rozwińzwiń

Dobre żony

Okładka książki Dobre żony autora Louisa May Alcott, Frank Thayer Merrill, 9788377795972
Okładka książki Dobre żony
Louisa May AlcottFrank Thayer Merrill Wydawnictwo: Wydawnictwo MG Cykl: Małe kobietki (tom 2) klasyka
444 str. 7 godz. 24 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Cykl:
Małe kobietki (tom 2)
Tytuł oryginału:
Good wives
Data wydania:
2020-01-15
Data 1. wyd. pol.:
2020-01-15
Liczba stron:
444
Czas czytania
7 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377795972
Tłumacz:
Zofia Grabowska
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dobre żony w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dobre żony



książek na półce przeczytane 1741 napisanych opinii 381

Oceny książki Dobre żony

Średnia ocen
7,2 / 10
1700 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dobre żony

avatar
2807
1395

Na półkach: , , ,

Druga część cyklu o siostrach March. Meg, Jo, Beth i Amy dojrzewają. Meg szykuje się do ślubu z ukochanym Johnem i zaznaje pierwszych radości i zmartwień młodej mężatki. Jo pragnie zachować niezależność i spełniać się w pisaniu powieści, podczas gdy jej sąsiad Laurie darzy ją coraz silniejszym uczuciem. Amy wyjeżdża z ciotką za granicę i odnajduje pasję do malarstwa, a Beth skrywa pewną tajemnicę, która zmieni życie rodziny na zawsze. Jednak siostry zawsze mogą liczyć na wsparcie kochającej rodziny.

Kiedy pierwszy raz czytałam ,,Małe kobietki” bardzo mi się podobały, ale jednocześnie byłam lekko zawiedziona, że jest to powieść bardziej dla dzieci, niż coś w stylu Jane Austen czy sióstr Bronte. Za drugim czytaniem, świadoma już konwencji, bawiłam się znacznie lepiej i doceniłam to ciepło i harmonię, które biją z tych książek. W przypadku ,,Dobrych żon” na korzyść działa też to, że bohaterki są już dorosłe i stają przed dojrzałymi problemami jak małżeństwo, macierzyństwo, wybór drogi życiowej czy strata bliskiej osoby. Nadal jest tu moralizowanie, szczególnie w wątku małżeństwa Meg czy pisarskiej kariery Jo, ale nie raziło mnie to tak bardzo, bo właśnie ciepło, czułość i delikatny humor, z jakim pisała Alcott, sprawia, że rzeczywiście podejście do życia rodziny March wydaje się pociągające. Podobnie jak w pierwszym tomie widać też, że pod tą warstwą dydaktyczną, jest sporo odważnych myśli, chociażby krytyka zbyt swobodnego wychowywania chłopców, w domyśle – pozwalania im na używki czy przelotne romanse. Styl też wydawał mi się nieco dojrzalszy i bogatszy niż w pierwszym tomie, i tu powtórzę to, co często zaznaczam przy klasykach – od czasu do czasu czuję potrzebę obcowania z tak pięknym, dopracowanym, artystycznym językiem, jakiego raczej we współczesnej się nie spotyka.

