rozwińzwiń

Słynne ucieczki Polaków 2

Okładka książki Słynne ucieczki Polaków 2 autora Andrzej Fedorowicz, 9788380795020
Okładka książki Słynne ucieczki Polaków 2
Andrzej Fedorowicz Wydawnictwo: Fronda popularnonaukowa
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Data wydania:
2020-03-18
Data 1. wyd. pol.:
2020-03-18
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380795020
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Słynne ucieczki Polaków 2 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Słynne ucieczki Polaków 2

Średnia ocen
7,2 / 10
21 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Słynne ucieczki Polaków 2

avatar
533
184

Na półkach:

A druga część, jak dla mnie, ciekawsza niż ta pierwsza. Może dlatego, że zdarzenia z pierwszej lepiej znałam. Fajna powtórka z historii i parę nowości. Duże wow.

A druga część, jak dla mnie, ciekawsza niż ta pierwsza. Może dlatego, że zdarzenia z pierwszej lepiej znałam. Fajna powtórka z historii i parę nowości. Duże wow.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
151
131

Na półkach:

Jest to chyba pierwsza książka, która nie jest bliska mojej tematyce.. a jednak było w niej coś, że skusiłam się na jej przeczytanie..
myśleliście kiedyś w ogóle jak w latach 1900 wszystko wyglądało?
Jeśli tak to jest to książka dla Was..

Książka zaczyna się od historii Józefa Piłsudskiego i Jego brata - Bronisława. Akcja książki zaczyna się od chęci zabicia Rosyjskiego cara w latach 1887! - Kto by pomyślał, że tak się wciągnę w tę historię!
No ale, że jako nie było dowodów na Piłsudskiego to zaś Jego wyłączyli z dochodzenia..
Nie jest to łatwa historia, nie każdy ją polubi. Można pomyśleć, że postradałam zmysły czytając tę książkę aczkolwiek jako osoba, która paja do książek wydaje mi się, że jest to pozycja, którą każdy Polak powinien przeczytać.
Nie chodzi tylko o historie Piłsudskiego opisaną w tej lekturze ale o inne ciekawostki historyczne, które moim zdaniem są warte uwagi.

Co więcej w tej pozycji znajdziemy mnóstwo historii konspiracyjnych, które za tamtych czasów były nielegalne. Dodatkowo w książce wspominają o chorobach psychicznych, które w latach 1896 nie były aż tak "znane" w porównaniu do lat dzisiejszych gdzie co chwilę można usłyszeć, że dana osoba cierpi na taką i taką chorobę psychiczną.

No ale nie o tym miałam pisać.. książka ta zawiera zbiór kilkunastu najbardziej spektakularnych ucieczek Polaków z najróżniejszych więzień czy obozów zesłania.
Są to zdecydowanie historie osób, które nie bały się ryzyka aby walczyć o siebie i swoją ojczyznę.
Opisana historia Piłsudskiego nie jest jedyną historią, która potrafi złapać za serce bo poznajemy też takich bohaterów jakimi byli: Edward Śmigły-Rydz, historia trzech konspiratorek czyli: Ewy Dreżepolskiej, Teofili Ull oraz Zofii Przybytowskiej. Poznajemy też kochanków z Auschwitz, którymi byli Jerzy Bielecki i Cyla Cybulska, których historia wycisnęła mi łzy.

Chcę Wam bardzo polecić te książkę ponieważ jest to pozycja o Polakach, który każdy powinien poznać.

Za egzemplarz książki bardzo chciałam podziękować wydawnictwu FRONDA. Niespodziewałam się, że ta książka wzbudzi we mnie tyle emocji.

Jest to chyba pierwsza książka, która nie jest bliska mojej tematyce.. a jednak było w niej coś, że skusiłam się na jej przeczytanie..
myśleliście kiedyś w ogóle jak w latach 1900 wszystko wyglądało?
Jeśli tak to jest to książka dla Was..

