Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci

Okładka książki Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci autora Patrycja Dołowy, 9788381913881
Okładka książki Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci
Patrycja Dołowy Wydawnictwo: Czarne Seria: Poza serią reportaż
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Poza serią
Data wydania:
2022-01-19
Data 1. wyd. pol.:
2022-01-19
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381913881
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci

Średnia ocen
7,5 / 10
96 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci

avatar
624
624

Na półkach: , , , , ,

🔰"Sposobem mojego miasta na pamięć jest totalna niepamięć."
🔰"Robię rzeczy elementarne i zwykłe. Próbuję zbierać okruchy pamięci i ułożyć z nich cokolwiek jako niezgodę na to, co stało z ludźmi, którzy tutaj żyli."
W przestrzeni publicznej po Żydach w Polsce zostało niewiele materialnych śladów. Kiedy potomkowie ocalałych z Zagłady przyjeżdżają tutaj, by dowiedzieć się czegoś o rodzinnych stronach przodków, uderza ich niemal zupełny brak materialnych śladów. Ale to nie tak, że przepadło absolutnie wszystko. Tu i ówdzie można odnaleźć fragmenty macew z wyrytymi na nich imionami i nazwiskami zmarłych, stare fotografie, przedmioty osobiste, rodzinne pamiątki, opuszczone lub zasiedlone budynki. W pamięci ludzi pozostały historie, które jeśli nie będą utrwalone, umrą razem z nimi, utracimy je bezpowrotnie.
Patrycja Dołowy podąża za nielicznymi pasjonatami pragnącymi ocalić istniejące jeszcze ślady wspólnego polsko - żydowskiego sasiedztwa. Jej reportaż jest wielowątkową opowieścią o pamięci i o relacjach, jakie rodzą się pomiędzy wnukami polskich Żydów a ludźmi, którzy tutaj, na miejscu, zdecydowali się stanąć na straży tego, co jeszcze po tym sąsiedztwie pozostało.
Temat ważny i potrzebny, ale w tej książce został opowiedziany wyjątkowo nieudolnie i chaotycznie. Miałam wrażenie, że poszczególne historie celowo pokawałkowano, wrzucono do kapelusza, wymieszano i ułożono według jakiejś pokrętnej koncepcji. Najbardziej męczyła i nużyła mnie przypadkowość oraz fragmentaryczność zaprezentowanych opowieści. Drażniła mnie także doklejona do nich na siłę metafizyka. Żadna historia nie poruszyła w sposób znaczący mojej wrażliwości. Wielokrotnie czułam znudzenie, zniecierpliwienie, chciałam porzucić tę książkę. Jest ona modelowym przykładem tego jak można zmarnować potencjał i pogrzebać ważny temat. Tutaj został on zaledwie muśnięty.
A przecież można było opowiedzieć o tym jak skutecznie działała zaprogramowana przez powojenne polskie władze machina społecznej amnezji. Jak przez dziesiątki lat wypierane były z naszej świadomości wszelkie ślady świadczące o istnieniu żydowskich społeczności na prowincji. Jak sprowadzano tę kwestię do enigmatycznych komunikatów o Holokauście i powstaniu w getcie warszawskim. Jak utrudniano życie nielicznym zapaleńcom, którzy usiłowali ocalić istniejące jeszcze ślady tamtego świata i wreszcie o tym, jak na wszystkich szczeblach bagatelizowano coraz bardziej widoczne przejawy antysemityzmu wśród odradzających się skrajnie prawicowych, nacjonalistycznych środowisk.
Szkoda, że autorka nie poszła tym tropem, że utknęła w gąszczu miałkich dywagacji i ugrzęzła w chaotycznym labiryncie opowieści, w labiryncie, który sama zbudowała.