W pierwszym tomie moimi ulubienicami były Meg i Jo, tak odmienne, ale silnie ze sobą związane. W tym wypadku trochę żałuję, że Meg zeszła na dalszy plan i jej rola ograniczyła się do perypetii małżeńskich, chociaż rozumiem, że autorce zapewne chodziło o pokazanie różnych losów kobiecych i jak najbardziej uważam drogę Meg za wartościową. Jo jest postacią, którą nadal bardzo lubię i o której dobrze mi się czyta. Jest to chyba mój ulubiony ,,self insert” autorski – nie ukrywam, że mam problem z Lizzy Bennett, bo mam wrażenie, że bardzo widać, że była wzorowana na Austen i zbyt często podkreślało się, że jest taka wyjątkowa i ,,ponad” swoimi siostrami i innymi kobietami; mam też podobny problem z Agnieszką Niechcic, połączony dodatkowo z tym, że Dąbrowska wrzuciła do jej historii tyle elementów własnego życiorysu, chwilami niezwiązanych z fabułą, że czułam się, jakbym wnikała w czyjeś prywatne sprawy. Tutaj Jo jest ewidentnie wzorowana na Alcott, ale jednocześnie ma mnóstwo wad i wcale nie jest kreowana na tą najlepszą z sióstr czy na kogoś, od kogo mamy się uczyć. Wiem, że jej wątek miłosny był wymuszony przez wydawcę, ale bardzo mi się podobał i trochę kojarzył mi się z takimi wątkami u Montgomery – z pozoru mało romantycznymi, ale w gruncie rzeczy pięknymi. Beth jest chyba najmniej interesującą siostrą, taką oderwaną od realnego świata i będącą bardziej symbolem, natomiast w tym tomie ogromnie doceniam rozwój Amy. Początkowo bałam się, czy ona nie będzie tym typem, przy którym jej siostry mają wypaść lepiej, ale ostatecznie Alcott bardzo fajnie opisała jej dojrzewanie, nabranie pokory, ale przede wszystkim to, że pewne zachowania Amy, które mogły być irytujące, wynikają z takich cech jak duma, ambicja czy zdrowy rozsądek i w innych okolicznościach mogą być bardzo dobrze wykorzystane. Przyznam, że obawiałam się, jak wypadnie jej relacja z Lauriem, bo w ,,Małych kobietkach” urzekła mnie jego znajomość z Jo… I mam trochę zastrzeżeń, było kilka zdań, które brzmiały, jakby Laurie po prostu się pocieszył i z rozwagi wybrał kolejną siostrę, żeby dołączyć do rodziny March, ale może to po prostu źle dobrane słowa. Ostatecznie podobał mi się rozwój ich wątku, drobne gesty i zdarzenia, które ich zbliżyły, i płynący z tego morał jest mi bliski – że prawdziwa miłość powinna być odwzajemniona i budowana w codzienności, a uporczywe trwanie przy kimś, kto cię odrzucił, nie jest romantyczne czy zmysłowe, a dość niepokojące.

Ostatnio czytałam sporo trudnych, nawet kontrowersyjnych książek i może potrzebowałam dla odmiany czegoś uroczego i spokojnego, ale nie zmienia to faktu, że znakomicie czytało mi się tę powieść, trochę jak serię o Ani Shirley – są tu smutne zdarzenia, ale przede wszystkim z tej pozycji bije miłość i nadzieja.

,, (…) miłość jest jedyną rzeczą, jaką możemy zabrać ze sobą, i która ułatwia nam rozstanie się z życiem.”

Druga część cyklu o siostrach March. Meg, Jo, Beth i Amy dojrzewają. Meg szykuje się do ślubu z ukochanym Johnem i zaznaje pierwszych radości i zmartwień młodej mężatki. Jo pragnie zachować niezależność i spełniać się w pisaniu powieści, podczas gdy jej sąsiad Laurie darzy ją coraz silniejszym uczuciem. Amy wyjeżdża z ciotką za granicę i odnajduje pasję do malarstwa, a Beth...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
630
89

Na półkach:

Ciężko mi przychodzi czytanie tej serii, bo w gruncie rzeczy jej nie rozumiem. W obecnych czasach, o ile korpus jest dobry, tak wiele nauk jest nieaktualnych, a nawet krzywdzących. Trudno ją uznać za oddającą swoje czasy, bo jest zbyt idealizowana. Nie widzę też odpowiedniej docelowej grupy wiekowej. Młodszy czytelnik nie będzie miał tyle skupienia, bo nie jest to nic ekscytującego i utrzymującego uwagę. Starszy raczej nic z tego nie wyciągnie.

Jedyna prawdziwość tego taka, że tej z najgorszym charakterem udało się wszystko, co sobie założyła. Z tą najlepszą życie obeszło się najgorzej. Najbardziej niezależnej i wolnej nikt nie rozumie. Ostatnia znów jest tak nastawiona na bycie „idealną” w oczach innych, że nigdy nie zastanowiła się, co sama chce.
Wątpię jednak, aby te wnioski były w założeniu autorki.

Ciężko mi przychodzi czytanie tej serii, bo w gruncie rzeczy jej nie rozumiem. W obecnych czasach, o ile korpus jest dobry, tak wiele nauk jest nieaktualnych, a nawet krzywdzących. Trudno ją uznać za oddającą swoje czasy, bo jest zbyt idealizowana. Nie widzę też odpowiedniej docelowej grupy wiekowej. Młodszy czytelnik nie będzie miał tyle skupienia, bo nie jest to nic...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
47
25

Na półkach:

Przyznaję, że nie umiem jej ocenić w oderwaniu od części pierwszej. Ta też momentami mnie wzruszała, podobał mi się opis zdezorientowanego reakcjami Jo profesora, ale właściwie... ucieszyłam się, kiedy książka się skończyła. I nie zamierzam do niej wracać. Po kontynuację raczej też nie sięgnę. Czy to wystarczy za recenzję?

