Grzesznik

Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Grzesznik
Artur Urbanowicz Wydawnictwo: GMORK horror
473 str. 7 godz. 53 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Data wydania:
2017-08-07
Data 1. wyd. pol.:
2017-08-07
Liczba stron:
473
Czas czytania
7 godz. 53 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394560454
Inne
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Grzesznik w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Grzesznik i



Przeczytane 1955 Opinie 427 Oficjalne recenzje 182

Opinia społeczności książki Grzeszniki



Książki 1411 Opinie 200

Oceny książki Grzesznik

Średnia ocen
7,2 / 10
646 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Grzesznik

avatar
94
85

Na półkach:

To moje pierwsze spotkanie z Autorem i już wiem ,że nie ostanie. W kolejce czeka "Inkub". A "Grzesznik" ,jest po prostu dobra powieścią,którą czyta się szybko i z zaciekawieniem,a chyba o to chodzi. Polecam z czystym sumieniem 🙂

To moje pierwsze spotkanie z Autorem i już wiem ,że nie ostanie. W kolejce czeka "Inkub". A "Grzesznik" ,jest po prostu dobra powieścią,którą czyta się szybko i z zaciekawieniem,a chyba o to chodzi. Polecam z czystym sumieniem 🙂

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
152
121

Na półkach:

Ile macie na swoim koncie dobrych uczynków?
Bo pamiętajcie:
"...kara, musi boleć. I być adekwatna do przewinień."
Bo jak nie to:
"Cała wieczność przed tobą. W ciemności. W zapomnieniu. W samotności. W bólu i cierpieniu. (...) Nie zmienisz tego w żaden sposób."
Super powieść

Ile macie na swoim koncie dobrych uczynków?
Bo pamiętajcie:
"...kara, musi boleć. I być adekwatna do przewinień."
Bo jak nie to:
"Cała wieczność przed tobą. W ciemności. W zapomnieniu. W samotności. W bólu i cierpieniu. (...) Nie zmienisz tego w żaden sposób."
Super powieść

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
14

Na półkach:

Ale zaskoczenie. Połączenie gangsterskiej fabuły z horrorem. Niemożliwe? Autorowi udało się doskonale. Zakończenie petarda.

Ale zaskoczenie. Połączenie gangsterskiej fabuły z horrorem. Niemożliwe? Autorowi udało się doskonale. Zakończenie petarda.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2501 użytkowników ma tytuł Grzesznik na półkach głównych
  • 1 274
  • 1 211
  • 16
420 użytkowników ma tytuł Grzesznik na półkach dodatkowych
  • 309
  • 24
  • 21
  • 21
  • 17
  • 14
  • 14

