rozwińzwiń

Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji

Okładka książki Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji autora Masha Gessen, 9788381233040
Okładka książki Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji
Masha Gessen Wydawnictwo: Prószyński i S-ka reportaż
728 str. 12 godz. 8 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Future Is History: How Totalitarianism Reclaimed Russia
Data wydania:
2018-07-12
Data 1. wyd. pol.:
2018-07-12
Liczba stron:
728
Czas czytania
12 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381233040
Tłumacz:
Magdalena Iwińska
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji

Średnia ocen
7,3 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji

avatar
532
479

Na półkach:

Jakoś do mnie ta narracja nie przemówiła. Za dużo przeskoczeń, za dużo bohaterów.

Jakoś do mnie ta narracja nie przemówiła. Za dużo przeskoczeń, za dużo bohaterów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
126
39

Na półkach: , ,

Książka którą powinien przeczytać każdy kto interesuje się współczesną Rosją. Ciekawie skonstruowana i oparta o historie kilkorga młodych ludzi dojrzewających w czasach Jelcyna i Putina. I jak to wpływa na ich życiowe wybory i gdzie w ich efekcie zawędrują. Naprawdę mocno polecam. Wymaga skupienia, ale warto poświęcić trochę czasu.

Książka którą powinien przeczytać każdy kto interesuje się współczesną Rosją. Ciekawie skonstruowana i oparta o historie kilkorga młodych ludzi dojrzewających w czasach Jelcyna i Putina. I jak to wpływa na ich życiowe wybory i gdzie w ich efekcie zawędrują. Naprawdę mocno polecam. Wymaga skupienia, ale warto poświęcić trochę czasu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
956
836

Na półkach:

Jeśli okres późnego PRL uśpił w narodzie odwieczną czujność wobec niedźwiedzia ze wschodu, to „upadek komuny” i rozpad ZSRR obezwładnił do końca wszelkie mechanizmy obronne wobec moskiewskiej propagandy, a także wobec działań tych, którzy czy to z głupoty, czy dla osobistej korzyści, byli gotowi uzależnić Polskę od Rosji. Nie powiem, że ja byłem wśród nielicznych chlubnych wyjątków, ale na szczęście nigdy nie zaszedłem tak daleko, by widzieć w wielkim ze wschodu kraj, który może traktować nas równorzędnie, ani tym bardziej brata. Z drugiej strony, nawet po ataku Rosji na Ukrainę w lutym 2014, który zapoczątkował wojnę trwającą do dzisiaj, nie przykładałem do niej większej wagi. Owszem, słyszałem o wojnie hybrydowej, o interwencji na Krymie oraz wojnie w Donbasie, i byłem pełen podziwu dla odwagi i skuteczności Ukraińców, ale już na przykład incydent w Cieśninie Kerczeńskiej mi uciekł. Nie mam niczego na swe usprawiedliwienie poza tym, że nigdy się specjalnie polityką bieżącą nie interesowałem, być może z tego powodu, że większość życia spędziłem w zantagonizowanej, ale całkiem stabilnej Europie i świecie podzielonym, zdałoby się ostatecznie, między dwa mocarstwa. Jest jednak bezspornym, że ten stan uśpienia wobec rosyjskiego zagrożenia nie mógłby aż tak oślepić niemal całego narodu, gdyby moskiewskiej propagandy i agentów wpływu nie wspierali europejscy politycy. W Polsce Donald Tusk, nazywany przez rosyjskie media „naszym człowiekiem w Warszawie”, i siły wokół niego skupione, prowadziły tak prorosyjską kampanię, że nawet zestrzelenie w lipcu 2014 pasażerskiego samolotu Boening 777 malezyjskich linii lotniczych przeszło niemal bez echa i nie zdołało przekonać większej liczby ludzi do trzeźwej oceny Rosji. Dopiero zbrodnicza, pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę zmusiła wszystkich do przyznania, że Rosja jest zła i nawet promoskiewskie lisy próbują się teraz przefarbować na patriotów licząc na to, że ludzie zapomną jak ślinili się do Putina. Jest to zrozumiałe, że szaremu człowiekowi, który nie interesował się polityką, było trudno wcześniej ocenić narastające na wschodzie zagrożenie, ale Tusk i politycy z jego stronnictwa nie mogą się tak tłumaczyć. Putin i Rosjanie wcale się ze swymi zamiarami odzyskania granic ZSRR nie kryli, podobnie jak z tym, że mają Polskę i cały Zachód za wrogów oraz że tak naprawdę wszystko co dała im Jałta powinno do nich wrócić. Można to było usłyszeć i wyczytać w rosyjskich mainstreamowych, rządowych mediach a przecież Tusk i jego poplecznicy mieli do pomocy analityków, wywiad i kontrwywiad, politologów i Bóg wie kogo jeszcze. Nadciągającej burzy nie wiedzieli i nie słyszeli, bo nie chcieli. Czy z głupoty, czy z wyrachowania? - Nie mnie to oceniać. Czas zacząć jak najszybciej uzupełniać wiedzę i poszukać odpowiedzi na pytanie jak do tego wszystkiego doszło i co będzie dalej.

