rozwińzwiń

Laboranci u Ducha Gór

Okładka książki Laboranci u Ducha Gór autorstwa Przemysław Wiater
Okładka książki Laboranci u Ducha Gór autorstwa Przemysław Wiater
Przemysław Wiater Wydawnictwo: Ad Rem historia
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2017-10-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-10-01
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365895134
Zioła i ich lecznicze wykorzystanie to temat coraz głośniej dyskutowany. A zielarskie, czyli laboranckie tradycje Karkonoszy i Gór Izerskich, mimo że niegdyś tak rozsławiające nasze góry, wciąż pozostają nieco w ukryciu.

Naprzeciw zainteresowaniu nimi wychodzi publikacja Laboranci u Ducha Gór. Stanowi ona poniekąd kontynuację odkrywania tradycji kulturowych regionu, którymi Autor zajął się w wydanej kilka lat temu książce Walonowie u Ducha Gór.

Przemysław Wiater odsłania przed Czytelnikiem tajemnice pochodzenia, właściwości oraz użytkowania ziół występujących w naszych górach. Prezentuje je przy tym w szerokim kontekście kulturowym i historycznym, skupiając się także na ludowych przekonaniach dawnych mieszkańców Gór Olbrzymich, czy podając dawne przepisy na ziołowe medykamenty.

Informacje zawarte w książce czasem wzbudzają zdziwienie, czasem podziw, czasem uśmiech, gdy dowiadujemy się o wierzeniach na temat magiczności niektórych lekarstw czy ich poszczególnych składników. Pamiętajmy jednak, że wszystko dzieje się w Krainie Ducha Gór, w której cuda są przecież możliwe…

Książka ma charakter popularnonaukowy, napisana jest jednak z pasją, językiem lekkim i zrozumiałym także dla Czytelnika nieczującego się specjalistą w temacie. Zawiera również kolorowe ilustracje, ukazujące poszczególne rośliny lecznicze, miejsca ich występowania czy przedmioty używane do wyrobu ziołowych lekarstw. Po jej lekturze, spacer po karkonoskiej łące już nigdy nie będzie taki sam.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Laboranci u Ducha Gór w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Laboranci u Ducha Gór

Średnia ocen
7,4 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Laboranci u Ducha Gór

Sortuj:
avatar
502
209

Na półkach: , ,

Laboranci. W wielkim ogólnikowym skrócie: zbieracze ziół i wytwórcy różnego rodzaju medykamentów zrobionych z tychże ziół, ale też minerałów czy części zwierząt. W jeszcze większym skrócie: zielarze, którzy parali się tym co określamy dziś ziołolecznictwem. A Karpacz w swoim czasie był ich mekką; nawet 3/4 mieszkańców tym się zajmowało a jeden z pastorów nazwał Karpacz "wsią aptekarzy". Ale to właśnie właściwi aptekarze i medycy przyczynili się do upadku tego nieformalnej grupy zawodowej widząc w nich konkurencję....Ale po szczegóły zapraszam do tej książki (na ładnym papierze, bogato ilustrowanej). Tematyka niszowa, fakt, ale cóż...Jeśli interesujesz się zielarstwem: czytaj. Jeśli kochasz Karkonosze (a zwłaszcza Karpacz): czytaj..

Laboranci. W wielkim ogólnikowym skrócie: zbieracze ziół i wytwórcy różnego rodzaju medykamentów zrobionych z tychże ziół, ale też minerałów czy części zwierząt. W jeszcze większym skrócie: zielarze, którzy parali się tym co określamy dziś ziołolecznictwem. A Karpacz w swoim czasie był ich mekką; nawet 3/4 mieszkańców tym się zajmowało a jeden z pastorów nazwał Karpacz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
913
189

