rozwińzwiń

Lwie serce

Okładka książki Lwie serce autorstwa George Bidwell
Okładka książki Lwie serce autorstwa George Bidwell
George Bidwell Wydawnictwo: Wydawnictwo "Śląsk" Seria: Z medalionem biografia, autobiografia, pamiętnik
146 str. 2 godz. 26 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Seria:
Z medalionem
Tytuł oryginału:
Lion heart
Data wydania:
1983-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1983-01-01
Liczba stron:
146
Czas czytania
2 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
8321603289
Tłumacz:
Anna Bidwell

Ta książka nie posiada jeszcze opisu.

Średnia ocen
6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lwie serce w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lwie serce

Średnia ocen
6,3 / 10
3 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Lwie serce

avatar
365
365

Na półkach: ,

Fabularyzowana biografia Ryszarda Lwie Serce, to w zasadzie niewielka powieść historyczna, opowiadająca losy tytułowego władcy Anglii, skupiając się na kilku najbardziej znanych fragmentach jego panowania. Autor sprawne skonstruował całość, zamykając ją jakby w klamrze niewoli u cesarza austriackiego, przeplatając ją z relacjami z wyruszenia na krucjatę, oblężenia Akki, bitew, dyplomatycznych i małżeńskich zawirowań, aż zwieńczył książkę śmiercią Ryszarda.
Można to potraktować jako wstęp do zainteresowania się tą postacią, albo okresu historii, albo jako lekki przerywnik, bo całość jest niewielka i sprawnie napisana.

Fabularyzowana biografia Ryszarda Lwie Serce, to w zasadzie niewielka powieść historyczna, opowiadająca losy tytułowego władcy Anglii, skupiając się na kilku najbardziej znanych fragmentach jego panowania. Autor sprawne skonstruował całość, zamykając ją jakby w klamrze niewoli u cesarza austriackiego, przeplatając ją z relacjami z wyruszenia na krucjatę, oblężenia Akki,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
287
131

Na półkach: , , , ,

Jest to moje pierwsze bliższe spotkanie z Królem Ryszardem, dlatego nie mając głębszej wiedzy w tym temacie na wiele spraw musiałam dla bezpieczeństwa przymykać oko. To dzieło niejako ukierunkowało moje dalsze zgłębianie historii krucjat.

Książka zawiera wiele faktów historycznych. Minusem jest brak obiektywizmu autora wobec niektórych konwencji. Im bliżej końca utworu tym bardziej pozwalał sobie na niebezpieczny spacer na krawędzi obiektywizmu wpadając w przepaść subiektywizmu.

Jest to pewnego rodzaju szkielet historii. Jednak trzeba to czytać rozważnie i czytać między wierszami. Jednych może ta powieść zniechęcić do głównego bohatera, mnie natomiast zachęciła do szczegółowej analizy i poznania
wieków średnich.

Jest to moje pierwsze bliższe spotkanie z Królem Ryszardem, dlatego nie mając głębszej wiedzy w tym temacie na wiele spraw musiałam dla bezpieczeństwa przymykać oko. To dzieło niejako ukierunkowało moje dalsze zgłębianie historii krucjat.

Książka zawiera wiele faktów historycznych. Minusem jest brak obiektywizmu autora wobec niektórych konwencji. Im bliżej końca utworu tym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
860
437

Na półkach:

Ryszard I, bardziej znany jako Ryszard Lwie Serce. Znany jest z historii o Robin Hoodzie, ale też z historii wypraw krzyżowych. Templariusze i te sprawy to czasy Lwiego Serca. Tak więc jest to postać znana i każdy powinien o niej usłyszeć chociaż raz, w końcu przewija się i w literaturze i w historii. Uważam, że warto przeczytać książkę, historia Ryszarda jest niezwykle barwna, w końcu nie każdy prowadził tak ożywione życie. Moim zdaniem nie można się nudzić przy takiej książce, jest w niej dużo akcji, a co ważniejsze to wszystko wydarzyło się na prawdę, mam tu na myśli ogólny zarys wydarzeń, a nie sposób w jaki zostało to opisane w którym są pewne nieścisłości, ale czego się spodziewać, to się działo dawno i wszystkie źródła dostępne w tych czasach zostały ubarwione i nie ma 100% pewności co to tego jak było naprawdę.

