Róża w rozkwicie

Okładka książki Róża w rozkwicie autorstwa Louisa May Alcott
Okładka książki Róża w rozkwicie autorstwa Louisa May Alcott
Louisa May Alcott Wydawnictwo: Wydawnictwo MG Cykl: Ośmioro kuzynów (tom 2) literatura piękna
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Ośmioro kuzynów (tom 2)
Tytuł oryginału:
Rose in Bloom
Data wydania:
2021-09-15
Data 1. wyd. pol.:
2021-09-15
Data 1. wydania:
2011-03-30
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377797464
Tłumacz:
Joanna Wadas
Dwudziestoletnia Rose wraz z wujem Alecem i przyjaciółką Phebe wraca z podróży dookoła świata. W domu czekają na nią stęsknieni kuzyni. Czterej najstarsi z nich – Archie, Charlie, Mac i Steve – są już mężczyznami, którzy szukają swojego powołania i zaczynają rozglądać się za towarzyszkami życia. Młodzi ludzie ze zdumieniem odkrywają, że ich dziecięce relacje będą musiały ulec przewartościowaniu.

Tymczasem Rose ceni sobie niezależność i ma pomysł na życie, który niekoniecznie zakłada zamążpójście.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Róża w rozkwicie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Róża w rozkwicie



949 289

Oceny książki Róża w rozkwicie

Średnia ocen
7,2 / 10
114 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Róża w rozkwicie

avatar
47
16

Na półkach:

Charlie 😭

Charlie 😭

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
219
219

Na półkach: ,

Z lektury tej książki dowiadujemy się o dalszych losach Rose i jej kuzynów, bohaterów pozycji "Ośmioro kuzynów". Akcji jest tutaj bardzo mało. Mimo jest ona napisana bardzo dobrym stylem, który sprawiał, że miło i szybko się ją czytało, to nie oceniłabym jej wysoko. Irytowało mnie podkreślenie podległości kobiet wobec mężczyzn, jeszcze bardziej uwidocznione niż w książce "Ośmioro kuzynów". Podejście do życia głównej bohaterki, które było na swój sposób urocze gdy była dzieckiem, teraz tylko irytowało i czyniło z Rose bardzo naiwną i niezdecydowaną młodą kobietę. Piszę to jednak z perspektywy współczesnej, mam świadomość, że w czasach w których L. M. Alcott pisała, zupełnie inaczej patrzono na te sprawy.

Z lektury tej książki dowiadujemy się o dalszych losach Rose i jej kuzynów, bohaterów pozycji "Ośmioro kuzynów". Akcji jest tutaj bardzo mało. Mimo jest ona napisana bardzo dobrym stylem, który sprawiał, że miło i szybko się ją czytało, to nie oceniłabym jej wysoko. Irytowało mnie podkreślenie podległości kobiet wobec mężczyzn, jeszcze bardziej uwidocznione niż w książce...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1481
701

Na półkach:

Cieszę się, że w końcu przeczytałam kontynuację książki Ośmioro kuzynów. Z prawdziwą przyjemnością wróciłam do tych bohaterów. Autorka w piękny sposób opowiada o młodzieńczych rozterkach, dojrzewaniu, o miłości i wielu innych sprawach. Zdecydowanie to moja ulubiona seria tej pisarki. Całą lekturę czytało się szybko i przyjemnie, ani na moment nie poczułam znudzenia. Świetnie się przy tej pozycji bawiłam, chętnie przeczytam też kolejne książki autorki, bo ta zachęciła mnie do nich.

Cieszę się, że w końcu przeczytałam kontynuację książki Ośmioro kuzynów. Z prawdziwą przyjemnością wróciłam do tych bohaterów. Autorka w piękny sposób opowiada o młodzieńczych rozterkach, dojrzewaniu, o miłości i wielu innych sprawach. Zdecydowanie to moja ulubiona seria tej pisarki. Całą lekturę czytało się szybko i przyjemnie, ani na moment nie poczułam znudzenia....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

431 użytkowników ma tytuł Róża w rozkwicie na półkach głównych
  • 281
  • 137
  • 13
106 użytkowników ma tytuł Róża w rozkwicie na półkach dodatkowych
  • 75
  • 10
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki Dobre żony Louisa May Alcott, Frank Thayer Merrill
Ocena 7,2
Dobre żony Louisa May Alcott, Frank Thayer Merrill
Okładka książki Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Ocena 8,2
Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Louisa May Alcott
Louisa May Alcott
Amerykańska pisarka, jedna z pionierek literatury kobiecej i powieści dla dziewcząt w Stanach Zjednoczonych. Córka Amosa Bronsona Alcotta. W czasie wojny domowej pracowała jako pielęgniarka-wolontariuszka i na tych obserwacjach oraz doświadczeniach oparta jest jej pierwsza, zasługująca na uwagę publikacja – Hospital Sketches (Szkice szpitalne). W kilka lat później, kiedy wydawca zwrócił się do niej o napisanie książki dla dziewcząt, powstała powieść Little Women (Małe kobietki). Książka zdobyła ogromne powodzenie, zapoczątkowując realistyczną powieść dla młodzieży. O sukcesie zadecydowała sprawnie skonstruowana fabuła, przekonująco naszkicowane postacie i zabawne, z dużym dowcipem opisane sytuacje. Powieść została przynajmniej dwukrotnie sfilmowana. Mieszkała w Concord w stanie Massachusetts. W jej domu powstało muzeum jej imienia. Była wegetarianką.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Róża w rozkwicie przeczytali również