🔰"Sposobem mojego miasta na pamięć jest totalna niepamięć."
🔰"Robię rzeczy elementarne i zwykłe. Próbuję zbierać okruchy pamięci i ułożyć z nich cokolwiek jako niezgodę na to, co stało z ludźmi, którzy tutaj żyli."
W przestrzeni publicznej po Żydach w Polsce zostało niewiele materialnych śladów. Kiedy potomkowie ocalałych z Zagłady przyjeżdżają tutaj, by dowiedzieć się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
496
182

Na półkach:

Książka o ludziach ,którzy próbują ratować pamięć o Żydach w swoich mniejszych i większych społecznościach.
O przeciwnościach którym stawiają czoła.
O podejrzliwości z jaką się mierzą.
O osamotnieniu w swoich działaniach.
O tym ,że w Polsce wciąż nie jest lekko z przypięta łatką: "ten od Żydów".
Ale to także książka o sukcesach, satysfakcji, gdy się uda. O odnalezionych "skarbach", które dalekie są od złotych gór.

"...widział Żydów prowadzonych do komór gazowych, którzy krzyczeli do mijanych ludzi:
Pamiętajcie nas!"

Książka o ludziach ,którzy próbują ratować pamięć o Żydach w swoich mniejszych i większych społecznościach.
O przeciwnościach którym stawiają czoła.
O podejrzliwości z jaką się mierzą.
O osamotnieniu w swoich działaniach.
O tym ,że w Polsce wciąż nie jest lekko z przypięta łatką: "ten od Żydów".
Ale to także książka o sukcesach, satysfakcji, gdy się uda. O odnalezionych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
218
94

Na półkach: , , ,

Co dostałem od Żydów?

Polska pełna jest żydowskich rzeczy. Porzuconych, wziętych pod opiekę, przywłaszczonych, przejętych, znalezionych i takich, które wciąż czekają na odkrycie. Kurzą się na strychach, zalegają w piwnicach, tkwią w podziemnych skrytkach lub na widoku w serwantkach za szybą. Pozornie przynależą do swojego miejsca” – tak pisze Patrycja Dołowy w prologu Skarbów. Czy jest to zatem kolejna książka o rzeczach, które opowiadają historie ludzi (ten rodzaj narracji jest znany polskiemu czytelnikowi, patrz: Wicha, Szatters)? Tylko częściowo. Przedmioty są w tle tej opowieści. Głównymi jej bohaterami, narratorami są tzw. poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci.
[...]
Cała recenzja dostępna tutaj: https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2022/Przewodnik-Katolicki-28-2022/kultura-i-czas-wolny/Co-dostalem-od-Zydow

Co dostałem od Żydów?

Polska pełna jest żydowskich rzeczy. Porzuconych, wziętych pod opiekę, przywłaszczonych, przejętych, znalezionych i takich, które wciąż czekają na odkrycie. Kurzą się na strychach, zalegają w piwnicach, tkwią w podziemnych skrytkach lub na widoku w serwantkach za szybą. Pozornie przynależą do swojego miejsca” – tak pisze Patrycja Dołowy w prologu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

