
Dobre żony

- Kategoria:
- klasyka
- Format:
- papier
- Cykl:
- Małe kobietki (tom 2)
- Tytuł oryginału:
- Good wives
- Data wydania:
- 2020-01-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-01-15
- Liczba stron:
- 444
- Czas czytania
- 7 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788377795972
- Tłumacz:
- Zofia Grabowska
Louisa May Alcott opowiada dalsze dzieje „małych kobietek”.
Dobre żony to książka dla wszystkich, którzy chcą poznać dalsze losy małych kobietek - poważnej Meg, roztrzepanej Jo, łagodnej Beth i wytwornej Amy.
Upłynęło kilka lat i dziewczęta powoli wkraczają w inny świat, dorośleją, zmieniają się, przeżywają smutki i rozczarowania, nawet tragedie, ale jednocześnie życie nie skąpi im także radosnych i szczęśliwych chwil. Cztery siostry - cztery różne drogi życiowe.
Zanim znów podejmiemy nasza opowieść i spokojnie udamy się na ślub Meg, powinniśmy najpierw poplotkować nieco o rodzinie Marchów. Na wypadek gdyby któryś ze starszych czytelników uważał, że w historii tej zbyt wiele mówi się o „miłości” (nie sądzę, by młodsi czytelnicy mieli podobne zastrzeżenia),mogę tylko powtórzyć słowa pani March: – Czegóż innego można się spodziewać, kiedy w domu są cztery wesołe dziewczęta, a nie opodal pełen werwy, młody sąsiad?
Kup Dobre żony w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Dobre żony
Dopiero teraz przeczytałam „Małe kobietki” i ich kontynuacje „Dobre żony”, amerykańską powieść autorstwa Louisy May Alcott, wydaną po raz pierwszy w roku 1868. Louisa May Alcott w prosty, przyjemny sposób przedstawiła rodzinę Marchów, od momentu, kiedy ojciec rodziny jest poza domem, ponieważ bierze udział w wojnie, aż do momentu kiedy córki dorastają i układają sobie własne życie. Przez oba tomy płynie się czytelniczo. Rodzina żyje w zgodzie i spokoju, ale nie oznacza to, że rodzina nie ma problemów. Owszem, ma i to dość dużo. Natomiast sposób w jaki je pokonują, okazując wzajemną miłość, szacunek i pomoc, wzbudza podziw. Dziewczęta wyrastają z marzeń, zderzają się z trudami i przeciwnościami życia codziennego, które lepiej lub gorzej udaje im się pokonać. Siotrzana miłość i przywiązanie, wsparcie, przebija z każdej strony książki. Pięknie pokazana jest wspierająca rola matki i ojca. Autorka przedstawia nam obraz nieco wyidealizowany, zapewne mający być wzorem stosunków rodzinnych w tamtym czasie. Z książki emanuje ciepło, dobroć, uczciwość, przywiązanie, poświęcenie dla rodziny i najbliższych. Wartości, które dzisiaj są również aktualne w życiu rodzinnym. Czytając tę powieść należy wziąć pod uwagę przede wszystkim czas i okoliczności w jakich toczy się akcja. Dziś życie, jakie prowadzi rodzina Marchów jest niemożliwe. Niemniej, można o nim poczytać, pomarzyć, poznać obyczaje tamtych czasów i zwolnić codzienne tempo. W mojej ocenie, to klasyk literatury pełen uroku, wzbudzający pozytywne emocje.
Oceny książki Dobre żony
Poznaj innych czytelników
3938 użytkowników ma tytuł Dobre żony na półkach głównych- Przeczytane 2 261
- Chcę przeczytać 1 599
- Teraz czytam 78
- Posiadam 730
- 2020 58
- Ulubione 55
- 2020 53
- 2021 51
- Chcę w prezencie 45
- Klasyka 41






















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dobre żony
Druga część cyklu o siostrach March. Meg, Jo, Beth i Amy dojrzewają. Meg szykuje się do ślubu z ukochanym Johnem i zaznaje pierwszych radości i zmartwień młodej mężatki. Jo pragnie zachować niezależność i spełniać się w pisaniu powieści, podczas gdy jej sąsiad Laurie darzy ją coraz silniejszym uczuciem. Amy wyjeżdża z ciotką za granicę i odnajduje pasję do malarstwa, a Beth skrywa pewną tajemnicę, która zmieni życie rodziny na zawsze. Jednak siostry zawsze mogą liczyć na wsparcie kochającej rodziny.