Książka zaczyna się od historii Józefa Piłsudskiego i Jego brata - Bronisława. Akcja książki zaczyna się od chęci zabicia Rosyjskiego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
66
37

Na półkach:

Tania sensacja dla "prawdziwych Polaków". Opisy są bardziej rozbudowane, niż w pierwszej części. To tylko jednak świadczy na niekorzyść autora, gdyż diabeł tkwi w szczegółach. Cała książka sprowadza się do powielania faktów i mitów krążących w różnych publikacjach. Zasługą autora jest jedynie ich fabularyzacja. Błędów, przeinaczeń i pominięć jest w nich dość sporo. Za przykład niech posłuży ORP Orzeł, gdzie autor wskazując na niekompetencje dowódcy, podaje następujące zdarzenie.

"[...] 12 września, gdy po tygodniu obserwowania pustego morza zauważyli wreszcie przepływający w niewielkiej odległości niemiecki zbiornikowiec Bremen. [...] Kłoczkowski zakazał jakiejkolwiek akcji, twierdząc, że jednostka nie jest załadowana. Po tym wydarzeniu k. Grudziński zrozumiał [...]. Trzeba pozbyć się komandora."

Po pierwsze nie zbiornikowiec, ale transatlantyk. Po drugie nie zauważyli, bo Bremen od 6 września stał w porcie w Murmańsku i wyszedł z niego dopiero 10 grudnia. Po trzecie polskie okręty podwodne w tym czasie, były objęte bezwzględnym obowiązkiem przestrzegania zapisów Protkołu Londyńskiego z 1936 roku. Orzeł musiałby się wynurzyć, dokonać zatrzymania, a następnie umożliwić zejście załogi i osób cywilnych do łodzi ratunkowych. Takie były rozkazy dowództwa.
Na podstawie kompletu rozkazów z O.R.P. Wilk dostępnych w londyńskim archiwum wiemy, że to Wilk dwukrotnie opuścił swój sektor bez rozkazu i wtargnął na sektor Orła, narażając obydwie jednostki na niebezpieczeństwo.
Kolejne kłamstwa dotyczą nieobecności dowódcy na okręcie i jego rzekomym spóźnieniu się w dotarciu na okręt. Przez co wyszedł on w morze z dużym opóźnieniem (po godzinie 07:00). To nic, że fakty tego nie potwierdzają. Orzeł opuścił port w Gdyni w dniu 1 września nie później niż o godzinie 06:35. Faktycznie miał lekkie opóźnienie, jednak nie z winy dowódcy, ale w związku z oddaniem cum przez wszystkie jednostki jednocześnie. Dlatego też musiał opuścić port wyjściem północnym. Dodatkowo Kłoczkowski wbrew temu co chce autor, był od rana na okręcie. Razem z całą załogą uczestniczył w alarmie przeciwlotniczym.

Wiadomo, że dla autora i naszych patriotów, każdy kto w idiotyczny sposób nie zginie, jest zdrajcą. Po co żyć, gdy można tak pięknie umrzeć. Powyższe przykłady to tylko kilka nieścisłości, które znajdują się w książce. Jest ich tam dużo więcej.
Niestety większość informacji autor bezkrytycznie kopiuje od B. Romanowskiego (członka załogi ORP Wilk),który ukrywa własne niekompetencje i zrzuca winę na dowódcę Orła.

Sama pozycja zawiera też dość sporo literówek i widać, że jakość korekty oraz składu jest bardzo słaba. Historie opisane są dość powszechnie znane, a na dodatek najeżone błędami faktograficznymi i wymyślonymi tezami bez dowodów.

Tania sensacja dla "prawdziwych Polaków". Opisy są bardziej rozbudowane, niż w pierwszej części. To tylko jednak świadczy na niekorzyść autora, gdyż diabeł tkwi w szczegółach. Cała książka sprowadza się do powielania faktów i mitów krążących w różnych publikacjach. Zasługą autora jest jedynie ich fabularyzacja. Błędów, przeinaczeń i pominięć jest w nich dość sporo. Za...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