Ryszard I, bardziej znany jako Ryszard Lwie Serce. Znany jest z historii o Robin Hoodzie, ale też z historii wypraw krzyżowych. Templariusze i te sprawy to czasy Lwiego Serca. Tak więc jest to postać znana i każdy powinien o niej usłyszeć chociaż raz, w końcu przewija się i w literaturze i w historii. Uważam, że warto przeczytać książkę, historia Ryszarda jest niezwykle...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

224 użytkowników ma tytuł Lwie serce na półkach głównych
  • 134
  • 90
69 użytkowników ma tytuł Lwie serce na półkach dodatkowych
  • 43
  • 6
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Inne książki autora

George Bidwell
George Bidwell
George Chandos Bidwell (ur. 3 maja 1905 w Reading, zm. 20 czerwca 1989 w Warszawie) był brytyjskim pisarzem, specjalizującym się w beletryzowanych biografiach i powieściach historycznych, mieszkającym dużą część życia w Polsce. Syn Arthura i Sybilii (z domu Onley) Bidwellów urodził się w Reading. Jego pełne imię i nazwisko w momencie urodzin brzmiało: Schandos George Bidwell. Uczęszczał do szkół, po czym, w roku 1922 rozpoczął pracę w gazecie Reading Standard. Dwa lata później porzucił tę pracę, aby przenieść się do Barclay Bank, także w Reading, gdzie pracował do roku 1939. W grudniu 1939 zgłosił się na ochotnika do wojska. Dwa lata później był już kapitanem. Ten weteran kampanii w Afryce przeszedł do pracy (1943) w British Council, angielskiej instytucji kulturalnej. W charakterze jej dyrektora przybył po wojnie do Polski. Stało się to w 1946. W roku 1948 ożenił się z Anną Krystyną Wirszyłło i przyjął polskie obywatelstwo. Miał dwoje dzieci. W latach 1948-1956 państwo Bidwellowie mieszkali w Warszawie, potem zaś kolejno w Radiówku (1956-1960),Przesiece u stóp Karkonoszy (1961-1968),Nasławicach (1968-1972) i ponownie w Warszawie oraz Piastowie (1972-1989). Dużo informacji o jego życiu można znaleźć w jego autobiografii Ani chwili nudy (wyd. Śląsk, 1976). Bidwell specjalizował się szczególnie w tematyce historii Anglii i Wielkiej Brytanii. Pisał po angielsku. Jego prace były następnie przekładane przez żonę Annę. Był twórcą bardzo popularnym w Polsce.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Henryk Walezy Stanisław Grzybowski
Henryk Walezy
Stanisław Grzybowski
Co jakiś czas biorę "na tapetę" biografię polskiego władcy, więc teraz padło na pierwszego króla elekcyjnego. I tutaj, muszę przyznać, nawet mnie zaskoczyła, ponieważ obraz tej postaci jaki wyłania się po jej przeczytaniu znacznie odbiega od tego, co zapamiętałem ze szkoły. Ugruntowała się bardzo negatywna ocena Henryka Walezego w polskiej pamięci przez dość uproszczony przekaz zawarty w podręcznikach szkolnych: porzucenie tronu przez zniewieściałego sodomitę, ignoranta, który gorszył Polaków swoim zachowaniem. O ile ucieczki z Polski autor jakoś zaciekle nie broni (sama w sobie naruszała ona majestat Rzeczypospolitej),to analiza polityki jego matki Katarzyny Medycejskiej, porównanie panowania w Polsce i we Francji są zaskakujące. Faktem jest, że nie chciał polskiego tronu, ale zgodził się ze względu na matkę i brak perspektywy ma tron francuski; Polska z jej ustrojem nie była mu obca, ponieważ francuski wywiad zgromadził sporo wiadomości, z którymi się zapoznał; był obeznany z pracą biurowo-administracyjną; radził sobie przez krótki czas pobytu w Polsce z parlamentaryzmem, ponieważ we Francji również miał z tym do czynienia (absolutyzm to dopiero wiek następny). Autor, po porównaniu obu krajów, stawia ciekawą tezę, że ówczesna Polska była krajem potężniejszym przez stabilność państwa, pokój wewnętrzny i lepszą świadomość ówczesnych polskich elit, niż targana wojnami religijnymi, rozdarta na prawie niezależne prowincje, rządzone przez udzielnych magnatów, ze słabą (nawet wtedy słabszą niż w Polsce) władzą króla Francją (taki może mały przytyk do Walezego, że Polski jednak nie docenił). Nie można mieć do niego pretensji, że po śmierci brata, jako Francuz wolał tron w swoim rodzinnym kraju. Jeżeli ktoś popełnił błąd, to Polacy, którzy nie mieli tak dobrze rozpracowanej analizy sytuacji we Francji, jaką miała, w przeciwieństwie do nich na temat Polski Katarzyna Medycejska, główna sprawczyni tej całej awantury. Jest jedna rzecz, którą w Polsce docenił Henryk Walezy w ciekawym fragmencie na temat pokoju religijnego.
