Czytajcie, co jest wam pisane

Okładka książki Czytajcie, co jest wam pisane
Jakub Tabaczek Wydawnictwo: Mamiko literatura piękna
163 str. 2 godz. 43 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
Czytajcie, co jest Wam pisane
Wydawnictwo:
Mamiko
Data wydania:
2018-12-20
Data 1. wyd. pol.:
2018-12-20
Liczba stron:
163
Czas czytania
2 godz. 43 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365795366
Tagi:
opowiadania wrocław realizm magiczny dziwność fantazja krótkie formy
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Swoją drogą: Antologia Małgorzata Chaładus, Grzegorz Czekański, Iza Klementowska, Marcin Królik, Barbara Piórkowska, Justyna Pobiedzińska, Małgorzata Rejmer, Sylwia Siedlecka, Marta Szarejko, Jakub Tabaczek, Aleksander Wenglasz, Jacek Świłło
Ocena 9,0
Swoją drogą: A... Małgorzata Chaładus...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
10
10

Na półkach:

Mistrz groteski mistrzowsko kreuje postacie. Podobała mi się niebanalna konstrukcja, zabawa słowem oraz niedopowiedzenia.

Mistrz groteski mistrzowsko kreuje postacie. Podobała mi się niebanalna konstrukcja, zabawa słowem oraz niedopowiedzenia.

Pokaż mimo to

0
avatar
6
6

Na półkach:

Bardzo dobrze się czyta. Opowiadania mają wciągającą fabułę. Niby nie sensacyjne, ale zakończenia są zaskakujące. To są opowiadania o zwykłych rzeczach i ludziach widzianych w niezwykły sposób. Świetny język. Podobały mi się szczególnie Ubot i Kapcie. I opowiadanie o bokserze - niemowie. I jeszcze opis ręki gitarzysty. Rewelacyjny.

Bardzo dobrze się czyta. Opowiadania mają wciągającą fabułę. Niby nie sensacyjne, ale zakończenia są zaskakujące. To są opowiadania o zwykłych rzeczach i ludziach widzianych w niezwykły sposób. Świetny język. Podobały mi się szczególnie Ubot i Kapcie. I opowiadanie o bokserze - niemowie. I jeszcze opis ręki gitarzysty. Rewelacyjny.

Pokaż mimo to

5
avatar
758
140

Na półkach:

Całkiem interesujące.

Całkiem interesujące.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
0
0

Na półkach:

Moje pierwsze skojarzenie z książką Jakuba Tabaczka brzmiało: Dorota Masłowska. Trudno mi powiedzieć, z czego ono dokładnie wynikało, ale przypuszczam, że mogło mieć związek z podobieństwem okładki zbioru opowiadań „Czytajcie, co jest wam pisane” do okładki „Więcej niż możesz zjeść” Masłowskiej (postaci w centrum, podobny styl graficzny, tytuły bezpośrednio zwracające się do czytelnika). I o ile pierwsze wrażenie w trakcie lektury słabło, o tyle powróciło ze zdwojoną siłą pod koniec książki – za sprawą kilku opowiadań, które przywodzą na myśl poetykę autorki „Wojny polsko-ruskiej pod flagą biało-czerwoną”.

Istotnym elementem opowiadań Tabaczka jest kreowanie złożonych przestrzeni. W jego literackich rzeczywistościach nie ma mowy o prostym podziale na coś, co jest albo realistyczne, wiernie oddane, albo przerysowane, surrealistyczne. W każdym z utworów ma miejsce pomieszanie tych dwóch porządków, nie tylko na zasadzie konstruowania nie do końca przejrzystego świata, ale także za sprawą sposobu, w jaki dana historia zostaje opowiedziana. Tabaczek stroni od łatwej, namacalnej groteski, w którą w ostatnim czasie poszło wielu polskich autorów. Owszem, korzysta z przerysowania, przejaskrawienia postaci i wydarzeń, ale w zupełnie innym duchu – ni to prześmiewczym, ni negującym. Czytając opowiadania, odnosi się przede wszystkim wrażenie „aktualności” narracji – zwłaszcza w wypadku „Świni”, utworu, którego bohater na tyle nienawidzi rodzynek, że ostatecznie rozbija witrynę sklepową, a na murze sklepu próbuje napisać quasi-manifest. Opis tego wydarzenia (przebiegu, motywów, niedokończenia tekstu, powalenia postaci przez funkcjonariuszy) zdaje się przypominać doniesienia medialne o Klementynie Suchanow, autorce monumentalnej biografii Witolda Gombrowicza, która podczas protestów sądowych próbowała (równie nieskutecznie, co bohater) napisać na ścianie sejmu „czas na sąd ostateczny”. Należy w związku z tym odczytywać przywołane opowiadanie dwojako: jako opis mechanizmu, jakże widocznego w ostatnich latach w Polsce, związanego ze społecznym demonstrowaniem własnych poglądów, oraz jako literackie oddanie procesu (nie)radzenia sobie z własnymi lękami. W obu razach, obserwując doświadczenia bohatera, nie sposób abstrahować od krajowej debaty na temat praworządności, wolności oraz postaw obywatelskich (wyraźnie kontekstualizuje to nawiązanie do Suchanow). Wprawdzie narratorzy utworów nie ujawniają preferencji politycznych autora, to niektóre opowiadania z tomu „Czytajcie, co jest wam pisane” można odbierać jako społecznie zaangażowane: nie na zasadzie moralizatorsko-publicystycznego wydźwięku, a portretującego, oddającego realia charakteru.

Mówiąc o aktualności rozpoznań recenzowanego tomu, należy na chwilę zboczyć od tak hucznych i medialnych tematów, do jakich należy polityka (czy też polityczność), na rzecz codzienności. Jakub Tabaczek, podobnie jak przywoływana Masłowska, ma bez wątpienia oko do detali. Potrafi dojrzeć i opisać zjawiska, które są na tyle oczywiste, że uchodzą naszej recepcji i interpretacji (zgodnie z tym, co Szkłowski pisał o automatyzacji „zjadającej rzeczy, ubrania, meble, żonę i lęk przed wojną” w „Sztuce jako chwyt”). W opowiadaniu „Wszyscy zbieraliśmy nakrętki dla Adama” pojawia się kwestia tytułowych nakrętek – zbieranych bardzo często w różnych społecznościach (szkołach, instytucjach, firmach, sklepach) na cele charytatywne. O ile samo zjawisko nie wymaga tłumaczenia, o tyle realizacji Tabaczka warto poświęcić kilka słów. Otóż w jego utworze opisywana czynność zostaje przedstawiona niejako na opak, w zupełnie innym kontekście. Owszem, pojawia się konkretny cel zbierania („Jest taka akcja, w ramach której za odpowiednią [...] ilość wrocławskie hospicjum dostaje duże dofinansowanie”), ale autor, z wykształcenia psycholog, skupia się nie na samym założeniu (pomocy), a na psychice bohatera. Tytuł opowiadania sugeruje, że potrzebującym wsparcia jest Adam. Przyswajamy tę informację, domyślając się, że najpewniej chodzi o jakąś chorobę, uniemożliwiającą swobodny ruch, związaną z koniecznością zakupu drogiego wózka inwalidzkiego lub innego urządzenia. Prędko się jednak okazuje, że nakrętki zbierane są tylko po to, by Adam, zakochawszy się w farmaceutce, mógł jej zaimponować. Iza – bo tak ukochanej na imię – zbiera je z kolei dla siostrzeńca, starającego się w szkole o ocenę wzorową z zachowania. W tym miejscu rozpoczyna się szalenie ciekawa analiza zachowań zarówno samego bohatera, jak i innych postaci, które z czasem włączają się w akcję (na przykład zakładając wydarzenie na portalu Facebook, w którego opisie zamieszczają następującą informację: „Zbieramy nakrętki dla Adama, bo Adam zbiera je dla Izy, gdyż ją kocha. Kiedy wręczy jej dużo nakrętek, to ją do siebie przekona. Ile ich potrzeba? Nie wiadomo. Im więcej – tym lepiej. Pomóżcie!”). Poza różnego rodzaju następstwami, jakie niesie ze sobą wzmożone zaangażowanie (wzrost świadomości ekologicznej, formowanie się grup, obrazowanie w internecie własnego wsparcia, wytworzenia pewnej mody na pomoc), obserwujemy dość groteskowe przedstawienie rzeczywistości, płytkich relacji międzyludzkich. Gdy bohaterowi udaje się uzbierać całą ciężarówkę nakrętek, pod apteką gromadzi się duża grupa ludzi, która na tyle mocno utożsamiła się ze sprawą, że „każdy mężczyzna w tłumie sam przemienił się w Adama – idealistycznego desperata od nakrętek, każda zaś kobieta była teraz Izą – dziewczyną, u której stóp zakochany mężczyzna składał cały świat”. Czyż to nie brzmi świetnie? Na myśl przychodzą romanse rycerskie i inne opowieści, w których bohater walczy o damę serca. W tym wypadku nie dostajemy jednak jednoznacznie heroicznych postaw czy zmagań ze smokami, tylko przerysowany, udramatyzowany, serialowy i groteskowy obraz miłosnych przeżyć bohatera. Jakub Tabaczek, odzwierciedlając społeczne mechanizmy, uzmysławia czytelnikowi w ten sposób pozorność i śmieszność wielu naszych zachowań, które zwykliśmy traktować z powagą, w uznaniu.