81 użytkowników ma tytuł Słynne ucieczki Polaków 2 na półkach głównych
  • 56
  • 24
  • 1
18 użytkowników ma tytuł Słynne ucieczki Polaków 2 na półkach dodatkowych
  • 9
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Andrzej Fedorowicz
Andrzej Fedorowicz
Polski dziennikarz, publicysta historyczny i autor książek. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego (dziennikarstwo). Zajmował się m.in. dziennikarstwem śledczym, ale także historią, techniką, biografiami i podróżami. Publikował m.in. w "Super Expressie", "Fakcie", "Gazecie Wyborczej", "Polityce" oraz czasopiśmie "Focus". Autor lub współautor kilkunastu książek. Nie należy go mylić z innymi znanymi osobami o tym samym nazwisku: Andrzejem Fedorowiczem (ur. 1942),aktorem urodzonym w Krakowie oraz Andrzejem Fedorowiczem (1954-2008),opozycjonistą z czasów PRL i twórcą niezależnych mediów. Wybrane publikacje książkowe: "Słynne ucieczki Polaków" (cz. 1-2, Fronda, 2018-2020),"Warszawa stolica szpiegów. 150 lat tajnych operacji, walki wywiadów, prowokacji i zamachów w sercu Polski" (Wydawnictwo Zona Zero, 2019),"Druga Rzeczpospolita w 100 przedmiotach" (Fronda, 2019),"100 rzeczy, których nie wiesz o swoim ciele" (Prószyński i S-ka, 2020),"Gladiatorzy z obozów śmierci" (Bellona, 2020). Żona: Irena (do 26.12.2020, jego śmierć).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki Erika Engelhaupt
Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki
Erika Engelhaupt
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego widok makabrycznego wypadku sprawia, że zwalniamy auto, albo dlaczego dzieci z takim zapałem dłubią w nosie? Erika Engelhaupt w swojej książce "Co za ohyda! Po mrocznej stronie nauki" nie tylko zadaje te pytania, ale udziela na nie rzetelnych odpowiedzi, podlanych sosem czarnego humoru. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto posiada w sobie choć odrobinę mrocznej ciekawości świata. Autorka, ceniona dziennikarka naukowa, zabiera nas w podróż po peryferiach biologii, psychologii i medycyny sądowej. Książka jest podzielona na krótkie, treściwe rozdziały, co czyni ją idealną pozycją do czytania „z doskoku”. Engelhaupt z ogromną gracją przechodzi od tematów związanych z ludzkim ciałem – jak analiza składu chemicznego woskowiny usznej – do królestwa zwierząt, gdzie poznajemy pasożyty przejmujące kontrolę nad umysłami swoich żywicieli. Choć tytuł sugeruje obrzydzenie, autorka unika taniej sensacji. Każda anegdota jest poparta badaniami, a obrzydliwość służy tu jako punkt wyjścia do zrozumienia ewolucji. Najmocniejszą stroną publikacji jest styl narracji. Engelhaupt pisze z lekkością, jakby opowiadała fascynujące (choć nieco niepokojące) historie przy kolacji. Potrafi sprawić, że czytelnik zamiast odwracać wzrok, zaczyna z fascynacją studiować cykl życiowy roztoczy żyjących w naszych rzęsach. To rzadka umiejętność – przekształcenie odrazy w autentyczny zachwyt nad złożonością natury. Mimo wielu zalet, książka momentami wydaje się zbyt pobieżna. Niektóre tematy aż proszą się o głębszą analizę, jednak autorka szybko przeskakuje do kolejnej ciekawostki. Może to pozostawiać pewien niedosyt u czytelników oczekujących bardziej akademickiego podejścia. Niemniej, dla przeciętnego odbiorcy jest to kompendium wiedzy podane w sposób niezwykle przystępny. "Co za ohyda!" to hołd dla nauki, która nie boi się pobrudzić rąk. Engelhaupt udowadnia, że to, co uznajemy za tabu lub śmieci, często skrywa najważniejsze informacje o nas samych i naszej planecie. To lektura inteligentna, zabawna i – co najważniejsze – rozszerzająca horyzonty w sposób, którego nie zaznacie w podręcznikach szkolnych. Jeśli nie boicie się prawdy o tym, co żyje na waszej poduszce, dajcie tej książce szansę. Moja ocena to mocne 8/10. Przygotujcie się na to, że po tej lekturze już nigdy nie spojrzycie na świat w ten sam sposób. Co za wspaniała ohyda!