329 użytkowników ma tytuł Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci na półkach głównych
  • 194
  • 135
69 użytkowników ma tytuł Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci na półkach dodatkowych
  • 25
  • 14
  • 13
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Proszę mówić dalej. Historia społeczna Muzeum Sztuki w Łodzi Patrycja Dołowy, Olga Drenda, Olga Gitkiewicz, Marta Madejska, Agnieszka Pindera, Marcin Wicha
Ocena 7,0
Proszę mówić dalej. Historia społeczna Muzeum Sztuki w Łodzi Patrycja Dołowy, Olga Drenda, Olga Gitkiewicz, Marta Madejska, Agnieszka Pindera, Marcin Wicha
Okładka książki Przecież ich nie zostawię. O żydowskich opiekunkach w czasie wojny Beata Chomątowska, Sylwia Chutnik, Patrycja Dołowy, Magdalena Kicińska, Karolina Przewrocka, Karolina Sulej, Monika Sznajderman, Agnieszka Witkowska-Krych
Ocena 7,2
Przecież ich nie zostawię. O żydowskich opiekunkach w czasie wojny Beata Chomątowska, Sylwia Chutnik, Patrycja Dołowy, Magdalena Kicińska, Karolina Przewrocka, Karolina Sulej, Monika Sznajderman, Agnieszka Witkowska-Krych
Patrycja Dołowy
Patrycja Dołowy
Pisarka, artystka multimedialna, działaczka społeczna, popularyzatorka nauki i sztuki. Z wykształcenia doktor nauk przyrodniczych, absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego oraz Akademii Fotografii Artystycznej Wyższych Szkół Fotograficznych we Wrocławiu. Od lat zajmuje się problematyką tożsamości i pamięci. W swojej pracy bazuje na historii mówionej i świadectwach. Ma na koncie ponad 60 wystaw w Polsce i zagranicą. Prace i teksty publikuje w prasie, w pismach artystycznych i kulturalnych. Autorka bloga Widoczki: Pamięć miasta/Pamięć ciała. Współautorka książek: Miasto oczami kobiet (z Justyną Biernacką),25 rozmów na 25-lecie, Przecież ich nie zostawię (pod red. Magdaleny Kicińskiej i Moniki Sznajderman),rozdziałów w publikacjach zbiorowych oraz sztuk teatralnych (m.in. Wanda, z Sylwią Chutnik, Hideout/Kryjówka, Dziady. Twierdza Brześć, Matki, Hindełe, siostra Sztukmistrza). Dwukrotna stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, laureatka nagród, w tym Nagrody im. Karola Sabatha za najlepszy tekst popularnonaukowy w polskiej prasie i wyróżnienia na festiwalu teatralnym Kontrapunkt za scenariusz Hideout/Kryjówka.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Manekin w peniuarze. Moda w II RP Magdalena Idem
Manekin w peniuarze. Moda w II RP
Magdalena Idem
Przyznaję bez bicia, decyzję o przeczytaniu tej książki podjęłam na podstawie okładki. Byłam przeszczęśliwa, gdy okazało się, że w środku też znajdziemy wiele ilustracji w podobnym stylu. Dopiero później zobaczyłam, że cała książka dotyczy jednego z moich ulubionych okresów w historii naszego kraju, a więc dwudziestolecia międzywojennego. Modę jako tako bardzo lubię, jestem pełna podziwu dla projektantów, krawcowych, rysowników i wszystkich, którzy tworzą piękne przedmioty, również użytku codziennego. Może dlatego, że sama mam dwie lewe ręce do prac manualnych, a zajmuje się jedną z najbardziej ulotnych dziedzin sztuki - muzyką. Fakt, że można coś stworzyć i po prostu móc trzymać to w dłoniach zawsze był dla mnie trochę niesamowity. Na koniec okazało się, że książkę wydało wydawnictwo Czarne. Naprawdę byłam w szoku, że akurat to wydawnictwo wydało różową książkę z dość dużą liczbą ilustracji w środku. Kojarzyłam ich bardziej z poważnymi i rzeczowymi reportażami. Dobrej jakości. Ta książka tego zdania nie zmienia. Przechodzimy w tej dość cienkiej gabarytowo propozycji przez wiele tematów. Zaczynamy od krawcowych, które często rzemiosła nauczyły się same metodą prób i błędów. Na kreatorów mody czas przyjdzie później, naturalnie. Towarzyszymy autorce w rozważaniach na temat tego, od kiedy i czy w ogóle możemy mówić o modzie polskiej? Czy zawsze było to podążanie za zachodem? Czy jednak Polacy stworzyli coś swojego? Temat staje się tym bardziej skomplikowany, gdy docieramy do rozdziału, w którym moda zaczyna wchodzić do polityki i zaczyna mówić