Posiadłość East Lynne Ellen Wood
Posiadłość East Lynne
Ellen Wood
Książka wielowątkowa, z ciekawie zarysowanymi sylwetkami głównych bohaterów, kilka dobrych zwrotów akcji, gotycki klimat i dość nietypowy dla klasycznej literatury XIX-wiecznej wątek kryminalny. Powieść jednak nie trzyma w napięciu aż tak jak można tego oczekiwać. Lady Isabel z początku irytuje swoją lekkomyślnością, niezdecydowaniem, niefrasobliwym i dziecinnym sposobem myślenia, w połowie, i pod koniec powieści zwłaszcza, czytelnik może zacząć szczerze jej współczuć, losu, na który nie zasłużyła, ale który sama sobie "zgotowała" przez własną nierozwagę, brak wiary i zaufania w stosunku do męża i pochopność w podejmowaniu decyzji. Sam Archibald to uosobienie dobroci, zdrowego rozsądku, pracowitości, wytrwałości w dążeniu do celu, szczerej miłości do ukochanej, niemalże mężczyzna idealny... Trudno zatem zrozumieć niemądrą Isabel, który podejrzewa go o zdradę, "spiskowanie" za jej plecami z niejaką panną Barbarą. Jak bardzo jednak się myliła, jak bardzo zagmatwała bieg własnego życia jedną niefortunną decyzją, nieuzasadnionym poczuciem zazdrości, chorą podejrzliwością, znajomością z człowiekiem podstępnym, będącym źródłem nieszczęścia niewinnych ludzi, w tym przede wszystkim skazanego na banicję brata Barbary, Richarda... Ellen Wood prowadzi narrację w sposób bardzo płynny, sprytnie przechodzi z jednego wątku do drugiego, nie pozostawiając czytelnika z uczuciem znużenia, jednak nie zachwyca, nie intryguje na tyle, by nie mogło się odłożyć książki na chwilę i zapomnieć o fabule. Nie wiem, czy w przyszłości sięgnę po inną, dość znaną wśród miłośników wiktoriańskiej literatury angielskiej, powieść pani Wood (mam na myśli "Błędnik"),"Posiadłość East Lynne" zaoferowała mi kilka dni literackiej rozrywki, nie na tyle jednak fascynującej, bym miała zabierać się z zapartym tchem do czytania kolejnej.
Viktoria - awatar Viktoria
oceniła na61 rok temu
Dobre żony Louisa May Alcott
Dobre żony
Louisa May Alcott Frank Thayer Merrill
Druga część cyklu o siostrach March. Meg, Jo, Beth i Amy dojrzewają. Meg szykuje się do ślubu z ukochanym Johnem i zaznaje pierwszych radości i zmartwień młodej mężatki. Jo pragnie zachować niezależność i spełniać się w pisaniu powieści, podczas gdy jej sąsiad Laurie darzy ją coraz silniejszym uczuciem. Amy wyjeżdża z ciotką za granicę i odnajduje pasję do malarstwa, a Beth skrywa pewną tajemnicę, która zmieni życie rodziny na zawsze. Jednak siostry zawsze mogą liczyć na wsparcie kochającej rodziny. Kiedy pierwszy raz czytałam ,,Małe kobietki” bardzo mi się podobały, ale jednocześnie byłam lekko zawiedziona, że jest to powieść bardziej dla dzieci, niż coś w stylu Jane Austen czy sióstr Bronte. Za drugim czytaniem, świadoma już konwencji, bawiłam się znacznie lepiej i doceniłam to ciepło i harmonię, które biją z tych książek. W przypadku ,,Dobrych żon” na korzyść działa też to, że bohaterki są już dorosłe i stają przed dojrzałymi problemami jak małżeństwo, macierzyństwo, wybór drogi życiowej czy strata bliskiej osoby. Nadal jest tu moralizowanie, szczególnie w wątku małżeństwa Meg czy pisarskiej kariery Jo, ale nie raziło mnie to tak bardzo, bo właśnie ciepło, czułość i delikatny humor, z jakim pisała Alcott, sprawia, że rzeczywiście podejście do życia rodziny March wydaje się pociągające. Podobnie jak w pierwszym tomie widać też, że pod tą warstwą dydaktyczną, jest sporo odważnych myśli, chociażby krytyka zbyt swobodnego wychowywania chłopców, w domyśle – pozwalania im na używki czy przelotne romanse. Styl też wydawał mi się nieco dojrzalszy i bogatszy niż w pierwszym tomie, i tu powtórzę to, co często zaznaczam przy klasykach – od czasu do czasu czuję potrzebę obcowania z tak pięknym, dopracowanym, artystycznym językiem, jakiego raczej we współczesnej się nie spotyka. W pierwszym tomie moimi ulubienicami były Meg i Jo, tak odmienne, ale silnie ze sobą związane. W tym wypadku trochę żałuję, że Meg zeszła na dalszy plan i jej rola ograniczyła się do perypetii małżeńskich, chociaż rozumiem, że autorce zapewne chodziło o pokazanie różnych losów kobiecych i jak najbardziej uważam drogę Meg za wartościową. Jo jest postacią, którą nadal bardzo lubię i o której dobrze mi się czyta. Jest to chyba mój ulubiony ,,self insert” autorski – nie ukrywam, że mam problem z Lizzy Bennett, bo mam wrażenie, że bardzo widać, że była wzorowana na Austen i zbyt często podkreślało się, że jest taka wyjątkowa i ,,ponad” swoimi siostrami i innymi kobietami; mam też podobny problem z Agnieszką Niechcic, połączony dodatkowo z tym, że Dąbrowska wrzuciła