Niewidka i inne opowiadania

Okładka książki Niewidka i inne opowiadania autora Ryszard Marian Mrozek, 9788380837775
Okładka książki Niewidka i inne opowiadania
Ryszard Marian Mrozek Wydawnictwo: Novae Res fantasy, science fiction
392 str. 6 godz. 32 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2017-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-01
Liczba stron:
392
Czas czytania
6 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380837775
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niewidka i inne opowiadania w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Niewidka i inne opowiadania

Średnia ocen
6,5 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Niewidka i inne opowiadania

avatar
4176
2164

Na półkach:

Początek świetny, potem wyboje, ale ogólnie dobrze się czytało.

Początek świetny, potem wyboje, ale ogólnie dobrze się czytało.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
143
143

Na półkach:

Jest to zbiór opowiadań a jak to z opowiadaniami bywa są one bardzo nierówne w kontekście jakościowym. To znaczy każdemu może podobać się coś innego ale raczej wszystkie się nie spodobają. Te tutaj są takimi opowiadaniami dziadka dla nastolatka. Każde z nich ma jakieś przesłanie, głębszy sens czy inne spojrzenie na sprawy powszechnie znane. Są też wątki religijne. Ogólnie jest bardzo dobrze. Chyba tylko trzy w moim przypadku byly nieciekawe, reszta świetna.. polecam.

Jest to zbiór opowiadań a jak to z opowiadaniami bywa są one bardzo nierówne w kontekście jakościowym. To znaczy każdemu może podobać się coś innego ale raczej wszystkie się nie spodobają. Te tutaj są takimi opowiadaniami dziadka dla nastolatka. Każde z nich ma jakieś przesłanie, głębszy sens czy inne spojrzenie na sprawy powszechnie znane. Są też wątki religijne. Ogólnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2797
2793

Na półkach: ,

Jednym zdaniem – odgrzewane kotlety. A jak powszechnie wiadomo kotlety, to nie bigos i w miarę podgrzewania nie robią się lepsze. Zachwycająca w tej książce jest jedynie okładka i to na jej lep dałam się złapać. Za to już po pierwszym spojrzeniu w głąb, opadło mnie zwątpienie. Sztywne dialogi, wygłaszane, a nie po prostu mówione, przez kolejne postaci. W treść tych wypowiedzi są nieudolnie wplecione encyklopedyczne wiadomości. Trochę historii, trochę fizyki, trochę biologi, a wszystko to suche i bez polotu. Dotarłam tak do dwóch trzecich i mój zapał czytelniczy całkowicie obumarł.

Jednym zdaniem – odgrzewane kotlety. A jak powszechnie wiadomo kotlety, to nie bigos i w miarę podgrzewania nie robią się lepsze. Zachwycająca w tej książce jest jedynie okładka i to na jej lep dałam się złapać. Za to już po pierwszym spojrzeniu w głąb, opadło mnie zwątpienie. Sztywne dialogi, wygłaszane, a nie po prostu mówione, przez kolejne postaci. W treść tych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

27 użytkowników ma tytuł Niewidka i inne opowiadania na półkach głównych
  • 18
  • 9
10 użytkowników ma tytuł Niewidka i inne opowiadania na półkach dodatkowych
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Ryszard Marian Mrozek
Ryszard Marian Mrozek
Ryszard Marian Mrozek urodził się w 1930 roku w Jakubowie, gdzie skończył pierwszą klasę szkoły powszechnej. Przez resztę dzieciństwa i lata młodzieńcze mieszkał w Cegłowie. Ukończył szkołę średnią o profilu ogólnym. Był długoletnim pracownikiem poligrafii w resorcie Ministerstwa Obrony Narodowej. Jego zamiłowania to książki i turystyka, głównie górska.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Vivo Istvan Vizvary
Vivo
Istvan Vizvary
„Vivo” Istvana Vizvary to fascynująca powieść science-fiction, eksplorująca granice rzeczywistości i światów wirtualnych. Książka łączy elementy grozy, erotyki i baśni, tworząc mozaikę nieoczekiwanych wydarzeń. Dawno nie słuchałam książki, która ocierała się jednocześnie o opary lekkiego absurdu :) Historia zaczyna się od dramatycznego upadku Alskoppa, potężnego króla smoków z Drumloftu, który ląduje na londyńskiej Tottenham Court Road -jego śmierć uruchamia chaos łączący świat realny z wirtualnymi rzeczywistościami. Jego wątroba staje się siedliskiem mściwej duszy, napędzając dalsze wydarzenia, w których bohaterowie jak skromna krawcowa Liza Trommer (odwiedzana przez zmarłego ojca uciekiniera z wirtualnego świata Forever),psychiatra-hochsztapler Alfred Ulver czy John Lennon (w wersji 120-letniej, tworzący piosenki dla zakochanej w nim kobiety) przenoszą się między poziomami światów. Postacie umierają i odradzają się niczym we śnie, doznając fizycznych przemian, a ich losy splatają się w groteskowy finał, gdzie efekt motyla pokazuje kruchość rzeczywistości. Powieść pyta o realność wielości światów, tożsamość i odpowiedzialność za stworzone iluzje - tytułowe Vivo to nie tylko symulacja, ale portal do równoległych wymiarów z autonomicznymi awatarami. Styl jest fragmentaryczny, z nagłymi zmianami perspektyw, co buduje atmosferę gorączkowego snu pełnego erotyki i fatum. Fabuła wciąga nieprzewidywalnymi zwrotami i pomysłami jak ucieczki z wirtualnych zaświatów czy klonowanie gwiazd. To inteligentna, gęsta od metafor lektura dla fanów ambitnego SF, choć wymaga skupienia ze względu na nieliniowość. Książki wysłuchałam w formie audiobooka w interpretacji Artura Ziajkiewicza, który idealnie oddał nastrój fabuły. Nagraniu daję mały minus za to, że trudno niekiedy nadążyć za zwrotami akcji - brakuje oddzielenia wątków, są one kontynuowane niejako jednym ciągiem i dopiero po chwili słuchacz orientuje się, że został wrzucony w część dotyczącą innego bohatera.
