rozwińzwiń

Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach

Okładka książki Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach autora Andrzej Fedorowicz, 9788380794825
Okładka książki Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach
Andrzej Fedorowicz Wydawnictwo: Fronda historia
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2019-10-11
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-11
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380794825
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach

Średnia ocen
6,2 / 10
30 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach

avatar
1026
1025

Na półkach:

Swoisty, bogato okraszony fotografiami, niezwykle interesujący leksykon ciekawostek, dostarczający – przynajmniej mnie – nieznanych wcześniej informacji o dwudziestoleciu międzywojennym. Punktem wyjścia do ich opowiedzenia stały się różnorakie precjoza i memorabilia.

Od budynków i pomników, poprzez odznaczenia, emblematy, charakterystyczne elementy umundurowania i mody codziennej, aż po pocztówki, reklamy papierosów, plakaty propagandowe oraz afisze reklamujące gwiazdy klubów, kabaretów i ekranów, a także znaczki, lalki, banknoty, periodyki i książki dla dzieci – wszystko staje się tu pretekstem do snucia krótkich opowieści o przełomowych wydarzeniach, wybitnych postaciach oraz zwykłych ludziach, ich czasach i obyczajach.

Sto zwięźle, lecz treściwie spisanych wątków, powiązanych z przedmiotami z epoki, odsłania unikatowy obraz Drugiej Rzeczpospolitej – zarówno jej blasków (przełomowe odkrycia, wybitne osiągnięcia polskich sportowców i naukowców, rozwój przemysłu, kultury i sztuki),jak i cieni (niespokojna sytuacja polityczna, niezaleczone rany po niedawnych konfliktach i wzbierający strach przed nadciągającymi niepokojami).

Warta poznania publikacja, która odkrywa wiele interesujących faktów i pokazuje, że wielką historię można odczytywać nie tylko z artefaktów, które zyskały status symboli kultu i tradycji, ale i z pozornie zwykłych przedmiotów, niby nic nie znaczących bibelotów i pamiątek. Na plus zasługuje także skondensowanie poszczególnych historii – nie odbiera im to treści, a jednocześnie sprawia, że książka w żadnym momencie nie nuży. Zdecydowanie polecam!

Swoisty, bogato okraszony fotografiami, niezwykle interesujący leksykon ciekawostek, dostarczający – przynajmniej mnie – nieznanych wcześniej informacji o dwudziestoleciu międzywojennym. Punktem wyjścia do ich opowiedzenia stały się różnorakie precjoza i memorabilia.

Od budynków i pomników, poprzez odznaczenia, emblematy, charakterystyczne elementy umundurowania i mody...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
331
326

Na półkach:

Przeczytać w przypadku rzeczywistego zainteresowania.

Dla fascynaów 2 RP. Ogromna ilość obrazków z domieszką wybiórczej historii. Ogroman ilość skutkuje w większości małym formatem ilustarcji, słabą czytenością lub iryrującym kadrowaniem. Czy wszystkie 100 przedmiotów były aż tak charakterystczne dla tego okresu - rzecz dyskusyjna. Mankamentem jest słowny komentarz: kontekst poszczególnych "przedmiotów" został zarysowany nieźle (miejscami zbyt szeroko) natomiast same przedmioty, których teoretycznie dotyczyły rozdziały, opisane są częstokroć zdawkowo lub ledwo wymienione. W zasadzie te "100 przedmiotów" to tylko pretekst do historycznych gawęd - takich radiowych 5-minutówek. Dużo ciekawostek, łatwa w czytaniu jak i kartkowaniu. Teortycznie układ książki jest chronologiczny, ale nic nie stoi na przeszkodzie swobodnego studiowania tej publikacji.

Bardzo duży minus - brak bibliografii i dokładnych źródeł ilustarcji, dlatego przydałaby się solidna korekta specjalistów od tego okresu.

