Okręt widmo

- Kategoria:
- horror
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria z Fregatą
- Tytuł oryginału:
- The Phantom Ship (1839)
- Data wydania:
- 1973-08-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1973-08-01
- Liczba stron:
- 479
- Czas czytania
- 7 godz. 59 min.
- Język:
- polski
- Tłumacz:
- Maria Boduszyńska-Borowikowa
Napisana w 1839 roku powieść angielskiego pisarza-marynisty (1792-1848) stanowi literackie opracowanie popularnej morskiej legendy o Latającym Holendrze – błąkającym się po morzach statku-widmie, którego kapitan obraziwszy ducha morza i wyzwawszy burzę, został przez nie przeklęty i skazany na wieczną tułaczkę. W barwnej, pełnej przygód, emanującej grozą powieści Marryata głównym bohaterem jest syn potępionego kapitana, Filip Vanderdecken, który poznawszy straszną tajemnicę ojca, stara się za wszelką cenę spotkać statek-widmo, aby przyjść mu z pomocą i zdjąć zeń klątwę. Utwór należy do klasyki romantycznej powieści grozy. We wstępie – o życiu i twórczości autora.
*
Esej wstępny Marii Janion "Demony morza" na str. V-XXXII
Kup Okręt widmo w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Okręt widmo
Poznaj innych czytelników
1268 użytkowników ma tytuł Okręt widmo na półkach głównych- Chcę przeczytać 753
- Przeczytane 500
- Teraz czytam 15
- Posiadam 223
- Horror 17
- Ulubione 16
- 2024 12
- Fantastyka 9
- Chcę w prezencie 8
- Marynistyka 6
Tagi i tematy do książki Okręt widmo
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Okręt widmo
Wiemy, że pewnego dnia będziemy musieli umrzeć, lecz nie chcemy o tym pamiętać, albowiem pamięć ta nadto ograniczałaby nasze ziemskie pragnienia i oczekiwania. I choć się nam powtarza, że zawsze winniśmy myśleć o przyszłości, odkrywamy, że bez chwil zapomnienia nie można cieszyć się życiem. Któżby bowiem planował coś, co rzadko jedynie udaje się ziścić, gdyby w każdej sekundzie...
Rozwiń


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Okręt widmo
Książka jest pół wieku starsza od "Wyspy skarbów" Roberta Louisa Stevensona i moim zdaniem lepsza, mniej naiwna i młodzieżowa, napisana z większym rozmachem. To nadal powieść przygodowa, na dodatek z elementami nadprzyrodzonymi, ale trudy podróży siedmnastowiecznym statkiem czy bezwględność żywiołu, z jakim walczą bohaterowie - czy to morskiego, czy to ludzkiego - są jak najbardziej realne, prawdopodobne i poparte osobistymi doświadczeniami autora, który od 14 roku życia służył w Royal Navy (polecam zapoznać się z biografią, bo to arcyciekawa postać).
A jak wydanie? Z radością piszę, że fantastycznie! Nie rozstrzygam, na ile to zasługa tłumacza Marka Króla (współtłumaczył m.in. znakomicie przełożoną grę "Planescape: Torment"),a na ile redakcji Ewy Białołęckiej (znanej w fandomie autorki),dość powiedzieć, że efekt jest wspaniały! Czyta się wyśmienicie, a język idealnie pasuje do dwustuletniej powieści! Wydawnictwo nie pożałowało nawet środków na konsultanta marynistycznego! Brawo!
Polecam miłośnikom klasyki!
