Batman: Knightfall. Prolog

Okładka książki Batman: Knightfall. Prolog autora Jim Aparo, Chuck Dixon, Tom Grindberg, Doug Moench, Graham Nolan, Dennis O'Neil, Joe Quesada, 9788328150744
Okładka książki Batman: Knightfall. Prolog
Dennis O'NeilJoe Quesada Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Batman Knightfall (tom 1) komiksy
684 str. 11 godz. 24 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Batman Knightfall (tom 1)
Tytuł oryginału:
Batman: Prelude to Knightfall, Batman: Venom, Batman: Sword of Azrael
Data wydania:
2022-04-27
Data 1. wyd. pol.:
2022-04-27
Liczba stron:
684
Czas czytania
11 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328150744
Tłumacz:
Tomasz Sidorkiewicz
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Batman: Knightfall. Prolog w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Batman: Knightfall. Prolog



książek na półce przeczytane 106 napisanych opinii 28

Oceny książki Batman: Knightfall. Prolog

Średnia ocen
7,9 / 10
153 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Batman: Knightfall. Prolog

avatar
2856
2854

Na półkach: , ,

Myslalem ze ocenialem caly Knightfall!

Myslalem ze ocenialem caly Knightfall!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1487
1235

Na półkach:

Pierwszy tom legendarnego „Knightfall" przenosi nas w czasy, które dla wielu fanów Batmana jawią się jako prawdziwie złote. Dla mnie były to ponadto chwile, w których kształtował się mój popkulturowy gust, a saga o upadku Nietoperza silnie oddziaływała na chłonny umysł kilkunastolatka. Wtedy taka fabuła była prawdziwym szokiem, ale czy możliwe jest, by miała taką samą siłę rażenia również po latach? Wydanie przez Egmont kompletnej (w końcu!) opowieści o tych wydarzeniach jest dobrym momentem, by to sprawdzić.

Podczas swojej kariery jako pogromca zbrodni w Gotham City Batman mierzył się z wieloma groźnymi przeciwnikami. Nic jednak nie przygotowało go na starcie z kimś, kto zna wszystkie jego słabości i doskonale wie, jak je wykorzystać. „Knightfall” to komiks kultowy, który w końcu ukazuje się w Polsce w kompletnej formie.

Tytuł albumu mówi jasno, czego możemy się po nim spodziewać. To faktycznie jest „Prolog”, który buduje tło pod sądne dni Zamaskowanego Krzyżowca. Album zawiera kilka historii, które poznaliśmy już dzięki bardzo ważnemu dla popularyzacji amerykańskiego komiksu w Polsce wydawnictwu TM-Semic. Te najbardziej rozpoznawalne opowieści to bez wątpienia „Venom” i „Miecz Azraela”. Czytane prawie trzydzieści lat temu robiły spore wrażenie. Teraz, w 2025 roku, trącą nieco myszką, ale nie tak, jak się tego obawiałem. Są dobrze poprowadzone, zachowały też wystarczająco dużo uroku i emocjonalnego ciężaru, by uznać je za klasyczne.

Czym różni się obecne wydanie od tego, które trzy dekady temu czytaliśmy co miesiąc w zeszytach? Tym razem mamy okazję zapoznać się z kompletną historią, a nie z jej wycinkiem. Z jednej strony na pewno jest to doskonała wiadomość, ale trzeba przyznać, że takie rozwiązanie ma też pewne wady. W wydaniu zeszytowym otrzymaliśmy świetnie zbalansowaną esencję – zeszyty o największym ciężarze emocjonalnym. W wydaniu kompletnym wszystko jest zdecydowanie bardziej rozciągnięte. Dla mniej cierpliwych czytelników taki stan rzeczy może być wyzwaniem. Myślę jednak, że fani Nietoperza będą jednomyślni – to dokładnie taka forma, o jakiej marzyli od lat.

Tempo rozwoju tej historii nie jest szczególnie szybkie, jednak w moim odczuciu nie jest to absolutnie żaden problem. Katharsis Batmana – Bane – wprowadzany jest powoli. Co więcej, na kartach tego tomu mamy okazję poznać jego przeszłość i dowiedzieć się, jakie wydarzenia wykuły w nim tę niesamowitą twardość, która go cechuje. To doskonale buduje postać tego niezwykle ważnego i charakterystycznego villaina. Jego plan, zakładający powolne zmiękczanie Mrocznego Rycerza, doprowadzenie go na skraj wytrzymałości, dopiero kiełkuje, ale scenarzyści udanie zarysowują jego kolejne etapy. Jego zwieńczenie nastąpi w kolejnych tomach, ale już tutaj jego skala robi wrażenie.