Dla młodziutkich panienek jest to pozycja dość bezpieczna, choć pewne poglądy na małżeństwo i rodzicielstwo mimo wszystko mnie raziły (gryząca się w język żona z późniejszym komentarzem narratora o tym, że "szczera (sic!) rozmowa dobrze im zrobiła" to był dla mnie szczyt).

Zakończenie lepsze, niż w większości (wszystkich? Ale wszystkich nie widziałam) ekranizacji.
Fanką nie zostanę.

Przyznaję, że nie umiem jej ocenić w oderwaniu od części pierwszej. Ta też momentami mnie wzruszała, podobał mi się opis zdezorientowanego reakcjami Jo profesora, ale właściwie... ucieszyłam się, kiedy książka się skończyła. I nie zamierzam do niej wracać. Po kontynuację raczej też nie sięgnę. Czy to wystarczy za recenzję?

Dla młodziutkich panienek jest to pozycja dość...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3938 użytkowników ma tytuł Dobre żony na półkach głównych
  • 2 261
  • 1 599
  • 78
1033 użytkowników ma tytuł Dobre żony na półkach dodatkowych
  • 730
  • 58
  • 55
  • 53
  • 51
  • 45
  • 41

Inne książki autora

Okładka książki Dobre żony Louisa May Alcott, Frank Thayer Merrill
Ocena 7,2
Dobre żony Louisa May Alcott, Frank Thayer Merrill
Okładka książki Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Ocena 8,2
Świąteczne opowieści Louisa May Alcott, Hans Christian Andersen, Jane Austen, Charles Dickens, E.T.A. Hoffmann, Selma Legerlöf, Lucy Maud Montgomery, Władysław Stanisław Reymont
Louisa May Alcott
Louisa May Alcott
Amerykańska pisarka, jedna z pionierek literatury kobiecej i powieści dla dziewcząt w Stanach Zjednoczonych. Córka Amosa Bronsona Alcotta. W czasie wojny domowej pracowała jako pielęgniarka-wolontariuszka i na tych obserwacjach oraz doświadczeniach oparta jest jej pierwsza, zasługująca na uwagę publikacja – Hospital Sketches (Szkice szpitalne). W kilka lat później, kiedy wydawca zwrócił się do niej o napisanie książki dla dziewcząt, powstała powieść Little Women (Małe kobietki). Książka zdobyła ogromne powodzenie, zapoczątkowując realistyczną powieść dla młodzieży. O sukcesie zadecydowała sprawnie skonstruowana fabuła, przekonująco naszkicowane postacie i zabawne, z dużym dowcipem opisane sytuacje. Powieść została przynajmniej dwukrotnie sfilmowana. Mieszkała w Concord w stanie Massachusetts. W jej domu powstało muzeum jej imienia. Była wegetarianką.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Daisy Jones & The Six Taylor Jenkins Reid
Daisy Jones & The Six
Taylor Jenkins Reid
Do "Daisy Jones & The Six" zabierałam się już jakiś czas temu. Nie było natychmiastowej miłości i finalnie porzuciłam czytanie, z myślą, że kiedyś do niej wrócę. Na pomoc przyszedł mi klub książki, bo to właśnie nasza marcowa lektura. Czy tym razem było łatwiej? Minimalnie, ale udało mi się skończyć. To nie jest tak, że uważam, że to zła książka. Fabuła jest ciekawa — tym bardziej, że dotyka tematów, które mnie interesują. Bardzo lubię oglądać lub czytać biografie muzyków. "Daisy Jones & The Six" ma po prostu bardzo specyficzną formę — to transkrypcja wywiadów, bez klasycznej narracji. I to nie są typowe wywiady, nie mamy tej części, w której zadawane są pytania. To wypowiedzi członków zespołu. Zupełnie jak w filmie dokumentalnym. Dla części osób to jest super dynamiczne, bo trzeba przyznać, że to genialny pomysł, z którym nie spotkałam się nigdy wcześniej. Dla mnie jednak sposób narracji powodował trudność z ogarnięciem bohaterów drugoplanowych — przynajmniej na początku. Miałam wrażenie chaosu i długo nie mogłam emocjonalnie „wejść” w historię. Choć normalnie nie lubię audiobooków, wydaje mi się, że akurat ta książka byłaby idealna w tej formie. A jak na złość, audiobook dotychczas nie powstał. Pierwsza połowa była dla mnie trudna przez formę, a dopiero później historia zaczęła działać. Na początku dowiadujemy się, jak powstawał zespół — poznajemy okoliczności nagrywania płyty i początki sławy. W następnej części zaczyna się właściwie droga do rozpadu — historia przestaje być tylko o zespole, a zaczyna być bardziej o uzależnieniach, ego i relacjach. Z czasem wciągnęłam się w fabułę, ale uświadomiłam sobie, że forma ma dla mnie ogromne znaczenie. Główni bohaterowie są wyraziści, mają mnóstwo problemów osobistych, które wydają się realne, biorąc pod uwagę czas — lata 70. XX wieku oraz okoliczności, w których się znajdowali. Niestety są mocno skrzywdzeni przez los, co mocno odbija się na ich charakterach. Są zadufani w sobie, problematyczni i bezkompromisowi. Dzięki temu są realni, ale jednocześnie ciężko ich polubić. Przynajmniej ja miałam z tym trudności. Bohaterowie drugoplanowi świetnie uzupełniają tło fabularne. Początkowo miałam trudności z rozróżnieniem członków zespołu i relacji między nimi. Natomiast osoby spoza — producenci i menadżerowie — dość długo mieszały mi się w głowie. Na uwagę zasługuje fakt, że na podstawie książki powstał świetny serial o tym samym tytule, który dość wiernie oddaje fabułę. Jest świetnie wystylizowany, a producenci wydali płytę pod nazwą zespołu, której możecie posłuchać na platformach muzycznych.
bookoralina - awatar bookoralina
oceniła na723 dni temu
Ostatnia godzina Anna Bartłomiejczyk
Ostatnia godzina
Anna Bartłomiejczyk Marta Gajewska
Do "Ostatniej godziny" wróciłam po raz drugi i tym razem przeczytałam ją zaskakująco szybko bo w trzy dni, a nie jestem typem czytelnika, który czyta szybko. Styl Autorek jest lekki i przyjemny, a narracja momentami sprawiała wrażenie bardzo obrazowej - nawet przy dłuższych opisach książkę czytało mi się płynnie, bez większego wysiłku. Pomysł na historię i fabułę bardzo ciekawy i intrygujący, niestety wykonanie nie zawsze nim nadąża. Zapowiadany zewsząd koniec świata pozostaje raczej w tle - dzieją się rzeczy dziwe, z mapy świata znika Australia, dzieją się kataklizmy i klęski żywiołowe, a mimo to życie bohaterów toczy się niemal bez większych zmian. Spodziewałam się raczej realnej konfrontacji głównych bohaterów z nadchodząca apokalipsą, szczególnie mając zapowiedzi, że zarówno Alex jak i Mercy mają odegrać w tych wydarzeniach kluczową rolę. Zamiast tego nakierowanie mamy w dużej mierze na bohaterów i ich wewnętrzne zmagania i przemyślenia związane z rzeczywistością w jakiej się znaleźli. I tak jak wspomniałam nie jest to kierunek, którego oczekiwałam i odnosiłam wrażenie że osadzeni są w dość znanych schematach: ona poukładana idealistka, on jako niepokorny pragmatyk z przeszłością - zostali przedstawieni na tyle spójnie, że ich decyzje i emocje czyta się autentycznie. Również ich relacja mimo przewidywalnego finału ma swój urok i wywołała u mnie uśmiech wraz z przeczytaniem ostatniego zdania książki. Zupełnie inaczej odebrałam postać Knoxa - jego kreacja jest dla mnie mało wiarygodna, a motywacje i zachowania nie do końca się dla mnie łączą. Mimo tego warto pamiętać, że jest to debiut Autorek - a jako debiut "ostatnia godzina" wypada dobrze. ma klimat, ciekawy potencjał i momenty, które potrafią wciągnąć ❤️
Karolaaa - awatar Karolaaa
oceniła na73 miesiące temu
Normalni ludzie Sally Rooney
Normalni ludzie
Sally Rooney
Jest to powieść w której akcja nie jest wartka, zapierająca dech w piersiach. Ta z pozoru spokojna powieść przez którą się płynie przytrzymała mnie jako czytelnika przy sobie tym jak silne uczucia we mnie wzbudzała. Connell to chłopak który nie potrafi się uzewnętrzniać, w liceum najważniejsze dla niego jest to co pomyślą inni i co na jego temat mogą powiedzieć. Marianne to dziewczyna wyalienowana przez społeczeństwo szkoły, pozbawiona przyjaciół, przeżywająca swój koszmar w domu i wdająca się w kłótnie z nauczycielami. Przez, nazwijmy to, zrządzenie losu zaczyna ich coś łączyć- coś co przez Connella zachowują w ścisłej tajemnicy i ta tajemnica jest początkiem ich wieloletniej mordęgi (i myślę że to bardzo trafne określenie) w relacji którą sami nie wiedzą jak nazwać ale myślę że współczesnym językiem idealna nazwa to situationship. Mówiąc szczerze zmęczyła mnie ta powieść psychicznie- te ich niedopowiedzenia, ta ewolucja seksualna która przechodzi Marianne, te ich wybory których chyba sami nie do końca rozumieją. Uważam że bardzo trafnie opisano tutaj (przykładem Connella) pokolenie młodych mężczyzn zamkniętych w sobie którzy przez swoje przekonania, nieumiejętność nazywania i uzewnętrzniania emocji i uczuć utrudniają sobie skutecznie życie i osiągnięcie szczęścia. To powieść o tym jak dwoje świetnie pasujących do siebie ludzi skrupulatnie przekonaniami i niedopowiedzeniami zgniatają potencjał swojej relacji od samego początku i zmieniają ją w toksyczną. Całość trochę kojarzyła mi się z “Jeden dzień” tylko w wersji dużo mocniejszej (seks, przemoc). Gdy dobrnęłam to końca to opadły mi dosłownie ręce.
Mery - awatar Mery
ocenił na71 dzień temu
Na ostrym ogniu Elizabeth Acevedo
Na ostrym ogniu
Elizabeth Acevedo
"Na ostrym ogniu" to książka, która w pierwszej kolejności zachwyciła mnie okładką. Kiedy ją zobaczyłam wiedziałam, że to tylko kwestia czasu jak ją przeczytam. Lubię krótkie rozdziały ale te tutaj są wręcz mikroskopijne przez co na początku nie mogłam zrozumieć o co chodzi. Ale w końcu połączyłam kropki i wtedy już nie mogłam się oderwać. Ta powieść, chociaż magii w niej nie ma to właśnie czar w czystej postaci jaki na mnie rzuciła. Ta książka jest tak smaczna, że często ślinka ciekła kiedy czytałam o tych wszystkich gotowanych przez bohaterkę potrawach. Smakoszem jestem wielkim, jeść kocham a dobrze zjeść to wręcz jak znaleźć się w niebie. Uważam też, że jedni mają w sobie to coś do gotowania a inni muszą się tego nauczyć. Jednak to co najważniejsze w tej powieści to jednak emocje związane z główną bohaterką i jej próbą walki o siebie. Emoni została mamą mając 14 lat i to już wiele mówi o tym, że jej życie nie było lekkie. A jak dodamy do tego niezbyt majętny stan i jeszcze parę kłód pod nogami to tworzy się samo życie. Na początku odebrałam Emoni jako taką Małą - Starą czyli osobę bardzo młodą, która duchem jest już daleko do przodu: nie do końca mi się to spodobało ale starałam się wejść w jej skórę i trochę zrozumieć. Ta powieść jest dla mnie przepełniona mądrymi uwagami, wyciągnęłam z niej maksymalnie tyle ile się dało, zachwyciłam się nią i rozlałam na serducho. Pozwoliłam jej wniknąć we mnie i nawet doprowadzić do wzruszenia. Styl w jakim jest napisana bardzo mi odpowiada. Polecam 👌
Bursikowa - awatar Bursikowa
oceniła na92 lata temu
Testamenty Margaret Atwood
Testamenty
Margaret Atwood
