Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej

Okładka książki Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej autora Jacek Komuda, 9788379642786
Okładka książki Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej
Jacek Komuda Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Almanachy Szlacheckie (tom 1) historia
584 str. 9 godz. 44 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Cykl:
Almanachy Szlacheckie (tom 1)
Tytuł oryginału:
Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej
Data wydania:
2021-10-29
Data 1. wyd. pol.:
2004-05-13
Liczba stron:
584
Czas czytania
9 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379642786
Średnia ocen

6,6 6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej



książek na półce przeczytane 2809 napisanych opinii 1844

Oceny książki Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej

Średnia ocen
6,6 / 10
307 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej

avatar
976
306

Na półkach: ,

To galeria autentycznych postaci i obyczajów – awanturników, pijaków, pieniaczów sądowych i domowych tyranów. Komuda pokazuje:

jak wyglądały sejmikowe burdy i prywatne wojny,

dlaczego pijaństwo było normą, a nie wyjątkiem,

skąd brała się warcholska mentalność i jak wpływała na państwo,

jak prawo bywało bezsilne wobec „panów braci”.

To galeria autentycznych postaci i obyczajów – awanturników, pijaków, pieniaczów sądowych i domowych tyranów. Komuda pokazuje:

jak wyglądały sejmikowe burdy i prywatne wojny,

dlaczego pijaństwo było normą, a nie wyjątkiem,

skąd brała się warcholska mentalność i jak wpływała na państwo,

jak prawo bywało bezsilne wobec „panów braci”.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
460
156

Na półkach:

Do Jacka Komudy zawsze z chęcią wracam. Najfajniejszy polski spec od powieści historycznych. O dziwo jego popularnonaukową opowieść o szlacheckich obyczajach przegapiłem. Nadrabiam zaległości. Na początku autor wspomina, że to jest wydanie poprawione i wzbogacone więc informuje, że ja o tej wersji opowiadam, a nie o tej pierwszej.

Na samym początku Komuda deklaruje się jako obrońca szlachty i już tu zrobiłem się podejrzliwy. Wspominany nie raz Władysław Łoziński uważa, że Rzeczpospolita Szlachecka była niefajna, Komuda uważa, że jest fajna. Wg mnie obie te postawy są zbyt skrajne. No i psuje mi to przygodę z Komudą, bo jako adwokat diabłów z Łańcuta i nie tylko nie zyskał mojego zaufania.

Podobała mi się krytyka komplikacji systemu prawnego, który szlachcice chyba dla samych siebie wymyślili. Podobał mi się fragment o hetmanie Żółkiewskim. Ale nie podobał mi się opis mieszczan i chłopów. Komuda się przez niego prześlizguje i w sumie lekceważy wątek. Rozumiem, że jego książka dotyczy panów braci, a nie rolniczej czerni. Ale nie podoba mi się usprawiedliwianie bandziorów. Bardziej ufam Follettowi i postaci lorda Ralpha niż szukającemu plusów pośród powodzi minusów Komudzie.

Na szczęście ogólniki się kończą i zaczyna się megaciekawy alfabet warchołów i nie tylko. Historycznego klucza tu nie ma, Komuda zahacza nawet o Bezpryma i innych 'ekstraordynarnych' ancymonów, a także o bohaterów... i bohaterki.

Tu się zatrzymam nad losem dam, np. Teofili Chmieleckiej i Anny Chrzanowskiej. Nie tylko Świętosławę polska kultura i popkultura pominęła! Kobiety są wiecznie prezentowane jako białogłowy w opałach, z lekkim wyjątkiem w osobie Baśki. A tutaj mamy dwie fenomenalne wilczyce, o których powinny filmy i seriale powstawać! Ilu Polaków w ogóle zna te nazwiska? Ja nie znałem i bardzo się cieszę, że Komuda mi o nich opowiedział. Później miejscami Komuda wpada w seksizm i np. w opowieści o Zawiszance więcej jest stereotypów niż sensu, ale przedstawienie pań w tej książce to dalej jest przewaga gdyż inni autorzy powieści historycznych wolą je wrzucać na dalszy plan.