Ilustracje są elementem, który ewidentnie zestarzał się najmocniej. Dziś już się tak nie rysuje, co jednak nie oznacza, że mamy do czynienia z graficznymi abominacjami. Chodzi mi po prostu o to, że rzecz jest rysowana dość monotonnie. Brakuje tu jakiegoś błysku – wszystko jest tworzone jakby od jednego szablonu. Jedynym wyjątkiem jest mroczna (także pod kątem graficznym) opowieść o uprowadzeniu syna Jamesa Gordona. To jednak ledwie dwuzeszytówka, która nie podnosi całości, jeśli oceniamy ją pod kątem plastycznym. Trzydzieści lat temu nie zwracałem na styl graficzny aż takiej uwagi, dziś jednak element ten miejscami dość mocno mi podczas lektury zgrzytał.

Czy tyle czasu po premierze „Knightfall” nadal robi wrażenie? Oczywiście, że tak! Przeze mnie przemawia jednak wieloletni fan Nietoperza, obiektywnie rzecz biorąc (na tyle, na ile potrafię),owszem – mamy do czynienia z komiksem z poprzedniej epoki, jednak ewidentnie trzyma on poziom i proponuje czytelnikowi opowieść o naprawdę dużym kalibrze. Te wydarzenia naznaczyły Batmana i tkwią w nim do dziś – choćby dlatego warto się z nimi zapoznać. I choć prawdziwa jazda zacznie się w kolejnych tomach, to „Prolog” stanowi całkiem udane otwarcie tej monumentalnej opowieści.


Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2025/08/batman-knightfall-tom-1-prolog-recenzja.html

Pierwszy tom legendarnego „Knightfall" przenosi nas w czasy, które dla wielu fanów Batmana jawią się jako prawdziwie złote. Dla mnie były to ponadto chwile, w których kształtował się mój popkulturowy gust, a saga o upadku Nietoperza silnie oddziaływała na chłonny umysł kilkunastolatka. Wtedy taka fabuła była prawdziwym szokiem, ale czy możliwe jest, by miała taką samą siłę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
204
20

Na półkach:

Dość nierówny poziom, ale tak to jest gdy w jednym zbiorze jest kilka runów na raz, Venom, Sword of Azrael oraz Vengeance of Bane zdecydowanie najlepsze.
Główne numery Batmana z rysunkami Jima Aparo są jednak słabsze, do tego współczesne kolory w nich nie grają tak dobrze jak w starych wydaniach.

Ciekawostką po latach są numery gdy Batman i Robin mają na ramionach szarfę żałobną za Supermanem.

Dość nierówny poziom, ale tak to jest gdy w jednym zbiorze jest kilka runów na raz, Venom, Sword of Azrael oraz Vengeance of Bane zdecydowanie najlepsze.
Główne numery Batmana z rysunkami Jima Aparo są jednak słabsze, do tego współczesne kolory w nich nie grają tak dobrze jak w starych wydaniach.

Ciekawostką po latach są numery gdy Batman i Robin mają na ramionach...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

255 użytkowników ma tytuł Batman: Knightfall. Prolog na półkach głównych
  • 187
  • 63
  • 5
116 użytkowników ma tytuł Batman: Knightfall. Prolog na półkach dodatkowych
  • 57
  • 27
  • 14
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3