do jej historii tyle elementów własnego życiorysu, chwilami niezwiązanych z fabułą, że czułam się, jakbym wnikała w czyjeś prywatne sprawy. Tutaj Jo jest ewidentnie wzorowana na Alcott, ale jednocześnie ma mnóstwo wad i wcale nie jest kreowana na tą najlepszą z sióstr czy na kogoś, od kogo mamy się uczyć. Wiem, że jej wątek miłosny był wymuszony przez wydawcę, ale bardzo mi się podobał i trochę kojarzył mi się z takimi wątkami u Montgomery – z pozoru mało romantycznymi, ale w gruncie rzeczy pięknymi. Beth jest chyba najmniej interesującą siostrą, taką oderwaną od realnego świata i będącą bardziej symbolem, natomiast w tym tomie ogromnie doceniam rozwój Amy. Początkowo bałam się, czy ona nie będzie tym typem, przy którym jej siostry mają wypaść lepiej, ale ostatecznie Alcott bardzo fajnie opisała jej dojrzewanie, nabranie pokory, ale przede wszystkim to, że pewne zachowania Amy, które mogły być irytujące, wynikają z takich cech jak duma, ambicja czy zdrowy rozsądek i w innych okolicznościach mogą być bardzo dobrze wykorzystane. Przyznam, że obawiałam się, jak wypadnie jej relacja z Lauriem, bo w ,,Małych kobietkach” urzekła mnie jego znajomość z Jo… I mam trochę zastrzeżeń, było kilka zdań, które brzmiały, jakby Laurie po prostu się pocieszył i z rozwagi wybrał kolejną siostrę, żeby dołączyć do rodziny March, ale może to po prostu źle dobrane słowa. Ostatecznie podobał mi się rozwój ich wątku, drobne gesty i zdarzenia, które ich zbliżyły, i płynący z tego morał jest mi bliski – że prawdziwa miłość powinna być odwzajemniona i budowana w codzienności, a uporczywe trwanie przy kimś, kto cię odrzucił, nie jest romantyczne czy zmysłowe, a dość niepokojące. Ostatnio czytałam sporo trudnych, nawet kontrowersyjnych książek i może potrzebowałam dla odmiany czegoś uroczego i spokojnego, ale nie zmienia to faktu, że znakomicie czytało mi się tę powieść, trochę jak serię o Ani Shirley – są tu smutne zdarzenia, ale przede wszystkim z tej pozycji bije miłość i nadzieja. ,, (…) miłość jest jedyną rzeczą, jaką możemy zabrać ze sobą, i która ułatwia nam rozstanie się z życiem.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na928 dni temu
Duch Arnold Bennett
Duch
Arnold Bennett
"Duch,, autorstwa Arnolda Bennett'a to powieść grozy, która jest książkowym smakołykiem dla wszystkich fanów tego gatunku. Opowiada historię młodego lekarza, Carla Fostera, który stawia swoje pierwsze kroki w Londyńskiej śmietance towarzyskiej. Pewnego wieczoru spotyka dawno niewidzianego kuzyna, który wprowadza go do wspaniałego świata opery. Tam poznaje piękną śpiewaczkę operową Rosettę Rosę. Niesamowity uroku kobiety sprawia, że mężczyzna szybko traci dla niej głowę, a zaślepiony uczuciem zdaje się nie widzieć dziwnych i niewyjaśnionych zjawisk związanych z divą. Jednak kiedy w niewyjaśnionych okolicznościach umiera inny adorator Rosy, Carl zaczyna zdawać sobie sprawę ze śmiertelnego fatum, które ciąży nad jego losem,ale czy to klątwa, czy zwykły spisek wymierzony w początkującego lekarza?Kim tak naprawdę jest kobieta, którą Foster obdarzył najgłębszym uczuciem i przede wszystkim kim jest tajemniczy mężczyzna, który go prześladuje? W tej książce jest wszystko co być powinno: miłość, klątwa, tajemnica, przedziwne wypadki i mroczna atmosfera, która pozwoli wprowadza czytelnika w intrygę. Czytając tę historię nie czułam, że ta opowieść ma ponad 100 lat, gdyż po raz pierwszy została wydana w 1907 roku. Książki autorstwa Arnolda Bennett'a wciąż zachwycają kolejne pokolenia. Szkoda, że w naszym kraju ten autor jest tak mało znany. Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni, a zainteresowanych zapraszam do przeczytania Ducha.
czerwony_lis - awatar czerwony_lis
ocenił na98 miesięcy temu
Paryska krawcowa Fiona Valpy
Paryska krawcowa
Fiona Valpy
To piękna opowieść o sile prawdziwej przyjaźni, która potrafi przetrwać nawet najgorsze piekło. Paryż, 1940 roku. Trzy kobiety Claire, Mireille i Vivienne mieszkają na poddaszu, w budynku, w którym pracują jako krawcowe. Wojna trwa w najlepsze, a każda z nich chce zrobić wszystko, aby skrócić to okrucieństwo, które trawi Europę. Współpraca z ruchem oporu to jedyne wyjście, aby móc chociaż w jakimś stopniu przysłużyć się zakończeniu wojny. Nie jest to łatwe, ponieważ w okupowanym Paryżu, naziści posuwają się do coraz okrutniejszych działań, aby pozbyć się niewinnych ludzi. Gdy trzy przyjaciółki staną oko w oko z wrogiem, będą musiały podejmować najtrudniejsze w życiu decyzje, aby przeżyć, a przede wszystkim, żeby ratować siebie nawzajem. Chęć i wola walki jest silniejsza niż strach, dlatego nawet