rozwińzwiń

W stronę XVIII stulecia

Okładka książki W stronę XVIII stulecia autora Neil Postman, 8306028457
Okładka książki W stronę XVIII stulecia
Neil Postman Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Biblioteka Myśli Współczesnej historia
215 str. 3 godz. 35 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Biblioteka Myśli Współczesnej
Data wydania:
2001-05-01
Data 1. wyd. pol.:
2001-05-01
Liczba stron:
215
Czas czytania
3 godz. 35 min.
Język:
polski
ISBN:
8306028457
Średnia ocen

6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W stronę XVIII stulecia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W stronę XVIII stulecia

Średnia ocen
6,8 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce W stronę XVIII stulecia

Sortuj:
avatar
3010
785

Na półkach:

Poza interesującym rozdziałem o wychowaniu i edukacji dzieci nie ma tu nic ciekawego. Większość to wręcz bezwstydne chwalenie się oczytaniem, z którego to chwalenia się niewiele wynika...

Poza interesującym rozdziałem o wychowaniu i edukacji dzieci nie ma tu nic ciekawego. Większość to wręcz bezwstydne chwalenie się oczytaniem, z którego to chwalenia się niewiele wynika...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

65 użytkowników ma tytuł W stronę XVIII stulecia na półkach głównych
  • 40
  • 23
  • 2
11 użytkowników ma tytuł W stronę XVIII stulecia na półkach dodatkowych
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki W stronę XVIII stulecia