W ramach tego przyspieszonego kursu pogłębiania wiedzy o Rosji i Putinie dotąd zapoznałem się już z kilkoma książkami wartymi polecenia. Bill Browder w autobiograficznym opracowaniu Czerwony alert. Jak zostałem wrogiem numer jeden Putina (Red Notice: A True Story of High Finance, Murder, and One Man’s Fight for Justice) z 2014 roku okiem anglosasa spogląda na sprawę i w sposób klarowny, prosty oraz dosadny, bo na własnym przykładzie, udowadnia, że Rosja pod władzą Putina jest nowym, prawdziwym Imperium Zła. W sposób uproszczony, ale jak najbardziej celny, opisuje błyskawiczną drogę nowego cara do władzy i niewyobrażalnych bogactw objaśniając przystępnie przy okazji jego metody, w tym sporo z niezliczonych popełnionych przez niego zbrodni.
Garri Kasparow (Garry Kasparov) w książce Nadchodzi zima. Dlaczego należy powstrzymać Władimira Putina i wrogów wolnego świata (Winter Is Coming: Why Vladimir Putin and the Enemies of the Free World Must Be Stopped) z 2015 podejmuje tę samą problematykę z perpektywy rosyjskiego patrioty i dysydenta, który musiał przed terrorem uciekać za granicę. To rozszerzenie tematu w stosunku do pracy Browdera, bowiem nie ogranicza się tylko i wyłącznie do historii Putina, ale ukazuje jak to się stało, że demokracja w Rosji się „nie udała”.

Na kolejne podejście pod temat Rosji i Putina wybrałem naprawdę obszerną i szczegółową pozycję pióra Mashy Gessen (ur. 1967 jako Maria Aleksandrowna Gessen, ros. Мари́я Алекса́ндровна Ге́ссен),rosyjsko-amerykańskiej pisarki społeczno-politycznej i działaczki na rzecz praw LGBT.

Gessen pokusiła się o nietypową konstrukcję książki. Nie jest to typowo subiektywna opowieść jak u Browdera, czy częściowa stylizacja na książkę popularnohistoryczną jak u Kasparowa. Masha Gessen opowiada historię najnowszą Rosji naprzemiennie śledząc dzieje siedmiu osób poszerzone o losy ich rodzin. Daje to perspektywę „od dołu”; możemy się dowiedzieć, jak sprawy wyglądały w oczach Rosjan o kompletnie różnych przekonaniach, pozycji społecznej i orientacji seksualnej. Tak, orientacji seksualnej, gdyż dopiero ta lektura uświadomiła mi, że świetnym probierzem nie tylko opresyjności władzy, ale i innych zjawisk społecznych, może być deklarowany i faktyczny (mogą być rozbieżne) stosunek nie tylko do różnych preferencji seksualnych, ale i do innych spraw związanych z płcią, takich jak rola płci, aborcja, macierzyństwo, itd. Podobnie zresztą jak stosunek do wszelkich innych mniejszości – wyznaniowych, narodowościowych, światopoglądowych, rasowych.

W kwestii wiedzy, jaką uzyskamy z lektury, jest to niezwykle poszerzona i pogłębiona porcja w porównaniu do opracowania Kasparowa, które już samo w sobie zawiera wiele informacji nieznanych przeciętnemu czytelnikowi. Dzieło Mashy Gessen to naprawdę pokaźne tomiszcze i dzięki temu udało się w nim zmieścić jednocześnie ogólną analizę dzisiejszego stanu Rosji oraz elementów historii, które do niego doprowadziły, jak i wiele szczegółów jeszcze bardziej przybliżających omawiane kwestie, a wszystko to opatrzone imponującą ilością odnośników do materiałów źródłowych.