Masę czasu poświęca Komuda diabłu łańcuckiemu Stanisławowi Stadnickiemu więc i ja przeznaczam na to akapit. Jak Komuda tak go wyróżnia to powinien o nim napisać osobną książkę zamiast tutaj przeznaczać mu aż tyle miejsca, a samo pseudo przewija się chyba z milion razy. Dla mnie Diabeł to zmarnowany potencjał jest. Daliby mu księstwo na Dzikich Polach i dziś Drakula miałby na imię Staszek, a nie Vlad :)

Ostrzeżenie. Komuda ma poglądy prawicowo- katolickie, a chwilami nawet prawacko- katolskie i miejscami je w książce przekazuje. Nie dość, że irytujące to nielicujące z książką, która nie jest fikcją literacką. Nie wiem co mnie najbardziej wkurzyło. Jest ideologiczna z natury krytyka ateizmu. Jest zwalanie winy na obcych władców z pomijaniem win własnych chuliganów, którzy mieli dwieście lat na działanie, ale nic nie robili. Jest propaganda językowa. Polacy mordują Rosjan- to jest swoboda i swawolenie. Rosjanie mordują Polaków- to jest rzeź. Czy tylko ja widzę w tym dysonans?

6/10. Ilość smaczków, informacji i ciekawostek imponująca, ale światopogląd autora psuje książkę. Nie potrafię Komudzie do końca zaufać.

Wersję audio czyta Wojciech Masacz. Proszę nie mylić z Wojtkiem Masiakiem :) Nie pierwszy i nie ostatni dalszoplanowy aktor, który świetnie się sprawdza w lektorskiej robocie. Barwa głosu, akcentowanie, budowanie klimatu- wszystko ekstra.

Do Jacka Komudy zawsze z chęcią wracam. Najfajniejszy polski spec od powieści historycznych. O dziwo jego popularnonaukową opowieść o szlacheckich obyczajach przegapiłem. Nadrabiam zaległości. Na początku autor wspomina, że to jest wydanie poprawione i wzbogacone więc informuje, że ja o tej wersji opowiadam, a nie o tej pierwszej.

Na samym początku Komuda deklaruje się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2175
2175

Na półkach:

Z autorem mam problem, jak z moim zamkiem do bramki na działce.
Zacina się, czasami mam problemy z otwarciem bramy, teraz naoliwiony, niby działa, ale cały czas myślę, jak długo i czy lepiej go nie wymienić.
To samo z autorem, niby przeczytałem sporo jego książek, ciekawe tematy w niektórych włożono sporo pracy w zebranie materiału do książki, ale są -dla mnie - zgrzyty w sposobie przeprowadzania narracji.
Tak jakby, brakowało tej wspomnianej wcześniej oliwy.
Brak w tekście lekkości, płynności, dlatego często sprawia wrażenie wymęczonego, jakby autor bardzo cierpiał przy tworzeniu, chciał jak najlepiej, ale często przedobrzył i wychodzi sztywno, nienaturalnie.
To odczucie subiektywne.
Nie będę zdziwiony, jeśli ktoś ma inne.
6 gwiazdek, dlatego, że od kilku lat czekam na dokończeni serii "Orły na Kremlu" (Moskiewska Ladacznica t.2 ),może finansowo się nie opłacało i autor rzucił się na inne tematy.
Nie lubię na pułkach niedokończonych serii.
P.S. Zmieniłem ocenę z 6 na 2 pkt. po przeczytaniu książki Jacka Piekary "Charakternik " z rekomendacją autora.
Kumoterstwo rozumiem, ale pisania nie na temat i mijania się z prawdą, nie rozumiem.

