się stworzyć opowieść emocjonalnie angażującą i wciągającą. To opowieść, która jest przypomnieniem przeszłości, uniwersalnym odbiciem historii, a jednocześnie pozostaje jednostkowa. Przepięknie wybrzmiewa w niej ludzka niedoskonałość, samotność, która staje się skorupą odgradzającą od bólu, ale też potrzeba relacji z drugim człowiekiem, nawet jeśli ze świadomością, że jest ona złudna. W strukturze opowieści ujawnia się scenariuszowy talent autora, który zamyka historię robotników w klamrze radiowego głosu komentującego rzeczywistość. Jednocześnie autor nie napędza biegu wypadków przesadnym nagromadzeniem twistów. W tej historii rozwija się społeczno-obyczajowe tło, jak i tajemnica skrywana przez tytułowego bohatera. Oba te plany ze sobą współgrają, przeplatają się i rozwijają w nieco gawędziarskim rytmie, podkręconym choćby przez pojawienie się dociekliwej dziennikarki. Mikael postawił na proste emocje, na historię, która wyda się znajoma nam wszystkim, jednocześnie oddając autentyzm zamknięty w fikcji. Wizualnie komiks również przemawia prosto, ale dobitnie. Kolorem, kreską, ale też kadrami. Udaje się w nich zamknąć zarówno codzienną rutynę, jak i dynamiczne, zaskakujące zdarzenia. Starannie rozłożone akcenty i pomniejsze sceny budują autentyczne tło dla fikcyjnych zdarzeń i nie ma tu miejsca na przypadkowe, zbędne sceny. Kadry wizualnie osadzają czytelnika w strukturze opowieści i jej atmosferze. Niemal filmowo zderzają ze sobą metaforyczną przyziemność życia budowniczych Nowego Jorku z rozpasaną, sięgającą nieba ambicją możnych. To komiks przypominający czytelnikowi o tym, że ambicje jednych okupione były często ciężką pracą innych. O zderzeniu nadziei z rzeczywistością. O jednostkowych tragediach, które wpływały na wielu ludzi. Świetnie opowiedziana obrazem i słowem historia.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na71 miesiąc temu
Węgiel i Krzem Mathieu Bablet
Węgiel i Krzem
Mathieu Bablet
Krzyś w poszukiwaniu dobrego komiksowego s-f. Oto komiks o płaczących androidach, uznany za jeden z lepszych komiksów s-f ostatnich lat. Mamy tu twarde SF z bardzo konkretnymi założeniami: ludzkość tworzy sztuczną inteligencję na swoje podobieństwo, wgrywa całą dostępną ludziom wiedzę, coby stworzyć androidy do opieki i towarzystwa dla ludzi starszych. Naukowcy pracujący nad tymi istotami wierzą jednak w ich większy potencjał i dają im możliwość wyjścia poza przeznaczoną im ścieżkę. Ale zaraz później historia przyspiesza, rozrasta się, skacze w przyszłość i demonstruje imponującą skalę i pomysłowość. Na początku imponują założenia komiksu i zaangażowanie w zbudowanie spójnej wizji świata, choć wybija z rytmu nadmiar dość naiwnie moralizatorskich komentarzy. Później komiks robi się ciut all over the place, poszatkowanie historii wybija, ale ostatecznie komiks zwycięża. Duże przeskoki w czasie pokazują ciekawą i niejednoznaczną wizję przyszłości, choć na pewno nie jest to wizja na wskroś optymistyczna. Ale punkt wyjścia związany ze sztuczną inteligencją z czasem okazuje się bardziej sposobem na pokazanie pewnych zmian i zjawisk, aniżeli motywem głównych rozważań. Jest momentami naprawdę ponuro i dystopijnie, ale w pewien romantyczny sposób. Jest to też (a może przede wszystkim) komiks o relacji dwóch androidów: Węgla i Krzemienia. O obietnicach i o konfrontacji własnych potrzeb z potrzebami innych. Jest to relacja bardzo wyrazista, silna, zmienna i fascynująca. Im dłużej mija czasu od lektury, tym głębiej ten komiks we mnie wchodzi. Pełno tu goryczy, rozczarowania i piękna. Będzie czytane ponownie. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na86 miesięcy temu
