Świątynia czarownic

Okładka książki Świątynia czarownic autorstwa Kir Bułyczow
Okładka książki Świątynia czarownic autorstwa Kir Bułyczow
Kir Bułyczow Wydawnictwo: Stalker Books Cykl: Andrey Bruce duology (tom 2) Seria: Klasycy Radzieckiej SF fantasy, science fiction
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Andrey Bruce duology (tom 2)
Seria:
Klasycy Radzieckiej SF
Data wydania:
2020-03-01
Data 1. wyd. pol.:
1991-01-01
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
Tom należący do cyklu przygód, których bohaterem jest Andrew Bruce.

Oto świat, na którym obok ludzi żyją dinozaury. A i ludzie stoją na różnych etapach rozwoju cywilizacyjnego. Jedni już poznali sekret wytopu żelaza, inni nie wyleźli jeszcze z jaskiń. Ale mądre głowy są wszędzie. Jedna z nich opanowuje ziemską ekspedycję badawczą - dzięki niej chce zdobyć władzę. I pewnie udałoby jej się, gdyby nie córka wodza...
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świątynia czarownic w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Świątynia czarownic

Średnia ocen
6,7 / 10
29 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Świątynia czarownic

avatar
7706
7683

Na półkach:

Nie zainteresowała mnie.

Nie zainteresowała mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
548
8

Na półkach:

Książka orzeczytana w przerwie pomiędzy czymś cięższym, bardzo lekkie staroszkolne czytadełko bardzo przyjemne z dużą ilością akcji, fajnie wykreowanymi postaciami, zdecydowanie polecam.

Książka orzeczytana w przerwie pomiędzy czymś cięższym, bardzo lekkie staroszkolne czytadełko bardzo przyjemne z dużą ilością akcji, fajnie wykreowanymi postaciami, zdecydowanie polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1531
1517

Na półkach: , , ,

7,5/10

7,5/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

73 użytkowników ma tytuł Świątynia czarownic na półkach głównych
  • 43
  • 30
27 użytkowników ma tytuł Świątynia czarownic na półkach dodatkowych
  • 16
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Kir Bułyczow
Kir Bułyczow
Rosyjski historyk i pisarz fantastyki naukowej. Pracował w Instytucie Orientalistyki Radzieckiej Akademii Nauk. Jego pierwsze opowiadanie fantastyczne pod tytułem "Dinozaury nie wymarły" zostało wydane w czasopiśmie "Wokrug swieta" pod koniec 1967 roku. Pseudonim autora jest połączeniem Kir – od imienia żony, Bułyczow, od nazwiska panieńskiego matki. Jego najbardziej znane utwory to seria humorystycznych opowiadań o mieszkańcach rosyjskiego miasteczka Wielki Guslar, będącego nieco karykaturalną kopią istniejącego miasteczka Wielki Ustiug. Nawet nazwiska bohaterów zostały zaczerpnięte z książki adresowej tego miasteczka z 1907 roku. Wielki Guslar przyciąga wszelkiego rodzaju kosmitów i nadnaturalne istoty; Dzieją się w nim rzeczy będące często satyrą na życie w Związku Radzieckim. Inną znaną serią utworów Bułyczowa był cykl powieści dla dzieci i młodzieży o Alicji, dziewczynce z przyszłości. Bułyczow zajmował się również tłumaczeniem amerykańskiej science-fiction na język rosyjski, a także napisał ponad 20 scenariuszy filmowych. Laureat Nagrody Państwowej ZSRR (tzw. październikowej) w 1982 za scenariusze.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Świątynia czarownic przeczytali również