Z autorem mam problem, jak z moim zamkiem do bramki na działce.
Zacina się, czasami mam problemy z otwarciem bramy, teraz naoliwiony, niby działa, ale cały czas myślę, jak długo i czy lepiej go nie wymienić.
To samo z autorem, niby przeczytałem sporo jego książek, ciekawe tematy w niektórych włożono sporo pracy w zebranie materiału do książki, ale są -dla mnie - zgrzyty w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

756 użytkowników ma tytuł Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej na półkach głównych
  • 419
  • 326
  • 11
169 użytkowników ma tytuł Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej na półkach dodatkowych
  • 123
  • 12
  • 8
  • 7
  • 7
  • 6
  • 6

Tagi i tematy do książki Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej

Inne książki autora

Jacek Komuda
Jacek Komuda
Jacek Komuda – polski pisarz, z wykształcenia historyk. Specjalizuje się w dziejach Rzeczypospolitej szlacheckiej. Autor powieści historycznych, marynistycznych i zbiorów opowiadań, których akcja rozgrywa się w XVII w., na morzach i oceanach oraz w XV-wiecznej Francji, a także esejów na temat kultury sarmackiej i najsłynniejszych postaci tamtych czasów. Jest stałym współpracownikiem tygodnika Do Rzeczy, gdzie prowadzi dział felietonów kulinarnych: Podróże kuchmistrza koronnego. Otrzymał stypendium Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przyznawane w ramach pierwszego etapu konkursu na scenariusz filmu historycznego. Wierny prawdzie, nie stroni od brutalnych, mocnych kart historii. Inaczej niż Sienkiewicz woli pisać ku przestrodze niż ku pokrzepieniu serc. Wskrzesza dawne obyczaje, postaci, zapomniane miejsca. Bohaterowie to ludzie miotani namiętnościami, a nie papierowe ideały. Najważniejszym celem, jaki stawia sobie autor, jest przybliżenie i spopularyzowanie wśród czytelników historii Rzeczypospolitej szlacheckiej. Jako jeden z nielicznych ludzi pióra uczestniczy w rekonstrukcjach historycznych jako XVII-wieczny polski husarz, pancerny i Lisowczyk, poznając w ten sposób realia dawnego pola walki. Na własnym koniu przejechał pół Polski, spory kawałek Ukrainy i jeszcze większy Karpat Wschodnich. Do najsłynniejszych powieści autora należy czterotomowy cykl Samozwaniec (Fabryka Słów 2009–2013),który opowiada o wyprawie Polaków na Moskwę na początku XVII w., oraz Banita (Fabryka Słów 2011) – mroczna i zaskakująca opowieść o miłości szlachcica-rębajły i pięknej kurtyzany. Najnowszym dziełem jest powieść Hubal – opowiadająca o losach legendarnego zagończyka i dowódcy, majora Henryka Dobrzańskiego, który we wrześniu 1939 r. nie złożył broni po przegranej wojnie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

