Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima

Okładka książki Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima Zbigniew Zborowski Patronat LC
Okładka książki Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima
Zbigniew Zborowski Wydawnictwo: Czarna Owca Cykl: Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima (tom 1) literatura piękna
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Cykl:
Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima (tom 1)
Wydawnictwo:
Czarna Owca
Data wydania:
2021-03-10
Data 1. wyd. pol.:
2021-03-10
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381436182
Tagi:
literatura polska saga historyczna
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Wyróżniona opinia i

Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima



przeczytanych książek 1433 napisanych opinii 665

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
127 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1470
511

Na półkach: , ,

Uwielbiam sagi rodzinne, a już historyczne to bardzo !!! :)
O sadze napisanej przez p. Zborowskiego trochę się naczytałam i nasłuchałam w przestrzeni internetowej, wiec kiedyś kupiłam i wczoraj wzięłam do ręki. Jak ją wzięłam tak nie wypuściłam aż do przeczytania ostatniej strony. Wciągająca historia...... już się nie mogę doczekać przeczytania kolejnego tomu

Uwielbiam sagi rodzinne, a już historyczne to bardzo !!! :)
O sadze napisanej przez p. Zborowskiego trochę się naczytałam i nasłuchałam w przestrzeni internetowej, wiec kiedyś kupiłam i wczoraj wzięłam do ręki. Jak ją wzięłam tak nie wypuściłam aż do przeczytania ostatniej strony. Wciągająca historia...... już się nie mogę doczekać przeczytania kolejnego tomu

Pokaż mimo to

avatar
1609
1040

Na półkach: , ,

"Spotkajmy się zanim przyjdzie zima" Zbigniewa Zborowskiego to niesamowicie złożona i wielowątkowa epicka opowieść o niezwykle pokrętnych ścieżkach, którymi prowadzi nas los.

Warszawa współcześnie.
Niekontrolowane wybuchy złości i agresja spowodowały, że Monika szuka pomocy u specjalisty, który oznajmia, że to PTSD i su­ge­ruje hip­nozę. Kobieta nie pamięta ni­cze­go, co dzia­ło się przed jej dzie­sią­tymi uro­dzi­nami, kiedy to obudziła się w szpitalu z przestrzeloną głową. Co kryje zagadka jej przeszłości?

Polska pod zaborami.
Gdy Oleńka odrzuca niechciane awanse, w ramach zemsty odrzucony adorator donosi na jej rodzinę, co kończy się wysiedleniem z majątku. Jej narzeczony Janek Młynarski jest powstańcem, zesłanym na Sybir.

Mamy trzy perspektywy: teraźniejszą i dwie równoległe z przeszłości, gdzie śledzimy dzieje Jana oraz Oleńki, których rozdzielił przewrotny los. To przyprawiająca o zawrót głowy mieszanka i na każdą z nich czekam z równą niecierpliwością. Fascynująca i niezwykle tajemnicza historia Moniki, kontra poruszająca serce historia z przeszłości.

Gdy tylko zaczęłam czytać, nie wiem jak i kiedy, dałam się podnieść nurtowi wydarzeń, a jest ich rzeczywiście sporo i gwarantują pełną napięcia i emocji podróż. Mnogość postaci, wątków i powiązań, sprawiła, że lektura wymagała sporego skupienia uwagi. Mimo niezwykle skomplikowanej fabuły wszystko jest spójne i logicznie. Wiele wnosi tu styl i język autora, bardzo przyjemny w odbiorze.

"Jeste­śmy teraz jak dwie po­łów­ki jed­nej mo­ne­ty. Roz­jeż­dżamy się, może nawet na długo. Ale roz­dzie­leni, za­wsze bę­dzie­my się szu­kać po świe­cie. I prę­dzej czy póź­niej odnaj­dzie­my. Sie­bie sa­mych i naszą mi­łość".