Spekulacje Robert Silverberg
Spekulacje
Robert Silverberg Gene Wolfe Isaac Asimov Bill Pronzini Barry N. Malzberg Alan Dean Foster Jack Williamson Mack Reynolds Zenna Henderson R.A. Lafferty Scott Baker Joanna Russ Phyllis Gotlieb Joe L. Hensley Roger Robert Lovin Rachel Cosgrove Payes Jacqueline Lichtenberg Alice Laurance William K. Carlson
,,Spekulacje" to zbiór siedemnastu opowiadań najbardziej rozpoznawalnych autorów science-fiction. W mojej szczerej opinii nie było wśród nich ani jednej historii, która by mnie znudziła. Co nie znaczy, że nie było opowiadań ciekawszych i trochę mniej. Każde jednak miało swój niepowtarzalny, wyczuwalny styl - uzasadniona jest więc propozycja Asimova, który w przedmowie zachęca do samodzielnego odgadnięcia oraz rozszyfrowania nazwisk autorów, które zapisane są kodem. Zbiór rozpoczyna opowiadanie ,,Nawet żelazna nie zatrzyma klatka", które jest idealnym otwarciem antologii - bardzo mi się podobało, wciągało i skłaniało do myślenia - tak, jak i niejedna z pozostałych zamieszczonych tu historii. Tutejsze opowiadania niosą różne przesłanie, nie są płytkie. Czyta się je jednak przyjemnie i niewymuszenie. Oprócz pierwszego z opowiadań, w pamięć szczególnie zapadły mi ,,Harfiarz", ,,Człowiek, który dryfował w czasie", ,,Szansa dla dinozaurów" oraz ,,Nadmiar". Znajdą się tu zarówno opowiadania dla miłośników dystopii, jak i kosmosu, innych światów i cywilizacji. Miłym dodatkiem są noty o autorach na końcu książki Zdecydowanie polecam.
Małgorzata_Emba - awatar Małgorzata_Emba
oceniła na84 miesiące temu
Adam, jeden z nas Konrad Fiałkowski
Adam, jeden z nas
Konrad Fiałkowski
Jak już w szkole zainstalowali obowiązkową religię (a zbiegło się to akurat z moją prywatną rezygnacją z tej formy rozrywki),robiło się z klechy balona, kiedy i jak się dało. Kiedyś wymyśliłem, że Jezus to ufok i wyłożyłem całą koncepcję. Sługa boży był bezradny. Aż tu okazuje się, że kilka lat przed tą moją facecją, ktoś wpadł na podobny pomysł i zrobił z tego nowelę. Oczywiście, ani ja, ani Fiałkowski nie wymyśliliśmy niczego oryginalnego, wcześniej byli m.in. Zelazny, Däniken, Mostowicz&Górny&Polch, czy nawet Bułhakow. To były czasy gdy tego typu koncepcje były modne. Akcja powieści - wydarzenia doprowadzające do ukrzyżowania mesjasza - ma miejsce w nibylandii ale uderzająco podobnej geograficznie i geopolitycznie do Jerozolimy sprzed dwóch tysięcy lat. Autor opierając się na biblijnych przekazach (ale nie tylko, są tu ślady i innych tradycji) tworzy fabułę, w której mesjasz jest przedstawicielem wysoko rozwiniętej cywilizacji. Odwrotnie niż w biblii wszystko tu się ładnie zazębia logicznie, mamy niezłą konstrukcję postaci, psychologicznie koherentną, choć trochę szwankuje koncepcja motywacji działania tej obcej cywilizacji, no ale biblia jest tak absurdalnie bezrozumnym bzdetem, że autor "Adama..." i tak wykonał tytaniczną pracę prostując te głupoty. Oczywiście mamy tu również rozważania na temat dobra/zła i rozmaitych pochodnych, które niczego specjalnie nie urywają, ale też nie obrażają intelektu. Warsztatowo nie można niczego specjalnie zarzucić, czyta się swobodnie, bez oporów, choć nie jest to styl artystyczny, raczej rzeczowy, lekko szorstkawy. Nie jest to dzieło wybitne, ale zupełnie niegłupie i pod wieloma względami przetrwało znacznie lepiej niż rówieśnicy. Można je wciąż czytać bez zniesmaczenia. 7/10
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na71 rok temu
Najdłuższa podróż Poul Anderson
Najdłuższa podróż
Poul Anderson
Na początek chciałbym opowiedzieć coś o każdej nowelce osobno. W pierwszych akapitach nakreślę szczątkową fabułę utworów by w kolejnych bezspoilerowo opisać moje wrażenia, przemyślenia i tematy, jakie moim zdaniem podejmują poszczególne teksty (jeśli chcesz podchodzić do lektury bardziej w ciemno, możesz chcieć ominąć tą drugą część recenzji). Na końcu zamieściłem krótkie podsumowanie i opinię o całym zbiorze. Zapraszam do lektury. Najdłuższa podróż (Hugo 1961) Daleka przyszłość. Marynarze wypływają z misją pierwszego w dziejach opłynięcia globu. Po drugiej strony planety trafiają na archipelag wysp, gdzie dowiadują się o istnieniu Statku z Gwiazd, który przybył tu przed 40 laty, a na jego pokładzie – Posłaniec. Prorok. Z bardzooo daleka… Uwielbiam tego typu historie, gdzie stykają się dwie cywilizacje oddalone od siebie technologicznie o całe milenia. Które pokazują, w jaki sposób ta mniej rozwinięta grupa postrzega poziom zaawansowania tej drugiej (Moim ulubionym cytatem w literaturze SF zawsze pozostają słowa Arthura C. Clarke’a „Odpowiednio zaawansowana technologia jest nieodróżnialna od magii”). Podobała mi się cała kosmiczna mitologia ludzi zamieszkujących ową planetę, opisy były barwne, dokładne i żywe, fabuła płynęła niespiesznie do wcześniej przewidzianego zakończenia, które jednak w swojej warstwie znaczeniowej pozostawia czytelnika z refleksją na temat ludzkiej natury oraz tego, czy warto iść na skróty na drodze cywilizacyjnego postępu. Całość wyzwoliła u mnie skojarzenia z „Ciemnym Edem” Chrisa Becketta i jest to porównanie jak najbardziej zasłużone (owa powieść jest jednym z moich ulubionych utworów SF). Super. 8/10. Nie będzie rozejmu z władcami (Hugo 1964) Średnio odległa przyszłość. Ameryka Północna podzieliła się na szereg niezależnych mikro-państewek wchodzących luźno w skład Stanów Pacyficznych Ameryki. W senacie następuje polityczny zamach stanu, do władzy dochodzi ugrupowanie centralistów, wybucha wojna domowa między zwolennikami dotychczasowego kształtu unii (feudalistycznego rozwarstwienia) a centralistami (którzy chcą scalić kontynent przy użyciu siły). Temu wszystkiego przygląda się frakcja Esperów, którzy dysponują tajemniczymi – zdaje się – nadprzyrodzonymi zdolnościami… Opowiadane podejmuje bardzo fajne tematy. O realiach wojny (okupacji, brutalności, straty),o formach rządu odpowiedniej dla zróżnicowanego gatunku, jakim jest ludzkość (czy aby na pewno polityczna globalizacja jest takim dobrym pomysłem?),o wolności człowieka do samostanowienia i błądzenia w drodze ku doskonałości, na końcu o tworzeniu niemal religijnego instrumentu zwodzenia i kontroli. Utwór jest naszpikowany elementami militarnych manewrów, strategii, walk, łańcuchu dostaw itp. Jeśli ktoś nie lubi tego typu rzeczy (tak jak choćby ja) może się komuś czytać dosyć ciężko. Science fiction jest tu jak na lekarstwo ale jednak występują tu elementy typowe dla tego gatunku (których nie chcę zdradzać). Przydatna znajomość amerykańskiej geografii (głównie rozmieszczenia stanów). Anderson stosuje w tym opowiadaniu niekiedy fenomenalne opisy przyrody czy bitew. Trzeba mu oddać, że pod względem kreacji miejsca akcji poradził sobie fantastycznie. Daję 7/10 choć podobało mi się zaledwie na 6, mimo wszystko pod względem warsztatowym jest to naprawdę świetny tekst. Pod postacią ciała (Hugo 1969) Imperium Galaktyczne uległo rozpadowi. Po stuleciach Długiej Nocy sojusz Planet Zrzeszonych wysyła w przestrzeń ekspedycję naukową na planety będące niegdyś częścią Imperium, chcą doprowadzić do ich ponownego technologicznego i kulturowego rozkwitu. Trafiamy na bardzo zacofaną planetę, na powierzchni której dochodzi do brutalnego morderstwa egzobiologa, ważnego członka ekspedycji. Jego żona podejmuje się misji wymierzenia sprawiedliwości. Jest to świetna historia prywatnej vendetty ale stawia ona także pytania dotyczące problemów wynikających z prób ucywilizowania prymitywnych społeczeństw (dla obu grup jednocześnie). Jaką rolę odgrywa w tym środowisko, imperatyw kulturowy oraz uwarunkowania psychofizyczne? Czy to wszystkie czynniki które należy wziąć pod uwagę? Zakończenie (a raczej to, co do niego doprowadziło) jest bardzo przewrotne i nieoczekiwane. Standardowo świetna proza, barwne opisy i angażujący sposób narracji. Dialogi świetnie skonstruowane i skłaniające do głębszych przemyśleń. Czyta się jak połączenie Fundacji Asimova i Great North Road Petera F. Hamiltona. 7/10. Królowa powietrza i mroku (Hugo, Nebula, Locus 1972) Na planecie Roland tajemnicze „plemię” Dawnego Ludu porywa dziecko. Prywatny detektyw wraz z matką uprowadzonego chłopca – planetolożką – podejmują poszukiwania. To jak do tej pory najbardziej powolna z narracji ale naznaczona niespotykaną esencją cudowności i pietyzmem w tworzeniu świata przedstawionego. Największym błędem ze strony Andersona było zarysowanie już na pierwszych pięciu stronach, kim są porywacze. Niewiedza dodałaby nutki dodatkowej tajemnicy. Nie można jednak powiedzieć, abyśmy znali wszystkie fakty i ostateczne rozwiązanie zagadki natury Zewnętrznych jest finezyjne i interesujące. Opowiadanie czyta się niczym powieść fantasy ale pieczołowicie opisuje nam geografię oraz planetologię miejsca wydarzeń. W tekście jeszcze mocniej wybrzmiewają echa Petera F. Hamiltona (a zwłaszcza dwóch dzieł: Great North Road oraz opowiadania Manhattan in Reverse). Oczywiście Hamilton tworzył dużo później, a więc to ewentualnie brytyjski pisarz mógł wzorować się na twórczości Andersona albo teksty mają po prostu podobne cechy charakterystyczne w swojej konstrukcji narracyjnej i światotwórczej. Rozważania na temat archetypów i mitologii z jednej strony ciekawe, z drugiej – wtórne i oczywiste, choć wybrzmiewają w kontekście historii bardzo dobrze. Całość jest niezwykle oryginalna i wciągająca. Ogólnie bardzo ciekawy utwór jednak potrzeba wprawnego oka, aby docenić subtelność narracji oraz świetny język, który ożywia planetę w wyobraźni czytelnika. Akcja jest jednak ślamazarna więc poziom satysfakcji w dużej mierze zależeć będzie od Twoich upodobań. Ja oceniam na 8/10. Pieśń Pasterza (Hugo, Nebula 1973) Pierwszy akapit tego opowiadania jest następujący: „Trzy kobiety: jedna martwa, jedna żywa, jedna jak tamte obie i jak żadna z nich – nigdy nie będzie żyła i nigdy nie umrze, będąc nieśmiertelna w SUM-ie.” Nie mam słów by opisać, jak bardzo podobało mi się to opowiadanie. Nie mogę też napisać skrótu jego początku gdyż jest on owiany tajemnicą, którą rozwikłuje się z przyjemnością wraz z nadejściem kolejnych stron. Powiem tylko tyle: jest to przede wszystkim historia o miłości i śmierci. A poza tym również o przemijaniu. O sensie istnienia. O humanizmie. O tym co materialne i tym co nieuchwytne. O kulturze, historii, mitach i wierzeniach. O poezji, uczuciach i nadrzędnych wartościach. Cudowna opowieść do której zamierzam wracać po wielokroć w przyszłości. Wspaniale napisana, subtelna, inspirująca, intertekstualna, zawierające w sobie niezwykle piękne fragmenty poezji. Jest to idealnie taki utwór, jaki sam chciałbym napisać. Uniwersalny i obejmujący w swojej sieci znaczeń oraz metafor istotę człowieczeństwa. Każdy powinien przeczytać to opowiadanie. 10/10. „Timor mortis conturbat me” Księżyc łowcy (Hugo 1979) Na księżycu Medea dwójka ksenobiologów podejmuje się misji zrozumienia, co rozpętało wojnę między dwiema tubylczymi rasami inteligentnych istot. Narzędziem, które posłuży im w tym zadaniu będzie zaawansowany interfejs psychosomatyczny. Rozwiązanie zagadki nie stanowiło dla mnie problemu podczas lektury jednak same opowiadanie w piękny sposób pokazuje korzyści płynące ze wzajemnego zrozumienia i empatii. Nowela w bardzo szczegółowy sposób opisuje obie rasy obcych: ich fizjonomię, cykl rozrodczy, psychikę, wzajemne relacje ze środowiskiem naturalnym. Medea jest pięknym światem, cudownie wpływającym na wyobraźnie. Akcja dzieje się bowiem na jednym z wielu księżyców wielkiego, czerwonego, gazowego olbrzyma, który to orbituje wokół gwiazdy podwójnej. Poza tym w opowiadaniu doświadczyłem jednego z najsubtelniejszych i interesująco napisanych opisów połączenia między umysłami (nie lubię wątków telepatii ale tutaj to psychosomatyczne sprzężenie zwrotne zostało zaprezentowane w wyśmienity sposób). Ogólnie bardzo naukowa, rozwlekła jak na tak wąskie spektrum tematów, lecz im dalej w historię tym bardziej byłem zaangażowany w losy bohaterów oraz obcych istot. Warsztatowo i światotwórczo wybitne, trochę przegadane ale tak naprawdę w inteligentny sposób. Nie robi jakiegoś kolosalnego wrażenia ale mnie osobiście nieźle wzruszyła. 7-/10. Psychodrama (Hugo, Nebula 1982) Grupka naukowców podejmuje się misji zbadania jednego z księżyców Saturna, a konkretnie pewnej niecodziennej formacji lodowej. W tle wydarzeń naszym bohaterom towarzyszy pewna gra-fantazja, którą określa się mianem psychodramy. Przyznam się, że pomysł na interaktywną grę RPG jako środek przeciwdziałający stresowi jest dosyć ciekawy. Oczywiście takie odrealnienie w środowiskach o podwyższonym ryzyku niesie ze sobą liczne zagrożenia. Nie do końca rozumiem przesłania tego utworu. Być może nie istnieje? Ale było w nim coś kompletnie oryginalnego, coś, od czego nie mogłem się oderwać wraz z przekładaniem kolejnych stron. Utwór jest również bardzo hard science a królową nauk jest tu geologia. Bez znajomości chemii na poziomie ciut wyższym niż podstawowy możecie się wynudzić. Pamiętacie powieść „Czerwony Mars” Kima Stanleya Robinsona? Umierałem na tym z nudów. Ta opowieść bardzo ją przypomina tylko w odróżnieniu od „Czerwonego Marsa” nie nudziłem się ani na chwilę. A elementy są te same – mamy rozdziały poświęcone relacjom interpersonalnym załogi (które wypadają dużo naturalniej niż u Robinsona) i oddziały poświęcone geologii i hard science, a opisy formacji lodowych nie nużą jak w Marsie… Inne książki, z którymi kojarzy mi się Psychodrama to „Marsjanin” Andy’ego Weira oraz „Abominacja” Dana Simmonsa. Natomiast w elemencie uzależniającej gry RPG, która zdawać by się mogła trochę oderwana od środowisk naukowych, opowiadanie wypada naprawdę wyjątkowo. Czy aby na pewno niewiarygodnie? Dziś w dorosłości czytamy książki, oglądamy filmy. Może przyszłość należy do interaktywnych rozgrywek RPG. Moja ocena to 8/10 zważywszy na oryginalny mix gatunkowy jaki tworzy ta prosta lecz wciągająca opowieść. PODSUMOWANIE Największą siłą Andersona jest jego nienaganny język który używa do stworzenia niezapomnianych opisów fauny i flory. Ulubionymi tematami pisarza są daleka przyszłość, badania naukowe, koniec świata w znanej postaci, starcie kultur i społeczeństw na odmiennych poziomach zaawansowania. Mimo iż książka reklamuje się jako zbiór opowiadań to tempo narracji jest w 100% właściwe dla powieści. Tekst jest mocno ściśnięty i ma się wrażenie, że przeczytało się nie 400 a 600 stron. Autor lubi grzebać pod powierzchnią swoich historii okraszając je uniwersalnym przesłaniem z szerokiego zakresu tematów humanistycznych. Ostateczna ocena zbioru to 8/10. Nie bardzo rozumiem niskich ocen dla wszelkich powieści tego autora w bazie danych portalu, gdyż jego proza jest po prostu piękna, a sam zbiór przetłumaczony jest wzorowo (literówek jest niewielka ilość, na