Otherhood. Mamusie bez synusiów

Okładka książki Otherhood. Mamusie bez synusiów autora William Sutcliffe, 9788324056149
Okładka książki Otherhood. Mamusie bez synusiów
William Sutcliffe Wydawnictwo: Znak Literanova literatura piękna
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Otherhood
Data wydania:
2019-08-12
Data 1. wyd. pol.:
2019-08-12
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324056149
Tłumacz:
Małgorzata Kafel
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Otherhood. Mamusie bez synusiów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Otherhood. Mamusie bez synusiów



książek na półce przeczytane 1166 napisanych opinii 560

Oceny książki Otherhood. Mamusie bez synusiów

Średnia ocen
5,8 / 10
68 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Otherhood. Mamusie bez synusiów

avatar
1134
739

Na półkach:

Żałuję, że przeczytałem tę książkę. Ledwo co dotarłem do jej końca. Nie ma w niej nic ciekawego, za to jej bohaterowie są strasznie irytujący. A sam pomysł na powieść - dziwny i abstrakcyjny. Jedna z najgorszych książek jaką kiedykolwiek miałem okazję przeczytać.

Żałuję, że przeczytałem tę książkę. Ledwo co dotarłem do jej końca. Nie ma w niej nic ciekawego, za to jej bohaterowie są strasznie irytujący. A sam pomysł na powieść - dziwny i abstrakcyjny. Jedna z najgorszych książek jaką kiedykolwiek miałem okazję przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
517
196

Na półkach:

Jaka ta książka była beznadziejna
Miała być zabawna ale cóż coś zdecydowanie poszło nie tak, a te mamy? Jaaaakie one były irytujące

Jaka ta książka była beznadziejna
Miała być zabawna ale cóż coś zdecydowanie poszło nie tak, a te mamy? Jaaaakie one były irytujące

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
669
414

Na półkach:

Przeczytane ale nieciekawe. Trochę wiało brakiem pomysłu do zrealizowania koncepcji, trochę na siłę to wymyślone. Historia nudzących się mamusiek, którym odbija i ich żyjących " po swojemu" synów. Jakąś abstrakcja dla mnie w ogóle taki pomysł.

Przeczytane ale nieciekawe. Trochę wiało brakiem pomysłu do zrealizowania koncepcji, trochę na siłę to wymyślone. Historia nudzących się mamusiek, którym odbija i ich żyjących " po swojemu" synów. Jakąś abstrakcja dla mnie w ogóle taki pomysł.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

148 użytkowników ma tytuł Otherhood. Mamusie bez synusiów na półkach głównych
  • 76
  • 71
  • 1
54 użytkowników ma tytuł Otherhood. Mamusie bez synusiów na półkach dodatkowych
  • 38
  • 6
  • 4
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Somebody to Love. Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury’ego Mark Langthorne
Somebody to Love. Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury’ego
Mark Langthorne Matt Richards
Moje pierwsze wspomnienie związane z Queen jest nieco krępujące - pod okiem pani od rytmiki, w Sali gimnastycznej, klasa trzecia tańczy Bohemian Rhapsody ubrana w koszmarne, zalatujące jeszcze minionym ustrojem granatowoczarne trykoty, udając, że śpiewa do skakanek. Pamiętam także, że fascynował mnie teledysk do Show Must Go On, puszczany namiętnie przez wszystkie stacje telewizyjne, i działy się wtedy w moim małoletnim umyśle rzeczy niezrozumiałe. Był to zresztą jeden z pierwszych tekstów po angielsku, które jako tako rozumiałam, na ile pozwalał mi wiek. Pamiętam również śmierć Freddiego, którą wszyscy bardzo przeżywaliśmy, mimo że byliśmy dopiero na początku podstawówki. Byłam za młoda, żeby móc w pełni doświadczyć zjawiska, jakim był Queen - wydawało mi się jednak, że coś tam o nich wiem, ale książka autorstwa dwóch Brytyjczyków uświadomiła mi, że jestem w błędzie. Ogrom informacji przytłoczył mnie. Poznałam wiele faktów z historii tego zespołu, o których nie miałam pojęcia, a nawet nowe utwory, których dotychczas nie znałam. Książka nosi podtytuł „Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury’ego”, więc spodziewałam się „suchej” biografii Freddiego. Publikacja wykracza jednak poza opowieść o życiu samego wokalisty, dowiedziałam się bardzo dużo również o innych członkach zespołu (choć jest o nich oczywiście proporcjonalnie o wiele mniej),a także o samym powstawaniu Queen, pozostałych zespołach w których grał Freddie. Sporo jest o piosenkach, którymi zasłynęli – jak powstawały, jak były odbierane przez publiczność i prasę, jak kręcono do nich teledyski. Zaskoczyło mnie mocno, że Freddie miał w zwyczaju tworzyć najpierw melodię, a potem słowa piosenki – dla mnie zawsze naturalniejsze było pisanie muzyki do napisanego wcześniej tekstu. Należę do pokolenia, w świadomości Queen zawsze funkcjonował jako supergrupa, legenda, a Freddiego postrzegano wyłącznie jako ikonę rocka, genialnego wokalistę - tym bardziej zdziwiło mnie, że przez lata mieli takie problemy z negatywnym odbiorem albumów i hejterskimi recenzjami w prasie. Jest też sporo o życiu prywatnym Freddiego, i tu także miałam wiele zaskoczenia. Nie miałam pojęcia, że był fanem Presleya, MJ-a i Hendriksa. Wiedziałam, że lubił się bawić, ale nie zdawałam sobie sprawy, do jakiego stopnia te zabawy dochodziły – nawet jeśli weźmie się pod uwagę „sex drugs i rock’n’roll”. Zdecydowanie nie jest to Freddie, którego przedstawiono w filmie Bohemian Rhapsody. Miejscami przerażał mnie ten nieokiełznany hedonizm, ale też autorzy nie starają się ani trochę oceniać Freddiego – bardziej chcą podkreślić, że w latach 80. podejście do wielu kwestii wyglądało inaczej. Mierziła mnie za to postać Gaetana Dugasa i jego nieodpowiedzialności. Rozpoczęcie opowieści o artyście notką historyczną o rozwoju wirusa HIV i przeplatanie opowieści o Freddiem historią zmagań ludzkości z AIDS wydaje się dość kontrowersyjnym zabiegiem. Autorzy tłumaczą się z tego pomysłu, ale nie kupuję ich wyjaśnień. Wiadomo, że Freddie był w sumie pierwszą tak znaną osobą, która zmarła na AIDS, więc miał niezaprzeczalny wpływ na postrzeganie tej choroby w społeczeństwie, ale mimo wszystko jest w tym trochę przyklejanie etykietki. Poza tym autorzy politykują i wyrażają swoje opinie zaangażowane światopoglądowo, których nie miałam ochoty czytać. Nie podobały mi się też próby psychologizowania i przypisywania Freddiemu jakichś intencji, np. kompleksów względem innych członków grupy na tle wykształcenia, oraz tłumaczeniem przez to jego zachowań. Zamiast tego wolałabym np. przeczytać o jego ukochanych kotach. Na chłostę kablem od mikrofonu zasługuje osoba odpowiedzialna za „sto dwadzieścia pięć ludzi” oraz, co mnie strasznie zdenerwowało - „Dusty’ego Springfielda”. Nie wiem, czy to radosna twórczość tłumacza, czy korektora, ale podejrzewam, że Dusty byłaby mocno obrażona.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na78 miesięcy temu
Sekrety letniego ogrodu Hannah Richell
Sekrety letniego ogrodu
Hannah Richell
Zanurzyłam się w świecie wykreowanym przez Hannah Richell i muszę przyznać, że "Sekrety letniego ogrodu" to książka, która wciągnęła mnie bez reszty. Opisana jako opowieść o zakazanej miłości i rodzinnych tajemnicach, absolutnie spełnia te obietnice. Od pierwszych stron poczułam, że czeka mnie coś więcej niż zwykła lektura. Podoba mi się, jak autorka przeplata dwie linie czasowe – historię Lillian z przeszłości i Maggie z teraźniejszości. Chociaż dzieli je sześćdziesiąt lat, ich losy są ze sobą nierozerwalnie połączone, a ta nić intrygi, która je wiąże, sprawiła, że nie mogłam odłożyć książki. Cały czas zastanawiałam się, jakie tajemnice skrywa posiadłość Cloudesley i jak wpłyną one na życie bohaterek. Postać Lillian, młodej kobiety czującej się jedynie ozdobą w kolekcji męża, od razu wzbudziła we mnie empatię. Jej świat wywrócony do góry nogami przez pojawienie się charyzmatycznego artysty, to klasyczny, ale wciąż porywający motyw. Z kolei Maggie, która ucieka przed własnym życiem i nagle staje w obliczu ratowania rodzinnego majątku, to bohaterka, z którą łatwo się utożsamić. Jej odkrycia w Cloudesley sprawiły, że czytałam z zapartym tchem, czekając na każdy kolejny kawałek układanki. "Sekrety letniego ogrodu" to dla mnie książka pełna emocji, napięcia i zaskakujących zwrotów akcji. Jeśli szukacie powieści, która wciągnie Was w świat skomplikowanych relacji, zapomnianych sekretów i niezapomnianych bohaterów, to z czystym sumieniem ją polecam.
Feliznami - awatar Feliznami
ocenił na79 miesięcy temu
Peety. Pies, który uratował mi życie Eric O'Grey
Peety. Pies, który uratował mi życie
Eric O'Grey Mark Dagostino
,,Peety. Pies, który uratował mi życie’’ to reportaż, który czyta się jak powieść typu ,,Był sobie pies’’. Poznajemy Erica, mężczyznę, który ma ponad 60 kg nadwagi, ma depresję, cukrzycę, syf w mieszkaniu, tak spoza chorób, nienawidzi siebie i prawie każdy aspekt życia ma utrudniony przez swoją wagę. Bohater postanowił, jak to się mówi, wziąć się za siebie i zapisał się do naturopaty żeby pomógł mu zmienić tryb życia. Doktor Preety proponowała przejście na dietę i poleciła mu adopcję psa, ponieważ zwierzę da mu motywacje do spacerów oraz utrzymania porządku w domu. Pod jego opiekę trafił Peety, czworonóg w już raczej średnim wieku, z nadwagą, jak Eric i łuszczycą. To nie jest książka, która zaskakuje, lecz inspiruje. Nie oznacza to, że historia nie jest ciekawa. Czytając kibicowałem Peetiemu i Ericowi, który jest tu narratorem. Trochę nudno zrobiło się, gdy pojawił się pierwszy wątek miłosny. Nie chodzi tu o to, że nie lubię wątków miłosnych. Po prostu pojawiła się takim momencie, w którym Eric już schudł, zaczął uprawiać sport, był szczęśliwy i wszystko, co chciałem o nim wiedzieć, już wiedziałem. I żeby nie było, książka jest ciekawa do samego końca, tym bardziej, że pod koniec depresja wróciła do Erica i znów musiał sobie z nią poradzić i tym razem nie pomógł mu w niej Peety ani lekarz, ani ukochana osoba. Reportaż przede wszystkim jest poświęcony relacji Erica i Peetiego. Między nimi nie było przyjaźni, lecz miłość, taka jak między ojcem a synem. Sam Eric nazywał Peetiego synkiem i poprawiał ludzi, którzy nazywali go po prostu psem. W ciągu tej ponad trzystu stronnicowej książki mamy zaledwie parę nawiązać do weganizmu. Bo należy wspomnieć, że główny bohater schudł między innymi dzięki temu, że przeszedł na wysokobiałkową dietę roślinną. Od drugiej połowy książki co jakiś czas pojawiają się wywody Erica na temat tego, jak wartościowa jest dieta wegańska. Gdy już są to autor poświęca im dwa, niedługie akapity. Ta ,,wegańska propaganda’’ nie pojawia się często, jest jej mało w całej książce. Znacznie więcej jest ogólnie o gotowaniu. Zresztą ciężko nazwać to propagandą, bo narrator jedynie pokazuje wartość diety wegańskiej i nie zmusza do niej nikogo. Sam przyznaje, że nie ma problemu zjeść obok kogoś, kto w tym samym czasie je mięso. To przede wszystkim opowieść o motywacji, chęci zmian, rozwoju i oczywiście wiernej, szczerej miłości między człowiekiem a psem. Chwilami ciężko uwierzyć, że wszystko w tej historii wydarzyło się naprawdę, ale myślę, że to, co spotkało Erica może kogoś zainspirować do osiągnięcia celu, który wydawał się odległy. Bardzo przyjemna, miła w czytaniu, urocza historyjka dla każdego, niezależnie od tego czy jest weganinem czy nie. Zdecydowanie warto przeczytać.
Cynamonov - awatar Cynamonov
ocenił na726 dni temu

Cytaty z książki Otherhood. Mamusie bez synusiów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Otherhood. Mamusie bez synusiów