Na półkach: , ,

Zioła towarzyszyły człowiekowi od zarania dziejów. Nie ma narodu, który nie miałby własnych tradycji zielarskich, własnej, ludowej medycyny. A jednak, w Karkonoszach doby renesansu zielarstwo stało się intratnym zawodem i wspięło na wyżyny ówczesnej nauki.
"Chociaż zielarska profesja znana była od dawna, określenie „laborant” zostało użyte po raz pierwszy na inskrypcjach barokowych nagrobków znajdujących się na północno-zachodniej ścianie kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Jadwigi w Miłkowie, a pochodzących z samego końca XVII w." [1]
Przemysław Wiater od lat podąża tropem laborantów, wyszukując w starych księgach wzmianek o ludziach zajmujących się zielarstwem, dawnych receptur, notatek w pamiętnikach podróżników odwiedzających Dolny Śląsk (między innymi Izabeli Czartoryskiej),tłumaczy znalezione teksty z języka niemieckiego i popularyzuje w lokalnych wydawnictwach. Karkonoscy laboranci znani byli w całych Prusach, a ich leki docierały na dwory Europy oraz Rosji. Na kartkach książki zobaczymy sprzęt jakim się posługiwali laboranci, stare dokumenty oraz istniejące do dzisiaj domy dawnych laborantów. Dzięki dr Wiaterowi możemy poznać fenomen dolnośląskiego zielarstwa, a wszystko ukazane jest na tle historii zielarstwa w ogóle, związków laborantów z tajemniczym Duchem Gór zamieszkującym Karkonosze, legend i malarstwa.

Pięknie wydaną książkę zdobią ilustracje oraz pobudzające wyobraźnię, związane z zielarską profesją, karkonoskie legendy. Znajdziemy tam historię rozkwitu oraz upadku cechu laborantów, stare przepisy na ziołowe leki, tajemnicze teorie i .... opisy szarlatanerii, jaką była na przykład maść na latanie.
Duch Gór, przedstawiany jako laborant, z długą, siwą brodą i kosturem, przemierzający groźne i niedostępne góry może i dzisiaj rozpalić wyobraźnię turystów, a także mieszkańców.

Gorąco zachęcam do lektury książki "Laboranci u Ducha Gór" Przemysława Wiatera, do odkrywania tajemnic krainy Ducha Gór oraz poznawania dziedzictwa Dolnego Śląska, jakim jest dawne ziołolecznictwo.

[1] "Laboranci u Ducha Gór", Wiater Przemysław, Ad Rem 2017r., s. 10

Zioła towarzyszyły człowiekowi od zarania dziejów. Nie ma narodu, który nie miałby własnych tradycji zielarskich, własnej, ludowej medycyny. A jednak, w Karkonoszach doby renesansu zielarstwo stało się intratnym zawodem i wspięło na wyżyny ówczesnej nauki.
"Chociaż zielarska profesja znana była od dawna, określenie „laborant” zostało użyte po raz pierwszy na inskrypcjach...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

46 użytkowników ma tytuł Laboranci u Ducha Gór na półkach głównych
  • 28
  • 16
  • 2
14 użytkowników ma tytuł Laboranci u Ducha Gór na półkach dodatkowych
  • 8
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Laboranci u Ducha Gór