I niechaj cisza wznieci wojnę Dariusz Domagalski
I niechaj cisza wznieci wojnę
Dariusz Domagalski
Dariusz Domagalski potrafi pisać pięknie o krzyżackich czasach, łącząc w swoich opowieściach przygodę i historyczną prawdę z dozą klimatycznej fantastyki. I nie inaczej ma się rzecz w zbiorze opowiadań tego autora pt. „I niechaj cisza wznieci wojnę”, którego to nowe, niezwykle efektowne wydanie ukazało się właśnie nakładem Wydawnictwa Drageus Pubishing House. Osiem opowiadań o rycerzach - polskich, litewskich, bośniackich, krzyżackich i innych, którzy walczą o honor, o sławę, o swoje ojczyzny, ale czasami też i o losy świata, będącego areną nieustającej rywalizacji gałęzi Drzewa życia, za którym kryje się potężna moc. Najemny rycerz biorący udział w krzyżackim spisku, który koniec końców okazuje się być kimś zupełnie innym...; Niebezpieczna misja z udziałem poczciwego i honorowego Zawiszy Czarnego, która prowadzi na bośniackie ziemie i która będzie wymagać poznania przez jej uczestników prawdy o świecie...; Pogmatwane losy krzyżackiego rycerza Arnolda von Bodena, którzy wiedziony przeczuciem, wiedzą, ale też i sercem staje po stronie uciekiniera ściganego przez krzyżackich braci...; Poruszająca historia mnicha, który przedstawia swoją wyprawę na litewską ziemię tropem niezwykłej relikwii, o którą walczą wysłannicy dwóch sił Drzewa Życia, walczą aż do śmierci... Oscylująca na granicy jawy i snu podróż krzyżackiego zbiega z pola bitwy pod Grunwaldem, któremu los zsyła mroczne wizje tego, co mogło by się wydarzyć, co powinno się wydarzyć i co się wydarzyło..., jak i też zsyła karę, na którą ten niewątpliwie zasłużył... Legenda zwykłego giermka, który zabił mistrza Ulricha von Jungingena, a następnie przewozi należącą do niego rzecz, o którą to krzyżackie niedobitki będą walczyć do kropli krwi ostatniej, ale też i na szczęście Jurga znajdzie kogoś, kto mu pomoże... Słodko-gorzka historia o miłości z porwaniem pięknej damy na czele, w którą to wikła się pewien polski najemnik, narażając tyleż na niebezpieczeństwo, co i na śmieszność... Spotkanie gdańskiego rycerza z Krzyżakiem, który chce zmienić swoje całe życie..., a jak się wkrótce okaże, spotkanie ów odmieni losy ich obojga, rozpoczynając jednocześnie zupełnie nowy, wojenny, ale też i fantastyczny rozdział... Dariusz Domagalski połączył tymi opowiadaniami maestrię historycznej opowieści spod znaku rycerskiej przygodą z wieloma innymi, literackimi gatunkami - począwszy od kryminału, poprzez czarną i czasami rubaszną komedią, jak i kończąc rzecz jasna na fantastyce. I co najważniejsze, na polu każdego z tych nurtów radzi on sobie w iście znakomity sposób, obdarzając nas swoją wielką historyczną wiedzą i tym samym realizmem spojrzenia na tamte dawne czasy - czy to w polityce, czy też w codzienności życia, czy też w spektakularnie ujętych scenach walki, ale też i misternie budowanym napięciem, lekkością żartu oraz bardzo ciekawą wizją świata, w której to bogów zastępuję niezwykłe Drzewo Życia, którego każda ze stron ma swych obrońców, jak i wrogów. To wszystko ma sens, klimat, logikę i opiera się na pięknych pomysłach. Oczywiście każdy z nas znajdzie tu dla siebie opowiadania lepsze i te tylko interesujące, ale takie są prawa każdej antologii. Niemniej najważniejsze wydaje się to, że żadne z nich nie schodzi poniżej pewnego, całkiem wysokiego poziomu - na polu scenariusza, kreacji bohaterów i miejsca akcji, jak i wreszcie emocjonalnej