Przeczytać w przypadku rzeczywistego zainteresowania.

Dla fascynaów 2 RP. Ogromna ilość obrazków z domieszką wybiórczej historii. Ogroman ilość skutkuje w większości małym formatem ilustarcji, słabą czytenością lub iryrującym kadrowaniem. Czy wszystkie 100 przedmiotów były aż tak charakterystczne dla tego okresu - rzecz dyskusyjna. Mankamentem jest słowny komentarz:...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
315
288

Na półkach:

Kristo - krótko.
Generalnie ta przekrojowa książka jest dobrą pozycją dla każdego, kto chce dowiedzieć się szybko wielu rzeczy o czasach II RP. Są w niej rzeczy ogólnie znane z nieznanymi fotografiami, jest kilkanaście zaskakujących spraw, do tego bardzo dużo ilustracji i atrakcyjna okładka. 100 tytułowych przedmiotów jest mylącym określeniem, książka opisuje prócz obiektów materialnych różne wydarzenia i zjawiska, do których przedmioty przypisane są trochę na siłę.
Ocenia całości jest obniżona o dwie gwiazdki przez niechlują korektę - literówki oraz błędy redakcyjne i podpisy pod zdjęciami, które są powtórzeniami całych fragmentów tekstów ze 102 rozdziałów. Dodatkowo żaden polski statek transatlantycki nie miał 4 kominów (przedwojenne miały po 2),traktuję to jak żart grafika z sanacyjnej megalomanii!

Kristo - krótko.
Generalnie ta przekrojowa książka jest dobrą pozycją dla każdego, kto chce dowiedzieć się szybko wielu rzeczy o czasach II RP. Są w niej rzeczy ogólnie znane z nieznanymi fotografiami, jest kilkanaście zaskakujących spraw, do tego bardzo dużo ilustracji i atrakcyjna okładka. 100 tytułowych przedmiotów jest mylącym określeniem, książka opisuje prócz obiektów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

