Le Masque De Fudo- Pluie

Okładka książki Le Masque De Fudo- Pluie autora Saverio Tenuta, 9782731649840
Okładka książki Le Masque De Fudo- Pluie
Saverio Tenuta Wydawnictwo: Les Humanoïdes Associés komiksy
50 str. 50 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Data wydania:
2017-07-07
Data 1. wydania:
2017-07-07
Liczba stron:
50
Czas czytania
50 min.
Język:
francuski
ISBN:
9782731649840
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Le Masque De Fudo- Pluie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Le Masque De Fudo- Pluie

Średnia ocen
7,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Le Masque De Fudo- Pluie

avatar
1099
388

Na półkach:

Barwna legenda, uczta kolorów i zmyślnie poprowadzona opowieść o bóstwach / ludziach. Mit podróży i skandalicznej miłości bohatera uzupełniony jest o problem maski, którą przywdziewamy aspirując do dorosłości, a która z czasem staje się naszym drugim ja. Nasze dziecięce, czyste, szczere ja ostatecznie miesza się z maską podczas życia, lecz wszyscy wiemy co jest prawdą, co jest ważniejsze i ma największy wpływ na nasze decyzje.

Barwna legenda, uczta kolorów i zmyślnie poprowadzona opowieść o bóstwach / ludziach. Mit podróży i skandalicznej miłości bohatera uzupełniony jest o problem maski, którą przywdziewamy aspirując do dorosłości, a która z czasem staje się naszym drugim ja. Nasze dziecięce, czyste, szczere ja ostatecznie miesza się z maską podczas życia, lecz wszyscy wiemy co jest prawdą, co...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5200
3046

Na półkach: , , ,

Straszne zakończenie, ale fajny komiks.

Straszne zakończenie, ale fajny komiks.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
147
130

Na półkach:

Znakomita historia z przepięknymi ilustracjami! Dla mnie petarda. Opowieść też trzyma w napięciu. Ciekawa intryga oraz wartka akcja. W mojej opinii nie ma się do czego przyczepić.

Znakomita historia z przepięknymi ilustracjami! Dla mnie petarda. Opowieść też trzyma w napięciu. Ciekawa intryga oraz wartka akcja. W mojej opinii nie ma się do czego przyczepić.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

105 użytkowników ma tytuł Le Masque De Fudo- Pluie na półkach głównych
  • 58
  • 45
  • 2
46 użytkowników ma tytuł Le Masque De Fudo- Pluie na półkach dodatkowych
  • 21
  • 9
  • 8
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Izuna Bruno Letizia, Carita Lupattelli, Saverio Tenuta
Ocena 7,6
Izuna Bruno Letizia, Carita Lupattelli, Saverio Tenuta
Okładka książki Namaenashi Carita Lupattelli, Saverio Tenuta
Ocena 6,0
Namaenashi Carita Lupattelli, Saverio Tenuta
Okładka książki Kamigakushi Carita Lupattelli, Saverio Tenuta
Ocena 6,0
Kamigakushi Carita Lupattelli, Saverio Tenuta