"Spotkajmy się zanim przyjdzie zima" Zbigniewa Zborowskiego to niesamowicie złożona i wielowątkowa epicka opowieść o niezwykle pokrętnych ścieżkach, którymi prowadzi nas los.

Warszawa współcześnie.
Niekontrolowane wybuchy złości i agresja spowodowały, że Monika szuka pomocy u specjalisty, który oznajmia, że to PTSD i su­ge­ruje hip­nozę. Kobieta nie pamięta ni­cze­go, co...

więcej Pokaż mimo to

avatar
535
419

Na półkach:

Piękna. Może przez to, że bardzo prawdziwa. Wstrząsająca obrazami ludzkiej podłości, okrucieństwa, nienawiści. Powstania, zabory, wojny. Zbrodnie carskie, hitlerowskie, sowieckie i ukraińskie. Zdrajcy, tchórze i bohaterowie. Mocny i poruszający kawał polskiej historii. Na osłodę współczesny wątek kryminalny. Słabo zarysowany, ale intrygujący. Ciekawa, poruszająca. Polecam.

Piękna. Może przez to, że bardzo prawdziwa. Wstrząsająca obrazami ludzkiej podłości, okrucieństwa, nienawiści. Powstania, zabory, wojny. Zbrodnie carskie, hitlerowskie, sowieckie i ukraińskie. Zdrajcy, tchórze i bohaterowie. Mocny i poruszający kawał polskiej historii. Na osłodę współczesny wątek kryminalny. Słabo zarysowany, ale intrygujący. Ciekawa, poruszająca. Polecam.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
810
361

Na półkach: ,

Tyle samo spieszna co i zajmująca jest to opowieść. Bo któż z nas nie lubi toczyć walk z przeszłością i sięgać tam, gdzie tkwi największa z tajemnic.


Zauroczona byłam już pierwszymi zdaniami powieści, choć te niewiele jeszcze mówiły o tym, z czym dane mi będzie się zmierzyć. W jej wstępie poznajemy bowiem Monikę Wilczyńską. Kobietę, które życie intryguje od samego początku. To postać współczesna. Kobieta z nietypowym zanikiem pamięci, która nie pamięta niczego sprzed 1994 roku. I być może nie byłoby to problemem, bo do tego zdążyła się już przyzwyczaić, gdyby nie nagłe ataki szaleństwa. Rozdrażnienie, napady furii i pojawiające się coraz częściej przebłyski pamięci. Nie to jednak jest jeszcze najdziwniejsze. Monika chcąc poznać prawdę o swojej przeszłości, poddaje się hipnozie. Nie zdołała jednak dowiedzieć się czegokolwiek z ust lekarza, o tym co tkwi w jej pamięci. Zdemolowała mu za to gabinet, a wkrótce potem lekarz już nie żył.

Zanim jednak uda nam się odkryć cóż tak niebezpiecznego skrywa pamięć bohaterki, przeniesiemy się daleko w czasie. Na Wileńszczyznę do roku 1963, gdzie poznamy niejakiego Jana Młynarskiego i jego ukochaną Oleńkę Zaporewicz. Dwoje ludzi, od których wziął się początek tej sagi historycznej, i którym towarzyszyła w życiu pewna złota moneta zdobyta przez Jana podczas walk. Ich historia niestety nie ma szczęśliwego zakończenia. Czy zatem dwie połówki złotej monety będą miały szansę jeszcze kiedykolwiek zetknąć się ze sobą? Zapewne byłoby to mało prawdopodobne, gdyby nie splot wydarzeń, który pozwoli monecie wędrować z rąk do rąk przez kolejne dziesięciolecia.

Tym sposobem autor zabiera nas w długą podróż po świecie. Z bohaterami powieści odwiedzimy bowiem Lwów, Paryż, Warszawę. Zawędrujemy w najzimniejsze rejony Syberii i poznamy losy trzech pokoleń Młynarskich i Zaporewiczów. Im także będzie towarzyszyć połówka złotej monety, która dla jednych będzie wyłącznie sentymentalną pamiątką a innym wręcz uratuje życie.

Autor prowadząc nas poprzez meandry ich życia na przestrzeni dziejów pełnych historycznych wydarzeń odsłania przed czytelnikiem nie tylko swój talent prozatorski, ale i imponuje pomysłem i fabułą, a jej bohaterowie wręcz uwodzą czytelnika. Jedyne zastrzeżenie jakie mam, to fakt, iż autor zaledwie w jednym tomie zobrazował ponad osiemdziesiąt lat historii. Historii bardzo szczątkowej. Pobieżnej. Skokowej. Być może ma to swój zamysł i sens. Tego jednak nie dowiem się zanim nie zapoznam się z drugim tomem powieści Zbigniewa Zborowskiego, w którym zapewne wszystko się wyjaśni. Łącznie z tajemniczą historią Moniki Wilczyńskiej, która niezmiernie mnie intryguje.

Warto również dodać, iż konstrukcja tej powieści jest dość szczególna. Podzielona jest ona bowiem na rozdziały, których akcja dzieje się albo w przestrzeni historycznej albo współcześnie. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że z powodzeniem można ją przeczytać właśnie w ten sposób. Najpierw to "teraz" a potem to "historyczne" tło. Tak też i ja zrobiłam. Można oczywiście i na odwrót. Ten zabieg daje możliwość szybszego sięgnięcia po fakty, które najbardziej nas nurtują, co nie znaczy, że mniejszą przyjemność miałam z czytania reszty powieści. Obie fabuły świetnie się wpisują w kanon jednych z najlepszych opowieści obyczajowo-historycznych, jakie miałam przyjemność czytać. Umniejsza je jedynie fakt skrótowości, co zrozumieją z pewnością fani Joanny Jax.

Niezależnie jednak od tego, powieść gorąco wam polecam. Zarówno tę, której akcja kończy się na spowitej powstańczym piekłem Warszawie jak i jej kontynuację w postaci "Znajdziesz mnie w cieniu quqyacan". Najlepiej do czytania nie zasiadać bez kompletu pod ręką. Ja tymczasem naszkicuję sobie mini drzewo genealogiczne obu rodzin, od których tyle się zaczęło. Będzie ono uwieńczeniem tej niezwykłej historii.

Tyle samo spieszna co i zajmująca jest to opowieść. Bo któż z nas nie lubi toczyć walk z przeszłością i sięgać tam, gdzie tkwi największa z tajemnic.


Zauroczona byłam już pierwszymi zdaniami powieści, choć te niewiele jeszcze mówiły o tym, z czym dane mi będzie się zmierzyć. W jej wstępie poznajemy bowiem Monikę Wilczyńską. Kobietę, które życie intryguje od samego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
550
192

Na półkach:

„Spotkajmy się zanim przyjdzie zima” to przepiękna książka określana jako saga historyczna i o ile tła historycznego mamy tu naprawdę sporo, tak gdybym miała w skrócie powiedzieć o czym jest ta książka powiedziałabym, że bardziej jest to historia przepołowionej monety, niż losy rodzinne.
Przez mnogość wątków i postaci ciężko w trakcie czytania zżyć się z bohaterami, co dodatkowo nie ułatwia bardzo szybka akcja i fakt, że skupiamy się tu bardziej na wędrówce wyżej wspomnianej przeze mnie monety.
Ilość wprowadzanych na karty powieści postaci może trochę przytłoczyć i bardzo szkoda, że nie pojawiło się tutaj jakieś drzewo genealogiczne, które pozwoliło by te koligacje rodzinne jakoś sobie usystematyzować.
Natomiast fajne jest to, że wszystkie te historie prędzej czy później gdzieś tam się splatają, albo dzięki monecie albo zwykłemu przypadkowi, co bardzo mi się podobało.
Mimo tego, że nie mamy możliwości dobrze poznać poszczególnych bohaterów książka wciąga, czyta się ją bardzo dobrze i ciekawa jestem w jaki sposób autor połączy wszystkie te kropki.

Jako, że niedawno czytałam sagę, która osadzona była dokładnie w tym samym czasie i czytałam o tych samych wydarzeniach historycznych mogłam porównać sobie pewne rzeczy, tym bardziej, że w przypadku książek Charlotte Link miałam obraz Niemiec, natomiast Pan Zborowski skupia się na Polsce. Nie wiem czy to kwestia tego, że w przypadku Pana Zbigniewa tematyka jest mi bliższa, bo dotyka „naszego podwórka”, ale mimo pędzącej akcji i brak możliwości zżycia się z bohaterami to i tak właśnie on wygrywa to starcie.

„Spotkajmy się zanim przyjdzie zima” to przepiękna książka określana jako saga historyczna i o ile tła historycznego mamy tu naprawdę sporo, tak gdybym miała w skrócie powiedzieć o czym jest ta książka powiedziałabym, że bardziej jest to historia przepołowionej monety, niż losy rodzinne.
Przez mnogość wątków i postaci ciężko w trakcie czytania zżyć się z bohaterami, co...

więcej Pokaż mimo to

avatar
618
582

Na półkach: ,

"Powie­trze pach­niało ete­rycz­nymi olej­kami, su­chym igli­wiem oraz impre­gno­wa­nym drew­nem sty­lo­wego bu­dyn­ku. Cisza w przy­ro­dzie była abso­lutna. Zamil­kły ptaki, które bu­dzi­ły ją co rano dzi­kim jazgo­tem. Mil­czały krowy na odle­głym pa­stwi­sku, żaden pies nie miał siły za­szcze­kać."

Lubicie ciszę? Ja dziś uciekłam na chwilę od zgiełku miasta. Uciekłam od wiadomości, od telewizji, od instagrama.
Uciekłam... Morsujac wsłuchiwałam się w delikatny pluskot fal, szum wiatru. Nawet mewy był były cichsze niż zawsze.
Takie chwile są ważne. Dobrze czasem uciec w taką ciszę.

Każda podróż zaczyna się od postawienia pierwszego kroku. Każda podróż ma gdzieś swój początek.
"Spotkajmy się zanim przyjdzie zima" ma wiele początków, które łączy złota moneta.
Jedna połowa zostaje u Jana Młynarskiego, drugą otrzymuje jego ukochana Oleńka Zaporewicz. Wojna rozdziela zakochanych, moneta wędruje przez trzy pokolenia. Czasem schowana przez wzrokiem nieprzychylnych ludzi. Czasem dumnie prezentowana w medalionach. Czy przyjdzie czas, by te połówki mogły się połączyć?
Piękne czasem smutne historie, które na długo zapadają w pamięć. A w tym przeplatana historia Moniki Wilczyńskiej. Co kobieta ma wspólnego ze złotą pięciorublówką?
Tego oczywiście nie zdradzę. Warto poznać pierwszy tom sagi historycznej.

"Powie­trze pach­niało ete­rycz­nymi olej­kami, su­chym igli­wiem oraz impre­gno­wa­nym drew­nem sty­lo­wego bu­dyn­ku. Cisza w przy­ro­dzie była abso­lutna. Zamil­kły ptaki, które bu­dzi­ły ją co rano dzi­kim jazgo­tem. Mil­czały krowy na odle­głym pa­stwi­sku, żaden pies nie miał siły za­szcze­kać."

Lubicie ciszę? Ja dziś uciekłam na chwilę od zgiełku miasta. Uciekłam od...

więcej Pokaż mimo to

avatar
263
227

Na półkach:

Książka napisana w bardzo przyjemny, łatwy w czytaniu sposób. Losy bohaterów przedstawiane są na tle przełomowych wydarzeń historycznych. Dodatkowo autor w swoją opowieść wplata zagadkę kryminalną. Ciekawy początek sagi.

Książka napisana w bardzo przyjemny, łatwy w czytaniu sposób. Losy bohaterów przedstawiane są na tle przełomowych wydarzeń historycznych. Dodatkowo autor w swoją opowieść wplata zagadkę kryminalną. Ciekawy początek sagi.

Pokaż mimo to

avatar
627
138

Na półkach:

Książka dobra ale nierówna. Były całe długie fragmenty, które mnie wręcz nudziły i wyglądałam końca, a za chwilę czytałam i nie mogłam przerwać. Po drugą część pewnie sięgnę żeby dowiedzieć co było dalej.

Książka dobra ale nierówna. Były całe długie fragmenty, które mnie wręcz nudziły i wyglądałam końca, a za chwilę czytałam i nie mogłam przerwać. Po drugą część pewnie sięgnę żeby dowiedzieć co było dalej.

Pokaż mimo to

avatar
284
90

Na półkach:

Ehh... w założeniu ta książka ma w sobie wszystko co lubię. Ale efekt końcowy był dla mnie jedynie poprawny. Głównym mankametem są dla mnie bohaterowie, którzy są papierowi, bezbarwni, pojawiają się i znikają w tempie ekspresowym przez co ich perypetie nie wywierają odpowiedniego efektu emocjonalnego. Nie jest to Ałbena Grabowska ani Edward Rutherfurd. Raczej nie sięgnę po kolejny tom.

Ehh... w założeniu ta książka ma w sobie wszystko co lubię. Ale efekt końcowy był dla mnie jedynie poprawny. Głównym mankametem są dla mnie bohaterowie, którzy są papierowi, bezbarwni, pojawiają się i znikają w tempie ekspresowym przez co ich perypetie nie wywierają odpowiedniego efektu emocjonalnego. Nie jest to Ałbena Grabowska ani Edward Rutherfurd. Raczej nie sięgnę po...

więcej Pokaż mimo to

avatar
396
332

Na półkach:

Bohaterem tej powieści jest... historia Polski od powstania styczniowego do września 1944. Najważniejsze wydarzenia historyczne, protagoniści z wielu stron konfliktów zbrojnych, dziesiątki postaci, połączonych skomplikowanymi losami i zagadkowym zbiegiem okoliczności, których złe fatum sponiewierało i wypluło. Próba opowiedzenia wszystkiego na raz, do tego na siłę wciskanie, choćby pojednym zdaniem i Łukasiewicza, i Banacha, Ćwierciakiewiczowej, Przebyszewskiego, Einsteina, lorda Curzona, Budionnego, "Bluszcz", Reymonta, Leśmiana i Bóg jeszcze wie kogo.... - to musiało zakończyć się źle.
Pot pourri przesycone przemocą, zemstą słabo uzasadnioną, krwawymi porachunkami, prześladowaniami i okrucieństwem. Szamoczemy się wraz z bohaterami, którzy, siłą rzeczy, nie goszczą długo na kartach książki, pojawiają się i z krzykiem umierają, dając pola kolejnym krwawym opowieściom.
Do tego wątek współczesny - zupełnie bez sensu.

Jeśli do polecenia - to najwyżej tylko maturzystom, którzy przespali 4 lata lekcji w szkole Naszego Ulubionego Ministra Edukacji a pojutrze zdają historię.

Bohaterem tej powieści jest... historia Polski od powstania styczniowego do września 1944. Najważniejsze wydarzenia historyczne, protagoniści z wielu stron konfliktów zbrojnych, dziesiątki postaci, połączonych skomplikowanymi losami i zagadkowym zbiegiem okoliczności, których złe fatum sponiewierało i wypluło. Próba opowiedzenia wszystkiego na raz, do tego na siłę...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Spotkajmy się, zanim przyjdzie zima


Reklama
zgłoś błąd