Tagi i tematy do książki Batman: Knightfall. Prolog

Inne książki autora

Okładka książki Amazing Spider-Man Epic Collection. Spider-Man: Threat or Menace? Frank Miller, Dennis O'Neil, John Romita Jr.
Ocena 0,0
Amazing Spider-Man Epic Collection. Spider-Man: Threat or Menace? Frank Miller, Dennis O'Neil, John Romita Jr.
Okładka książki Batman. Ziemia niczyja. Ostatnia gra (Tom 7) Jim Balent, Chuck Dixon, Dale Eaglesham, Dennis O'Neil, Greg Rucka
Ocena 7,4
Batman. Ziemia niczyja. Ostatnia gra (Tom 7) Jim Balent, Chuck Dixon, Dale Eaglesham, Dennis O'Neil, Greg Rucka
Okładka książki Joker: Na swoim Neal Adams, Ernie Chan, José Luis García-López, Elliot S. Maggin, Irv Novick, Dennis O'Neil, Martin Pasko
Ocena 6,1
Joker: Na swoim Neal Adams, Ernie Chan, José Luis García-López, Elliot S. Maggin, Irv Novick, Dennis O'Neil, Martin Pasko
Okładka książki Batman. Ziemia niczyja. Owoce ziemi (Tom 5) Chuck Dixon, Staz Johnson, Dan Jurgens, Scott McDaniel, Dennis O'Neil, Greg Rucka
Ocena 6,4
Batman. Ziemia niczyja. Owoce ziemi (Tom 5) Chuck Dixon, Staz Johnson, Dan Jurgens, Scott McDaniel, Dennis O'Neil, Greg Rucka
Okładka książki Batman: Ziemia Niczyja. Nowe zasady (Tom 4) Dale Eaglesham, Bob Gale, Alex Maleev, Dennis O'Neil, Roger Robinson, Greg Rucka
Ocena 7,0
Batman: Ziemia Niczyja. Nowe zasady (Tom 4) Dale Eaglesham, Bob Gale, Alex Maleev, Dennis O'Neil, Roger Robinson, Greg Rucka
Okładka książki Daredevil 4 (1966) Gene Colan, Stan Lee, Dennis O'Neil, John Romita Sr.
Ocena 6,8
Daredevil 4 (1966) Gene Colan, Stan Lee, Dennis O'Neil, John Romita Sr.
Okładka książki The Question Omnibus vol. 2 Denys Cowan, Dennis O'Neil
Ocena 0,0
The Question Omnibus vol. 2 Denys Cowan, Dennis O'Neil
Dennis O'Neil
Dennis O'Neil
Scenarzysta i edytor komiksowy, pracujący zarówno dla Marvela jak i DC. W latach 60. i 70. zrewitalizował postaci Green Arrowa oraz Batmana. Jako jeden z pierwszych twórców poruszał w swoich historiach kwestie problemów społecznych i politycznych, jak bieda, rasizm czy uzależnienie od narkotyków. Jako edytor przez wiele lat prowadził ponad dziesięć serii poświęconych Batmanowi oraz jego towarzyszom.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kingdom Come. Przyjdź Królestwo Alex Ross
Kingdom Come. Przyjdź Królestwo
Alex Ross Mark Waid
Co by było gdyby Superman zwątpił w to co dotychczas robił i gdyby przestał dostrzegać w tym sens? To pytania, które skłoniły autorów do napisania tej książki. "Przyjdź Królestwo" przedstawia nam świat niedalekiej przyszłości, gdzie pokryty już siwą brodą Clark Kent wycofuje się z roli strażnika świata i oddaje się swoim przyjemnościom na farmie. Podczas kilku, czy też kilkunastu następnych lat dochodzi na świecie do wysypu różnego rodzaju superbohaterów, a wraz z ich liczebnością, zmieniają się też ich priorytety. Bohaterowie nie przywiązują już tak dużej wagi do fundamentalnych zasad jakie charakteryzowały starych wyjadaczy i nie zważają zbytnio na bezpieczeństwo osób postronnych, skupiając się głównie na sobie i na swoim ego. I gdy dochodzi w końcu do punktu kulminacyjnego, starzy bohaterowie postanawiają przywrócić porządek. Główny ciężar tego przedsięwzięcia spoczywa na barkach Supermana, którego sława, pomimo upływających lat, wciąż jest niepodważalna, a który samą charyzmą potrafi podporządkować sobie niejednego buntownika. Zaprowadzenie porządku będzie jednak wymagało podjęcia trudnych decyzji, które będą miały swoje konsekwencje. "Przyjdź Królestwo" to opowieść wielowątkowa. O odpowiedzialności, wolności i granicach, których nie powinno się przekraczać i które przekroczyć jednak czasem trzeba, a także o współistnieniu razem ludzi i nadludzi. Utrzymana w klimacie mającej nadejść apokalipsy i posiłkująca się cytatami z "Apokalipsy św. Jana". Nazywana też przez niektórych współczesną Iliadą. Powieść której nie obcy jest patos, ale bez nadmiernej przesady. Autorzy bardzo profesjonalnie podeszli do swojej pracy. Fantastycznie dostosowali wizerunki ogromnej ilości superbohaterów do wizji świata niedalekiej przyszłości. Clark Kent jest już poważnym gościem w średnim wieku, Bruce Wayne całkowicie zmienił zarządzanie w Gotham i też jest już innym człowiekiem, a pozostali bohaterowie również przystosowali się do nowych czasów. Dodatkowe