gdy dosięga je śmiertelne niebezpieczeństwo, nie mają zamiaru się poddać. Paryż, rok 2017. Harriet jest wnuczką Claire. Przybyła do Francji, aby spełnić swoje marzenia, ale przede wszystkim przywiodło ją tutaj zdjęcie, które przedstawia jej babcię i dwie nieznajome kobiety. Los sprawia, że zaczyna pracę w tym samym budynku, w którym pracowała jej babcia przy Rue Cardinale. To właśnie sprawia, że Harriet, chce poznać losy swojej babci i jej przyjaciółek. Kiedy zagłębia się w historię, okazuje się, że historia jej babci jest znacznie bardziej skomplikowana niż jej się wydawało, a ona poznaje także prawdę o sobie samej. Historia Claire odkryje przed nią wydarzenia, o których nie miała pojęcia, a ona dzięki temu, będzie mogła zrozumieć, dlaczego jej życie było pełne niepowodzeń i traum. To właśnie przyjazd do Francji pomoże jej odnaleźć siebie i rozpocząć prawdziwe życie. Los lubi zaskakiwać, a Harriet na własnej skórze przekona się, jak zaskakujące potrafi być życie, a losy kilku pokoleń mogą się przeplatać, zataczając koło. Jest to trudna lektura, o okrucieństwach wojny, jakie naziści wyrządzili ludziom w okupowanych państwach. Opisy morderczej pracy w obozach, dramatycznych przesłuchań i warunków życia, a także traktowania ludzi zarówno w obozach jak i zwykłych obywateli pozwalają znaleźć się w samym centrum tych wydarzeń i poczuć dreszcz strachu, a przede wszystkim gorycz i złość jaką czuły Claire, Mireille i Vivienne przeżywając piekło na ziemi. Najważniejsze w tej historii jest to, że wtedy ludzie znacznie bardziej doceniali wartości i małe rzeczy, które teraz są dla nas tak oczywiste, że czasami zapominamy o tym co jest naprawdę ważne w życiu.
kingakolpacz - awatar kingakolpacz
ocenił na82 lata temu
Villette Charlotte Brontë
Villette
Charlotte Brontë
Jak na czas powstania jest to powieść interesująca formalnie. Skupiona przede wszystkim na wnętrzu bohaterki – jej myślach, analizach emocji i obserwacjach świata. Widać wyraźnie, że autorkę bardziej interesuje psychika postaci niż sama akcja. Momentami książka przypomina rozbudowany monolog wewnętrzny i pod tym względem wydaje się zaskakująco nowoczesna. Ciekawe jest też to, że Charlotte Brontë potrafi uczynić intrygującą bohaterką osobę z pozoru zupełnie nieefektowną. Lucy Snowe nie jest klasyczną postacią romantyczną ani kimś, kto przyciąga uwagę otoczenia. To raczej cicha, powściągliwa obserwatorka stojąca z boku wydarzeń. A jednak dzięki narracji z jej perspektywy poznajemy bogaty świat jej przeżyć i refleksji. Ta sprzeczność – niepozorność zewnętrzna i intensywne życie wewnętrzne – sprawia, że postać Lucy staje się interesująca. Doceniam także sposób, w jaki powieść pokazuje kobietę samodzielnie radzącą sobie w życiu. Lucy nie buduje swojej tożsamości wokół mężczyzny ani nie szuka ratunku w małżeństwie. Pracuje, utrzymuje się sama i próbuje znaleźć własne miejsce w świecie. W kontekście epoki wiktoriańskiej jest to zaskakująco nowoczesne. Ważna jest też jej nieustanna autoanaliza – Lucy próbuje zrozumieć własne emocje i motywacje. Jednocześnie bohaterka bywała dla mnie chwilami irytująca. Przez długi czas mówi o sobie w sposób bardzo surowy i deprecjonujący, nie wierzy w siebie i zdaje się godzić z rolą osoby stojącej w cieniu. Z czasem jednak się zmienia – staje się bardziej niezależna i potrafi wyraźniej stawiać granice. Ta przemiana wydaje mi się jednym z ważniejszych elementów powieści. Znacznie trudniej było mi natomiast polubić postać Paula Emanuela. Jego skłonność do pouczania Lucy, krytykowania kobiet oraz religijny fanatyzm były chwilami trudne do zniesienia. Choć ostatecznie okazuje się człowiekiem szlachetnym, trudno było mi całkowicie zmienić wobec niego nastawienie. Dlatego paradoksalnie uważam, że zakończenie powieści jest trafne – nawet jeśli dla wielu czytelników wydaje się gorzkie. Gdyby Paul wrócił i Lucy wyszła za niego za mąż, mam wrażenie, że czekałoby ją życie u boku mężczyzny, który nieustannie ją ocenia i poucza. W tym sensie brak jednoznacznego szczęśliwego zakończenia staje się pewną formę wolności dla bohaterki. Być może Lucy pozostaje samotna, ale zachowuje swoją niezależność. „Villette” nie jest lekturą łatwą ani szybką. Niezbyt przypadł mi do gustu styl Charlotte Brontë – niezwykle kwiecisty, pełen długich opisów i emocjonalnego tonu. Momentami ociera się to o sentymentalizm i bywa po prostu męczące. Wymaga cierpliwości, ale te niedogodności rekompensuje wykreowanie przenikliwego portretu kobiety próbującej zrozumieć samą siebie i znaleźć własne miejsce w świecie.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na619 dni temu