94 użytkowników ma tytuł Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach na półkach głównych
  • 55
  • 36
  • 3
20 użytkowników ma tytuł Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Andrzej Fedorowicz
Andrzej Fedorowicz
Polski dziennikarz, publicysta historyczny i autor książek. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego (dziennikarstwo). Zajmował się m.in. dziennikarstwem śledczym, ale także historią, techniką, biografiami i podróżami. Publikował m.in. w "Super Expressie", "Fakcie", "Gazecie Wyborczej", "Polityce" oraz czasopiśmie "Focus". Autor lub współautor kilkunastu książek. Nie należy go mylić z innymi znanymi osobami o tym samym nazwisku: Andrzejem Fedorowiczem (ur. 1942),aktorem urodzonym w Krakowie oraz Andrzejem Fedorowiczem (1954-2008),opozycjonistą z czasów PRL i twórcą niezależnych mediów. Wybrane publikacje książkowe: "Słynne ucieczki Polaków" (cz. 1-2, Fronda, 2018-2020),"Warszawa stolica szpiegów. 150 lat tajnych operacji, walki wywiadów, prowokacji i zamachów w sercu Polski" (Wydawnictwo Zona Zero, 2019),"Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach" (Fronda, 2019),"100 rzeczy, których nie wiesz o swoim ciele" (Prószyński i S-ka, 2020),"Gladiatorzy z obozów śmierci" (Bellona, 2020). Żona: Irena (do 26.12.2020, jego śmierć).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatnie lata polskiego Lwowa Sławomir Koper
Ostatnie lata polskiego Lwowa
Sławomir Koper Tomasz Stańczyk
Smucą mnie książki o Lwowie, bo to niegdyś na wskroś polskie miasto, stolica Galicji, od wielu lat nie jest już w naszych granicach. W ostatnim rozdziale autorzy opisali jak Polacy byli począwszy od wiosny 1944 roku stopniowo wypędzani z ich własnego miasta. Według danych sowieckich jesienią 1944 roku 67% ludności stanowili Polacy, 26% Ukraińcy, więc rozpoczęły się "dobrowolne" przesiedlenia ludności polskiej na terytorium Polski, aby Lwów stał się ukraiński, choć nigdy ukraiński nie był. "Ostatnie lata polskiego Lwowa" to bardzo dobra książka, która mnie wielokrotnie wzruszyła. Autorzy poruszyli wiele ciekawych tematów, wydarzeń i postaci (Lem, Gabriela Zapolska, Szczepcio i Tońcio, słynny matematyk Stefan Banach, czy też wynalazca szczepionki na tyfus Rudolf Weigl) związanych ze Lwowem. Właściwie oprócz sprawy Gorgonowej, o której chyba napisano już wszystko, zawartość tej pozycji była dla mnie dosyć nowa i zaskakująca. Nigdy np. nie słyszałam o słynnych, również poza granicami Polski trunkach Baczewskiego. Dużo miejsca autorzy poświęcili rozdziałom o obronie Lwowa. Najpierw o tej udanej z 1918 roku, gdzie Ukraińcy byli bliscy przejęcia miasta, ale dzięki między innymi wysiłkom młodzieży lwowskiej nie doszło do tego, a potem o tej z września 1939 roku zakończonej wkroczeniem Sowietów. "Ostatnie lata polskiego Lwowa" to bardzo wartościowa i godna polecenia książka, napisana w ciekawy i przystępny sposób, ładnie wydana i z dużą ilością zdjęć. Warto przeczytać.
Justyna - awatar Justyna
oceniła na81 rok temu
Lato 1920 Joanna Rolińska
Lato 1920
Joanna Rolińska
