
ArtykułyJak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać1
ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać10
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać19
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
Lęk i odraza w Las Vegas

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Fear and Loathing in Las Vegas
- Data wydania:
- 2013-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-01-01
- Data 1. wydania:
- 1993-01-01
- Liczba stron:
- 272
- Czas czytania
- 4 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788360979068
- Tłumacz:
- Maciej Potulny, Marcin Wróbel
Głównymi bohaterami powieści są Raoul Duke (alter ego Thompsona) i jego adwokat, doktor Gonzo (wzorowany na postaci autentycznego adwokata Thompsona). Wyruszają do Las Vegas, aby szukać "amerykańskiego snu". W międzyczasie bardzo intensywnie eksperymentują z narkotykami i alkoholem.
Narrator, będący jednocześnie autorem powieści, oprócz prezentowania wydarzeń, wtrąca często swoje własne przemyślenia na temat społeczeństwa i przemian zachodzących w Stanach Zjednoczonych i na świecie na przełomie lat 60. i 70. Czasami posiłkuje się przy tym wycinkami z gazet.
Kup Lęk i odraza w Las Vegas w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Lęk i odraza w Las Vegas
"Lęk i odraza..." to jedna z tych pozycji o których naprawdę ciężko coś powiedzieć. Historia jest szalona i mocno nierówna, Duke i Gonzo poszukują "amerykańskiego snu" w Vegas z bagażnikiem pełnym narkotyków. I to tak naprawdę jedna rzecz która jest pewna, bo wszystko inne to kwestia interpretacji. Postaci są wzorowane na autorze i jego adwokacie, sama historia też ma być inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, ale cała otoczka książki sprawia że trochę ciężko uwierzyć we wszystko co zostało napisane. Na pewno jest to książka intrygująca, pod tymi wszystkimi opisami odlotów kryje się swego rodzaju ponury obraz człowieczeństwa z którym obcuje autor. Momentami jest śmiesznie, momentami strasznie, momentami emocjonująco, a zdarza się że i wieje nudą. Dosyć długo zajęło mi wciągnięcie się w historię bo naprawdę ciężko odnaleźć się w tym chaosie bez odpowiednich wskazówek. Wskazówek które notabene pojawiają się na samym końcu w notce od wydawnictwa. Ogólnie rzecz biorąc podszedłem do tej książki ponieważ dawno temu zapałałem miłością do jej ekranizacji. Nie polubiłem jednak książki tak samo, może ze względu na lata w jakich spotkałem się z filmem, może ze względu na pewne uproszczenia które zostały wykorzystane przy okazji adaptacji. Książka interesująca, bardzo oryginalna, zdecydowanie nie dla każdego.
Oceny książki Lęk i odraza w Las Vegas
Poznaj innych czytelników
4722 użytkowników ma tytuł Lęk i odraza w Las Vegas na półkach głównych- Chcę przeczytać 2 404
- Przeczytane 2 281
- Teraz czytam 37
- Posiadam 566
- Ulubione 185
- Chcę w prezencie 31
- Literatura amerykańska 20
- Audiobook 13
- 2022 11
- 2023 11
Tagi i tematy do książki Lęk i odraza w Las Vegas
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Lęk i odraza w Las Vegas


17 wielkich amerykańskich powieści

Dobrze wyjść z pisarzem: Hunter S. Thompson i Johnny Depp
Cytaty z książki Lęk i odraza w Las Vegas
Ten, kto wyzwala z siebie bestię, pozbywa się bólu bycia człowiekiem.
Ten, kto wyzwala z siebie bestię, pozbywa się bólu bycia człowiekiem.
Nic nigdy nie było dla mnie zbyt dziwne.
Nic nigdy nie było dla mnie zbyt dziwne.
Mieliśmy dwa worki marihuany, siedemdziesiąt pięć kulek meskaliny, pięć bibułek nasączonych ostrym kwasem, solniczkę nabitą kokainą, i całą galaktykę tęczowych dołersów, głupawek i nakręcaczy... a także ćwiartkę tequili, ćwiartkę rumu, skrzynkę budweisera, pół litra eteru i sporo amylu.
Mieliśmy dwa worki marihuany, siedemdziesiąt pięć kulek meskaliny, pięć bibułek nasączonych ostrym kwasem, solniczkę nabitą kokainą, i całą ...
Rozwiń Zwiń










































OPINIE i DYSKUSJE o książce Lęk i odraza w Las Vegas
Bitnickie autofellatio
Bitnickie autofellatio
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzesłuchałam w wersji audio- czytał Miłogost Reczek. No I gdyby nie jego doskonała interpretacja, nie dotrzymałabym do końca. Za bardzo szalone i naćpane. Taki Wienieczka Jerofiejew w wersji amerykańskiej.
Przesłuchałam w wersji audio- czytał Miłogost Reczek. No I gdyby nie jego doskonała interpretacja, nie dotrzymałabym do końca. Za bardzo szalone i naćpane. Taki Wienieczka Jerofiejew w wersji amerykańskiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObraz amerykańskiej degeneracji kontrkulturowej
Obraz amerykańskiej degeneracji kontrkulturowej
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedys nowatorska, pewnie obrazoburcza, dzisiaj nadal ciekawa, choc bez glebszej tresci i przeslania.
BTS: Przedziwne rzeczy tam cpali pol wieku temu w Kalifornii, juz myslalem ze plynu do mycia felg w czasach wspolczesnych nic nie przebije
Kiedys nowatorska, pewnie obrazoburcza, dzisiaj nadal ciekawa, choc bez glebszej tresci i przeslania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBTS: Przedziwne rzeczy tam cpali pol wieku temu w Kalifornii, juz myslalem ze plynu do mycia felg w czasach wspolczesnych nic nie przebije
latwo wsiasc na poziomie crazy i odjechac i to jest spoko bo poziom crazy jest crazy, ale jak mu sie oprzesz to robi sie bardzo smutno.
latwo wsiasc na poziomie crazy i odjechac i to jest spoko bo poziom crazy jest crazy, ale jak mu sie oprzesz to robi sie bardzo smutno.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFREEEEEE BIRD YEAH 🦅🔥💯
FREEEEEE BIRD YEAH 🦅🔥💯
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPisana bardzo wyraziście, nie da się tego stylu pomylić z nikim innym. Wartościowa także jako odbicie pewnego momentu w historii Stanów Zjednoczonych, co łatwo dostrzec, gdy już spojrzy się poza warstwę reportersko-urojeniową.
Pisana bardzo wyraziście, nie da się tego stylu pomylić z nikim innym. Wartościowa także jako odbicie pewnego momentu w historii Stanów Zjednoczonych, co łatwo dostrzec, gdy już spojrzy się poza warstwę reportersko-urojeniową.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW liceum kumpel pokazał mi film, który funkcjonował na naszym rynku jako „Las Vegas Parano”. Kumpel, który był zawsze wkurzony na polskie tłumaczenie tego tytułu, chodził w rybackiej czapeczce, palił fajki za szkołą, nabijając je wcześniej na lufkę – chciał stworzyć swoją podręczną walizkę Raoula Duke’a, ale – jak to bywa w polskiej kulturze remiksu – skończyło się na plecaku z całą galaktyką swojskich „multicolored uppers, downers, screamers, laughers”.
Pamiętam, jak siedzieliśmy razem na angielskim w bardzo małej salce w noworudzkim liceum, a kumpel, bazgrając abstrakcyjne, psychodeliczne arabeski na ostatniej stronie w zeszycie, powiedział smutny, że wczoraj Thompson palnął se w łeb. Wtedy to po mnie spłynęło, ale już chwilę później, gdy obejrzałem z pięć razy, ściągnięty z torrentów „Fear and Loathing in Las Vegas”, pohukując w trakcie seansów i klaszcząc w łapy jak kapucynka, i mnie dorwała kula wystrzelona z hunterowskiej czterdziestki czwórki.
Trzy lata później „Lęk i odraza…” w wersji książkowej wylądował wreszcie na polskiej ziemi, ale z 37-letnim poślizgiem w stosunku do amerykańskiej premiery. Leżałem sobie w cieszyńskim akademiku i nagle poczułem, że ówczesna dziewczyna rzuciła mnie czymś w banię. Podniosłem pocisk, który okazał się drogocenną książką w pomarańczowej okładce. Takimi prezentami można dawać się nokautować każdego dnia. Był kwiecień, taki jakie zdarzają się tylko na południu Polski, kiedy zaczyna buzować ten przedwczesny letni kocioł. To była piękna, uroczysta chwila: wzułem klapki, ubrałem krótkie spodenki, skoczyłem po dwa Żubry do Żaby i udałem się na górkę, która piętrzyła się nad cieszyńskim kampusem, a z której można było omiatać wzrokiem kawał miasta i okoliczne wzgórza. Położyłem się w młodej, nagrzanej już słońcem trawie, odpaliłem butlę i wpadłem po raz kolejny do tej soczystej, thompsonowskiej nory.
Mówi się, że z tripu wraca się z obciętym językiem, że próba oddania tego rodeo synaps z pomocą śliskich liter to jak tańczenie o architekturze. Podobnie mam z tą powieścią – nie chce mi się o niej gadać, chcę ją przeżywać. Kiedyś trafiłem na próby interpretacji „Lęku i odrazy…”, interpretacji w takim polonistycznym duchu. I zesrałem się ze śmiechu, gdy jakaś doktorantka gryzmoliła, że pustynia, przez którą prują cadillakiem na początku książki Raoul Duke i jego samoański adwokat, jest metaforą nihilizmu nixonowskiej Ameryki. Dla mnie ta pustynia była po prostu metaforą dobrej jazdy.
Lata później łyknąłem sobie „Fear and Loathing…” w oryginale i spodobała mi się ta powieść jeszcze bardziej. Jednak inaczej układają się w głowie takie słowa jak „freak, acid head, uppers, downers, savage, bastards” niż ich polskie ekwiwalenty, mimo tego, że nasze tłumaczenie było naprawdę brawurowe. I niewiele opowiedziałem o tej książce, ale nie ma tu o czym gadać – to święty tekst kontrkultury, dziki rollercoaster, gdzie każde słowo siedzi dokładnie na swoim krzesełku. Teraz tak jest, że mamy lęk, niech już zostanie na zawsze.
W liceum kumpel pokazał mi film, który funkcjonował na naszym rynku jako „Las Vegas Parano”. Kumpel, który był zawsze wkurzony na polskie tłumaczenie tego tytułu, chodził w rybackiej czapeczce, palił fajki za szkołą, nabijając je wcześniej na lufkę – chciał stworzyć swoją podręczną walizkę Raoula Duke’a, ale – jak to bywa w polskiej kulturze remiksu – skończyło się na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo nie jest powieść o radosnym ćpaniu. W ogóle „Lęk i odrazę w Las Vegas” powieścią o ćpaniu trudno nazwać. Zrealizowana przez Terry’ego Gilliama, efekciarska ekranizacja z ostro przeszarżowanym Johnnym Deppem w roli głównej, zmieniła jej percepcję. Jasne, dragi są tu jednymi z bohaterów, ale tak naprawdę Hunter S. Thompson zajął się szaleństwem. Szaleństwem, które według niego stało się jedynym lekarstwem na stan, w jakim znalazła się Ameryka na początku lat siedemdziesiątych XX wieku. Ten stan to choroba zwana głupotą. Szalej, żeby nie zgłupieć. Problem w tym, że Thompson był mistrzem w stawianiu liter, natomiast z medycyny lub psychologii zostałby wyrzucony po pierwszych zajęciach. Ma o niej pojęcie mniejsze niż ci wszyscy lewi uzdrowiciele produkujący się dziś w telewizyjnych programach śniadaniowych i Internecie.
Wchodząc głębiej: pozujący na cynika i ostrego zawodnika Thompson zachowuje się jak niedojrzała, rozemocjonowana licealistka, którą chłopak przekonał, że kocha, wykorzystał, a potem zostawił nie zostawiając swoich namiarów. Bo przecież pisarz tak naprawdę rozpacza tu nad końcem hipisowskiego lata miłości, śmiercią ideałów przygniecionych tonami śmieci mentalności klasy średniej. Choć niewątpliwie był inteligentny i cyniczny, wydaje się nie pojmować, że wszystkie młodzieżowe rewolty/bunty/kontrkultury to tak naprawdę kolejne oblicza „wakacyjnej miłości” – szybkich, egzaltowanych akcji, które kończą się, gdy trzeba spakować walizkę lub plecak i wracać na chatę, pod bezpieczne skrzydła starych: z darmowym żarciem, kieszonkowym i samochodem w prezencie na osiemnastkę. Ale nie jest też skończonym idiotą. Dostrzega, że za upadek kontrkultury lat sześćdziesiątych – według niego ostatniej szansy, by zmienić Stany Zjednoczone – w równej mierze co rząd i społeczeństwo, odpowiedzialni się sami kontrkulturowcy, że ten cały ich bunt był budowaniem zamków na piasku, oderwaną od realiów, egzaltowaną, opartą na pseudofilozoficznym bełkocie, utopią.
Ale Thompson i tak próbuje się buntować. Usiłuje po raz kolejny wywołać duchy młodości – ostrą zabawę, bezsensowne, efektowne i hałaśliwe akcje oraz nieliczenie się z konsekwencjami. Tyle, że ma w tym tyle wdzięku, ile starzy faceci, farbujący swoje siwe, przerzedzone, długie włosy, wciskający stare tshirty z logami zespołów na wielkie brzuchy i idący na koncert idoli sprzed czterech dekad na którymś z wielkich stadionów. Jeżeli się w ten tekst uważnie wczytać, jest po prostu żałosny.
„Lęk i odraza w Las Vegas” to także opowieść (i jednocześnie jej podręcznik) o autokreacji. Hunter S. Thompson, od dziecka wielbiciel Hemingwaya, po raz kolejny – po „Hell’s Angells. Aniołach piekieł” – próbował stać się jego zaktualizowaną wersją: elokwentnego nonkonformisty konsekwentnie chodzącego swoją drogą. Tyle, że był surowcem wtórnym. Kopią kolesia, przez dekady budującego swój maczystowski wizerunek zawodnika, który gania po świecie z dubeltówką walcząc o wolność uciśnionych i jednocześnie bawi się w corridę i poluje na super groźne zwierzęta. Broń trzymał w jednej ręce, zaś druga była zajęta obejmowaniem kibici wpatrzonych w niego, do szaleństwa zakochanych kobiet. Oczywiście wszystko to działo się w małej łódce, bo w tym samym czasie łowił też niebezpieczne, ogromne ryby. Tyle, że w końcu zdał sobie sprawę, że jest dość żałosnym pozerem, nie dorasta do swoich wyobrażeń o tym, kim chciałby być i strzelił sobie w głowę. Thompson musiał zdawać sobie sprawę z groteskowości postaci Hemingwaya i wiedział o jego żałosnym końcu, ale i tak grał w tę grę. Niebezpieczne, dzikie zwierzęta zastąpił tonami dragów, a zakochane bez pamięci kobiety – kolumnami flaszek.
„Lęk i odrazę...” trudno cenić jako pracę dziennikarską. Pewnie, być może Thomson spotykał na swojej drodze postacie i sytuacje nieco podobne do tych, które opisał, ale stopień podkręcenia sprawia, że reportersko jest kompletnie niewiarygodny. Na dodatek nie odkrywa nic nowego. Hipokryzja i głupota mają historię równie długą jak ludzkość. Zmienia się tylko scenografia i kostiumy.
Ta historia broni się bardziej jako fikcja: ma dynamikę i szaleństwo. Na dodatek jest na tyle sprawnie napisana, że wszelkie nielogiczności czy pogubione wątki giną w natłoku wydarzeń i jakoś się bronią dzięki tonom substancji psychoaktywnych przyjmowanych przez głównych bohaterów.
„Lęk i odraza…” to otoczona kultem starych załogantów klasyka. Mogła robić wrażenie w chwili wydania, zapewne też dekadę/dwie od chwili wydania, ale dziś to raczej pretensjonalne, choć dość zabawne dzieło. Dobre czytadło+.
To nie jest powieść o radosnym ćpaniu. W ogóle „Lęk i odrazę w Las Vegas” powieścią o ćpaniu trudno nazwać. Zrealizowana przez Terry’ego Gilliama, efekciarska ekranizacja z ostro przeszarżowanym Johnnym Deppem w roli głównej, zmieniła jej percepcję. Jasne, dragi są tu jednymi z bohaterów, ale tak naprawdę Hunter S. Thompson zajął się szaleństwem. Szaleństwem, które według...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChłop jedzie przez pustynię, łyka wszystkie możliwe dragi i szuka amerykańskiego snu. Nic dodać, nic ująć. Klasyka amerykańskiej literatury.
Chłop jedzie przez pustynię, łyka wszystkie możliwe dragi i szuka amerykańskiego snu. Nic dodać, nic ująć. Klasyka amerykańskiej literatury.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to