wymowy, gdzie czasami przyjdzie nam uronić łzę, innym razem rzewnie się uśmiechnąć, a jeszcze niekiedy zastanowić się nad ludzkim losem, który okazuje się niezmiennym od stuleci. Piękne jest również to, że książka ta może zachwycić zarówno miłośnika klasycznej, historycznej powieści, jak i właśnie literackiego fantasy, gdyż te dwa gatunki idealnie się tu ze sobą równoważą. Bawiłam się znakomicie podczas spotkania z tym zbiorem opowiadań, który wielokrotnie mnie oczarował, nie mniej razy zaskoczył, jak i przede wszystkim obdarzył wielkimi emocjami. Oczywiście trzeba lubić tego typu historyczne klimaty z domieszką fantastyki w tle, by moc czerpać pełnię przyjemności z tej lektury. Jeśli tak jest, to gwarantuję wam, że będzie cieszyć się iście wyborną rozrywką. Gorąco polecam i zachęcam was do sięgnięcia po zbiór opowiadań Dariusza Domagalskiego pt. „I niechaj cisza wznieci wojnę” – z uwagi na klimat, na emocje, na wiedzę autora i na rozrywkę, która za sprawą tej lektury jest znakomitą.
Uleczkaa38 - awatar Uleczkaa38
ocenił na81 rok temu
Bogumił Wiślanin Paweł Rochala
Bogumił Wiślanin
Paweł Rochala
Rzymscy i greccy bogowie lubili sobie poswawolić z ziemskimi kobietami. Raz występowali w swoich własnych postaciach, choć mocno ograniczali swą potęgę, aby nie doprowadzić do śmierci swych wybranek. Innym razem pojawiali się pod postaciami zwierząt wszelakich. Wielkim miłośnikiem takich zabaw był sam Zeus Gromowładny. Począwszy od postaci byka (pod którą posiadł królewnę tyryjską i królową kreteńską Europę) po łabędzia – tu ofiarą zalotów została Leda, córka Testiosa i Leukipe, żonia króla Sparty Tyndareosa. Był jako łabędź król bogów niezwykle skuteczny. Leda urodziła (?) cztery jaja z których wykłuło się czworo dzieci: Kastor i Polluks, którzy mimo obcego pochodzenia trafili do panteonu bogów rzymskich Helena zwana Trojańską– femme fatale Trojańczyków i Klitajmestra, również niewiasta o paskudnym charakterze, która ze swym kochankiem uśmierciła pogromcę Trojan Agamemnona, prywatnie ojca trójki jej dzieci. Innych bogów, z innego kręgu kulturowego, lubiących przebieranki za ptactwo nie będę przywoływał, bo w naszym pięknym demokratycznym kraju można za to mieć wątpliwą przyjemność spotkania z prokuratorem. Kolejnym sposobem na dobieranie się do urodziwych Ziemianek było podszywanie pod ich mężów. Tak było w przypadki Alkmeny, z którą w noc powrotu z wojny prawowitego małżonka Amfitriona spłodził największego herosa zarówno Greków jak i Rzymian – Heraklesa, przez Rzymian Herkulesem zwanego. Takiej samej sztuczki dokonał jeden z bogów słowiańskich z Miłosławą – żoną wojewody Lędzian - Sobiesława w Sobkowie. Bogumił po matce, która dar ów w czasie poczęcia otrzymała od nocnego kochanka, ma dar postrzegania rzeczy niematerialnych. Widzi nadchodzącą śmierć, może rozmawiać z bogami i podróżować po nie-świecie (tak, wiem, że to inny Autor, a sformułowanie bardzo jest tu na miejscu, a ani Pawłowi Rochali ani Jackowi Piekarze przez to niczego nie ubędzie). Książka, jak zresztą wszystko, co spod pióra Pawłowego wychodzi była poprzedzona długimi, żmudnymi badaniami literaturowymi. Nie ma w niej przypadku, że np. Weles nagle za panapawłowym figlem zmienił zakres władzy czy kompetencje. Tu nie znajdziecie niczego zmyślonego, nierzetelnego czy wydumanego w przerwie śniadaniowej jak np. słynnych „Kronik Kpinomira” jednego znanego z poczucia humoru profesora, którego zacytował z pełną powagą „wybitny