Król liczb. Szkice z metafizyki kapitalizmu

- Kategoria:
- nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2019-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-01-01
- Liczba stron:
- 558
- Czas czytania
- 9 godz. 18 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788365787118
Na terytorium dzisiejszej ekonomii trwa wojna dwóch bogów. Po jednej stronie znajduje się Bóg-osoba, słowo, które stało się ciałem, nieskończoność walcząca o wcielenie – innymi słowy, Bóg psychofizycznej formy ludzkiej jako nieprzekraczalnego telos ziemskiego życia. Po drugiej stronie jest abstrakcyjny witalizm: gnostycki bóg energii, informacji, mocy i rosnącej złożoności, obojętny na materialny nośnik, w którym się urzeczywistni.
W obecnej sytuacji nie ma pilniejszego zadania niż podważenie zgubnego w skutkach utożsamienia liberalizmu – wzrostu jakościowego i skupionego na człowieku – z kapitalizmem, czyli nieskończonym potęgowaniem energii czystego życia.
Wbrew temu, w co z czasem udało nam się uwierzyć, celem kapitalistycznej logiki nigdy nie był człowiek.
Kup Król liczb. Szkice z metafizyki kapitalizmu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Król liczb. Szkice z metafizyki kapitalizmu
Poznaj innych czytelników
65 użytkowników ma tytuł Król liczb. Szkice z metafizyki kapitalizmu na półkach głównych- Chcę przeczytać 55
- Przeczytane 10
- Posiadam 3
- Ulubione 1
- Studia polecane - prowadzący 1
- - bez biblioteki 1
- Non-fiction 1
- Biznes 1
- 2020 1





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Król liczb. Szkice z metafizyki kapitalizmu
Król liczb to napisana przez filozofa opowieść o kapitalizmie, która bynajmniej nie jest jego kolejną krytyką. O złu jakie niesie w sobie neoliberalna forma kapitalizmu napisano już bardzo wiele. Wszyscy wiemy o wynikających z niego i pogłębiających się nierównościach, o przegrzaniu atmosfery, o zaśmieceniu planety. Ale Król liczb wyraźnie oddziela kapitalizm od liberalizmu. Podstawowe pytanie stawiane przez autora dotyczy obsesji wzrostu i tego, komu (lub czemu) ten wzrost ma tak naprawdę służyć.
Motto pierwszej części książki to mało optymistyczny cytat z Szekspirowskiego Króla Leara:
- Czy to koniec świata?
- Lub jego wstępny szkic, równie straszliwy?
I wcale nie chodzi o pandemię koronawirusa.
Paradoks szczęścia
W roku 1974 amerykański ekonomista Richard Easterlin zauważył, że istnieje pewien graniczny poziom dobrobytu, powyżej którego dalszy wzrost materialny nie podnosi już zadowolenia z życia. Jest nawet gorzej - im lepiej nam pod względem materialnym, tym więcej problemów innego rodzaju – „psychoanalitycy podkreślają, że zgłasza się do nich coraz więcej pacjentów, którzy mają problemy z własną tożsamością, nie umieją odpowiedzieć na pytania, kim są, czego chcą, dokąd zmierzają. I czują się przygnieceni obowiązkiem bycia szczęśliwym”. Wiemy, że tak jest, ale niewiele z tego wynika - wzrost trwa w najlepsze i nadal przyspiesza.
Affluenza
Połączenie słów affluence i influenza – stan chorobliwego i zaraźliwego pragnienia posiadania coraz większej ilości dóbr materialnych. Wynikają z tego, z jednej strony, przesyt i marnotrawstwo, a z drugiej, zadłużenie i galopujące nierówności społeczne. Uzależnienie od wzrostu dotyczy wszystkich. Na affluenzę zapadają na nie tylko pojedyncze osoby, ale całe państwa. Ilość zgromadzonych przez dane społeczeństwo produktów (samochodów, pralek, lodówek itp. w przeliczeniu na mieszkańca) to główny wskaźnik rozwoju i narodowej szczęśliwości. I chociaż Easterlin wykazał, że „pieniądze szczęścia nie dają”, to nadal brniemy w ten schemat i produkujemy dużo więcej, niż jesteśmy w stanie zużyć.
Niewydolni konsumenci
Nie jesteśmy już w stanie absorbować nadmiaru, w jakim się pławimy. Obrazy przedstawiające zaśmiecone plaże, albo monstrualnie otyłych mieszkańców „pierwszego świata” znamy wszyscy. Bogactwo nas przerasta. Wbrew temu, co od dawna próbuje nam się wmówić, nie jesteśmy homo economicus – człowiek to zwierzę metafizyczne. Na degrowth (ładnie przetłumaczony przez prof. Adama Leszczyńskiego jako wycof) raczej nie mamy co liczyć. Nawet nadanie ekologii rangi teologii ( z bogiem – Naturą, grzechem – Konsumpcją, poświęceniem – Samoograniczeniem, zbawieniem – Rajem, w jakim będą żyły przyszłe pokolenia) nie zatrzyma wzrostu, który dawno już przestał służyć postępowi. Ze względu na ograniczenia ludzkiego organizmu, dyskfalifikujące go jako adekwatnego do kapitalistycznej mocy produkcyjnej konsumenta, luka między postępem (poziomem szczęścia Easterlina) a niepohamowanym wzrostem stale się powiększa. Jeśli wzrost tak bardzo przewyższa rozwój, to gdzie znajduje się różnica? Czemu właściwie ma służyć wzrost?
Marks, Kennedy i Teilhard de Chardin
Autor proponuje nam trzy możliwe odpowiedzi na pytanie, co się dzieje z energią wzrostu.
Pierwsza (marksistowska) – kapitał zamrażają bogacze w jachtach, brylantach, kupowanych za absurdalne kwoty nieruchomościach i dziełach sztuki. Jak wiadomo, wartość majątku 26 najbogatszych ludzi świata odpowiada temu, co posiada połowa ludzkości. Energia wzrostu jest zawłaszczana, skraplana i magazynowana.
Druga (neoliberalna) – „przypływ unosi wszystkie łodzie”, owszem, ale w skali globalnej. Może i najbogatsi najbardziej się bogacą, może i dysproporcje rosną, ale za to średnie światowe też rosną. Energia jest rozpraszana i stale zasila procesy toczące się we wszystkich zakątkach planety.
Najciekawsza, ale i najbardziej pesymistyczna jest odpowiedź trzecia – posthumanistyczna.
Postczłowiek
Energia wzrostu zasila zaawansowaną technikę, której celem jest wyłonienie superbytu, noosfery, czy też jak nazwał to Teilhard de Chardin „technicznej superorganizacji jednostek z równoczesnym spotęgowaniem świadomości”. Według tej wersji, my, ludzie, jesteśmy tylko pionkami w grze, lub jak woli autor „użytecznymi idiotami” w rękach ewolucji dążącej do stworzenia istoty wyższej.
Co dalej?
Kapitalizm ma się świetnie i będzie sobie radził nawet bez nas. „Wbrew temu, w co z czasem udało nam się uwierzyć, celem kapitalistycznej logiki nigdy nie był człowiek”.
W książce pojawia się cytat z Jeana Baudrillarda opisujący amerykański motel, „w którym wprawdzie firanki są podarte, z kranów nie leci woda i nie zamykają się drzwi”, ale telewizja „nadaje dwadzieścia cztery godziny na dobę i często migocze halucynacyjnie w pustych pokojach: można powiedzieć, że w ten sposób przemawia do nas pusta planeta, a to pozwala odkryć, czym naprawdę jest telewizja: wizualnym przekazem z innego świata, nie adresowanym w gruncie rzeczy do nikogo, złożonym z uwalnianych beznamiętnie obrazków, obojętnym na zawarte w nich przesłanie (bez trudu można sobie wyobrazić telewizję nadającą swoje przekazy jeszcze długo po zniknięciu człowieka z powierzchni ziemi)”.
„Otóż to. Niewykluczone, że kapitalizm będzie mógł się rozwijać nawet wtedy, gdy na świecie nie będzie już natury, a przynajmniej mających ciało ludzi”.
Warto przeczytać zanim przeskoczymy w nadświadomość.
Król liczb to napisana przez filozofa opowieść o kapitalizmie, która bynajmniej nie jest jego kolejną krytyką. O złu jakie niesie w sobie neoliberalna forma kapitalizmu napisano już bardzo wiele. Wszyscy wiemy o wynikających z niego i pogłębiających się nierównościach, o przegrzaniu atmosfery, o zaśmieceniu planety. Ale Król liczb wyraźnie oddziela kapitalizm od...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tociekawe, filozoficzne spojrzenie na mechanizmy ekonomiczne... może trochę za bardzo teologiczne....
ciekawe, filozoficzne spojrzenie na mechanizmy ekonomiczne... może trochę za bardzo teologiczne....
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAbsolutnie polecam. Świetna konstrukcja, erudycyjna, przeplatająca antropologię z metafizyką, nieskończoność pragnień ze śmiercią, ekonomię z filozofią.
Wielka przyjemność lektury.
Warto też sięgnąć po recenzję prof. Ledera publikowaną w Praktyce Teoretycznej i polemikę z tą, samego autora książki.
Absolutnie polecam. Świetna konstrukcja, erudycyjna, przeplatająca antropologię z metafizyką, nieskończoność pragnień ze śmiercią, ekonomię z filozofią.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielka przyjemność lektury.
Warto też sięgnąć po recenzję prof. Ledera publikowaną w Praktyce Teoretycznej i polemikę z tą, samego autora książki.