Inne książki autora

Okładka książki Upiorne święta Jakub Bielawski, Robert Cichowlas, Jakub Ćwiek, Hanna Greń, Tomasz Hildebrandt, Graham Masterton, Adam Przechrzta, Artur Urbanowicz, Przemysław Wilczyński, Marek Zychla
Ocena 5,4
Upiorne święta Jakub Bielawski, Robert Cichowlas, Jakub Ćwiek, Hanna Greń, Tomasz Hildebrandt, Graham Masterton, Adam Przechrzta, Artur Urbanowicz, Przemysław Wilczyński, Marek Zychla
Okładka książki Zabójcze święta Adrian Bednarek, K.N. Haner, Joanna Jodełka, Grzegorz Kapla, Jacek Ostrowski, Małgorzata Rogala, Alek Rogoziński, Magda Stachula, Paulina Świst, Artur Urbanowicz
Ocena 6,3
Zabójcze święta Adrian Bednarek, K.N. Haner, Joanna Jodełka, Grzegorz Kapla, Jacek Ostrowski, Małgorzata Rogala, Alek Rogoziński, Magda Stachula, Paulina Świst, Artur Urbanowicz
Artur Urbanowicz
Artur Urbanowicz
Artur Urbanowicz (ur. 20-04-1990 w Suwałkach) – z wykształcenia matematyk, z zawodu korpo szczur i wykładowca akademicki, z charakteru chorobliwy pracuś. Smykałkę do tworzenia rozmaitych historii odkrył w sobie jeszcze w dzieciństwie i pierwszą powieść napisał już w wieku czternastu lat. W opowieściach nie stroni od wątków obyczajowych i skłaniających do głębszych przemyśleń. Wnikliwy obserwator i słuchacz. Wychodząc z założenia o rozrywkowej funkcji literatury, w tekstach stawia na lekkość, chce bawić i manipulować czytelnikiem oraz obowiązkowo na końcu zaskoczyć. Nominowany w plebiscytach Gazety Wyborczej i Radia 5 za aktywne promowanie twórczością rodzinnej Suwalszczyzny. Stypendysta miasta Suwałk i Gdańska w ramach działalności artystycznej. Zadebiutował na początku 2016 roku słowiańską powieścią grozy "Gałęziste", która zdobyła Nagrodę Czytelników Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego, Złotego Kościeja i została nominowana do Nagrody Literackiej im. Wiesława Kazaneckiego. Latem 2017 ukazał się jego horror z elementami powieści gangsterskiej pod tytułem "Grzesznik", za którego zdobył Nagrodę Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego. Wiosną 2019 roku nakładem wydawnictwa Vesper ukazał się jego "Inkub" - połączenie horroru i kryminału - najlepiej sprzedająca się polska powieść grozy tamtego roku, która zdobyła Złotego Kościeja, nominowana do nagrody popkulturalnej "Misie". Autor godzinnego programu one-man-show "Słowo horroru", w którym między innymi zachęca młodzież do czytania. Publikował także opowiadania w czasopiśmie OkoLica Strachu, Magazynie Histeria i antologii "Zabójcze święta". Nauczyciel kreatywnego pisania w szkole "Maszyna do Pisania"
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Strażak Joe Hill
Strażak
Joe Hill
Z jednej strony linia fabularna nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle innych książek postapokaliptycznych. A z drugiej strony często będę wspominać tę książkę ze względu na bardzo ciekawy koncept choroby i jej skutków stworzony przez Joe Hilla. Mianowicie wymyślił chorobę, która na pierwszy rzut oka nie wygląda źle, jeżeli weźmiemy pod uwagę większość chorób, które rzeczywiście występują na świecie. Zamiast przerażających i bolesnych wykwitów, które kojarzą nam się z epidemiologicznymi chorobami w książce pojawia się tzw. smocza łuska, która na ciele wygląda niczym złocisty tatuaż. Jednak jej piękno okazuje się zdradliwe, ponieważ jej nagromadzenie, a szczególnie jeszcze jedna ważna okoliczność, której musicie się dowiedzieć sami z powieści, doprowadza w pewnym momencie do samozapłonu i śmierci osoby dotkniętej chorobą. Jednak najbardziej ciekawe w tym wszystkim jest to, że autor skupia się nie tylko na tym jak pokonać chorobę, a przede wszystkim na tym jak ją kontrolować. Co stwarza ciekawe wątki rodem z filmów superbohaterskich z człowiekiem pochodnią, czyli tytułowym Strażakiem. Jednak większość książki poznajemy nie z jego perspektywy, a pielęgniarki Harper, która do samego końca stara się wypełniać swoje służbowe obowiązki. Gdy świat dosłownie płonie i pogrąża się w chaosie, Harper musi stawić czoła nie tylko chorobie, która i ją dotyka, ale i