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Giant Mikaël Suivre
Giant
Mikaël Suivre
Kojarzycie to zdjęcie z grupą mężczyzn siedzących na metalowej belce gdzieś ponad rozrastającym się miastem? To jeden z tych obrazów, który żyje już własnym życiem, stał się popkulturową ikoną wyjętą poza rzeczywisty kontekst. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, kim są ci ludzie, jak się tam znaleźli, powinniście przeczytać rewelacyjną powieść graficzną Giant, w której za scenariusz i rysunki odpowiada Mikaël Suivre. To rewelacyjna historia osadzona w czasach wielkiego kryzysu, kiedy do Nowego Jorku wciąż napływały fale imigrantów, a jednocześnie o pracę było coraz trudniej. W tym świecie załapanie się do pracy na budowie drapacza chmur, bez kwalifikacji, było jak manna z nieba. Mikael wciąga w tę historię, zaczynając od mocnego akcentu, jakim jest śmierć jednego z robotników. Motyw ten jest nie tylko próbą uchwycenia uwagi czytelnika, ale i punktem wyjścia do całej opowieści. Autor świetnie buduje klimat swojej opowieści. Po pierwsze - graficznie, decydując się na utrzymanie całej opowieści w palecie barw kojarzonych ze starymi zdjęciami w sepii, ale też kreską nieco przypominającą szkice rysowników z gazet. Mikaelowi udaje się też w oszczędny sposób ożywić całe tło fabularne, pojedynczymi scenami oddając atmosferę czasów - nędzne mieszkania robotników, często zbiorowe, proste przyjemności, popijawy i inne "uciechy" w kontaktach towarzyskich. Wystarczy kilka kadrów, by odwołać się do tego, co czytelnik już wie, widział, o czym czytał, a dzięki temu sama historia pozostaje nieprzegadana. To opowieść, która paradoksalnie mocno wybrzmiewa właśnie teraz, kiedy obserwujemy wszystko, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Ponieważ opowieść Mikaela przypomina, że Ameryka to kraj budowany rękami imigrantów, zasilany ich marzeniami i pracą. Choćby dla tak banalnego przypomnienia warto po tę historię sięgnąć. Ale nie tylko. Obok obrazu codzienności najniżej w hierarchii stojących robotników budowlanych, pracujących bez zabezpieczeń, za marne stawki, ale wdzięcznych za jakąkolwiek pracę, mamy też historię samotnego mężczyzny, który izoluje się od wszystkich. Nieprzystępny, wzbudzający ciekawość wielkolud, skrywa wrażliwe wnętrze i z czasem objawia się jako człowiek zamknięty we własnym bólu. Jego historia osobista jest przypomnieniem też o bolesnych kartach historii Irlandii i ranach, które zmęczeni walką imigranci zabrali ze sobą do nowego świata. Mikael zdaje się operować na znanych schematach fabularnych, ale operuje nimi z takim rozmysłem, że udaje mu się stworzyć opowieść emocjonalnie angażującą i wciągającą. To opowieść, która jest przypomnieniem przeszłości, uniwersalnym odbiciem historii, a jednocześnie pozostaje jednostkowa. Przepięknie wybrzmiewa w niej ludzka niedoskonałość, samotność, która staje się skorupą odgradzającą od bólu, ale też potrzeba relacji z drugim człowiekiem, nawet jeśli ze świadomością, że jest ona złudna. W strukturze opowieści ujawnia się scenariuszowy talent autora, który zamyka historię robotników w klamrze radiowego głosu komentującego rzeczywistość. Jednocześnie autor nie napędza biegu wypadków przesadnym nagromadzeniem twistów. W tej historii rozwija się społeczno-obyczajowe tło, jak i tajemnica skrywana przez tytułowego bohatera. Oba te plany ze sobą współgrają, przeplatają się i rozwijają w nieco gawędziarskim rytmie, podkręconym