Wilki. Historie prawdziwe Daniel Mizieliński
Wilki. Historie prawdziwe
Daniel Mizieliński Aleksandra Mizielińska Michał Figura
Jak sama nazwa wskazuje – zmyśleń i bajeczek nie będzie. Świetne kompendium wiedzy o wilkach. Można wiele dowiedzieć się o ich diecie, terytoriach, życiu rodzinnym. Autorzy obalają kilka mitów, między innymi ten najpopularniejszy – czyli o wilkach, które atakują ludzi. Tajemnicą poliszynela jest, że robią to tylko te osobniki, które człowiek wcześniej oswoił i próbował wychować. Zdrowe, silne i dzikie zwierzę nas unika. Gdy trasa jego wędrówki przebiega obrzeżami miasta najczęściej pokonuje je nocą, gdy są znikome szanse na natknięcie się na ludzi. Z książki można wiele dowiedzieć się o pracy naukowców i badaczy zajmujących się wilkami. Znajdziemy tu informacje o tym, w jaki sposób zwierzęta są tropione, jak zakładane są fotopułapki i obroże wyposażone w nadajnik GPS. Autorzy pokażą na czym polega udzielanie pomocy lekarskiej w azylu dla zwierząt. Będzie również trochę dydaktyki. O tym jak ważna jest ochrona przyrody, o tym, że nie należy zabijać wilków, o tym, że edukacja jest kluczem do zmiany postrzegania dzikiej przyrody. Historie kolejnych wilczych rodzin są elementem spajającym komiks. Ponieważ są ukazane realistycznie, nie zawsze kończą się dobrze, tym większe wrażenie robią na odbiorcach. Podziwiałam również kreskę i to pomimo tego, że nie jestem fanką rysunków państwa Mizielińskich. Wiernie oddali zachowanie zwierząt, a nawet ich cechy charakterystyczne. Czytanie tego komiksu to czysta przyjemność wzbogacona rzetelną wiedzą. Polecam.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na820 dni temu
Smopsy Justyna Bednarek
Smopsy
Justyna Bednarek
Dawno, dawno temu, w czasach o których nawet nam się nie śniło, żył bardzo zuchwały, mężny, ale i leniwy rycerz Jaromir. Nie chciało mu się tracić czasu na nauki, za to biegał zapamiętale i tropił smoki. Tak, w tych odległych czasach można było je spotkać. Dokładnie panią Merdone, Brombone i Sancisette. Choć te konkretne, ze względu na dzikie zapędy Jaromira, trzymały się w ukryciu. Były bardzo łagodne i życzliwie usposobione. Zupełnie nie miały ochoty na potyczki z niesfornym rycerzem, dlatego wiedźma Swiatosława otoczyła je magiczną opieką. Pewnego dnia doszłoby jednak do tragedii, gdyby wiedźma nie otworzyłą korytarza czasu, i nie wysłała smoki w zmienionej postaci do naszych czasów. I tak oto, w zupełnie dla siebie niespodziewany sposób Pani Merdone stała się Merdą, Pani Brombone - Brombą, a Saucisette, oczywiście Kiełbaską 😄. Te piękne imiona na nowo nadała im rodzinka Państwa Marchewków, gdy znaleźli smo..., a nie przepraszam, psy w lesie. I choć początkowo nie byli chętni ich zatrzymaniu, bo smoki w nowej postaci nie do końca były posłuszne, to pewne wydarzenie ostatecznie przypieczętowało obopólną miłość. ❤️ --- Smo...psy, czyli smoki w psiej postaci to genialny pomysł na fabułę. 😀 Książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Wątki średniowieczne mieszają się ze współczesnością, niezwykli i zwykli bohaterowie i ogromna dawka humoru, której autorka tu nie skąpi, sprawia, że macie w ręku wyjątkową lekturę. A o czym ona? A o tym, że nie warto być w życiu zuchwałym i przemądrzałym, a tylko życzliwość, dobre serce i bezinteresowna pomoc może się nam opłacić ☺️👍🏻
mama_czyta_tuwima - awatar mama_czyta_tuwima
oceniła na83 lata temu

Cytaty z książki Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Bajka na końcu świata 7. Ognie na niebie