najbliższej osobie, która próbuje ją skrzywdzić. Na szali jest nie tylko jej życie, ponieważ Harper jest w ciąży. Jej postać wzbudza sympatię, ale brakowało mi jeszcze szerszej innej perspektywy dla tej opowieści. Myślałam, że trochę dłużej będzie radzić sobie sama, a tak szybko trafia w miejsce, które z naszej perspektywy moglibyśmy nazwać sektą. Standardem przy tego typu powieściach jest to, że w pewnym momencie nie choroby ludzie boją się najbardziej, a innych ludzi, którzy tworzą grupy, by w imię swoich przekonań mordować innych. Nie mogę napisać, bym czuła się znużona tą częścią, w której Harper jest w obozie, ale z ulgą przyjęłam przyspieszającą akcję, gdy zaczął rozpadać się przyjęty porządek w społeczności. Bardzo lubię motyw drogi w tego typu powieściach i cieszę się, że go tutaj dostałam, tym bardziej, że był pełen napięcia i później to uczucie nie odpuściło do samego końca.
LiniaDruku - awatar LiniaDruku
ocenił na78 miesięcy temu
Lęk Tomasz Sablik
Lęk
Tomasz Sablik
Hejo Lubisz otwarte zakończenia w powieściach? Przyznam szczerze, że dla mnie są jedną z najgorszych zmor w książkowym świecie. No, bo tak: autor snuje swą opowieść, prowadzi nas przez świat, który powstał w jego głowie i nagle urywa i zostawia nas w "zawieszeniu". W "Lęku" Tomasz Sablik pokazuje nam świat po zab0jczej epidemii. Miasta pełne trup0w, pustych domów i sklepów i tylko nieliczni ocaleńcy. Jednymi z nich jest małżeństwo Jakuba i Julii, mieszkające w drewnianej chacie na granicy lasu i pustyni. W niewielkim oddaleniu mieszkają Daniel z Martą. Drugie małżeńsrwo ma dom, wyposażony w prąd z agregatów i wiele udogodnień. Jakub i Julia też mogliby zająć lepsze lokum, a jednak skromna chatka była ich wyborem. To w większości oczami Jakuba obserwujemy wydarzenia, i powoli narastające napięcie gdy jego żona nocami wyrusza na senne wędrówki. Gdy do ich chaty puka młoda piękna dziewczyna oboje są zaskoczeni, gdyż od dawna nie widzieli obcych. Jeszcze większym zaskoczeniem jest przybycie drugiej- poranionej, ledwo żywej. Marta jako lekarka podjęła się ratowania jej, Jakub z Julią przygarnęli Żywię. Od tego dnia nic w ich życiu nie jest takie jak zawsze. Dziwne wydarzenia wprowadzają atmosferę mroku i zagrożenia. Lęk pomieszany z pożądaniem wikła ich niczy lepka pajęczyna. Ostatnie rozdziały to apogeum przerażenia, tragedii i jednocześnie zagubienia. Podoba mi się sposób kreacji bohaterów- na początku polubiłam Jakuba, ale szybko okazało się, że to nie typ, z którym chciałabym się przyjaźnić, a wybory jego i żony są tylko pozornie wspólne. Tak było w zasadzie z każdą postacią- były wielomiarowe z zaletami i wadami, nie dało się ich jednoznacznie ocenić. Bardzo podobał mi się nastrój tej ksìażki- powolna, klimatyczna narracja, króra stopniowo odsłania przed czytelnikiem kolejne etapy szleństwa i koszmaru, doskonale buduje napięcie. Świat po epidemii, opuszczony przez ludzi jest doskonałą sceną dla mrocznych wydarzeń. I w tym całym koszmarze... brakuje mi właśnie ostatecznego zamknięcia, akcja urywa się w niepokojącym momencie, ale nie ma wyjaśnienia czym tak naprawdę były niektóre istoty? Co usłyszała Marta w domu za pustynią? Czemu Żywia czciła akurat trójkąt?
Czytamtu - awatar Czytamtu
ocenił na71 miesiąc temu
Nowy dom na Wyrębach II Stefan Darda
Nowy dom na Wyrębach II
Stefan Darda
Wygląda na to, że Stefan Darda trzyma rękę na pulsie i uważnie słucha swoich czytelników. Po premierze drugiego tomu „Domu na wyrębach” pojawiały się głosy, że grozy jest jak na lekarstwo, więc w trzeciej części autor postanowił podkręcić tempo serwując nam znacznie gęstszy klimat i wprowadzając na scenę całą galerię nadprzyrodzonych bytów. Do znanych już strzyg i pogrobowców dołączyli płanetnicy – potężne istoty, które mają w garści pogodę i nie wahają się użyć swoich mocy. W samym centrum tego nadnaturalnego cyklonu znajduje się Hubert Kosmala. Bohater dwoi się i troi, by ocalić swoje siedlisko przed plagą upiorów, a w tej nierównej walce pomagają mu nieszablonowi sojusznicy: policjant, który musiał porzucić swoje racjonalne podejście do świata, oraz egzorcysta z Lublina. W międzyczasie obserwujemy dramat Ewy Firlej, której życie zmienia się w koszmar za sprawą jej ukochanego, Mikołaja. Szybko wychodzi na jaw, że mężczyzna ma niewiele wspólnego z ludźmi, co pakuje Ewę i Huberta w śmiertelne tarapaty. Choć książka zmierza do wielkiego finału, po przewróceniu ostatniej strony trudno poczuć pełne domknięcie. Zakończenie jest na tyle mgliste, że można odnieść wrażenie, iż nie wszystkie potwory zostały ostatecznie przegonione. Do tego pojawia się tajemnicza grupa Wysokich z Włodawy, co wygląda na klasyczny „zostawiony otwarty lufcik” – niby to koniec trylogii, ale droga do czwartego tomu stoi otworem... Gdybym miała komuś doradzić, od czego zacząć przygodę z Dardą, to mimo wszystko wskazałabym na pierwszy tom jako ten najmocniejszy. Jednak przejście przez całą serię było świetną decyzją, choćby dla samego odkrywania bogactwa naszej słowiańskiej mitologii. Nie miałam pojęcia, że w polskim folklorze czai się tyle zjaw i demonów... Ciekawym smaczkiem jest też postać księdza Dobrowolskiego. Darda odważnie kreuje obraz utytułowanego egzorcysty, który wierzy w ludowe bajania o strzygach, co w prawdziwym świecie pewnie wywołałoby niezłe zamieszanie w kościelnych kręgach. Miejmy nadzieję, że jeśli tacy księża istnieją naprawdę, to mają do siebie dystans i nie pogniewają się na autora za tę dość odważną, literacką wizję...
Joanie - awatar Joanie
ocenił na621 dni temu
Mechaniczna ćma Joanna Pypłacz
Mechaniczna ćma
Joanna Pypłacz
Wykwintna. Skrojona na miarę. Plastyczna, w stylu malarzy prerafaelickich. Mógłbym tych epitetów jeszcze tylko dodawać. Ale prawdziwa groza podobno nie lubi przymiotników. Nie wiedzieli o tym niektórzy... tak zwani mistrzowie. Lecz w przypadku "Mechanicznej Ćmy" wszystkiego jest dokładnie tyle, ile zmęczona XXI wiekiem dusza czasami potrzebuje. No właśnie, groza. Jest jej tu jedynie szczypta, co bynajmniej mi nie przeszkadza. W tę książkę bowiem się wsiąka. Cały czas od wizyty u zegarmistrza, słyszałem w uszach cykanie wielu zegarków. Prawie niesłyszalne, towarzyszyło mi podczas lektury. Przypomniały mi się dni, gdy sięgałem po raz pierwszy po Stokera, Le Fanu, czy Hoffmana. To jednak, co najbardziej podobało mi się w tej książce, to właśnie jej stonowanie, które z tego, co czytałem w innych recenzjach, nie wszystkich uwiodło. "Mechaniczna Ćma" uspokoiła mnie, napełniła wspomnieniami świata przedstawionego, tego XIX i XX wiecznego Krakowa, gdzie nawet śnieżyca wydała się na swój sposób sennie sypać śnieg z zachmurzonego nieba. Oblicza kobiet, były tam odbiciem portretów Olgi Boznańskiej, czasami rzeczywistymi, czasami patrzyły z płócien, a czasami były nieledwie wspomnieniem. W Krakowie Joanny, istnieli ludzie, wierzący w przenikanie materii, spirytyzm, wędrówkę dusz i miłość bez końca. Medycyna kulała i nie radziła sobie z gruźlicą i szkarlatyną. W tym świecie, Twój narzeczony mógł paść ofiarą nigdy nie rozwikłanej zbrodni... A ty pomyślałaś, że uciekł do egzotycznych krajów, pozostawiając biedę ówczesnego Krakowa i Ciebie... I tak, niknęły oba życia, jego, jak i Twoje, gdy stawałaś się cieniem samej siebie, dla otaczającego świata prawie duchem. Czyżbym brzmiał sentymentalnie? Cóż, to jedynie dowód na to, jak silnie podziałało na mnie pióro Joanny Pypłacz, która oczarowała tego jednego czytelnika, czyniąc to w sposób wyszukany i daleki od nienaturalności. Wyczuwam oczywiście masę inspiracji, od sztuki i muzyki, przez literaturę sióstr Bronte, Werne'a i Le Fanu, żeby wymienić jedynie tych niektórych autorów, których piętno wyczułem silnie. Lecz co mnie niezmiernie ujęło, prawie niewyczuwalny był tu wszelki postmodernizm, sięganie po środki inne niż klasyczne, szukanie na siłę, kombinowanie. Nic w tej książce nie było wymuszone, sztuczne, efekciarskie. Nawet pojawiający się tu i ówdzie steam punk, pasował jak ulał do całości powieści o tęsknocie, stracie, zdążaniu do szczęścia, mechanicznych stworzeniach i poszukiwaniu kontaktu z przeszłością. I nawet mnogość bohaterów, ich przewijające się losy, skomponowane zostały jak u Doctorowa w "Ragtime", czy w trylogii USA Dos Passosa. W sensie takim, że czułem efektu "przeskakiwania z miejsca na miejsce" i cała historia płynnie dążyła do konkluzji, choć stworzona została na podobieństwo mechanicznych puzzli.
jaroslawklonowski - awatar jaroslawklonowski
ocenił na82 lata temu
Ćma Jakub Bielawski
Ćma
Jakub Bielawski
Innego końca świata nie bedzie... Książka Bielawskiego pożarła mnie w całości i trochę jej za to nienawidzę. Nienawidzę jej za to, że tak bardzo przywiązała mnie do postaci, których z obiektywnego punktu widzenia prawie nie da się lubić, że przywiązała mnie do obrazu prowincji, który jest podły i w swojej obrzydliwości tak rzeczywisty i znajomy, ale przede wszystkim nienawidzę jej za to, że na koniec zostawia mnie w tym wszystkim samą. W Ćmie królują niedopowiedzenia. Na tym placu zabaw, który Bielawski sobie stworzył nie da się opisać konwersacji, wydarzeń i myśli inaczej niż pokrętnymi porównaniami. Nieważne ile bym się domagała wyjaśnień i szczegółów, Ćma przygląda się moim zmaganiom i śmieje mi się prosto w twarz. A przy tym, historia, którą mnie karmi jest tak bliska moim doświadczeniom i mojemu sercu, że nie sposób się na nią z złościć. Bielawski przede wszystkim zajmuje się postaciami i otoczeniem i jest z nim oraz z nami potwornie szczery. Jego obraz nie jest wypaczony i poza ponurością, którą autor chwali się w swoim własnym opisie, nie ma żadnych naleciałości człowieka, mężczyzny na postacie dwóch dorastających dziewczyn. Książka jest jakby nie do końca jego dziełem, a dziełem nas, Polaków, rodziców, młodzieży, sklepików z tanią wódką, żuli na przystankach i napisów nienawiści na ścianach opuszczonych budynków. Taka jest Polska. I dlatego pod koniec nie czuję większej potrzeby się zastanawiać czym jest horror w tej książce i skąd się w niej wziął. Wziął się z pokoleń, które przekazują sobie nawzajem podszyte neosłowiańskim pesymizmem historie, obrazy upodlenia i samobójcze zapędy.
Rach Hudson - awatar Rach Hudson
ocenił na97 miesięcy temu
Hex Thomas Olde Heuvelt
Hex
Thomas Olde Heuvelt
Black Spring jest małą miejscowością z bardzo zamkniętą społecznością. Mieszkańcy robią wszystko by odwiedzało ich jak najmniej osób spoza miasta, a nowych kupców na miejscowe posiadłości starają się z całych sił zniechęcić. Jednym słowem- wydają się dziwakami... dopóki nie doswiemy się, że po ulicach miasteczka krąży wiedźma o zaszytych ustach i oczach. Katherine żyła tu w XVI wieku, doznała wielkiej krzywdy od mieszkańców i do dziś prześladuje "sąsiadów". Na codzień ogranicza się to na pojawianiu się w różnych miejscach i np niemym towarzyszeniu domownikom jeśli wkroczy akurat do czyjegoś domy. Gorzej, kiedy ktoś próbuje jej dotknąć- wtedy w miasteczku dzieją się straszne rzeczy. Dodatkowo kto raz zamieszkał w Black Spring lub się tam urodził, nie może się wyprowadzić. Grupka nastolatków ma dość życia w takich warunkach, rozpoczyna eksperymenty na wiedźmie. Szybko nabierają śmiałości, jednak nie może z tego wyjść nic dobrego... Muszę przyznać, że ciężko mi było wgryźć się w tę historię. Kiepskie tłuamczenie i błędy nie ułatwiają sprawy. Od początku trafiamy w wir wydarzeń, dopiero w miarę czytania upiorna atmosfera Black Spring rozwija nam się przed oczami... Ale! Kiedy już wczułam się w ten klimat mroku i beznadzieji to nie mogłam się oderwać od lektury! Do tego bywały momenty kiedy naprawdę się bałam, a to zdaża mi się rzadko. To moja druga książka Thomasa Olde Heuvelt i widzę, że autor ma niesamowity talent do tworzenia dusznej, przygniatającej atmosfery z nutką psychodeli, która w horrorach bardzo mi się podoba 🖤. No i morał, że nie zawsze złe jest to, co strasznie wygląda- to moja wisienka na torcie 🖤
Czytamtu - awatar Czytamtu
ocenił na812 dni temu

Cytaty z książki Grzesznik

Więcej
Artur Urbanowicz Grzesznik Zobacz więcej
Artur Urbanowicz Grzesznik Zobacz więcej
Artur Urbanowicz Grzesznik Zobacz więcej
Więcej

Video

Video