rozwińzwiń

Wstecz. Historia Warszawy do początku

Okładka książki Wstecz. Historia Warszawy do początku autora Błażej Brzostek, 9788395963834
Okładka książki Wstecz. Historia Warszawy do początku
Błażej Brzostek Wydawnictwo: Muzeum Warszawy historia
814 str. 13 godz. 34 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Wstecz. Historia Warszawy do początku
Data wydania:
2021-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2021-10-25
Liczba stron:
814
Czas czytania
13 godz. 34 min.
Język:
polski
ISBN:
9788395963834
Inne
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wstecz. Historia Warszawy do początku w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wstecz. Historia Warszawy do początku



książek na półce przeczytane 3125 napisanych opinii 916

Oceny książki Wstecz. Historia Warszawy do początku

Średnia ocen
7,5 / 10
60 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wstecz. Historia Warszawy do początku

avatar
310
105

Na półkach:

Chociaż wolę chronologiczną kolejność to uważam, że autor umiejętnie przechytrzył system. Bardzo długo czytałam wstecz, co wynikało z opasłości tomu i trudności z czytaniem np. w komunikacji. I to chyba jedyny defekt tej monografii. Czyta się ją bardzo dobrze, jest ciekawa i wciągająca. Im bliżej współczesności tym rzecz jasna więcej detali i własnych wspomnień :) Nie ma w niej nadętości i zbytniego zachwytu. Nie jest również przeintelektualizowana. Sięgnijcie po nią, nawet by przeczytać ją fragmentrycznie.

Chociaż wolę chronologiczną kolejność to uważam, że autor umiejętnie przechytrzył system. Bardzo długo czytałam wstecz, co wynikało z opasłości tomu i trudności z czytaniem np. w komunikacji. I to chyba jedyny defekt tej monografii. Czyta się ją bardzo dobrze, jest ciekawa i wciągająca. Im bliżej współczesności tym rzecz jasna więcej detali i własnych wspomnień :) Nie ma w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
189
181

Na półkach:

Przywracanie uważności na detale miasta.
A zwłaszcza zapachy przez wieki. Od drewna, węgla, nafty i łajna koni przed wprowadzeniem kanalizacji po opary benzyny (kto żył w PRL ten wie jak się inhalowało spalinami "Syrenki"),aż do smogu.

Świetny zabieg w bieg od końca, karkołomny, ale efektywny.

Cóż więcej, czytam po raz trzeci i podziwiam talent do gawędy o w sumie obcym sobie do niedawna, jak autor sam przyznaje, mieście.
Niejeden rodowity może się wiele nauczyć (ja) i na tym przykładzie zrozumieć jaką wartość ma dla miasta nowa tkanka.

Przywracanie uważności na detale miasta.
A zwłaszcza zapachy przez wieki. Od drewna, węgla, nafty i łajna koni przed wprowadzeniem kanalizacji po opary benzyny (kto żył w PRL ten wie jak się inhalowało spalinami "Syrenki"),aż do smogu.

Świetny zabieg w bieg od końca, karkołomny, ale efektywny.

Cóż więcej, czytam po raz trzeci i podziwiam talent do gawędy o w sumie obcym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
31
3

Na półkach:

