rozwińzwiń

Serce pełne skorpionów

Okładka książki Serce pełne skorpionów autorstwa Wojciech Engelking
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Serce pełne skorpionów autorstwa Wojciech Engelking
Wojciech Engelking Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2021-03-10
Data 1. wyd. pol.:
2021-03-10
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328076815
Serce pełne skorpionów to historia siedemnastoletniego Jacka Korolewicza, syna wysoko postawionego urzędnika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, aspirującego piłkarza i… pewnej dziewczyny. Gdy pojawia się ona w życiu Jacka, wszystko ulega zmianie. Chłopak przeżywa pierwsze uniesienia miłosne, zaczyna podejmować samodzielne decyzje, wkracza w okres buntu i wbrew woli ojca wstępuje do warszawskiej Legii. Dziewczyna nie jest jednak tym, za kogo się podaje, a w tle rozgrywa się wielki spisek, który ma na celu zmianę rozkładu sił na politycznej scenie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Serce pełne skorpionów w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Wyróżniona opinia i

Serce pełne skorpionów



286 235

Oceny książki Serce pełne skorpionów

Średnia ocen
6,7 / 10
160 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Serce pełne skorpionów

avatar
433
91

Na półkach: ,

Serce pełne skorpionów to historia o siedemnastoletnim Jacku Korolewiczu, synu wpływowego urzędnika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, młodym piłkarzu z ambicjami i chłopaku, którego życie odmienia pewna tajemnicza dziewczyna. To właśnie jej pojawienie się staje się początkiem wszystkiego: pierwszej miłości, prób samodzielności, buntu wobec ojca i decyzji o dołączeniu do warszawskiej Legii. Z czasem okazuje się jednak, że dziewczyna skrywa sekret, a za jej obecnością stoi spisek, który może wstrząsnąć układem sił w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Serce pełne skorpionów to książka pełna sprzeczności. Z jednej strony mamy Warszawę z początku lat 60. Autor świetnie oddał ducha tamtych lat, oczywiście z nostalgicznej strony, z perspektywy nastolatka z inteligenckiej rodziny. Prywatki, muzyka, charakterystyczne miejsca, dawne pomieszczenia - to wszystko złożyło się na perfekcyjny portret miasta, wciąż podnoszącego się po wojennej zawierusze.

Z drugiej strony mamy wielką polityczną intrygę, częściowo dobrze rozpisaną, głównie dzięki roli ojca głównego bohatera, ale znaczenie tajemniczej dziewczyny z opisu książki jest w niej absurdalne xD. Była wykreowana na podstępną i inteligentną, ale to co wymyśliła nie trzymało się kupy w żaden sposób.

Jest też główny bohater, nieco nierozgarnięty, naiwny, ale w sumie napisany dobrze. Wszystkie jego niezrozumiałe decyzje wynikają z młodego wieku i szaleńczego wręcz zakochania. Pełni też funkcję narratora, ale już jako dorosły człowiek. Jest świadomy swojej głupoty.

Generalnie książka mi się bardzo podobała, ale trzeba być świadomym jej wad. To ciekawa, ale nierówna opowieść o dojrzewaniu, miłości i złudzeniach, osadzona w intrygującym tle historycznym. Engelking potrafi pisać z ogromnym wyczuciem klimatu epoki i emocji młodości, nawet jeśli fabularne zwroty nie zawsze do tego dorastają. Mimo potknięć, Serce pełne skorpionów zostanie w mojej głowie na dłużej.

Serce pełne skorpionów to historia o siedemnastoletnim Jacku Korolewiczu, synu wpływowego urzędnika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, młodym piłkarzu z ambicjami i chłopaku, którego życie odmienia pewna tajemnicza dziewczyna. To właśnie jej pojawienie się staje się początkiem wszystkiego: pierwszej miłości, prób samodzielności, buntu wobec ojca i decyzji o dołączeniu do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
22
12

Na półkach:

Powieść jakich mało. Jest ciekawie, klimatycznie. Warszawa wczesnych lat 60 bardzo przekonywująco podana, ładnie zaplecione wątki, barwne postaci. Cały czas dzieje się. Świat młodych i starych, sport, polityka, nawet wątek szpiegowski. Czego chcieć więcej?