Ośmioro kuzynów Louisa May Alcott
Ośmioro kuzynów
Louisa May Alcott
Książka opowiada historię trzynastoletniej Rose, która najpierw straciła mamę, a potem ojca. W wyniku czego trafia do domu sędziwych ciotek. Dziewczynka wydaje się być chorwita, przygnębiona i aż nazbyt delikatna. Lecz wszystko zmienia się, gdy po wyprawach, wraca jej wuj i opiekun prawny. Chce on wprowadzić do życia Rose trochę ruchu, prostoty, zdrowych posiłków oraz pożytecznych zajęć. Bohaterka w ciągu roku przechodzi długą drogę, w której pomaga jej grupka rozbrykanych kuzynów. Bardzo lubię twórczość Louisy May Alcott i każda przeczytana jej książka, podobała mi się. Więc poprzeczka była dość wysoko! Czy i tym razem spełniła moje oczekiwania? Odpowiedź brzmi TAK, zdecydowanie. Rady, które tutaj się pojawiają są bardzo aktualne i idealnie pokazują, że mimo różnicy lat i rozwoju, niektóre aspekty się nie zmienią, bo ludzie moją problemy ze zmianami. Dziewczyny pragnące wyglądać dojrzalej, chłopcy myślący o zabawach (oczywiście obie te rzeczy mogą dotyczyć zarówno dziewczyn jak i chłopaków). Oraz bohaterowie, którzy przedstawiają problemy ówczesnych i dzisiejszych ludzi - odrzucenie, niepełnosprawności, brak dostępu do edukacji, bariery językowe - nadają im trójwymiarowości. Pokazują nasze wzloty i upadki. A główna bohaterka jest fantastyczna - łączy ze sobą delikatność i siłę. Potrafi pomagać i zjednywać sobie innych (w tym i mnie). Książkę polecam fanom twórczość Louisy May Alcott, bo naprawdę warto przeczytać.
zaczytana_mela - awatar zaczytana_mela
oceniła na81 rok temu
Suknia. Opowieść o królewskim ślubie Jennifer Robson
Suknia. Opowieść o królewskim ślubie
Jennifer Robson
W 1947 roku londyńczycy muszą mierzyć się z mrozami, brakami żywności i opału. W domu mody Hartnella przecinają się drogi Ann i Miriam. Obie straciły wszystkich bliski w czasie wojny. Ann po wyjeździe bratowej zostaje w Anglii zupełnie sama. Miriam próbuje w nowym kraju zacząć życie od nowa, pozostawić za sobą traumy Holokaustu. Bohaterki wspólnie pracują nad tytułową suknią ślubną księżniczki Elżbiety, ale przede wszystkim zaprzyjaźniają się. Obie próbują mierzyć się z własnym życiem, uporać się z traumami, ułożyć wszystko od nowa… Drugi plan czasowy zabiera nas do współczesnego Toronto, gdzie poznajemy Heather. Kobieta traci babcię, a w jej ręce trafiają próbki haftu. Zdaje sobie wówczas sprawę, jak mało wiedziała o Ann. W tytule znalazła się suknia, ale to nie ona jest bohaterką tej historii. Tak samo istotą powieści nie jest królewski ślub, na który patrzymy oczami głównych bohaterek z właściwego ich pozycji rzędu. To opowieść o nich samych. Z jednej strony ciepła, pełna wsparcia i lekkiej jak najcieńszy tiul nadziei na nowe życie, a z drugiej pełna bólu, cierpienia… Jennifer Robson bohaterkami swojej powieści nie czyni kobiet silnych, wierzących w siebie, dążących do celu. Ann i Miriam to „zwyczajne” dziewczyny, na które los zrzucił zbyt wiele, a jednak nie dały się złamać. To historia o zaczynaniu wszystkiego od nowa, zostawianiu za sobą przeszłości, ale też próbie jej przepracowania… Heather sama w sobie nie daje tej historii wiele. Jej własna historia jest po prostu przyjemna, ale niewyszukana. Jednak to jej obecność i próba rozwikłania tajemnic, o których Ann całe życie milczała, pozwala nam poznać historię przyjaciółek pełniej – zwłaszcza Miriam. Chociaż jako pierwszą poznaliśmy Ann i była ona jakby wysuwana na przód, a współcześnie podążamy za jej wnuczką, to jednak istotniejszą bohaterką jest Miriam i jej historia. To, że możemy ją zobaczyć w całości, jest niezwykle ważne…
gulinka - awatar gulinka
oceniła na81 miesiąc temu
Moja kuzynka Rachela Daphne du Maurier
Moja kuzynka Rachela
Daphne du Maurier
📖🎧 „Moja kuzynka Rachela” Daphne de Maurier „Są kobiety (...),w zasadzie dobre, które nie z własnej winy sprowadzają na innych ludzi nieszczęście. Czegokolwiek się nie tkną, zamieniają w tragedię.” W XIX wieku w Kornwalii, po śmierci swojego wuja Ambrożego, Filip Ashley ma zostać jego jedynym spadkobiercą. Choć wuj, uważany przez wielu za ekscentrycznego i przede wszystkim odizolowanego człowieka, kilka miesięcy przed śmiercią wyrusza w podróż w głąb Europy. Listy, które przychodziły, kazały sądzić, iż Ambroży popadł w obłęd. Po kilku miesiącach znajomości, choć wcześniej stronił od kobiet, bierze za żonę kuzynkę Rachelę. Niedługo po tym Filip otrzymuje wiadomość o śmierci Ambrożego, a wkrótce także w posiadłości pojawia się Rachela. Piękna i uwodzicielska Rachela staje przed Filipem, którego opiekunem jest jego ojciec chrzestny... Dlaczego