Błażej Brzostek to historyk nowego pokolenia. Książka „Wstecz. Historia Warszawy do początku”, wydana przez Muzeum Warszawy w 2021 r., miała być nowym spojrzeniem na historię miasta. Z pewnością jest to nowe spojrzenie, ale niestety nieudane.
Zabieg pisania dziejów miasta wstecz, od czasów współczesnych do średniowiecza, w założeniu efektowny i nowatorski, w rzeczywistości żadnego efektu nie przyniósł.
Nie dowiemy się z tej książki wiele o nazwach dzielnic i ulic Warszawy. Nie dowiemy się kiedy wybudowano osiedle Bródno czy Tarchomin. Skąd się wzięła nazwa osiedla Wrzeciono czy Bemowo. Nie padają tu daty wydarzeń i nazwiska bohaterów. Jest za to mnóstwo opisów życia zwykłych, bezimiennych ludzi – robotników, służących, Żydów, mieszczan. Anonimowi warszawiacy z przeszłości i ich udręka w codziennym życiu w stolicy to temat główny książki. Są opisy zwyczajów różnych społeczności miasta, życia ulicy, targowisk czy obchodzenia świąt religijnych. W opisach tych widzimy jednak pewną asymetrię przejawiająca się wyraźną sympatią autora dla społeczności żydowskiej w Warszawie.
I tak, w wizji Brzostka warszawscy Żydzi swoje święta obchodzili poważnie, przygotowywali się do nich nabożnie, w skupieniu. Polacy zaś Wielkanoc świętowali zwyczajnie, po prostu się obżerając. I to tak bardzo, że po Świętach w warszawskich aptekach brakowało oleju rycynowego…
Według Brzostka katolicka religijność w XIX wieku – ostentacyjna pobożność i skromność średniego mieszczaństwa była po prostu zaspokajaniem ich frustracji. Powodem frustracji Polaków było to, że na Powązkach cmentarne pomniki żydowskich konwertytów były bardziej okazałe (!)
Święto Bożego Ciała to według autora okazja do antysemickich wybryków, małych pogromów prawie. Czyżby autor nie wiedział, że procesje były regularnie obrzucane kamieniami przez młodych Żydów? Było to zjawisko powszechne w mazowieckich sztetlach. Ataki były obustronne.
U Brzostka Żydzi w swoje święta czytają „Pismo”, ale ksiądz w Boże Ciało pod baldachimem niesie „sakrament”. Autor nie wie, albo udaje że nie wie, że ksiądz niesie Najświętszy Sakrament. Używa tu małej litery. Słowo „antysemityzm” pada w tej książce kilkadziesiąt razy i jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Autor dobrze wie, gdzie czeka naukowa sława i zaszczyty.
O Nalewkach, żydowskiej ulicy kupców autor napisał na kartach tej książki w sumie kilkanaście stron. Nie podał tylko skąd wzięła się nazwa tej ulicy, a to przecież bardzo ciekawa historia.
Warszawa w Powstaniu Warszawskim po prostu płonie, a cywile cierpią. W Powstaniu w Getcie mamy do czynienia z niezwykłym heroizmem Powstańców.
Zniszczona Warszawa po Powstaniu 1944 r. to tylko zwykłe ruiny, Getto zaś zamieniono w „ceglany miał”.
Nie dowiemy się z tej książki wiele o walkach Powstańców Warszawskich. Gdzie walczył Pułk Baszta, Zgrupowanie Żywiciel - nic. Te nazwy nawet w tej książce nie padają. Prawie 800 stron to mało, by o tym napisać.
Nie dowiemy się też o heroicznej obronie stolicy we Wrześniu 1939. Nie pada nazwa żadnej reduty, żadne nazwisko polskiego bohatera, dowódcy, nazwy pułku. Jest tylko bezwładna, uciekająca z miasta tłuszcza.
O tym, że Warszawa była w XIX wieku rosyjską twierdzą – nic. Że miała komendanta twierdzy – też nic Że była otoczona dwoma pierścieniami fortów – jedno, a właściwie pół zdania. A przecież to właśnie przez te forty i rosyjskie ustawy forteczne, zabraniające budowy na przedpolach fortów, miasto musiało się dogęścić i powstały w Śródmieściu te, przytaczane przez autora, kaniony cztero i pięciopiętrowych kamienic.
O budowie Cytadeli – pół zdania i to przy okazji opisu dotyczącego innej epoki.
Autor pisze o demonstracji 3 maja 1891 r. zorganizowanej w stulecie uchwalenia Konstytucji 3 Maja i o represjach dla jej uczestników. Świadomie przemilcza, bo przecież to niemożliwe że nie wie, że jej organizatorem był jeden z ojców Niepodległej Polski - Roman Dmowski, rodowity warszawiak z Kamionka, skazany za tę demonstrację na więzienie w Cytadeli. O Dmowskim Brzostek pisze tylko raz – to znaczy pisze o Rondzie Dmowskiego…
Nie dowiemy się nic o 11 listopada 1918 r., o przyjeździe Piłsudskiego, o rozbrajaniu Niemców, jak przebiegało, czy były ofiary. O Bitwie Warszawskiej 1920 r. - pół strony. Żadnych nazwisk generałów, faktów, konkretów. O heroicznej postawie Warszawy w Powstaniu Styczniowym 1863 r., o straszliwych represjach dla mieszkańców - nic, poza akapitem poświęconym Stefanowi Kieniewiczowi.
Nie wiadomo dlaczego autor pisze o tzw. masakrze lutowej 1861 r. i pogrzebie „pięciu poległych”, a słowem nie wspomina o masakrze kwietniowej, w której na Placu Zamkowym zginęło ponad sto osób. Wyliczać te pominięcia faktów można w nieskończoność.
Na początku ta książka mnie denerwowała, ale potem zaczęła śmieszyć. Jest przewidywalna.
Głębokie kompleksy autora widać niemal w każdym rozdziale. Powojenna, odbudowana Warszawa w ogóle nie podoba się odwiedzającemu ją dziennikarzowi z RFN. Polski patriotyzm i pamięć o Powstaniu Warszawskim to „kabalistyka”, której Niemiec nie rozumie i którą wyśmiewa. W Warszawie nie ma dla niego nic ciekawego.
Na kartach książki Brzostka Warszawa nie ma też nic do zaoferowania Rumunom, Anglikom, Francuzom, Rosjanom, Amerykanom. Nikomu, kto tu przyjechał, miasto się nie podoba. Wszędzie jest lepiej. Nawet murzyn z Sudanu mówi, że u nich w Afryce są lepsze taksówki niż w Warszawie.
Jakiś Amerykanin w pamiętniku z 1835 roku pisze, że gdy był w Warszawie, to nie znalazł żadnego polskiego przedsiębiorstwa. Nie wiemy czego i w jakich rejonach miasta szukał. Nieważne. Bartłomiej Brzostek musi nam tę opinię przekazać
W swej ojkofobii autor tak się zapędził, że ten sam cytat z książki Mariana Gawalewicza: „jadamy u drugiego stołu Europy i zawsze o jedno danie później dostajemy na półmiskach” Brzostek zamieścił w książce aż dwukrotnie (!) Na początku i pod koniec książki, tak aby wszyscy dobrze zapamiętali.
Generalnie jest to pisanina w stylu „dużo o wszystkim i o niczym”. Niby 800 stron, a jak mało treści! Sporo tu powierzchownej socjologii z elementami filozofii dla ubogich w rodzaju jakże głębokich fraz: „Przeszłość nie istnieje”.
No cóż, nadeszły czasy nowych humanistów – Brzostka, Napiórkowskiego, Trybusia – „zastępcy dyrektorki” Muzeum Warszawy. Trzeba te czasy po prostu przeczekać i robić swoje.
Na szczęście nie zmarnowałem swoich pieniędzy na tę książkę. Dostałem ją w prezencie. Zmarnowałem natomiast czas na jej czytanie. Nie podam dalej znajomym, bo rozpowszechnianie marnych książek to grzech. Wylądowała w najciemniejszym kącie regału z książkami i tam już zostanie.

Błażej Brzostek to historyk nowego pokolenia. Książka „Wstecz. Historia Warszawy do początku”, wydana przez Muzeum Warszawy w 2021 r., miała być nowym spojrzeniem na historię miasta. Z pewnością jest to nowe spojrzenie, ale niestety nieudane.
Zabieg pisania dziejów miasta wstecz, od czasów współczesnych do średniowiecza, w założeniu efektowny i nowatorski, w rzeczywistości...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

364 użytkowników ma tytuł Wstecz. Historia Warszawy do początku na półkach głównych
  • 280
  • 71
  • 13
60 użytkowników ma tytuł Wstecz. Historia Warszawy do początku na półkach dodatkowych
  • 25
  • 15
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Wstecz. Historia Warszawy do początku

Inne książki autora

Okładka książki Festiwal 1955 Błażej Brzostek, Zofia Rojek
Ocena 0,0
Festiwal 1955 Błażej Brzostek, Zofia Rojek
Okładka książki Rzeczy dzieją się w Warszawie Błażej Brzostek, Aleksandra Cieślak, Wojciech Kuczok, Maciej Łubieński, Agata Passent, Monika Powalisz, Michał Walczak
Ocena 6,3
Rzeczy dzieją się w Warszawie Błażej Brzostek, Aleksandra Cieślak, Wojciech Kuczok, Maciej Łubieński, Agata Passent, Monika Powalisz, Michał Walczak
Okładka książki Emilia. Meble, muzeum, modernizm Waldemar Baraniewski, Błażej Brzostek, Aleksandra Kędziorek, Michał Krasucki
Ocena 7,4
Emilia. Meble, muzeum, modernizm Waldemar Baraniewski, Błażej Brzostek, Aleksandra Kędziorek, Michał Krasucki
Błażej Brzostek
Błażej Brzostek
Historyk, badacz historii społecznej i dziejów miast, wydał między innymi książki o życiu robotników warszawskich w latach stalinizmu (“Robotnicy Warszawy. Konflikty codzienne”, 2002),o przestrzeni publicznej stolicy w epoce Gomułki (“Za progiem”, 2008),o paralelnej historii Bukaresztu i Warszawy (“Paryże Innej Europy”, 2015). Mieszka na Żoliborzu, pracuje na Uniwersytecie Warszawskim i w Narodowym Instytucie Architektury i Urbanistyki. Najnowsza publikacja Brzostka „Wstecz. Historia Warszawy do początku” została wydana przez Muzeum Warszawy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu Paulina Siegień
Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu
Paulina Siegień
Dzieje Kaliningradu to jedna z najbardziej zdumiewających opowieści w powojennej panoramie Europy. Paulina Siegień w swojej książce „Miasto Bajka. Wiele historii Kaliningradu” podejmuje się zadania niemal niemożliwego: próbuje zrekonstruować tożsamość miejsca, które zostało brutalnie wymazane, a następnie nadpisane radzieckim pismem. Moja ocena to mocne 7/10 – to reportaż erudycyjny, pełen czułości dla detalu, choć momentami pozostawiający niedosyt w kwestii twardej analizy politycznej. Historia obiektu badań Siegień to opowieść o radykalnym zerwaniu. Przez wieki był to pruski Królewiec (Königsberg) – miasto Kanta, hanzeatycka perła i serce niemieckiego Wschodu. Rok 1945 przyniósł jednak totalną anihilację: naloty dywanowe, krwawy szturm Armii Czerwonej i ostateczną decyzję Stalina o stworzeniu tu najbardziej wysuniętej na zachód placówki ZSRR. Niemieccy mieszkańcy zostali wysiedleni, a na ich miejsce przyjechali ludzie z najdalszych zakątków imperium, zasiedlając ruiny, których początkowo nie potrafili, a wręcz nie chcieli pokochać. Podejście Pauliny Siegień do Kaliningradu jest unikalne – autorka nie patrzy na miasto jak turystka czy chłodny analityk. Jako wieloletnia obserwatorka regionu, traktuje Kaliningrad jak żywy organizm, pełen blizn i fantomowych bólów. Jej metoda to „archeologia pamięci”: Siegień skrupulatnie grzebie w warstwach tynku, szuka pruskich cegieł pod radzieckim betonem i podsłuchuje rozmowy mieszkańców, którzy sami często nie wiedzą, czy czują się bardziej Rosjanami, czy specyficzną kastą „Kaliningradczyków”. Autorka prowadzi nas przez labirynt paradoksów. Poznajemy historię Domu Sowietów – betonowego potwora zbudowanego na ruinach zamku, który nigdy nie został ukończony, stając się trwałym symbolem porażki systemu. Czytamy o „poszukiwaczach bursztynu”, o kulcie Kanta, który stał się paradoksalnym patronem rosyjskiej enklawy, oraz o młodych ludziach marzących o Europie, a żyjących w zmilitaryzowanej strefie. Najważniejsze wnioski płynące z tej lektury to: Tożsamość nie znosi próżni: Nawet najbardziej brutalna próba wymazania przeszłości sprawia, że wraca ona jako legenda, „bajka” lub kicz. Architektura to polityka: Siegień pokazuje, jak budynki, wśród których żyjemy, kształtują naszą lojalność i poczucie przynależności. Pamięć jest wyborem: Mieszkańcy selektywnie wybierają elementy pruskiej historii, by nadać swojej codzienności