Promethea. Księga druga

300 str. 5 godz. 0 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Promethea [Egmont] (tom 2)
- Tytuł oryginału:
- Absolute Promethea Vol. 2
- Data wydania:
- 2019-11-20
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-11-20
- Liczba stron:
- 300
- Czas czytania
- 5 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328141681
- Tłumacz:
- Paulina Braiter
Drugi album słynnego cyklu o Promethei, obrończyni ludzkości, której postać wymyślił mistrz komiksu Alan Moore! Dwie Promethee wyruszają w mistyczną podróż poprzez sfery pozaziemskie, kierując się kluczem z „mapy” kabalistycznej. Poznają słynnych magów i poetów, ale także dawnych bogów i istoty piekielne. Niejeden raz znajdą się w niebezpieczeństwie. Będą miały styczność z najgłębszymi tajemnicami wszechświata i dzieła stworzenia. Czy jednak osiągną cele, dla których wyruszyły w tę niezwykłą podróż? Tymczasem w ludzkiej rzeczywistości jeszcze inna Promethea, nastawiona bardzo wojowniczo, robi czystkę pośród łotrów i działających na Ziemi sił zła.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Promethea. Księga druga w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Promethea. Księga druga
Poznaj innych czytelników
61 użytkowników ma tytuł Promethea. Księga druga na półkach głównych- Przeczytane 34
- Chcę przeczytać 27
- Posiadam 19
- Komiksy 11
- Komiks 3
- Komiks 2
- Alan Moore 2
- 2024 2
- Not finished 1
- Komiksy i Mangi 1




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Promethea. Księga druga
Więcej znaczy inaczej ~ Hegel
Uważacie, że „Promethea” nie może być dziwniejsza? Tym razem Sofie Banks wyrusza wraz z Barbarą Shelley (ostatnio umarła) na własną katabazę (podróż w zaświaty) poprzez kabalistyczne drzewa życia. Krótko mówiąc – wymyślną podróż w głąb siebie.
Na wstępie powiem, że wychodzimy tutaj mocno z tropów superbohaterskich. Drugi tom to bardziej życiowa i zamknięta historia niż choćby pierwszy, ale jednocześnie to podręcznik do kabały żydowskiej. W tym względzie jest on miejscami bardziej do przebrnięcia, ale jego ogólny przekaz okazuje się bardziej satysfakcjonujący niż droga do oświecenia Sofie z poprzedniej części przygód „Promethei”.
Jeśli nie zniechęciliście się tym ostrzeżeniem, to tak jak „Promethea” zaczniemy od poziomu Ziemi. Od tego też zaczyna się sam komiks, ale trwa w tym planie dość krótko. Gros akcji dzieje się w podróży, ale nie bójcie się. Sofie nie zostawia Ziemi bezbronnej – jej najlepsza przyjaciółka Stacie zostaje starą i nową tymczasową Prometeą. Co to znaczy? Lepiej przekonać się samemu.
Opowieść Stacie kontynuuje wątki z poprzedniego tomu, ale z racji na ich miejsce toczą się wolno. Nie oznacza to, że nie mają swojego impaktu na podróż Sofie, czy po prostu nie są ciekawe. W pewnym sensie w dominacji szaleństwa immaterium czeka się tylko na coś bardziej przyziemnego. W dodatku nasza nowa i stara tymczasowa Prometea przechodzi bardzo ciekawą ewolucję – a wszystko zaczęło się od żartu z Xeny Wojowniczej Księżniczki.
Główna historia jest tylko trudniejsza. Jak to stwierdził Moore w „Egomania 2” Eddiego Campbella (tłumaczenie własne): „Na półkach jest tysiąc komiksów bez filozoficznego wykładu i jeden z. Czyż nie ma miejsca na ten jeden?” W tym tomie scenarzysta podchodzi do tego stwierdzenia dużo poważniej i w ramach tego wykładu dużo więcej niż kabałę. Spotkamy takie postacie jak: Lukiana z Samostaty – autora „Historii prawdziwej” uznawanego przez Jamesa Gunna (nie tego od filmów) za jedno z najstarszych źródeł fantastyki naukowej, czy jeszcze wiele innych nieznanych nawiązań do historii i kultury. W końcu „wiesz, trochę to dziwne. Zwyczajne życie jest pełne starożytnych symboli, a nikt nie zwraca na nie uwagi”.
Ta trudna podróż oczywiście przedstawiana graficznie jest równie eksperymentalnie i onirycznie, jak poprzedni tom „Promethei”. Tym razem opowieść jest bardziej spójna, ale w ramach spójnych zeszytów dostajemy szaleństwa porównywalne z pierwszym tomem. Poszczególne przystanki w podróży są spójne kolorystycznie i stylowo, ale dostajemy szaleństwo, jak nieskończoną pętlę, czy elementy szkicu postaci.
https://cdn.nakanapie.pl/HbZqqyHlm2vraJPLl-AWWMK2P4Q=/origxorig/d73ff633f16917a4d5fc2936345d06a7
1. strona 23. zeszytu „Promethei”
Ten fragment jest lepiej widoczny w papierze. Ale „dialogue here” w dymkach jest zwyczajnie piękny i zabawny. Jeśli chodzi o wspomniana, pętla nie jest zbyt wygodna do czytania. Razem z pętlą zakręca tekst dymków. Na komputerze nie dałoby się tego czytać bez obracania obrazu, a w papierowym wydaniu zbiorczym jest to równie wygodne i przyjemne. Nie umieszczę jednak pierwszej strony lub kadru (jak ostatnio w Chainsaw manie),bo to drugi tom, trudno czytać bez pierwszego (ogólny kierunek stylu znany) i na pierwszej stronie jest zwyczajnie strasznie dużo tekstu.
Sam komiks ostatecznie jest o relacjach. Barbara poszła w zaświaty, by spotkać swojego męża. W tej podróży towarzyszy jej Sofie i ona także odkrywa coś dla siebie. W filozoficznej otoczce wchodzimy w głąb człowieczeństwa, czasem wręcz obrazoburczo, ale ostatecznie wychodzimy z bardzo osobistą historią. Czasem, by zrozumieć tych najbliższych, trzeba zwyczajnie zrozumieć cały świat. Też, by zrozumieć siebie, potrzebujemy właśnie zrozumieć tych wokół nas, którzy nas kształtują. To właśnie ten osobisty i naturalnie wynikający z filozofii aspekt drugiego tomu sprawia, że ostatecznie jest przyjemniejszy niż pierwszy.
Można pewnie kontynuować o humorze, więcej o kontynuowanych i powracających wątkach, ale core drugiej „Promethei” przekazałem. Może nie każdemu, kto przebrnął przez pierwszy tom, spodobają się zmiany w komiksie, ale rdzeń pozostaje taki sam. Trzeci tom z pewnością też zaskoczy swoim kierunkiem, ale w tym szaleństwie jest metoda.
Komiks przeczytany dzięki życzliwości Miejskiej Biblioteki Publicznej w Z.
Więcej znaczy inaczej ~ Hegel
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUważacie, że „Promethea” nie może być dziwniejsza? Tym razem Sofie Banks wyrusza wraz z Barbarą Shelley (ostatnio umarła) na własną katabazę (podróż w zaświaty) poprzez kabalistyczne drzewa życia. Krótko mówiąc – wymyślną podróż w głąb siebie.
Na wstępie powiem, że wychodzimy tutaj mocno z tropów superbohaterskich. Drugi tom to bardziej...
to była podróż z której można by nie wracać
to była podróż z której można by nie wracać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsiem, a nawet osiem i pół gwiazdek.
Osiem, a nawet osiem i pół gwiazdek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAlan Moore zawsze interesował się tematyką okultystyczną i magiczną. W „Promethei” to zamiłowanie angielskiego mistrza komiksu do rzeczy niecodziennych wyszło na pierwszy plan, a dodanie do tych elementów nieszablonowego spojrzenia na superbohaterów sprawiło, że problematyka stała się jeszcze ciekawsza. Pierwszy tom balansował na granicy przystępności, ale pozostał tytułem naprawdę bardzo dobrym, potrafiącym zainteresować i zachwycić wizją. Nie czytało się go jednak łatwo, a zamieszczone zwłaszcza w końcówce tomu mistyczne wstawki mogły zniechęcić kogoś przyzwyczajonego do nieco lżejszego stylu. Drugi tom idzie jeszcze dalej w okultyzm, co nie dla każdego czytelnika będzie dobrą wiadomością...
Sophie i Barbara, dwie z inkarnacji Promethei, muszą wyruszyć w podróż poprzez pozaziemskie, duchowe sfery. W ich wojażach dużą rolę odegra mistyczna Kabała, a na swoim szlaku napotkają wiele niesamowitości i dziwnych postaci. Ich celem jest odnalezienie męża Barbary, który znacznie wcześniej przebył podobną drogę. Tymczasem na Ziemi kolejna Promethea, powołana w zastępstwie Sophie, walczy ze złem, stosując bardzo bezkompromisowe metody.
Akcja drugiego tomu „Promethei” toczy się dwutorowo. Nie znaczy to jednak, że oba główne wątki zajmują tyle samo miejsca. Moore zdecydowanie mniej czasu poświęca bowiem Promethei zastępczej. Ta część albumu jest zarazem najbardziej typowa – autor stosuje tu normalną narrację, która raczej nie zaskakuje i jest bliska klasycznemu komiksowi superbohaterskiemu, przedstawia zresztą dość standardowe dla tego nurtu motywy – śledztwo, próba odkrycia natury zagrożenia, walka. Zawarł tu kilka interesujących koncepcji (choćby wiele osobowości opętanego burmistrza),ale nie popuścił wodzy fantazji szczególnie mocno.
Prawdziwa jazda (wybaczcie kolokwializm, ale dobrze określa on to, co się w tym komiksie wyprawia) zaczyna się w tej części albumu, która dotyczy głównej Promethei. Formalnie wygląda to tak, że początek każdego zeszytu dotyczy Stacii działającej jako podwójna superbohaterka w rzeczywistym świecie, a jego dłuższa część traktuje o podróży Sophie i Barbary (czyli dwóch wcieleń tytułowej heroiny) po Immaterii i poza nią. I właśnie ta eskapada jest główną atrakcją całego tomu. Jeśli spodobała wam się nietypowa forma ostatniego zeszytu poprzedniego woluminu, powinniście być zachwyceni – tutaj całość jest nieszablonowa, nieprzewidywalna i jeszcze bardziej zagmatwana niż wtedy.
Alan Moore daje upust swojemu zamiłowaniu do mistycyzmu i okultyzmu – bohaterki podróżują po kolejnych krainach, podążając drogami przedstawionymi w Kabale. Dla niektórych odbiorców może być to lektura wyjątkowo ciężka – autor nie bierze jeńców i rzuca czytelnika na głęboką wodę. Jednak nawet jeśli Moore nie zdoła nas zarazić swoją pasją do magii, to warto zwrócić uwagę na perfekcyjną formę zeszytów, które zostały zaplanowane z dbałością o najmniejsze detale. Całość to miks bardzo różnych motywów – mamy tu chociażby prezentację religijnych tematów przewodnich, rozważania na temat seksualności czy ryzyka wiecznego potępienia, a także strony poświęcone nieskończoności, reinkarnacji i ludzkim uczuciom. Prawdziwy miszmasz, który choć powinien odpychać, w osobliwy sposób hipnotyzuje.
Rysunki jakie tym razem dostarczył na potrzeby „Promethei” J. H. Williams III są momentami wręcz urzekające. Podróż bohaterek przez różne stany Immaterii pozwoliła plastykowi rozwinąć skrzydła, dając mu możliwość zaprezentowania prac w różnych stylach. Mamy tu na przykład plansze autentycznie namalowane, a nie tylko naszkicowane, a efekt tego zabiegu jest iście piorunujący. Na przestrzeni całego albumu dostrzeżemy też różne rozmycia, wizualne efekty i zabawy konstrukcją kadrów – całość wypada bardzo różnorodnie (choć rysował ją jeden artysta!) i bardzo ładnie.
Drugi tom „Promethei” nie jest komiksem lekkim, łatwym i przyjemnym. Myślę, że mogą się od niego odbić także niektórzy z tych czytelników, którzy twórczość Moore'a cenią. Dlaczego? Tym razem jest po prostu wyjątkowo specyficznie – bardzo duży nacisk położony na elementy magiczne spowodował, że ta opowieść w znacznej mierze pozbawiona jest klasycznej narracji, stanowi raczej opis kolejnych położonych poza realnym światem lokacji, odwiedzanych przez główne bohaterki. Całości nie można jednak odmówić fachowości i olbrzymiej pracy, jaką włożyli w ten tytuł obaj twórcy. To widać już na pierwszy rzut oka i choćby za to należy im się duża doza szacunku.
Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2020/05/promethea-tom-2-recenzja.html
oraz na facebookowym profilu serwisu Szortal (wpis z 15. 02. 2020) - https://www.facebook.com/Szortal/posts/3038865276136179?__tn__=K-R
Alan Moore zawsze interesował się tematyką okultystyczną i magiczną. W „Promethei” to zamiłowanie angielskiego mistrza komiksu do rzeczy niecodziennych wyszło na pierwszy plan, a dodanie do tych elementów nieszablonowego spojrzenia na superbohaterów sprawiło, że problematyka stała się jeszcze ciekawsza. Pierwszy tom balansował na granicy przystępności, ale pozostał tytułem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to