Przeczytałam tą książkę niedługo po lekturze "Opowieści Podręcznej" i zdecydowanie przez 30 lat autorka miała czas przemyśleć i dopracować szczegóły ten fabuły, ale przede wszystkim rozwinąć warsztat i dojrzałość literacką. Ta część napisana jest o wiele lepiej niż pierwsza. Fabuła dzieję się 15 lat po historii opisanej w "Opowieści Podręcznej". Podzielona jest na zapiski oraz zeznania kilku kobiecych bohaterek po dwóch stronach "muru" dzielącego wolną Kanadę i reżimowe Gilead. Zapiski dotyczą tego samego czasu i wydarzeń z różnych perspektyw. W pewnym momencie losy głównych bohaterek się łączą. To historia wciągająca, przerażająca, ale jednocześnie wyjaśnia jak doszło do powstania Gilead, kto stał za ustanowieniem nowych reguł, podziału klasowego i prawa. Choć jest to fikcyjna fabuła, możemy jako społeczeństwo uczyć się na morale z tej książki i wyciągnąć własne wnioski. Potraktujmy życie kobiet z Gilead jako ostrzeżenie. Zostawię tu fragment z podziękowań autorki. "Jedno pytanie dotyczące Opowieści Podręcznej powracało nieustannie: „Jak upadł Gilead?". Testamenty powstały jako odpowiedź na to pytanie. Systemy totalitarne mogą się rozpadać od wewnątrz, gdy nie spełnią obietnic, które pozwoliły im powstać; mogą zostać zaatakowane od zewnątrz; bądź też jedno i drugie. Nie ma pewnych wzorów, ponieważ w historii jest bardzo niewiele rzeczy nieuniknionych."
glamcoco - awatar glamcoco
ocenił na71 dzień temu
Powietrze, którym oddychasz Frances de Pontes Peebles
Powietrze, którym oddychasz
Frances de Pontes Peebles
„Powietrze, którym oddychasz” to historia przepełniona pasją, muzyką i emocjami. Na tle lat 30. i 40. XX wieku, pośród dusznych rytmów samby i gorącego Rio de Janeiro, rozgrywa się opowieść o dwóch przyjaciółkach, których relacja balansuje między miłością a zazdrością, wsparciem a rywalizacją. Dores i Graça różnią się od siebie jak dzień i noc. Mimo to połączyła ich miłość do muzyki, co staje się ich schronieniem, a czasem i przekleństwem. Dores, ambitna, ale skromna dziewczyna z plantacji trzciny cukrowej, i Graça, piękna i utalentowana córka plantatorów, razem odkrywają świat, który jednocześnie je fascynuje i niszczy. Ich przyjaźń to mieszanka intensywnych emocji i nierozwikłanych zależności, przypominająca wręcz pasożytnicze drzewo figowe, które wspiera się na starszej roślinie, aż ją zadusi. Rywalizacja i tęsknota za sławą sprawiają, że ich więź staje się tak samo piękna, jak i toksyczna. Peebles pokazuje, że muzyka – od tęsknego fado po rytmiczną sambę – staje się nie tylko ich wspólnym językiem, ale też sceną dla narastającego konfliktu, gdzie każda nuta budzi ukryte pragnienia i obawy. Narracja jest prowadzona przez starszą już Dores, która wraca wspomnieniami do swojej młodości. „Jeśli masz piosenkę, masz też całe życie w sobie” – bo to muzyka, wspomnienia zamknięte w tekstach piosenek, pozwalają jej przetrwać samotność i przemijanie. To zdanie jak echo wybrzmiewa przez całą powieść, pokazując, że mimo trudnych wspomnień i zawiedzionych marzeń, sztuka może być trwałym schronieniem. Peebles kreśli przed nami fascynujący obraz Brazylii – roztańczonej, pełnej kontrastów, ale też surowej w swoich podziałach społecznych. Dzięki plastycznym opisom Rio, przemiany bohaterów wydają się wręcz namacalne, a losy Dores i Graçy na tle Złotej Ery Hollywood zyskują wyjątkowy rozmach. Ta historia to coś więcej niż saga o przyjaźni: to opowieść o cenie, jaką płacimy za marzenia, a także o sztuce, która nigdy nie jest wolna od bólu.
obszyte_slowami - awatar obszyte_slowami
ocenił na91 rok temu

Cytaty z książki Dobre żony

Więcej
Louisa May Alcott Dobre żony Zobacz więcej
Louisa May Alcott Dobre żony Zobacz więcej
Louisa May Alcott Dobre żony Zobacz więcej
Więcej