Powieść jakich mało. Jest ciekawie, klimatycznie. Warszawa wczesnych lat 60 bardzo przekonywująco podana, ładnie zaplecione wątki, barwne postaci. Cały czas dzieje się. Świat młodych i starych, sport, polityka, nawet wątek szpiegowski. Czego chcieć więcej?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
951
819

Na półkach:

Wojciech Engelking w „Sercu pełnym skorpionów” zabiera czytelnika do Warszawy lat 60., oferując historię o młodości, miłości i polityce w cieniu PRL-owskiej władzy. Na papierze brzmi to intrygująco – mamy nastoletniego bohatera z inteligenckiego domu, romans z tajemniczą dziewczyną i spisek, który ma wstrząsnąć strukturami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jednak czy to wystarczy, by stworzyć porywającą powieść?

Niestety, choć Jakub Żulczyk w swojej rekomendacji obiecuje wciągającą lekturę, książce brakuje tego, co czyni jego własne powieści magnetycznymi – klimatu, który natychmiast przenosi czytelnika do opisywanego świata. Engelking stawia na detale historyczne, ale jego Warszawa pozostaje nieco mdła, niewyraźna. Nie czuć pulsującego życia miasta ani gęstej atmosfery epoki. Czytelnik, zamiast zanurzyć się w realiach lat 60., pozostaje jedynie biernym obserwatorem wydarzeń.

Fabuła, mimo ciekawych założeń, nie angażuje na tyle, by nie móc oderwać się od książki. Brakuje tu emocjonalnego napięcia, które sprawiłoby, że losy bohaterów rzeczywiście obchodzą czytelnika. Nawet potencjalnie dramatyczny wątek politycznego spisku nie nadaje historii dynamiki, której można by oczekiwać po powieści tego typu.

„Serce pełne skorpionów” to książka, którą można przeczytać, ale równie dobrze można ją pominąć. Nie oferuje ona tej intensywności, jakiej spodziewaliby się czytelnicy Żulczyka, a niedopracowany klimat Warszawy lat 60. sprawia, że trudno się w nią wciągnąć. Jeśli szukasz literatury, która naprawdę pozwoli ci poczuć duszną atmosferę PRL-u, warto sięgnąć po inne tytuły.

Wojciech Engelking w „Sercu pełnym skorpionów” zabiera czytelnika do Warszawy lat 60., oferując historię o młodości, miłości i polityce w cieniu PRL-owskiej władzy. Na papierze brzmi to intrygująco – mamy nastoletniego bohatera z inteligenckiego domu, romans z tajemniczą dziewczyną i spisek, który ma wstrząsnąć strukturami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jednak czy to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

439 użytkowników ma tytuł Serce pełne skorpionów na półkach głównych
  • 252
  • 181
  • 6
74 użytkowników ma tytuł Serce pełne skorpionów na półkach dodatkowych
  • 30
  • 20
  • 9
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Ojciec Michał Cichy, Jacek Dukaj, Wojciech Engelking, Jakub Małecki, Andrzej Muszyński, Łukasz Orbitowski, Ziemowit Szczerek, Wit Szostak, Michał Witkowski
Ocena 6,7
Ojciec Michał Cichy, Jacek Dukaj, Wojciech Engelking, Jakub Małecki, Andrzej Muszyński, Łukasz Orbitowski, Ziemowit Szczerek, Wit Szostak, Michał Witkowski
Wojciech Engelking
Wojciech Engelking
Wojciech Engelking (ur. 1992) – pisarz, publicysta. Autor powieści: „(niepotrzebne skreślić)”, „Lekcje anatomii doktora D.” i „Człowiek znikąd”. Publikował m.in. w „Newsweeku”, „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie Wyborczej”, „Aspen Review” i „Pismie”. W TVP Kultura prowadził program „Zakładka”. Lubi jazz, papierosy, szachy i czerwone wino. Mieszka w Warszawie, na Muranowie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