znawca” początków chrześcijaństwa w Polsce. Tu jest sytuacja odwrotna –w krainie fantasy króluje rzetelna wiedza, tam w publikacji że tak sobie zażartuję „naukowej” pojawiają się Kpinomiry, Całusławy, Biustyny, Błogominy, Udowity czy Pieściwoje. Dlatego jak ktoś chce w sposób przyjemny, nienudny ale wymagający znajomości od Czytelnika więcej niż 600 słów w języku polskim, to powinien polską mitologię poznać udając się w podróż z Bogumiłem Wiślaninem. Liczba 600 wyrazów pochodzi z badań amerykańskiego językoznawcy, który zbadał ile potrzeba słów do stworzenia pełnego wydania pewnej gazety -ale raczej nie był to „New York Times” ani .” Wall Street Journal”. Pewnie polskim „ekspertom” od wszystkiego wystarcza tyle samo, ale „Bogumił Wiślanin" nie był napisany z myślą o takim odbiorcy.
Saudyjskie-Wielbłądy Czytają - awatar Saudyjskie-Wielbłądy Czytają
ocenił na93 lata temu
Czarna Ikona, t.1 Mieszko Zagańczyk
Czarna Ikona, t.1
Mieszko Zagańczyk
I wypadło mi iść pod prąd, bo książka mi się bardzo podobała :P Może nie jestem wymagający... albo po prostu książka trafiła w moje gusta. I faktycznie tak jest! Akcja książki został umieszczona w Bizancjum. To był doskonały wybór. To jedno z najwspanialszych imperiów jakie stworzył człowiek. Piękna kultura, która zajmowała tereny dzisiejszej Turcji, Grecji, Bułgarii i Syro-Palestyny. Chrześcijaństwo wschodnie stworzyło niepowtarzalny ryt, którego echa widzimy dzisiaj w prawosławiu. Coś pięknego. Autor świetnie eksploruje piękno tego świata, prowadząc akcję od Konstantynopola do Kapadocji. Wszystko dzieje się z aktywnym tłem historycznym, w którym wewnętrzne walki bizantyjskich znakomitych rodów odbywają się w cieniu seldżuckiego zagrożenia. To czas pierwszych wielkich herezji chrześcijańskich. Od nich się wszystko zaczęło. Wplecenie ich do powieści było strzałem w dziesiątkę. Zagańczyk wplata wiele słów greckich by podbudować klimat cesarstwa. Pokazuje jakim konglomeratem kulturowym był, świetnie obrazując całą mozaikę kulturową i religijną. Główni bohaterowie pochodzą ze złodziejskich, chociaż zorganizowanych, nizin społecznych. Stara się więc by wypowiadali się odpowiednio, używając kolokwializmów i wulgaryzmów, w opozycji do kupców czy elity politycznej. Mi to zupełnie odpowiadało. Uwaga, a teraz herezja :) Przypominało mi to nieco Sapkowskiego i jego trylogię husycką. Oczywiście nie tak literacko bogatą i rozbudowaną, ale powieść fantastyczna na kanwie historycznej to jest to co uwielbiam. I jeszcze w tak ciekawym miejscu i czasie. Z wielką chęcią przeczytam cześć drugą.
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na84 lata temu
Kanon Barbarzyńców, t.1 Jewgienij T. Olejniczak
Kanon Barbarzyńców, t.1
Jewgienij T. Olejniczak Rafał Dębski Tomasz Bochiński Robert J. Szmidt Dawid Juraszek Paweł Majka Cezary Frąc Michał Cetnarowski Anna Koronowicz
Cierpliwość jest cnotą. Przekonałem się o tym po raz kolejny podczas lektury tego zbioru, gdyż bardzo mało brakowało, a bym odłożył go na półkę z napisem ,,może nigdy?". Ale przemogłem się i zmęczyłem pierwsze opowiadania. Nie żeby były bardzo złe, w każdym było coś ciekawego. Może poza drugim, oryginalnym jak cios maczugą w łeb... I bohater trzeciego (prawie bliźniak Conana, wszystko potrafiący, dumny, potężny bohater, ale...charakteru i osobowości w nim za grosz) nieco mnie odstręczał... I ta ,,Wyspa mnichów", w której główny bohater jest barbarzyńcą chyba tylko dlatego, że tak wypada... Ale