się o tym, że warto wspierać rodzimych twórców i krajową produkcję, a nie zaczynających stwarzać zagrożenie sąsiadów. Najbardziej w pamięć zapadł mi rozdział opisujący rozwój polskich firm produkujących jedwab i pled, docenianych za granicą, niekoniecznie w Polsce. No i higiena i kosmetologia. Nie do wiary, że znaczące uświadamianie ludzi w tych tematach zaczęło się dopiero 100 lat temu. Smutne, że problem promowania produktów drogich marek, na które nie stać początkujących kosmetyczek i ich klientek istniał od samego początku tej branży. Dość długo autorce udaje się uchronić czytelnika przed nieuniknionym, sezonem który się nie odbył, 1939. Cenne są też wspomnienia rodzinne, którymi się dzieli, zahaczając o czasy powojenne. Dodam jeszcze tylko, że kilka ostatnich rozdziałów czytałam na głos w obecności osobnika męskiego. I o ile pewnie sam nie sięgnąłby po tę książkę, dobrze się bawił słuchając i wspólnie komentując żartobliwie pewne zagadnienia. Pozycja godna polecenia.
kasiulak91 - awatar kasiulak91
ocenił na81 rok temu
Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek Kateryna Babkina
Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek
Kateryna Babkina
Kateryna Babkina to pisarka, poetka, scenarzystka i dziennikarka, której twórczość stała się symbolem nowoczesnej wrażliwości ukraińskiej. Urodzona w 1985 roku w Iwano-Frankiwsku, Babkina należy do pokolenia, które dorastało wraz z rodzącą się niepodległością kraju, co widać w jej niezwykłej zdolności do łączenia intymnych, rodzinnych mikrohistorii z wielką, często brutalną historią Europy Środkowo-Wschodniej. Za książkę „Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek” autorka otrzymała w 2021 roku prestiżową Literacką Nagrodę Europy Środkowej Angelus, co ostatecznie przypieczętowało jej pozycję jako mistrzyni krótkiej formy. Książka nie jest klasyczną powieścią, lecz misternie utkanym zbiorem powiązanych ze sobą opowiadań, które tworzą sagę rodzinną obejmującą niemal sto lat. Autorka prowadzi nas przez losy pięciu pokoleń – od czasów przedwojennych, przez tragedię II wojny światowej, szarość i opresję Związku Radzieckiego, aż po współczesność naznaczoną wojną w Donbasie i dążeniem do wolności. W centrum tych opowieści stoją ludzie, których życie zostało przejechane przez „walec historii”. Tytułowy dziadek, postać niemal mityczna, staje się kotwicą pamięci dla swoich potomków. Babkina nie skupia się jednak na suchych datach czy bitwach. Interesują ją odpryski wielkich zdarzeń w codzienności: zapach starego domu, sposób, w jaki babcia parzyła herbatę, czy lęk, który przenika przez pokolenia jako niewypowiedziane dziedzictwo. To kronika strat, ale i niespożytej woli przetrwania, gdzie taniec dziadka symbolizuje chwilę czystej, niczym niezmąconej radości w świecie, który nieustannie próbuje tę radość odebrać. Lektura prozy Babkiny to doświadczenie niezwykle zmysłowe. Autorka posiada rzadki dar pisania o traumie, śmierci i wygnaniu w sposób pozbawiony patosu, a jednocześnie głęboko poruszający. Jej język jest klarowny, pełen liryki, ale też brutalnie szczery. Największą siłą tego zbioru jest ukazanie, jak trauma „wędruje” w rodzinie. Babkina genialnie pokazuje, że wydarzenia sprzed osiemdziesięciu lat mają bezpośredni wpływ na to, jak dzisiejsi trzydziestolatkowie kochają, boją się czy budują relacje. Autorka analizuje mechanizmy pamięci – to, co wybieramy, by zapamiętać, i to, co musimy zapomnieć, by móc żyć dalej. Każde opowiadanie jest jak mały, precyzyjnie oszlifowany diament, który rzuca światło na inny aspekt ludzkiego losu. Choć książka jest głęboko osadzona w ukraińskim kontekście (Hołodomor, represje stalinowskie, Majdan),jej przesłanie jest uniwersalne. To opowieść o poszukiwaniu korzeni w świecie, który został z nich wyrwany. Babkina udowadnia, że mimo zmieniających się ustrojów i przesuwających się granic, ludzkie pragnienia – bezpieczeństwa, miłości i zrozumienia – pozostają niezmienne. „Nikt tak nie tańczył, jak mój dziadek” to lektura obowiązkowa, szczególnie w dzisiejszych czasach. Pomaga ona zrozumieć duszę narodu, który od pokoleń uczy się tańczyć na zgliszczach, zachowując przy tym godność i nadzieję. To książka bolesna, ale niosąca specyficzne ukojenie. Babkina przypomina nam, że dopóki opowiadamy nasze historie, dopóty nasi „dziadkowie” wciąż tańczą w naszej pamięci. To wielka literatura zamknięta w niewielkiej formie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu Paulina Siegień
Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu
Paulina Siegień
Dzieje Kaliningradu to jedna z najbardziej zdumiewających opowieści w powojennej panoramie Europy. Paulina Siegień w swojej książce „Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu” podejmuje się zadania niemal niemożliwego: próbuje zrekonstruować tożsamość miejsca, które zostało brutalnie wymazane, a następnie nadpisane radzieckim pismem. Moja ocena to mocne 7/10 – to reportaż erudycyjny, pełen czułości dla detalu, choć momentami pozostawiający niedosyt w kwestii twardej analizy politycznej. Historia obiektu badań Siegień to opowieść o radykalnym zerwaniu. Przez wieki był to pruski Królewiec (Königsberg) – miasto Kanta, hanzeatycka perła i serce niemieckiego Wschodu. Rok 1945 przyniósł jednak totalną anihilację: naloty dywanowe, krwawy szturm Armii Czerwonej i ostateczną decyzję Stalina o stworzeniu tu najbardziej wysuniętej na zachód placówki ZSRR. Niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni, a na ich miejsce przyjechali ludzie z najdalszych zakątków imperium, zasiedlając ruiny, których początkowo nie potrafili, a wręcz nie chcieli pokochać. Podejście Pauliny Siegień do Kaliningradu jest unikalne – autorka nie patrzy na miasto jak turystka czy chłodny analityk. Jako wieloletnia obserwatorka regionu, traktuje Kaliningrad jak żywy organizm, pełen blizn i fantomowych bólów. Jej metoda to „archeologia pamięci”: Siegień skrupulatnie grzebie w warstwach tynku, szuka pruskich cegieł pod radzieckim betonem i podsłuchuje rozmowy mieszkańców, którzy sami często nie wiedzą, czy czują się bardziej Rosjanami, czy specyficzną kastą „Kaliningradczyków”. Autorka prowadzi nas przez labirynt paradoksów. Poznajemy historię Domu Sowietów – betonowego potwora zbudowanego na ruinach zamku, który nigdy nie został ukończony, stając się trwałym symbolem porażki systemu. Czytamy o „poszukiwaczach bursztynu”, o kulcie Kanta, który stał się paradoksalnym patronem rosyjskiej enklawy, oraz o młodych ludziach marzących o Europie, a żyjących w zmilitaryzowanej strefie. Najważniejsze wnioski płynące z tej lektury to: Tożsamość nie znosi próżni: Nawet najbardziej brutalna próba wymazania przeszłości sprawia, że wraca ona jako legenda, „bajka” lub kicz. Architektura to polityka: Siegień pokazuje, jak budynki, wśród których żyjemy, kształtują naszą lojalność i poczucie przynależności. Pamięć jest wyborem: Mieszkańcy selektywnie wybierają elementy pruskiej historii, by nadać swojej codzienności głębię, której nie oferuje postradziecka szarość. Duszna atmosfera enklawy Recenzję dopełnia opis dusznej atmosfery, którą Siegień oddaje po mistrzowsku. Kaliningrad to miasto-wyspa, otoczone granicami NATO, przesiąknięte lękiem przed izolacją i jednoczesną dumą z bycia „specyficznym”. Ta duszność to zapach mokrego betonu, dymu z kominów i morskiej soli, ale też psychiczna klaustrofobia życia w miejscu, które dla Rosji jest „dalekim Zachodem”, a dla Zachodu – „groźnym Wschodem”. Książka zachwyca stylem i głębią dokonanych badań. Siegień ma rzadki dar pisania o wielkiej historii przez pryzmat prozy życia. Brakujące punkty wynikają jednak z pewnego niedosytu w analizie współczesnej sytuacji geopolitycznej – autorka skupia się na „bajkowości” i nostalgii, czasem nieco uciekając od brutalnej roli Kaliningradu jako militarnego „pistoletu” przystawionego do skroni Europy. Mimo to, jest to bez wątpienia najlepszy polski portret tego niezwykłego miasta. „Miasto Bajka” to zaproszenie do świata, który teoretycznie nie powinien istnieć, a jednak trwa w najlepsze. Paulina Siegień udowadnia, że Kaliningrad to nie tylko kropka na mapie, ale fascynujący eksperyment na żywej tkance historii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Planeta Piołun Oksana Zabużko