Kiedy pierwszy raz czytałam ,,Małe kobietki” bardzo mi się podobały, ale jednocześnie byłam lekko zawiedziona, że jest to powieść bardziej dla dzieci, niż coś w stylu Jane Austen czy sióstr Bronte. Za drugim czytaniem, świadoma już konwencji, bawiłam się znacznie lepiej i doceniłam to ciepło i harmonię, które biją z tych książek. W przypadku ,,Dobrych żon” na korzyść działa też to, że bohaterki są już dorosłe i stają przed dojrzałymi problemami jak małżeństwo, macierzyństwo, wybór drogi życiowej czy strata bliskiej osoby. Nadal jest tu moralizowanie, szczególnie w wątku małżeństwa Meg czy pisarskiej kariery Jo, ale nie raziło mnie to tak bardzo, bo właśnie ciepło, czułość i delikatny humor, z jakim pisała Alcott, sprawia, że rzeczywiście podejście do życia rodziny March wydaje się pociągające. Podobnie jak w pierwszym tomie widać też, że pod tą warstwą dydaktyczną, jest sporo odważnych myśli, chociażby krytyka zbyt swobodnego wychowywania chłopców, w domyśle – pozwalania im na używki czy przelotne romanse. Styl też wydawał mi się nieco dojrzalszy i bogatszy niż w pierwszym tomie, i tu powtórzę to, co często zaznaczam przy klasykach – od czasu do czasu czuję potrzebę obcowania z tak pięknym, dopracowanym, artystycznym językiem, jakiego raczej we współczesnej się nie spotyka.
W pierwszym tomie moimi ulubienicami były Meg i Jo, tak odmienne, ale silnie ze sobą związane. W tym wypadku trochę żałuję, że Meg zeszła na dalszy plan i jej rola ograniczyła się do perypetii małżeńskich, chociaż rozumiem, że autorce zapewne chodziło o pokazanie różnych losów kobiecych i jak najbardziej uważam drogę Meg za wartościową. Jo jest postacią, którą nadal bardzo lubię i o której dobrze mi się czyta. Jest to chyba mój ulubiony ,,self insert” autorski – nie ukrywam, że mam problem z Lizzy Bennett, bo mam wrażenie, że bardzo widać, że była wzorowana na Austen i zbyt często podkreślało się, że jest taka wyjątkowa i ,,ponad” swoimi siostrami i innymi kobietami; mam też podobny problem z Agnieszką Niechcic, połączony dodatkowo z tym, że Dąbrowska wrzuciła do jej historii tyle elementów własnego życiorysu, chwilami niezwiązanych z fabułą, że czułam się, jakbym wnikała w czyjeś prywatne sprawy. Tutaj Jo jest ewidentnie wzorowana na Alcott, ale jednocześnie ma mnóstwo wad i wcale nie jest kreowana na tą najlepszą z sióstr czy na kogoś, od kogo mamy się uczyć. Wiem, że jej wątek miłosny był wymuszony przez wydawcę, ale bardzo mi się podobał i trochę kojarzył mi się z takimi wątkami u Montgomery – z pozoru mało romantycznymi, ale w gruncie rzeczy pięknymi. Beth jest chyba najmniej interesującą siostrą, taką oderwaną od realnego świata i będącą bardziej symbolem, natomiast w tym tomie ogromnie doceniam rozwój Amy. Początkowo bałam się, czy ona nie będzie tym typem, przy którym jej siostry mają wypaść lepiej, ale ostatecznie Alcott bardzo fajnie opisała jej dojrzewanie, nabranie pokory, ale przede wszystkim to, że pewne zachowania Amy, które mogły być irytujące, wynikają z takich cech jak duma, ambicja czy zdrowy rozsądek i w innych okolicznościach mogą być bardzo dobrze wykorzystane. Przyznam, że obawiałam się, jak wypadnie jej relacja z Lauriem, bo w ,,Małych kobietkach” urzekła mnie jego znajomość z Jo… I mam trochę zastrzeżeń, było kilka zdań, które brzmiały, jakby Laurie po prostu się pocieszył i z rozwagi wybrał kolejną siostrę, żeby dołączyć do rodziny March, ale może to po prostu źle dobrane słowa. Ostatecznie podobał mi się rozwój ich wątku, drobne gesty i zdarzenia, które ich zbliżyły, i płynący z tego morał jest mi bliski – że prawdziwa miłość powinna być odwzajemniona i budowana w codzienności, a uporczywe trwanie przy kimś, kto cię odrzucił, nie jest romantyczne czy zmysłowe, a dość niepokojące.
Ostatnio czytałam sporo trudnych, nawet kontrowersyjnych książek i może potrzebowałam dla odmiany czegoś uroczego i spokojnego, ale nie zmienia to faktu, że znakomicie czytało mi się tę powieść, trochę jak serię o Ani Shirley – są tu smutne zdarzenia, ale przede wszystkim z tej pozycji bije miłość i nadzieja.
,, (…) miłość jest jedyną rzeczą, jaką możemy zabrać ze sobą, i która ułatwia nam rozstanie się z życiem.”
Druga część cyklu o siostrach March. Meg, Jo, Beth i Amy dojrzewają. Meg szykuje się do ślubu z ukochanym Johnem i zaznaje pierwszych radości i zmartwień młodej mężatki. Jo pragnie zachować niezależność i spełniać się w pisaniu powieści, podczas gdy jej sąsiad Laurie darzy ją coraz silniejszym uczuciem. Amy wyjeżdża z ciotką za granicę i odnajduje pasję do malarstwa, a Beth...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiężko mi przychodzi czytanie tej serii, bo w gruncie rzeczy jej nie rozumiem. W obecnych czasach, o ile korpus jest dobry, tak wiele nauk jest nieaktualnych, a nawet krzywdzących. Trudno ją uznać za oddającą swoje czasy, bo jest zbyt idealizowana. Nie widzę też odpowiedniej docelowej grupy wiekowej. Młodszy czytelnik nie będzie miał tyle skupienia, bo nie jest to nic ekscytującego i utrzymującego uwagę. Starszy raczej nic z tego nie wyciągnie.
Jedyna prawdziwość tego taka, że tej z najgorszym charakterem udało się wszystko, co sobie założyła. Z tą najlepszą życie obeszło się najgorzej. Najbardziej niezależnej i wolnej nikt nie rozumie. Ostatnia znów jest tak nastawiona na bycie „idealną” w oczach innych, że nigdy nie zastanowiła się, co sama chce.
Wątpię jednak, aby te wnioski były w założeniu autorki.
Ciężko mi przychodzi czytanie tej serii, bo w gruncie rzeczy jej nie rozumiem. W obecnych czasach, o ile korpus jest dobry, tak wiele nauk jest nieaktualnych, a nawet krzywdzących. Trudno ją uznać za oddającą swoje czasy, bo jest zbyt idealizowana. Nie widzę też odpowiedniej docelowej grupy wiekowej. Młodszy czytelnik nie będzie miał tyle skupienia, bo nie jest to nic...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznaję, że nie umiem jej ocenić w oderwaniu od części pierwszej. Ta też momentami mnie wzruszała, podobał mi się opis zdezorientowanego reakcjami Jo profesora, ale właściwie... ucieszyłam się, kiedy książka się skończyła. I nie zamierzam do niej wracać. Po kontynuację raczej też nie sięgnę. Czy to wystarczy za recenzję?
Dla młodziutkich panienek jest to pozycja dość bezpieczna, choć pewne poglądy na małżeństwo i rodzicielstwo mimo wszystko mnie raziły (gryząca się w język żona z późniejszym komentarzem narratora o tym, że "szczera (sic!) rozmowa dobrze im zrobiła" to był dla mnie szczyt).
Zakończenie lepsze, niż w większości (wszystkich? Ale wszystkich nie widziałam) ekranizacji.
Fanką nie zostanę.
Przyznaję, że nie umiem jej ocenić w oderwaniu od części pierwszej. Ta też momentami mnie wzruszała, podobał mi się opis zdezorientowanego reakcjami Jo profesora, ale właściwie... ucieszyłam się, kiedy książka się skończyła. I nie zamierzam do niej wracać. Po kontynuację raczej też nie sięgnę. Czy to wystarczy za recenzję?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla młodziutkich panienek jest to pozycja dość...
Dobre żony Louisy May Alcott to kontynuacja jednej z najbardziej lubianych (także przeze mnie) i poruszających powieści w historii literatury obyczajowej. Drugi tom losów sióstr March przenosi czytelnika w kolejny etap ich życia, ukazując młode kobiety u progu dorosłości. Każda z nich podąża własną drogą, mierząc się z innymi wyzwaniami i marzeniami. Meg poszukuje stabilizacji i rodzinnego szczęścia, Jo zmaga się z kompromisami między niezależnością a uczuciem, Amy dojrzewa emocjonalnie i społecznie, a Beth - jak zawsze delikatna i cicha - pozostaje moralnym sercem tej opowieści. Autorka z niezwykłą wrażliwością pokazuje, że dorastanie to nie tylko spełnianie pragnień, ale także rozczarowania, straty i trudne decyzje.
Siłą powieści jest autentyczność emocji i uniwersalność przedstawionych problemów. Choć akcja osadzona jest w realiach XIX wieku, poruszane tematy - relacje rodzinne, przyjaźń, miłość, ambicje, odpowiedzialność - pozostają zaskakująco aktualne. Louisa May Alcott nie idealizuje dorosłości; pokazuje ją jako proces pełen prób, w którym radość przeplata się ze smutkiem, a szczęście wymaga poświęceń.
Na szczególne uznanie zasługuje sposób, w jaki autorka kreśli więź między siostrami. Pomimo różnic charakterów i życiowych wyborów, Meg, Jo, Beth i Amy potrafią się zjednoczyć, by wspierać się w obliczu przeciwności losu. Ta solidarność i wzajemne zrozumienie stanowią fundament całej historii i są jednym z powodów, dla których Dobre żony od lat wzruszają kolejne pokolenia czytelników.
Podsumowując: Dobre żony to powieść piękna i poruszająca, niosąca ze sobą przesłanie o sile miłości, przyjaźni i wartości rodzinnych. Drugi tom Małych kobietek nie tylko rozwija znaną historię, ale pogłębia ją emocjonalnie, pokazując bohaterki w momentach przełomowych dla ich dalszego życia.
To obowiązkowa lektura dla każdego, kto pokochał pierwszy tom. To książka o pożegnaniach z dzieciństwem i szukaniu własnej drogi w świecie, który narzuca sztywne ramy. Choć bywa sentymentalna, jej serce bije autentycznością. Nawet jeśli nie zgadzasz się z wyborami sercowymi Jo (kto z nas się zgadzał za pierwszym razem?),nie sposób odmówić tej historii magii.
Klasyka, która starzeje się z godnością. Idealna dla fanów opowieści obyczajowych i literatury z duszą.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję
Wydawnictwu W.A.B
#współpracabarterowa
#współpracarecenzencka
#współpracareklamowa
Dobre żony Louisy May Alcott to kontynuacja jednej z najbardziej lubianych (także przeze mnie) i poruszających powieści w historii literatury obyczajowej. Drugi tom losów sióstr March przenosi czytelnika w kolejny etap ich życia, ukazując młode kobiety u progu dorosłości. Każda z nich podąża własną drogą, mierząc się z innymi wyzwaniami i marzeniami. Meg poszukuje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW "Dobrych żonach" małe kobietki stają się kobietami – wkraczają w dorosłość. Spokojna domowa codzienność i młodzieńcze przygody ustępują miejsca słodko-gorzkim wyzwaniom dorosłego życia. Siostry March podążają za marzeniami i miłością, mierzą się z chorobą, stratą i presją społeczną, dokonują trudnych wyborów. "Dobre żony" to Meg, która pragnie rodzinnego szczęścia oraz Jo i jej literackie ambicje. To łamiąca serce choroba Beth oraz inspirująca przemiana Amy. To osobiste triumfy i porażki, chwile radości i rozpaczy –życie w przeróżnych barwach.
Ciepła, wzruszająca i pokrzepiająca książka. Historia dorastania, odkrywania siebie i szukania własnej drogi. Opowieść o sile siostrzanej więzi, pokonywaniu przeciwności losu i wzrastaniu, mimo trudów i smutków. O miłości, przyjaźni, marzeniach i szczęściu – bo prowadzą do niego różne ścieżki. O dobrym życiu i tym, co najważniejsze, najcenniejsze.
Ponadczasowy klasyk. Niezmiennie lubię i polecam.
W "Dobrych żonach" małe kobietki stają się kobietami – wkraczają w dorosłość. Spokojna domowa codzienność i młodzieńcze przygody ustępują miejsca słodko-gorzkim wyzwaniom dorosłego życia. Siostry March podążają za marzeniami i miłością, mierzą się z chorobą, stratą i presją społeczną, dokonują trudnych wyborów. "Dobre żony" to Meg, która pragnie rodzinnego szczęścia oraz Jo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dobre żony” zaczynają się tam, gdzie kończy się złudzenie. Jeśli „Małe kobietki” były opowieścią o niteczce nadziei na zmianę, entuzjazmie i wierze w to, że świat można ułożyć według własnych zasad, to ich kontynuacja staje się zapisem cichego zderzenia z bezwzględną rzeczywistością. Dziewczęce marzenia nie zostają gwałtownie złamane. One stopniowo blakną, przechodząc w formy akceptowalne społecznie, dojrzałe i „rozsądne”. To właśnie ta ciągłość między obiema częściami nadaje „Dobrym żonom” szczególną gorycz: czytelnik pamięta jeszcze energię pierwszego tomu i dostrzega, jak niewiele z niej może przetrwać bez strat. Rodzina March pozostaje moralnym centrum świata przedstawionego, ale w tej części wyraźniej widać, że jest to centrum zakorzenione w konkretnym czasie i porządku społecznym. Akcja rozgrywa się w Ameryce drugiej połowy XIX wieku — kraju po wojnie secesyjnej, w którym stare ideały wolności zderzają się z potrzebą stabilizacji. Rola kobiet, choć chwilowo poszerzona przez historyczne okoliczności, zostaje ponownie wpisana w ramy domu, małżeństwa i moralnej odpowiedzialności. Alcott, sama żyjąca w tym napięciu, nie opisuje rewolucji,a powrót do normy, który dla kobiet oznacza konieczność redefinicji siebie.Dom March jest zatem miejscem ciepła, ale także przestrzenią formowania postaw. To miejsce, w którym uczy się empatii, pracy nad sobą i rezygnacji — tej cichej, niemal niewidocznej, uznawanej za dowód dojrzałości. Wartości przekazywane przez parantelę nie są fałszywe, ale ich konsekwencje bywają bezwzględnie bolesne: każda z sióstr musi nauczyć się, że dorosłość nie polega na spełnieniu marzeń, lecz na umiejętnym ich ograniczaniu.Losy bohaterek układają się w różne warianty przystosowania do okrutnego świata, który ma już jasno określone oczekiwania wobec płci pięknej. Jedna z nich doświadcza, że małżeństwo (tak idealizowane w młodości),jest nieustanną pracą emocjonalną, wymagającą cierpliwości, rezygnacji z ambicji i pogodzenia się z codzienną przeciętnością. Jej historia brzmi szczególnie realistycznie, ponieważ Alcott nie upiększa tej drogi: miłość nie jest tu nagrodą, lecz zobowiązaniem.Inna bohaterka, bardziej świadoma mechanizmów społecznych, wybiera drogę kompromisu z pełną świadomością ceny. Jej ambicje nie znikają — zostają przekształcone. To postać, która najlepiej rozumie reguły świata, w jakim przyszło jej żyć, i potrafi się w nim poruszać bez złudzeń. W tym sensie staje się symbolem inteligencji przystosowania. Cechy szczególnie charakterystycznej dla kobiet epoki, które musiały walczyć nie otwarcie, lecz strategicznie.Najbardziej przejmująca pozostaje jednak obecność tej, która nie ma własnej drogi do „spełnienia”. Jej choroba i śmierć wpisane są w narrację bez dramatycznych akcentów, niemal szeptem. To jakby Alcott chciała pokazać, że w świecie rządzonym przez moralność i obowiązek nie każda historia ma prawo do sensu rozumianego jako sukces. Życie nie zawsze prowadzi do nagrody, a strata nie zawsze przynosi rozwój. Czasem pozostaje tylko cisza, z którą trzeba nauczyć się funkcjonować. Na tle tych losów najmocniej wybrzmiewa historia tej, która w „Małych kobietkach” była obietnicą wolności. W „Dobrych żonach” jej bunt zostaje oswojony, a niezależność — przeformułowana. Nie dochodzi tu do gwałtownej kapitulacji, lecz do stopniowego przesuwania granic tego, co możliwe. Praca, odpowiedzialność i troska o innych stają się nową formą ambicji. To rozwiązanie głęboko zakorzenione w realiach XIX wieku, gdzie kobieca wolność mogła istnieć jedynie w cieniu społecznej akceptacji.„Dobre żony” są więc książką polityczną w najcichszym z możliwych sensów. Przedstawiają, jak ideały młodości zostają dopasowane do świata, który nie przewiduje dla kobiet pełnej autonomii. Alcott nie burzy tego porządku, ale go odsłania. Z czułością, elegancją i świadomością. Pisze z wnętrza epoki, a nie ponad nią.Czytana dziś powieść może nużyć powolnością i dydaktyzmem. Może rozczarowywać brakiem wyrazistych konfliktów i radykalnych gestów. A jednak jej siła tkwi właśnie w tej powściągliwości. To opowieść o dorosłości jako sztuce godzenia się z tym, że nie wszystkie marzenia mają prawo przetrwać w niezmienionej formie. „Dobre żony” nie są, więc tylko kontynuacją fabularną „Małych kobietek”. Są kontynuacją doświadczenia. Opowieścią o tym, co dzieje się z ideałami, gdy przestają być bezpieczne, a stają się realne. I właśnie dlatego, mimo swojej miękkości, zostawiają po sobie niepokój: bo pytanie o cenę dojrzałości wciąż pozostaje otwarte.
„Dobre żony” zaczynają się tam, gdzie kończy się złudzenie. Jeśli „Małe kobietki” były opowieścią o niteczce nadziei na zmianę, entuzjazmie i wierze w to, że świat można ułożyć według własnych zasad, to ich kontynuacja staje się zapisem cichego zderzenia z bezwzględną rzeczywistością. Dziewczęce marzenia nie zostają gwałtownie złamane. One stopniowo blakną, przechodząc w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCała seria (Małe kobietki, Dobre żony, Mali mężczyźni, Chłopcy Jo) z pewnością przypadnie do gustu, tym którzy
- lubią niespieszną akcję,
- myślą z nostalgią o minionych czasach,
- pragną przeczytać prawdopodobną historię ( coś o zwykłych kłopotach i radościach dnia codziennego),ale ujętych w jakże pogodny sposób. Uważam, że to właśnie "atmosfera" książki zjednała jej tak wielu miłośnoików. Autorka buduje wspaniały klimat. (*Pomimo znacznych różnic charakterologicznych siostry potrafią się wspierać, a ich matka zdaje się byc pogodną, zrównoważoną osobą ... ) Podoba mi się też zainteresowanie bohaterek sztuką, oddawanie się literaturze; podejmowane własne próby pisarskie; wystawianie sztuk, które tak bardzo umilają życie rodzinne). Książka niezwykle inspiruje do tego, aby zadbać o domowy klimat, a może i stworzyć swój rodzinny określony zwyczaj miłego spędzania czasu;)
Cała seria (Małe kobietki, Dobre żony, Mali mężczyźni, Chłopcy Jo) z pewnością przypadnie do gustu, tym którzy
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to- lubią niespieszną akcję,
- myślą z nostalgią o minionych czasach,
- pragną przeczytać prawdopodobną historię ( coś o zwykłych kłopotach i radościach dnia codziennego),ale ujętych w jakże pogodny sposób. Uważam, że to właśnie "atmosfera" książki zjednała jej...
Cztery drogi do dorosłości – o miłości, stracie i dojrzewaniu w „Dobrych żonach” Louisy May Alcott
„Dobre żony” to poruszająca i dojrzała kontynuacja losów bohaterek znanych z „Małych kobietek”. Louisa May Alcott ponownie zaprasza czytelnika do domu Marchów, by opowiedzieć o dalszym dorastaniu czterech sióstr: rozsądnej Meg, niezależnej Jo, delikatnej Beth i ambitnej Amy. Autorka pokazuje moment przejścia z młodości w dorosłość – pełen radości, ale też rozczarowań, strat i trudnych wyborów. Jest to opowieść o codziennym życiu, pracy nad sobą, miłości i odpowiedzialności.
Rodzina Marchów wciąż pozostaje moralnym centrum powieści. Choć „z pozoru zdawało się, że w domu tym rządzi tylko pięć energicznych kobiet”, to pan March jest „głową, sumieniem, kotwicą i pocieszycielem rodzinnego kółka”. Ten cytat doskonale oddaje atmosferę domu, w którym panują wzajemny szacunek, ciepło i wartości wyniesione z wychowania. Alcott nie idealizuje jednak codzienności – pokazuje ją taką, jaka jest, z jej trudami i niedoskonałościami.
Każda z sióstr podąża własną drogą. Meg, jako żona i matka, uczy się, że „małżeńskie pożycie jest bardzo trudne i wymaga nieskończenie wiele cierpliwości i przywiązania”. Jej marzenie o idealnym domu zderza się z rzeczywistością, co czyni jej historię niezwykle realistyczną i bliską czytelnikowi. Jo pozostaje najbardziej niezależną i buntowniczą z sióstr March. Autorka przedstawia ją jako symbol wolności i sprzeciwu wobec narzuconych konwenansów. „Posuwała tak daleko zamiłowanie wolności i nienawiść do konwencjonalnych form”, że często wikłała się we własne sprzeczności i przez długi czas nie potrafiła odnaleźć się w świecie uczuć. Jo ceniła niezależność bardziej niż romantyczne uniesienia, a jej umysł rozwijał się szybciej niż serce, co wpływało na jej trudne decyzje życiowe. Szczególnie ważnym elementem jej historii jest praca pisarska i radość z samodzielnie zarobionych pieniędzy, które dawały jej poczucie wartości i samostanowienia. Jo odkrywa, że niezależność finansowa jest źródłem satysfakcji i wolności, co wyraża myśl: „Prawda, że majątek jest rzeczą bardzo pożądaną, ale i ubóstwo ma słoneczną stronę…”. Dzięki pracy uczy się odpowiedzialności, wytrwałości oraz wiary we własne możliwości. Bohaterka stopniowo dojrzewa także emocjonalnie. Musi zmierzyć się z krytyką, którą początkowo trudno jej zaakceptować, lecz z czasem zaczyna rozumieć jej wartość. Jak zauważa autorka, „Krytyka jest zbawienną rzeczą, bo otwiera oczy na niedostrzeżone zalety i wady”, a Jo bierze te słowa sobie do serca. Jej wewnętrzna przemiana, walka między pragnieniem niezależności a potrzebą bliskości oraz dojrzewanie do miłości czynią jej losy jednymi z najbardziej poruszających i najciekawszych wątków powieści.
Amy, początkowo zapatrzona w pieniądze, pozycję i „najlepsze towarzystwo”, stopniowo odkrywa, co naprawdę ma wartość. Jej przemiana pokazuje, że młodzieńcze ambicje mogą dojrzeć w mądrość i empatię. Beth zaś pozostaje cichym, ale niezwykle ważnym sercem rodziny. Jej choroba i śmierć są ukazane z ogromną delikatnością. To jeden z najbardziej wzruszających momentów powieści, szczególnie gdy pada myśl, że „miłość jest jedyną rzeczą, jaką możemy zabrać ze sobą, i która ułatwia nam rozstanie się z życiem”, nadają tej historii głęboki, uniwersalny sens.
„Dobre żony” to książka mądra, ciepła i ponadczasowa, pełna życiowych prawd. Pokazuje, że „życie i miłość wielką mają cenę, gdy są w pełnym rozkwicie”, a prawdziwe szczęście rodzi się z pracy, uczciwości i bliskości z innymi. Powieść czyta się jednym tchem, przeżywając wszystkie radości i smutki razem z bohaterami. To historia, która wzrusza, uczy i zostaje w pamięci na długo – pięknie napisana opowieść o dorastaniu, miłości i sile rodzinnych więzi.
Cztery drogi do dorosłości – o miłości, stracie i dojrzewaniu w „Dobrych żonach” Louisy May Alcott
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Dobre żony” to poruszająca i dojrzała kontynuacja losów bohaterek znanych z „Małych kobietek”. Louisa May Alcott ponownie zaprasza czytelnika do domu Marchów, by opowiedzieć o dalszym dorastaniu czterech sióstr: rozsądnej Meg, niezależnej Jo, delikatnej Beth i ambitnej Amy....
Dalsze losy sióstr March. Dziewczęta wkraczają w dorosłość konfrontując swoje i marzenia z rzeczywistością. Wzruszająca i wyciskająca łzy historia
Dalsze losy sióstr March. Dziewczęta wkraczają w dorosłość konfrontując swoje i marzenia z rzeczywistością. Wzruszająca i wyciskająca łzy historia
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka jak i filmy. Przedstawiony w niej swiat jest nieco naiwny, ale każdy chciał by za mamę Panią March.
Świetna książka jak i filmy. Przedstawiony w niej swiat jest nieco naiwny, ale każdy chciał by za mamę Panią March.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to