(Nie)dziennik Jacek Poniedziałek
(Nie)dziennik
Jacek Poniedziałek
„(Nie)dziennik” nie jest klasyczną autobiografią, lecz intymnym, prowadzonym przez rok zapisem z życia jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów. To kronika walki z uzależnieniem – od alkoholu i narkotyków – oraz bolesna próba rozliczenia się z przeszłością. Poniedziałek nie bierze jeńców: opisuje dni spędzone w mroku nałogu, toksyczne relacje, samotność w tłumie wielbicieli oraz trudny proces trzeźwienia. W książce przeplatają się wątki zawodowe – kulisy pracy w teatrze, frustracje związane z zawodem aktora – z osobistymi dramatami. Autor wraca do dzieciństwa na krakowskim osiedlu, trudnych relacji z matką i lęków, które towarzyszyły mu przez całe dorosłe życie. To historia człowieka, który osiągnął szczyt popularności, by jednocześnie spaść na dno emocjonalnego wycieńczenia, szukającego ratunku w terapii i bezlitosnej autoanalizie. Recenzja: Między autentyzmem a ekshibicjonizmem (6/10) Lektura „(Nie)dziennika” to doświadczenie trudne i ambiwalentne. Z jednej strony trzeba docenić odwagę Jacka Poniedziałka – niewielu artystów w Polsce zdecydowało się na tak radykalne obnażenie własnych słabości. Z drugiej jednak strony, jako dzieło literackie, książka budzi spore zastrzeżenia. Głównym problemem tej pozycji jest jej forma. Zgodnie z tytułem, jest to „nie-dziennik”, co autor wykorzystuje jako licencję na całkowity brak struktury. Narracja bywa chaotyczna, momentami wręcz męcząca. Czytelnik odnosi wrażenie, że uczestniczy w sesji terapeutycznej, która nigdy się nie kończy. O ile szczerość w literaturze faktu jest cnotą, o tyle tutaj momentami ociera się o męczący ekshibicjonizm. Nie wszystkie detale z życia seksualnego czy fizjologicznego autora wnoszą coś istotnego do procesu „trzeźwienia” – czasem sprawiają wrażenie chęci zszokowania odbiorcy za wszelką cenę. Poniedziałek dużo miejsca poświęca środowisku warszawskiej inteligencji i artystów. Dla osób spoza tego kręgu liczne nazwiska, branżowe anegdoty i narzekania na specyfikę pracy w teatrze mogą wydać się nużące i hermetyczne. Autor bywa egocentryczny – co w dzienniku jest naturalne – ale w „(Nie)dzienniku” ten egocentryzm bywa przytłaczający, sprawiając, że inne postaci w tej historii są jedynie bladymi cieniami odbijającymi traumy aktora. Ocenę 6/10 przyznaję za ważny społecznie głos w temacie nałogów oraz za bezkompromisowe zmierzenie się z mitem „wielkiego aktora”. To książka potrzebna jako świadectwo walki o siebie, ale literacko – zbyt przegadana i niespójna. Może być cenną lekturą dla osób zmagających się z podobnymi problemami, jednak dla przeciętnego czytelnika szukającego rzetelnego reportażu lub pogłębionej autobiografii, „(Nie)dziennik” może okazać się pozycją zbyt chaotyczną i emocjonalnie wyczerpującą.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Zbyt wiele zim minęło, żeby była wiosna Filip Zawada
Zbyt wiele zim minęło, żeby była wiosna
Filip Zawada
Powieść Filipa Zawady to literackie wyzwanie, które wymyka się tradycyjnym ramom fabularnym, serwując nam historię poszarpaną, trudną i gęstą od emocji. „Zbyt wiele zim minęło, żeby była wiosna” nie oferuje klasycznego początku, środka i końca, lecz jest raczej wiwisekcją toksycznej relacji i wielopokoleniowego traumatyzmu. Fabuła: W kleszczach dziadka i wnuka Głównym bohaterem i narratorem jest Szczepan – mężczyzna, który tkwi w destrukcyjnym klinczu ze swoim dziadkiem. Relacja ta przypomina psychologiczną walkę bokserską, w której ciosy padają niemal w każdym zdaniu. Dziadek to postać despotyczna, wręcz potworna, która swoją obecnością zatruwa powietrze w całym domu. Z kolei Szczepan, choć pozornie jest ofiarą, staje się lustrzanym odbiciem swojego oprawcy. Fabuła koncentruje się na codziennym trwaniu, na drobnych złośliwościach i wielkich upokorzeniach. Przez życie bohatera przewijają się kobiety – każda kolejna próba zbudowania normalnej relacji kończy się jednak fiaskiem, bo Szczepan nie potrafi kochać nikogo, skoro nie potrafi znieść samego siebie. To opowieść o tym, jak nienawiść do przodka staje się paliwem napędowym egzystencji i jak trudno jest wyrwać się z kręgu przemocy, która wrosła w DNA rodziny. Recenzja: Brutalny taniec słów Filip Zawada stworzył książkę, która jest jak uderzenie w splot słoneczny. Nie jest to lektura przyjemna – autor celowo wprowadza czytelnika w stan dyskomfortu. Język powieści jest surowy, pełen dosadności, a momentami wręcz turpistyczny. Krótkie, urywane zdania budują duszny, klaustrofobiczny klimat, w którym brakuje tlenu i wspomnianej w tytule „wiosny”. Największą siłą (a dla niektórych słabością) tej prozy jest jej bezkompromisowość. Zawada nie bierze jeńców; obnaża męskie słabości, kompleksy i prymitywne instynkty. Narracja Szczepana jest przepełniona autoironią, ale jest to humor czarny, gorzki i ostatecznie smutny. To portret człowieka, który został „przemielony” przez wychowanie i historię, a teraz sam nie potrafi zaoferować światu nic poza cynizmem. Mimo tego mroku, powieść fascynuje warsztatem. Zawada potrafi w jednym akapicie przejść od fizjologicznego obrzydzenia do niemal metafizycznej refleksji nad losem. Czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w sesji terapeutycznej, która wymknęła się spod kontroli. Podsumowanie „Zbyt wiele zim minęło, żeby była wiosna” to literatura dla odważnych. To książka o niemożności wybaczenia i o ciężarze dziedzictwa, którego nie da się po prostu odrzucić. Jeśli szukasz pocieszenia, omijaj ten tytuł szerokim łukiem. Jeśli jednak chcesz zobaczyć, jak wygląda literacka autopsja męskiej psychiki, Zawada dostarczy Ci wrażeń, których długo nie zapomnisz.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Książka o przyjaźni Maciej Marcisz