materiały zawierają mnóstwo informacji o nowych bohaterach, ich drzewach genealogicznych i świadczą o ogromnej pracy włożonej w ten komiks. Opowieść wyróżnia się też sporym realizmem, a obrazu tego dopełnia ostatecznie bardzo realistyczny rysunek Alexa Ross'a. Nie jest to mój ulubiony styl rysunku, ale tutaj sprawdza się doskonale. "Przyjdź Królestwo" to w moim odczuciu zdecydowanie lepszy komiks niż "Marvels". Oczekiwania co do niego miałem niewielkie, a jednak bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jeśli macie więcej niż trzydzieści lat to zdecydowanie polecam, bo to komiks, który docenia się wraz z wiekiem. Dla młodzieży może być trochę za mało "rozrywkowy".
mika_el - awatar mika_el
ocenił na85 miesięcy temu
Batman: Imposter Andrea Sorrentino
Batman: Imposter
Andrea Sorrentino Mattson Tomlin
Bruce stracił rodziców, ale zawsze mógł liczyć na Alfreda, a jako Batman miał po swojej stronie Gordona. Batman Imposter z linii DC Black Label oferuje odmienną historię Człowieka-Nietoperza. Na pierwszy rzut oka to niepozorne zmiany, a jednak nadaje jakże mroczny, pesymistyczny wydźwięk całej historii. Wyobraźmy sobie wspaniałomyślnego i pomocnego Alfreda, który ma dość rozkapryszonego i wiecznie wściekłego panicza! Jest zdesperowany do tego stopnia, że oczekuje od psychiatry przepisania leków Bruce’owi! W ostatecznym rozrachunku rezygnuje z pracy, bo w końcu nie jest niańką, tylko lokajem! Gdy czytałem ten komiks i widziałem samotnego Bruce’a w wielkiej pustej rezydencji, to wręcz ściskało mnie za serce. Batman zawsze był samotnikiem, głównie polegał na sobie, ale w tej odsłonie jest jeszcze bardziej osamotniony, w zasadzie opuszczony przez wszystkich. Do tego stopnia, że na samym początku widać, że nawet za bardzo nie zależy mu na życiu. Na dodatek wcale tak sprawnie sobie nie radzi z przestępcami. Ledwo co historia się zaczyna, a już w ramach jego interwencji kasjer obrywa kulkę, ginie kierowca, a on sam otrzymuje kilka strzałów w pierś, tak że prawie się wykrwawia. I w takim stanie trafia pod drzwi pani doktor Leslie. [...] Batman Imposter to jedna z niewielu komiksowych pozycji, o których mógłbym naprawdę bardzo wiele napisać. Nie wspomniałem co prawda o pani detektyw Blair Wong, która jest ważną postacią dla fabuły, a na dodatek wiele ją łączy z Bruce’em. Mało tego postacie epizodyczne są wręcz wybitne! Choćby niepozorny Otis Flannegan wypadł bardzo poruszającą. Podczas czytania tego komiksu kilka razy się wzruszyłem, a i nie raz serce mnie zabolało, ale co się dziwić, gdy Alfred wykrzykuje takie rzeczy. Wielokrotnie miałem poczucie, że Gotham w tym komiksie jest jeszcze mroczniejsze i bardziej przygnębiające, że nie ma tu nadziei. Wiele obiecywałem sobie po tym komiksie, a ostatecznie i tak zaskoczył mnie pod każdym względem! Nie wyobrażam sobie, aby w pierwszej dziesiątce mojej topki najlepszych komiksów wszech czasów nie znalazło się miejsce dla Batmana Impostera! Cała recenzja: https://ostatniatawerna.pl/w-cieniu-gotham-recenzja-komiksu-batman-imposter/
OstatniaTawerna - awatar OstatniaTawerna
oceniła na93 miesiące temu
Batman: Trzech Jokerów Geoff Johns
Batman: Trzech Jokerów
Geoff Johns Jason Fabok
Geoff Johns to jeden z moich ulubionych scenarzystów komiksowych, który potrafi napisać wciągające, emocjonujące i inteligentne historie rozrywkowe, a do tego nigdy nie zszedł poniżej pewnego poziomu, ponieważ nawet jego najsłabsze tytuły można określić mianem całkiem dobrych. Tworzone przez tego autora komiksy superbohaterskie charakteryzują się ciekawymi fabułami pełnymi interesujących pomysłów, dobrze napisanymi dialogami, trafnym humorem, dogłębnym zrozumieniem charakteru i osobowości danego bohatera/danej bohaterki, a także idealnym wyważeniem proporcji pomiędzy akcją a spokojniejszymi momentami nastawionymi na rozwijanie relacji między postaciami. Uczciwie jednak trzeba przyznać, że twórczość Johnsa to nie jest ten sam poziom, co większość komiksów stworzonych przez Alana Moore'a i prawdopodobnie nigdy nie uda mu się napisać przełomowej historii na miarę dokonań Maga z Northampton. Porównanie tych dwóch scenarzystów: jednego bardzo dobrego a drugiego wybitnego, który zasłużenie posiada status żywej legendy jest zasadne o tyle, że Geoff Johns dwa razy