Muminka - awatar Muminka
oceniła na83 dni temu
Przerażające choroby i zabójcze terapie, czyli historia medycyny, jakiej nie znałeś Jonathan J. Moore
Przerażające choroby i zabójcze terapie, czyli historia medycyny, jakiej nie znałeś
Jonathan J. Moore
Wielu historyków uważa, że na przestrzeni wieków to głownie liczne wojny dziesiątkowały ludzkość. Są również tacy, którzy uważają, że znacznie bardziej przyczyniły się do tego liczne epidemie. Już od czasów starożytnych towarzyszą one człowiekowi, wciąż nowe, silniejsze i coraz bardziej zdradliwe. Gdy ludzkość zaczyna uodparniać się na jakiś szczep danego wirusa ten zaczyna mutować i pojawia się kolejny bardziej udoskonalony niż jego poprzednik. Ciągła migracja ludzi sprawia, że cały czas pojawiają się nowe wirusy i sieją spustoszenie w kolejnych społeczeństwach. W większości winne są zazwyczaj te same czynniki czyli złe warunki sanitarne i brak odpowiedniej higieny, a to wystarczy, by od infekcji która ogarnęła garstkę ludzi przejść do sporej epidemii. Za złymi zasadami higieny szła również bardzo uboga wiedza medyczna opierająca się w dużej mierze na domysłach, czarnej magii czy leczeniu wielu schorzeń za pomocą tego samego sposobu co nie poprawiało stanu chorych, a wręcz niekiedy przyczyniało się do znacznego osłabienia i tak już nadwątlonego zdrowia. W to przeludnione i całkowicie nieprzygotowane społeczeństwo wkracza ona Dżuma występując w trzech postaciach. Dżumy dymienicznej - infekcja obejmowała cały organizm, do pierwszych objawów należało powiększenie węzłów chłonnych pachwinowych co powodowało ogromny ból przy poruszaniu się. Chorobie towarzyszyła też wysoka gorączka. Dżuma płucna - ta odmiana była przenoszona drogą kropelkową i za swoją lokalizację obierała płuca chorego. Do najbardziej śmiercionośnej odmiany zalicza się dżuma posocznicowa przenoszona przez owady i wywołująca zatory w naczyniach krwionośnych i zabijająca w ciągu kilku godzin. Epidemia zdziesiątkowała ludzkość tak bardzo, że nie nadążano z grzebaniem ciał, a wszechobecny grud i szczury powodowały ciągłe roznoszenie się zarazy. Prócz ogromnych i spektakularnych w swojej skali epidemii społeczeństwa przez lata musiały zmagać się również z bardziej przyziemnymi schorzeniami takimi jak próchnica zębów, podagra, szkorbut czy choroby weneryczne. Przez lata metodami prób i błędów udawało się zaradzić występowaniu tych schorzeń na szeroką skalę np. wymyślając w 1855 roku prezerwatywę. Ludzkość niestety nie cieszy się zbyt długo wolnością bo po pewnym czasie na mapie groźnych chorób pojawiają się trąd i gruźlica. Gruźlica atakowała wszystkie tkanki i narządy swojej ofiary osadzając się głownie w płucach powodując ich zniszczenie. Gruźlica tak samo jak dżuma doczekała się kilku odmian. Gruźlicy płucnej wywoływanej drogą kropelkową i atakującą płuca osoby zarażonej. Gruźlica kręgosłupa która wywoływała stan zapalny tkanki kostnej kręgosłupa. Zmiany w ciele wywołane tą odmianą mogły prowadzić do paraliżu a nawet śmierci. Była również odmiana zwana pozapłucną która skupiała się głownie na jelitach, pęcherzu moczowym czy układzie nerwowym. Trąd wywoływał spore zmiany w wyglądzie fizycznym osoby chorej, wywołując okropne zmiany skórne często połączone z deformacją i gniciem różnych części ciała. Ze względu na swój wygląd ludzie chorzy często byli wykluczani ze społeczeństwa wywołując strach wśród osób zdrowych. Na liście chorób zakaźnych zdecydowanie nie może zabraknąć ospy i odry. Ospa - ... https://naticzyta.blogspot.com/2024/05/przerazajace-choroby-i-zabojcze-terapie.html