Książka o przyjaźni
Maciej Marcisz
Maciej Marcisz nadał swojej drugiej powieści bezpretensjonalny tytuł „Książka o przyjaźni”, ale ja mam wątpliwość, czy to rzeczywiście rzecz o przyjaźni prawdziwej, czy raczej o jakimś o niej wyobrażeniu. O ludziach, którzy lubują się samą myślą o tym, że są w relacji przyjacielskiej, ale tak naprawdę służy im ona tylko do kreowania takiego obrazu samych siebie, jaki chcieliby uzyskać, by wydawać się wyjątkowymi. Drugi człowiek, którego tak chętnie nazywają przyjacielem potrzebny jest, by przeglądać się w jego oczach i mieć poczucie, że stają się wymarzoną wersją siebie. Ta książka podobała mi się właśnie dlatego, że autor ujął temat przyjaźni w sposób nieoczywisty, a nawet niejako ją zdeprecjonował. Oto trójka bohaterów odnajduje siebie w trudnym dla nich momencie- kiedy zaczynają naukę w szkole średniej. Michała i Dorotę łączy swoisty snobizm czytelniczy, a Kasia dołącza do ich relacji niejako na przyczepkę. Wspólnie przeżywają pierwsze doświadczenia życiowe, szukają swojej tożsamości, spędzają ze sobą sporo czasu. Miałam jednak wrażenie, że ich związek podszyty jest rywalizacją o to, które jest bardziej interesujące, a jednocześnie dużo w nim udawania i nieujawniania prawdy o sobie. Sam fakt, że moment rozpoczęcia dorosłego życia osłabia tę przyjaźń, a nawet pojawia się w nim chęć odizolowania się od dawnych znajomych stawia szczerość tej relacji pod znakiem zapytania. Marcisz stawia tu pytanie, które ja postawiłam sobie już dawno. Czy przyjaźń z lat szkolnych ma okres przydatności do spożycia, czy może się przeterminować? I czy da się reanimować marniejące uczucia? Kiedy drogi życiowe bohaterów zaczynają się rozjeżdżać, kiedy w ich życiu pojawiają się nowi ludzie, a marzenia z lat młodości więdną, bo nie udało się ich spełnić- może wtedy należy wkroczyć na inną ścieżkę i pozwolić wygasnąć relacjom z przeszłości? Przełomowym momentem w historii przyjaźni trojga bohaterów staje się krępująca sytuacja ujawnienia na grupowym czacie tajemnicy dotyczącej jednej z osób obecnych na spotkaniu po latach. Los ich i tak już nadwątlonej przyjaźni wisi na włosku, ale paradoksalnie będzie to punkt zwrotny w życiu całej trójki. Każde z nich będzie musiało wreszcie spojrzeć na siebie z dystansem i pogodzić się z myślą, że prawdziwe życie niewiele ma wspólnego z fantazjami i wyobrażeniami snutymi w wieku lat kilkunastu. To początek ich dorosłości, a co z przyjaźnią? Żeby się tego dowiedzieć, trzeba przeczytać „Książkę o przyjaźni” do samego końca.
Anna-Maria - awatar Anna-Maria
oceniła na715 dni temu
Ciekawe czasy Naoise Dolan
Ciekawe czasy
Naoise Dolan
Porównywanie tej książki do Sally Rooney to już banał, ale niezaprzeczalnie nasuwało mi się ono w trakcie lektury. Oczywiście, że główna bohaterka była niewiarygodnie irytująca. Wydawało mi się, że absolutnie się z nią nie utożsamiałam. Postanowiłam jednak wyzbyć się uprzedzeń i popatrzeć na to, co Dolan Naoise chce nam, czytelnikom opowiedzieć. Nie należę do tego pokolenia, co Ava, Julian i Edith. Nie pracowałam nigdy na drugim końcu świata. Co najwyżej na drugim końcu Polski. Ale czy kiedy miałam 20 lat nie towarzyszył mi strach w relacjach? Oczywiście, że tak. Czy nie starałam się pokazać jako osoba, której aż tak bardzo nie zależy na bliskości z drugą osobą i chciałam być spostrzegana jako silniejsza emocjonalnie, niż jestem? Oczywiście, że tak. Czy za ironią, cynizmem, złośliwościami nie ukrywałam swojej niskiej samooceny? Też tak. Może robiłam to trochę inaczej, może nie tak swobodnie podchodziłam do sfery seksu. Ale na pewno ponadnormatywny intelektualizm był moją bronią, ochroną przed zranieniem. To historia o strachu opakowanym w cynizm. Z psychologicznego punktu widzenia to świetne case study na temat całej gamy mechanizmów obronnych. Nie bez znaczenia jest też tło społeczno-polityczne - kwestie Brexitu, walki irlandzkich kobiet o prawo do aborcji, konsekwencje posiadania takiego, a nie innego statusu materialnego, powidoki kolonializmu, tożsamość płciowa. Może jest tego aż za dużo. Biorę jednak pod uwagę fakt, że to debiut Dolan Naoise i jest we mnie przekonanie, że w miarę dojrzewania może to być ciekawa pisarka.
Agatonik - awatar Agatonik
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Serce pełne skorpionów