pewno mniejsza niż typowo, a opisy wybrzmiewają wyśmienicie. Może te opowiadania w wersji zeszytowej mają okropne buble? Dla pewności radzę zaopatrzyć się w wydanie zbiorowe). Być może chodzi o rozległy styl albo wrażenie, że w historii przygodowej nie może być drugiego dna? Nie mam pojęcia. Moim zdaniem każdy dojrzały fan SF powinien przeczytać ten zbiór nagrodzonych (moim zdaniem nie bez powodu) dłuższych opowiadań i wyrobić sobie zdanie o tym autorze. Ja po lekturze tego zbioru czuję się jakbym wrócił ze wspaniałej wycieczki po pięknych krainach kosmosu. Polecam gorąco.
Jacob94 - awatar Jacob94
ocenił na84 lata temu
Czarny olbrzym Dmitrij Bilenkin
Czarny olbrzym
Dmitrij Bilenkin
Czarny olbrzym to druga zeszytowa propozycja od Wydawnictwa Iskier wydana w serii fantastyki naukowej. Napisana została przez Dmitrija Bilenkina będąca zbiorem krótkich opowiadań tego pisarza. Po poprzedniej miałem oczekiwania na dobre i ciekawe opowiadania, które poruszają tematykę geologii i wpływu różnych czynników jakie występują na człowieka. Dlatego z chęcią zabrałem się do czytania kolejnej pozycji wydanej dawno temu u nas. Dyletant - pierwsze opowiadanie sięga po geologiczną tematykę trzęsienia ziemi i odkrycia co jest powodem jego występowania. Ciekawa opowieść z rekwizytami eksperymentów i wynalazkowi mogącemu przynieść wiele dobrego. Wraz z czytaniem odkrywamy tajemnicę, która przedstawiona przez autora była na tyle dobra, że podobało mi się wyjaśnienie wszystkiego co działo się. Sięgając po tematykę geologiczną autor stworzył może nie za długą opowieść, ale wciągająca i niezwykle ciekawą. Czara - jest krótką opowieścią o badaniu planety, ale napisaną na tyle ciekawie z zaskakującym nieco zakończeniem, że mimo długości może podobać się. Tutaj nie ma może rozbudowy opowiadania, lecz pewna tematyka jaką porusza autor jest obecna przez cały czas. Widać fascynacje różnic ludzi wobec ogarnięcia innego postrzegania rzeczywistości, nieznanego i obcego dla nich. Pomysł na krótką historyjkę udany i dobrze wykorzystany. Dlatego mimo tego świetnie czytało mi się i wypadła fajnie. Cudze oczy - kolejne opowiadanie tym razem dziejące się w kosmosie. Podczas badań załoga statku natrafia w przestrzeni kosmicznej na niezwykłe znalezisko. Trochę dłuższa historia, ale również ciekawa i poruszająca tematykę człowieka spotykającego się z nieznanym. Klasyczny wzorzec kontaktu jest przedstawiony świetnie i potrafi przynieść nieoczekiwane odkrycia. Kolejna dobra historia jaka spodobała mi się, gdzie autor porusza wiele tematów dotyczących kontaktów z obcymi, mamy przemyślenia i pewne wnioski wysuwane przez bohaterów. Ciekawe opowiadanie, wciągające, dające do myślenia z fajną końcówką. Wieczne światło - opowiadanie o kontakcie z nieznaną cywilizacją na planecie, którą załoga statku postanawia zbadać. Nawet tutaj nie brakuje poszukiwania odpowiedzi na temat inności i myślenia według utartych wzorców jakie są na Ziemi. Autor znów porusza taką tematykę i próbuje odnaleźć odpowiedzi na te pytania. Same opowiadanie mimo krótkości jest napisana dobrze i ciekawe od początku. Zakończenie zaskoczyło mnie pewnym twistem, w którym poznajemy całą prawdę. Czarny olbrzym - kolejne opowiadanie o kontakcie z czymś nieznanym bohatera. Dziejące się na Ziemi, gdzie przypadkiem na dziwne zjawisko natrafia sam bohater. Ukazanie tutaj bezmiaru i nawet bezsilności było świetnym pomysłem. Autor nawet tutaj sięga po pomysły, które zaginają naszą rzeczywistość w jakiej znajduje się nasz bohater, ale wszystko wydaje się nie takie oczywiste. Dobrze napisane, z ciekawą historią i wciągające. Droga bez powrotu - ostatnie opowiadanie o wyprawie w nieznane badaczy, którzy