Inne książki autora

Neil Postman
Neil Postman
Neil Postman (1931 — 2003) was an American critic and educator. Postman received his B.S. from the State University of New York at Fredonia and his M.A. and Ed.D. from Columbia University. He was the Paulette Goddard Chair of Media Ecology at New York University and chair of the Department of Culture and Communication. His pedagogical and scholarly interests included media and education, as can be seen in many of his seventeen books, including Amusing Ourselves to Death (1985),Conscientious Objections (1988),Technopoly: The Surrender of Culture to Technology (1992),and End of Education (1995). Postman died in 2003 of lung cancer.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Historie niekonwencjonalne Ewa Domańska
Historie niekonwencjonalne
Ewa Domańska
Zacznijmy od tego kim jest autorka i czym się zajmuje? Ewa Domańska to polska historyk i teoretyk historiografii. Autorka i redaktorka książek prezentujących najnowsze nurty w humanistyce i naukach społecznych. Przewodnicząca „International Commission of Theory and History of Historiography”, członek komitetu międzynarodowej fundacji "Imitatio. Integrating Human Sciences" oraz Tutor Akademii „Artes Liberales", laureatka programu "Mistrz" (Fundacja na rzecz Nauki Polskiej). Jest absolwentką Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. W 1995 roku uzyskała stopień naukowy doktora, pracując pod kierunkiem Jerzego Topolskiego na UAM, Haydena White’a (na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley oraz University of California at Santa Cruz) oraz Franka Ankersmita (na Rijksuniversiteit Groningen). Stypendystka Fundacji Fulbrighta (1995-1996, UC Berkeley) i Fundacji Kosciuszkowskiej (2000-2001, Stanford University). W roku 2007 uzyskała tytuł doktora habilitowanego, zaś w 2010 profesora UAM. Od 2002 roku visiting professor w Department of Anthropology Stanford University (tam także od 2009 research affiliate The Europe Center i affilialted faculty w Center for Russian, East European & Eurasian Studies (CREEES). Ewa Domańska interesuje się niekonwencjonalnymi tendencjami w badaniach historycznych (m.in. historią antropologiczną, historią postkolonialną, nową historią materialną, historia środowiskowa, historią wielogatunkową, historią i krytyką sztuki oraz historią nie-antropocentryczną),multidyscyplinarnym podejściem do budowania wiedzy o przeszłości (szczególnie relacjami historii z antropologią kulturową, archeologią, krytyką sztuki oraz literaturoznawstwem). W ciągu ostatnich lat koncentruje się na badaniach nad porównawczą teorią nauk humanistycznych i społecznych w perspektywie humanistyki ekologicznej oraz posthumanistyki. W książce tej E. Domańską interesuje historia niekonwencjonalna jako istniejący w łonie nowej humanistyki awangardowy nurt i sposób odnoszenia się do przeszłości, który praktykowany jest on przez przedstawicieli różnych dziedzin humanistyki (nie tylko historyków, lecz także antropologów, archeologów, kulturoznawców, literaturoznawców, historyków sztuki, pisarzy),pracujących w ramach interdyscyplinarnych studiów, m.in. studiów postkolonialnych, różnego rodzaju studiów etnicznych, badań genderowych i queerowych, studiów prowadzonych nad zwierzętami i rzeczami. Jest to historia insurekcyjna i interwencyjna stanowiąca rodzaj krytyki kultury i zarazem nosząca w sobie pewien jej projekt. Historia niekonwencjonalna legitymizuje i wspiera procesy dekolonizacyjne różnego rodzaju ruchów mniejszościowych, stając się podstawą ich walki o sprawiedliwość. Zamieszczone w drugiej części książki studia omawiają niekonwencjonalne historie i stanowią przykłady niekonwencjonalnego podejścia do ich analizy. Materiału historycznego dostarczają zagadnienia, wokół których dyskusje postawiły pod znakiem zapytania tradycyjny sposób uprawiania i przedstawiania historii. Myślę tutaj o ludobójstwie i zbrodniach przeciwko ludzkości. Czy zatem analizuje wspomnienia więźnia gułagu (Wspomnienia z Rosji Jana Żarno),czy też piszę o uobecnionej w architekturze historii Żydów (Muzeum Żydowskie Daniela Libeskinda),czy próbuje zrozumieć zjawisko "znikniętych" w Ameryce Łacińskiej (Argentyńscy desaparecidos),czy w końcu badam antymartrologiczne nastawienie do przeszłości Polski proponowane przez sztukę krytyczną (Pozytywy Zbigniewa Libery) - zawsze ostatecznym punktem odniesienia tych rozważań jest zło, które człowiek czyni drugiemu człowiekowi. Ważnym wkładem książki Ewy Domańskiej jest zwrócenie uwagi na te obecne w nowej humanistyce i podejmowane przez historie niekonwencjonalne awangardowe idee, które są bagatelizowane lub pomijane przez badaczy reprezentujących główny nurt rozważań historycznych. Należy jednak podkreślić, że książka ta w żaden sposób nie jest "postmodernistycznym" atakiem na tradycyjną historiografię. Jest ona raczej uważnie przestudiowaną i wrażliwą prezentacją nowego rodzaju przedmiotów (i podmiotów) badań historycznych, powołanych do życia przez nowożytność, modernizację oraz ekstremalne sytuacje. Autorka w żadnym razie nie jest historiograficzną konstruktywistką; nie ma wątpliwości, że przeszłość naprawdę istniała, że realne zdarzenia faktycznie miały miejsce i że obowiązkiem historyka jest wydobycie na ich temat jak największej ilości informacji. Zdaje sobie jednak sprawę, że zdarzenia z przeszłości, które mają znaczenie dla różnych grup i wykorzystywane są jako elementy w budowie ich tożsamości i zbiorowej pamięci, mogą być interpretowane w różny sposób i przedstawiane czy to w formie pisanej narracji, czy też architektury i dzieła sztuki. Świetna książka! Nie dość, że doskonale się ją czyta to jeszcze wciąga i zachęca czytelnika do refleksji nad historią historiografii i metodologią historii. Uwaga uzależnia! Wracam do niej co jakiś czas i ciągle dostrzegam w niej coś nowego. Według mnie jest lepsza niż praca "Struktura rewolucji naukowych" T. Kuhna. Dałem śmiało 10 gwiazdek za nowatorskie, świeże i obiektywne spojrzenie na nowe nurty badawcze w historii i nieco przestarzałą już metodologię historii reprezentowaną przez niektóre bardzo konserwatywne koła akademickie. Przyznam się szczerze, że wiele razy zainspirowała mnie właśnie ta nietypowa i jakże oryginalna książka. Pozycja obowiązkowa dla pasjonatów historii i akademickich historyków [może co niektórym otworzą się w końcu oczy? ;)] oraz wszystkim książkoholikom. Gorąco polecam! Drodzy czytelnicy życzę miłej lektury! :) :) :)
Sensej - awatar Sensej
ocenił na108 lat temu
Wielka masakra kotów i inne epizody francuskiej historii kultury Robert Darnton
Wielka masakra kotów i inne epizody francuskiej historii kultury
Robert Darnton
Praca amerykańskiego historyka zaliczana zarazem i do mikrohistorii (w zakresie przytoczonych problemów),jak i historii antropologicznej. Podtytuł – "i inne epizody francuskiej historii kulturowej" – wyraźnie wskazuje obszar zainteresowań autora. Warto dodać, że chodzi o XVIII wiek, a konkretnie okres ancien regime’u, czyli przed Wielką Rewolucją Francuską. Całość podzielona jest na sześć rozdziałów, w zasadzie od najbardziej, do najmniej ciekawego. Tytułowa masakra kotów, jej przyczyny, okoliczności, tradycje etc. zostały przedstawione w drugim rozdziale. I miłośnicy kotów mogą być zszokowani. Z kolei czwarty rozdział – paryskie środowisko literackie w raportach nadzorującego je policjanta dorównuje z całą pewnością tytułowemu. Pokazuje przy tym, że od XVIII wieku zmieniło się jedno – dziś nie analizuje się dochodów małżonków i co za tym idzie wpływu małżeństwa na sytuację finansową twórcy. Poza tym jak i dziś liczą się przede wszystkim …. relacje (inaczej znajomości, plecy, protekcja etc.). I wówczas autorzy starali się o różne synekury, najlepiej w pewnym sektorze publicznym. Najciekawszy jest pierwszy rozdział – chłopi opowiadają bajki – wymowa bajek Babci Gąski. Znakomita analiza francuskich podań ludowych, wprowadzonych do literatury przez Charlesa Perraulta (a wiek później ich zmodyfikowanych wersji przez braci Grimm). Autor znakomicie rozprawił się z absurdalnymi, psychoanalitycznymi interpretacjami bajki o Czerwonym Kapturki w wersji Ericha Fromma i Brunona Bettelheima. Opisuje historie tego podania, brzmiącego pierwotnie zupełnie inaczej niż znana dziś wersja, powstała jako przetworzenie ludowej opowieści dla elit. Porównuje także bajki z kręgu kultury francuskiej (realistyczne,frywolne, bez grozy i wymyślonych potworów – poza olbrzymami, sławiące cwaniactwo),niemieckiej (zawsze wymyślone stwory, groza),anglosaskiej (często rymowane) i włoskiej (dziwaczne). Dwie pierwsze zestawia ze sobą na konkretnych przykładach. A wszystko jest osadzone w realiach francuskiej wsi okresu „długiego trwania”. Dwa mniej ciekawe rozdziały dotyczą hierarchii mieszkańców Montpellier na ustalonej podstawie udziału w procesji oraz recepcji dzieł Rousseau zarówno przez jego zamożnego czytelnika, protestanckiego kupca z La Rochelle, jak i jego współczesnych. Ale i ten ostatni przypadek pokazuje, że to wówczas powstała moda na szukanie emocji w lekturze powieści (zarówno uniesień, jak i wzruszeń). Pewną wadą jest język, odwoływanie się do innych autorów i tytułów oraz terminów z bardziej wyspecjalizowanych publikacji. Tym niemniej zdecydowanie warto. Książka, która pozostaje w pamięci. Pozycja przeczytana w ramach wyzwania kwietniowego – książka z tytułem (lub autorem) rozpoczynającym się na literę „W”.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na81 rok temu
Kradzież historii Jack Goody
Kradzież historii
Jack Goody
Na wstępie autor wymienia na czym polega jego tytułowa „kradzież historii” – wylicza sprawy, które świat zachodni narzucił światu – 7 dniowy tydzień (u Chińczyków 10 dniowy, w innych kulturach kilku dniowy wg dni targowych),linearny, a nie cykliczny kalendarz (alternatywa powtarzające się nazwy lat),miesiące 30-31 dniowe (alternatywa miesiąc księżycowy),ery przed i po Chrystusie, wolna niedziela (wbrew innym religiom),pomiar godzin (a nie np. podział dnia wg wezwań muezina na modlitwy),odległości - w tym przedstawienie globu (na którym Skandynawia wydaje się równie duża jak Indie),podział na Europę i Azję jako osobne, a przez to kierujące się niby innym sposobem rozwoju i rządzenia kontynenty, periodyzacja historii przystająca do Europy (i podkreślanie tych okresów jako jakiejś drogi nie ustanego zyskiwania przewagi i rozwoju przez Europę). Goody stoi trochę na straconej pozycji autora, który stara się przebić przez dominujący współcześnie europocentryczny opis dziejów świata. Nie jest oczywiście w stanie udowodnić, że od XVIII-XX wieku Europa Zachodnia (i Amerykanie) nie osiągnęli przewagi nad resztą świata, ale stara się podkreślić, że przewaga Europy nie wystąpiła wg niego w wiekach wcześniejszych. Podkreśla jak wiele Europa zawdzięczała Bliskiemu Wschodowi i Azji. Stara się poszukiwać podobieństw w świecie azjatyckim czy afrykańskim w stosunku do Europy, zaprzeczając tym samym niektórym tezom o przewagach zachodu. Brytyjski antropolog dyskutuje na łamach swej książki z kilkoma autorami, którzy poszukiwali źródeł przewagi europejskiej, dzięki którym Europa podbiła i przegoniła w rozwoju resztę świata (w tym m. in. z bardziej znanymi Maxem Weberem i Fernandem Braudelem). Autor analizuje i krytykuje niektóre tezy wskazane przez innych twórców, poszukujących przewag „świata zachodniego” w czasami bardzo odległych okresach historycznych. Jack Goody walczy więc m.in. z: helenocentryzmem i podkreślaniem greckiej demokracji i jej walki z całkowicie odmiennym, bo despotycznym wschodem. Walczy z mitem cywilizacji nawadniania sprzyjającego despotom i cywilizacji deszczowym sprzyjających wg niektórych twórców bardziej demokratycznym rządom, co miałoby już w starożytności dawać jakieś specjalne przewagi i predestynować do szybszego rozwoju. Autor podkreśla rolę pierwszych pism (spółgłoskowych) azjatyckich, zanim nastąpiło (samogłoskowe) pismo i przebudzenie Greków. Goody podkreśla rolę wiedzy i osiągnięć Egipcjan, Asyrii, Mezopotamii, Fenicjan czy Kartaginy, na której bazowali Grecy. Stara się wymienić kilka spraw, które każą odrzucić tezy o wyjątkowości greckich osiągnięć (republikańskie miasta w Azji, wybory sufetów w Kartaginie). Autor dyskutuje z periodyzacją starożytność-średniowiecze, która tyczy się tylko upadku zachodniego cesarstwa i Rzymu, gdy tymczasem żadnego takiego upadku nie było na wschodzie – rozwój uniwersytetów wg wzorów wschodu (brak wyjątkowości, pierwszeństwa uniwersytetów europejskich). Dyskutuje z oryginalnością poezji i kultury miłości dworskiej w średniowiecznej Francji i Hiszpanii. Autor polemizuje z wyjątkowością europejskiego renesansu, kapitalizmu, indywidualizmu, absolutyzmu. W innych rozdziałach walczy z autorami szukającymi wyjątkowości Europy w systemie feudalnym, sprzyjaniu rozwojowi handlu w miastach, gdy rzekomo kupcy miast azjatyckich byli tylko ograniczani, by dbać o dobro państw. Goody podkreśla równie dynamiczny jak Europy rozwój Turcji Osmańskiej chociażby w XVI-XVII wieku (też jako wykorzystanie najlepszych rozwiązań i specjalistów od sąsiadów i rywali europejskich),podcięty dopiero osłabieniem ekonomicznym Turcji w wyniku gwałtownego rozwoju handlu przez oceany Atlantycki i Indyjski (o tym pewnie więcej, gdy napiszę recenzje doskonałej książki Halila Inalcika „Dzieje gospodarcze i społeczne imperium osmańskiego 1300-1914”). Pewnie dla siedzących długo w lekturach, w historii Azji czy bliżej w historii starożytnej ta książka opisuje rzeczy nazbyt oczywiste. Można zarzucić autorowi pewnie jakieś błędne ( bo zbyt nastawione na swoją tezę) spojrzenie na kilka spraw. Goody w ostatnich rozdziałach czyni też jakiś mocny manifest antyamerykański wobec ostatnich wojen wywołanych przez demokratyczne Stany Zjednoczone, mocna krytyka używania haseł demokratycznych na użytek wewnętrzny i by zjednywać sojuszników, przy jednoczesnym ignorowaniu wolnościowych i demokratycznych zasad, przy interwencjach i próbach wasalizowania „reszty świata”. Nie mniej mimo, trochę za małej ilości konkretnych przykładów, które miały obalić tezę o przewagach zachodu (książka jest dość krótka) i pewnej stronniczości autora jest to lektura warta poświęcenia jej nieco czasu.
Slawinio - awatar Slawinio
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki W stronę XVIII stulecia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W stronę XVIII stulecia


Ciekawostki historyczne