Sam robiłem podobny projekt i niezwykle mi się podoba realizacja tego: autorka na podstawie prasy i publikowanych wspomnień próbuje opisać jak wyglądało gorące lato 1920 roku w Warszawie. Ponieważ sam coś podobnego robiłem więc wiem jakie są pułapki takiego podejścia. Trudno jest odróżnić co w wiadomościach prasowych jest faktem a co jest próbą wywierania wpływu na opinię czytelników, czyli tzw. "faktem prasowym". Ponadto w prasie nie opisywano tego co dla czytelników było oczywiste, codzienne, przez co obraz jest prawie na pewno przerysowany. Uzupełnienie tego wspomnieniami i dziennikami trochę koryguje ale nie do końca. Pomimo słabości tej metody nie bardzo mamy lepszą więc i tak jest to niezwykle cenny obraz. Szczególnie, że dotyczy przełomowego momentu w naszej historii. Dzisiaj, w trakcie różnych obchodów rocznicowych stara się nas przekonać, że Bitwa Warszawska to była pełna mobilizacja całego narodu ale jednak jak się zeskrobie trochę farby z wierzchu to widać, że pod spodem nie wszystko było piękne. W tym obrazie narzuca mi się kilka obserwacji: po pierwsze to straszliwe wodolejstwo i "akcyjność" działań przeróżnych komitetów, nie mającą nic wspólnego z rzeczywistą skutecznością prowadzonych prac. Po drugie: spory polityczne dominujące nad życiem prasowym, jedynie częściowo wyciszone w przełomowym okresie wojny, kiedy już wszystko wskazywało na nadciąganie klęski. Po trzecie: bardzo długo nie było świadomości niebezpieczeństwa i złej sytuacji na froncie, na dobrą sprawę dopiero na 2 tygodnie przed 15/08 zaczęło się większe napięcie. No i po czwarte: programowy i duchowy antysemityzm, nakręcony już bardzo mocno w 1912 roku, cały czas wszechobecny. Co do antysemityzmu to jest szczególnie intrygujące jest to, że on autentycznie wpływał na postrzeganie świata w takim stopniu, że trudno jet dziś powiedzieć co jest prawdą a co jest agitacją. Np. jeśli ktoś w krytycznym okresie widzi na ulicy grupę dyskutujących Żydów i ocenia, że "cieszą się z nadciągania Tuchaczewskiego" to skąd on wie, że się cieszą? Nic nie wskazuje na to, żeby znał żargon więc skąd wie, że nie rozważają głośno co tu robić? Albo kiedy polski oficer prowadzi polski oddział i widzi na ulicy prowadzoną kolumnę jeńców-czerwonoarmistów, którym żydowski tłum rzuca pomarańcze. Pomarańcze? W momencie, kiedy w w mieście brakuje nawet podstawowej żywności a drożyzna panuje nieprawdopodobna? Niby mamy tu do czynienia z autentycznymi wspomnieniami ale czy nasza pamięć nie płata nam czasem figli i nie widzimy tego co chcemy zobaczyć? Inną ciekawą sprawą jest to jak na bieżąco próbowano tworzyć wizję "cudu" i "interwencji Marki Boskiej". Nie zdawałem sobie sprawy, że także i to w dużej mierze było dziełem Stanisława Strońskiego. W każdym razie jest to bardzo ciekawy obraz zza zaplecza wielkich zmagań wojennych.
Zbigniew_Malinowski - awatar Zbigniew_Malinowski
ocenił na72 lata temu
Wielkie sekrety arcydzieł sztuki Joanna Łenyk-Barszcz
Wielkie sekrety arcydzieł sztuki
Joanna Łenyk-Barszcz Przemysław Barszcz
Książka jest interesująca, ale nierówna. Niektóre rozdziały były dla mnie bardzo nużące. Chcę jednak podkreślić, że doceniam pracę autorów, gdyż dzięki ich fascynacji sztuką, dowiedziałam się wielu ciekawych czy wręcz fascynujących informacji o moich ulubionych dziełach Vincenta van Gogha, Edvarda Muncha, Hieronima Boscha i Pietera Bruegela. Zmieniły one moje postrzeganie płócien tych artystów. Do tej pory myślałam, że wiry otaczające gwiazdy i księżyc widoczne na obrazie Van Gogha "Gwiaździsta noc" są efektem kreatywnej wyobraźni malarza lub co najwyżej wynikiem zastosowanej przez niego techniki malarskiej, a okazało się, że ów malarz po atakach choroby psychicznej dostrzegał w naturze zjawiska, których oczy osób neurotypowych nie mogą zobaczyć. Dopiero obserwacje kosmosu przez skonstruowany w XX w. orbitalny teleskop Hubblle'a pozwoliły odkryć zjawisko przepływów turbulentnych, które tworzą wokół gwiazd wiry z gazu i kosmicznego pyłu. W czasach, gdy powstawał obraz to zjawisko było naukowcom nieznane. Równie fascynujące były informacje na temat możliwych przyczyn niezwykłych wizji Boscha ukazanych na tryptyku "Ogród rozkoszy ziemskich". Okazuje się, że surrealistyczne wizje malarskie tego artysty mogły mieć związek z toksycznym działaniem buławinki czerwonej (sporysz) grzyba rozwijającego się w zbożu, który zawiera alkaloid ergotaminę. W okresie późnego średniowiecza, współcześni Boschowi, często ulegali masowym zatruciom ergotaminą. Objawiało się to halucynacjami, maniami prześladowczymi, drgawkami, ale też martwicą tkanek prowadzącą do utraty kończyn. 🔰"Ogień św. Antoniego, jak nazywano te chorobę prowadził do masowych halucynacji - całe wsie ulegały narkotycznym wizjom, duże grupy ludzi stawały się odurzonymi narkotykiem zombi." Prawdopodobnie obrazy Boscha dokumentują efekty działania sporyszu na ludzi. Niezwykle interesujące są też informacje o tym, że na obrazie Muncha "Krzyk" uwieczniony został jeden ze skutków potężnej erupcji indonezyjskiego wulkanu Krakatau (1883r.). Bardzo ciekawe były dla mnie również wiadomości związane z serią witraży zaprojektowanych przez Wyspiańskiego i związanych z odkryciem grobowca Kazimierza Wielkiego oraz z powstaniem cyklu 20. secesyjnych obrazów Alfonsa Muchy "Epopeja słowiańska", wśród których znajduje się alternatywna wizja malarska bitwy pod Grunwaldem. Okazuje się, że te wspaniałe dzieła zawdzięczamy nie tylko talentowi malarza, ale także fortunie amerykańskiego milionera Charlesa Richarda Crane'a, który był bezgranicznie zafascynowany historią i kulturą Słowian. Jednak książka ma też kilka wad. Ilustracje są raczej fragmentaryczne i rozmieszczone w innych miejscach niż opisy obrazów. Sporo wśród nich szarych reprodukcji, które nie dodają uroku książce. Dyskusyjne są też rozdziały o tym, co trudno nazwać arcydziełami sztuki np. o kryształowej czaszce Majów, która jest raczej mistyfikacją, a nie prawdziwym dziełem sztuki czy też o koreańskim poradniku "medycznym" "Dongui Bogam" z XVI w. (wydrukowanym na papierze). Doceniam fakt, że autorzy pisząc tę książkę starali się posługiwać językiem pozbawionym naukowego żargonu, ale czasami zapędzali się z tymi uproszczeniami zbyt daleko. Jako czytelniczka czułam się fatalnie, gdy musiałam się mierzyć np. z takimi banalnymi i infantylnymi wywodami: 📍"Klimat Flandrii nie umożliwia uprawy pomarańczy. Do Burgii, w której obraz ("Portret małżonków Arnolfinich" Jana van Eycka) został namalowany, owoce te musiały zostać przywiezione." 😕 Szkoda, że autorzy nie pokusili się, aby zaopatrzyć książkę w indeks rzeczowy.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na71 rok temu
Ostatnie lata polskich Kresów Sławomir Koper
Ostatnie lata polskich Kresów
Sławomir Koper Tomasz Stańczyk
(Książkę otrzymalam z klubu recenzenta nakanapie.pl - ponizej link do pelnej recenzji tamze) Uczucia, które mną targały przy zamawianiu tej książki z Klubu recenzenta nakanapie.pl, śmiało można nazwać sprzecznymi. Z jednej strony wydawnictwo Fronda, które znane jest z konserwatywno-prawicowej publicystyki. Choć faktem jest, że sami siebie tak określają, czyli nie kryją się ze swoimi poglądami (i to powoduje, że wydawnictwo Fronda należy do tych, po które sięgam, choć „z pewną nieśmiałością, bo poglądy mam zgoła inne. Dodam też, że podziwiam wydawców za to, że starają się być obiektywni. Bo nikt z nas do końca obiektywny przecież być nie może. (Przy czym, warto tu podkreślić, iż wydawnictwo Fronda i portal fronda.pl to dwa niezależne byty, prowadzone przez inne jednostki i – jak oświadcza wydawca na swojej stronie – nie należy ich ze sobą łączyć i utożsamiać. Warto na to zwrócić uwagę. W książce, choć króluje tu historia skupiona wokół mniej lub bardziej znanych osób, to jednak znajdują się tu też ciekawostki krajoznawcze (jeśli tak to można ująć). Czytamy tu o rozlewiskach na Polesiu (dzisiaj Polesie jest przedzielone i w większej części znajduje się po drugiej stronie granicy) Autorzy opowiadają też o rdzennych mieszkańcach tych Ziem, Poleszukach. Mamy tu też opowieści o polskich Ormianach oraz historie z krainy Karaimów i Tatarów (co ciekawe Tatarzy do dziś mieszkają na terenie Rzeczypospolitej, kultywując swoje tradycje i posiadając polskie nazwiska. Na mizarze w Kruszynianach można znaleźć Muhammada Sokołowskiego, a jurtę z tatarskim jedzeniem prowadzi Dżanetta Bogdanowicz. Chociaż Kresów formalnie już nie ma, Kresy wciąż są. Przy granicy białoruskiej i ukraińskiej, i w sercach Kresowiaków. Bo, jak powiada Ryszard Kapuściński (cytowany w poniższej recenzji przez Kacpra Sarzyńskiego) Człowiek kresowy jest zawsze i wszędzie człowiekiem międzykulturowym. Człowiekiem pomiędzy. Międzykulturowym. Różnym. Innym. I taka jest ta książka – od Orzeszkowej i Rodziewiczówny, przez Kapuścińskiego, prezentujących stronę literacką. Przez Ormian, Karaimów, Starowieców i Tatarów – prezentujących różnokulturowość. Aż po krajobrazy i uzdrowiska, w których „miłość i zbrodnia kwitła”. I dalej cytując Kapuścińskiego [człowiek kresowy] To człowiek, który, od dzieciństwa, od zabawy na podwórzu uczy się, tego, że ludzie są różni i że inność jest po prostu cechą człowieka... Inność jest również tej książki. To książka inna. Każdy rozdział jest inny. I przez ta inność właśnie, naprawdę warto po nią sięgnąć. https://nakanapie.pl/recenzje/kresow-juz-nie-ma-a-sa-ostatnie-lata-polskich-kresow
ziellona - awatar ziellona
oceniła na72 lata temu
Nieudacznicy, rozpustnicy, szaleńcy. Przemilczane fakty o wielkich Polakach Andrzej Zieliński
Nieudacznicy, rozpustnicy, szaleńcy. Przemilczane fakty o wielkich Polakach
Andrzej Zieliński
Przeczytać i podać dalej. Pretensjonalny, tabloidowy tytuł.a potem festiwal wszystkiego co moralnie naganne a warstwom wyższym nieobce. Mnogość sensacyjek, plotek, zapewne również faktów historycznych. Zieliński obrązawia w sposób bezpardonowy polskich bohaterów, od pierwszych Piastów zaczynając, a na Piłsudskim kończąc (na Tuska i Kaczyńskiego jeszcze nie pora). Powołuje się przy tym na (wreszcie) szeroko dostępny materiał źródłowy oraz liczne współczesne, krytyczne opracowania. I tu jest deska drzewniana a wniej sęk: weryfikacja wiarygodności źródeł, im bardziej w głąb czasów sięgać, tym bardziej trudna - sam autor pastwi się nad Długoszem. Historia oparta na źródłach pisanych na zawsze pozostanie ocieniona podejrzeniem nierzetelności. Zieliński swoje wersje 'faktów' przedstawia w większości z niezachwianą pewnością, ale czy w historii mozna być czegoś absolutnie pewnym? Choć Molenda 'Mity polskie' uczynił z większym smakiem, powściągliowścią i merytoryczną analizą, to jednak 'Nieudacznicy...' wciągają zarówno za sprawą lekkości pióra jak i chwytliwości przedstawionego materiału. Można przyjąć książkę bezkrytycznie i szokować w towarzystwie zapamiętanymi wyjątkami, można potraktować jako punkt wyjścia do głębszych studiów nad historią, można wreszcie potraktować lekturę jako zabawną przygodę i pozostawić za sobą. Wszystko można.
Allmighty Eternally - awatar Allmighty Eternally
ocenił na61 rok temu
Krajobraz po życiu. Śladami Galicji. Opowieści o ludziach i miejscach Barbara Gaweł
Krajobraz po życiu. Śladami Galicji. Opowieści o ludziach i miejscach
Barbara Gaweł
A to taki niespodziewany zakup był. W nieistniejącej już (niestety) Księgarni Podróżnika we Wrocławiu, gdzie była półeczka dla zainteresowanych Bieszczadami i Galicją. Przyznam, że nie szukałem tego tytułu, Autorka była mi całkowicie nieznana. A tymczasem zabrała mnie w pasjonującą podróż po małych galicyjskich miejscowościach, żeby uzmysłowić mi, jak wielu rzeczy jeszcze nie wiem. Bo Andrzej Gawroński kojarzył mi się wyłącznie z wybitnym aktorem dubbingowym. A tymczasem w świecie językoznawców to samo imię i nazwisko nosił znakomity lingwista i poliglota (140 języków),zamieszkały w Przemyślu – autor używanego do dziś podręcznika do sanskrytu. Albo taka arcyciekawa opowieść z Jasła: historia piątki absolwentów z jednego gimnazjum. Skład znakomity, przyznajmy: Jan Szczepanik (wynalazca),Franciszek Pik Mirandola (tłumacz),Stanisław Pigoń (polonista),Rudolf Weigl (bakteriolog),Hugo Steinhaus (matematyk). Przez Radomyśl Wielki tylko przejeżdżałem, nie mając świadomości, że ta miejscowość ma takie znaczenie dla światowej kinematografii. Albo taka opowieść o „cesarzu Antarktydy”, jaki obwołał się ekscentryczny hrabia Adam Ostoja-Ostaszewski, właściciel pałacu we Wzdowie. Przypominamy sobie o emigrantach z Grecji w Krościenku oraz z Włoch, którzy zamieszkali w rejonie Cisnej. Bardzo pouczająca i wciągająca lektura. Zachęcam.
Kedar - awatar Kedar
ocenił na87 miesięcy temu
1939. Wojna? Jaka wojna? Cezary Łazarewicz
1939. Wojna? Jaka wojna?
Cezary Łazarewicz
Rewelacyjna pozycja. Fascynująca i przerażająca jednocześnie. Ukazuje świat którego już nie ma, który zniknął bezpowrotnie a jednocześnie świat, który jest nam bardzo bliski. Ludzie z tego okresu są tak przerażająco podobni do nas współczesnych. Żyją zajmując się codziennymi rzeczami, prowadzą interesy, wyjeżdżają na wakacje. Czytają gazety, w których co prawda pojawiają się złowrogie spekulacje na temat możliwych zdarzeń w tym wojny jednak to tylko teoretyczne możliwości. Książka obala również mit polskiego społeczeństwa jako sprawiedliwego wśród narodów Europy. Niestety z przytoczonych artykułów prasowych i wypowiedzi ówczesnych polityków wyłania się obraz społeczeństwa zamkniętego, krótkowzrocznego i nietolerancyjnego. Skrajnie prawicowe ciągoty niektórych przedstawicieli polskiej inteligencji czy wypowiedzi o odżydzeniu polskiego społeczeństwa mówią same za siebie. Czyż dzisiaj nie dzieje się to samo? Staramy się uchodzić na arenie międzynarodowej za naród tolerancyjny, szanujący wiarę i poglądy innych a z drugiej strony niektóre miernoty polityczne negują holokaust i urządzają za publiczne pieniądze cyrk w sejmie gasząc gaśnicą świece chanukowe. Coraz częściej słyszy się hasła " Polska dla Polaków" a polscy politycy sympatyzują z takimi dziwolągami jak Orban czy Le Pen. Do tego jesteśmy butni i aroganccy fantazjując o tym jakim to wielkim narodem jesteśmy i jaką to rolę mamy do spełnienia w Europie. Istna kalka z roku 39. Szkoda że gdy przychodzi co do czego karty są rozdawane bez udziału Polski. Historia lubi się powtarzać choć mam nadzieję że tym razem się mylę. Polecam.
Marcin33333w - awatar Marcin33333w
ocenił na86 miesięcy temu

Cytaty z książki Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach

Więcej
Andrzej Fedorowicz Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne