Żałuję, że przeczytałem tę książkę. Ledwo co dotarłem do jej końca. Nie ma w niej nic ciekawego, za to jej bohaterowie są strasznie irytujący. A sam pomysł na powieść - dziwny i abstrakcyjny. Jedna z najgorszych książek jaką kiedykolwiek miałem okazję przeczytać.
Żałuję, że przeczytałem tę książkę. Ledwo co dotarłem do jej końca. Nie ma w niej nic ciekawego, za to jej bohaterowie są strasznie irytujący. A sam pomysł na powieść - dziwny i abstrakcyjny. Jedna z najgorszych książek jaką kiedykolwiek miałem okazję przeczytać.
Przeczytane ale nieciekawe. Trochę wiało brakiem pomysłu do zrealizowania koncepcji, trochę na siłę to wymyślone. Historia nudzących się mamusiek, którym odbija i ich żyjących " po swojemu" synów. Jakąś abstrakcja dla mnie w ogóle taki pomysł.
Przeczytane ale nieciekawe. Trochę wiało brakiem pomysłu do zrealizowania koncepcji, trochę na siłę to wymyślone. Historia nudzących się mamusiek, którym odbija i ich żyjących " po swojemu" synów. Jakąś abstrakcja dla mnie w ogóle taki pomysł.
Dobra i ciekawa pozycja. Nietypowa, bo opowiada o próbie odnalezienia więzi przez matki 50+ z dorosłymi już synami. Ciekawe podejście, różnorodne osobowości, wyzwania i powody problemów. Ciekawe jak matki zawsze i mimo wszystko rozumieją swoje dzieci i dzięki temu widzą więcej.
Nie spotkałam się dotychczas z taką tematyką.
Momentami męczyły mnie przydługie opisy i jakieś nieznaczące szczegóły. Zamiast budować atmosferę wytrącały mnie z fabuły. W efekcie do końca książki nie mogłam zapamiętać kto jest kim.
Dobra i ciekawa pozycja. Nietypowa, bo opowiada o próbie odnalezienia więzi przez matki 50+ z dorosłymi już synami. Ciekawe podejście, różnorodne osobowości, wyzwania i powody problemów. Ciekawe jak matki zawsze i mimo wszystko rozumieją swoje dzieci i dzięki temu widzą więcej.
Nie spotkałam się dotychczas z taką tematyką.
Momentami męczyły mnie przydługie opisy i jakieś...
Sięgnęłam po książkę zaciekawiona opisem i niestety się rozczarowałam. Historia na początku może ciekawa później strasznie się ciągnie a sytuacje są lekko przewidywalne. Denerwowało mnie również takie ingerowanie w życie mężczyzn ze strony matek.
Sięgnęłam po książkę zaciekawiona opisem i niestety się rozczarowałam. Historia na początku może ciekawa później strasznie się ciągnie a sytuacje są lekko przewidywalne. Denerwowało mnie również takie ingerowanie w życie mężczyzn ze strony matek.
Przyznam, że kilka razy odkładałam tę książkę. Nie wiem czy to z powodu braku koncentracji czy kwestii treści, ale początkowo bardzo mnie znudziła. Pomysł dobry, ale powiewało nudą. Od połowy zaczęło się już robić ciekawie, ale nie ukrywam, że ucieszyłam się, że jest koniec, bo staram się nie zostawiać nieprzeczytanych książek. Nie żałuję, że dokończyłam, ale pewnie już po nią nie sięgnę ponownie.
Przyznam, że kilka razy odkładałam tę książkę. Nie wiem czy to z powodu braku koncentracji czy kwestii treści, ale początkowo bardzo mnie znudziła. Pomysł dobry, ale powiewało nudą. Od połowy zaczęło się już robić ciekawie, ale nie ukrywam, że ucieszyłam się, że jest koniec, bo staram się nie zostawiać nieprzeczytanych książek. Nie żałuję, że dokończyłam, ale pewnie już po...
Początkowo spodziewałam się książki, która znudzi maksymalnie nie jej połowy. Jednak jestem mile zaskoczona. Pomimo, że fabuła głównie kreci się wokół tygodnia spędzonego z mamą przez 30-letnich synów to można wyciągnąć z niej ciekawe przemyślenia. Perspektywa postrzegania relacji matek, synów, córek i ojców staje się jaśniejsza i bardziej zrozumiała. Nie jest to tytuł wymagający wyjątkowego skupienia, ale można się na trochę oderwać od codziennych obowiązków.
Początkowo spodziewałam się książki, która znudzi maksymalnie nie jej połowy. Jednak jestem mile zaskoczona. Pomimo, że fabuła głównie kreci się wokół tygodnia spędzonego z mamą przez 30-letnich synów to można wyciągnąć z niej ciekawe przemyślenia. Perspektywa postrzegania relacji matek, synów, córek i ojców staje się jaśniejsza i bardziej zrozumiała. Nie jest to tytuł...
Mam problem z oceną tej książki. Parę razy myślałam, że porzucę jej czytanie, bowiem jej bohaterowie mnie drażnili. Zupełnie obcy dla mnie świat, sposób mówienia, zachowania. Przyglądałam się jednak zachowaniom matek wobec swoich synów. Stwierdziłam, że to jakiś kosmos. Nigdy tak nie myślałam i tak nie postępowałam. Nie wyobrażam sobie, aby można było tak zachować się wobec synów, tak bardzo wkraczać w ich prywatnść i tak radykalnie reagować.
Jedynie w jednym punkcie zgodziłam się z jedną z matek.
Książka napisana dość sprawnie, choć były i nudne fragmenty.
Mam problem z oceną tej książki. Parę razy myślałam, że porzucę jej czytanie, bowiem jej bohaterowie mnie drażnili. Zupełnie obcy dla mnie świat, sposób mówienia, zachowania. Przyglądałam się jednak zachowaniom matek wobec swoich synów. Stwierdziłam, że to jakiś kosmos. Nigdy tak nie myślałam i tak nie postępowałam. Nie wyobrażam sobie, aby można było tak zachować się wobec...
Pod trzema równoległymi opowiadaniami o matkach dorosłych synów, kryje się dojrzały namysł nad nowoczesnym stylem życia i wartościami, które są fundamentalne dla form w jakie wciskamy bezmyślnie nasze życie. Warto przeczytać.
Pod trzema równoległymi opowiadaniami o matkach dorosłych synów, kryje się dojrzały namysł nad nowoczesnym stylem życia i wartościami, które są fundamentalne dla form w jakie wciskamy bezmyślnie nasze życie. Warto przeczytać.
Pocztówki z małego prywatnego piekła relacji matki z dorosłym synem. Brak zrozumienia, zawiedzione nadzieje, nieprzemyślane pretensje, ale też trudna do zanegowania miłość i oddanie. Typowy brytyjski komediodramat, po którego lekturze zostaje gorzki posmak i refleksje, być może wartościowe, ale zdecydowanie zbyt ciężkie.
Pocztówki z małego prywatnego piekła relacji matki z dorosłym synem. Brak zrozumienia, zawiedzione nadzieje, nieprzemyślane pretensje, ale też trudna do zanegowania miłość i oddanie. Typowy brytyjski komediodramat, po którego lekturze zostaje gorzki posmak i refleksje, być może wartościowe, ale zdecydowanie zbyt ciężkie.
Czasem książki kupione całkiem przez przypadek okazują się jednymi z fajniejszych. Też tak macie? Ja po pierwszych stronach zadeklarowałam się, że muszę obejrzeć film na @netflixpl 👍 CieKawa jestem jak wypadnie. Co do książki to przede wszystkim na wstępie duża dawka humoru. Historia trzech kobiet, matek, które stwierdziły, że z ich synami coś jest nie tak. Są już po trzydziestce, nie mają żon, dzieci... A matki nie znają ich tak jakby chciały. Czas wziąć sprawy w swoje ręce! Wpadają na świetny pomysł, że pojadą do nich bez zapowiedzi na tydzień... Synkowie na pewno się ucieszą... 🙈 Okazuje się, że Matt to typowy imprezowicz, Paul jest gejem, Daniel jak rasowy introwertyk woli spędzać czas sam... Co z tego wszystkiego wyniknie? Czy któryś z nich po tygodniu zmieni się wedle życzenia mamy? Zachęcam do lektury... Pomimo absurdu sytuacji książka ma sobie dużo przemyśleń i niestandardowych relacji. Różne punkty widzenia, oczekiwania obu stron i miłość matki do syneczków... Czasem nie wszystko się da wytłumaczyć 😁
Czasem książki kupione całkiem przez przypadek okazują się jednymi z fajniejszych. Też tak macie? Ja po pierwszych stronach zadeklarowałam się, że muszę obejrzeć film na @netflixpl 👍 CieKawa jestem jak wypadnie. Co do książki to przede wszystkim na wstępie duża dawka humoru. Historia trzech kobiet, matek, które stwierdziły, że z ich synami coś jest nie tak. Są już po...
Związek matki i córki jest zwykle trudny, nierzadko toksyczny, ale co powiemy o relacji matek zakochanych w swoich jedynakach i ich dorosłych, już trzydziestoletnich, synusiów?
Sukces powieści Sutcliffe'a był tak wielki, że Netflix przerobił ją na film. Nie zawsze jest to wystarczająca rekomendacja, która skłania mnie do lektury, ale tym razem opis na okładce przykuł moją uwagę.
Mamy trzy pary dojrzałych mam i ich niesfornych synów, przedstawicieli pokolenia Y. Jak sie można domyślać, nie w głowie im ustatkowanie sie, żyją w sposób na wskroś hedonistyczny. Matt lubi gry komputerowe i seks z modelkami, zresztą partnerki zmienia jak rękawiczki.
Daniel tęskni za swoja byłą, którą zmęczył brak progresu w związku i niedojrzałość faceta, a Paul jeszcze nie przyznał się matce do orientacji homoseksualnej. Energiczne mauki zawiązują pakt i każda przez tydzień wprowadza się do syna, by przemeblować mu odpowiednio życie.
Uwielbiam takie wzięte z życia historie. Dostarczają solidnej porcji rozrywki i poprawiają humor, zwłaszcza że niektóre perypetie mamusiek wynikają z własnej wizji szczęścia swoich dzieci. Okazuje się, że Paul sprezentował swoim przyjaciółkom-lesbijkom swoje geny i ma malutką córkę, której na oczy nie widział. Helen zaczyna prowadzić własne śledztwo i zakochuje się we wnuczce Elli, a nawet włącza niechętnego Paula w jej świat, tak by dziewczynka nawiązała z ojcem relację.
Z kolei mama Matta knuje, by wyswatać go ze zwyczajną, ciepłą i sympatyczną Julie. Czy ingerencja mam w znaczący sposób wpłynie na lekkoduchów, czy będzie katalizatorem na drodze do prawdziwej dojrzałości? Czy synowie przestaną sie samooszukiwać gdy rodzicielki skonfrontują ich z rzeczywistością?
Przyznaję, że już dawno nie czytałam tak trafnych uwag o relacji matek i synów. Na uznanie zasługuje też konsekwentne poprowadzenie różnych wątków fabuły, realistyczne nakreślenie motywacji bohaterów oraz przemiana duchowa dwóch synalków, którzy stawią czoła swoim ograniczeniom i kompleksom i zawalczą o swoje szczęście. Gorąco polecam.
Związek matki i córki jest zwykle trudny, nierzadko toksyczny, ale co powiemy o relacji matek zakochanych w swoich jedynakach i ich dorosłych, już trzydziestoletnich, synusiów?
Sukces powieści Sutcliffe'a był tak wielki, że Netflix przerobił ją na film. Nie zawsze jest to wystarczająca rekomendacja, która skłania mnie do lektury, ale tym razem opis na okładce przykuł moją...
Bardzo dobrze i szybko się czyta tę pozycję. Wbrew pozorom nie jest to głupkawa komedyjka, tylko powieść, która ukazuje nam świat z perspektywy naszych mam. Daje do myślenia.
Bardzo dobrze i szybko się czyta tę pozycję. Wbrew pozorom nie jest to głupkawa komedyjka, tylko powieść, która ukazuje nam świat z perspektywy naszych mam. Daje do myślenia.
Pewnego wieczora przeglądałam sobie Netflix i poszukiwałam czegoś przyjemnego do oglądania. Tak natrafiłam na film ,,Mamusie bez synusiów". Zwiastun średnio przypadł mi do gustu, ale lubię aktorki, jakie wystąpiły w tej produkcji. Ze względu na nie włączyłam ten film i go obejrzałam. Szczerze mówiąc to średnio mi się spodobał i jak się dowiedziałam, że jest na podstawie książki to stwierdziłam, że raczej nie przeczytam tej pozycji. Jednak im więcej myślałam o tej książce tym bardziej chciałam się z nią zapoznać i tak w moje ręce trafiła książka ,,Otherhood. Mamusie bez synusiów".
Od samego początku czytania do końca w mojej głowie pojawiały się porównania do filmu, co zmienili, co pokazali tak samo. Zastanawiałam się też, co jest lepsze, jednak mam wrażenie, że film i książka są mniej więcej na takim samym, średnim poziomie. Chociaż w książce znalazłam więcej szczegółów dotyczącej tej historii, co oczywiście mi się spodobało.
Książkę ,,Otherhood. Mamusie bez synusiów" czyta się błyskawicznie. Nie mu tu nad czym się zastanawiać, po prostu czyta się stronę po stronie. Ta książka nie wymaga zbyt wiele od czytelnika. Należy ona do gatunku, któremu nie trzeba poświęcić więcej niż jeden wieczór. Idealna lektura do odprężenia się pod kocykiem z kubkiem ciepłej herbaty.
Pewnego wieczora przeglądałam sobie Netflix i poszukiwałam czegoś przyjemnego do oglądania. Tak natrafiłam na film ,,Mamusie bez synusiów". Zwiastun średnio przypadł mi do gustu, ale lubię aktorki, jakie wystąpiły w tej produkcji. Ze względu na nie włączyłam ten film i go obejrzałam. Szczerze mówiąc to średnio mi się spodobał i jak się dowiedziałam, że jest na podstawie...
Trzy kobiety Carol, Gillian i Helen postanawiają w Dniu Matki odwiedzić swoich dorosłych już synów, z którymi dawno się nie widziały. Każda z mam ma nadzieję, że dzięki wspólnie spędzonym chwilom ze swoim dzieckiem na nowo zacieśnią rodzinne więzy i spędzą przyjemnie czas. Czy tajna misja kobiet się powiedzie? I chyba najważniejsze pytanie: Jak na ten pomysł zareagują ich synowie?
"Otherhood - Mamusie bez synusiów" okazała się przyjemną, zabawną, momentami wzruszającą lekturą. Tematem przewodnim poruszonym w książce jest przede wszystkim relacje rodzinne, które po latach nieco osłabły. Spodobało mi się to, że rozdziały były podzielone na części, dzięki czemu mogłam lepiej poznać każdą z kobiet, jak również jej syna.
William Sutcliffe w swojej książce poruszył ważny, jednakże trudny temat jakim jest odmienność seksualna, a przez część społeczeństwa niestety w dalszym ciągu uważany za pewnego rodzaju tabu. Pokazał również jaki strach towarzyszy rodzicom, w tym przypadku mamie, która boi się, że jej dziecko nie zostanie w pełni zaakceptowane przez społeczność.
Bardzo polecam książkę "Otherhood - Mamusie bez synusiów" z kilku powodów: czyta się ją bardzo szybko dzięki wciągającej fabułę i ciekawym kreacjom postaci. Lektura powieści również zmusza do przemyśleń, musimy pamiętać o tym, że nie jest ważne ile mamy lat, czy mamy już swoje rodziny dla naszych mam zawsze będziemy dziećmi, którymi chcą się opiekować. Polecam!