głębię, której nie oferuje postradziecka szarość. Duszna atmosfera enklawy Recenzję dopełnia opis dusznej atmosfery, którą Siegień oddaje po mistrzowsku. Kaliningrad to miasto-wyspa, otoczone granicami NATO, przesiąknięte lękiem przed izolacją i jednoczesną dumą z bycia „specyficznym”. Ta duszność to zapach mokrego betonu, dymu z kominów i morskiej soli, ale też psychiczna klaustrofobia życia w miejscu, które dla Rosji jest „dalekim Zachodem”, a dla Zachodu – „groźnym Wschodem”. Książka zachwyca stylem i głębią dokonanych badań. Siegień ma rzadki dar pisania o wielkiej historii przez pryzmat prozy życia. Brakujące punkty wynikają jednak z pewnego niedosytu w analizie współczesnej sytuacji geopolitycznej – autorka skupia się na „bajkowości” i nostalgii, czasem nieco uciekając od brutalnej roli Kaliningradu jako militarnego „pistoletu” przystawionego do skroni Europy. Mimo to, jest to bez wątpienia najlepszy polski portret tego niezwykłego miasta. „Miasto Bajka” to zaproszenie do świata, który teoretycznie nie powinien istnieć, a jednak trwa w najlepsze. Paulina Siegień udowadnia, że Kaliningrad to nie tylko kropka na mapie, ale fascynujący eksperyment na żywej tkance historii.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Sny o Warszawie. Wizje przebudowy miasta 1945-1952 Krzysztof Mordyński
Sny o Warszawie. Wizje przebudowy miasta 1945-1952
Krzysztof Mordyński
Po lekturze zmieniłem swoje zdanie na temat odbudowy stolicy. Do tej pory postrzegałem tą sytuację w kategoriach stircte politycznych uważając, że komuniści z zimnym wyrachowaniem odbudowali Warszawę w taki sposób aby przypieczętować swoje rządy nad krajem. Tak samo traktowałem słynny dekret Bieruta – jak sposób na wywłaszczenie tych, którzy nie stanowiliby zaplecza politycznego władzy komunistycznych. Krzysztof Mordyński zupełnie zmienia tą perspektywę. W czterech rozdziałach swojej książki pokazuje iż w istocie Warszawa nie została odbudowana, a stworzona niejako na nowo. I to nie decyzje polityczne ustaliły kierunek i zasadnicze ramy odbudowy. Autor pokazuje wkład urbanistów i planistów na te kierunki. Oczywiście sporo z nich zwoje serce miało z lewej strony, ale wcale nie  mało było w BOS architektów o mocno konserwatywnych zapatrywaniach. Autor przywołuje rozliczne koncepcje odbudowy stolicy, każe widzieć nie tylko bryłę i wzajemne ukształtowanie form ale patrzy znacznie głębiej. Przywołuje modernizm i liczne jego prądy, w końcu liczne cytuje poglądy głównych planistów formułowane na długo przed wybuchem wojny aby pokazać kontekst decyzji podjętych tuż po jej zakończeniu. Warszawa miała być przede wszystkim miastem funkcjonalnym, służącym nie tylko wąskiej elicie co raczej być zaprojektowana jak maszyn obsługująca potrzeby społeczeństwa.
Arek - awatar Arek
ocenił na71 rok temu
Znikająca Polska Piotr Witwicki
Znikająca Polska
Piotr Witwicki
Już na pierwszy rzut oka widać, jaka będzie narracja „Znikającej Polski”. Wystarczy otworzyć książkę – czarno-białe zdjęcia pustych lokali, witryn zabitych dechami i opuszczonych przestrzeni jasno sugerują, że autor zamierza skupić się wyłącznie na tym, co najgorsze. To celowy zabieg – pokazanie Włocławka i innych miast w jak najbardziej ponurym świetle. Owszem, w latach 90. i na początku 2000 rzeczywiście dochodziło do upadku wielu przedsiębiorstw i fabryk. Był to trudny czas, który mocno dotknął także Włocławek. Jednak dziś to zupełnie inne miasto. Powoli, ale konsekwentnie podnosi się – dzięki inwestycjom, nowym inicjatywom i przede wszystkim energii mieszkańców. Wystarczy przejść się po ulicach, aby zobaczyć, jak wiele zmieniło się na lepsze. Wystarczy zobaczyć zielone Zazamcze i Południe. To jak ludzie spędzają aktywnie czas. Autor książki zdaje się tego nie dostrzegać. Skupia się na ruinach i pustostanach, jakby były one wizytówką miasta. A przecież takie miejsca znajdziemy wszędzie – nawet w pięknej Warszawie czy Krakowie. Tymczasem Włocławek żyje, rozwija się i nie jest tym „znikającym miastem”, które próbuje nam się przedstawić. Książka może zainteresować czytelnika, który chce przypomnieć sobie trudne lata transformacji, ale trzeba mieć świadomość, że jest to obraz wycinkowy, pełen przesady i czarno-białych klisz. Włocławek zasługuje na pokazanie w pełni – nie tylko przez pryzmat tego, co stracone, ale także tego, co zbudowane na nowo.
Ula - awatar Ula
oceniła na67 miesięcy temu

Cytaty z książki Wstecz. Historia Warszawy do początku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wstecz. Historia Warszawy do początku


Ciekawostki historyczne