Inne książki autora

Okładka książki Kuchnia Ducha Gór Piotr Gryszel, Emil Mendyk, Przemysław Wiater
Ocena 5,5
Kuchnia Ducha Gór Piotr Gryszel, Emil Mendyk, Przemysław Wiater
Okładka książki Szklarska Poręba – album Piotr Kaczmarski, Daniel Koszela, Radosław Pelisiak, Zygmunt Trylański, Przemysław Wiater
Ocena 10,0
Szklarska Poręba – album Piotr Kaczmarski, Daniel Koszela, Radosław Pelisiak, Zygmunt Trylański, Przemysław Wiater
Okładka książki Tramwaje w Polsce Krzysztof Lipnik, Przemysław Wiater, Justyna Żurawicz
Ocena 7,3
Tramwaje w Polsce Krzysztof Lipnik, Przemysław Wiater, Justyna Żurawicz
Przemysław Wiater
Przemysław Wiater
dr Przemysław Wiater, historyk sztuki, kustosz dyplomowany, pracownik Domu Carla i Gerharta Hauptmannów w Szklarskiej Porębie, oddziału Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze, wykładowca Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Legnicy. Autor kilkudziesięciu publikacji z zakresu historii Dolnego Śląska, a szczególnie dziejów Karkonoszy i Gór Izerskich. Członek Kapituły Sudeckiego Bractwa Walońskiego. Człowiek honorowy Gildii Przewodników Sudeckich im. W.E. Peuckerta. Rycerz nieformalnego Towarzystwa Zamku Wieczornego. Chętnie wędruje po różnych górach, bibliotekach i archiwach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Polska karczma, restauracja, kawiarnia Bohdan Baranowski
Polska karczma, restauracja, kawiarnia
Bohdan Baranowski
Niezwykle interesująca książka napisana przez zawodowego historyka poświęcona zdecydowanie niszowemu tematowi, jakim są dzieje polskiej gastronomii. I choć pozycja ta odarta jest z przypisów, posiada nader ogólnikową bibliografię, a i niekiedy cytaty z epoki są przywoływane bez źródła historycznego, z którego pochodzą - jednym słowem nie jest to książka naukowa - to jest warta lektury. Co prawda, niewiele dowiemy się o stanie gastronomi w PRL, dosyć ogólnikowo przedstawiono, jak się ona miała w II RP, za to niezwykle szczegółowo opisano wiek dziewiętnasty i ogólnie czasy nowożytne (ze względu na skąpość źródeł, Średnowiecze też nie zajmuje wiele miejsca). Ten, kto po nią sięgnie, może sie z niej dowiedzieć, ile prawdy jest w przekonaniu, że Żydzi dominowali w zawodzie karczmarzy, jakimi sposobami oszukiwano klientów, albo na ile mitem propagandy komunistycznej (a przypomnijmy, że książka jest z 1979 r.) jest rozpijanie chłopstwa przez szlachtę. Autor posiada ogromną erudycję i rozległą wiedzę, która prezentuje bez przytłaczania czytelnika nadmierną ilością suchych faktów. Ot, chociażby przedstawia w jaki sposób wybór wyjścia bądź to do cukierni, bądź to do kawiarni na przełomie XVIII i XIX wieku związany był z poglądami politycznymi. Zresztą rodzaje podmiotów gastronomicznych w tym okresie były nader licznie: resursy, zajazdy, szynki, piwiarnie, garkuchnie, traktiernie, "słodkie dziurki", mleczarnie... To zaledwie skromy wycinek nazw czasem brzmiących znajomo, ale czasem nic nie mówiących współczesnemu człowiekowi. Autor swobodnie operuje definicjami tych obiektów, jasno klarując czytelnikowi, jak przez lata zmieniały się ich charakterystyki. Atrakcyjność tematyczną książki podkreśla strona wizualna - połowa jej objętości to ilustracje, bądź zdjęcia związane z tematem książki. I choć tej pozycji stuknęło ponad czterdzieści lat, to wciąż warto po nią sięgnąć.
Qbajot - awatar Qbajot
ocenił na75 lat temu
Walonowie u Ducha Gór Podziemne Skarby Karkonoszy i Gór Izerskich Przemysław Wiater