Kiedy porównamy trzy wspomniane książki – autorstwa Browdera, Kasparowa i Gessen, to można powiedzieć, że każde z nich, we właśnie tej kolejności, jest pogłębionym i poszerzonym w stosunku do poprzedniego opracowaniem tematu. W tym też kierunku następuje przejście od całkowitej subiektywności (Browder) do naukowego obiektywizmu (Gessen). O wiarygodności tych dzieł i celności wniosków w nich zawartych może pośrednio świadczyć ich zbieżność, pomimo odmiennej perspektywy i narodowości autorów. Niestety różnice, które zauważymy między wyciąganymi przez autorów wnioskami, gdy przeanalizujemy ich szczegóły i porównamy w tej samej kolejności, prowadzą do konstatacji, że im głębsza analiza, im więcej danych, tym bardziej pesymistyczny obraz rosyjskiej teraźniejszości i przyszłości. Browder winą za całe zło obarcza Putina i jego mafię, uważając jednak naród rosyjski za zdrowy, choć momentami sam temu zaprzecza, gdy daje przykłady patologii wmurowanych przez wieki w fundamenty rosyjskiej tożsamości narodowej. Kasparow kocha swój naród i czuje się Rosjaninem, ale z jego książki jawi się obraz jeszcze poważniejszej sytuacji, Gessen zaś pokazuje, z czym absolutnie się zgadzam, że poza nielicznymi wyjątkami, które najczęściej zostają zmuszone do opuszczenia kraju, Rosjanie nie są takimi samymi ludźmi jak ludzie Zachodu.

Niezwykle ciekawym aspektem dzieła Mashy Gessen jest posiłkowanie objaśnień najnowszej historii Rosji nie tylko dokumentami zwykle używanymi przez historyków, a więc związanych głównie z polityką, ekonomią i wojskowością, ale wynikami badań socjologicznych. Ba – w historię państwa wpleciona została historia rosyjskiej socjologii i nieco historii psychologii, co czyni opracowanie wręcz fascynującym.

Książka Mashy Gessen nie jest łatwa w odbiorze, bo nie jest łatwa do zrozumienia i przyswojenia niewyobrażalnie skomplikowana, wręcz niepojęta dla człowieka Zachodu teraźniejsza Rosja i dzisiejsi Rosjanie. To inny świat, przy którym Orwell jest tylko nieśmiałym przybliżeniem rzeczywistości. W dodatku świat dynamiczny, w którym ciągle zmienia się i tyran, i sposób realizowania dyktatury, i ideologia, i to, co jest prawdą, a co kłamstwem. Świat, w którym dwójmyślenie nie jest już narzucone, ale stało się immanentną cechą większości umysłów. W którym opresja stała się bardziej pożądana niż wolność, bo jest znana, przyzwyczajona, oswojona i własna, a wolność jest obca, nieznana i groźna.

Gessen świetnie potrafiła wychwycić źródła i uchwycić dynamikę wielu procesów, które miały i mają miejsce w Rosji, jak choćby niezwykle ważki paradoks, iż wraz z obiektywnym wzrostem zamożności nie tylko nie musi rosnąć wskaźnik zadowolenia, ale wręcz może narastać przekonanie o własnej biedzie. Szczególnie celne jest również zwrócenie uwagi na kardynalne różnice między terrorem hitlerowskim, a tym, który dotknął Rosję w przeszłości i ewoluował do stanu dzisiejszego, oraz na ich wspólne cechy – potrzebę wrogów wewnętrznych i zewnętrznych, syndrom oblężonej twierdzy, przekonanie o własnej wyjątkowości i niższości innych, nieuchronność ciągłej wojny.

Bardzo interesujące jest też przypomnienie o problemie, jakim są różnice językowe, gdy chce się poznać inny naród, jego mentalność i moralność. Przykład z różnicą między envy a jealousy w angielskim, który nie ma odpowiednika w rosyjskim, i nie tylko w rosyjskim, jest świetnym przyczynkiem to tych rozważań, podobnie jak kluczowy może być problem różnicy między pojęciem „wolności od” i „wolności do”.