Książka jest pół wieku starsza od "Wyspy skarbów" Roberta Louisa Stevensona i moim zdaniem lepsza, mniej naiwna i młodzieżowa, napisana z większym rozmachem. To nadal powieść przygodowa, na dodatek z elementami nadprzyrodzonymi, ale trudy podróży siedmnastowiecznym statkiem czy bezwględność żywiołu, z jakim walczą bohaterowie - czy to morskiego, czy to ludzkiego - są jak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiraci i cała reszta
Zrobiło się nostalgicznie…. Kiedy sięgam pamięcią w moje odległe dzieciństwo, czyli w lata sześćdziesiąte, nie mogę przypomnieć sobie skąd zawsze wiedziałam, kim są piraci. Chłopcy na podwórku bawili się w kogoś takiego, łupili okręty na morze, którym była trawa, szukali skarbów kopiąc doły na tymże podwórku. Nosili opaskę na jednym oku, a czasami któryś z nich udawał, że ma drewnianą nogę. Zaraz… to było tak…. „Ty będziesz dziś piratem z drewnianą nogą” – odzywał się herszt podwórkowej bandy wskazując jednego z kumpli. Potem przyszedł czas pancernych, kapitana Klossa i Tolka Banana. Piraci zniknęli. Pojawili się dopiero na początku XXI wieku w postaci Jacka Sparrowa czyli „Piratów z Karaibów”. Saga filmowa rozsławiła piracką brać ponownie. Tym bardziej, że powielała stare, znajome schematy. Są skarby, jest piękna dziewczyna, Latający Holender i oczywiście pirat z drewnianą nogą. Z której strony by nie patrzeć, legendy pirackie wiecznie żywe!
To był jeden z wielu powodów, który zadecydował, iż sięgnęłam po powieść Fredericka Marryata „Statek widmo”. W przypadku mojego egzemplarza z 1973 roku tytuł brzmi „Okręt widmo”, a obszerny wstęp napisała sama profesor Maria Janion wybitna znawczyni romantyzmu polskiego i europejskiego. Utwór bowiem z pierwszej połowy XIX wieku pochodzi.
Jaki to tekst…. Taki, jak należało się po powieści pirackiej spodziewać. Są w nim praktycznie wszystkie elementy pirackich opowieści. Katastrofy na morzu, cudem ocaleni, zemsta zza grobu, Latający Holender i oczywiście piękna dziewczyna. Filip ma do wykonania zadanie. Mógłby go co prawda nie wykonywać i żyć długo i szczęśliwie, ale…. Zew morza wzywa go do wypłynięcia na szerokie wody….
Tak więc razem z nim pokonujemy lub nie morza i oceany. Tu spotyka nas sztorm, tak nawałnica, a jak pokaże się Latający Holender to wiadomo – katastrofa wisi w powietrzu i nie ma od niej odwrotu. Oczywiście czasami zatrzymujemy się na lądzie, ale nie jest on naszą krainą naturalną. My musimy pływać.
W sumie więc książka, która zapewne była atrakcją w XIX wieku, teraz niczym nas nie kusi. Bogatsi jesteśmy o wiedzę o piratach przekazaną przez dokumenty i inne powieści i oczywiście filmy. Tym bardziej, że powieść „trąci myszką”…. Napisana nieco archaicznym na dzisiejsze czasy językiem, z rozbudowanymi opisami nie każdemu przypadnie do gustu. Tym bardziej, ze liczy sobie 480 stron… Nie warto zatem czytać?
Jak najbardziej warto! Jest jedną z ciekawostek literackich, klasyczną klasyką. Podłożem na którym wyrosły inne opowieści. Twórcy „Piratów z Karaibów” na pewno ją znali. Powieść na wiele pozytywnych opinii. Zwłaszcza wśród męskiej części czytelników. Przypomina bowiem czasy, kiedy piraci byli w modzie. Zatem jeśli macie czas, przeczytajcie….
Piraci i cała reszta
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZrobiło się nostalgicznie…. Kiedy sięgam pamięcią w moje odległe dzieciństwo, czyli w lata sześćdziesiąte, nie mogę przypomnieć sobie skąd zawsze wiedziałam, kim są piraci. Chłopcy na podwórku bawili się w kogoś takiego, łupili okręty na morze, którym była trawa, szukali skarbów kopiąc doły na tymże podwórku. Nosili opaskę na jednym oku, a czasami...
Im dalej tym ciekawiej😁końcówka poruszająca. Warto przeczytać👍
Im dalej tym ciekawiej😁końcówka poruszająca. Warto przeczytać👍
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka „Statek widmo” Fredericka Marryata od początku przyciągnęła moją uwagę. Sama okładka była tak interesująca, że od razu spodziewałam się czegoś wyjątkowego. Początek książki rzeczywiście zapowiadał się bardzo dobrze i przez chwilę czułam, że wchodzę w historię, która zostanie ze mną na dłużej. Niestety z każdą kolejną stroną miałam wrażenie, że jakość trochę spada.
Nie mogę powiedzieć, że książka była zła, bo nie była. Czytało się ją w porządku, a sam pomysł miał potencjał. Mimo to po opisie i tak zachęcającej grafice liczyłam na coś więcej. Moje oczekiwania były po prostu wyższe niż to, co dostałam w środku.
To lektura, która miała szansę zrobić na mnie większe wrażenie, ale ostatecznie pozostała gdzieś pośrodku. Ciekawa, ale nie tak mocna, jak się zapowiadała.
Książka „Statek widmo” Fredericka Marryata od początku przyciągnęła moją uwagę. Sama okładka była tak interesująca, że od razu spodziewałam się czegoś wyjątkowego. Początek książki rzeczywiście zapowiadał się bardzo dobrze i przez chwilę czułam, że wchodzę w historię, która zostanie ze mną na dłużej. Niestety z każdą kolejną stroną miałam wrażenie, że jakość trochę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczyna się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Historia jest dobrze zarysowana, tempo świetnie zachowane, dialogi i styl narracji inteligentne. Potem jednak siada tempo, historie, które nadawałyby się na całe powieści, często są opisane w dwóch zdaniach, a opisów brak. Książka też się nie powinna nazywać "statek widmo", tylko "historia pewnej miłości ze statkami w tle".
Zaczyna się dobrze, a nawet bardzo dobrze. Historia jest dobrze zarysowana, tempo świetnie zachowane, dialogi i styl narracji inteligentne. Potem jednak siada tempo, historie, które nadawałyby się na całe powieści, często są opisane w dwóch zdaniach, a opisów brak. Książka też się nie powinna nazywać "statek widmo", tylko "historia pewnej miłości ze statkami w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka szczerze mi sie podobała. Nie oczekiwałem horroru - i dostałem niezła, marynistyczno - filozoficzną powieści przygodową z mocnym wątkiem dotyczącym krytyki doktryn religijnych.
Myślę, że w momencie powstania, powieści była mocno kontrowersyjna.
Solidne 7/10
Książka szczerze mi sie podobała. Nie oczekiwałem horroru - i dostałem niezła, marynistyczno - filozoficzną powieści przygodową z mocnym wątkiem dotyczącym krytyki doktryn religijnych.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMyślę, że w momencie powstania, powieści była mocno kontrowersyjna.
Solidne 7/10
Osobom, które spodziewają się horroru tę pozycję stanowczo odradzam. Owszem, występują tu rzeczy nadprzyrodzone, ale są zaledwie kropelką w treści tej powieści.
Nie dostałam horroru ale piękną opowieść o miłości, wierze i oddaniu ważnej sprawie. Bardzo dobra książka, choć morskie opowieści to nie moje klimaty.
Osobom, które spodziewają się horroru tę pozycję stanowczo odradzam. Owszem, występują tu rzeczy nadprzyrodzone, ale są zaledwie kropelką w treści tej powieści.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie dostałam horroru ale piękną opowieść o miłości, wierze i oddaniu ważnej sprawie. Bardzo dobra książka, choć morskie opowieści to nie moje klimaty.
Świetna opowieśc wydaje sie czlowiekowi ze juz wie co bedzie dalej a tymczasem statek plynie do innego portu... Dodatkowa zaleta sa postacie Amine i Krantza, ksiazka daje do myślenia i zostaje jeszcze troche po przeczytaniu, kiedys do niej wroce i wtedy dam 10, polecam
Świetna opowieśc wydaje sie czlowiekowi ze juz wie co bedzie dalej a tymczasem statek plynie do innego portu... Dodatkowa zaleta sa postacie Amine i Krantza, ksiazka daje do myślenia i zostaje jeszcze troche po przeczytaniu, kiedys do niej wroce i wtedy dam 10, polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSprawa jest prosta jak budowa nogi od stołu: dla książek trzeba być bardziej surowym niż dla filmów. Do takiego błyskotliwego wniosku doszedłem po lekturze „Statku widmo” Fredericka Marryata – na przeczytanie tego dzieła poświęcamy bowiem kilka wieczorów (ja np. aż cztery),a na obejrzenie „Hollywoodzkich dziwek uzbrojonych w piły łańcuchowe” raptem niecałą godzinę i dwadzieścia minut. Różnica jest niebagatelna. Od tych, którzy zabierają nam więcej czasu, należy wymagać więcej. Być może uniknąłbym tego nadwyrężenia czasu, gdybym wcześniej zajrzał do „Burton's Gentleman Magazine” z czerwca 1839 r., ponieważ w piśmie tym dżentelmen, którego identyfikuje się jako Edgara Allana Poe, a więc człowieka o reputacji co prawda lunatycznego alkoholika, ale przy okazji co najmniej dobrego pisarza i poety, tak się wypowiedział o kompetencjach pisarskich dżentelmena Marryata (cytuję za translatorem Google):
„Na każdej stronie licznych tomów, którymi obładował czytelników, mamy dowody żałosnej głupoty umysłowej, wręcz łysiny myśli, całkowitego braku wszelkiej wzniosłej wyobraźni, niekonsekwencji narracji i nikłej dziecinności w zachowaniu, która byłaby niewybaczalna u każdego uczniaka o przyzwoitych pretensjach. Jego angielski i sposób, w jaki to wszystko konstruuje, zdradzają zbyt bezsprzecznie brak przeciętnego wykształcenia dżentelmena. Do jego pospolitego stylu ekspresywny epitet «płaski» jest jedynym, który w pełni pasuje. Krótko mówiąc, kapitan Marryatt wydaje się stworzony do tego, by ukazać epoki rażący fałsz starego dogmatu, który uznaje popularność, a ściślej, nakład książki za właściwy i wystarczający test jej wartości.
Statek-widmo był zbyt długo przed naszymi czytelnikami, by potrzebować dłuższej wzmianki. Stara legenda o Latającym Holendrze (legenda, nawiasem mówiąc, dysponująca całym bogactwem materiałów, jakich tylko bujna wyobraźnia mogłaby zapragnąć) jest przetworzona z tak wieloma żałosnymi, nędznymi bzdurami, które skomentowaliśmy, że niewiele osób o zdyscyplinowanym intelekcie wyciągnie z tej mieszaniny jakiekolwiek inne wrażenia niż absurdalne i absurdalne. Opowieść ta jednak nie jest bynajmniej najgorszą z dzieł kapitana Marryatta i jak dotąd zdecydowanie ją polecamy. W każdym razie jest to dzieło nieco bardziej godne zaufania niż ów nieszczęsny «Dziennik Blazé»”.
Sprawa jest prosta jak budowa nogi od stołu: dla książek trzeba być bardziej surowym niż dla filmów. Do takiego błyskotliwego wniosku doszedłem po lekturze „Statku widmo” Fredericka Marryata – na przeczytanie tego dzieła poświęcamy bowiem kilka wieczorów (ja np. aż cztery),a na obejrzenie „Hollywoodzkich dziwek uzbrojonych w piły łańcuchowe” raptem niecałą godzinę i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka napisana w 18 wieku i podczas czytania można to zrozumieć. Chwilami potrafi być śmieszna, ale to nie horror, a dramat. Dużo powtarzanych scen, bohater wychodzi w morze, a tam jego statek tonie i za jakiś czas znowu robi to samo, nowy statek i znowu morze i tonie. Zakończenie bardzo smutne.
Książka napisana w 18 wieku i podczas czytania można to zrozumieć. Chwilami potrafi być śmieszna, ale to nie horror, a dramat. Dużo powtarzanych scen, bohater wychodzi w morze, a tam jego statek tonie i za jakiś czas znowu robi to samo, nowy statek i znowu morze i tonie. Zakończenie bardzo smutne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to