Rachela przybyła? Czy to smutek po śmierci Ambrożego, czy też przyświecał jej inny cel? Och, jakże ta pozycja mnie wciągnęła! Mroczna, ale też tajemnicza. Pełna intryg, namiętności, obłędu... Ciekawa postać Racheli, ale także Filipa, który jako młody mężczyzna był dość infantylny i podatny na wszelkie manipulacje. Rachela od samego początku budziła we mnie wątpliwości co do swoich działań i motywacji. Im bardziej Filip jej ufał, tym bardziej ja jej nie ufałam. Każdy jej gest wydawał się przemyślany, a każde słowo jakby miało drugie dno. Historia o słabościach, zagubieniu, o poszukiwaniu. Mroczna i całkowicie oddająca klimat XIX wieku. Na pewno sięgnę po inne książki autorki! Moja ocena: 8/10 #bookreview #mojakuzynkarachela #daphnedemaurier #wydawnictwoalbatros #powiesc
zaczytana_mom_of_3 - awatar zaczytana_mom_of_3
ocenił na82 miesiące temu
Jane Austen i jej racjonalne romanse Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Jane Austen i jej racjonalne romanse
Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Udało się Przedpełskiej stworzyć przekonujący portret Jane Austen, w tym jakiś rys charakterologiczny, a przecież źródeł na temat pisarki jest tak niewiele: jakieś resztki listów, relacje z drugiej ręki (jej siostrzenic, bratanków),no i same powieści. W "Jane Austen i jej racjonalnych romansach" tłumaczka analizuje twórczość Austen, wskazując na cechy języka i stylu, niuanse dotyczące relacji pomiędzy bohaterami, opierające się o wartości i zasady moralne, jakich winni przestrzegać angielscy dżentelmeni i damy też. Niesamowite dla mnie jest to, że najbardziej poczytne powieści tej XVIII-wiecznej pisarki zostały stworzone przez ledwie dwudziestokilkulatkę z angielskiej prowincji, mającą skromne domowe wykształcenie i właściwie zerowe doświadczenie życiowe (acz nie brakowało jej rozumu, jakkolwiek rozum w tamtych czasach nie był rzeczą kobiecą). Powieści te przeszły do klasyki literatury i stanowiły inspirację dla całych pokoleń twórców. Wszystko to wskazuje na to, że Austen była naturalnym, samorodnym pisarskim talentem. Powieści Austen stanowiły portret epoki - i to tło historyczne znajdziemy również bogato opisane w tej biografii. Biografię tę cechuje niezwykle przyjemny, gawędziarski i ciepły styl, łatwy w lekturze. Autorka pisze ze swadą, z niekłamaną sympatią dla swojej bohaterki, a jednocześnie widać, że posiadła sporą wiedzę na temat twórczości Jane Austen i czasów, w jakich żyła, tak że z “niczego” w zasadzie, udaje jej się złożyć sporej objętości książkę. Nic zresztą dziwnego - jako tłumaczka Austen Anna Przedpełska-Trzeciakowska musiała zagłębić się w temat. Nie zmienia to jednak faktu, że prawdziwe życie Jane Austen - jej myśli, emocje, inspiracje - zostaną dla nas już na zawsze owiane mgłą tajemnicy.
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na73 dni temu
Dwa królestwa, jedna krew Renata Czarnecka
Dwa królestwa, jedna krew
Renata Czarnecka
Powieść historyczna Renaty Czarneckiej, zatytułowana Dwa królestwa, jedna krew, to ambitna próba odtworzenia skomplikowanych losów dynastii Jagiellonów i ich relacji z sąsiednimi mocarstwami. Autorka, znana z zamiłowania do portretowania silnych kobiet na tle wielkich wydarzeń dziejowych, tym razem bierze na warsztat mechanizmy władzy, które determinowały życie jednostek u szczytu społecznej hierarchii. Moja ocena 7/10 odzwierciedla uznanie dla ogromu pracy badawczej i barwnego stylu, przy jednoczesnym dostrzeżeniu pewnych narracyjnych uproszczeń. Głównym motywem literackim, który spaja całą opowieść, jest konflikt między osobistym szczęściem a obowiązkiem wobec korony. Czarnecka mistrzowsko kreśli obraz czasów, w których krew była najcenniejszą walutą, a małżeństwo – strategicznym traktatem pokojowym. Autorka skupia się na psychologii postaci, starając się nadać ludzkie oblicze postaciom znanym jedynie z podręczników historii. Dzięki temu Jagiellonowie przestają być tylko posągami z marmuru, a stają się ludźmi z krwi i kości, targanymi namiętnościami, lękiem przed zdradą i ambicją, która często prowadzi do tragicznych skutków. Największym plusem publikacji jest bez wątpienia jej warstwa opisowa. Styl Renaty Czarneckiej jest plastyczny, momentami wręcz barokowy, co doskonale koresponduje z bogactwem opisywanych dworów. Autorka z ogromną dbałością o detale rekonstruuje codzienność XV-wiecznej Europy – od zapachu przypraw w królewskich kuchniach, przez szelest drogich materii, aż po chłód kamiennych zamkowych murów. Jej język jest mięsisty i obrazowy, co sprawia, że czytelnik niemal fizycznie przenosi się do czasów świetności polskiej monarchii. Wysoka ocena należy się autorce również za brak pruderii i zero litości dla czytelnika w ukazywaniu brutalności ówczesnej polityki i fizjologii życia. Czarnecka nie ucieka od opisów chorób, trudnych połogów czy bezwzględności wojennych potyczek. W tej książce władza ma gorzki smak, a droga do tronu wybrukowana jest nie tylko złotem, ale i cierpieniem tych, którzy musieli się jej podporządkować. To realizm historyczny, który nie szuka łatwego upiększenia; autorka bezlitośnie obnaża egoizmy władców, pokazując, że za fasadą majestatu często kryła się małość i lęk. Niestety, powieść nie jest wolna od minusów. Momentami narracja traci na dynamice przez zbyt obszerne dygresje genealogiczne, które mogą przytłoczyć czytelnika mniej biegłego w zawiłościach dynastycznych. Niektóre dialogi wydają się być nasycone dydaktyzmem, służąc bardziej przekazaniu faktów historycznych niż budowaniu autentycznych relacji między bohaterami. Ponadto, pewna powtarzalność motywów – zwłaszcza tych dotyczących dworskich intryg – sprawia, że w drugiej połowie książki pojawia się lekkie znużenie materiałem. Podsumowując, Dwa królestwa, jedna krew to solidna, rzetelnie przygotowana biografia beletryzowana, która z pewnością zachwyci miłośników epoki jagiellońskiej. Renata Czarnecka udowadnia, że historia nie musi być nudna, o ile opowie się ją przez pryzmat ludzkich emocji i fizycznych doznań. To literacka uczta dla zmysłów, która mimo kilku konstrukcyjnych potknięć, pozostaje jedną z ciekawszych propozycji w swoim gatunku na polskim rynku. Książka zostawia czytelnika z gorzką refleksją nad ceną wielkości, przypominając, że korona, choć złota, bywa najcięższym z kajdanów. To proza dojrzała, krwista i godna polecenia każdemu, kto szuka w literaturze historycznej czegoś więcej niż tylko dat i suchych faktów.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
W kleszczach lęku Henry James
W kleszczach lęku
Henry James
To krótkie gotyckie opowiadanie w pierwszym momencie po przeczytaniu wywołało we mnie gniew na autora: miałem wrażenie, że jest ono wydmuszką pozbawioną głębszego sensu, a przyobleczoną w zbyt wyszukane słownictwo. Później jednak zacząłem czytać analizy i analizować tekst i stopniowo moja złość znikała, a pojawiała się w jej miejsce ciekawość. W kleszczach lęku nie jest zwykłą gotycką powieścią o duchach – w zasadzie do końca nie wiadomo, czym jest – ale chyba najbliżej jej do utworu opowiadającego o (być może) dojrzewaniu, przemocy wobec dzieci, a może nawet o wykorzystywaniu seksualnym najmłodszych. W zasadzie jest to opowiadanie w opowiadaniu. Narrator uczestniczy w wieczorku, na którym opowiadane są straszne historie, aż w pewnym momencie jego znajomy oświadcza, że zna historię o dwójce dzieci, które wystawione były na działanie zjawisk paranormalnych, a której jeszcze nigdy nie opowiadał, bo jest zbyt straszna. Historia ta trafiła ponoć do niego w postaci dziennika spisanego przez głównego świadka – guwernantkę tych dzieci. Następna część to już ten dziennik, spisany wiele lat po wydarzeniach. Guwernantka opowiada w nim, jak dostała angaż, aby opiekować się dwójką dzieci: dziesięcioletnim chłopcem i kilkuletnią dziewczynką w dworze w Bly. Od śmierci rodziców pieczę nad nimi sprawuje majętny wujek. Guwernantka wpierw jest oczarowana zarówno miejscem, jak i podopiecznymi, stopniowo jednak atmosfera się zmienia – chłopca odprawiają ze szkoły za przewinienia, o których dokładnie nic nie wiemy. Dodatkowo dzieci zaczynają wykazywać oznaki, że mają na nie wpływ jakieś inne, mroczne siły. Stopniowo guwernantka identyfikuje widma – jest to widmo starego służącego Petera Quinna oraz jego kochanki, poprzedniej guwernantki, Miss Jessel. Oboje okryli się wśród służby niesławą, a obecnie wywierają zagadkowy wpływ na dzieci, które zachowują się, jakby były kierowane obcą mocą. Guwernantka nie może do końca dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się we dworze, ale postanawia zawalczyć o zdrowie i życie dzieci. Opowiadanie jest trudne w formie, mimo że krótkie – pełno w nim skomplikowanych, wielokrotnie złożonych zdań, ozdobników i archaizmów. Postać guwernantki jest specyficznie skonstruowana, a jej dialogi – prowadzone ze służącą Mrs. Grose albo z dziećmi – przywodzą na myśl pewnego rodzaju podchody. Jednak właśnie to może być klucz do interpretacji: cała historia pełna jest niedopowiedzeń. Guwernantka nie chce zdradzić się, co było w liście ze szkoły, w którym wydalono chłopca; służąca nie mówi, jakich czynów dopuszczał się Quinn; dzieci nie chcą mówić starszym, co tak naprawdę widzą; a lord-opiekun