próbował skonfrontować się z dorobkiem Alana Moore'a i przy okazji udowodnić wszystkim zainteresowanym, że jest zdolny do stworzenia dzieła dorównującego tym, za które odpowiedzialny był jego starszy kolega po fachu. W obu przypadkach przyjął podobną taktykę napisania kontynuacji do utworów, za które odpowiadał pierwszy Mag, wśród scenarzystów komiksowych (lub pierwszy scenarzysta komiksowy pośród Magów). I tak w "Zegarze Zagłady" mamy możliwość powrotu do świata "Strażników", natomiast "Trzech Jokerów" wykorzystuje wątki, których początki sięgają "Zabójczego Żartu". Z koncepcją, że największy wróg Człowieka Nietoperza nie jest jednym złoczyńcą, ale trzema po raz pierwszy można się było spotkać w "Wojnie Darkseida", czyli wątku fabularnym, który finalizował staż Geoffa Johnsa przy pisaniu scenariuszy do Ligii Sprawiedliwości w okresie znanym jako "New 52" (po polsku "Nowe DC Comics") i dotyczył konfrontacji pomiędzy największymi ziemskimi superbohaterami i superbohaterkami oraz wspierającymi ich bóstwami z Nowej Genezy, a władcą Apokolips. Wówczas to Batman tymczasowo stał się Bogiem Wiedzy dzięki temu, że udało mu się zasiąść na Tronie Mobiusa, czyli niesamowicie zaawansowanym wszystkowiedzącym urządzeniu, zdolnym udzielić informacji na każdy zadany temat. Na pytanie Mrocznego Rycerza dotyczące prawdziwej tożsamości Błazeńskiego Księcia Zbrodni otrzymał zaskakującą odpowiedź, że nie ma jednego Jokera, ponieważ jest ich trzech. Aż chciałoby się zakrzyknąć "Omne Trinum Perfectum!!!" (Batman szepnął wtedy "Niemożliwe!", ale pewnie pomyślał coś w stylu "O k*rw@, ja p*****lę!!!") i od razu przekonać się czy ten zaskakujący pomysł ma satysfakcjonujące uzasadnienie, ale z rozwiązaniem zagadki trzeba było poczekać kilka lat, aż w końcu Geoff Johns ukończył scenariusz do niniejszej pozycji. Co ciekawe, w omawianym komiksie scenarzysta ani razu nie odwołał się do wydarzeń, które zainicjowały główny wątek tej historii tak, że całą opowieść można przeczytać i nie zdawać sobie sprawy, że wszystko zaczęło się od sytuacji, kiedy to Człowiek Nietoperz posadził swoją batdupę na fotelu znającym odpowiedź na każde pytanie. Zawiązanie akcji recenzowanego komiksu następuje w momencie, kiedy w tym samym czasie, ale w różnych miejscach Joker popełnia trzy dobrze udokumentowane przestępstwa, które natychmiast stają się szeroko komentowane we wszelkiego rodzaju mediach. Mroczny Rycerz próbuje ustalić naturę tego dziwnego zjawiska. Czy mamy do czynienia z sobowtórami? Klonami? Jokerami z alternatywnych rzeczywistości, a może faktycznie od samego początku mierzył się z wyjątkowo paskudnymi trojaczkami? W śledztwie Człowiek Nietoperz wspomagany jest przez Batgirl i Red Hooda, czyli tych członków Batrodziny, którzy zostali najbardziej skrzywdzeni przez Błazeńskiego Księcia Zbrodni i z tego powodu mierzą się z mniej i bardziej przepracowanymi traumami. Próba odnalezienia i powstrzymania trzech Jokerów prowadzi naszych bohaterów i bohaterkę do odkrycia niejasnego powiązania jakie nemezis Batmana posiada z Joe Chillem, czyli mordercą rodziców Bruce'a Wayne'a. Z omawianym tytułem wiązałem obawy, że tym razem Geoff Johns przeliczył się, kiedy mierzył siły na zamiary i jego ambitny projekt okaże się spektakularnym niepowodzeniem. Z tego też powodu zwlekałem z przeczytaniem "Trzech Jokerów". Dopiero powtórna lektura "Zabójczego Żartu", który jest jednym z moich ulubionych komiksów o Batmanie i zarazem najlepszym, w jakim występuje Joker zmotywowała mnie do tego, żeby w końcu zapoznać się z niniejszą pozycją. Może było to spowodowane tym, że nastawiłem się mentalnie na kompletną porażkę i oczekiwania względem tego utworu miałem raczej niewielkie. Tym większe było moje zdziwienie, kiedy brnąłem przez meandry fabuły, ponieważ po lekturze całości jestem autentycznie zachwycony tym tytułem. Uważam, że jest to jeden z najlepszych komiksów superbohaterskich, jaki powstał w przeciągu kilku ostatnich lat i koncentruje się na Batmanie, jego rodzinie oraz arcywrogu. Geoff Johns w "Trzech Jokerach" według mnie wykorzystał cały swój potencjał twórczy i stworzył historię, która intryguje i w moim przypadku przeczytałem całą opowieść za jednym posiedzeniem. Nie jest to dzieło tak przełomowe i redefiniujące gatunek