Planeta Piołun
Oksana Zabużko
Talent pisarski Oksany Zabużko to zjawisko totalne, łączące w sobie rygor intelektualny wybitnej eseistki z pasją i wizyjnością poetki. Autorka nie tylko włada słowem, ona nim operuje, tnąc tkankę historii i współczesności z precyzją, która bywa bolesna, ale zawsze jest ożywcza. W zbiorze esejów „Planeta Piołun” Zabużko udowadnia, że jest jedną z najważniejszych współczesnych myślicielek europejskich, potrafiącą nadać lokalnym ukraińskim doświadczeniom wymiar uniwersalny. Moja ocena to mocne 7/10 – to lektura wymagająca, gęsta od erudycji, która momentami może przytłaczać, ale ostatecznie nagradza czytelnika głębokim wglądem w mechanizmy rządzące naszym światem. Zawartość: Krajobraz po katastrofie Tytułowy piołun odsyła nas bezpośrednio do Czarnobyla (ukr. czornobyl to właśnie piołun),ale dla Zabużko katastrofa elektrowni jest jedynie punktem wyjścia do analizy szerszej, cywilizacyjnej apokalipsy. Autorka przygląda się Ukrainie jako laboratorium, w którym testowano najbardziej niszczycielskie ideologie XX wieku, a teraz testuje się odporność prawdy na zalew dezinformacji. Eseje zebrane w tomie to mozaika tematów: od analizy twórczości Josifa Brodskiego, przez rozważania o kinie Larsa von Triera, aż po bolesne diagnozy dotyczące rosyjskiego imperializmu. Mocną stroną publikacji jest jej intelektualna odwaga. Zabużko nie boi się iść pod prąd, demaskując zachodnią naiwność wobec Rosji i wytykając Europie jej luki w pamięci. Jej styl jest barokowy, pełen dygresji i piętrowych zdań, co sprawia, że czytelnik musi być w pełni skupiony, by nie zgubić wątku w tym gąszczu idei. Diagnoza kultury i polityki Zamiast budować narrację opartą na emocjonalnym uniesieniu, autorka stawia na chłodną analizę kulturowych kodów. Napięcie w tych esejach wynika z niesamowitej zdolności Zabużko do łączenia odległych faktów – pokazuje ona, jak literatura, film i historia przeplatają się, tworząc sieć, w której wszyscy jesteśmy uwięzieni. Autorka unika publicystycznych uproszczeń, szukając przyczyn współczesnych kryzysów w głębokich warstwach kultury i języka. Jej spojrzenie jest przenikliwe, często gorzkie, ale zawsze poparte ogromną wiedzą. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej lektury to: Czytaj znaki czasu: Zabużko uczy, że katastrofy rzadko przychodzą bez ostrzeżenia – zazwyczaj są poprzedzone procesem gnicia języka i wartości. Pamięć to odpowiedzialność: Najważniejszą lekcją jest zrozumienie, że nieznajomość własnej historii skazuje nas na jej powtarzanie w najbardziej tragicznych wariantach. Kultura jako tarcza: Autorka pokazuje, że w świecie post-prawdy to właśnie solidna, krytyczna kultura jest naszą ostatnią linią obrony przed manipulacją. Książka otrzymuje wysoką notę za bezkompromisowość i błyskotliwość wywodów. To intelektualna gimnastyka najwyższej próby. Brakujące trzy punkty wynikają jednak z pewnej hermetyczności – niektóre eseje są tak mocno osadzone w specyficznym kontekście ukraińsko-rosyjskich sporów literackich, że bez solidnego przygotowania historycznego mogą być dla polskiego czytelnika trudne do pełnego przyswojenia. Styl Zabużko, choć zachwycający, bywa momentami zbyt autorytatywny, co utrudnia dialog z autorką. „Planeta Piołun” to lektura dla tych, którzy chcą rozumieć więcej i nie boją się gorzkiego smaku prawdy. Oksana Zabużko stworzyła mapę zagrożeń współczesności, na której Ukraina zajmuje centralne, bolesne miejsce.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci

Więcej
Patrycja Dołowy Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci Zobacz więcej
Patrycja Dołowy Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci Zobacz więcej
Patrycja Dołowy Skarby. Poszukiwacze i strażnicy żydowskiej pamięci Zobacz więcej
Więcej