nie chce mieć nic wspólnego z losem dworu i zastrzega sobie, aby nie być informowanym. Według części analiz może być to metafora przemocy wobec dzieci, a nawet molestowania, którego mieli się dopuszczać Quinn i Jessel – rzeczy w wiktoriańskim świecie tak straszne i tak dalece wykraczające poza ramy tego, co społecznie akceptowalne, że nikomu nie przechodzi przez gardło choćby słowo o tym, co dokładnie miało miejsce. Bohaterowie krążą w plątaninie niedopowiedzeń, starają się analizować myśli i zachowania drugiej strony ze strzępków zdań, co prowadzi do całkowitego braku zrozumienia i komunikacji. Kluczowe może być też stanowisko lorda, który nie chce mieć nic wspólnego z wydarzeniami w Bly i zrzuca całą odpowiedzialność na barki guwernantki i służących, jakby próbując oddalić od siebie winę za krzywdę dzieci. Nakłada się na to jeszcze teoria, że żadnych duchów nigdy nie było i są one tylko wytworem nerwicy guwernantki, która nie radzi sobie z wychowaniem dorastających dzieci z wyższych sfer – a chłopiec dodatkowo zaczyna dojrzewać seksualnie. Guwernantka nie chce złamać słowa danego lordowi i prosić go o pomoc, więc pogrąża się w manii, załamuje się psychicznie i stara się chronić dzieci przed mocami, których nie ma. Inna teoria mówi, że zjawy symbolizują krzywdę, jakiej dzieci doświadczały – molestowanie – które tłumione przez nie wraca w postaci zaburzeń psychicznych i dziwnego zachowania. Kolejnym interesującym elementem pod kątem analizy jest struktura opowiadania – jakby wyśmiewająca czy podważająca sens strasznych historii, które ludzie lubią sobie opowiadać. Całość zaczyna się od zapowiedzi najstraszniejszej opowieści ze wszystkich – tak strasznej, że trzeba ją odczytać z dziennika, specjalnie sprowadzonego z Londynu. Już w trakcie czytania niektórzy słuchacze wychodzą – kolejny raz powraca motyw milczenia i niechęci do rozmowy o przemocy wobec dzieci. Następnie przechodzimy do opowieści guwernantki, spisanej również po latach. Narrator jest nieobiektywny i nierzetelny – tak naprawdę nie wiemy, czy cały zapisek nie powstał w celu wybielenia się, czy poradzenia sobie z traumą przez guwernantkę po wydarzeniach w Bly. James zdaje się wyśmiewać makabryczne historie powtarzane z ust do ust, oderwane od faktów, które mają służyć tylko wzbudzaniu niepokoju i rozrywce. Ostatnim akcentem, który zauważyłem, jest doza ukrytego szyderstwa z manieryzmów i nierówności społecznych. Mrs. Grose aż drży ze zgorszenia, kiedy opowiada guwernantce, jak młody lord spędzał czas z nisko urodzonym Quinnem. Wielokrotnie też zło widm łączone jest z ich niskim statusem społecznym, a więc i ze „skłonnością” do złego prowadzenia się. Bawią także ledwo uchwytne fragmenty, w których służąca zwraca uwagę guwernantce, wybiegającej z dworu za zagubioną dziewczynką, że ta robi to… bez kapelusza. James z jednej strony zdaje się drwić z bigoterii epoki wiktoriańskiej, a z drugiej piętnuje społeczną zmowę milczenia wobec krzywdy dzieci. I o tym zdaje się być ta powieść grozy – o grozie, której nie można wypowiedzieć, bo nikt nie chce do końca jej wysłuchać. Bohaterowie nie kończą zdań, oczekują, że rozmówcy się domyślą, co tak naprawdę się stało; inni natomiast uciekają przed tematem i nie chcą słuchać. W tym krótkim utworze autor zawarł naprawdę wiele warstw interpretacyjnych, do których bardzo trudno dotrzeć ze względu na trudną formę. Zdecydowanie będę musiał przeczytać W kleszczach lęku jeszcze raz, być może w innym tłumaczeniu, aby ponownie zmierzyć się z jego motywami i sprawdzić, czy to, co wynika z analiz, rzeczywiście jest w tekście – czy może to nadinterpretacja i mój pierwotny gniew na autora był słuszny.
ExOblivione - awatar ExOblivione
ocenił na65 miesięcy temu

Cytaty z książki Róża w rozkwicie

Więcej

Nic nie jest zbyt dobre dla tych, których kochamy, a dawanie to najlepsze, co możemy zrobić.
- Rose.

Nic nie jest zbyt dobre dla tych, których kochamy, a dawanie to najlepsze, co możemy zrobić.
- Rose.

Louisa May Alcott Róża w rozkwicie Zobacz więcej

Żadne wielkie doświadczenie nie przychodzi ani nie odchodzi łatwo, a myślę, że to jest [miłość] największe, jakie możemy poznać, nie licząc śmierci.
- Mac.

Żadne wielkie doświadczenie nie przychodzi ani nie odchodzi łatwo, a myślę, że to jest [miłość] największe, jakie możemy poznać, nie licząc ...

Rozwiń
Louisa May Alcott Róża w rozkwicie Zobacz więcej

Nie pozwól, aby zawiść czy egoizm kilku osób zatruły twoją wiarę we wszystkich.

Nie pozwól, aby zawiść czy egoizm kilku osób zatruły twoją wiarę we wszystkich.

Louisa May Alcott Róża w rozkwicie Zobacz więcej
Więcej