superbohaterskich historii obrazkowych jak "Zabójczy Żart", ale tym razem do tego wysokiego poziomu niewiele mu brakuje. Johns nie naśladuje ślepo stylu Moore'a, ale wyraźnie widać gdzie czerpał inspiracje, a gdzie posiłkował się własnym wypracowanym warsztatem. Omawiany tytuł nie jest tak przepełniony symboliką jak u Maga z Northampton, ale imponuje tym, że scenarzysta panuje nad wszystkimi zainicjowanymi w komiksie wątkami, które mają satysfakcjonujące zakończenie w finale. Każda istotniejsza postać, która pojawiła się w tym komiksie pełni konkretną funkcję i bardzo dobrze wywiązuje się z powierzonej roli, oprócz wyjątkowo zmarnowanej szansy większego wykorzystania Komisarza Gordona, który przecież też mocno ucierpiał z powodu Jokera w przeszłości i to nie raz, ale w tym komiksie niestety jest jedynie postacią drugoplanową, co jest jedną z niewielu wad tego tytułu. Natomiast pochwalić należy prowadzenie bohaterów i bohaterek pod względem psychologicznym, ponieważ tutaj scenarzysta wzorcowo wywiązuje się z powierzonego mu zadania i ani razu nie czułem, żeby jakaś postać zachowywała się nienaturalnie. Motywacje, które kierują postaciami są dobrze ugruntowane w ich charakterach i przeżyciach, a w trakcie rozwoju akcji posiadane przez nich przekonania są spójne z dokonaniami, dzięki czemu mamy do czynienia z konsekwentnym portretowaniem postaci. Niektórym może się nie spodobać sposób ukazania Batmana, który trochę różni się od tego jak jest przedstawiany w innych tytułach, ale mnie ta jego wersja jak najbardziej odpowiada, ponieważ podkreśla, że dla Mrocznego Rycerza codzienna i conocna walka z przestępczością w Gotham jest ważniejsza nawet od postępowania zgodnie z wymiarem sprawiedliwości. Zakończenie komiksu to jedna z jego największych zalet i byłem pod wielkim wrażeniem tego, jak Johnsowi udało się się stworzyć tak bardzo angażujący, emocjonalny i satysfakcjonujący finał, a jednocześnie dodać od siebie kilka naprawdę interesujących pomysłów, które być może zostaną rozwinięte w przyszłych projektach. Aczkolwiek dla wielu osób wyjaśnienie zjawiska trzech Jokerów może się wydać rozczarowujące, zwłaszcza, że ich obecność nie zdominowała komiksu (co w zależności od osobistych preferencji może być zarówno wadą jak i zaletą),ale ja jestem niezmiernie usatysfakcjonowany tym, jak z tego problemu, który jakby nie patrzeć sam stworzył, wybrnął scenarzysta. Według mnie wątku więcej niż jednego Błazeńskiego Księcia Zbrodni nie dałoby się lepiej przedstawić i rozwiązać. No może Alan Moore byłby w stanie, gdyby nie jego resentyment względem Wydawnictwa DC. Kolejna z zalet omawianej pozycji, czyli pewne różnice w zachowaniu wszystkich trzech Jokerów, przez co każdy z nich jest definiowany innym terminem: przestępca, komik i klaun, to jednocześnie błyskotliwy metakomentarz dotyczący tego jak komiksowe postacie na przestrzeni wielu lat musiały mieć modyfikowane charaktery, żeby nadążyć za zmianami i trendami zachodzącymi w społeczeństwie. Również scenarzysta "Zabójczego Żartu" wykorzystał tę technikę, żeby zwrócić uwagę na niekończący się cykl walki pomiędzy superbohaterem, a jego największymi przeciwnikami, który powtarza się tak długo, jak długo trwa zainteresowanie czytelników i czytelniczek, przez co każda ostateczna potyczka staje się tylko jednym z wielu ogniw w nieskończonym łańcuchu. Jeżeli chodzi o warstwę graficzną to muszę przyznać, że styl rysunków powinien się spodobać nawet tym osobom, które będą rozczarowane fabułą tego utworu. Jason Fabok to obecnie jeden z najlepszych rysowników tworzących dla Wydawnictwa DC i w recenzowanej pozycji wspiął się na wyżyny swojego talentu. Grafiki przez niego stworzone są fenomenalne i znacząco wzbogacają całą opowieść o wyjątkową atmosferę. Według mnie ten artysta dorównuje talentem niezapomnianemu Brianowi Bollandowi, przy czym wypracował własny, bardzo realistyczny styl rysunku. Recenzowany tytuł to z pewnością jeden z najpiękniejszych komiksów, jakie narysowano. Podsumowując tę dosyć długą recenzję "Batman: Trzech Jokerów" zarówno pod względem scenariusza i rysunków jest pozycją wybitną, która mnie przyniosła ogrom czytelniczego zadowolenia. Geoff Johns zmierzył się ze spuścizną Alana Moore'a i chociaż trochę mu zabrakło, żeby dorównać Magowi z Northampton, to tym razem był już całkiem blisko zamierzonego celu i wrócił stamtąd z tarczą. Dla mnie to najlepszy komiks superbohaterski od wielu lat, a także drugi w kolejności, jeżeli chodzi o najbardziej udane wykorzystanie postaci Jokera (a raczej Jokerów). Na pierwszym miejscu oczywiście uplasował się "Zabójczy Żart" i prawdopodobnie to się już nigdy nie zmieni.
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na101 miesiąc temu
Spider-Man. Historia Życia Mark Bagley
Spider-Man. Historia Życia
Mark Bagley Chip Zdarsky
„Spider-Man: Historia życia” to jeden z najbardziej oryginalnych komiksów o Pająku, jakie powstały. Punkt wyjścia jest prosty, a jednocześnie genialny: co jeśli Spider-Man starzałby się normalnie, dekada po dekadzie, od lat 60. aż po współczesność? Bez resetów, bez wiecznej młodości, bez cofania czasu. Fabuła prowadzi Petera Parkera przez kolejne etapy życia. Zaczynamy w latach 60, od klasycznych początków Spider-Mana, a potem każda kolejna historia rozgrywa się w następnej dekadzie. Peter dorasta, zakłada rodzinę, mierzy się z polityką, wojną, technologią i coraz cięższym brzemieniem odpowiedzialności. Jego decyzje mają konsekwencje, a czas działa dokładnie tak jak w prawdziwym życiu, nie pyta o zgodę. To, co robi ten komiks wyjątkowym, to skupienie się na człowieku, a nie ikonie. Spider-Man nie jest tu wiecznie tym samym bohaterem. Zmienia się jego charakter, podejście do heroizmu, relacje z bliskimi i samym światem. Pojawiają się znani wrogowie i kluczowe wydarzenia z historii Marvela, ale pokazane w zupełnie nowym, dojrzalszym kontekście. Powiem wprost: to jest naprawdę bardzo fajny komiks. Aż się nie spodziewałem, że wciągnie mnie tak bardzo. Jest mądry, emocjonalny, momentami gorzki, ale cholernie satysfakcjonujący. To Spider-Man dla czytelników, którzy dorośli razem z nim. Ocena: 9/10 Świetny pomysł, świetne wykonanie i historia, która zostaje w głowie długo po przeczytaniu. Jeśli znasz Spider-Mana, musisz to przeczytać. Jeśli nie znasz, to i tak dobry start.
GeekPiotr - awatar GeekPiotr
ocenił na92 miesiące temu
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje Alan Moore
Batman. Zabójczy żart. Człowiek, który się śmieje
Alan Moore Dough Mahnke Brian Bolland Ed Brubaker
[Recenzja dotyczy wydania z roku 2012, która należy do serii "Mistrzowie Komiksu"] Oto dzieło, które znajduje się w mojej ścisłej czołówce jeżeli chodzi o ranking najlepszych komiksów o Batmanie. Alan Moore uznawany jest (według mnie jak najbardziej słusznie) za jednego z najwybitniejszych scenarzystów opowieści obrazkowych i swój kunszt pisarski potwierdza w "Zabójczym Żarcie". Do tej opowieści wracam raz na kilka lat i nawet parokrotne przeczytanie nie ujmuje niczego z jej jakości. Moore napisał kompleksowe dzieło, które teraz doceniam nawet bardziej niż w momencie kiedy zapoznałem się z nim po raz pierwszy dekadę temu. Fabuła koncentruje się na jednym z nieskończonych starć toczonych pomiędzy Mrocznym Rycerzem, a jego nemezis, czyli Jokerem. Kolejny raz Klauni Książę Zbrodni ucieka z Azylu Arkham, aby urzeczywistnić wyjątkowo osobliwe przeświadczenie, które zrodziło się w jego chaotycznym i nieprzeniknionym umyśle szaleńca. Otóż według Arcywroga Batmana wystarczy tylko jeden wyjątkowo zły dzień, aby przeżyta trauma doprowadziła do obłędu każdą osobę, nawet tę najbardziej zrównoważoną i odporną psychicznie. W celu udowodnienia swojej tezy, że szaleństwo może dotknąć wszystkich, Joker tym razem przedsięweźmie wszelkie możliwe środki, żeby zniszczyć psychikę Komisarza Jamesa Gordona: najlepszego i najszlachetniejszego policjanta w Gotham City. W tym celu posłuży się jego córką Barbarą, która stanie się ofiarą wyjątkowo brutalnego ataku. Napaść na rodzinę Gordonów to tylko środek do celu jakim jest zastawienie kolejnej pułapki na Batmana, w którego poczytalność Joker nie wierzy i liczy na to, że w końcu próby obnażenia przed Zamaskowanym Krzyżowcem jego faktycznego stanu psychicznego zakończą się sukcesem. "Zabójczy Żart" to dzieło przełomowe, ponieważ było jednym z pierwszych tytułów powstałych w drugiej połowie lat 80 XX wieku, które zredefiniowały gatunek komiksów superbohaterskich wprowadzając do nich niespotykaną do tej pory fabularną jakość i głębię dzięki dojrzałemu przedstawianiu poruszanych wątków. Na uwagę w omawianym tytule zasługuje przede wszystkim postać Jokera, ponieważ to o nim tak naprawdę jest ta opowieść. Scenarzysta przedstawia genezę tego najsłynniejszego adwersarza Człowieka Nietoperza, ale oprócz świetnie poprowadzonej retrospekcji jego geniusz objawił się też w sugestii, że historia narodzin tego złoczyńcy ukazana w tym komiksie jest tylko jednym z wielu możliwych wariantów. Jeżeli chodzi o charakter i osobowość Błazeńskiego Księcia Zbrodni w niniejszej pozycji to jest to ta jego wersja, która najbardziej mi się spodobała i którą najbardziej cenię. Nemezis Batmana w interpretacji Alana Moore'a to człowiek złamany przez egzystencję w irracjonalnym świecie, pełnym okrucieństwa i braku głębszego sensu. Absurdalna rzeczywistość i rządzący nią ślepy los, które Jokerowi tak brutalnie objawiły się w chwili, kiedy doświadczył "najgorszego dnia w swoim życiu" sprawiły, że zamiast walczyć i buntować się przeciwko wszechobecnej niesprawiedliwości i stojącemu za nią złu wybrał najbardziej racjonalne rozwiązanie, jakie przyszło mu do głowy: mianowicie oszalał. W tym komiksie arcywróg Mrocznego Rycerza nie jest uosobieniem chaotycznego zła, psychopatycznym błaznem, seryjnym mordercą czy gangsterem o wyjątkowo zabójczym poczuciu humoru, tylko zrozpaczonym nihilistą, dla którego życie to chory żart. Jedynym remedium na potworność i bezsens egzystencji jest ucieczka w śmiech i obłęd, ponieważ walka jest z góry skazana na porażkę i podjęcie się jej również świadczy o pewnego rodzaju zaburzeniach psychicznych. Z tego też powodu Joker nieustępliwie próbuje udowodnić Batmanowi, że tak naprawdę obaj są szaleni, tylko każdy na swój swoisty sposób. Ten doskonale napisany konflikt światopoglądowy pomiędzy Mrocznym Rycerzem, a Błazeńskim Księciem Zbrodni doprowadzi do niezapomnianej konfrontacji w zrujnowanym wesołym miasteczku, po której nic już nie będzie takie jak dawniej. Na 46 stronach mamy do czynienia z ambitną, niejednoznaczną, klimatyczną a do tego niesamowicie wciągającą opowieścią pełną symbolicznych odniesień. Alan Moore wzorowo panuje nad materią fabularną, a każda scena jest perfekcyjnie powiązana ze swoją poprzedniczką i następczynią, dzięki czemu tworzą organiczną jedność. Na osobne uznanie zasługuje zakończenie komiksu, z jednej strony niesamowicie satysfakcjonujące, a z drugiej przez swoją niejednoznaczność umożliwia wielość interpretacji. Także warstwa graficzna, za którą odpowiada Brian Bolland swoją jakością dorównuje scenariuszowi. To jeden z najlepiej narysowanych komiksów, jaki przeczytałem, ilustracje są wręcz wybitne i zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie. Doskonałe projekty postaci (fenomenalny wygląd Jokera),rozmach kompozycyjny i dynamiczne przedstawienie scen akcji, a także wzorowe ukazanie emocji na twarzach bohaterów i bohaterek składają się na perfekcyjną kreskę. Posiadam wersję "Zabójczego Żartu", w której rysownik własnoręcznie pomalował swoje plansze i osobiście dużo bardziej niż oryginalne kolory wykorzystane przez Johna Higginsa podoba mi się paleta barw wybrana przez Briana Bollanda, ponieważ dużo bardziej pasuje ona do klimatu całej opowieści i korzystnie wpływa na tę specyficzną atmosferę, jaką niniejsza pozycja może się poszczycić. Ten komiks pomimo genialnego scenariusza nie byłby aż tak udany, gdyby był narysowany przez inną osobę. Recenzowany tytuł to obowiązkowa pozycja dla fanów i fanek Batmana i/lub Jokera, a także wszystkich osób ceniących ambitne historie obrazkowe z pięknymi ilustracjami. Jest to komiks, który poleciłbym wszystkim nieprzekonanym do opowieści superbohaterskich. Jeszcze raz podkreślę, że Alanowi Moore'owi udało się napisać, a Brianowi Bollandowi narysować jedną z najlepszych powieści graficznych o Mrocznym Rycerzu, jakie powstały. Z pewnością jest to najlepsza historia, w której Joker jest ważną postacią i pełni w fabule istotną rolę. Jeżeli ktoś miałby w życiu przeczytać tylko jeden komiks o Batmanie, to powinien być to właśnie "Zabójczy Żart".
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na101 miesiąc temu

Cytaty z książki Batman: Knightfall. Prolog

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Batman: Knightfall. Prolog