czytam-polecam - awatar czytam-polecam
ocenił na81 rok temu
Szarlatani. Najgorsze pomysły w dziejach medycyny Lydia Kang
Szarlatani. Najgorsze pomysły w dziejach medycyny
Lydia Kang Nate Pedersen
Nie jestem przekonany co do adekwatności tytułu... tak naprawdę występuje tu znikoma liczba szarlatanów, większość opisanych ludzi była jednak przekonana o skuteczności swoich działań, a więc ciężko ich szarlatanami nazwać. Zgadzam się natomiast z inną opinią, że to raczej zbiór felietonów niż książka popularnonaukowa, czyyyli raczej trochę takie czytadełko ;) ale przyjemnie się czyta/słucha... chociaż albo znowu lektorka (mnie irytuje),albo sporo żartów jest trochę takich jednak suchych ;) Ale parę razy się uśmiechnąłem, np.: "W latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku wielką popularność zdobył nowy na rynku preparat leczniczy, zwany Letril. Czasem nazywany też witaminą B17. Letril nie jest witaminą. Lek, był pół syntetyczną formą amigdaliny, zawierającego cyjanek związku chemicznego, który występuje w pestkach moreli i innych nasionach. Zwolennicy Letrilu utrzymywali, że środek potrafi jakimś sposobem namierzyć komórki nowotworowe i niszczyć je, nie naruszając przy tym zdrowych tkanek. Nie było to prawdą. Osoby przyjmujące Letril w ramach eksperymentów klinicznych, zatruły się cyjankiem. To tyle, jeśli chodzi o prawdziwość twierdzenia, że rak może być spowodowany niedoborem witaminy B17. Dziękujemy pięknie, ale ludzie na pewno nie cierpią wskutek niedoboru cyjanku i nie potrzebują jego kolejnej porcji. Naprawdę." :D inny fragment: "Chrząstka rekina. Być może słyszałeś kiedyś o tym, że rekiny nie chorują na raka? W 1992 roku William Lane i Linda Comac wydali książkę, której tytułem była powyższa fraza: "Sharks don't get cancer". Publikacja wzbudziła wielkie zainteresowanie. Każdy, kto ją przeczytał, mógł stwierdzić: to przecież oczywiste, nie znam żadnego rekina, który zachorował by na raka, żadnego. Gdyby w chrząstce rekina rzeczywiście kryła się jakaś magiczna, tajemna moc, zdolna leczyć nowotwory, onkolodzy na całym świecie nie mieliby co robić. Jesteś ciekaw wyników badań naukowych na temat skuteczności tej metody? Wskazówka: onkolodzy wciąż mają pełne ręce roboty. Tak czy siak, kwestia poruszona przez autorów książki wydawała się bardzo interesująca, dopóki biolodzy nie zwrócili uwagi na pewien jakże smutny fakt: otóż rekiny chorują na raka. I tyle w tym temacie." :D Podsumowując: jak ktoś czytał wiele podobnych książek, to nie znajdzie tu za bardzo nic nowego, ale książka lekka, w sumie zabawna, miło się czyta i jak ktoś lżejszej lektury szuka z ciekawostkami medycznymi, to będzie ok. (słuchana: 29-30.03.2026) 4+/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na78 dni temu
Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat Juan Luis Arsuaga
Życie. Fascynująca podróż przez 4 miliardy lat
Juan Luis Arsuaga