jaannuszka - awatar jaannuszka
oceniła na71 miesiąc temu
Kodeks umysłu (słuchowisko) Rafał Kosik
Kodeks umysłu (słuchowisko)
Rafał Kosik
Kopalnia możliwości „Kodeks umysłu” to teoretycznie część większej antologii „PoznAI przyszłość”, ale nie znalazłem z niej nic więcej na Storytell. To krótkie opowiadanie Rafała Kosika, które ma w sobie znane i przerabiane już motywy choćby w „Dobranych” Ally Condie, czy niektórych odcinkach „Czarnego lustra”. Wszystko to jednak na fali popularności Chata GPT i innych modeli generatywnych. Słuchowisko samo w sobie jest ciekawe i przyjemne z jego inżynierią dźwięku oraz muzyką. W tej bogatej aranżacji przedstawia nam świat, który w nieco zajdlowym stylu zadaje pytanie z kategorii – co jest bardziej sprawiedliwe: equity (równość szans) czy equality (po prostu równość)? Czy ludzie, których profiluje się, ale nie motywuje, nie stawia przeszkód, mogą coś osiągnąć ponad to, co sprofiluje AI? Tutaj podczas zadawania tych pytań, przypomniała mi się „Gattaca – szok przyszłości”, film z 1997 roku, który stawia podobne pytania. W takim świecie wystarczy wierzyć, że możemy być lepsi, i staje się dystopią. Świat szklanych sufitów, gdzie nie daje się nawet spróbować. Bo jeśli wszystko wiadomo, to po co to wszystko? A pragnienie więcej, bycia lepszym jest przecież inherentnie ludzkie. W takim wypadku mamy dwie drogi: bezradności lub buntu. To drugie to cyberpunk. Punk to bunt. Ale różne punki mają różne poglądy. I to również mamy w opowiadaniu Kosika. Z tego można wyprowadzić jedno z możliwych przesłań cyberpunka. Tylko będąc punkiem w swojej społeczności i tworząc swoje państwo w państwie (korporacji),można przeżyć. A gdyby tylko punki wszystkich narodów się połączyły, to mogłyby obalić cyberpunk. Ale to się nie stanie, bo każda grupa ma swoje interesy i poglądy. A kapitalistyczne myślenie, że wszystko jest grą o sumie zerowej, nie pomaga. Utrudnia to porozumienie nie tylko grup, ale i jednostek. Niech żyje jednostka! Niech żyje liberalizm! Taka dystopia, która włącza w siebie nawet bunt i pochłania wszystko, jest najbardziej przerażająca. Bezpośrednio nie widać tego zbyt często, ale tę wizję odmalowywują choćby „Kosiarze” Neala Shustermana. Ten obraz jest starszy, niż mogłoby, by się wydawać. Może to „Nowy wspaniały świat” Huxley’a jest dziadkiem cyberpunku? Kosik zawiera w „Kodeksie umysłu” bardzo wiele wątków i refleksji, jak na tak krótki utwór. Nie jest to w jego przypadku nowość. W dodatku historia jest sprawnie poprowadzona i słucha się ją przyjemnie. I jak widać wyżej, jeśli usiąść i się zastanowić, można tego krótkiego słuchowiska wyciągnąć naprawdę wiele. Dlatego jeśli ktoś zastanawia się nad możliwościami i zagrożeniami AI, to z pewnością warto przyswoić tę pozycję od Rafała Kosika.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na86 miesięcy temu
Orzeł Biały 2 Marcin S. Przybyłek
Orzeł Biały 2
Marcin S. Przybyłek
Orzeł biały 2 - Marcin Sergiusz Przybyłek Dziękuję wydawnictwu WarBook za możliwość przeczytania tej książki. Tę część przeczytałam zdecydowanie sprawniej. W pewnym momencie, nie wiem kiedy i jak mnie tak pochłonęła.... Powiem szczerze, że w tej części częściej się śmiałam. Odkryje przed wami, że jest w niej trochę polityki. Autor przestawił też opinię na temat pewnych postaci. Ze względu na obecnie napięte relacje z kilkoma krajami, nie wspomnę o których osobach tutaj mowa. Nie chcę wywołać niepotrzebnej burzy, a taka z całą pewnością mogłaby powstać. Okazuje się, że Ork też może się zakochać i to w... człowieku. Tak jak to było w sadze "Zmierzch", pozwólcie, że zacytuję: " Lew zakochał się w jagnięciu". Relacja Justyny i Dżedaja troszkę przypominała mi Hulka i Nataszę Romanov. Tak jak w poprzedniej części został wprowadzony akcent językowy. Tym razem jest to język rosyjski. Mamy też tutaj zdecydowanie więcej wątków. Kilka, które teraz siedzą mi w głowie to np. Małżeństwo Orków i ich typowe ludzkie zachowanie. On ogląda mecz, a ona nie może się doprosić, aby pomógł przenieść weki. Podobnie jak śpiewane pieśni, czy też wojsko Orczyc i wiele innych. Prawdziwa też sprawa, że można się zakochać mimo tych realiów. Przykładem są Runa i Kata. Historia tego, jak ciężko jest wychować dziecko, aby się w przyszłości nie stoczyło na dno. A'propo tego tematu... To ciągle mnie ogarnia śmiech z tego powodu jak wojskowy Samuel załatwił tych gangsterów. Prawie zawsze jak coś czytam, to widzę podobieństwa z innych książek, czy też filmów. Podczas tej lektury również mam takie spostrzeżenia. Nie mówię tylko o tych o których wcześniej wspomniałam. Co mi wpadło w oko? Tak np. Centrum dowodzenia Orków i trylogia "Niezgodna", a dokładniej jej trzecia część. Drugi przykład, to połączenie umysłów Schmidt'a z Ixim, to jak w książce "Intruz" - Melanie i Wanda. Nie można też zapomnieć o moim ulubionym stylu w literaturze. Mianowicie, to zwracanie się autora do czytelnika. "Trzeba w tym momencie wyjaśnić czytelnikowi...", "W tym momencie statystyczny czytelnik", " W tym miejscu, jak zapewniają historycy ", "No dobrze, to taki historyczny żarcik", czy też "Zanim odpowiemy o jego losach". Czy polecam? Oczywiście, ta część również jest pełna humoru, ironii i sarkazmu. Gwarantuje, że są elementy, które was zaskoczą. Nie mogę się już doczekać trzeciej części. Uwaga, dla przyszłych czytelników! Do tych, co nie preferują przekleństw. Jest ich tu całe multum i to nie tylko po polsku, ale i po rosyjsku. Moja ocena 10/10 Cytaty z książki: " - Za trzy minuty będziemy nad strefą zrzutu - oświadczył Horst. - Ja jebię - mruknął Mateo. - Dowódco, wiemy, w co się pakujemy? - Takie jest życie, Szwajcar -odparł Piekielnik - że nigdy nie wiesz. - Choćbyś przeżył milion różnych sytuacji - odezwała się Matka - i wiedział potem, jak na podobne zareagować... - Zawsze dorwie cię milion pierwsza - dokończył Piekielnik ich ulubione powiedzenie. - Przygotuj się na nieznane. - Matka uśmiechnęła się zza swojej szybki. - Ja pierdolę - sapnął znów Mateo. - Co ten młody taki podenerwowany? - zdziwiła się porucznik. - Miesiączkę będziesz miał? - spytał dowódca. - No nie, kurwa, czy tylko ja tutaj myślę?" "- No to pięknie... - Co no to pięknie"? - spytała Anna. - Co „no to pięknie"? Masz jaja, żeby mi powiedzieć prosto w oczy, co myślisz, czy będziesz się z tym nosił, aż ci zgnije w środku? Perunie, jak ja nienawidzę ludzi, którzy nie mówią, co czują, tylko tak z tym chodzą, milczą, a potem pewnego dnia dowiadujesz się, że jesteś zdzirą, tylko zapomniał ci o tym powie... - Jesteś zdzirą - przerwał jej Mardok, patrząc zawzięcie w blat. Anie zatkało. - Przepraszam, ale ta ksywka jest zajęta - stwierdziła Frenkiel, starając się rozładować napięcie, lecz już było za późno."
Oliwia Zalewska - awatar Oliwia Zalewska
oceniła na109 miesięcy temu
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024 Tomasz Kołodziejczak
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2024
Tomasz Kołodziejczak Romuald Pawlak Marek Żelkowski Henryk Tur Istvan Vizvary Magdalena Świerczek-Gryboś Mikołaj Maria Manicki Marek Kolenda Mateusz Wyszyński Agata Francik Michał Walasek Maja Malinowska
Moi Drodzy ➡️Antologie uwielbiam, a szczególnie w domenie fantastyki, gdzie uważam je za idealny sposób publikacji dla tego gatunku. Wydawnictwo IX również tak najwyraźniej uważa, bo do rąk dostaliśmy kolejną już część antologii "Ku Gwiazdom". Pięknie wydaną, ze starannie dobranymi autorami. Czy znowu jest tak znakomicie? ➡️Wychowałem się na fantastyce, czytam ją dosłownie od dziecka, wymagania mam duże, niełatwo je spełnić. Zobaczmy zatem, czy się udało. Dosłownie po dwa, trzy zdania o każdym opowiadaniu plus ocena i cytat. ➡️"CZTERY ŚCIANY ŚWIATA. Agata Francik. Absolutnie wysoko techniczne społeczeństwo, tęsknota za dawnymi czasami, okropna, dojmująca samotność. "Zastanawiałem się, co jest poza naszymi domami." Świetnie napisane, mocne i przerażające, 9/10. Czołówka tej antologii. "Użytkownik podrywa się równie gwałtownie jak poprzednio. Chwyta komunikator, dzwoni do użytkownika o ID #8329 i statusie jego żony." ➡️W CIENIU KASZTANOWCÓW Mateusz Wyszyński Walka z kryzysem klimatycznym, badania naukowe, modyfikacje drzew. I skromne, niepozorne kasztanowce. Spokojne, lekko usypiające, obyczajowe opowiadanie, z mocną nutą ekologiczną plus siła mediów społecznościowych plus zgrabnie wpleciony konflikt międzypokoleniowy (co osobiście doceniam). Trzy ważne tematy, opisane nienachalnie i z wyczuciem. 7,5/10 "Natura wciąż była tu obecna. Uśpiona, słaba, chora. Ale obecna." ➡️PRZEBIERALNIA Marek Kolenda Mars. Tajemniczy obiekt. Moje ulubione klimaty. A przy tym stale rosnące zagrożenie i strach pełzający po kręgosłupie. Groza. Właśnie tak to powinno wyglądać! Ocena 9/10 i moje wyróżnienie. " Naraz obaj zsuwają chusty i unoszą głowy, jakby węszyli. Wyglądają upiornie." ➡️FILTR Michał Walasek Odwieczne problemy manipulacji rzeczywistością, przekłamania otaczającego świata i wątpliwości co niektórych jednostek co do autentyczności tego, co widzimy, co pokazują nam rządy (cenzura) i co generuje najnowsza technologia. Co jest lepsze - złota fikcja czy brudna prawda (Incepcja)? Jak najbardziej na czasie. I mocne! 8,5/10 "Na ile to, co widzę, istnieje?" ➡️ECHO Z AMALTEI Maja Malinowska Planeta LT-003, człowiek po katastrofie w nieprzyjaznym środowisku, zniszczonym wulkaniczną zimą. Tajemnicze zniknięcie mieszkańców (uaa, jak Roanoke). Bardzo mistyczne opowiadanie. 7/10 "Kiedy ich świat umierał w ciemności i chłodzie, przeszli do historii razem z nim." ➡️JESZCZE NIE DZIŚ Tomasz Kołodziejczak Pisarz twardej fantastyki plus tajemniczy nieznajomy i ludzkość, która już nie ma czasu. To opowiadanie coś w sobie ma, jakiś błysk, techniczno-proroczy, jakiś niepokój, strach, mimo że wydaje się całkiem proste. Zawsze wiedziałem, że ta ekologia jest podejrzana. 7,5/10 "Takie życie autora twardej fantastyki naukowej." ➡️NAPIĘCIE POWIERZCHNIOWE Romuald Pawlak Odkrywanie kolejnych planet, konflikty, tarcia między ludźmi (to lubię),nowe światy, obce gatunki. Klasyka. Ocena 7/10 "Cwer był sprzecznością, dychotomią zamkniętą w jednym ciele." ➡️OMG Magdalena Świerczek-Gryboś Chyba najbardziej niepokojące i mroczne z tych opowiadań. Bardzo, bardzo emocjonalne i bardzo niełatwe pod każdym względem, pulsujące nerwowością i strachem, weird fantastyka? Głos Boga? 8,5/10 Wyróżnienie. "Ciało będzie dygotać, bo nad gadzim mózgiem nie sposób panować." ➡️SITO ERLENMACHERA Istvan Vizvary Bardzo symboliczne i poetyckie opowiadanie, o czym? O końcu ludzkości? O nadziei na nowy początek czy o schyłku wieków? Musicie się przekonać sami. Czym jest Sito? Kto je stworzył? Czym jest wieczność? Czy Bóg nas widzi? I co autor w ogóle miał na myśli? Chyba tego nie zrozumiałem, rozłożyło mnie na łopatki, tak składniowo jak i pod względem słownictwa, mimo tego rytm i możliwość interpretacji własnej podobały mi się. 7/10 "Wszechświat jest ironicznym komentarzem do samego siebie." ➡️TRÓJKĄT PYRRUSA Marek Żelkowski Nowe planety, statki kosmiczne, bramy przestrzenne, obce rasy, okrucieństwo podbojów i nieskończony kosmos, stojący przed człowiekiem otworem. I główny bohater - facet, który traktuje kobiety przedmiotowo, "zwyczajna świnia pozbawiona uczuć wyższych" 🤭 To opowiadanie od początku mi się podobało i wcale się nie rozczarowałem. 8,5/10 "Człowieku, zdaje się, że właśnie odkryłeś kolejną obcą rasę, a tobie jak zwykle tylko dupy w głowie." ➡️"HERETYCY NIE PŁACĄ" Mikołaj Maria Manicki Kosmiczne piractwo? Kosmiczne egzorcyzmy? Czachogniot? Zapachniało mi surrealistycznym abordażem, a astronautyczny Jolly Roger wypłynął na maszt. Jednak boża technologia jest jeszcze lepsza 🙈 Świetne, z genialnym humorem (poległem ze śmiechu) opowiadanie, zwieńczone znakomitym, horrorowym finałem. 10/10 Zdecydowanie mój faworyt. Absolutnie. No i w końcu się dowiedziałem, czym jest czarna dziura 🤭 "— Szczęść Boże — przywitał się jeden z papieskich astronautów bardzo spokojnie, drugi pokropił Har Puna wodą święconą." ➡️KONGLOMERAT Henryk Tur Jednoosobowa stacja orbitalna. Tajemniczy obiekt. Nieunikniona kolizja. "Jak, skąd, dlaczego?" Świetny klimat zagrożenia i oczekiwania na coś niezwykłego, atmosfera kosmicznego horroru przeradzającego się w rasowe s-f. 8/10 "Poczuł się jak człowiek w trumnie, do której dobierają się dyszący żądzą mordu… No właśnie, kto? Inni ludzie? Obcy – choć homo sapiens nigdy dotąd ich nie napotkał?" ➡️To już koniec. Jednak nie omijajcie dwóch felietonów na końcu. ➡️Moi Drodzy, kolejna część" Ku gwiazdom" okazała się absolutną perłą fantastyki, spełniając swoje założenia (niesienie dobrej nowiny s-f) i tworzenie kolejnych fascynatów literatury fantastycznej. Cieszę się ogromnie, że IX-tka wchodzi w takie przymierza i wydaje tak wartościowe pozycje. Osobiście jestem zachwycony tą antologią i ogromnie, z całego serca Wam polecam, dając UZJ (Uncelkowy Znak Jakości). Brawo!
Uncelek - awatar Uncelek
ocenił na91 rok temu
Rękopis Hopkinsa R. C. Sherriff
Rękopis Hopkinsa
R. C. Sherriff
Można faktycznie tę książkę postrzegać jako profetyczną, ale pamiętajmy, że została ona opublikowana w 1939 roku. Ludzkość zresztą doświadczała w swojej historii wielości wszelkiego rodzaju katastrof, więc kolejna nie powinna dziwić, choć rzecz jasna nie były to raczej katastrofy kalibru "końca świata". Choć zawsze nas nimi straszono, ale czy faktycznie w nie wierzono? Przecież nawet Noemu ludzie nie uwierzyli, kiedy ostrzegał przed potopem... Zatem "Rękopis Hopkinsa" przedstawia faktycznie ludzką naturę, taką jaką ona jest, bo raczej w tej naturze nie leży bohaterskie stawianie czoła nieszczęściom i ratowanie ludzkości. Takie rzeczy tylko w filmach. Bardziej normalne reakcje to niedowierzanie, wypieranie, negowanie, wyśmiewanie, lekceważenie, chowanie głowy w piasek, egoizm, także negocjowanie z losem. W tym katalogu ludzkich postaw, jakie pokazał Sheriff brakowało mi tylko ewidentnych panikarzy biegających po ulicach oraz proroków apokalipsy, namawiających do pokuty za grzechy w obliczu gniewu bożego... Także reakcja władz jest typowa - rząd, jak to rząd robi wszystko, by "nie siać paniki" i by społeczeństwo nie poddało się chaosowi. Poza tym opowieść Hopkinsa cechują też typowo brytyjskie cechy, czyli stoickie, tudzież humorystyczne podejście do wyroków losu oraz umiłowanie swoich małych ojczyzn (my home is my Castle) i tradycyjnego wiejskiego stylu życia. Hopkins jest może trochę zadufany w sobie, ale z wszystkich powyższych względów postawy głównego bohatera wcale nie odbierałam jako wyraz głupoty czy zaściankowości (gość martwi się o swoje kury, kiedy nadchodzi koniec świata) ale jako naturalną postawę w obliczu czegoś przerażającego i trudnego do zrozumienia. Próbę chronienia swojego małego kawałka świata i szybką umiejętność przystosowania się tak naprawdę. Zresztą, zastanówmy się szczerze: jak sami byśmy zareagowali na wiadomość, że rychło nas świat zostanie unicestwiony (jak reagujemy??)? Poddalibyśmy się rozpaczy czy optymizmowi, że jednak "nic się nie stanie"? Co byśmy zrobili, jak byśmy wykorzystali pozostały nam czas? Czy chciałoby się nam pracować? Czy schowalibyśmy się w ciemnym kącie i zamartwiali (i co by to zmieniło?). Warto zadać sobie takie pytania, zamiast oceniać bohaterów z perspektywy kogoś, komu wydaje się, że nigdy takiej sytuacji nie doświadczy (a w dzisiejszych czasach wydaje się to coraz mniej pewne). Czy sam/a nie okazał(a)bym się małostkowym ignorantem? Prowadzenie życia "jak zwykle", ale z pełną świadomością tego, co ma się wydarzyć i pomimo tego, wydaje mi się w takich okolicznościach właśnie świadczyć o sile charakteru. I paralela z katastrofą klimatyczną nie jest tu do końca właściwa, ponieważ ta ostatnia jest zbyt odłożona w czasie, trudna do wyobrażenia i nie nastąpi w wyniku jednego nagłego wydarzenia. Mamy też więcej możliwości działania i zapobieżenia jej. Z drugiej strony taki charakter tej katastrofy powoduje tylko wzmocnienie takich postaw, jak negacja, bierność, no i prowadzenie szkodliwego "business as usual". Podobieństwo widzę także w zjawisku "antycypacji żałoby" doświadczanej przez Hopkinsa, czyli żalu za tym, że ten świat, który znamy i kochamy się kończy... Wreszcie genialny zwrot akcji na koniec, ukazujący, że największą katastrofę to sprowadzamy na siebie my sami. Ciekawe co autor myślał (w kontekście tego, co napisał) po tym, jak rozpętała się II wojna światowa...
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na71 miesiąc temu
Samotność Anioła Zagłady. Ewa Robert J. Szmidt
Samotność Anioła Zagłady. Ewa
Robert J. Szmidt
Na stacji kosmicznej ISS trwają przygotowania do dostosowania przestrzeni do nowych zadań. Wszystkim zależy na czasie, więc stacjonujący na orbicie specjaliści dwoją się i troją, by wszystko było przygotowane na czas, są jednak uzależnieni od dostaw z Ziemi. Jednak w kolejnym transporcie zamiast spodziewanych części i narzędzi komandor Anna Simmons znajduje zapas pożywienia i wody, który dla niej i jej podkomendnych wystarczy na co najmniej kilkanaście miesięcy. Zdezorientowana kobieta łączy się z bazą NASA w Houston próbując wyjaśnić ten błąd, ale zanim czegokolwiek się dowie spostrzega nad Kanadą silne eksplozje. Nie musi długo się zastanawiać, by odgadnąć, że ktoś z jakiegoś powodu odpalił rakiety z ładunkiem jądrowym. Pytanie tylko kto i dlaczego tak postąpił? Anna i jej ludzie zostają postawieni wobec nieuniknionego, czyli konieczności przetrwania w Kosmosie do momentu, gdy powrót na Ziemię będzie względnie bezpieczny… Na szczęście błyskawiczna reakcja Władimira, który niemal w ostatnich chwili kieruje ISS na inną orbitę wszyscy mają czas, by znaleźć jakiekolwiek odpowiedzi oraz opracować strategię jak poradzić sobie w Kosmosie i to bez wsparcia z Ziemi. Szczęściem w nieszczęściu udaje się ustalić, że skażenie po eksplozjach będzie zneutralizowane po zaledwie kilku latach, więc szanse na przetrwanie w stanie niemal zerowej grawitacji nieco wzrosły. Niemniej najpierw trzeba opanować własne nerwy oraz zaplanować najbliższą przyszłość. Do osiągnięcia celu niespodziewanie przybliża ich dryfująca po orbicie Chinka, jedyna ocalała z innej stacji kosmicznej. Tylko czy dodatkowa osoba i jej umiejętności wystarczą, by przetrwać? Kto sprawił, że na orbitę wysłano nie ten ładunek? Kto i dlaczego odpalił pierwsze ładunki? Czy Annie i jej podwładnym uda się zrealizować choć część planów? Dlaczego przybycie Chinki podniosło ich szanse na przetrwanie? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziecie właśnie w tej książce… Przyszłość w odróżnieniu od przeszłości nie jest z góry ustalona. Można ją w pewnym stopniu przewidzieć i zaplanować uwzględniając różne opcje, ale nigdy nie można się przygotować na wszystko. Historia Anny i pozostałych członków załogi orbitalnej jest tego doskonałym przykładem. W Kosmosie nie ma bowiem miejsca na pomyłki. Tak więc, by tam przetrwać, trzeba mieć żelazne nerwy i na dodatek umieć błyskawicznie analizować posiadane dane, by znaleźć najlepsze rozwiązanie. Owszem, nie da się uniknąć kryzysu, ale kluczowym jest to, by otrząsnąć się na tyle, by zacząć działać. Mnie chyba najbardziej zaimponowało zachowanie Władimira, który choć rzuca przekleństwami potrafi zachować zimną krew i nie raz i nie dwa ratuje załodze skórę. Dlatego, moim zdaniem, to on jest największym bohaterem tej historii. I choć nie umniejszam tego, co zrobili pozostali członkowie załogi, to bez Władimira wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Baa… ich historia skończyłaby się zaledwie po kilku minutach, którąś kolejną eksplozją w górnych warstwach ziemskiej atmosfery… A Wy jakie wnioski wyciągniecie z tej książki? PS: to drugi tom cyklu. Obie książki można czytać niezależnie, ale osobiście sugeruję, by zacząć od pierwszej części.
LibraCzyta - awatar LibraCzyta
oceniła na927 dni temu
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2023 Rafał Kosik
Ku gwiazdom. Antologia Polskiej Fantastyki Naukowej 2023
Rafał Kosik Andrzej Drzewiński Jacek Inglot Michał Cetnarowski Jan Maszczyszyn Radek Rak Marta Magdalena Lasik Tomek Bilski Łukasz Marek Fiema Marta Gidyńska
"nierówna" Kolejna podróż "Ku Gwiazdom" odbyta, tym razem mam mieszane uczucia, co do zawartości. Jest to moja prywatna opinia i pamiętajcie, żeby samemu spróbować, czy zgadzacie się z nią. Antologia zawiera opowiadania fantastyki naukowej. Liczyłem na pewną "twardość" i przegięcie w stronę nauki i coś tam dostałem, ale wiele też "posłodzonej lekko wody" też opić się musiałem. Na kolei po kolei - ze wstępem się nie dyskutuje. Tak będzie. "F-zero..." - naciągane, choć czyta się dobrze. Bardziej "fantazy" niż nauka. Nie zostało mi w pamięci. "Sygnał" - duży skok jakościowy w stosunku do pierwszego. Ciekawe trzymające w napięciu i z dobrym zakończeniem. Tylko tej nauki, malizna. "Proces o..."- to już jest pełnowartościowa naukowa opowieść z morałem. Bardzo dobra rzecz i zmuszająca do zastanowienia. Tak moim zdaniem powinno wyglądać opowiadanie mieniące się - "fantastyka naukowa". Brawo. "Półprosta" - to również sztos ale ma jedną wadę - zakończenie. Szkoda, że tak wspaniała, pełna wiedzy historia nie została podsumowana właściwie. Mimo to, warto ją sobie przeczytać - genetyka w końcu nie jest bardzo odległa od naszego codziennego bytu. "Najważniejszy egzamin" - dobra mocna rzecz. W ogóle cała antologia jest mocno depresyjna. Po tym kawałku musiałem sobie przemyśleć pewne rzeczy i już nie jest jak dawniej. Zabawy w boga pozostawmy matce naturze. "Gwiezdny zwiastun..."- zanudził mnie na śmierć. Mimo dość dużej dawki wiedzy, ale podanej zbyt rozwlekle i bez polotu. Nie tędy droga, albo nie ten czytelnik. Pewnie to drugie. "Maks T"- temat jak "Najważniejszy egzamin" rodzi podobne pytania, ale rozwiązanie zaskakuje. "Nadzieja" - nie pamiętam o czym. "Światlarze" - Indiana Jones i pełna werwy opowieść. Czyta się dobrze, tylko tej nauki mało. Przypomina przedwojenne opowieści o lotach balonem na księżyc. "Niedźwiedzie..."- kolejna nuda ze łzawym zakończeniem. Pewna mała doza napięcia jest, ale zbyt mała by powieki nie opadły. "Upiorna chimera" -dobre, choć z "Sygnałem" ma wiele wspólnego. Jest w porządku. "Demony"- bardzo dobre zakończenie całości. Jest nauka ! "felietony - trudne ale zjadliwe. Podsumowując polecam z pewnymi wyjątkami.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na61 rok temu
Nim wstanie dzień Vladimir Wolff
Nim wstanie dzień
Vladimir Wolff
Vladimir Wolff przyzwyczaił swoich czytelników do stylu, w którym prostota języka idzie w parze z dynamiczną akcją – i dokładnie to otrzymujemy w powieści „Nim wstanie dzień”. Przez książkę dosłownie się płynie: krótkie, klarowne zdania, szybkie zwroty fabularne i bohaterowie rzuceni w wir niebezpiecznych wydarzeń sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Autor tym razem zabiera nas do świata, który można by określić jako połączenie klimatu Parku Jurajskiego i Avatara. Mamy więc z jednej strony nieokiełznaną przyrodę, prehistoryczne echa i poczucie zagrożenia, z drugiej – elementy świata obcego, tajemniczego i pełnego barwnej egzotyki. To połączenie sprawia, że lektura jest niezwykle obrazowa, a kolejne sceny aż proszą się o filmową adaptację. Choć Wolff nie odkrywa tu nowych literackich lądów, trudno odmówić książce dużej dawki rozrywki. Fabuła trzyma tempo, napięcie nie opada, a czytelnik ma wrażenie, że uczestniczy w przygodzie pełnej emocji, zaskoczeń i widowiskowych momentów. To właśnie w tym tkwi siła tej powieści – nie w oryginalności, ale w umiejętności dostarczenia czystej frajdy z czytania. „Nim wstanie dzień” to idealna propozycja dla tych, którzy szukają lekkiej, ale pełnej akcji powieści, od której ciężko się oderwać. To książka, która nie sili się na głębokie analizy czy filozoficzne przesłania, ale po prostu świetnie spełnia swoją rolę – wciąga i bawi. Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Warbook.
Tylko_czytam - awatar Tylko_czytam
ocenił na67 miesięcy temu
Okres półtrwania František Kotleta
Okres półtrwania
František Kotleta
„Okres półtrwania” to znakomita kontynuacja postapokaliptycznej powieści Opad autorstwa Františka Kotlety. Podobnie jak w pierwszym tomie, autor zabiera nas do zniszczonej Europy – która po wojnie atomowej stała się dzikim, bezlitosnym światem, w którym o przetrwanie walczą różne, często brutalne frakcje. Cywilizacja legła w gruzach, a ludzkie życie straciło dawną wartość. W tej ponurej rzeczywistości rozgrywa się historia pełna przemocy, zdrad i walki o władzę. W centrum wydarzeń pojawia się nowa, szczególnie okrutna grupa – łysi fanatycy, którzy stworzyli własny porządek oparty na terrorze i całkowitym podporządkowaniu kobiet, określanych przez nich pogardliwie jako „suki”. Ich metody przypominają bestialstwo totalitarnych reżimów – przemoc, tresura, upokorzenie i kult siły. Co więcej, jedna z ich siedzib znajduje się w ruinach Krakowa, a poza dawnymi granicami Polski kryją się głowice atomowe, które mogą zadecydować o losach resztek ludzkości. Historia nabiera tempa, gdy przypadkowo uratowana Japonka okazuje się kluczem do informacji. To wydarzenie uruchamia ciąg dramatycznych zdarzeń, prowadzących do konfrontacji między tymi, którzy chcą odbudować świat, a tymi, którzy pragną dokończyć jego zniszczenie. Kotleta po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem w kreowaniu pełnokrwistego, brutalnego świata rodem z Mad Maxa. Jego bohaterowie są wyraziści, często moralnie niejednoznaczni, a złoczyńcy – szaleni, bezwzględni i okrutni niczym faszyści z XX wieku. W powieści nie brakuje dynamiki, czarnego humoru i charakterystycznego czeskiego dystansu, który sprawia, że nawet w najbardziej ponurych scenach tli się ironia i absurd. „Okres półtrwania” to nie tylko solidna kontynuacja Opadu, ale też udane rozwinięcie postapokaliptycznego uniwersum Kotlety. Autor sprawnie łączy wartką akcję z refleksją nad kondycją człowieka w świecie, w którym zatarły się granice między cywilizacją a barbarzyństwem. To brutalna, lecz wciągająca lektura, idealna dla miłośników mrocznego science fiction i dystopii w stylu Mad Maxa – podana w najlepszym, czeskim stylu: z pazurem, humorem i bez cenzury. Czytajcie! 📚 Wpadasz na Bookstagrama? Jeśli lubisz książki i scrollowanie Insta w poszukiwaniu czytelniczych perełek – to zapraszam @mikroczytelnia :)
mikroczytelnia - awatar mikroczytelnia
oceniła na75 miesięcy temu
Evi'Deth T.1 Rytuał krwi Ewelina Wyspiańska-Trojniarz
Evi'Deth T.1 Rytuał krwi
Ewelina Wyspiańska-Trojniarz
Elfy, krasnoludy, niziołki. Na pierwszy rzut oka wyglądało to na typowe fantasy, ktorym rynek jest przesycony. Jednak Ewelina Wyspiańska - Trojniarz stworzyła z tymi stworzeniami swój własny, nowy, oryginalny, mroczny i pełen przygód świat warty zapoznania. Ta książka to kolejny dowód na to, że polskie fantasy ma się coraz lepiej. Evi-Deth to główna bohaterka książki, która oprócz przygotowń do ostatecznego pojedynku, dała impuls kobietom do walki o swoje prawa w świecie rządzonym ciężką męską dłonią. Nie jeden samiec przekonał się, że nie warto stawać z nią w szranki. To silna kobieca postać, pewna siebie i swoich umiejętności, jednak brakowalo jej trochę pokory, przez co niejednokrotnie wpadała w tarapaty. Nie jest idealna, ma swoje słabości, o których zdążyła się przekonać, ale nie przeszkadzały jej w podejmowaniu decyzji. Jedna postać przykuła szczególnie moją uwagę. Mały uroczy demonik o imieniu Demi, skrywajacy w swoim niewielkim ciałku ogromną siłę. Ten jaszczurkowaty zwierz wzbudził moją ciekawość. Mam wrażenie, że nie wiele się o nim dowiadujemy w książce, ale z każdym pojawieniem autorka nam rombek tajemnicy. Autorka świetnie to rozegrała: niby gdzieś tam jest w tle, wspiera główną bohaterkę i pojawia się, kiedy tego najbardziej potrzebuje, ale czuć, że jego obecność ma dużo większe znaczenie, niż na razie pokazała ta książka. Z niecierpliwością czekam na rozwój tej postaci w kolejnych ksiazkach. Bardzo zaciekawił mnie styl pisania autorki, w którym momentami czuć, jakby prowadziła z czytelnikiem rozmowę. Taki trochę narrator, który zna Cię od lat i mruga zza kartki chwaląc się swoimi spostrzeżeniami i sprawdza Twoją czujność. To sprawia, że książka jest bardziej żywa i ciekawe jest to w jaki sposob została opowiedziana. Aż sie uśmiechałem, kiedy autorka "puszczała oczko". Ewelina Wyspiańska - Trojniarz tą książką zaprasza do całkiem nowego fantastycznego świata, gdzie nic nie jest oczywiste. Pełnego wyrazistych postaci, niebanalnych i niebezpiecznych przygod. Na pewno warto sięgnąć po tę książkę.
iter_per_libros - awatar iter_per_libros
ocenił na76 miesięcy temu
Chodzący we mgle Marcin Pełka
Chodzący we mgle
Marcin Pełka
Marcin Pełka z zawodu jest lekarzem, doktorem nauk medycznych, dermatologiem-wenerologiem, natomiast literaturą fantastyczną interesował się już od czasów dziecięco-szkolnych. Po jakimś czasie pasja do czytania tego gatunku literackiego przerodziła się we własne próby pisarskie, zakończone wydaniem, jak dotąd, czterech książek. Pan Marcin jest podobno fanem krótkich, humorystycznych opowiadań i stąd też takie właśnie formy przeważają w jego twórczości. „Chodzący we mgle” to najnowsza powieść pana Pełki i jest ona utrzymana w stylistyce science-fiction. Akcja toczy się przez większość czasu na planecie Haasgard, znajdującej się na totalnym „zadupiu” Drogi Mlecznej. Haasgard jest bardzo nieprzyjaznym ludziom miejscem ze względu na warunki atmosferyczne (wielodniowe huragany na zmianę z gęstą mgłą, która skrywa całą powierzchnię planety) oraz miejscową faunę (tarczaki – bezlitosne, mordercze stworzenia, w starciu z którymi najczęściej zostaje się albo okaleczonym albo się umiera). Na tej tajemniczej i zapomnianej przez Boga planecie Gildia Strażników porozmieszczała wartownie z trzyosobowymi załogami, które mają za zadanie chodzić na patrole oraz monitorować wybrane parametry powierzchni planety. Słowem: niezbyt bezpieczna planeta, ale w sumie nic anormalnego (jak na to miejsce) się nie dzieje. Do czasu. W pewnym momencie pojawią się anomalie, które doprowadzą do tego, że jeden ze Strażników wszelkimi dostępnymi środkami będzie próbował znaleźć odpowiedź na pytanie co się dzieje, o co w tym wszystkim chodzi i jaka jest tajemnica Haasgardu. Ciekawość oczywiście sprowadzi na niego śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy uda mu się odkryć czym jest Haasgard i czy przeżyje? Głównym bohaterem tej powieści jest nieznany nawet z imienia Drugi Strażnik, postać o której nie dowiemy się niczego więcej ponad to, że ma piętnastoletni staż w takiej kontraktowej pracy dla Gildii na różnych planetach, że kontrakt na Haasgardzie to trzeci w jego karierze strażniczej, że jest świetnie wyszkolony, ma silną wolę, w okresach przymusowego pozostawania w wartowni (w czasie huraganów) zajmował się naprzemiennie intensywnymi ćwiczeniami fizycznymi i medytacją, oraz że był dumnym posiadaczem sumiastego wąsa (co autor stale podkreśla). Drugi Strażnik charakteryzuje się stalowymi nerwami, olbrzymią determinacją i niebywałym szczęściem przy wprowadzaniu w życie szalonych i ryzykownych decyzji oraz... sumiastym wąsem. Reszta bohaterów jest w zasadzie tylko naszkicowana, autor nie zagłębia się w psychikę żadnej z postaci, stawia zdecydowanie na opisy niegościnnego Haasgardu oraz akcję. Konstrukcja fabuły, jak na książkę science-fiction, jest dość nietypowa, bowiem dominują w niej opisy, dialogów jest naprawdę niewiele. Sama książka zadziwia swoją objętością, ponieważ pisarze szeroko pojętej fantastyki, w tym sci-fi, przyzwyczaili swoich czytelników do raczej opasłych tomów, a „Chodzący we mgle” ma zaledwie 212 stron. Czy działa to na jego niekorzyść? Odpowiem lakonicznie: i tak, i nie. Nie, bowiem sama akcja, jest wciągająca, trzyma w napięciu do ostatniej strony i pomimo wielu opisów nie nuży, a autorowi udało się bardzo dobrze oddać klaustrofobiczny i tajemniczy nastrój Haasgardu. Tak, ponieważ postaci, które wykreował autor aż się proszą o jakiś głębszy rys psychologiczny i rozwinięcie ich losów oraz myślę, że ciekawie byłoby trochę bardziej przybliżyć czytelnikowi samą Gildię Strażników – jej historię, hierarchię i działania. Moim zdaniem jest to ciekawy koncepcyjnie, ale bardziej szkic aniżeli powieść jako taka. Pomimo pewnych mankamentów spędziłam z „Chodzącym we mgle” kilka przyjemnych chwil, z zainteresowaniem i napięciem śledząc losy Drugiego Strażnika oraz dochodzenie przez niego czym jest Haasgard. Dla kogoś, kto jest fanem science-fiction i czytał takie klasyki, jak „Diuna” Franka Herberta czy „Hyperion” Dana Simmonsa, książka pana Pełki będzie kawałkiem dobrego rzemiosła, bowiem nie wnosi nic nowego do tego gatunku, jednak miło można spędzić z nią czas. Dla czytelnika, który dopiero chce się zapoznawać z tym rodzajem literatury „Chodzący we mgle” może być dobrym wyborem, ponieważ posiada skondensowaną akcję, nie straszy wielką objętością oraz skomplikowaną techniczną terminologią i powinien dobrze spełnić funkcję książki na, tak zwaną, zachętę. Bardzo chciałabym podziękować Stowarzyszeniu Sztukater za udostępnienie mi egzemplarza recenzenckiego. Recenzja znajduje się również na blogu straszliwabuchling.blox.pl.
Akasha89 - awatar Akasha89
ocenił na69 lat temu

Cytaty z książki Niewidka i inne opowiadania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Niewidka i inne opowiadania