edan - awatar edan
ocenił na81 rok temu
Maria Stuart Maria Bogucka
Maria Stuart
Maria Bogucka
Czytelnicy tego bloga, znają moje słabości książkowe. Od lat zajmuję się na nim Wyspami Brytyjskimi. Przyszedł czas na biografię Marii Stuart, przeczytaną drugi raz w życiu, pierwszy raz - to był drugi rok studiów historycznych :-). Mój nick pochodzi od (nick Jardian) : Jar - Jarosław , Dian - Diana. Tak mi się umyślało. Jeszcze doczytuję książkę Stefana Zabiegalika : "Zarys Historii Szkocji". Maria Bogucka - Autorka biografii Marii Stuart - to postać też niezwykła. Książka bardzo klimatyczna, napisana piękną polszczyzną, ujmująca w wielu aspektach narracji "tym czymś". Przeczytałem w ciągu dwóch dni. I ostatnio czytam wszystko, co w ręce wpadnie ;-) . Maria Stuart - postać tragiczna, postać jednak też - niejednoznaczna. Trudno ją oceniać, badania historyków nad nią wciąż trwają i trwają . Postać oczywiście legendarna. Czy rzeczywiście planowała zamach na Elżbietę Pierwszą (Wielką) - czy faktycznie maczała palce w wielu aferach i intrygach? Tutaj można te aspekty roztrząsać i roztrząsać. Nic nie zapowiadało raczej jej tragicznego losu. Urodzona w Szkocji, zimnym i niedostępnym i podzielonym kraju, musiała jako dziecko uchodzić do "boskiej" Francji. Wychowywaną ją po francusku, i w dobrobycie - ale też - bardzo ją rozpieszczano. W końcu Maria Stuart przybywa jako młodziutka wdowa do Szkocji, którą zaczyna wstrząsać Reformacja. Nieustępliwy John Knox - kalwinista - czyni jej życie bardzo trudnym. Maria Stuart obstaje jednak przy rzymskim katolicyzmie, i trwać w tej wierze będzie aż do swojej egzekucji. Szkocja była jej zarówno przychylna , jak i nieprzychylna. Maria Stuart była renesansową postacią, której to wcześniej niczego nie brakowało. Folgowała sobie w wielu rzeczach. Miała wsparcie, ale też i go nie miała. Nie była niestety dyplomatką, jak jej krewna - Elżbieta Angielska. Wychowanie francuskie dawało o sobie znać. Końcem końców - krótkowzroczność w polityce i rządzeniu krajem - spowodowały, że ta, która miała rządzić - była rządzona przez innych. Nie wiem dokładnie, jak odnieść się do Marii Stuart - narosło tyle legend i mitów, z drugiej strony , źródła obcojęzyczne pozwalają chyba nad samodzielnymi studiami nad nią. Prawdopodobnie, gdyby nie trwała tak przy swojej wierze, - i - zgodziła się na przejście na ewangelicyzm - jej los byłby inny - ale to tylko: "gdyby". Gdybanie. Polecam tę książkę wybitnej Autorki. Czyta się dość szybko, powtórzę się - nie czytam thrillerów z zasady ani kryminałów od dawna - ale ich elementy można odnaleźć w tym dziele :-) . Historia bowiem to nie tylko piękne zamki i portrety, piękne księgi , Damy i Rycerze. To przede wszystkim brutalność krew, przewroty, intrygi i wiele, wiele ciemnych kart.
jardian - awatar jardian
ocenił na83 lata temu
Maria Stuart Stefan Zweig
Maria Stuart
Stefan Zweig
Czym jest polityka i jaki może mieć wpływ na życie społeczeństw i jednostek wszyscy wiemy. Największym zaskoczeniem po tej lekturze, była dla mnie refleksja, że kilka wieków temu prowadzona była z nie mniejszą pasją, a może nawet większą finezją, przy zastosowaniu wyrafinowanych metod (często przerażających),ale zawsze w tym samym celu: dla zdobycia lub utrzymania władzy. Czy Maria Stuart była tylko jej niewinną ofiarą, czy aktywną uczestniczką, która „wojując mieczem” zginęła od niego? Mimo upływu czasu to lektura w jakiś sposób symboliczna i wciąż aktualna i to nie tylko z uwagi na największe przekleństwo historii, którym jest jej powtarzalność. „Na tym polega fatum Marii Stuart, że losy jej są wplątane w grę intrygi i kalkulacji. Nigdy nie będzie jej dane być sobą, beztrosko kierować się własną wolą, zawsze wikłana w matnię polityki, będzie wciąż obiektem dyplomacji, igraszką cudzej woli, zawsze tylko królową lub pretendentką do tronu, sojuszniczką lub wrogiem”[1]. Sięgnęłam po