to bez znaczenia, gdyż o wszystkich zastrzeżeniach zapomniałem gdy zacząłem czytać kolejne opowiadania. W ,,Jestem ogniem" wreszcie zobaczyłem idealnego barbarzyńcę z wyboru, który nie jest nim dlatego, że cywilizacja do niego nie dotarła, ale takiego który nią zwyczajnie gardzi. Dalej było już tylko lepiej: wspaniale bawiłem się przy ,,Tęsknocie mieczy", która jest jednocześnie najdłuższym opowiadaniem serii. Z kolei ,,Valkar i muzyka ciemności" to humorystyczne podejście do klasyki, gdyż tytułowy barbarzyńca (nb bardzo sympatyczna postać) nie jest jego głównym bohaterem. Jest nim... podążający jego śladem grabarz, który dzięki jego barbarzyńskim wyczynom nigdy nie narzeka na brak klientów. Świetne podsumowanie całego gatunku, w końcu wizyta takiego powieściowego Conana zostawia skutki podobne do detonacji bomby atomowej... A skoro o Conanie mowa, pojawia się on w ostatnim opowiadaniu Rafała Dębskiego. I chociaż nie do końca zgadza się ono z wydarzeniami z powieści R. Howarda, to byłem nim zachwycony. Tak właśnie wyobrażałem sobie uginającego się pod ciężarem korony wielkiego wojownika... Gdybym chciał oceniać każde opowiadanie z osobna i wyciągnąć z ocen średnią, pewnie musiał bym całemu dać 6, może 7. Ale za to, że kiedy niemal wzruszony przewracałem ostatnia stronę i stwierdziłem z żalem: ,,Jak to? To już koniec?'' muszę dodać co najmniej jedno oczko.
Xarthras - awatar Xarthras
ocenił na810 lat temu
Ragnarok 1940. Tom 1 Marcin Mortka
Ragnarok 1940. Tom 1
Marcin Mortka
Jako miłośniczka fantastyki i fikcji historycznej niejednokrotnie otarłam się o historię alternatywną, jednak jak dotąd większość tych dzieł mnie rozczarowała. Nie w tym przypadku. Dwutomowa saga Mortki o zmaganiach pomiędzy chrześcijańską częścią Europy a państwami Normanów, potomków Wikingów, którzy nigdy nie przestali czcić nordyckiego panteonu, okazała się dokładnie tym, czego potrzebowałam, żeby polubić ten specyficzny podgatunek fantastyki. Zacznijmy od głównej postaci. Za pierwszym podejściem Jeremy mnie irytował, ale gdy przeczytałam te książki drugi raz, znacznie zyskał w moich oczach i stał się jednym z lepszych diamencików tej dylogii. Nie jest on typowym bohaterem opowieści wojennej - ani z niego bohaterski żołnierz, ani przerażony cywil, który chce tylko przeżyć. Zamiast tego jest dziennikarzem wojennym, wyjątkowo odważnym, ale też zupełnie pozbawionym jakichkolwiek umiejętności bitewnych czy survivalowych. Nie naraża swojego życia dla wielkich ideałów, tylko dla wielkich pieniędzy - a nawet jak już pójdzie za ideałami, to jego ideałem jest zemsta - przez co, w połączeniu z niezdarnością i zupełnym brakiem obeznania (o ironio) z realiami wojennymi wypada nieco denerwująco, wręcz antypatycznie. Jednak to dzięki temu ma on coś, czego brakuje większości głównych bohaterów powieści wojennych - jest aż do bólu realistyczny. Podobały mi się także postacie drugoplanowe, takie jak Terrence Oswald i Selim, żałowałam tylko, że dostaliśmy tak niewiele akcji w ich towarzystwie. Natomiast prawdziwą gwiazdą tej powieści są antagoniści. Konung Valgrim rozwinie skrzydła dopiero w następnej części, ale jego syn, Olav, błyszczy już od pierwszych stron ze swoim udziałem. Tajemniczy furiat, szef niezwykle skutecznej siatki wywiadowczej, a zarazem spragniony konfrontacji wojownik, odznaczający się nienaturalnym błyskiem błękitu w oczach, który według legendy nie przespał ani minuty od ładnych kilku lat - jest