„Czytajcie, co jest wam pisane” to zbiór opowiadań pod względem stylistycznym bardzo różnorodny, ale skupiony na relacjach międzyludzkich oraz zachowaniach jednostki w społeczeństwie. Autor wykorzystuje w tym celu przede wszystkim przerysowanie, traktowane jako sposób na wydobywanie znaczeń. Utwory Tabaczka czyta się w niemałym przejęciu i zainteresowaniu, co zostało osiągnięte głównie za sprawą poczucia tajemnicy i napięcia, które wzmagane jest niedopowiedzeniami w fabule. Jednym z flagowych, o ile można tak powiedzieć, opowiadań pod tym względem jest „Ubot”: historia dwóch postaci, starszego mężczyzny i młodej kobiety, które „wymieniły” się wiekiem. Wracając jednak do kwestii stylistycznych, trzeba podkreślić, jak wiele różnych konwencji i sposobów narracji wykorzystanych zostało w tym tomie. Poza opisywanym wcześniej przerysowaniem Tabaczek sięga po język uliczny, brukowy, groteskę, wykorzystuje technikę potoku myśli, metafory poetyckiej oraz szeroko rozumianego kampu. Słowem: w tych opowiadaniach dzieje się bardzo dużo, a rozpiętości wykorzystywanych środków literackich towarzyszy mnogość tematów i poruszanych problemów – od pozornie niezobowiązujących, zabawnych po kwestie społecznie przemilczane (jak w „Niedźwiadku”). Wysoki poziom tego zbioru nie powinien zresztą nikogo dziwić, wszak wiele opowiadań zostało już wcześniej utytułowanych, a kilka dni temu pisarz został nominowany do wrocławskiej nagrody Warto.

http://czytelnik7.blogspot.com/2019/03/379-nakretki-po-napojach-jakub-tabaczek.html

Moje pierwsze skojarzenie z książką Jakuba Tabaczka brzmiało: Dorota Masłowska. Trudno mi powiedzieć, z czego ono dokładnie wynikało, ale przypuszczam, że mogło mieć związek z podobieństwem okładki zbioru opowiadań „Czytajcie, co jest wam pisane” do okładki „Więcej niż możesz zjeść” Masłowskiej (postaci w centrum, podobny styl graficzny, tytuły bezpośrednio zwracające się...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
177
63

Na półkach:

Od lat z różnych podziemnych nisz dochodziły głosy o mocnych opowiadaniach tajemniczego wrocławskiego autora. Był on nagradzany na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania, publikował w szacownych papierowych czasopismach, ale te, przekazywane drogą pantoflową, pogłoski dotyczyły raczej czytelniczych zachwytów i transów, w które wpadali doraźni odbiorcy tekstów Jakuba Tabaczka. Komunikat tych szeptanek był prosty: w jego historiach świat realistyczny i ten wyobrażony podają sobie łapę, tworząc wspólnie kolorowy, plastyczny i egzotyczny pochód, który na długie miesiące zostaje w świadomości oszołomionego czytelnika.

Zbiór „Czytajcie, co jest Wam pisane” ukazał się wreszcie na papierze, a ploty o jego mocy nie były w żadnym stopniu przesadzone. Mamy do czynienia z soczystym literackim „bombardowaniem”: bo to nie tylko sprawne opowieści, pastowane i pieszczone przez lata, ale też wiązki słów, dzięki którym w kilku momentach możemy zdrapać rzeczywistość i zobaczyć jej szczeliny, dostając się do tej rozedrganej niewidzialnej galarety. Zanim jednak zalejemy autora falą, w pełni uzasadnionych, komplementów, wejdźmy w te opowiadania niczym do śpiworka, gdzie czekają na nas koty, ale też diabeł tasmański.

Ulokowanie tych opowiadań w jakiejś wygodnej szufladce nie będzie wcale łatwe. Oczywiście, odzywają się tu i ówdzie rozpoznane głosy, szepty skojarzeń – przychodzi do głowy Keret, szeroko rozumiany realizm magiczny, Hrabalowskie umiłowanie „swojskich dołów”, z polskich oddźwięków pewnie Gombrowicz z jego biegiem w „absurdalne zaparte” i rozpoznaniami o kościele międzyludzkim, może Sylwia Siedlecka, czy też Marta Kucharska z ich spuszczonymi ze smyczy wyobraźnią i intuicją. Żadne jednak szkiełko i filtr z nazwiskiem czy nurtem nie oddadzą w pełni niecodzienności wsobnego idiomu, którymi cechują się opowiadania wrocławskiego autora.

A o co tutaj toczy się gra? Co się wyrabia w tym laboratorium opowieści, które tak mocno działają na czytelnika, czującego je gdzieś tam w okolicach serca, pleców czy głowy? Mam wrażenie, że podstawą w nich jest badanie granic intersubiektywności. Poznanie jawi się tu nie jako docieranie do obiektywnego, substancjalnego świata, ale trening własnych wizji, wytwarzanie niepowtarzalnych soczewek, przez które będziemy się gapić na najbliższy nam emocjonalny rewir jak przez kolorowego, kupionego na dożynkach, lizaka. Tabaczkowi prawdopodobnie towarzyszy przeczucie, które nigdy nie opuszczało Philipa K. Dicka – nie możemy założyć, że każdy z nas odbiera świat tak samo; nasza sąsiadka może widzieć na niebiesko, łydki naszego ulubionego sprzedawcy mogą być strefami erogennymi, ciotka jest poddana innym biologicznym zasadom, a ratownicy basenowi przeżywają tajemnicze wizualne tańce nienazwanych przemian. Co jednak u Dicka było przedsionkiem do zapętlonych paranoi i dzikiej nieufności wobec drugiego człowieka, u Tabaczka jest wstępem do fascynacji innością, tym drugim bytem, który myśli, czuje i widzi w zupełnie odmienny sposób. „ – To, że nigdy takich nie widziałeś, wcale nie znaczy, że nie istnieją” – mówi do swojego siostrzeńca, podsumowując ontologiczny status niebieskich niedźwiedzi, jedna z bohaterek opowiadania „Niedźwiadek”, ujawniając przy okazji któreś z podstawowych haseł zapisanych przed wejściem do labiryntu „Czytajcie, co jest Wam pisane”.

Zainteresowanie drugim, nadstawianie uszu i gapienie się przed siebie, aż coś się zmieni, aż horyzont zafaluje i zobaczymy coś, czego nigdy tam nie było. To prawdopodobnie Tabaczkowe podstawy, specjalności tego czułego obserwatora i empatycznego gościa wielu zmieniających się i przelewających światów. Niezależnie od tego, czy czarne znaczki wizualizują przed nami amatorskiego boksera-murarza, chłopca, który rozpoznaje świat tragedią, wariata, który nienawidzi rodzynek czy „Ubota”, pływający wiekowy archetyp, wiemy, że autor raczej poda im kompres i postara się ich zrozumieć, a nie przeczołga ich, by wbić im nienawistne szpilki. To literatura niedoskonałych bohaterów z pobocza, którzy jednak podejmują walkę, i, aby wygrać swoją krótką chwilę, będą taplać się w swoich codziennych rytuałach przejścia, szukając oczyszczenia i odkupienia w błotku. To opowieści, w których realizm bez żadnych zgrzytów zjeżdża po rampie prosto w najdziksze ostępy pobudzonej wyobraźni. Komedia i dramat cwałują tu na jednym koniu, świetnie skonstruowane opowieści z rzutkim rytmem poklepują się po plecach z językowymi eksperymentami i śmiałą dekonstrukcją.

Pojawiają się w „Czytajcie, co jest Wam pisane”, sygnalizowane już, momenty wysokiej sztuki, migotania znaczeń i dobierania się do czegoś, co jest daleko poza literaturą i co operuje na niezbadanych metafizycznych dzikich polach. Czasami przypomina się podczas trawienia tych opowiadań magiczne dotknięcie Grzegorza Królikiewicza, który potrafił przez spektakularny cykl obrazów uciec od swojego medium, podłączając się do pasów transmisyjnych nienazwanych uczuć i znaczeń. Tabaczek osiąga kilka razy „to coś”, opisując głównie wizualne przemiany. Coś się zmienia, ciało mutuje, wystrzeliwują ze skóry grudy i brodawki, wnętrzności przelewają się przez rurkę od słoika do retorty, młodość zamienia się w starość za pstryknięciem palca; a może to wszystko gra mrugnięć i sen śpiącego, któremu przyśnił się sen. Tak, jak pamięta się latami scenę przemierzania oceanu na brzuchu olbrzymiej niebieskiej kobiety z „Walca z Baszirem”, tak samo przechowuje się w głowie nienazywalne wizualne spektakle, kreacje wyobraźni Tabaczka.

Bez dwóch zdań, autor się spisał, te opowiadania skaczą w świadomości jak popkorn, a z kulturą kraju, w którym wychodzą w niszy takie kąski, chyba nie jest tak źle. Przekazuję zatem plotkę o tym, że pojawił się na mieście dobry zawodnik, który pisze mocne opowiadania. Nazywa się Jakub Tabaczek. Opowiadań dwanaście. Tytuł: „Czytajcie, co jest Wam pisane”.

Od lat z różnych podziemnych nisz dochodziły głosy o mocnych opowiadaniach tajemniczego wrocławskiego autora. Był on nagradzany na Międzynarodowym Festiwalu Opowiadania, publikował w szacownych papierowych czasopismach, ale te, przekazywane drogą pantoflową, pogłoski dotyczyły raczej czytelniczych zachwytów i transów, w które wpadali doraźni odbiorcy tekstów Jakuba...

więcej Pokaż mimo to

14

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czytajcie, co jest wam pisane


Reklama
zgłoś błąd