znajdują przedstawiciela nieznanego plemienia. Ciekawy koncept jeśli chodzi o próbę ukazania naszej rzeczywistości, która wydaje się podatna na wpływy umysłu. Nawet dobrze opowiedziana z tajemnicą do wyjaśnienia i poznania. Książka Czarny olbrzym zawiera wiele opowiadań związanych z klasyczną odmianą fantastyki naukowej. Mamy więc kontakt ziemian z obcymi formami, niezwykłe zdarzenia w jakich uczestniczą bohaterowie, wynalazki, eksperymenty, badanie i odkrywanie tajemnic planet. Jednak wszystko nawiązuje do geologii, sekretów odległych światów, które mogą być poza granicami naszego poznania. Poruszając wiele aspektów opowiadania mają do siebie, że potrafią przykuć uwagę i mają za cel wzbudzić nieraz zastanowieniem się nad wydarzeniami jakimi jesteśmy świadkiem. Pomysły autor ma rożne i czerpie z fantastyki naukowej garściami dodając wiele z dziedziny geologii. Postrzegania rzeczywistości i ludzkiej mentalności, która nie jest wstanie przygotować się na obce warunki na jakie natrafia. Dlatego wiele zależy od samych bohaterów wrzuconych w wir wydarzeń i ich decyzji dotyczących wyborów jakich dokonują. Dostajemy przemyślenia na tematy ludzi spotykających się z nieznanym jakie snuje Bilenkin. Zaprogramowani na myślenie ziemski e nie spodziewają się, że to nie wystarczy, aby przejrzeć rzeczywistość na przykład na odległych planetach, gdzie wszystko jest możliwe. Nie potrafią i nie są wstanie oddzielić zdarzeń prawdziwych od tych nie realnych na pozór. Każde wydarzenie jest powodem do odkrycia tajemnic jakie czyhają na bohaterów. Dlatego zostają wplątani w niezwykłe i niebezpieczne sytuacje w czasie prowadzonych badań. Książka Czarny olbrzym okazała się dobrą pozycją, która mimo upływu lat od czasu napisania poszczególnych opowiadań nadal ma w sobie coś ciekawego do odkrycia. Autor wykorzystując fantastykę naukową przedstawia problemy na jakie można natknąć się i próbuje swoimi przemyśleniami dać wyraz do zastanowienia się nad ludzkim punktem widzenia. Jednak każde opowiadanie ma w sobie coś ciekawego do zaoferowania i nie ważne czy ma kilka stron lub dostajemy dłuższą formę. Mogą podobać się obecnie pomimo upływu lat i nie tracą nic z poruszanych w nich tematów. Napisane w taki sposób jak kiedyś pisało się fantastykę, co uważam dla mnie za plus. Nie ma w nich dłużyzn i nie potrzebnych opisów. Akcję poprowadzono żwawo do przodu, wydarzenia toczą się w miarę szybko i nie ma miejsca na nudę. Sięgając po zbiór opowiadań Bilenkina nie spodziewałem się, że tym razem dostanę tak dobry i ciekawy zbiór fantastyczno naukowych opowiadań. Autor potrafi pisać i widać tutaj, ze świetnie czuje się w krótkiej formie jaką dostałem. Każde tutaj opowiadanie jest wciągające, wzbudziło moją ciekawość, porusza pewne tematy i pozostawia przyjemne wrażenie. Przeczytałem szybko i nie żałuje tego, że wziąłem się za kolejny tom serii fantastyczno naukowej, bo świetnie spędziłem z nim czas bawiąc się dobrze podczas czytania. Czarny olbrzym okazał się również interesujący mimo nieraz długości opowiadań jakie dostałem. Jednak nie żałuje niczego, że po niego sięgnąłem. Mam nadzieje, że jeszcze powrócę do autora przy jakieś okazji lub przeczytam jego zbiór opowiadań, bo tą książką mnie zaskoczył nieraz i dał trochę do myślenia. Autor ciekawy, trochę zapomniany może nie licząc opowiadań w niektórych antologiach, ale moim zdaniem wart uwagi. Czarny olbrzym pozostawił po sobie miłe wrażenie i przyjemne. Dlatego na pewno sięgnę po inne jego książki jak nadarzy się okazja.
Magnis - awatar Magnis
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Świątynia czarownic

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Świątynia czarownic