Walonowie u Ducha Gór Podziemne Skarby Karkonoszy i Gór Izerskich
Przemysław Wiater
Tajemniczy przybysze Dolny Śląsk, nazywany Ziemiami Odzyskanymi jest jednym z ciekawszych i jednocześnie mniej znanych regionów naszego kraju. A ma on do zaoferowania miejsca i tajemnice, jakich nie znajdzie się nigdzie na świecie. To właśnie tutaj w średniowieczu przybywali, z rejonów leżących na pograniczu dzisiejszej Belgii, Francji i Niemiec, tajemniczy Walonowie. Wydobywali w Karkonoszach i w Górach Izerskich kruszce i drogie kamienie. Służyły one do ozdabiania insygniów władzy królewskiej, stanowiły środek płatniczy, były używane jako amulety. Pozostawili po sobie tajemne znaki i księgi oraz mnóstwo legend. Książka napisana jest w rzeczowy, popularnonaukowy sposób. Opiera się na faktach, o czym świadczy bogata bibliografia. Autor korzystał z pozycji w języku polskim i niemieckim, niejednokrotnie wykorzystując stare źródła znajdujące się w Archiwum Państwowym w Jeleniej Górze. Zatem jest to najobszerniejsze źródło wiedzy o Walonach, jakie obecnie jest dostępne polskiemu czytelnikowi. Ogromną zaletą publikacji jest wszechstronne pokazanie Walonów, nie tylko od strony historycznej oraz rozwoju hutnictwa i wyrobu kwasu siarkowego, ale także kulturotwórczej. Opowieści o karkonoskim Duchu Gór, nierozerwalnie związane z drogimi kamieniami oraz złotem, stały się kanwą nie tylko legend, ale także utworów literackich. Na zakończenie podróży przez stulecia autor zaprasza nas do odwiedzenia Muzeum Ziemi ze Skansenem Walońskim, które znajdują się w Szklarskiej Porębie. Tam od kilkunastu lat, prężnie działa i propaguje wiedzę o tajemniczych przybyszach, Sudeckie Bractwo Walońskie. Posługując się załączoną do książki mapką oraz opisami, można wybrać się na „szlak waloński”, podążając śladami tajemniczych kopaczy kamieni szlachetnych i kruszców. Książka, ze względu na zawartą wiedzę stanowi perełkę na rynku księgarskim. Dodatkowo, ze względu na przepiękną szatę graficzną, dobrej jakości ryciny i zdjęcia, może stanowić ozdobę niejednej domowej biblioteczki.
Pani_Wu - awatar Pani_Wu
ocenił na813 lat temu
O broni Słowian. Na wojnie i w kulturze Igor D. Górewicz
O broni Słowian. Na wojnie i w kulturze
Igor D. Górewicz
Książka "O broni Słowian" ukazała się drukiem w 2020 roku. Tym razem wydawniczo Triglav wsparło Wydawnictwo Wielkopolskie, być może dla tego, że nie dość, że jest to zdecydowanie najgrubsza książka jaką do tej pory zaproponowali, to jeszcze pierwsza (nie licząc poprzedniej pozycji z serii pt. "O wojownikach Słowian") w twardej oprawie. Jak już przy druku jesteśmy, tutaj również widać znaczną poprawę w jakości papieru. Wątpliwości natomiast dostarcza okładka, szczególnie sposób jej klenia. Mój egzemplarz uległ rozkładowi, niemniej przyznam się bez bicia, że trochę ją wymęczyłam i odwiedziła ze mna kilka miejsc w Polsce i często podróżowała. Jednak do tej pory żadna inna mi się nie podarła! Co do grafiki na froncie, nie jest ona zbytnio przemyślana i estetyczna z powodu "ucięcia" zdjęcia z lewej strony. Wygląda na to, że nie zostało to chyba dogadane z drukarnią i wyszło jak wyszło. Czym książka różni się od innych publikacji? Przede wszystkim językiem, który momentami jest wręcz prostacki. Czasem też w dość irytujący sposób czyni dygresje i odnosi się do pozycji poprzedniej i mimo tego, że nie jest to wyraźny cykl, to swoją wymową zmusza wręcz czytelnika do przeczytania jej (wspomniana już "O wojownikach