tę powieść wyłącznie dla Stefana Zweiga. Wydawało mi się wtedy, że moja wiedza o Marii Stuart i jej tragicznym życiorysie jest zupełnie wystarczająca, a sama postać Królowej Szkotów nie wzbudzała we mnie większych emocji. Nie spodziewałam się więc ekscytującej przygody, a raczej bardziej kontemplacyjnej lektury, pozwalającej cieszyć się pięknym językiem autora nawet wówczas, jeśli sama biografia okaże się mniej angażująca - taki ładny eufemizm dla określenia nudna! Przerażało mnie stare wydanie (1986 r.),malutka czcionka i pożółkłe kartki, a po dwukrotnym przeczytaniu „Dramatis personae” i dość długiej analizie stopnia pokrewieństwa i zależności wszystkich wymienionych w nim bohaterów, moje obawy zaczęły rosnąć. Nie lubię porzucać rozpoczętych lektur i chociaż robię to już znacznie częściej niż kiedyś, nie czuję się z tym dobrze. Trochę tak, jakbym odebrała jakąś szansę sobie samej, bo kto wie, może właśnie ta niekomfortowa książka mogłaby mnie zaprowadzić w nieznane i ciekawe rejony. Nie mogę jednak ignorować faktu, że jak w wielu innych dziedzinach życia, częściej daje mi się we znaki klęska nadmiaru możliwości, niż ich niedoboru - wkrada się widmo pośpiechu, zadając perfidne pytanie: Czy zdążysz? Z sytuacją nadmiaru informacji i dokumentów zetknął się również autor, o czym opowiada we wstępie. Problemem okazał się dla niego nie brak źródeł, a ich ogromna ilość, a z drugiej strony świadomość, że należy z wielką ostrożnością podchodzić do ich rzetelności. Stefan Zweig napisał więc, jak sam nazywa swoją książkę – esej, w którym jego interpretacja i ocena uzupełnia brakujące, czy miało wiarygodne informacje. Moim zdaniem to jednak coś więcej – to wspaniała powieść historyczna, ze wszystkimi cechami tego gatunku, a na dodatek psychologiczno-biograficzna, ale można by nazwać ją również wnikliwą charakterystyką, a nawet puszczając wodze fantazji, historyczną charakterystyką porównawczą. Dużo miejsca poświęca bowiem sylwetce wielkiej przeciwniczki Marii Stuart – Elżbiecie I. Trochę mi wstyd, że nie miałam zaufania do Zweiga-biografa, bo już pierwszy rozdział rozwiewa wszystkie wątpliwości. Dawno nie emocjonowałam się tak powieścią znając wcześniej (i to dokładnie) losy bohaterów, mając też pełną wiedzę na temat braku „happy endu” i tragicznego finału. Może nie jestem w swojej ocenie obiektywna, ale tak może pisać tylko pisarz genialny. Jak przyciągnąć uwagę czytelniczki i opowiedzieć jej historię, którą ona już zna, w taki sposób, aby z niezadowoleniem odrywała się od lektury i nie mogła doczekać się powrotu do niej - to chyba chciałoby wiedzieć wielu autorów. W tej opowieści nie przeszkadzał mi nawet trochę staroświecki styl, który należy zapewne przypisywać tłumaczeniu Marii Wisłowskiej. Pierwsze ukazało się w już 1936 roku podpisane pseudonimem Melania Wasermanówna. Marii Wisłowskiej zawdzięczamy również tłumaczenia innych powieści Zweiga, Hansa Fallady i wielu innych. Emocjonalny, żarliwy sposób narracji podkreśla jeszcze osobisty i zaangażowany stosunek narratora do postaci i wydarzeń, przypominając nawet momentami „coś” na kształt eposu rycerskiego prozą. Nie oznacza to jednak, że współczesne tłumaczenie Zweiga nie dałoby nam nowego spojrzenia na tę powieść. Myślę, że zamiłowanie autora do psychologii mogło być jednym z powodów zwrócenia uwagi właśnie na tą, bardzo szczególną w postać. Nie tylko wyjątkowo tragiczną, ale w niespotykany sposób niejednoznaczną. I nie mam tu na myśli wyłącznie opinii o niej, które są skrajnie różne. Nie wiem, czy potrafiłabym opowiedzieć się po którejś ze stron konfliktu, zwłaszcza, że zazwyczaj stronnicy lub przeciwnicy Marii Stuart mają (jak my wszyscy) tylko ograniczoną wiedzę na temat faktów. Zbyt dużo w tej historii niedopowiedzeń, kłamstw, intryg i polityki, aby można było pokusić się o taką ocenę. Należałoby też sprecyzować, czy to analiza życia władcy, czy człowieka. I tu pojawiają się kolejne wątpliwości, bo jeśli oceniamy kobietę, a nie królową, to czy powinniśmy użyć współczesnych kategorii moralnych, czy ocenić ją przykładając szesnastowieczną miarę. Może nawet należałoby powiedzieć średniowieczną, bo chociaż w Europie zaczął się renesans, to Szkocja tkwiła jeszcze wciąż w średniowieczu. Stefan Zweig jest biografem sprawiedliwym, nieoceniającym, a nawet po ludzku współczującym i łagodnym. Nie oszczędza swojej bohaterki, nie gloryfikuje, ale próbuje wskazać momenty, w których, jego zdaniem, Maria Stuart popełnia błędy, bo poza wszelkimi tragicznymi okolicznościami niesprzyjającego losu, to jej własne działania i decyzje sprowokowały lawinę nieszczęść. Jedno jest pewne, że była władczynią która poniosła klęskę jako królowa i jako kobieta. Może nawet to kobieta pokonała królową, bo zaledwie dwa lata życia, kiedy jej uczuciowość i namiętność wzięły górę nad racjonalnym działaniem, zaważyły na losie Marii Stuart i jej otoczenia. „Rzadko kiedy los rozpętuje taki czar śmierci wokół jakiejś jednej postaci kobiecej: jak ponury magnes wciąga wszystkich mężczyzn ze swego otoczenia w fatalny krąg. Kto przetnie jej drogę, bez względu na to, czy przychylny, czy nieprzychylny dla niej, ten ściągnie na siebie nieszczęście i gwałtowną śmierć. Nienawiść do Marii Stuart nie przyniosła nikomu szczęścia. Ale jeszcze ciężej odpokutowali ci, którzy odważyli się ją pokochać” [2]. To właśnie tym wydarzeniom autor poświęca większą część swojej uwagi, nie zaniedbując jednak okresu dzieciństwa i młodości we Francji, krótkiego małżeństwa z Franciszkiem II (królem Francji) i ostatniego aktu dramatu, kiedy odsłania kulisy uwikłania Marii Stuart w spisek przeciwko Elżbiecie I. Postać Marii Stuart nie jest z pewnością przykładem pozytywnej heroiny, ale może właśnie dlatego do dziś budzi wiele emocji. W 2023 roku zostały odnalezione, a raczej rozszyfrowane, listy jej autorstwa z lat uwięzienia, które znajdowały się w zdigitalizowanych zbiorach Biblioteki Narodowej Francji. Odkrycie okrzyknięto sensacją historyczną, a być może to jeszcze nie koniec i obecna w wyobraźni potomnych Królowa, da nam jeszcze więcej powodów do podtrzymania zainteresowania swoją królewską osobą. Nawiązania nasuwają się zresztą na każdym kroku – przecież panująca w Wielkiej Brytanii rodzina Windsorów to też potomkowie Marii Stuart. To była świetna lektura: napisana z pasją i mądrością, z dbałością o szczegóły i panoramę szesnastowiecznej Europy, kreśląca psychologiczne portrety dwóch kobiet, które wpłynęły na jej losy. Jestem pewna, że odpowiednia zarówno dla pasjonatów historii, jak poszukiwaczy przygód, a nawet tych, których bardziej od przeszłości fascynują uczuciowe perypetie bohaterów. [1] Stefan Zweig, „Maria Stuart”, przeł. Maria Wisłowska, Wyd. „Śląsk”, 1986 r., s. 17. [2] Tamże, s. 65.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na102 miesiące temu
Smok w herbie. Królowa Bona Halina Auderska
Smok w herbie. Królowa Bona
Halina Auderska
Autorka, wnuczka zesłańca syberyjskiego. W trakcie obrony stolicy w 1939 r. pełniła służbę jako pielęgniarka. W okresie okupacji uczestniczyła w tajnym nauczaniu. Była sanitariuszką i żołnierzem ZWZ - AK, ps. Nowicka, w powstaniu warszawskim pełniła funkcję prasowego sprawozdawcy wojennego będąc bliską współpracownicą Jana Rzepeckiego. Odznaczona Orderem Virtuti Militari V klasy oraz dwukrotnie Krzyżem Walecznych, posiadała stopień kapitana. W 1964 r. podpisała list pisarzy polskich, protestujących przeciwko listowi 34 wyrażając protest przeciwko uprawianej na łamach prasy zachodniej oraz na falach dywersyjnej rozgłośni radiowej Wolnej Europy kampanii oczerniającej PRL [ sic ! ]. W latach 1983/86 prezes ZLP ( od 1986 r. prezesem honorowym ) W latach 1981/83 członek prezydium FJN, członek prezydium TRK Patriotycznego [sic !] Ruchu Odrodzenia Narodowego, następnie RK PRON. W 1983 r. wybrana w skład prezydium KR Tow. Przyjaźni Polsko - Radzieckiej. W latach 1980/89 posłanka na sejm. I co mam teraz zrobić ? Jak ocenić postępowanie pisarki ? Z taką np. Szymborską nie ma problemu, paskudny, wzorcowy komuch !!! Eee, napiszę coś o książce. Tytuł nawiązuje do herbu Sforzów, smok połykający dziecko, co symbolizowało jej włoskie pochodzenie i siłę. Akurat tej, Bonie żonie Zygmunta Starego nie brakowało. W książce łączącej fakty historyczne z fikcją literacką przedstawiona jest jako kobieta inteligentna, energiczna, ale osamotniona i niezrozumiała przez polskie otoczenie. Książka odzwierciedla z wielką dbałością o szczegóły obraz renesansowego Krakowa. POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na81 miesiąc temu
Pani Walewska Wacław Gąsiorowski
Pani Walewska
Wacław Gąsiorowski
Czy słyszeliście kiedykolwiek o polskiej kochance Cesarza Francuzów? Marii Walewskiej, której uroda podobno urzekła Napoleona? Jest to historia, która zdecydowanie ma swój klimat, niepowtarzalny, autentyczny i wyjątkowy. To książka z innej epoki. Nie każdy doceni jej walory, nie każdy wczuje się w sytuację młodej kobiety, którą wydali za mąż za starca, nie każdy doceni ją jako źródło wiedzy o epoce. Inna konwencja, maniery i inne ideały. To głęboko osadzona w ówczesnej rzeczywistości rzecz o powinnościach. Kobiety wobec mężczyzny i Walewskiej wobec Ojczyzny, złożonej na jej ołtarzu. Historia napisana z rozmachem, odrobinę afektowana i patetyczna, ale napisana z wielką wrażliwością rzecz o miłości, patriotyzmie i obowiązkach wobec powyższych. Dużo tu historii, obyczajowości i powinności, ale to też wizerunek kobiety na tle epoki. Wizerunek, którego nie chcielibyśmy dzisiaj powielać ani udostępniać. Kompletnie zależnej od innych. Nie mogącej o sobie decydować. Jej kreacja i obraz budzą sympatię odbiorcy, początkowa niewinność i opór wobec zdrady, wątpliwości i niepewność tylko dodają jej uroku. Jak to było naprawdę? Relacja Marii z bratem także wzbudziła u mnie wiele emocji. Wywołała smutek i zażenowanie. Małżeństwo z magnatem Walewskim, wycofanym juz z życia dworskiego pokazuje ogromną przepaść jaka dzieliła Marię i jej męża. Potem spotkanie z Napoleonem i " pchanie" Marii w ramiona Francuza, a nóż coś " ugra" dla Polski? Czyta sie lekko, pomimo stylizacji i francuskich wtrąceń. Bale, karoce, dwór, intrygi i cała plejada dworzan, polityków, doradców, w tle epoka napoleońska. Jej kwintesencja. Polityczne nadzieje na zmiany względem Polski. Połączenie fikcji literackiej i prawdy historycznej. Warto przeczytać. Dla wielbicielek romansów historycznych! 8/10
Ficunio - awatar Ficunio
ocenił na816 dni temu
Torquemada Jerzy Cepik
Torquemada
Jerzy Cepik
117/2025 Nie zapomnę swego dysonansu poznawczego, kiedy to w słoneczny majowy dzień siedzieliśmy zziajani w cieniu kawiarnianego parasola na Placu Corredera w Kordobie i z rozkoszą popijaliśmy sangrię z dzbanka wyłożonego lodem… Wspaniała przestrzeń, bodaj największy z andaluzyjskich placów miejskich, otoczony wspaniałymi zabytkami i otulony historią. No właśnie: historią. Popijając wino – równolegle czytałem o tym miejscu i jego przeszłości. I w ramach tego dysonansu – słodka sangria stawała się nieco cierpka, kiedy czytałem o widowiskowych egzekucjach, jakich dokonywała tu Inkwizycja. Kilkaset lat przed realizacją zamówienia przez naszego kelnera – inkwizycyjny terror realizował tu ostateczne stadium swej walki z tzw. herezją, czyli po prostu – palił ludzi, zarówno in persona, jak i in effigie (symboliczne spalenie podobizny „heteryka” którego – jeszcze – nie udało się sięgnąć Trybunałowi). Plac Corredera nadawał się do tego idealnie – dzięki jego rozmiarom i przestronności można tu było spędzić spory tłum, by terroryzować go strachem, a tym samym trzymać społeczeństwo w ryzach tzw. „porządku religijnego”. Tomás de Torquemada bez wątpienia był człowiekiem obłąkanym. Ale nie w znaczeniu postradania zmysłów i zachowań irracjonalnych: pochłonęło go szaleństwo wynikające z postępującej żądzy władzy, zatracił się w swej idee fixe, czyli ślepej i bezgranicznej nienawiści do Żydów i Maurów, a swoje „życie i twórczość” podporządkował imperatywowi wyniszczenia lub wygnania z Hiszpanii marranów, czyli Żydów konwertytów, którzy przyjęli chrzest, oraz morysków – chrześcijan pochodzenia arabskiego. Mariaż religii i władzy od zarania dziejów stanowił ludobójcze połączenie - Torquemada zaś idealnie trafił w swój czas: obsesja Izabeli i Ferdynanda, władców Hiszpanii, na punkcie zakończenia rekonkwisty wymagała nieustającego dopływu gotówki, a tej w dużej mierze dostarczała Suprema dokonując, pod pretekstem obrony czystości wiary, konfiskat majątków co bogatszych obywateli, głównie Żydów, oskarżanych o sprzeniewierzenie. Inkwizycja kojarzy się powszechnie ze stosami, ale to perspektywa wiodąca na poznawcze manowce. Inkwizycyjny terror miał o wiele szerszy repertuar środków represji a skala jego zasięgu w Hiszpanii końca XV wieku – mogłaby imponować samemu Stalinowi. Mam ciary na plecach, gdy pomyślę, że gdyby nie zdecydowany sprzeciw Izabeli – Wielki Tancerz Triany zrównałby z ziemią Alhambrę po zdobyciu Grenady… Piromańskie zapędy Tomasa kierowały się w równym stopniu, a może nawet bardziej, ku „paleniu myśli”, a więc walki z nauką, sztuką i postępem. Z – nomen omen – gorącym zapałem Suprema zamieniała w popiół setki tysięcy rękopisów oraz druków. Zatrzymano wtedy w Hiszpanii naukowy postęp i rozwój na całe pokolenia. Niewielu także wie – to nie wiedza podręcznikowa – że mało brakowało, a Kolumb nigdy nie podniósłby kotwicy Santa Marii: Torquemada nigdy by na to nie pozwolił i można rzec metaforycznie, iż suszył już drewno dla Kolumba. Wszak sugerowanie przez żeglarza istnienia czegoś za wielką wodą było głoszeniem wizji, o której nie ma słowa w Biblii. A to już herezja pełna gębą. Tylko konsekwentny upór Izabeli, a raczej – jej słabość do wizji potencjalnych zysków, jaką roztaczał kontrowersyjny nawigator, pozwolił na sfinansowanie skromnej wyprawy, która przesądziła potem o losach świata. Ale to już inna historia... Książka Jerzego Cepika jest kapitalnym połączeniem historycznego reportażu z powieścią historyczną. Jest w zamierzeniu Autora fabularyzowaną, biograficzną, opowieścią o „życiu i twórczości” kościelnego zbrodniarza, ale także relacją na temat ówczesnej Hiszpanii a nawet Europy. Lektura to niełatwa: wielu osobom specyficzna narracja Cepika nie przypadnie do gustu, ale też wielu z tych, którzy narzekają na to w swych opiniach – wydaje się zupełnie nie zdawać sprawy z celowości tych autorskich zabiegów, tym samym nie rozumieć przyjętej przez Autora konwencji. Lubię książki, które pozostawiają mnie z niedosytem. A mam apetyt na Muzeum Inkwizycji w Sewilli.
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na97 miesięcy temu
Katarzyna II Władysław Andrzej Serczyk
Katarzyna II
Władysław Andrzej Serczyk
Caryca Katarzyna II była wielką postacią, bez względu na Polaków stosunek do niej (romans? z Poniatowskim, udział w rozbiorach). Pan Władysław Andrzej Serczyk jest mi dobrze znany, gdyż podczas studiów na wydziale historii, często zdarzało mi się sięgać po pozycje przez niego napisane. Książka, którą dostajemy do rąk wydaje się być dziełem kompletnym, choć może nie do końca. Pokazuje nam losy władczyni, która nie będąc Rosjanką, musiała, w całkiem dla niej obcym środowisku i językowo i kulturowo, odnaleźć się w miarę szybko, żeby nie zostać pożartą przez czyhające na nią zewsząd harpie. Udało się to jej pod każdym względem, więc jej siła charakteru, bezkompromisowość w działaniu jest niezaprzeczalna. To, że dla nas jej działania nie były korzystne, to już inna historia... Autor bazuje na źródłach historycznych mniej lub bardziej dla współczesnych odbiorców przystępnych, pisząc dzieło ponadczasowe, które czyta się z ogromną przyjemnością, momentami niczym powieść sensacyjną. Forma, treść i język w moim odczuciu są jak najbardziej poprawne, a informacje, z którymi zostajemy zapoznani, chwilami szokują. Autor stara się być obiektywny w swojej ocenie i neutralny, pomimo ciążących na nim faktów z panowaniem carycy związanych. Myślę, że jest to dobra lektura zarówno dla zainteresowanych tematem, jak i dla zupełnych laików. Dowiadujemy się z niej kim była i z czym musiała się zmagać Zofia Fryderyka Augusta. Jak wiele dobrego i złego w swoim 30-letnim władaniu Rosją zrobiła. Polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na73 miesiące temu
Piotr Wielki Władysław Andrzej Serczyk
Piotr Wielki
Władysław Andrzej Serczyk
Odwrotnie niż u Troyata, autor jest raczej pozytywnie nastawiony do cara i Rosji. „Ciekawe” jest np. stwierdzenia, że car bardzo pragnął pomóc Rzeczpospolitej w czasie wojny północnej, a to raczej nie wdzięczni, skłóceni ze sobą Polacy nie zawsze chcieli tą pomoc odebrać. Przemilcza (poza jednym podsumowującym zdaniem o oszustwach i naciąganiu w układach politycznych) granie na konfliktach interesów elektora Saksonii i magnatów Rzeczpospolitej, zawieranie nie wiążących go zbytnio umów czy też całą politykę utrzymania obozu sasko-polskiego w wojnie by samemu w spokoju odbierać Szwecji Inflanty. Opisując czasy wielkiej wojny północnej autor oddala się od postaci Piotra, skupia się raczej na przebiegu wojny północnej, a więc szlaku działań rosyjskich bojów (co nieco porusza wojnę polsko szwedzką, jeszcze bardziej skrótowo opisuje duńskie i pruskie zmagania). W książce znajdziemy dość dobry opis sukcesów carskich na frontach 1702-1710). Zdecydowanie trzeba polecić lektury uzupełniające: „Piotr I, August II i Rzeczpospolita 1697-1706” Jacka Burdowicza-Nowickiego Jest to lektura trudna, długa i szczegółowa, dotycząca dogadywania się Augusta II z carem w sprawach kontynuowania wojny przeciwko Szwecji. Najlepiej zasiąść do niej po kilku lekturach o wojnie północnej i jej aktorach co by znać kontekst poszczególnych porozumień sasko-rosyjskich i polsko-rosyjskich. Autor szczegółowo wyjawia sposób oplatania sieci wokół Augusta i Rzeczpospolitej przez cara Piotra zwanego wielkim. W książce Burdowicza można znaleźć to czego próżno szukać w biografiach Piotra - nie tylko tego jaki był wobec własnych poddanych, ale jak konstruował umowy międzynarodowe, z myślą o tym jak się z nich nie wywiązywać (dawanie subsydiów na wojsko, zwrot Kijowa, Białej Cerkwii i innych terenów zajętych w ramach działań wojennych) i ewentualnie móc zarzucać stronie przeciwnej łamanie ich postanowień (np. nakazanie stronie polskiej utrzymywania wielkiej armii składającej się głównie z piechoty, gdy w armii tej zawsze przeważała jazda). W tym jakie odnosił z nich korzyści. Autor opisuje również rozbieżne cele Augusta II i cele negocjatorów polskich, co było też dobrą okazją dla cara do rozgrywania pierwszego przeciwko drugim. Peter the great Struggle for Power 1671-1725. [Paula Bushkovitch](https://www.goodreads.com/author/show/74925.Paul_Bushkovitch)a „ Westphalen commented that Evdokiia herself had been in danger of her life: ``if the tsar knew the history of King Henry VIII [of England] I would not bet fifty ducats on her life.'' „ Autor skupia się na grze i zmianie możnych u władzy na dworze cara oraz kłótniach między oficerami wojsk rosyjskich (Mienszykow, Szeremietiew, Apraksin, Repnin, Ogilvy). Opisuje wzrost władzy Mienszykowa, narastający w związku z tym opór starej grupy władzy bojarów i innych faworytów carskich, zakończonych niemrawymi działaniami na froncie Meklemburskim (ugodowość Prus i Mienszykowa wobec Szwecji, przy woli kontynuacji wojny przez Danię) i wielką aferą korupcyjną Mienszykowa i Apraksina (ten drugi pogrążył się żartem, którym chciał ratować Mienszykowa, że wszyscy na dworze kradną i nie zostało by ludzi do służby dla cara). Bardzo dużo miejsca autor poświęca śledztwu i procesowi w sprawie zdrady i ucieczki syna Aleksego z kraju (poszukiwanie współwinnych ucieczki, doszukiwanie się spisku na życie cara). Z ciekawostek Bushkovitch analizuje hipotetyczny scenariusz wielkiej wojny północnej. Wg niego w 1708-9 Karol XII, zachęcony udaną historią w nadaniu korony Leszczyńskiemu w Polsce, liczył na podobny scenariusz w Rosji. Spodziewał się buntu kilku możnych, starowierców i bojarów, którzy stanęli by po stronie syna Piotra - carewicza Aleksego. Myślał ponoć, że taki bunt syna przeciw ojcu pozwoli mu na koronację kolejnej proszwedzkiej marionetki (czy też jak rzeklibyśmy o postaciach w średniowieczu kreatury). Autor tłumaczy to niepowodzenie wprowadzeniem przez cara systemu wielkich obszarowo gubernii w Rosji, w których zaangażował największych graczy, w tym tych najbardziej opozycyjnych wobec jego osoby.
Slawinio - awatar Slawinio
ocenił na61 rok temu

Cytaty z książki Lwie serce

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Lwie serce