Więcej

- Kocham cię, Jacek - oznajmiła nagle.
- Ja ciebie też - odpowiedziałem bez zastanowienia i pocałowaliśmy się. Przypatrujące się nam rzeźby nie zareagowały na to kłamstwo, jakby usprawiedliwione faktem, że zostało na ich oczach wypowiedziane przez niezliczone rzesze chłopaków przede mną.

- Kocham cię, Jacek - oznajmiła nagle.
- Ja ciebie też - odpowiedziałem bez zastanowienia i pocałowaliśmy się. Przypatrujące się nam r...

Rozwiń
Wojciech Engelking Serce pełne skorpionów Zobacz więcej

Czy inne chłopaki, robiąc to, co każdy licealista w Warszawie robił w tamtym czasie przed snem, myśleli o Ninie? Nie wiem. Ja nie myślałem; nigdy nie pojawiała się w moich fantazjach, jakby odpowiadająca za ich konstruowanie część mózgu nie potrafiła lub nie chciała wziąć na warsztat wspomnienia dziewczyny z Leningradu.

Czy inne chłopaki, robiąc to, co każdy licealista w Warszawie robił w tamtym czasie przed snem, myśleli o Ninie? Nie wiem. Ja nie myślałem; ...

Rozwiń
Wojciech Engelking Serce pełne skorpionów Zobacz więcej

Takim właśnie byłem chłopakiem, kiedy miałem szesnaście lat: wierzącym, że najbrzydsze zmyślenie lepsze jest od nawet najpiękniejszej prawdy.

Takim właśnie byłem chłopakiem, kiedy miałem szesnaście lat: wierzącym, że najbrzydsze zmyślenie lepsze jest od nawet najpiękniejszej prawdy...

Rozwiń
Wojciech Engelking Serce pełne skorpionów Zobacz więcej
Więcej