Masha Gessen jest przez ruskich trolli określana jako emigrantka nienawidząca Rosji i Rosjan i jest to jedyny argument, który wymyślili by zdyskredytować omawiane dzieło, gdyż do treści przyczepić się nie ma jak. Wręcz przeciwnie – jest to rzetelne studium opierające się na konkretnych danych. Powiedziałbym nawet, że autorka nadal kocha Rosję i Rosjan, gdyż jej konkluzje, choć pesymistyczne, są i tak aż nazbyt optymistyczne w porównaniu do tych, które powstają w umyśle człowieka urodzonego i wychowanego w wolności, gdy już pozna jej opracowanie. Ja na przykład coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że człowiekiem i Rosjaninem zasadniczo można być tylko na Zachodzie albo w rosyjskim więzieniu. W Rosji można być tylko kacapem.

Po lekturze tej książki zastanawia mnie jak to możliwe, że ludzie na szczytach władzy przez tyle lat mieli złudzenia co do Rosji, że o Putinie nie wspomnę. Przecież oni nawet tych wszystkich książek nie muszą czytać. Mają cały aparat urzędniczy, który robi to za nich. Jak to możliwe, że część z nich wciąż wierzy, że Rosja stanie się normalnym krajem, jeśli szlag trafi Putina? Jak to możliwe, że część z nich jeszcze wierzy, że z Putinem można się dogadać? Są u niego na liście płac czy po prostu są idiotami? Im więcej wiem, tym bardziej jestem przekonany, że liczyć na traktat z nim, to jak liczyć na układ z Hitlerem, a jego ewentualna śmierć pewnie ułatwi zakończenie wojny na Ukrainie, ale na pewno nie zmieni Rosji w normalny kraj, z którym można mieć mniej lub bardziej przyjacielskie stosunki. Tytuł tej książki dziś powinien brzmieć nie „Jak totalitaryzm odradza się w Rosji”, ale „Jak totalitaryzm odrodził się w Rosji”. No – ale to tylko moje wnioski i refleksje. Ciekaw jestem, jakie będą Wasze po tej lekturze. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę książkę

recenzja pierwotnie opublikowana na blogu, dokąd zapraszam na wymianę wrażeń z lektury i nie tylko https://klub-aa.blogspot.com/2022/07/bedzie-to-co-byo-jak-totalitaryzm.html

Jeśli okres późnego PRL uśpił w narodzie odwieczną czujność wobec niedźwiedzia ze wschodu, to „upadek komuny” i rozpad ZSRR obezwładnił do końca wszelkie mechanizmy obronne wobec moskiewskiej propagandy, a także wobec działań tych, którzy czy to z głupoty, czy dla osobistej korzyści, byli gotowi uzależnić Polskę od Rosji. Nie powiem, że ja byłem wśród nielicznych chlubnych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

245 użytkowników ma tytuł Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji na półkach głównych
  • 196
  • 46
  • 3
33 użytkowników ma tytuł Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji na półkach dodatkowych
  • 12
  • 5
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Masha Gessen
Masha Gessen
Rosyjska dziennikarka. W latach 1981–1991 pracowała w Stanach Zjednoczonych, po czym powróciła do Moskwy, gdzie mieszka obecnie. Pisała m.in. dla „The New Republic” i „New Statesman”. Jest rosyjską korespondentką „US News & World Report”. Autorka kilku książek dotyczących głównie życia społecznego i politycznego współczesnej Rosji, a także biografii słynnego rosyjskiego matematyka Grigorija Perelmana.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Na ciężkim kacu. Nowa Rosja Putina i duchy przeszłości Shaun Walker
Na ciężkim kacu. Nowa Rosja Putina i duchy przeszłości
Shaun Walker
Na ciężkim kacu. Nowa Rosja Putina i duchy przeszłości Shona Walkera to pozycja, która wnikliwie i z reporterską precyzją ukazuje złożoność rosyjskiego państwa i społeczeństwa. Autor, wieloletni korespondent w Moskwie, imponuje nie tylko doskonałą znajomością realiów politycznych, ale także głębokim zrozumieniem rosyjskiej duszy i tożsamości narodowej. Walker sprawnie wydobywa na światło dzienne mechanizmy, dzięki którym elity władzy nieustannie odwołują się do mitologii historycznej – zarówno tej imperialnej, jak i sowieckiej – by legitymizować swoją pozycję i utrzymywać społeczną kontrolę. Szczególną wartością tej książki jest portret przeciętnego Rosjanina, który buduje swoją tożsamość na fundamencie wielkich narodowych narracji oraz dawnych mitów, często nieświadomie internalizując oficjalną propagandę. Walker pokazuje, jak akceptacja opresyjnego systemu staje się częścią codzienności, a społeczne frustracje znajdują ujście w niechęci wobec mniejszości i odmienności. Autor nie poprzestaje na powierzchownych obserwacjach – jego doświadczenie i lata spędzone w Rosji pozwalają na uchwycenie subtelnych niuansów oraz sprzeczności, które kształtują współczesne rosyjskie społeczeństwo. Recenzowana książka doskonale wpisuje się w nurt literatury próbującej zrozumieć Wschód bez uproszczeń i stereotypów. Walker unika jednoznacznych ocen, skupiając się na analizie procesów historycznych i społecznych, które nieustannie wpływają na teraźniejszość i przyszłość Rosji. To lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, jak przeszłość i jej mitologia determinują dzisiejsze wybory i postawy Rosjan.
Arek - awatar Arek
ocenił na71 miesiąc temu
Rosja – Wielkie zmyślenie. Od wolności Gorbaczowa do wojny Putina. Arkadij Ostrowski
Rosja – Wielkie zmyślenie. Od wolności Gorbaczowa do wojny Putina.
Arkadij Ostrowski
Ostrowski przedstawia historię intelektualno-polityczną najnowszej Rosji w dość interesujący sposób, tj. przywołuje życiorysy dziesiątek postaci z następujących po sobie pokoleń elit kształtujących kraj w trzech kolejnych dekadach pełnych przełomów. Opis można podzielić na z grubsza trzy części - epokę Gorbaczowa, epokę Jelcyna i początki rządów Putina. Mnie najbardziej nakarmiły intelektualnie portrety osób, które stały za polityką głasnosti i pierestojki. Zrozumiałem na przykład, dlaczego elity gorbaczowowskie nie uciekły się do przemocy w celu ratowania imperium. Bardzo barwne są też opisy postaci medialnych kształtujących lata 90. Można na kartach książki na przykład spotkać Aleksandra Niezworowa, którego poznałem równolegle z wyszukanej krytyki wojny Putina dostępnej po polsku dzięki tłumaczeniom na kanale youtube Andromedy. Przede wszystkim: Ostrowski to po prostu dobry znawca Rosji, którego artykuły w The Economist zawsze czyta się z przyjemnością (tak, artykuły w Economiście są niepodpisane, ale Ostrowski jest tam redaktorem do spraw Rosji i np. podobieństwa tekstu "Vladimir Putin is in thrall to a distinctive brand of Russian fascism" z motywami z książki są uderzające). PS: Książkę z jakiegoś powodu czytałem bardzo długo, bo od jesieni 2021, gdy zaczęły narastać napięcia na granicy rosyjsko-ukraińskiej, do lata 2023. Z wielomiesięcznymi przerwami. W sumie nie wiem dlaczego, bo pozycja jest dobra, a nawet bardzo dobra.
neon - awatar neon
ocenił na82 lata temu
Krym. Znikający półwysep Paweł Semmler
Krym. Znikający półwysep
Paweł Semmler
Kiedy Rosja zaanektowała Krym w 2014 roku nie przywiązywałem do tej sprawy większej wagi i uwagi. W tamtym czasie niewiele się interesowałem tego typu wydarzeniami. Z biegiem czasu zacząłem jednak bardziej interesować się otaczającym mnie światem stąd też literatura faktu a zwłaszcza reportaże zaczęły odgrywać istotną rolę w mojej świadomości. Można uznać, że nadrabiam teraz lata mojej ignorancji. „Krym. Znikający półwysep” Pawła Semmlera to analiza (może nie dogłębna ale jednak) tego co stało się na Krymie w 2014 roku. Autor w ciekawy sposób przedstawia pokrótce historię tego nieszczęśliwego półwyspu, który od stuleci przechodzi z rąk do rąk by dojść wreszcie do meritum czyli bezkrwawego przejęcia Krymu przez Rosję. Jak się okazuje ta historia ma wiele den, okazało się, że była pieczołowicie przygotowywany od bardzo dawna a wszystko obija się o wielką politykę. Pod wpływem rosyjskiej propagandy, sfałszowanego referendum i na bazie setek kłamstw, plotek, pomówień i absurdalnych zarzutów doszło do wrogiego przejęcia a cel był jeden – zyskać gospodarczą i militarną przewagę Rosji w basenie morza Czarnego. Ale za tą wielką polityką stoją też zwykli ludzie, obywatele półwyspu. To historie wysiedleń i prześladowań nie tylko Ukraińców ale też Tatarów czy innych mniejszości narodowych. Zostały one potraktowane jak wrogi element, potencjalnie niebezpieczny, według oficjalnych doniesień Rosji będący agresorem przed którym Rosja się li i jedynie broni. Skala niesprawiedliwości, matactw, naruszeń i zwykłej ludzkiej tragedii okazała się naprawdę ogromna. Aneksja może i była bezkrwawa ale i tak wyrządziła niesamowicie dużo szkód i krzywd. Oto historia o tym do czego prowadzi chciwość i chęć dominacji. Oto historia o tym co się dzieje kiedy potężnym krajem rządzi potężny dyktator. I wreszcie oto historia o tym, że przecież takich wypadków może zdarzyć się jeszcze wiele.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na74 lata temu
Zdrowaś mario. Reportaże o medycznej marihuanie Aleksandra Pezda
Zdrowaś mario. Reportaże o medycznej marihuanie
Aleksandra Pezda
Aby przeżyć, trzeba stać się przestępcą. Dobry reportaż, ale rozdziały ułożyłabym nieco inaczej, zaczynając od ostatniego, który jest chyba najważniejszy, bo mówi o kobiecie, która zaczęła głośno mówić o potrzebie dostępu do leczniczej marihuany, ale też o lekarzu - pierwszej ofierze nagonki na tych, którzy pomagali nieuleczalnie chorym dzieciom. Ja zaczęłam czytanie od ostatniego rozdziału, po czym przeczytałam kolejne dwa zanim zajęłam się pierwszym. A po nim czwarty od końca - czyli ponownie o chorobie Leśniewskiego, tak jak i ten pierwszy. Później kolejność była dowolna :) Autorka przeprowadziła wywiady z różnymi ludźmi - pełen przekrój społeczny, bo wszędzie są ci, którzy potrzebują uwolnienia od nieustannego bólu. Rozmawiała też z lekarzami, nie tylko w Polsce, lecz także tymi w Izraelu, gdzie lecznicze konopie stosowane są od dawna. Nie zgadzam się z opiniami osób, które twierdzą, że ta książka jest laurką dla cudownych leczniczych konopi. Nie, nie jest to cudowne panaceum i autorka niemal w każdym rozdziale umieszcza przynajmniej jedno zdanie/wypowiedź, że nie jest to dla wszystkich i przytacza przykłady. Ale też niektórzy (rozdział o konińskim punkcie informacyjnym) przyjmują konopie tak jak tabletki przeciwbólowe - tylko wtedy , gdy ból się zaostrza, zapominając, że jest to zioło, a zioła przyjmuje się przez długi czas. A potem się dziwią, że nieszczególnie im to pomaga. W tym zbiorze reportaży jest wiele historii pełnych cierpienia i strachu, a często kończących się tragicznie. Dostajemy też przepis, etap po etapie, jak samemu zrobić RSO (olej z dużą zawartością THC). Minęło już ładnych parę lat od wydania tej książki i bardzo by się przydała druga część tego reportażu - jak to wygląda obecnie. Polecam przeczytać.
moniss - awatar moniss
ocenił na610 miesięcy temu
Szuga. Krajobraz po imperium Jędrzej Morawiecki
Szuga. Krajobraz po imperium
Jędrzej Morawiecki
I znów Rosja. Nie mogę ostatnio oderwać się od tego tematu. Naprzemiennie, przewijam w sieci posty relacjonujące przebieg heroicznej ukraińskiej obrony przed szaleńczą rosyjską inwazją i przewracam strony książek opisujących i tłumaczących tę niepojętą, a nawet wręcz irracjonalną Rosję i jej przywódcę. Pragnę zrozumieć. I nie udaje mi się. Jędrzej Morawiecki jest reporterem i publicystą, pasjonatem podróży, refleksjami z których dzieli się potem z czytelnikami. „Szuga” nosi podtytuł „Krajobraz po imperium”, gdyż opowiada o Rosji po pieriestrojce, po rozpadzie Związku Radzieckiego, kiedy to Rosjanie zachłysnęli się wolnością i nadzieją. Tutaj mamy okazję ujrzeć, jak naprawdę wyglądało to oczekiwane „nowe”, co ludziom przyniosło, więcej dobrego czy złego. Jędrzej Morawiecki odwiedza syberyjski Tomsk, a także Donbas, który i dzisiaj obecny jest mocno w naszych myślach. Jeździ tam wielokrotnie w latach 2010 – 2019. Rozmawia z ludźmi i rozmowy te przytacza w książce dosłownie, nie chcąc ujmować im wiarygodności jakąkolwiek obróbką. A ludzie opowiadają mu z pełnym zaufaniem swoje historie. Okazuje się, że ta podróż rozpoczęta romantycznym oczekiwaniem na cud przemiany, powoli zaczęła zyskiwać całkiem odmienną perspektywę, a początkowy zachwyt i miłość autora do Wschodu i do Rosji, przeszła nie lada metamorfozę. Jedna rzecz rzuca się w oczy od razu. To ogromne pragnienie wiary u Rosjan. Kiedy religia, jaką był komunizm, z całą swą galerią bohaterów imitujących świętych, z celebrą zebrań, pochodów, hierarchii, z nieomylnym wskazywaniem jedynego właściwego kierunku oraz zbiorem praw, nakazów i zakazów, odeszła w niebyt, powstała ogromna pustka. Ludzie poczuli się niepewnie, zawsze dotąd był przecież ktoś, kto wiedział lepiej. Zaczęto więc szukać zamienników. Wiele w „Szudze” nawiązań do szamanizmu (o którym pisał też bardzo ciekawie choćby Jacek Hugo Bader),różnorakich sekt, wróżek i okultystów, gdyż „Związek Radziecki coraz mocniej wchodził w orbitę astrologii i czarnej magii. Pod ateistyczną powłoką coraz silniej słychać było czarodziejskie szmery i pomruki”. A także mieszanka chyba wszystkich możliwych religii, których wyznawcy zasiadają za okrągłym stołem mniejszości: katolicy, mormoni, krysznowcy, buddyści… Czytamy o mocnym zderzeniu prawosławnej liturgii, konserwatywnej i prorządowej z peryferyjną duchowością szukającą schronienia w rozmaitych wierzeniach i obrzędach. Zachwyciło mnie zdanie: „Nad zajezdnią tramwajową wisi księżyc. Wygląda jak potężna hostia”. Tak łączy się życie z potrzebą wyższej mocy, realizm z uduchowieniem, potrzeba wolności z potrzebą przewodnictwa duchowego. A cóż to takiego szuga? To w tłumaczeniu na polski breja pośniegowa, roztopy, czyli efekt ocieplenia, może nawet początek wiosny. Jak się domyślamy, mowa tu raczej nie o wiośnie atmosferycznej, a tej politycznej, której zapowiedź spowodowała też rozbłysk nadziei, taki właśnie wiośniany, w ludzkich sercach. Temu właśnie przygląda się autor, analizując, na ile spełniły się oczekiwania ludzi, a w jakim stopniu doznali oni rozczarowania. Czy możliwe jest zaczęcie zupełnie nowego rozdziału, zrzucenie starego balastu, sposobu myślenia i działania z czasów, które właśnie minęły? Oto jest pytanie, a odpowiedź na nie otrzymujemy wędrując z Jędrzejem Morawieckim od Syberii po Donbas. Dłuższa chwila refleksji naszła mnie przy fragmencie tekstu, w którym autor zastanawia się nad uczciwością reporterską, nad tym, czy dziennikarzowi wolno w dokumencie, dla podkreślenia jego wymowy, dokonać pewnych uproszczeń lub połączenia fragmentów wizerunku kilku bohaterów w jedną, spójną postać. Czy wówczas będzie to jeszcze reportaż, czy może już kreacja? To zagadnienie odwieczne, odkąd istnieje literatura faktu i reportaż, ich twórcy oraz krytycy literaccy dyskutują na ten temat od czasów Melchiora Wańkowicza i Ryszarda Kapuścińskiego, jak widać, po dziś dzień. Z fascynacją przyglądam się też wrażeniom autora z podroży do Rosji i jej byłych krajów związkowych, kiedy to romantyczne wyobrażenie wyniesione z lektur, marzenie o męskiej, mocnej dziennikarskiej przygodzie zderza się z byle jaką, brudną i kompletnie niepoetycką rzeczywistością, wprawiając go w zdumione rozczarowanie. Pisze więc: „Być może zmagając się z Imperium sam się w nim uwięziłem. Walczyłem z turpizmem i jednocześnie lakierowałem rzeczywistość. Kolorowałem Wschód, upiększałem go na przekór innym reportażystom.” Nigdzie wcześniej nie spotkałam też tylu porównań i refleksji na temat religii katolickiej i prawosławnej w Rosji, które, jak się okazuje, nie są sobie przyjazne. Mamy więc obserwacje autora pogłębione rozmowami z wyznawcami, ale też z zakonnicą, która zmieniła wyznanie, księdzem katolickim i prawosławnym. To ważne, by zderzyć z sobą różne punkty widzenia, by naświetlić złożoność problemu, w tym duże zbliżenie się Kościoła prawosławnego i patriarchy Cyryla do Kremla. Jakże więc teraz mogłoby nas dziwić jego pełne uniżoności poparcie dla toczącej się wojny. Bardzo podoba mi się styl, jakim posługuje się Jędrzej Morawiecki. Zero patosu. Same fakty są tu dostatecznie wymowne. Wypowiedzi przytaczane dosłownie nie są w żadnym razie wygładzane. Każdy rozmówca to trochę inna forma, styl, słownictwo. Czasem dość kolokwialne, ale tak właśnie trzeba, ma być prawdziwie. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie rozmowa, która tak naprawdę się nie odbyła. Tak zapisać ciszę, by wybrzmiało w niej wszystko to, co nie mogło zostać i nie zostało opowiedziane, potrafią tylko wybrańcy pióra. Ponieważ religia, sekty, kościoły, wspólnoty religijne znajdują się w bezpośrednim kręgu zainteresowań i badań autora, w tej materii również musiało spotkać go rozczarowanie: „Wierzyłem w duchowość. Duchowość tu potwornieje. Religia pokazuje kły.” Autor jest też świadkiem gwałtownych reakcji mediów rosyjskich, a także zwykłych Rosjan na spojrzenia Ukrainy ku Zachodowi, a potem ich entuzjazmu po zajęciu Krymu. Niedługo zaś „Donbas staje w ogniu”. To bardzo gorący czas, a także okres wytężonej pracy propagandy medialnej w Rosji, która działa coraz perfekcyjniej, użyźniając umysły obywateli zatrutym nawozem kłamstwa, zabijającym umiejętność, ale i chęć samodzielnego myślenia i wyciągania własnych wniosków. Autor przygląda się Rosji po objęciu władzy przez Putina, notuje opinie i uwagi ludzi, słucha telewizji i uważnie śledzi internet. Widzi, jak ludzie znikają bez wieści lub wyjeżdżają w pośpiechu, cichną i spuszczają wzrok, unikając spojrzeń i odpowiedzi na pytania. „Władza przestała być częścią rzeczywistości społecznej. Ona należy do świata natury: raz wyjdzie słońce, potem szaro i deszcz, ściska mróz, potem coś topnieje, wszędzie wilgoć, mgła, breja. My te zmiany odczuwamy, nie mamy jednak na nie wpływu. Taki klimat.” Skądś znamy te słowa. Lecz w końcu kto, jak nie ludzie w swojej masie mają zdolność czynienia zmian, wywracania porządku do góry nogami. Druga część poświęcona jest Donbasowi, pokazuje, jak w czasie wojny żyje się tu Rosjanom i Ukraińcom, jak bardzo dzieli ich narodowość, ale też religia. Jak duży jest rozdźwięk i niechęć. Widać jak na dłoni wzmaganie się terroru, z tygodnia na tydzień większy ostrzał, śmierć i głód. Do wszystkiego podobno można się przyzwyczaić. A może jednak nie? „Szuga” to książka na już, na teraz, by zrozumieć to, co wydaje się zgoła irracjonalne, zupełnie niemożliwe, a jednak się dzieje. To samo sedno rosyjskiej duszy, odkryte i odsłonięte nam przez bardzo zdolnego reportera, uważnego obserwatora i pisarza, przed którym widzę wielką przyszłość i którego kolejnych książek będę niecierpliwie wyczekiwać. Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na93 lata temu

Cytaty z książki Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Będzie to, co było. Jak totalitaryzm odradza się w Rosji