choćby przez pojawienie się dociekliwej dziennikarki. Mikael postawił na proste emocje, na historię, która wyda się znajoma nam wszystkim, jednocześnie oddając autentyzm zamknięty w fikcji. Wizualnie komiks również przemawia prosto, ale dobitnie. Kolorem, kreską, ale też kadrami. Udaje się w nich zamknąć zarówno codzienną rutynę, jak i dynamiczne, zaskakujące zdarzenia. Starannie rozłożone akcenty i pomniejsze sceny budują autentyczne tło dla fikcyjnych zdarzeń i nie ma tu miejsca na przypadkowe, zbędne sceny. Kadry wizualnie osadzają czytelnika w strukturze opowieści i jej atmosferze. Niemal filmowo zderzają ze sobą metaforyczną przyziemność życia budowniczych Nowego Jorku z rozpasaną, sięgającą nieba ambicją możnych. To komiks przypominający czytelnikowi o tym, że ambicje jednych okupione były często ciężką pracą innych. O zderzeniu nadziei z rzeczywistością. O jednostkowych tragediach, które wpływały na wielu ludzi. Świetnie opowiedziana obrazem i słowem historia.
zaczytASY - awatar zaczytASY
ocenił na71 miesiąc temu
Samotny wilk i szczenię #2. Kazuo Koike
Samotny wilk i szczenię #2.
Kazuo Koike Goseki Kojima
Nigdy nie mówi więcej, niż trzeba. Cel swojej misji zachowuje w tajemnicy do końca. Po co go zdradzać? Nie może przecież dać przewagi przeciwnikowi, bo to może przechylić szansę na niepożądaną stronę. To Ogami Ittō, zabójca, który podąża ze swoim synem ścieżką demonów w sześciu drogach i czterech formach narodzin. Drugi tom mangi "Samotny wilk i szczenię" w każdej odsłonie (czyli w każdym epizodzie) oferuje coś innego. Tylko w teorii mamy podobną konstrukcję, ale po prawdzie każda przygoda to nowy pomysł na narrację. I nie ma tu słabych stron. Ewentualnie "Pół maty, jedna mata, pół garści ryżu" trochę odstaje od reszty - jest moim zdaniem przekombinowany, chociaż samo wyjście z pomysłem na opowieść o Sakonie, sprzedawcy głowy, jest już genialne. Struktura tego tomu? Nieprzewidywalna i zaskakująca, zarówno w prezentacji samych opowieści, jak i w graniu na emocjach. Wiemy, że Ogami Ittō jest niepokonany. Wiemy, że cykl mangi "Samotny wilk i szczenię" to cykl długi, intensywny w swoich opowieściach. Wiemy też, że Ittō nie raz i nie dwa razy stanie do walki ze srogimi przeciwnikami, ale zawsze sobie poradzi. I tutaj tkwi siła opowieści, bo pomimo tej wiedzy, dzięki niezwykłemu kunsztowi twórców - to Kazuo Koike (scenariusz) i Goseki Kojima (rysunki) - mimo wszystko zastanawiałem się, czy samuraj wyjdzie bez szwanku z opresji. Tak za każdym razem funkcjonuje narracja. Autorzy w wyśmienity sposób budują napięcie, tworzą fundamenty pod niezwykłe starcie, które w finale jest nieuniknione. Chociażby zawarty w tym tomie epizod "Zimowy wiatr dmący przez bambusowy mur" (co za piękny tytuł!) - gdy Ittō konfrontuje się z trójką braci Sasaki, wokół których zbudowana jest legenda (stoją za nią konkretne obrazki, akcja i prezentacja umiejętności),zacząłem się martwić. Może podejdzie inaczej do sprawy? Może uratuje się fortelem? Zlecenia są bowiem różne, a drugi tom pokazuje, że Ittō owszem, oferuje usługi, ale nie każda misja to krwawe rozdanie (vide epizod "Dziewka i dziwka"). Zatem są krwawe pojedynki, do Ittō strzelają z broni palnej, samuraj staje w obronie słabszej osoby (i nawet nie ma takiego zlecenia). To tom, który pogłębia rys psychologiczny - wiemy o bohaterach więcej. Daigoro żyje w swoim dziecięcym świecie, ale bacznie obserwuje, towarzyszy dzielnie w podróży, a jednocześnie jest tym fantastycznym dzieciakiem, który ze swoim szczerym i rozbrajającym „Tuś” stanowi delikatny element, niczym przeciwwagę dla brutalnego świata. Ale jest coś jeszcze. Po przeczytaniu pierwszego tomu sądziłem, że tak to właśnie będzie z "Samotnym wilkiem". Będziemy dostawać przygodę za przygodą, każda będzie oczywiście budować bohaterów, dodawać im cech, zbliżać nas do nich. Wciąż nie znaliśmy początku tej drogi. Co sprawiło, że na twarzy Ittō jest takie zacięcie? Co sprawiło, że podjął się takiej fuchy? W drugim tomie, w opowieści "Biała droga do raju pomiędzy dwoma rzekami", mamy wgląd w ten dramatyczny i tragiczny zarazem moment w życiu samuraja. Ja znałem te wydarzenia z filmu "Samotny wilk i szczenię I: Miecz zemsty" (1972, Kenji Misumi). Teraz mogłem sprawdzić, jak bardzo Misumi był wierny oryginałowi. Wierny był, ale zapewniam, że nawet widzowie zaznajomieni z filmową adaptacją przeżyją w pełnym napięciu te krwawe wydarzenia z narodzin Samotnego wilka. Wybitna lektura.
Patryk Karwowski - awatar Patryk Karwowski
ocenił na814 dni temu
Powrót pszczołojada Aimée de Jongh
Powrót pszczołojada
Aimée de Jongh
Aimée de Jongh zobrazowała poczucie winy oraz jego destrukcyjny wpływ na życie Simona, który nigdy nie przepracował traum z przeszłości, przez co zmuszony jest obecnie skonfrontować się z własnymi dylematami bez odpowiedniego wsparcia. Byłoby mu łatwiej, gdyby stanął do walki z jednym przeciwnikiem. Niemniej, snucie podobnych rozważań nie ma większego sensu, skoro w „Powrocie pszczołojada” tragedie zostają zwielokrotnione, a granice między nimi wyraźnie zatarte, dzięki czemu łatwiej dojść do wniosku o ich wzajemnym oddziaływaniu na kondycję psychiczną człowieka. Samobójstwo nieznanej kobiety, dramatyczny finał sprzeczki ze szkolnym kolegą oraz widmo bankructwa z powodu nierentowności rodzinnej księgarni łączy błędne przekonanie Simona o odpowiedzialności za każde z tych zdarzeń, mimo że nie mógł im zapobiec. Wykształcił w sobie mechanizm zaprzeczenia traumie, w związku z czym nie widzi potrzeby skorzystania z fachowej pomocy. Wspomniany problem dostrzega autorka, która do świata Simona wprowadza tajemniczą Reginę, aby przypomnieć bohaterowi o mądrości płynącej z obserwacji pszczołojadów w okresie jego dorastania. Im dalej w las, tym więcej drzew, co idealnie opisuje rozwój wydarzeń z niedawno poznaną dziewczyną oraz przewrotny finał komiksu o potrzebie rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Aimée de Jongh poprowadziła swój debiut sprawną ręką, o czym świadczy graficzne dopracowanie angażującej fabuły z intrygującą końcówką. Przez chwilę rozważałem, czy na korzyść ilustracji nie zadziałałoby dodanie im barw, jednak po zamknięciu oczu i wyobrażeniu sobie potencjalnej kolorystyki doszedłem do wniosku, że efekt byłby groteskowy, a co mogłoby przekreślić „Powrót pszczołojada” w oczach wielu czytelników.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na71 rok temu
Lotka: Kroniki z piekieł Tony Sandoval
Lotka: Kroniki z piekieł
Tony Sandoval Stephen Desberg