zdecydowanie moją ulubioną postacią tej powieści i jednym z moich ulubionych złoli w całości polskiej fantastyki. Kolejną bardzo mocną stroną tej książki jest fabuła. Zazwyczaj nie jestem się w stanie wciągnąć w powieść przez dobre 50-100 pierwszych stron, ale ta połknęła mnie po zaledwie siedmiu. Akcja leci niezwykle szybko, nie da nam się nudzić ani przez chwilę, aczkolwiek po przeczytaniu całego pierwszego tomu można czuć się zaskoczonym, jak niewiele się tak naprawdę dotąd wydarzyło; wojna dopiero się zaczyna. Pierwsza z trzech części, na jakie podzielona jest książka, jest moją ulubioną, akcja w Afryce Północnej, w koloniach państw europejskich, rozpoznawalna z naszej historii, a zarazem zupełnie inna. Drugi segment z akcją w Londynie i okolicach również był świetny, choć mniej w nim było strzelanin, a więcej intryg szpiegowskich i dyplomatycznych. Trzecia część, osadzona w Irlandii, jest, moim zdaniem, najsłabsza, a to z powodu wprowadzenia dość głupiego wątku romantycznego, ale i tak czyta się ją świetnie. Należy też zwrócić uwagę na kapitalną kreację świata. Sam pomysł Wikingów walczących w drugiej wojnie światowej jest już genialny, a Mortka absolutnie nie zawiódł, dopracowując jego szczegóły. Co prawda możemy czasem odnieść wrażenie, że resztę świata potraktował po macoszemu, skupiając się na krajach Normanów, ale jest to zrozumiałe - w końcu to na nich skupia się akcja, a białe plamy na mapie czytelnik może zapełnić własną wyobraźnią. Za to same państwa normańskie są wręcz urzekające, autor postarał się oddać wpływ, jaki ich istnienie miało na kulturę, ekonomię, przemysł zbrojeniowy i ogólnie każdą gałąź rzeczywistości. Stąd mamy np. nadal dużą rolę religii chrześcijańskiej w krajach nie-nordyckich, kontrowersyjny nurt w sztuce zwany neopoganizmem, samoloty sleipnirry czy ciężarówki jotuny, a także karabiny sturdy. Władcy państw nordyckich w większości wychodzą jednak rozczarowująco płasko - co chyba było zamierzone - oprócz konunga Valgrima i prezydent Vinlandii, Vidgis. Vidgis pojawia się, niestety, tylko na jedną scenę, i w pełni rozłoży skrzydła dopiero w następnym tomie. Jedyną jednoznaczną wadą tej opowieści jest według mnie fakt, że pojawiają się w niej tylko trzy postacie kobiece, z czego jedna to femme fatale uwodzicielka, polityczka walcząca o swój kraj mocą swoich dużych piersi, druga to ciężarna narzeczona przyjaciela, a trzecia to typowy "love interest" głównego bohatera. Jeremy przez całą książkę ma interakcje z co najmniej dwudziestoma postaciami znanymi z imienia i nazwiska, z których chyba połowa nie musiała być mężczyznami (rozumiem, że trudno byłoby znaleźć kobietę pilota samolotu w 1940 roku, albo kobietę kapitana wojsk lądowych, ale co innego wywiad, obsługa lokali itd.). Mimo wszystko autor zdecydował, że wszystkie postacie o płci niewymuszonej przez ich rolę będą mężczyznami, a jedyne kobiety są przedstawiane wyłącznie przez pryzmat ich relacji z mężczyznami. Jest to ogółem wada twórczości Mortki, lecz w tej serii wypada to ponadprzeciętnie niesmacznie. Podsumowując, "Ragnarok 1940" to świetna historia alternatywna, idealna dla fanów Wikingów, IIwś i powieści szpiegowskich. Nie jest całkowicie pozbawiona wad, ale czyta się ją przyjemnie.
Magda Chlebicka - awatar Magda Chlebicka
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki Warchoły, złoczyńcy i pijanice: czyli spis hultajów z czasów Rzeczypospolitej Szlacheckiej

Ciekawostki historyczne