Trzy kobiety Carol, Gillian i Helen postanawiają w Dniu Matki odwiedzić swoich dorosłych już synów, z którymi dawno się nie widziały. Każda z mam ma nadzieję, że dzięki wspólnie spędzonym chwilom ze swoim dzieckiem na nowo zacieśnią rodzinne więzy i spędzą przyjemnie czas. Czy tajna misja kobiet się powiedzie? I chyba najważniejsze pytanie: Jak na ten pomysł zareagują ich...
https://oczymszumiakartki.wordpress.com/
“Otherhood” to powieść gdzie poznajemy trzy kobiety, które zapragnęły odnowić więzi z synami. Bodźcem do odwiedzenia synów był dzień matki, o którym wszyscy troje zapomnieli. Kobiety postanowiły odwiedzić swoich synów i poznać ich na nowo. Wyruszając w podróż nie mogły przewidzieć jak zostaną przyjęte i czy uda im się porozumieć z synami. Kobiety mają wobec swoich synów oczekiwania, które odbiegają daleko od ich obecnego życia. Matt, Paul i Daniel to typowi single, lecz każdy z nich ma w sobie ukryte uczucia i dopiero odwiedziny ich matek sprawią, że zaczną je w sobie dostrzegać. Tydzień spędzony z mamą pomógł każdemu naprawić wspólne relacje lecz nie wszystkim udało się zmienić swojego życia.
Bohaterowie bardzo dobrze do siebie dobrani, dokładnie przedstawieni można sobie ich łatwo wyobrazić. Bardzo ciekawy pomysł na fabułę powieści. Głównym motywem powieści jest odnowienie relacji ze swoimi dziećmi, jak również to, że dla matki nie ważne jest ile jej dziecko ma lat i tak zawsze będzie małym chłopcem lub dziewczynką, o która trzeba dbać. Rodzicom ciężko jest zaakceptować niektóre wybory ich dzieci oraz ich zachowanie, i nie ma się co dziwić w dzisiejszych czasach nawet młody człowiek może się pogubić. Rodzicom niekiedy trudno zrozumieć, że świat idzie do przodu i gubią się we współczesnym świecie.
Książka napisana lekkim stylem, bardzo dobrze podzielona na rozdziały co pomaga dokładniej poznać bohaterów.
Mam mieszane uczucie po przeczytaniu powieści, zaciekawiła mnie opisem jednak niestety jak dla mnie nie była zabawna ani wzruszająca. Książkę czyta się lekko i szybko ale czegoś jej brakuje. Czytając opis i oglądając zwiastun filmu spodziewałam się więcej zabawnych scen, mam nadzieję, że film będzie lepszy.
https://oczymszumiakartki.wordpress.com/
“Otherhood” to powieść gdzie poznajemy trzy kobiety, które zapragnęły odnowić więzi z synami. Bodźcem do odwiedzenia synów był dzień matki, o którym wszyscy troje zapomnieli. Kobiety postanowiły odwiedzić swoich synów i poznać ich na nowo. Wyruszając w podróż nie mogły przewidzieć jak zostaną przyjęte i czy uda im się porozumieć z...
„Otherhood.Mamusie bez synusiów” William Sutcliffe (Wyd.Znak) to fajna opowieść o trzech przyjaciółkach, które postanowiły przeprowadzić inspekcję u swoich dorosłych synów. Panowie nie byli z początku z tego faktu zadowoleni, Zresztą nikt nie lubi niezapowiedzianych gości wpadających na kilku dniową, niezapowiedzianą wizytę .Poznają na nowe swoje dorosłe dzieci. Każdy z nich jest singlem żyjącym we własnym świecie i według własnych zasad. Wynikło z tego kilka zabawnych perypetii a także zadumy nad życiem. Bardzo dobra książka. Czyta się ją znakomicie. Gorąco polecam jako lekturę na letni wieczór.
„Otherhood.Mamusie bez synusiów” William Sutcliffe (Wyd.Znak) to fajna opowieść o trzech przyjaciółkach, które postanowiły przeprowadzić inspekcję u swoich dorosłych synów. Panowie nie byli z początku z tego faktu zadowoleni, Zresztą nikt nie lubi niezapowiedzianych gości wpadających na kilku dniową, niezapowiedzianą wizytę .Poznają na nowe swoje dorosłe...
,,Mamusie bez synusiów’’ to książka, którą chciałem przeczytać, odkąd zapoznałem się z jej opisem. Opowiada ona o 3 matkach i 3 synach. Trzech ponadtrzydziestoparoletnich synów, którzy stracili kontakty ze swoimi matkami. Te natomiast – przynajmniej ja tak to odebrałem – przypominają sobie nagle, że mają synów i postanawiają odbudować zerwane relacje. Wynika z tego niezwykle komiczna historia.
Książkę napisano przyjemnym i zabawnym językiem. Pełna jest licznych zabawnych momentów i czytanie jej jest genialną alternatywą dla fantastyki czy innych bardziej wymagających gatunków. ,,Mamusie bez synusiów’’ był też świetnym lekiem na mój kac książkowy spowodowany ,,Ucztą dla wron’’ i brakiem Jaimego w pierwszej części ,,Tańca ze smokami’’. Udało mi się przy tej książce przyjemnie odstresować i wielokrotnie zaśmiać. Znaczącą rolę odegrały tutaj różnorodność metod stosowanych przez matki, którym wydaje się, że ich synowie nadal są nastolatkami, oraz sylwetki synów.
Matt lubi odstresować się przy GTA i w zasadzie nie wiemy, czym się zajmuje. Paul natomiast nie może pogodzić się ze stratą dziewczyny i nieustannie o niej myśli. Daniel zaś nie poinformował matki o swojej orientacji. Tutaj warto wspomnieć, że, wg mnie, jest to naprawdę w świetny sposób przedstawiona scena, gdzie wyjawia on jej tę informację. I tutaj naprawdę fajnie to pokazano. Zupełnie inaczej niż w ,,Twoim Simonie’’, którego lepiej nie czytać.
Ale dla kogo jest ta książka? Powiem szczerze, że naprawdę nie lubię, gdy w takim momencie pada odpowiedź dla wszystkich, bo oznacza to w sumie tyle co dla nikogo. Faktem jest natomiast to, że spodoba się ona zarówno nastolatkom, jak i ich rodzicom. C pierwszi utożsamiać się będą z synami, ich rodzice zaś z matkami. Tym samym ,,Mausie bez synusiów’’ stają się fajną bramą międzypokoleniową, którą napisano naprawdę świetnym językiem. Wszystko jest tam zrozumiałe, a wszechobecny humor tylko zachęca do czytania dalszych rozdziałów. Narrację mamy pierwszoosobową z kilku punktów widzenia, więc jest też więcej drobiazgów i fajnych smaczków. Z tych zabawniejszych momentów było to, jak mamusie myślą, że ich synowie nadal nie potrafią sami zrobić sobie zakupów, a reakcja chłopaków jest niby buntem, ale w sumie im się podoba, niemniej informacja o wprowadzeniu się matki na kilka dni nie wywiera aż takiego entuzjazmu.Tylko że mi oczywiście nawet to skojarzyło się z ,,Grą o Tron'' i Joffreyem. W serialu padły słowa: Prawdziwy król nie musi ciągle przypominać, że jest królem. I w sumie widać tutaj coś podobnego w postawie Matta. Tylko że trudno mu oprzeć się luksusom takim jak gotowe śniadanko, gdy wstaje z łózka czy umyte naczynia...
Nie oglądałem ekranizacji, ale nawet jeżeli będzie chociaż w połowie tak dobra, jak książka, to warto będzie ją polecić innym. Tym samym polecam też wszystkim literacki pierwowzór. Fajne jest to, że możemy tę książkę przeczytać, potem natomiast ofiarować w prezencie (niekoniecznie ten sam egzemplarz) i mieć gwarancję, że ofiarowywana osoba będzie zadowolona. Książkę napisano lekko, ale nie naiwnie. Czyta się szybko, lecz ze zrozumieniem. Przypuszczam, że nie zapamiętam jej na długo, ale czytało mi się ją naprawdę dobrze i chętnie zapoznam się z ekranizacją.
Zapraszam na CzytanieJestSpoko.blogspot.com
,,Mamusie bez synusiów’’ to książka, którą chciałem przeczytać, odkąd zapoznałem się z jej opisem. Opowiada ona o 3 matkach i 3 synach. Trzech ponadtrzydziestoparoletnich synów, którzy stracili kontakty ze swoimi matkami. Te natomiast – przynajmniej ja tak to odebrałem – przypominają sobie nagle, że mają synów i postanawiają...
„Otherhood. Mamusie bez synusiów” to zabawna, lekka lektura opowiadająca o rodzicielkach, które zdały sobie sprawę, że nie za bardzo znają swoje dzieci. Istotny szczegół jest taki, że te „dzieci” mają już po 30 lat, na swój sposób poukładane życie i od dawna nie mieszkają ze swoimi matkami. Pewnego dnia spotyka ich niespodzianka – ich mamusie postanawiają spędzić z nimi tydzień. Przez te dni chcą poznać swoje potomstwo i nadrobić wszelkie zaległości z minionego i zmarnowanego, jak same twierdzą, czasu. Trzech dorosłych mężczyzn, którzy zdecydowanie nie potrzebują już opieki swoich rodzicielek i którzy z rodziną spędzają czas jedynie „od święta”, będzie musiało stawić czoło wyzwaniu i przeżyć siedem dni pod jednym dachem z kobietami, od których bardzo się oddalili. Co z tego może wyniknąć? Otóż na pewno wiele perypetii i przezabawnych historii, ale również nieco smutku, żalu i dziwnego poczucia refleksji oraz zadumy nad życiem. Książka wciągnęła mnie niesamowicie, przeczytałam ją w jeden wieczór. Jest to pozycja warta uwagi. Szczerze polecam!
„Otherhood. Mamusie bez synusiów” to zabawna, lekka lektura opowiadająca o rodzicielkach, które zdały sobie sprawę, że nie za bardzo znają swoje dzieci. Istotny szczegół jest taki, że te „dzieci” mają już po 30 lat, na swój sposób poukładane życie i od dawna nie mieszkają ze swoimi matkami. Pewnego dnia spotyka ich niespodzianka – ich mamusie postanawiają spędzić z nimi...
"Otherhood. Mamusie bez synusiów" to książka o realnym problemie wielu rodziców napisana z humorem. Lekka i zabawna, dobra na wieczór zamiast kolejnej banalnej komedii :)
Othehood opowiada o matkach, które zdały sobie sprawę z tego, że bardzo oddaliły się od własnych dzieci. Mają wobec nich oczekiwania, które daleko odbiegają od ambicji życiowych ich synów. Oczywiście chcąc to naprawić muszą najpierw namieszać. Całość pokazana jest zarówno ze strony synów jak i ze strony matek. Myślę, że przez to łatwo zrozumieć niezadowolenie każdej ze stron, a momentami zabawne dialogi są tak autentyczne, że łatwo można sobie wyobrazić taką rozmowę w realnym życiu.
Myślę, że warto najpierw przeczytać książkę a później obejrzeć nadchodzący film Netflixa. Mam nadzieję, że nie odbiegnie daleko od książki, ponieważ ta bawi i wzrusza do łez :)
"Otherhood. Mamusie bez synusiów" to książka o realnym problemie wielu rodziców napisana z humorem. Lekka i zabawna, dobra na wieczór zamiast kolejnej banalnej komedii :)
Othehood opowiada o matkach, które zdały sobie sprawę z tego, że bardzo oddaliły się od własnych dzieci. Mają wobec nich oczekiwania, które daleko odbiegają od ambicji życiowych ich synów. Oczywiście...
Wyobraź sobie, że jesteś po trzydziestce: od dawna już jesteś "na swoim", masz dobrą pracę i prawie poukładane życie uczuciowe. Nie potrzebujesz już porad właściwie od nikogo, bo Twoje życie idzie utartym szlakiem- czy Ci się to podoba, czy nie. A tu pewnego dnia w progu staje Twoja... mama. Kobieta, która rodziła Cię przez dwanaście godzin (albo i dłużej), wychowywała przez X lat, a teraz twierdzi, że praktycznie nie wie, kim jest jej dziecko. I oto wpadła na genialny pomysł- spędzi z Tobą tydzień, by zacieśnić więzi oraz poznać się na nowo. Trochę przerażające, czyż nie?
Matt wiedzie życie szczęśliwego singla, szukającego dziewczyny na jeden, szybki numerek. Paul, w obawie przed zmiennymi nastrojami matki, jeszcze nie zdążył podzielić się z nią wieścią, iż od kilku miesięcy jest w szczęśliwym związku z... mężczyzną. Daniel z kolei nieustannie wspomina związek z Erin i to, dlaczego doszło do jego zakończenia.
Trójka -powiedzmy- dojrzałych facetów, na co dzień obchodzących się bez matek. Ale to właśnie odwiedziny Carol, Helen oraz Gillian sprawiły, że coś się zmieniło.
Nie spodziewałam się, że tak dobrze będę się bawiła przy tej książce. Moje kontakty z rodzicami uznaję za bardzo dobre, dlatego też nie wyobrażam sobie życia bez najmniejszego kontaktu z nimi. W tej książce jest odwrotnie, dopóki matki nie ruszą... do ataku.
Te trzy kobiety większość życia poświęciły wychowaniu dzieci i utrzymaniu ich w (niekiedy złudnej) wizji szczęścia rodzinnego. W zamian za to synowie nie pamiętają o życzeniach na Dzień Matki, podają najróżniejsze powody, aby wymigać się od wizyt w domu rodzinnym, a cotygodniowy telefon uznają za karę boską. Można by rzec, że swoje matki traktują jak zło konieczne. Oczywiście, każda z nich ma swoje wady, ale któż ich nie ma?
Podczas lektury towarzyszyło mi rozbawienie pomieszane z jakimś nieokreślonym... żalem? Perypetie mamusiek, które próbują wbić się ponownie w życie ich pociech nierzadko wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Z drugiej strony smutne było to, że te kobiety w pewien sposób łaknęły męskiej uwagi. Ale, ale! Nie zainteresowania płci przeciwnej w ogóle, tylko konkretnie- swoich synów. Nie potrafię sobie wyobrazić, że dziecko, tak zupełnie bez powodu, może aż tak oddalić się od swojej rodziny. Bohaterowie tej książki byli dla siebie praktycznie jak obcy ludzie, choć przecież tyle lat spędzili pod wspólnym dachem.
Otherhood. Mamusie bez synusiów to książka na raz; czyta się ją na tyle szybko i przyjemnie, że jest do połknięcia w kilka godzin. Jak już wspomniałam, mamy tam zabawne elementy, ale i te troszkę smutniejsze, bardziej refleksyjne. I oczywiście choć raz musi paść to nieśmiertelne zdanie "Nie tak Cię wychowałam". Bez tego nie ma zabawy.
Chcecie oderwać się na chwilę od szarej rzeczywistości? Wkurza Was własna mama i jej rady, jak macie żyć? Sięgnijcie po tę książkę, a na pewno troszkę zmienicie punkt widzenia.
Wyobraź sobie, że jesteś po trzydziestce: od dawna już jesteś "na swoim", masz dobrą pracę i prawie poukładane życie uczuciowe. Nie potrzebujesz już porad właściwie od nikogo, bo Twoje życie idzie utartym szlakiem- czy Ci się to podoba, czy nie. A tu pewnego dnia w progu staje Twoja... mama. Kobieta, która rodziła Cię przez dwanaście godzin (albo i dłużej), wychowywała...
Żałuję, że przeczytałem tę książkę. Ledwo co dotarłem do jej końca. Nie ma w niej nic ciekawego, za to jej bohaterowie są strasznie irytujący. A sam pomysł na powieść - dziwny i abstrakcyjny. Jedna z najgorszych książek jaką kiedykolwiek miałem okazję przeczytać.
Żałuję, że przeczytałem tę książkę. Ledwo co dotarłem do jej końca. Nie ma w niej nic ciekawego, za to jej bohaterowie są strasznie irytujący. A sam pomysł na powieść - dziwny i abstrakcyjny. Jedna z najgorszych książek jaką kiedykolwiek miałem okazję przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJaka ta książka była beznadziejna
Miała być zabawna ale cóż coś zdecydowanie poszło nie tak, a te mamy? Jaaaakie one były irytujące
Jaka ta książka była beznadziejna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiała być zabawna ale cóż coś zdecydowanie poszło nie tak, a te mamy? Jaaaakie one były irytujące
Przeczytane ale nieciekawe. Trochę wiało brakiem pomysłu do zrealizowania koncepcji, trochę na siłę to wymyślone. Historia nudzących się mamusiek, którym odbija i ich żyjących " po swojemu" synów. Jakąś abstrakcja dla mnie w ogóle taki pomysł.
Przeczytane ale nieciekawe. Trochę wiało brakiem pomysłu do zrealizowania koncepcji, trochę na siłę to wymyślone. Historia nudzących się mamusiek, którym odbija i ich żyjących " po swojemu" synów. Jakąś abstrakcja dla mnie w ogóle taki pomysł.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobra i ciekawa pozycja. Nietypowa, bo opowiada o próbie odnalezienia więzi przez matki 50+ z dorosłymi już synami. Ciekawe podejście, różnorodne osobowości, wyzwania i powody problemów. Ciekawe jak matki zawsze i mimo wszystko rozumieją swoje dzieci i dzięki temu widzą więcej.
Nie spotkałam się dotychczas z taką tematyką.
Momentami męczyły mnie przydługie opisy i jakieś nieznaczące szczegóły. Zamiast budować atmosferę wytrącały mnie z fabuły. W efekcie do końca książki nie mogłam zapamiętać kto jest kim.
Dobra i ciekawa pozycja. Nietypowa, bo opowiada o próbie odnalezienia więzi przez matki 50+ z dorosłymi już synami. Ciekawe podejście, różnorodne osobowości, wyzwania i powody problemów. Ciekawe jak matki zawsze i mimo wszystko rozumieją swoje dzieci i dzięki temu widzą więcej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie spotkałam się dotychczas z taką tematyką.
Momentami męczyły mnie przydługie opisy i jakieś...
Sięgnęłam po książkę zaciekawiona opisem i niestety się rozczarowałam. Historia na początku może ciekawa później strasznie się ciągnie a sytuacje są lekko przewidywalne. Denerwowało mnie również takie ingerowanie w życie mężczyzn ze strony matek.
Sięgnęłam po książkę zaciekawiona opisem i niestety się rozczarowałam. Historia na początku może ciekawa później strasznie się ciągnie a sytuacje są lekko przewidywalne. Denerwowało mnie również takie ingerowanie w życie mężczyzn ze strony matek.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że kilka razy odkładałam tę książkę. Nie wiem czy to z powodu braku koncentracji czy kwestii treści, ale początkowo bardzo mnie znudziła. Pomysł dobry, ale powiewało nudą. Od połowy zaczęło się już robić ciekawie, ale nie ukrywam, że ucieszyłam się, że jest koniec, bo staram się nie zostawiać nieprzeczytanych książek. Nie żałuję, że dokończyłam, ale pewnie już po nią nie sięgnę ponownie.
Przyznam, że kilka razy odkładałam tę książkę. Nie wiem czy to z powodu braku koncentracji czy kwestii treści, ale początkowo bardzo mnie znudziła. Pomysł dobry, ale powiewało nudą. Od połowy zaczęło się już robić ciekawie, ale nie ukrywam, że ucieszyłam się, że jest koniec, bo staram się nie zostawiać nieprzeczytanych książek. Nie żałuję, że dokończyłam, ale pewnie już po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątkowo spodziewałam się książki, która znudzi maksymalnie nie jej połowy. Jednak jestem mile zaskoczona. Pomimo, że fabuła głównie kreci się wokół tygodnia spędzonego z mamą przez 30-letnich synów to można wyciągnąć z niej ciekawe przemyślenia. Perspektywa postrzegania relacji matek, synów, córek i ojców staje się jaśniejsza i bardziej zrozumiała. Nie jest to tytuł wymagający wyjątkowego skupienia, ale można się na trochę oderwać od codziennych obowiązków.
Początkowo spodziewałam się książki, która znudzi maksymalnie nie jej połowy. Jednak jestem mile zaskoczona. Pomimo, że fabuła głównie kreci się wokół tygodnia spędzonego z mamą przez 30-letnich synów to można wyciągnąć z niej ciekawe przemyślenia. Perspektywa postrzegania relacji matek, synów, córek i ojców staje się jaśniejsza i bardziej zrozumiała. Nie jest to tytuł...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam problem z oceną tej książki. Parę razy myślałam, że porzucę jej czytanie, bowiem jej bohaterowie mnie drażnili. Zupełnie obcy dla mnie świat, sposób mówienia, zachowania. Przyglądałam się jednak zachowaniom matek wobec swoich synów. Stwierdziłam, że to jakiś kosmos. Nigdy tak nie myślałam i tak nie postępowałam. Nie wyobrażam sobie, aby można było tak zachować się wobec synów, tak bardzo wkraczać w ich prywatnść i tak radykalnie reagować.
Jedynie w jednym punkcie zgodziłam się z jedną z matek.
Książka napisana dość sprawnie, choć były i nudne fragmenty.
Mam problem z oceną tej książki. Parę razy myślałam, że porzucę jej czytanie, bowiem jej bohaterowie mnie drażnili. Zupełnie obcy dla mnie świat, sposób mówienia, zachowania. Przyglądałam się jednak zachowaniom matek wobec swoich synów. Stwierdziłam, że to jakiś kosmos. Nigdy tak nie myślałam i tak nie postępowałam. Nie wyobrażam sobie, aby można było tak zachować się wobec...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka prosta, przyjemna i zabawna
Książka prosta, przyjemna i zabawna
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZabawna powieść.Lekka,relaksująca.Mamy 30-letnich synów odbudowują z nimi więzi.
Ja się uśmiałam,a czasem łezka popłynęła.
Zabawna powieść.Lekka,relaksująca.Mamy 30-letnich synów odbudowują z nimi więzi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJa się uśmiałam,a czasem łezka popłynęła.
Pod trzema równoległymi opowiadaniami o matkach dorosłych synów, kryje się dojrzały namysł nad nowoczesnym stylem życia i wartościami, które są fundamentalne dla form w jakie wciskamy bezmyślnie nasze życie. Warto przeczytać.
Pod trzema równoległymi opowiadaniami o matkach dorosłych synów, kryje się dojrzały namysł nad nowoczesnym stylem życia i wartościami, które są fundamentalne dla form w jakie wciskamy bezmyślnie nasze życie. Warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPocztówki z małego prywatnego piekła relacji matki z dorosłym synem. Brak zrozumienia, zawiedzione nadzieje, nieprzemyślane pretensje, ale też trudna do zanegowania miłość i oddanie. Typowy brytyjski komediodramat, po którego lekturze zostaje gorzki posmak i refleksje, być może wartościowe, ale zdecydowanie zbyt ciężkie.
Pocztówki z małego prywatnego piekła relacji matki z dorosłym synem. Brak zrozumienia, zawiedzione nadzieje, nieprzemyślane pretensje, ale też trudna do zanegowania miłość i oddanie. Typowy brytyjski komediodramat, po którego lekturze zostaje gorzki posmak i refleksje, być może wartościowe, ale zdecydowanie zbyt ciężkie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzasem książki kupione całkiem przez przypadek okazują się jednymi z fajniejszych. Też tak macie? Ja po pierwszych stronach zadeklarowałam się, że muszę obejrzeć film na @netflixpl 👍 CieKawa jestem jak wypadnie. Co do książki to przede wszystkim na wstępie duża dawka humoru. Historia trzech kobiet, matek, które stwierdziły, że z ich synami coś jest nie tak. Są już po trzydziestce, nie mają żon, dzieci... A matki nie znają ich tak jakby chciały. Czas wziąć sprawy w swoje ręce! Wpadają na świetny pomysł, że pojadą do nich bez zapowiedzi na tydzień... Synkowie na pewno się ucieszą... 🙈 Okazuje się, że Matt to typowy imprezowicz, Paul jest gejem, Daniel jak rasowy introwertyk woli spędzać czas sam... Co z tego wszystkiego wyniknie? Czy któryś z nich po tygodniu zmieni się wedle życzenia mamy? Zachęcam do lektury... Pomimo absurdu sytuacji książka ma sobie dużo przemyśleń i niestandardowych relacji. Różne punkty widzenia, oczekiwania obu stron i miłość matki do syneczków... Czasem nie wszystko się da wytłumaczyć 😁
Czasem książki kupione całkiem przez przypadek okazują się jednymi z fajniejszych. Też tak macie? Ja po pierwszych stronach zadeklarowałam się, że muszę obejrzeć film na @netflixpl 👍 CieKawa jestem jak wypadnie. Co do książki to przede wszystkim na wstępie duża dawka humoru. Historia trzech kobiet, matek, które stwierdziły, że z ich synami coś jest nie tak. Są już po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZwiązek matki i córki jest zwykle trudny, nierzadko toksyczny, ale co powiemy o relacji matek zakochanych w swoich jedynakach i ich dorosłych, już trzydziestoletnich, synusiów?
Sukces powieści Sutcliffe'a był tak wielki, że Netflix przerobił ją na film. Nie zawsze jest to wystarczająca rekomendacja, która skłania mnie do lektury, ale tym razem opis na okładce przykuł moją uwagę.
Mamy trzy pary dojrzałych mam i ich niesfornych synów, przedstawicieli pokolenia Y. Jak sie można domyślać, nie w głowie im ustatkowanie sie, żyją w sposób na wskroś hedonistyczny. Matt lubi gry komputerowe i seks z modelkami, zresztą partnerki zmienia jak rękawiczki.
Daniel tęskni za swoja byłą, którą zmęczył brak progresu w związku i niedojrzałość faceta, a Paul jeszcze nie przyznał się matce do orientacji homoseksualnej. Energiczne mauki zawiązują pakt i każda przez tydzień wprowadza się do syna, by przemeblować mu odpowiednio życie.
Uwielbiam takie wzięte z życia historie. Dostarczają solidnej porcji rozrywki i poprawiają humor, zwłaszcza że niektóre perypetie mamusiek wynikają z własnej wizji szczęścia swoich dzieci. Okazuje się, że Paul sprezentował swoim przyjaciółkom-lesbijkom swoje geny i ma malutką córkę, której na oczy nie widział. Helen zaczyna prowadzić własne śledztwo i zakochuje się we wnuczce Elli, a nawet włącza niechętnego Paula w jej świat, tak by dziewczynka nawiązała z ojcem relację.
Z kolei mama Matta knuje, by wyswatać go ze zwyczajną, ciepłą i sympatyczną Julie. Czy ingerencja mam w znaczący sposób wpłynie na lekkoduchów, czy będzie katalizatorem na drodze do prawdziwej dojrzałości? Czy synowie przestaną sie samooszukiwać gdy rodzicielki skonfrontują ich z rzeczywistością?
Przyznaję, że już dawno nie czytałam tak trafnych uwag o relacji matek i synów. Na uznanie zasługuje też konsekwentne poprowadzenie różnych wątków fabuły, realistyczne nakreślenie motywacji bohaterów oraz przemiana duchowa dwóch synalków, którzy stawią czoła swoim ograniczeniom i kompleksom i zawalczą o swoje szczęście. Gorąco polecam.
Związek matki i córki jest zwykle trudny, nierzadko toksyczny, ale co powiemy o relacji matek zakochanych w swoich jedynakach i ich dorosłych, już trzydziestoletnich, synusiów?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSukces powieści Sutcliffe'a był tak wielki, że Netflix przerobił ją na film. Nie zawsze jest to wystarczająca rekomendacja, która skłania mnie do lektury, ale tym razem opis na okładce przykuł moją...
Ciepła, przyjemnie napisana i niegłupia. Więcej takich pozycji! :)
Ciepła, przyjemnie napisana i niegłupia. Więcej takich pozycji! :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobrze i szybko się czyta tę pozycję. Wbrew pozorom nie jest to głupkawa komedyjka, tylko powieść, która ukazuje nam świat z perspektywy naszych mam. Daje do myślenia.
Bardzo dobrze i szybko się czyta tę pozycję. Wbrew pozorom nie jest to głupkawa komedyjka, tylko powieść, która ukazuje nam świat z perspektywy naszych mam. Daje do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPewnego wieczora przeglądałam sobie Netflix i poszukiwałam czegoś przyjemnego do oglądania. Tak natrafiłam na film ,,Mamusie bez synusiów". Zwiastun średnio przypadł mi do gustu, ale lubię aktorki, jakie wystąpiły w tej produkcji. Ze względu na nie włączyłam ten film i go obejrzałam. Szczerze mówiąc to średnio mi się spodobał i jak się dowiedziałam, że jest na podstawie książki to stwierdziłam, że raczej nie przeczytam tej pozycji. Jednak im więcej myślałam o tej książce tym bardziej chciałam się z nią zapoznać i tak w moje ręce trafiła książka ,,Otherhood. Mamusie bez synusiów".
Od samego początku czytania do końca w mojej głowie pojawiały się porównania do filmu, co zmienili, co pokazali tak samo. Zastanawiałam się też, co jest lepsze, jednak mam wrażenie, że film i książka są mniej więcej na takim samym, średnim poziomie. Chociaż w książce znalazłam więcej szczegółów dotyczącej tej historii, co oczywiście mi się spodobało.
Książkę ,,Otherhood. Mamusie bez synusiów" czyta się błyskawicznie. Nie mu tu nad czym się zastanawiać, po prostu czyta się stronę po stronie. Ta książka nie wymaga zbyt wiele od czytelnika. Należy ona do gatunku, któremu nie trzeba poświęcić więcej niż jeden wieczór. Idealna lektura do odprężenia się pod kocykiem z kubkiem ciepłej herbaty.
Pewnego wieczora przeglądałam sobie Netflix i poszukiwałam czegoś przyjemnego do oglądania. Tak natrafiłam na film ,,Mamusie bez synusiów". Zwiastun średnio przypadł mi do gustu, ale lubię aktorki, jakie wystąpiły w tej produkcji. Ze względu na nie włączyłam ten film i go obejrzałam. Szczerze mówiąc to średnio mi się spodobał i jak się dowiedziałam, że jest na podstawie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzy kobiety Carol, Gillian i Helen postanawiają w Dniu Matki odwiedzić swoich dorosłych już synów, z którymi dawno się nie widziały. Każda z mam ma nadzieję, że dzięki wspólnie spędzonym chwilom ze swoim dzieckiem na nowo zacieśnią rodzinne więzy i spędzą przyjemnie czas. Czy tajna misja kobiet się powiedzie? I chyba najważniejsze pytanie: Jak na ten pomysł zareagują ich synowie?
"Otherhood - Mamusie bez synusiów" okazała się przyjemną, zabawną, momentami wzruszającą lekturą. Tematem przewodnim poruszonym w książce jest przede wszystkim relacje rodzinne, które po latach nieco osłabły. Spodobało mi się to, że rozdziały były podzielone na części, dzięki czemu mogłam lepiej poznać każdą z kobiet, jak również jej syna.
William Sutcliffe w swojej książce poruszył ważny, jednakże trudny temat jakim jest odmienność seksualna, a przez część społeczeństwa niestety w dalszym ciągu uważany za pewnego rodzaju tabu. Pokazał również jaki strach towarzyszy rodzicom, w tym przypadku mamie, która boi się, że jej dziecko nie zostanie w pełni zaakceptowane przez społeczność.
Bardzo polecam książkę "Otherhood - Mamusie bez synusiów" z kilku powodów: czyta się ją bardzo szybko dzięki wciągającej fabułę i ciekawym kreacjom postaci. Lektura powieści również zmusza do przemyśleń, musimy pamiętać o tym, że nie jest ważne ile mamy lat, czy mamy już swoje rodziny dla naszych mam zawsze będziemy dziećmi, którymi chcą się opiekować. Polecam!
Trzy kobiety Carol, Gillian i Helen postanawiają w Dniu Matki odwiedzić swoich dorosłych już synów, z którymi dawno się nie widziały. Każda z mam ma nadzieję, że dzięki wspólnie spędzonym chwilom ze swoim dzieckiem na nowo zacieśnią rodzinne więzy i spędzą przyjemnie czas. Czy tajna misja kobiet się powiedzie? I chyba najważniejsze pytanie: Jak na ten pomysł zareagują ich...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://oczymszumiakartki.wordpress.com/
“Otherhood” to powieść gdzie poznajemy trzy kobiety, które zapragnęły odnowić więzi z synami. Bodźcem do odwiedzenia synów był dzień matki, o którym wszyscy troje zapomnieli. Kobiety postanowiły odwiedzić swoich synów i poznać ich na nowo. Wyruszając w podróż nie mogły przewidzieć jak zostaną przyjęte i czy uda im się porozumieć z synami. Kobiety mają wobec swoich synów oczekiwania, które odbiegają daleko od ich obecnego życia. Matt, Paul i Daniel to typowi single, lecz każdy z nich ma w sobie ukryte uczucia i dopiero odwiedziny ich matek sprawią, że zaczną je w sobie dostrzegać. Tydzień spędzony z mamą pomógł każdemu naprawić wspólne relacje lecz nie wszystkim udało się zmienić swojego życia.
Bohaterowie bardzo dobrze do siebie dobrani, dokładnie przedstawieni można sobie ich łatwo wyobrazić. Bardzo ciekawy pomysł na fabułę powieści. Głównym motywem powieści jest odnowienie relacji ze swoimi dziećmi, jak również to, że dla matki nie ważne jest ile jej dziecko ma lat i tak zawsze będzie małym chłopcem lub dziewczynką, o która trzeba dbać. Rodzicom ciężko jest zaakceptować niektóre wybory ich dzieci oraz ich zachowanie, i nie ma się co dziwić w dzisiejszych czasach nawet młody człowiek może się pogubić. Rodzicom niekiedy trudno zrozumieć, że świat idzie do przodu i gubią się we współczesnym świecie.
Książka napisana lekkim stylem, bardzo dobrze podzielona na rozdziały co pomaga dokładniej poznać bohaterów.
Mam mieszane uczucie po przeczytaniu powieści, zaciekawiła mnie opisem jednak niestety jak dla mnie nie była zabawna ani wzruszająca. Książkę czyta się lekko i szybko ale czegoś jej brakuje. Czytając opis i oglądając zwiastun filmu spodziewałam się więcej zabawnych scen, mam nadzieję, że film będzie lepszy.
https://oczymszumiakartki.wordpress.com/
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Otherhood” to powieść gdzie poznajemy trzy kobiety, które zapragnęły odnowić więzi z synami. Bodźcem do odwiedzenia synów był dzień matki, o którym wszyscy troje zapomnieli. Kobiety postanowiły odwiedzić swoich synów i poznać ich na nowo. Wyruszając w podróż nie mogły przewidzieć jak zostaną przyjęte i czy uda im się porozumieć z...
„Otherhood.Mamusie bez synusiów” William Sutcliffe (Wyd.Znak) to fajna opowieść o trzech przyjaciółkach, które postanowiły przeprowadzić inspekcję u swoich dorosłych synów. Panowie nie byli z początku z tego faktu zadowoleni, Zresztą nikt nie lubi niezapowiedzianych gości wpadających na kilku dniową, niezapowiedzianą wizytę .Poznają na nowe swoje dorosłe dzieci. Każdy z nich jest singlem żyjącym we własnym świecie i według własnych zasad. Wynikło z tego kilka zabawnych perypetii a także zadumy nad życiem. Bardzo dobra książka. Czyta się ją znakomicie. Gorąco polecam jako lekturę na letni wieczór.
„Otherhood.Mamusie bez synusiów” William Sutcliffe (Wyd.Znak) to fajna opowieść o trzech przyjaciółkach, które postanowiły przeprowadzić inspekcję u swoich dorosłych synów. Panowie nie byli z początku z tego faktu zadowoleni, Zresztą nikt nie lubi niezapowiedzianych gości wpadających na kilku dniową, niezapowiedzianą wizytę .Poznają na nowe swoje dorosłe...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZapraszam na CzytanieJestSpoko.blogspot.com
,,Mamusie bez synusiów’’ to książka, którą chciałem przeczytać, odkąd zapoznałem się z jej opisem. Opowiada ona o 3 matkach i 3 synach. Trzech ponadtrzydziestoparoletnich synów, którzy stracili kontakty ze swoimi matkami. Te natomiast – przynajmniej ja tak to odebrałem – przypominają sobie nagle, że mają synów i postanawiają odbudować zerwane relacje. Wynika z tego niezwykle komiczna historia.
Książkę napisano przyjemnym i zabawnym językiem. Pełna jest licznych zabawnych momentów i czytanie jej jest genialną alternatywą dla fantastyki czy innych bardziej wymagających gatunków. ,,Mamusie bez synusiów’’ był też świetnym lekiem na mój kac książkowy spowodowany ,,Ucztą dla wron’’ i brakiem Jaimego w pierwszej części ,,Tańca ze smokami’’. Udało mi się przy tej książce przyjemnie odstresować i wielokrotnie zaśmiać. Znaczącą rolę odegrały tutaj różnorodność metod stosowanych przez matki, którym wydaje się, że ich synowie nadal są nastolatkami, oraz sylwetki synów.
Matt lubi odstresować się przy GTA i w zasadzie nie wiemy, czym się zajmuje. Paul natomiast nie może pogodzić się ze stratą dziewczyny i nieustannie o niej myśli. Daniel zaś nie poinformował matki o swojej orientacji. Tutaj warto wspomnieć, że, wg mnie, jest to naprawdę w świetny sposób przedstawiona scena, gdzie wyjawia on jej tę informację. I tutaj naprawdę fajnie to pokazano. Zupełnie inaczej niż w ,,Twoim Simonie’’, którego lepiej nie czytać.
Ale dla kogo jest ta książka? Powiem szczerze, że naprawdę nie lubię, gdy w takim momencie pada odpowiedź dla wszystkich, bo oznacza to w sumie tyle co dla nikogo. Faktem jest natomiast to, że spodoba się ona zarówno nastolatkom, jak i ich rodzicom. C pierwszi utożsamiać się będą z synami, ich rodzice zaś z matkami. Tym samym ,,Mausie bez synusiów’’ stają się fajną bramą międzypokoleniową, którą napisano naprawdę świetnym językiem. Wszystko jest tam zrozumiałe, a wszechobecny humor tylko zachęca do czytania dalszych rozdziałów. Narrację mamy pierwszoosobową z kilku punktów widzenia, więc jest też więcej drobiazgów i fajnych smaczków. Z tych zabawniejszych momentów było to, jak mamusie myślą, że ich synowie nadal nie potrafią sami zrobić sobie zakupów, a reakcja chłopaków jest niby buntem, ale w sumie im się podoba, niemniej informacja o wprowadzeniu się matki na kilka dni nie wywiera aż takiego entuzjazmu.Tylko że mi oczywiście nawet to skojarzyło się z ,,Grą o Tron'' i Joffreyem. W serialu padły słowa: Prawdziwy król nie musi ciągle przypominać, że jest królem. I w sumie widać tutaj coś podobnego w postawie Matta. Tylko że trudno mu oprzeć się luksusom takim jak gotowe śniadanko, gdy wstaje z łózka czy umyte naczynia...
Nie oglądałem ekranizacji, ale nawet jeżeli będzie chociaż w połowie tak dobra, jak książka, to warto będzie ją polecić innym. Tym samym polecam też wszystkim literacki pierwowzór. Fajne jest to, że możemy tę książkę przeczytać, potem natomiast ofiarować w prezencie (niekoniecznie ten sam egzemplarz) i mieć gwarancję, że ofiarowywana osoba będzie zadowolona. Książkę napisano lekko, ale nie naiwnie. Czyta się szybko, lecz ze zrozumieniem. Przypuszczam, że nie zapamiętam jej na długo, ale czytało mi się ją naprawdę dobrze i chętnie zapoznam się z ekranizacją.
Zapraszam na CzytanieJestSpoko.blogspot.com
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Mamusie bez synusiów’’ to książka, którą chciałem przeczytać, odkąd zapoznałem się z jej opisem. Opowiada ona o 3 matkach i 3 synach. Trzech ponadtrzydziestoparoletnich synów, którzy stracili kontakty ze swoimi matkami. Te natomiast – przynajmniej ja tak to odebrałem – przypominają sobie nagle, że mają synów i postanawiają...
„Otherhood. Mamusie bez synusiów” to zabawna, lekka lektura opowiadająca o rodzicielkach, które zdały sobie sprawę, że nie za bardzo znają swoje dzieci. Istotny szczegół jest taki, że te „dzieci” mają już po 30 lat, na swój sposób poukładane życie i od dawna nie mieszkają ze swoimi matkami. Pewnego dnia spotyka ich niespodzianka – ich mamusie postanawiają spędzić z nimi tydzień. Przez te dni chcą poznać swoje potomstwo i nadrobić wszelkie zaległości z minionego i zmarnowanego, jak same twierdzą, czasu. Trzech dorosłych mężczyzn, którzy zdecydowanie nie potrzebują już opieki swoich rodzicielek i którzy z rodziną spędzają czas jedynie „od święta”, będzie musiało stawić czoło wyzwaniu i przeżyć siedem dni pod jednym dachem z kobietami, od których bardzo się oddalili. Co z tego może wyniknąć? Otóż na pewno wiele perypetii i przezabawnych historii, ale również nieco smutku, żalu i dziwnego poczucia refleksji oraz zadumy nad życiem. Książka wciągnęła mnie niesamowicie, przeczytałam ją w jeden wieczór. Jest to pozycja warta uwagi. Szczerze polecam!
„Otherhood. Mamusie bez synusiów” to zabawna, lekka lektura opowiadająca o rodzicielkach, które zdały sobie sprawę, że nie za bardzo znają swoje dzieci. Istotny szczegół jest taki, że te „dzieci” mają już po 30 lat, na swój sposób poukładane życie i od dawna nie mieszkają ze swoimi matkami. Pewnego dnia spotyka ich niespodzianka – ich mamusie postanawiają spędzić z nimi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Otherhood. Mamusie bez synusiów" to książka o realnym problemie wielu rodziców napisana z humorem. Lekka i zabawna, dobra na wieczór zamiast kolejnej banalnej komedii :)
Othehood opowiada o matkach, które zdały sobie sprawę z tego, że bardzo oddaliły się od własnych dzieci. Mają wobec nich oczekiwania, które daleko odbiegają od ambicji życiowych ich synów. Oczywiście chcąc to naprawić muszą najpierw namieszać. Całość pokazana jest zarówno ze strony synów jak i ze strony matek. Myślę, że przez to łatwo zrozumieć niezadowolenie każdej ze stron, a momentami zabawne dialogi są tak autentyczne, że łatwo można sobie wyobrazić taką rozmowę w realnym życiu.
Myślę, że warto najpierw przeczytać książkę a później obejrzeć nadchodzący film Netflixa. Mam nadzieję, że nie odbiegnie daleko od książki, ponieważ ta bawi i wzrusza do łez :)
"Otherhood. Mamusie bez synusiów" to książka o realnym problemie wielu rodziców napisana z humorem. Lekka i zabawna, dobra na wieczór zamiast kolejnej banalnej komedii :)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOthehood opowiada o matkach, które zdały sobie sprawę z tego, że bardzo oddaliły się od własnych dzieci. Mają wobec nich oczekiwania, które daleko odbiegają od ambicji życiowych ich synów. Oczywiście...
Wyobraź sobie, że jesteś po trzydziestce: od dawna już jesteś "na swoim", masz dobrą pracę i prawie poukładane życie uczuciowe. Nie potrzebujesz już porad właściwie od nikogo, bo Twoje życie idzie utartym szlakiem- czy Ci się to podoba, czy nie. A tu pewnego dnia w progu staje Twoja... mama. Kobieta, która rodziła Cię przez dwanaście godzin (albo i dłużej), wychowywała przez X lat, a teraz twierdzi, że praktycznie nie wie, kim jest jej dziecko. I oto wpadła na genialny pomysł- spędzi z Tobą tydzień, by zacieśnić więzi oraz poznać się na nowo. Trochę przerażające, czyż nie?
Matt wiedzie życie szczęśliwego singla, szukającego dziewczyny na jeden, szybki numerek. Paul, w obawie przed zmiennymi nastrojami matki, jeszcze nie zdążył podzielić się z nią wieścią, iż od kilku miesięcy jest w szczęśliwym związku z... mężczyzną. Daniel z kolei nieustannie wspomina związek z Erin i to, dlaczego doszło do jego zakończenia.
Trójka -powiedzmy- dojrzałych facetów, na co dzień obchodzących się bez matek. Ale to właśnie odwiedziny Carol, Helen oraz Gillian sprawiły, że coś się zmieniło.
Nie spodziewałam się, że tak dobrze będę się bawiła przy tej książce. Moje kontakty z rodzicami uznaję za bardzo dobre, dlatego też nie wyobrażam sobie życia bez najmniejszego kontaktu z nimi. W tej książce jest odwrotnie, dopóki matki nie ruszą... do ataku.
Te trzy kobiety większość życia poświęciły wychowaniu dzieci i utrzymaniu ich w (niekiedy złudnej) wizji szczęścia rodzinnego. W zamian za to synowie nie pamiętają o życzeniach na Dzień Matki, podają najróżniejsze powody, aby wymigać się od wizyt w domu rodzinnym, a cotygodniowy telefon uznają za karę boską. Można by rzec, że swoje matki traktują jak zło konieczne. Oczywiście, każda z nich ma swoje wady, ale któż ich nie ma?
Podczas lektury towarzyszyło mi rozbawienie pomieszane z jakimś nieokreślonym... żalem? Perypetie mamusiek, które próbują wbić się ponownie w życie ich pociech nierzadko wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Z drugiej strony smutne było to, że te kobiety w pewien sposób łaknęły męskiej uwagi. Ale, ale! Nie zainteresowania płci przeciwnej w ogóle, tylko konkretnie- swoich synów. Nie potrafię sobie wyobrazić, że dziecko, tak zupełnie bez powodu, może aż tak oddalić się od swojej rodziny. Bohaterowie tej książki byli dla siebie praktycznie jak obcy ludzie, choć przecież tyle lat spędzili pod wspólnym dachem.
Otherhood. Mamusie bez synusiów to książka na raz; czyta się ją na tyle szybko i przyjemnie, że jest do połknięcia w kilka godzin. Jak już wspomniałam, mamy tam zabawne elementy, ale i te troszkę smutniejsze, bardziej refleksyjne. I oczywiście choć raz musi paść to nieśmiertelne zdanie "Nie tak Cię wychowałam". Bez tego nie ma zabawy.
Chcecie oderwać się na chwilę od szarej rzeczywistości? Wkurza Was własna mama i jej rady, jak macie żyć? Sięgnijcie po tę książkę, a na pewno troszkę zmienicie punkt widzenia.
Wyobraź sobie, że jesteś po trzydziestce: od dawna już jesteś "na swoim", masz dobrą pracę i prawie poukładane życie uczuciowe. Nie potrzebujesz już porad właściwie od nikogo, bo Twoje życie idzie utartym szlakiem- czy Ci się to podoba, czy nie. A tu pewnego dnia w progu staje Twoja... mama. Kobieta, która rodziła Cię przez dwanaście godzin (albo i dłużej), wychowywała...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to