Słowian) i to w pierwszej kolejności, inaczej zostawi pewne luki w wiedzy. Gęsto wręcz zdaje się, że autor celowo utrudnia odbiór zamieszczając masowo odsyłacze nie podając kontekstu wypowiedzi. Nie powinno więc się jej rozważać jako autonomiczną pozycję, a kontynuację. Szczęściem to główne i nie tak wielkie zarzuty, z którymi można żyć, a książce nie sposób odmówić rzetelności. Wiedza zawarta na jej kartach poparta jest nie tylko bibliografią, ale również doświadczeniem i praktyką w zakresie użycia szeroko rozumianych militariów, co (choć odrobinę na wyrost) można podciągnąć pod znamiona archeologii doświadczalnej. Treść zadanego tematu jest dość pełna i szczegółowa. Analizowany jest nie tylko materiał archeologiczny, ale również epokowe źródła pisane i ikonograficzne, a nawet doświadczenie własne, szczególnie w walce replikami omawianej broni. Przywołuje również doświadczenia i wypowiedzi sprawnych rzemieślników odtwarzających broń w warunkach i technologiach dostępnych dla omawianego okresu czasu. Dzięki tym składowym dostajemy dość pełen obraz uzupełniony przez szczegółowe analizy i typologię czerpiącą z badaczy naukowych i specjalistów, włączając w to wytwarzanie broni, jej użytkowanie aż po symbolikę dla ówczesnego społeczeństwa, co sprawia, że książka ma wiele walorów patrząc z różnych perspektyw, bez wątpienia jest specjalistyczna i aspiruje do bycia monografią archeologiczną. Znajdziecie tu więc informacje na temat wszelkiego wyposażenia zbrojnych, od samej broni rozumianej w klasyczny sposób, a więc mieczy, toporów, włóczni, łuków, przez tarcze i odzież ochronną, po wyposażenie jeździeckie. Wszystko okraszone oczywiście bardzo wartościowymi rycinami, głównie pochodzącymi z wykopalisk. Jest tu jednak wręcz aż za dużo odniesień do odtwórstwa historycznego będącego relatywnie luźno związanego z nauką, nawet jeśli w dużym stopniu na niej bazuje. Książkę przepełnieniają bowiem anegdoty i luźne wskazówki dla odtwórców. Nie jest to jednak "poradnik małego odtwórcy", a pozycja o charakterze historycznym. Wymienione nic nie wnoszą do treści. Czytając publikację o tytule "O broni Słowian na wojnie i w kulturze" gówno mnie interesuje, że polscy rekonstruktorzy za często używają pancerzy lamelkowych. W części schyłkowej absolutnie rozbroiło mnie to, że autor porównuje Słowian do... diabła. Co prawda stawia ich sobie przeciwstawnie lecz... czart wychodzi w tym porównaniu bardziej sympatycznie. Potwierdza to tylko fakt, że autor literatem raczej nie zostanie. Książkę wieńczy niezbyt dobrze napisana, lecz bez wątpienia imponująca bibliografia. Dodatkowym atutem jest jej wielojęzyczność. Kolejnym plusem jest fakt, że na końcu znajduje się dodatek z kolorowymi zdjęciami i grafikami (te w treści są czarno-białe). Są tu zdjęcia broni, rekonstruktorów w pełnym rynsztunku bojowym bazującym oczywiście ścisło na wykopaliskach archeologicznych i obecnym stanie wiedzy, jak również absolutnie nic nie wnoszące do treści ilustracje z innych książek autora, których nie zdołał wcisnąć w bibliografię, a bez tego zapewne w poważny sposób jego ego narażone byłoby na uszczerbek, szczególnie że wyjątkowo nie ma jego wizerunku na okładce. Można było je wybrać lepiej.
Moria - awatar Moria
oceniła na64 lata temu
Mord na Wołyniu. Zbrodnie ukraińskie w świetle relacji i dokumentów. Tom 1 Marek A. Koprowski
Mord na Wołyniu. Zbrodnie ukraińskie w świetle relacji i dokumentów. Tom 1
Marek A. Koprowski