Bardzo dobra książka! Bardziej naukowa niż popularna, ale jeszcze zupełnie przystępna i ciekawa. Faktycznie fascynująca historia ale myślę, że w dużej mierze za sprawą autora, bo nie każda książka o ewolucji tak dobrze się czyta ;) Chyba kolejny autor, którego można czytać w ciemno ;) bardzo dobrze pisze. Bardzo mnie też książka wciągnęła, bardziej nawet niż kilka poprzednich, choć ta była jakby trudniejsza, to jednak także no po prostu lepsza niż jakieśtam ciekawostki zebrane - tutaj jest historia ewolucji na Ziemi opowiedziana od początku do końca, być może autor pominął nieco rośliny, za to zwierzęta, w szczególności naczelne omawia już dość dokładnie, łącznie z tym czy były inne opcje? Czy na innych planetach mogło wyewoluować życie podobnie, a może inaczej? Czy ewolucja była nieunikniona i dlaczego? Po prostu fascynujące tematy :) Owszem, zdarzyło mi się odlecieć kilka razy myślami, ale to bardziej przez akurat dość stresujący moment w życiu, niż książkę, no a i tak zdarzało się to znacznie rzadziej niż przy poprzednich, które niby były "lżejsze", a jednak nie tak dobre. Dzięki tej książce zrozumiałem też jedną ważną rzecz w moim życiu (dzięki niej i "Ciemnej stronie człowieka" Michaela Ghiglieri, którą równocześnie czytam tylko że "papierową"),o której nie będę się tu rozpisywać, tak tylko chciałem sobie zaznaczyć. Kilka cytatów zaznaczyłem, na początek wyjaśnienie jak to jest z tą teorią ewolucji: "To prawda, ewolucja jest teorią, ale w świecie nauki rzeczą najwyższą, do jakiej może aspirować idea, jest… stać się teorią. To również oznacza, że siła faktów może ją obalić, ponieważ teoria jest naukowa tylko wtedy, gdy można poddać ją próbie, jeśli można ją z czymś zestawić i, w pewnych przypadkach, udowodnić, że jest błędna. Naukowcy nie tworzą dogmatów niepodważalnych (ani nikomu ich nie narzucają). Kwestionowanie teorii, wszystkich bez wyjątku, jest esencją nauki. Ale jeżeli czas płynie, a kumulujące się fakty i dane nie przeciwstawiają się teorii, zyskujemy względem niej coraz większą pewność. Nabieramy przekonania, że w przyszłości może zostać ulepszona i że nie dowiedzie się, że jest radykalnie fałszywa. Wtedy zamienia się w teorię uznawaną. (...) Żeby jakoś to zobrazować: w kwestii teorii ewolucji nauka ma tyle samo wątpliwości co w kwestii teorii heliocentrycznej – czyli żadnych." (pdf.str. 30) I kilka innych po prostu ciekawych/ważnych dla mnie: "Tak więc metoda naukowa z gruntu wyklucza założenie, że natura kieruje się celem, ale w zamian nie proponuje nam próżni, niczego lub zupełnej ignorancji, ponieważ cele zastępuje prawami, założenia – przyczynami. W świecie fizycznym, do którego przynależymy, nie ma żadnego planu, nie ma woli, by stało się to czy coś innego, są za to prawa materii, które rządzą jej funkcjonowaniem. Prawa, które mogą zostać poznane przez umysł zwierzęcia ludzkiego! Nauka aspiruje do tego, by zrozumieć, jak działa świat, jakimi rządzi się prawami, i nie ma najmniejszego zamiaru nadawać mu sensu (znaczenia) filozoficznego czy moralnego." (pdf.str. 39) "Można by pomyśleć, że całe dzieło Darwina jest twierdzeniem przeciwstawiającym się teorii żyjącego przed nim Anglika, Williama Paleya, autora książki zatytułowanej Nature Theology, w której bronił istnienia planu w świecie organicznym. Najlepszym przykładem jest ludzkie oko z jego zadziwiającą doskonałością techniczną. Zaprzeczyć, że zostało zaprojektowane przez istotę inteligentną (Boga),byłoby tym samym, co, widząc zegar, założyć, że jest tam od zawsze, jak kamień, a nie, że z pewnością musiał go skonstruować zdolny zegarmistrz, argumentował Paley. W tej konieczności istnienia Projektanta Darwin różnił się od Paleya – jak my wszyscy, którzy za nim poszliśmy. Moim zdaniem Paley jest najwybitniejszym przedstawicielem idei zastosowania zdrowego rozsądku do objaśniania zjawisk natury. Jego argumentacja opiera się na analogii, metaforze. Jeżeli organizmy, przede wszystkim zwierzęta, przypominają maszyny, muszą mieć autora podobnego do nas, Inżyniera. Jako że istoty żywe są o wiele bardziej doskonałe niż nasze maszyny (a tym bardziej niż te z początku XIX wieku),ich autor musi być znacznie lepszy od nas, istot ludzkich. To ciekawe, jak ten argument zwraca się przeciwko Paleyowi, ponieważ maszyny stworzone przez ludzi są jednak, w pewnym sensie doskonalsze niż te biologiczne. Już wyjaśniam. Mimo że istoty żywe mają zdumiewające cechy (performances, jak mówi Monod),gdy przyjrzeć im się z bliska, w ich anatomii pojawia się wiele fuszerek, niezrozumiałych, absurdalnych błędów, jakich żaden człowiek nigdy nie popełniłby w projekcie przemysłowym. To logiczne, ponieważ inżynier pracuje na kartce lub na ekranie komputera, zaczynając od zera. Natomiast gatunki biologiczne pochodzą z przeobrażenia innych, wcześniejszych, i to w nich widać. Bardzo dobitnie ktoś (Francuz François Jacob, laureat Nagrody Nobla wraz z Jacques’em Monodem) powiedział, że ewolucja majsterkuje. Jak zobaczymy dalej, to właśnie ludzkie oko jest dobrym przykładem fuszerki w projekcie." (pdf.str. 39-40) "Rzecz jasna, obecnie nikt już nie broni ślepego determinizmu genetycznego, ale niewielu naukowców utrzymuje też, że ludzi nic nie łączy ze zwierzętami w kwestii zachowania i że nie warunkują nas – w odróżnieniu od zwierząt – geny, choćby pod postacią predyspozycji do nauki. Czy nie byłoby to popadanie w dualizm francuskiego matematyka i filozofa Kartezjusza: wyznawanie teorii, że istota ludzka składa się z ciała i umysłu, natomiast zwierzę jest jedynie maszyną zbudowaną z tkanek organicznych, automatem z nie większą ilością osobniczego życia niż nasz samochód, który nie przysparza nam dylematów, gdy musimy go zezłomować, jak się zużyje w ciągu lat?" (pdf.str. 202) - nasuwa mi się tu komentarz do ostatniego zdania: chyba tobie! XD gdyż akurat jestem w procesie pożegnania ze starym samochodem i nie jest łatwo ;) Dlatego trochę mnie to rozbawiło. Tym niemniej cały cytat to słuszne spostrzeżenie. "Nicholas Humphrey zadaje sobie pytanie, do czego służy świadomość „ja”, opierając się na założeniu, że musi do czegoś służyć, skoro została wykształcona poprzez dobór naturalny. Do powracającego pytania (które zadawał już sobie Denis Diderot) o to, czy automatom (urządzeniom, komputerom, robotom) można wszczepić świadomość (duszę),dodaje pytanie o  to, jak by to można było zauważyć. To znaczy: jakie skutki wywołuje świadomość? Żabie, a nawet krowie, odpowiada Humphrey, nie przydałaby się na nic i  dlatego jej nie posiadają. I  to jest rzecz ważna: świadomość „ja” nie jest użyteczna dla wszystkich gatunków, jedynie dla tych o  złożonej biologii społecznej, na przykład ludzi, i do pewnego stopnia szympansów, i może psów (…)." (pdf.str. 229) Książka zahacza nawet o temat sztucznej inteligencji, z czego przytoczę szczególnie ciekawy fragmencik: "Algorytmy komputerowe są realizowane przez procesory oparte na substracie krzemowym, zaś doznania (ból, gorąco, głód),stany emocjonalne (przerażenie, czułość, wściekłość, smutek i przygnębienie) oraz myśli ludzkie opierają się na chemii węglowej (ta sama chemia organiczna jest wspólna dla całego życia na Ziemi). A skoro subiektywność zależy wyłącznie od jej zaprogramowania, nie powinno być zasadniczej różnicy pomiędzy algorytmami krzemowych urządzeń a algorytmami biochemicznymi zwierząt i człowieka, pomiędzy czipem a neuronem." (pdf.str. 230) "(…) mówi Conway Morris, że ewolucja jest sposobem świata na poznanie siebie samego." (pdf.str. 268) (czytana/słuchana: 11-13.03.2026) 5/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na829 dni temu

Cytaty z książki Słynne ucieczki Polaków 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Słynne ucieczki Polaków 2


Ciekawostki historyczne