Lotka. Kroniki z piekieł Desberga i Sandovala jest dziełem na niezwykle wysokim poziomie - zarówno pod względem fabuły, jak i stworzonych z wielkim pietyzmem ilustracji. Kanwą opowieści są pośmiertne losy tajemniczego, młodego i - jak się potem okazuje - szczególnie uzdolnionego McGilles'a, który trafiwszy do piekła, usiłuje się zeń wydostać. W podróży towarzyszy mu garstka buntowników wywodząca się z różnych epok w dziejach ludzkości. Historie ziemskiego życia tak głównego, jak i drugoplanowych bohaterów przeplatają się ze scenami demonicznych walk, składając się na wartką, konkretną akcję, której daleko jednak do przewidywalności. Plusem fabuły jest płynne przechodzenie do poszczególnych etapów historii, co wskazuje na głębszą konceptualizację scenarzysty, jak również jej wielowymiarowość. Każda z postaci jest dobrze opracowana pod względem charakterologicznym i emocjonalnym, zaś lektura skłania do zastanowienia się nad takimi egzystencjalnymi kwestiami jak zniewolenie, zdrada, potrzeba bycia kochanym i bezwarunkowo akceptowanym. Wszystko to sprawia, że nakreślone ręką Sandovala postaci po prostu żyją - każda swoim własnym życiem, z własnym bagażem wielu traumatycznych doświadczeń, ze swoimi kompleksami i świadomością popełnionych za życia błędów, których naprawić się już nie da. Dopełnieniem naprawdę dobrze opowiedzianej historii są rysunki Sandovala. Trudno je zresztą tak nazywać, ponieważ kilka z nich to po prostu majstersztyki i dopracowane w najmniejszym szczególe arcydzieła. Współgra tam wszystko - zarówno pod względem kompozycji obrazu, jak i kolorystyki. Sandoval przenosi czytelnika w mroczny świat podziemnego królestwa, jego surrealistycznych krajobrazów, demonicznych bytów i fantazyjnych zwierząt. Jęki potępionych mieszają się ze szczękiem oręża, a krew leje się obficie, przy czym każda potyczka i odcięta kończyna ma swoje uzasadnienie w opowiadanej historii. Jest krwawo, jednak ponad tę warstwę przebija istotna lekcja płynąca z opowieści - poczucie szczęścia nie zależy od zewnętrznych okoliczności, lecz umiejętności podejmowania świadomych, dojrzałych decyzji i wychodzenia poza zranione ego, zaś miłość jest wartością najwyższą, nawet w otchłaniach piekieł. Dużo ciekawych zwrotów akcji i nieoczywiste zakończenie sprawiły, że "Lotkę" odłożyłam na półkę z poczuciem totalnej i głębokiej satysfakcji. Choć opracowana przez dwóch autorów, tworzy jedną, spójną i absolutnie dopracowaną całość. Wyrażając wielki szacunek dla obu twórców - czekam niecierpliwie na kolejne ich wspólne prace. TECHNIKALIA: Scenariusz: Stephen Desberg Rysunki: Tony Sandoval Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska Typ oprawy: twarda Papier: kreda Data premiery: 30 maj 2022 Wydawca: Timof Comics ISBN-13: 9788366347984 Liczba stron: 144 Wymiary: 220x297 mm Comixxy, Blog na WordPress.com.
Czarymary Joanna_Kotala - awatar Czarymary Joanna_Kotala
oceniła na103 lata temu
Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein? Eric Powell
Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?
Eric Powell Harold Schechter
„Psychoza”, „Milczenie owiec”, „Teksańska masakra piłą mechaniczną” i wiele innych horrorów ma swoją genezę w Plainfield. To tu narodził się Eddie Gein, który stał się symbolem psychopaty z prowincji. Choć udowodniono mu tylko dwie zbrodnie, jego życie obrosło legendą. Niektóre zbrodnie zostają zamknięte w aktach sądowych i z biegiem czasu powoli blakną w pamięci. Inne natomiast zaczynają żyć własnym życiem: ktoś opowie je po swojemu, ktoś doda jakiś detal, ktoś nakręci film, a potem reszta świata podchwytuje ten obraz i powtarza go w nieskończoność. Sprawa Eda Geina zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To jedno z tych nazwisk, które wciąż echem odbijają się w popkulturze – czasem bezpośrednio, częściej w formie motywów, które wszyscy znamy, nawet jeśli nie łączymy ich z oryginalnym źródłem. Komiks „Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?” od KBoom próbuje na chwilę uciszyć to echo i przywrócić ciszę. Nie chodzi o to, by oszczędzić czytelnikowi grozy, ale by oddzielić fakty od mitów. I by pokazać, dlaczego akurat ta historia stała się paliwem dla wyobraźni twórców filmów, książek oraz całej masy klisz, które dziś uważamy za klasykę horroru. Autorzy albumu, Harold Schechter i Eric Powell, nie idą w kierunku taniej sensacji. To istotne, bo przy Geinie łatwo dać się ponieść, przechylić szalę w stronę eksploatacji i udawać, że to „tylko opowieść”. Tutaj od samego początku wyczuwa się, że to komiks traktowany na poważnie. Schechter ma doświadczenie w true crime i w takich historiach zazwyczaj szuka tego, co nieefektowne, ale autentyczne. Zamiast delektować się potwornością, stara się zrozumieć, jak to możliwe, że zwykły człowiek z małego miasteczka staje się postacią, o której mówi cały kraj. A teraz przejdźmy do tego, co w tej historii najbardziej fascynujące z perspektywy recenzji – czyli jej popkulturowych skutków ubocznych. Gein nie zabił „dziesiątek ludzi”, jak czasem sugerują uproszczone wersje. Mówimy o dwóch potwierdzonych morderstwach, profanacjach grobów i makabrycznych przedmiotach wykonanych z ludzkich szczątków. Tyle. A jednak z tego „tyle” wyrosła cała współczesna wyobraźnia o horrorze (…). Pełna recenzja: https://blogokomiksach.pl/slyszeliscie-co-zrobil-ed-gein-recenzja/
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na81 miesiąc temu
Węgiel i Krzem Mathieu Bablet
Węgiel i Krzem
Mathieu Bablet
Krzyś w poszukiwaniu dobrego komiksowego s-f. Oto komiks o płaczących androidach, uznany za jeden z lepszych komiksów s-f ostatnich lat. Mamy tu twarde SF z bardzo konkretnymi założeniami: ludzkość tworzy sztuczną inteligencję na swoje podobieństwo, wgrywa całą dostępną ludziom wiedzę, coby stworzyć androidy do opieki i towarzystwa dla ludzi starszych. Naukowcy pracujący nad tymi istotami wierzą jednak w ich większy potencjał i dają im możliwość wyjścia poza przeznaczoną im ścieżkę. Ale zaraz później historia przyspiesza, rozrasta się, skacze w przyszłość i demonstruje imponującą skalę i pomysłowość. Na początku imponują założenia komiksu i zaangażowanie w zbudowanie spójnej wizji świata, choć wybija z rytmu nadmiar dość naiwnie moralizatorskich komentarzy. Później komiks robi się ciut all over the place, poszatkowanie historii wybija, ale ostatecznie komiks zwycięża. Duże przeskoki w czasie pokazują ciekawą i niejednoznaczną wizję przyszłości, choć na pewno nie jest to wizja na wskroś optymistyczna. Ale punkt wyjścia związany ze sztuczną inteligencją z czasem okazuje się bardziej sposobem na pokazanie pewnych zmian i zjawisk, aniżeli motywem głównych rozważań. Jest momentami naprawdę ponuro i dystopijnie, ale w pewien romantyczny sposób. Jest to też (a może przede wszystkim) komiks o relacji dwóch androidów: Węgla i Krzemienia. O obietnicach i o konfrontacji własnych potrzeb z potrzebami innych. Jest to relacja bardzo wyrazista, silna, zmienna i fascynująca. Im dłużej mija czasu od lektury, tym głębiej ten komiks we mnie wchodzi. Pełno tu goryczy, rozczarowania i piękna. Będzie czytane ponownie. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na86 miesięcy temu

Cytaty z książki Le Masque De Fudo- Pluie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Le Masque De Fudo- Pluie