27/2023 Marek Koprowski to jeden z najbardziej zasłużonych dla upamiętnienia ludobójstwa na Wołyniu polskich historyków. Od dawna publikuje książki, które uświadamiają rzesze ludzi o skali ludobójstwa. Autor z benedyktyńską pracą zebrał setki wspomnień, listów, raportów, zeznań. Nie tylko ze strony Polaków. W książce bardzo szeroko są podawane także źródła ukraińskie, niemieckie i sowieckie, co tylko uwiarygadnia całą publikację. Książkę czyta się wyjątkowo ciężko. Nie jest to w żadnym wypadku zarzut w stronę autora, że ma kiepski warsztat. Wręcz przeciwnie. Czyta się to ciężko, bo obraz, który się wylewa z każdej strony jest porażający i powoduje ból serca. Skala bestialstwa jest po prostu nie do porównania z żadnym innym epizodem II wojny światowej (ewentualnie chyba tylko chorwacki obóz Jasenovac i japońska rzeź Nankinu mogą się próbować porównać). Tu nie chodziło o zabicie tysięcy urojonych wrogów „samostijnej” Ukrainy. Tu chodziło o zadanie jak największych cierpień. Ulżenie swoim najbardziej perwersyjnym, prymitywnym odruchom. Mordowano wszystkich bez wyjątku: malutkie dzieci, kobiety w ciąży, starców, niepełnosprawnych. I we wszystkich tych przypadkach nie chodziło o śmierć, ale jak najstraszniejsze maltretowanie ofiary. Jak inaczej zrozumieć wycięcie dziecku warg od ucha do ucha i przybicie między oczami gwoździem tabliczki z napisem: „Polska od morza do morza”. Drastyczny przykład wyżej podaję po to, żeby odnieść się do tego, że nawet we współczesnej historiografii ukraińskiej pojawiają się publikacje, które twierdzą, że ludobójstwo faktycznie było, ale... to Polacy mordowali Ukraińców, a odwet Ukraińców był samoobroną. Swoisty to przykład samoobrony, kiedy to w bestialski sposób okalecza się niewinne dziecko, żeby uzyskać poklask swoich parszywych, prymitywnych współbraci. Jednak czy możemy się dziwić skali mordów, jeśli część popów prawosławnych przyklaskiwała ludobójstwu? Czy normalnym było święcenie podczas mszy siekier, wideł, pił, sierpów i noży? Nie była to fanaberia szeregowych duchownych (czy aby na pewno możemy ich tak nazwać?...),ale nawet biskup włodzimiersko-wołyński podżegał do mordowania Lachów. Oczywiście byli także duchowni prawosławni, którzy potępiali mordy i wzywali do pojednania narodów, ale były to głosy wołających na puszczy. W dodatku były to głosy surowo i brutalnie zwalczane. Niemcy czy Sowieci zabijali po prostu dla zabicia, przez chorą ideologię. Natomiast dla band UPA „zwykłe” zastrzelenie nie było pozytywnie postrzegane. W końcu to tylko jeden strzał i po „przyjemności”, a przecież można rozciąć brzuch i wywlec wnętrzności, można obciąć nogi, ręce i na końcu głowę, można obwiązać ofiarę słomą i podpalić, można rozerwać ją końmi. Jest tyle możliwości realizacji swoich chorych fantazji. Mamy prawo domagać się od strony ukraińskiej rozliczenia kwestii ludobójstwa na Wołyniu. W innym wypadku relacja między narodami, które są na siebie „skazane” przez agresywne zapędy Kremla nigdy nie będzie zdrowa. Ten wpis jest dość ostry, ale po prostu nie potrafię zachować obiektywizmu w tej sytuacji. Poza tym nieustanne gloryfikowanie UPA w obecnej Ukrainie jest czymś niedopuszczalnym z polskiego punktu widzenia. To tak jakby (oczywiście zachowaniem odpowiednich proprocji) w Niemczech występował kult Heinricha Himmlera i SS. Nie jest moim celem uderzanie w obecną Ukrainę, ponieważ uważam, że mamy wspólnego wroga, którym jest rosyjski agresywny imperializm i porażka Rosji jest żywotnym interesem Rzeczpospolitej, ale NIE MAMY PRAWA zapomnieć o przelanej krwi naszych rodaków. Nie uważam, żeby przez aktualną agresję Rosji na Ukrainę mówienie o Wołyniu było niepoprawne politycznie. Nie! Każda okazja jest dobra, żeby mówić o polskiej krwi, która została przelana hektolitrami na dzisiejszej Ukrainie. Jak zapisał w swoich pamiętnikach naoczny świadek mordów Jan Zaleski (cytat za filmem Wołyń w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego): „Kresowian zabito dwukrotnie, raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie. A ta druga śmierć jest gorsza od tej pierwszej”. To stanowczo, o dwa razy za dużo.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na72 lata temu
Najdalsze Kresy. Ostatnie polskie lata Sławomir Koper
Najdalsze Kresy. Ostatnie polskie lata
Sławomir Koper Tomasz Stańczyk
Poprzednie części napawały radosną dumą, ta jest smutna, poważna, nastrojowa; częściowo, większość przytoczonych spraw jest kresem polskości, walki, obrony skrawka narodowości. To historia o NKWD, bolszewikach i tym, co robili z ludźmi. Jasnym światełkiem jest historia Tamary Łempickiej, ciekawa opowieść o Ninie Andrycz; są dobrym przerywnikiem w opisach o konspiracji, ukrywaniu się, procesach i wyrokach. Słowo kres oznacza koniec, a one bywają przygnębiające, wszyscy wolimy, by trwało, niż się zamykało; ale taka kolej rzeczy. *KRESOWY ZAGOŃCZYK Feliks Jaworski *PRZEWODNIK PO POLSKIEJ ODESSIE Gorąca granica *STRZELANINA W POKOJU HOTELOWYM W KIJOWIE kochanek bogatej ziemianki zabity Kilka tytułów z tej barwnej kroniki lat przeszłych. Książki wydane są w stylu gazetowym, czyta się je właśnie tak, czysto, przejrzyście. Podane wiadomości są drobiazgowe sprawdzane, historie opisywane bez fanfaronady, takimi, jakie były. „Choć ostatnie siedemdziesięciolecie udowadnia, że Polska może istnieć bez Kresów, to jednak polska dusza mocno straciła na tej separacji”. Magia miejsc i legenda Kresów. Mam słabość do tego typu opracowań, wspomnień zamkniętych w słowach dla potomnych. Pamiętanie o tym, kim jesteśmy, dlaczego i jak się toczyła nasza historia jest bardzo ważnym elementem mojego życia. Chcę wiedzieć o przeszłości, o tej chwalebnej i tej złej także.
ja_carpe_diem - awatar ja_carpe_diem
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Laboranci u Ducha Gór

Więcej

Leczenie ziołami w Karkonoszach i Górach Izerskich było przez wieki podstawowym sposobem radzenia sobie z problemami zdrowotnymi tutejszej ludności oddalonej od położonych w dolinach większych miast. Oprócz zbierania czy przygotowywania ziół laboranci zwykle sami zajmowali się ziołolecznictwem, stosując odpowiednie kuracje, które miały pomagać w chorobie i nieść pomoc cierpiącym. Diagnozy stanu zdrowia stawiane były przez laborantów za pomocą bezpośredniego wywiadu z pacjentem, a leki dostosowywane indywidualnie, w zależności od poszczególnych przypadków, co znacznie podnosiło skuteczność procesu leczenia.

Leczenie ziołami w Karkonoszach i Górach Izerskich było przez wieki podstawowym sposobem radzenia sobie z problemami zdrowotnymi tutejszej ludności oddalonej od położonych w dolinach większych miast. Oprócz zbierania czy przygotowywania ziół laboranci zwykle sami zajmowali się ziołolecznictwem, stosując odpowiednie kuracje, które miały pomagać w chorobie i nieść pomoc cierpiący...

Rozwiń
Przemysław Wiater Laboranci u Ducha Gór Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne