rozwińzwiń

Niewidzialna Republika Tom 2

Okładka książki Niewidzialna Republika Tom 2 autorstwa Corinna Bechko, Jordan Boyd, Gabriel Hardman
Okładka książki Niewidzialna Republika Tom 2 autorstwa Corinna Bechko, Jordan Boyd, Gabriel Hardman
Gabriel HardmanCorinna Bechko Wydawnictwo: Amber Cykl: Niewidzialna Republika (tom 2) komiksy
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Niewidzialna Republika (tom 2)
Tytuł oryginału:
Invisible Republic - Volume 2
Data wydania:
2020-10-23
Data 1. wyd. pol.:
2020-10-23
Data 1. wydania:
2016-06-15
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324172702
Tłumacz:
Tomasz Klonowski
Słowa uznania dla pierwszego tomu Niewidzialnej republiki:
Nieprzenikniona, brudna tajemnica, która sprawia, że czytelnicy z zapartym tchem wyczekują kolejnych części. Prawdziwa gratka dla dojrzałych czytelników zamiłowanych w SF. „Library Journal”

Polityczny thriller z podszewką rodem z science fiction. Niemal każdy bohater skrywa tu jakąś tajemnicę. „Paste Magazine”

Konsekwentnie inteligentny, porywający i fascynujący… „Sequart”

Na odległym prowincjonalnym księżycu skompromitowany reporter odkrywa pamiętnik opisujący powstanie brutalnego reżimu, spisany przez kobietę wymazaną z kart historii. Teraz tajemnicza bohaterka powraca, by odzyskać swoją własność i swój świat.

W tej kontynuacji pierwszego tomu Niewidzialnej republiki, finalisty prestiżowej nagrody Hugo, intryga coraz bardziej się zapętla, w miarę jak poznajemy plany Mai Reveron, odkrywamy sekrety Arthura McBride’a i próbujemy dojść prawdy wraz z Crogerem Babbem, który staje w obliczu wyjątkowo trudnych wyborów moralnych – a ich rezultat może odmienić przyszłość Avalonu.
Komiks stworzony przez Gabriela Hardmana (Hulk, Kinski, storyboardy do filmów Incepcja i Interstellar) i Corinnę Bechko, bestsellerową autorkę New York Timesa (Heathentown),współscenarzystkę komiksów (Wonder Woman i Lara Croft).
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niewidzialna Republika Tom 2 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Niewidzialna Republika Tom 2

Średnia ocen
6,8 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Niewidzialna Republika Tom 2

avatar
1519
1505

Na półkach: , ,

7/10

7/10

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2514
1570

Na półkach: , ,

Dość ciekawa wizja świata przyszłości.
Komiks o walce o władzę oraz o walce o wolność. Ale czy ta wolność na odległych od Ziemi księżycach jest tym samym, o czym my myślimy?

Jedynym mankamentem jest to, że na polskim rynku wydawniczym są tylko trzy części tego komiksu. A seria, niestety, nie kończy się na części trzeciej... Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję, że kolejny tom również wreszcie będzie dostępny, bo historia pozostaje niedokończona, bez puenty.

Dość ciekawa wizja świata przyszłości.
Komiks o walce o władzę oraz o walce o wolność. Ale czy ta wolność na odległych od Ziemi księżycach jest tym samym, o czym my myślimy?

Jedynym mankamentem jest to, że na polskim rynku wydawniczym są tylko trzy części tego komiksu. A seria, niestety, nie kończy się na części trzeciej... Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i mieć...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
767
210

Na półkach: ,

Opowieść wciąga jeszcze bardziej. Przeszłość łączy się z teraźniejszością, choć narracja pozostaje dwutorowa. Pojawia się ważna – w obu nurtach – postać Lady Pannonici. Coraz więcej też rozważań o władzy, autokreacji, finansowaniu rewolucji, które nie są tłem, lecz częścią prezentowanej historii.
Na koniec autorka Corinna Beschko znów raczy nas ciekawymi rozważaniami na temat fauny i flory Avalonu, kosmicznej windzie czy warzywach w kulturze. Chce się więcej!

Opowieść wciąga jeszcze bardziej. Przeszłość łączy się z teraźniejszością, choć narracja pozostaje dwutorowa. Pojawia się ważna – w obu nurtach – postać Lady Pannonici. Coraz więcej też rozważań o władzy, autokreacji, finansowaniu rewolucji, które nie są tłem, lecz częścią prezentowanej historii.
Na koniec autorka Corinna Beschko znów raczy nas ciekawymi rozważaniami na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

37 użytkowników ma tytuł Niewidzialna Republika Tom 2 na półkach głównych
  • 29
  • 8
20 użytkowników ma tytuł Niewidzialna Republika Tom 2 na półkach dodatkowych
  • 8
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Niewidzialna Republika Tom 2

Inne książki autora

Okładka książki Niewidzialna Republika tom 3 Corinna Bechko, Gabriel Hardman
Ocena 6,2
Niewidzialna Republika tom 3 Corinna Bechko, Gabriel Hardman
Okładka książki Niewidzialna Republika. Tom 1 Corinna Bechko, Jordan Boyd, Gabriel Hardman
Ocena 6,5
Niewidzialna Republika. Tom 1 Corinna Bechko, Jordan Boyd, Gabriel Hardman
Okładka książki Planet Of The Apes- Artist Tribute Gabriel Hardman, Paolo Rivera, Alex Ross
Ocena 8,0
Planet Of The Apes- Artist Tribute Gabriel Hardman, Paolo Rivera, Alex Ross
Okładka książki Green Lantern Earth One Vol.1 Corinna Bechko, Gabriel Hardman
Ocena 6,0
Green Lantern Earth One Vol.1 Corinna Bechko, Gabriel Hardman
Okładka książki Aliens: Dust To Dust #1 Rain Beredo, Gabriel Hardman
Ocena 4,0
Aliens: Dust To Dust #1 Rain Beredo, Gabriel Hardman
Okładka książki Aliens: Dust To Dust #2 Rain Beredo, Gabriel Hardman
Ocena 4,0
Aliens: Dust To Dust #2 Rain Beredo, Gabriel Hardman

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Conan Barbarzyńca. Życie i śmierć Conana. Księga druga Jason Aaron
Conan Barbarzyńca. Życie i śmierć Conana. Księga druga
Jason Aaron Gerardo Zaffino Mahmud Asrar
Conana Barbarzyńcę pamiętałem tylko ze wspomnień, dawno oglądanych filmów z Arnoldem. Będący wyznawcą Croma, pewnie dzierżący miecz mięśniak, otoczony przez piękne i skąpo odziane kobiety. W gruncie rzeczy, jest to obraz, który w przypadku tego bohatera się nie zmienia, lecz Conan to głównie wojownik, jednoosobowa armia, która z czerpie siłę z wiecznie prowadzonej walki. Komiks "Życie i śmierć Conana." Księga pierwsza i druga opowiadają przekrojowo jaką drogę przemierzył Cymeryjczyk przez lata ciągłego wymachiwania mieczem. Ile świata zwiedził, jak często przeklinał Croma oraz z iloma niebezpieczeństwami musiał się zmierzyć. Dla takiego laika jak ja, który nie czytał innych komiksów z barbarzyńcą, jest to lektura w sam raz. Znajdziecie tutaj trochę napięcia, trochę szaleństwa, odrobinę magii, znacznie więcej miecza, pięknie kobiety i hektolitry potu spływające z nagiego torsu, w którym pulsuje testosteron. Będzie okazja poznać Conana jako gladiatora, skazańca, wodza, króla i wreszcie śmiertelnika? Cała historia jest zręcznie opowiedziana i dość dobrze narysowana, powiedzmy w standardzie superhero. Oczywiście rysunki to kwestia gustu, mają swoje lepsze i słabsze momenty. Za to okładki alternatywne są świetne i jest ich na tyle dużo, że można cieszyć oko dłuższą chwilę. Zatem generalnie polecam ten tytuł, zarówno pierwszą, jak i drugą księgę. A co dalej, hmm to możecie też posłuchać w mojej recenzji wideo, którą również zamieszczam. Pozdrawiam!
Mariusz - awatar Mariusz
ocenił na83 lata temu
Dziki ląd Sumit Kumar
Dziki ląd
Sumit Kumar Ram Venkatesan
"Dziki Ląd" to komiks wydany u nas, przez wydawnictwo Lost Time. Który w oryginale, składał się z pięciu osobnych zeszytów, a które my otrzymaliśmy zebrane w jeden zbiorczy tom. Który prezentuje się bardzo ładnie, twarda okładka ze złoceniami, dobrej jakości papier, oraz grafiki z zeszytowych wydań na ostatnich stronach, cieszą oczy. Cała historia jest osadzona w roku 1766, na terenie obecnych Indii. Które w tamtych czasach, były rozbite na kilkanaście mniejszych królestw. Z których jedne chyliły się ku upadkowi, a inne dopiero rozkwitały. A między tym wszystkim krążyła Kompania Wschodnio Indyjska, która dopiero rozciągała tam swoje wpływy. Tak jak już zdążyłam wspomnieć na początku, komiks ten jest zbiorem pięciu zeszytów. A każdy z nich, opowiada nam historię z perspektywy innego bohatera. Co jest całkiem ciekawym zabiegiem, ponieważ pozwala nam spojrzeć na wydarzenia pod różnym kątem. Osoby z zewnątrz nie mającej pojęcia o miejscu do którego przybyła. Oraz tubylców, obeznanych z realiami i tradycjami miejsca w którym żyją. Jeżeli chodzi o szatę graficzną, jest ona bardzo dobrze dopracowana i niezwykle klimatyczna. Czuć tu mrok i gotyckie zacięcie, kiedy poznajemy Londyńskie dzieci nocy. Oraz kontrastujące z tym pełne słońca i barw, krajobrazy Kalikatu, gdzie potwory kryją się za wonnymi kwiatami. Niestety tytuł ten, rozczarował mnie trochę pod względem fabularnym. Miałam nadzieję na trochę więcej inspiracji, mitologią indyjską. Autorzy mieli tu niezłe pole do popisu, jednak dostaliśmy tylko niezbędne minimum. Dodatkowo akcja dzieje się tu bardzo szybko, na czym trącą bohaterzy. Których sylwetki są nam przedstawione powierzchowne, przez co trudno ich polubić. Są nam raczej obojętni. Czy warto poznać "Dziki Ląd"?. Jeżeli szukacie komiksu na wieczór, z dreszczykiem emocji ale niewymagającego. To tak. Jednak jeżeli chcecie historii, która wyrzuci was z kapci. To niestety musicie szukać dalej.
ZaczytanyKruk - awatar ZaczytanyKruk
ocenił na77 miesięcy temu
Skarga Utraconych Ziem Grzegorz Rosiński
Skarga Utraconych Ziem
Grzegorz Rosiński Jean Dufaux
Ej, mam pytanie. Jakie jest Waszym zdaniem THE komiksowe fantasy? Mam wrażenie, że mimo głębokiej miłości do fantasy, może to być gatunek najmniej przeze mnie eksplorowany w komiksie. Superhero, obyczaj, reportaż, s-f, nawet kryminały - jasne. Ale gdzie to całe fantasy? Jest tam kto? Ktokolwiek poza Thorgalem? Skąd ja tę “Skargę utraconych ziem” dokładnie wziąłem, to za cholerę nie pamiętam. Przecież nie mogło chodzić tylko o tytuł - choć tytuł im się, cholera udał. Ale jest. Europejskie fantasy, rysunki Rosińskiego, wszystko jak być powinno. Jest nawet zamek w kształcie czaszki. No i kurde, większość czasu jest bajecznie. Dosłownie - kiczowate to, przerysowane, naiwne. Ale niesamowicie przestrzenne, piękne, klimatyczne, pełne żywych legend. Pełne mroku i nadziei, okrucieństwa i ciepła. To taka mesjanistyczna historia o Sioban, dziewczynie, co to ma uratować krainę spod władzy złych mocy. Mamy tu rodzinne zawirowania rodem z telenoweli, mamy zwroty akcji w stylu zdejmowania gumowej maski ze słowami “to od początku byłem jaaaa”. Do połowy to jest naprawdę mega fajna, prosta, baśniowo-mroczna historia, która zupełnie nie zaskakuje, ale w w bardzo przyjemny sposób. W drugiej połowie robi się jakoś… no, gorzej. Bardziej kameralnie, ale jednocześnie chaotycznie, gubi się klimat, fabuła się komplikuje, co nie działa na jej korzyść. Tajemna magia działa totalnie jako deus ex machina, wydarzyć się może wszystko i nie do końca wiadomo czemu. Jestem trochę w rozkroku, ale raczej zadowolony - jeszcze muszę to przetrawić żeby zdecydować czy zabierać się za kolejne cykle. Komiks wypożyczony z Biblioteki Komiksowo. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram @traczytanko: https://www.instagram.com/traczytanko/
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na72 miesiące temu
Potwór Enki Bilal
Potwór
Enki Bilal
"Terminator 2" - chyba każdy z nas wie, co dosłownie jak i w przenośni oznacza ta nazwa. Data premiery jednego z najważniejszych sequeli w historii kina, jednego z najbardziej zasłużonych obrazów dla całej kinematografii, zwłaszcza w segmencie kina rozrywkowego z gatunku fantastyki naukowej, czy ściślej ,,cyber-future sci-fi”, to 1991 rok – pierwsze lata ostatniej dekady drugiego tysiąclecia, powoli, ze swoim rytmem, przyzwyczajające człowieka do nastania zupełnie nowej ery, nowego millenium, które mogło by – z perspektywy tamtego okresu właśnie - w jakiś sposób odmienić przyszłe oblicze Cywilizacji. To, co przedstawia film Jamesa Camerona to niezbyt ,,radosna” wizja losów gatunku ludzkiego, zepchniętego do roli wstrętnego, paskudnego robactwa, które chowa się po kątach i zaułkach z nadzieją, że przy pierwszym lepszym ruchu nie zostanie zdeptany przez bucior potężnego cybernetycznego najeźdźcy, Skynetu: wysoce zaawansowanego zbiorowego bytu, systemu informatycznego, Sztucznej Inteligencji, która postanowiła się przebudzić, aby chronić ludzi przed nimi samymi. Jednakże ,,ochrona” to w przypadku tego, co tyczy się działań Skynetu w Uniwersum ,,Terminator” to raczej słowo niedopowiedzenie. Znany nam dobrze Skynet zamiast ocalić gatunek ludzki przed jego własnymi, zgubnymi działaniami, postanowił go zgładzić. I teraz się zastanówmy, co by było, gdyby coś takiego, co uogólniając miało miejsce w "Dniu Sądu" Camerona, wydarzyło się nie tylko na ekranach kin, lecz w normalnej, zajętej przez byt ludzki rzeczywistości? Co by było, gdyby motyw post-apo w popkulturze przeniósł się na surowy grunt naszego świata, ale z nieco bardziej ,,non-fiction” charakterystyką działań? Może i apokalipsa z motywem ,,buntu maszyn” będzie za enty lat możliwa (Sztuczna Inteligencja w swych różnych formach, zastosowaniach na świecie, rozwija się tak szybko i dynamicznie, że jej adaptacja i ewolucja wychodzi wysoko poza skalę postępu geometrycznego. Jest zbyt nieprzewidywalna w swych zamierzeniach i bytności, aby prorokować nawet o scenariuszach zagłady Ziemi z jej strony właśnie),to jednak fantastyczne klimaty post-apo rodem z najlepszych tego typu książek, filmów i seriali mogły by tyczyć się Cywilizacji, ale w bardziej przewidywalnym , mniej opłakanym niż ukazuje nam to choćby sequel "Terminatora" stylu. Czy bliższe nam nie byłoby ,,political sci-fi post-apo” bądź coś w stylu ,,urban political post-apo”? Czy zapaść polityczna i wyniszczająca korupcja, strajki i anarchia w danym całym narodzie, nie dorzuciły by oliwy do ognia dając początek łańcuchowi reakcji, których finałem byłaby wojna nuklearna albo uruchomienie jakiegoś programu komputerowego, który ,,przypadkowo” wymknie się spod kontroli i rozniesie w drobnym mak nasz gatunek, pozostawiając ledwie garstkę sług, wykonujących najbardziej wypaczające godność zadania i rozkazy? A gdyby przenieść obraz świata z filmów takich jak "Babylon A.D." z 2008 roku i "Ludzkie dzieci" z 2006 do naszych czasów i kazać całym narodom odgrywać te właśnie role? Możliwe, że nie istnieje – choć to tylko moja prywatna w tym względzie teoria – żaden nawet i najbardziej brutalny, nieludzki, nader barbarzyński, anty-uczuciowy i wyjaławiający istotę ludzką scenariusz jakiegokolwiek wydarzenia rodem z szerokiego gatunku post-apo, które jakkolwiek zniszczyłby cywilizację ludzi. Meandrujemy wokół tego tematu mając do dyspozycji niepełne dane, a mowa tu o ,,jakiejś tam” przyszłości. Wstępnie można założyć, co czeka ludzi za 10, 20, 30 lat – po to stwarzamy różne symulacje, programy, stosowane w różnych przemysłach, czy przykładowo: w wieloletnich planach w danym Rządzie. Jednak nie wiemy, co dokładnie się wydarzy, tym bardziej nie wiemy czy będzie to coś iście katastroficznego dla jednostki i całej zbiorowości. Aby pochylić się nieco nad takimi scenariuszami, próbować je rozważać czy to ze strony refleksyjnej czy bardziej praktycznej, najlepszym rozwiązaniem, które nieco przefiltruje treści i rozjaśni umysł w tym aspekcie będzie lektura jakiegoś produktu z elementem post-apo, ale czegoś ,,pośrodku”: ni to filmu, serialu, ni to książki a tylko i aż ściślej: głównie surowego, silnie osadzonego w obecnej, albo sięgającej burzliwej przeszłości rzeczywistości, z wariantami czasów postapokaliptycznych (tzn. możliwościami tego nurtu) komiksu, który nie służyłby tylko i wyłącznie do ,,pogłaskania” spragnionych fantastycznych, popkulturowych i post-apokaliptycznych narysowanych kadrami i nakreślonych dymkami komiksowych wrażeń entuzjastów, ale przede wszystkim do uświadomienia im, o co w tak brutalnej rzeczywistości, mimo iż z lekka fikcyjnej, się za wszelką cenę walczy: jak żyją ludzie, jakie mają między sobą relacje, jak surowa i konsekwentna jest władza, jeśli ona istnieje, i jak to wszystko powinno zwrócić naszą uwagę, bo przecież taka rzeczywistość z dnia na dzień może zapukać do nas niezapowiedzianie. Cyber-ataki, wojna na Ukrainie, ataki terrorystyczne – to te narzędzia kontroli i dominacji są nam znane w 2023 roku. A co będzie za 5, 10, 20 lat? Idealnym tego typu komiksem, dla tego rodzaju post-apokaliptycznych, refleksyjnych rozważań będzie pewna praca z mocnym, niepatyczkującym się tytułem: "Potwór" autorstwa Enki Bilala, którego dorobku w narracjach obrazkowych, wielu z nas geeków komiksu może nie kojarzyć. Bilal, na co warto zwrócić uwagę, sam jest ilustratorem i scenarzystą dzieła. Piszę ,,dzieło”, bo sposób rysowania historii z "Potwora", ich treść i to, co wynika z ,,przestrzeni między kadrami”, czyli z klimatu i atmosfery, którą opowieść tworzy, wychodzi daleko poza typowy gatunkowo komiks. Autor sam okazał się tu ,,kowalem własnego losu” – wykuł historię, która dała mu powód, aby stać się kimś wielkim w branży, kimś kto dodatkowo kreuje rzeczywistość bardzo naturalnie, z piorunującymi rysunkami oraz gamą nadnaturalnie kładzonych, interpretowanych kolorów to wypełniających, chcąc ostatecznie brać za to wszystko odpowiedzialność. Francuz jest trudnym w odbiorze i akceptacji przez randomowego entuzjastę komiksów twórcą. Nie kreuje wydmuszkowej post-apokaliptycznej przyszłości, powielanej pomysłami z każdego obrazu z tego gatunku. Bilal ociera się o tragizm i dramaturgię rzeczywistości, bardzo cierpkiej, niemiłej i przygnębiającej, chyba nawet gorszej niż wyjałowione Uniwersum Orwella z "Rok 1984". W "Potworze" cierpi jednostka, ale i społeczności, kultury, cały naród, ba!, świat! Nie tylko jest to wizja losów jednej postaci i jego ojczyzny, ale bardzo subtelnie przekłada się to na obecny nam XXI wiek. Wystarczy ,,spojrzeć za okno”, włączyć pierwsze lepsze wiadomości a zrozumiemy, że do takiej prekognicji Bilala raczej nam prędzej niż dalej. ,,Potwór” przesyła bardzo ważne wartości: przekazanie ludziom – jako ogółowi Cywilizacji – swego rodzaju przestrogi, uwagi, pouczenia wobec tego, jak cienka granica dzieli globalny organizm ludzki od chęci ulepszenia świata do realnej ,,zabawy w Boga", gdzie wszystko momentami może ulec odwróceniu, destabilizacji, zapaści i tych niechcianych narodzin tego rodzaju rzeczywistości jak w omawianym "Terminator 2" i w niniejszym recenzowanym komiksie Bilala. Fakt, rysunki są tu oschłe, zimne, cierpkie i depresyjne, ale w jakiś dziwny sposób szczegółowe - rzadko spotykany styl graficzny, przynajmniej dla mnie, gdyż z komiksem europejskim nie miałem jak dotąd zbyt dużej styczności. Nie mogę powiedzieć, że jestem z ,,Potwora" aż tak zadowolony, wręcz zniewolony i zatrzymany częścią swego niematerialnego Ja w tym co i jak zaprezentowała ta graficzna narracja, jakie okropności, skrajnie bezwzględne i brudne zachowania ludzi oraz prawicowe idee przekazała. Z "Potworem" Bilala jest tak, że duża część odbioru jego zawartości (analiza rysunków, przebiegu fabuły, świata przedstawionego i porównania go z wieloma przeszłymi i obecnymi konfliktami zbrojnymi w Europie czy na Bliskim Wschodzie, samo zakończenie, które jest jak i go nie ma: otwarta historia, która może być różnie odczytana) zależy od czytelnika, dlatego też nie każdy z nas wyjdzie w 100% zadowolony po czytelniczych doświadczeniach tej opowieści... nie każdy. Co ciekawe, gdy połowa zawartości tego tytułu była jeszcze przede mną, w głębi serca i zrozumienia w odbiorze "Potwora" i całego jego komiksowego jestestwa, nie oczekiwałem żadnego happy-endingu, ani fenomenalnego zwrotu akcji. I tak też się stało, zresztą nie jest to spójny narracyjnie komiks, z określoną bardzo klarowną i logicznie poukładaną linią fabularną, gdzie nawet to, co dzieje się w przeszłości czy równolegle do głównego wątku, czy dany wątek do danej historii, byłoby do bólu jasne. Nie, nie jest to nawet aż tak dynamiczny, jak jakiś superbohaterski sci-fi komiks, dryg zdarzeń. W niniejszym recenzowanym przykładzie tudzież owocu twórczości płodnego umysłu Bilala jego odbiorca ma się w "Potworze" zatopić, zamrozić w czasie, zatrzymać na chwilę, wręcz ochłonąć od zabójczego tempa życia codziennego i pochylić się nad zawartością komiksu, tym pośrednim przekazem, tą refleksją, która nie aż tak bujnie (bo zależy to od tego, co i czy w ogóle czytelnik chce coś w tym tytule dostrzec),ale jednak się tu kryje. Można by się również zapytać, czy jest to historia godna polecenia, np. jako coś, w co chcemy się dogłębnie zaangażować i zrozumieć to, jak powyższym wspominałem, co autor chciał uwypuklić, także zrozumieć to co oznacza taki tylko i wyłącznie jego odbiór wielu problemów współczesności poprzez tak wysmakowany, jakby skrzekliwy i nierówny, wymagający styl graficzny, gdzie pojęcie pięknego koloru, wyrazistego tła, cudownej dynamiki i potężnych cieni czy tuszy się zatraca, tonąc pod samą problematyką przedstawionej historii i jej licznych wykładników. Ciężko ostatecznie będzie odpowiedzieć na to jak klarowny i godny polecenia jest bilalowski "Potwór". Na pewno tych zainteresowanych odmiennością gatunku cyberpunkowego, np. jego bardziej politycznymi, non-fiction kupi to, jak samym słowem opisuje świat tej opowieści Bilal. Tego nurtu i jego specyfiki tutaj nie zabraknie; słownictwo cyberpunkowości jest solidne, ale może być nieco kłopotliwe i mało spójne, zwłaszcza jeśli w analizie połączy się to z motywem transhumanizmu, myśli politycznej, wojny, które tu razem w tym dziwnym na swój sobie sposób spójnym tańcu krążą. Kłopotliwe może być zrozumienie tego, ale na bardziej pośredniej, refleksyjnej płaszczyźnie, co oznaczała linia narracji, którą Bilal za pośrednictwem bohatera o imieniu Nike przekazał – w tym kontekście chodzi o opowieść, którą snuje Nike jako ledwo co urodzone dziecko, gdzie w zależności od umiejscowienia się tego procesu w całym komiksie ma on kilka, kilkanaście lub więcej dni po urodzeniu. Jako niemowlę Nike przejawia dość dziwny dar jak i przekleństwo, co przekłada się na jego los, który z czasem poznajemy: pamięta te dni, te momenty, gdy był takim dzieciątkiem, te okropności wojny, bród i zgnilizna antyczłowieczeństwa, w której musiał się wychować. Czy nie jest to zbyt ciężkie, nierówne w stosunku do reszty fabuły opowieści? Czy mamy jeden z dowodów na to, że Bilal pozostawia tę część swej historii do interpretacji dla czytelnika? I tak, w komiksie "Potwór" poznajemy świat, który po nastaniu millenium sam stał się dla siebie trywialny, ultraprawicowy, sam stał się dla siebie przeszkodą, powodując to, że jego obywatele nie wyrosną na zbiorowo ogarnięte i rozsądnie żyjące społeczeństwo. Bilal dał nam reperkusje tego, co by było gdyby przyszło nam żyć w świecie iście ekstremalnym, pełnym ekstremistycznych, ortodoksyjnych ruchów, subkultur, granicznych z pojęciem moralności w ujęciu Rządów i Organizacji. Czy taki świat nienawidziłby sam siebie?
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na72 lata temu
Wielki kant Carlos Trillo
Wielki kant
Carlos Trillo Domingo Roberto Mandrafina
Zapodział się ten komiks w szafce. Przeleżał pewnie ze dwa lata, jak nie więcej, ale co ma wisieć nie utonie, czy jakoś tak. Ostatnio, muszę przyznać, mam raczej niewielką ochotę na komiksy, a jeśli już to szukałbym takich, które naprawdę coś wnoszą do tematu, czyli takich przez wielkie K. Nie da się ukryć, że Wielki kant zdaje się przynajmniej tytularnie spełniajć te wymagania - jest i "k" i "wielkość". Mimo wszystko uznałbym, że to pozycja z górnych stanów średniej półki i nie wyżej. Trochę guilty pleasure, trochę lekki thriller, summa summarum dobre czytadło z potencjałem na lekkie zarumienienie czytelnika, wprost idealne do drinka z palemką! Wielki kant odświeża koncepcję opowieści noir. Mamy tutaj postać klasycznego bohatera noirowskiego: twardego faceta z przeszłością, będącego kimś w rodzaju detektywa, bardzo wrażliwego na kobiecą urodę i kobiece łzy. Mamy także zepsuty, skorumpowany świat, w którym niemal nikomu nie można ufać, a w którym darwinowska walka o przetrwanie nigdy nie zwolniła temat, dla zmyłki przeniesiony z wielkomiejskiej dżungli do… po prostu dżungli. Last but not least: mamy wreszcie JĄ, czyli niewiastę tak piękną, że żadne męskie serce - wliczając w to serca czytelników - nie ma prawa nie zgubić rytmu patrząc na jej niebiańskie loki i seksowną (w stylu międzywojennym) figurę. Ona przychodzi do niego i prosi go o pomoc, ten punkt programu też możemy odhaczyć. Dalej jest równie stereotypowo i… nie. Autorzy (aczkolwiek głównie trzeba by tutaj "winić" za to pana od scenariusza) w miarę konstruktywnie podeszli do bardzo hermetycznego gatunku: użyli wielu klisz, zagrali wiele znanych nut, a jednak udało im się faktycznie stworzyć własną jakość i - o ile mogę się posunąć do tego stwierdzenia - wycisnąć z noir nowe odcienie szarości. Dodam jeszcze, że to jest komiks względnie dla dorosłych. Nie jest to pornografia - raczej jest on dość... uczciwy w portretowaniu piękna kobiecego ciała. Powiedzmy, że to trochę taki Manara, tylko że… lepszy, bo o ile Manara doskonale (i softcore'owo) oddaje cudowność fizycznie rozumianej kobiecości, to zwykle brakuje mu już zacięcia do lepszego spięcia samych fabuł i mają one wyraźny grzech pretekstowości. Tutaj za scenariusz odpowiada Carlos Trillo i mimo pewnych uwag, które już wyraziłem, uważam, udało mu się stworzyć powieść na tyle spójną i ciekawą, że nie jest ona jedynie tłem dla pięknej bohaterki. Komu nie jest obcy komiks południowoamerykański ten rozpozna tutaj charakterystyczny vibe, który odróżnia dzieła twórców argentyńskich i okolicznych od tych z USA czy z Francji. Uczciwe 7.
failsafedb - awatar failsafedb
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Niewidzialna Republika Tom 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Niewidzialna Republika Tom 2