Głupie pytania. Krótki kurs filozofii
Dla mnie, która niestrudzenie „drąży” istotę świata, a nawet daleko poza nim, zadając mnóstwo pytań, ten tytuł podziałał na mnie, jak płachta na byka. Miałam ogromną ochotę zripostować go złośliwie – nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi. I pierwsze, co zrobiłam, to szybciutko zajrzałam do wstępu, mając nadzieję, że autor i filozof, a więc człowiek myślący, wytłumaczy się z tego prowokującego, jak dla mnie, tytułu.
I co się okazało?
Dokładnie dlatego taki tytuł, ponieważ jest filozofem, który ma cudowny dar mnożenia, dzieląc. Podobnie było z „głupimi pytaniami”, jak asekuracyjnie ujął je w cudzysłowie, będące takimi dla tych, którzy je już przeanalizowali i znaleźli odpowiedzi, stając się fundamentem wiedzy podstawowej do rozmyślań i poszukiwań na wyższym poziomie. Już profesjonalnym. Jednak są i tacy, dla których one nie są głupie. Są ważne i istotne, bo jeszcze pozostające bez odpowiedzi. Autor należący do tych pierwszych zechciał podzielić się swoją wiedzą z tymi drugimi. A dokładniej napisał tak – „Głupie pytania” raczej nie padają już w filozofii, bo od dawna wiemy dokładnie, na jakie odpowiedzi one pozwalają i jak je przekształcić w pytania bardziej trafne (acz mało efektowne). Nie znaczy to jednak, że nie warto do „głupich pytań” powracać. Przecież wciąż wielu ludzi stawia je sobie tak, jak w dawnych wiekach. A w kolejnym rozdziale dodaje – Pytanie, jak papier, wszystko zniesie. Można bezkarnie pytać o wszystko, byle jeszcze w pytaniu utrzymała się jakaś resztka sensu. Tyle że współczesny człowiek ma mniej czasu na stawianie ich sobie, a tym bardziej na samodzielne, często żmudne, poszukiwanie rozwiązań. Dla niego jest właśnie ta książka.
Dopiero po tak uspakajającym mnie wstępie, określającym jej charakter, jako powrót do „przedprofesjonalnych” korzeni filozofii, zajrzałam z ogromną ciekawością do spisu treści, zastanawiając się nad „kanonem głupich pytań Hartmana” (a może i reszty filozofów?) oraz ludzi poszukujących na nie odpowiedzi. Było ich osiem. Każde poprzedzone fotografią obrazu nawiązującego tematycznie do zagadnienia. Na pierwszym miejscu „pytanie pytań”, które mnie nie zaskoczyło, bo odpowiedź na nie determinowała wybór akceptowanej odpowiedzi budującej bazę określonego światopoglądu i mającej wpływ na powstawanie kolejnych zapytań. I tutaj autor podzielił czytelników na trzy grupy – Kto po prostu wierzy głęboko, ten o istnienie Boga nie pyta. Kto wierzy, lecz chce swą wiarę oświecić wiedzą, ten tak naprawdę nie o istnienie Boga zapytuje (bo tego jest pewien),lecz jedynie o to, czy rozum zdolny jest istnienie Boga udowodnić. Kto zaś nie dowierza, tego żaden dowód intelektualny nie uspokoi. Należąc do grupy drugiej, byłam w komfortowej sytuacji, bo posiadając określony światopogląd, a więc i odpowiedzi na wiele pytań, w tym na prezentowany „kanon”, mogłam już nie szukać, nie pracować mozolnie nad tworzeniem podstaw lub ich uzupełnianiem czy modelowaniem od nowa, czując się, jak aktywny uczestnik trudnych warsztatów, ale przyglądać się jak obserwator, ogółowi wiedzy filozoficznej na zadane pytania. A tę autor przytaczał obficie, szczodrze dzieląc się nią, powołując się na najważniejsze nurty filozoficzne i ich przedstawicieli, szkoły i ich twórców oraz spadkobierców na przestrzeni wieków. Od starożytności po wiek obecny. Nie pozostawiając jej jednak bez własnego komentarza i przemyconego, osobistego oglądu zagadnienia, bo jak sam przyznał w Zakończeniu – W końcu przedstawiłem w niej nie tylko rozmaite istotne zagadnienia filozoficzne, tak jak się one z grubsza prezentują na tle tego wszystkiego, co się udało myślącej ludzkości wymyślić (a cudów tu nie ma i być nie może, bo jesteśmy tylko ludźmi),lecz również pewne filozoficzne stanowisko – własne stanowisko. Kolejność stawianych pytań nie była przypadkowa. Ich porządek narzuciła logika ich wynikania. Fundamentalne pytanie o Boga determinowało zapytania o wartości w życiu – miłość, dobro, prawdę, wolność oraz o narzędzia etyczne do ich przejawiania lub nie, które ja nazywam wolną wolą i sumieniem. Dopiero z tak uświadomionej wiedzy albo wspólnie ustalonej prawdy, można było przejść do dwóch ostatnich pytań, z których jedno stało się bardzo znane z zadania go premierowi Donaldowi Tuskowi – jak żyć?
Abstrahując od tematu – proponuję Premierowi zaopatrzyć się w ten tytuł i rozdawać go każdemu o to go pytającemu. W końcu jest premierem, a nie filozofem. Nie wiem, co na to autor, który przecież w opozycji do PO stoi, angażując się w Twój Ruch Janusza Palikota. Wygląda na to, że niechcący napisał poradnik wspierający konkurencję polityczną.
A wracając do tematu – dwoma ostatnimi rozdziałami autor mnie zaskoczył!
Byłam przygotowana na pozostawienie mnie w zawieszeniu, na dokonanie własnego wyboru na podstawie osobistych poglądów. Nic z tego! Te dwa ostatnie rozdziały były najsilniej przeniknięte poglądami autora, bo o ile we wcześniejszych budował wszechstronny obraz stanu wiedzy filozoficznej, z którego mogłam przebierać, wybierać, uznawać, odrzucać czy nie akceptować, o tyle tutaj delikatnie narzucał pogląd, jak człowiek powinien żyć i urządzać świat wokół siebie. I to jest zabieg świadomy, a nawet umyślny, bo jak napisał – Chociaż więc książkę tę napisałem jako zawodowy filozof, mający w pracy inne zmartwienia niż „nieśmiertelność duszy”, napisałem ją nie tylko dla myślącej publiczności, lecz również dla samego siebie.
I w tym zacytowanym zdaniu kryją się dwa kruczki, ostatecznie określające typ odbiorcy publikacji.
Pierwszym jest „zawodowy filozof”. To, co dla zawodowego filozofa może być przystępnie i przyjemne podane, dla przeciętnego człowieka już nie. Z jednej strony starał się, by była ona możliwie łatwa w odbiorze, ograniczając erudycję i język naukowy do minimum. A i to minimum, czyli pojęcia niepowszechne lub w ogóle niewystępujące w mowie potocznej, objaśniał chętnie i za każdym razem (nie trzeba było sięgać po słownik),by tekst był jak najbardziej przejrzysty, chcąc spełnić deklarację złożoną we wstępie – …obiecuję, że ta książka będzie nadawała się do czytania. A z drugiej strony machał do mnie drugi z kolei kruczek ukryty w cytowanym wcześniej zdaniu pod wyrażeniem – „dla ludzi myślących”. A precyzując – dla średniozaawansowanych . Te dwa ostatnie wyrazy dodałabym obowiązkowo do podtytułu widniejącego na okładce, czyli dla tych, którzy oprócz tego, że myślą, przeczytali w swoim życiu jeden podręcznik z historii filozofii, poznając jej podstawowe pojęcia jak byt, atrybut czy absolut i przynajmniej otarli się o „rozbieranie” zdań zgodnie z zasadami, jakimi rządzi się nauka logiki, by podołać takim, jak te w książce – Głuchy „niepomny” byt, irrealnie bytujący bez świadectwa żywego przedstawienia w subiektywnym horyzoncie doświadczenia pojedynczego ja, stanowi, mówiąc po heglowsku, „określona nieokreśloność”, czyli niewyczerpane źródło nawarstwiających się i różnicujących treści myślenia. Jednak autor nie zostawiał czytelnika samego z takimi zdaniami. Chętnie podpowiadał, upraszczając – Inaczej mówiąc, skończone już życie wciąż przejawia się we wspólnym Świecie, za pośrednictwem niekończących się interpretacji jego śladów. Czyli w ostatecznej interpretacji mojej, przekładając to na język powszechnie zrozumiały, myśl zawarta w pierwszym, enigmatycznym zdaniu brzmi – żyjemy tak długo, jak długo żyje pamięć o nas.
Poprzeczka postawiona wysoko, ale dla tych średniozaawansowanych, do pokonania, a satysfakcja intelektualna bezcenna i gwarantowana.
I w tym sensie autor obietnicy dotrzymał z naddatkiem!
To dlatego każdy rozdział czytałam z przerwą, dozując je sobie według klucza – jeden na jeden dzień. I nie wieczorem. Wybierałam specjalny czas po południu na specjalne rozważania. Traktowałam tę czynność jak gimnastykę umysłu albo jak „przerwę w życiu”, bo według autora życie przecież nie jest myśleniem. Myślenie jest raczej przerwą w życiu niż jego integralną częścią.
Nie było łatwo!
Niektóre zdania lub fragmenty tekstu czytałam wielokrotnie, wiedząc, że muszę je zrozumieć, by pójść dalej. Poznawałam stan wiedzy w pigułce, doszukując się lub rozpoznając w nim kręgosłup mojego światopoglądu i jego miejsce w całości filozofii.
Było fascynująco intelektualnie!
To nie romanse czy powieści erotyczne topią mój mózg w endorfinach, ale właśnie takie książki. Dla mnie najlepsze afrodyzjaki dla umysłu!
naostrzuksiazki.pl
OPINIE i DYSKUSJE o książce Donald Trump. Człowiek Sukcesu
Donald to osoba niewątpliwie trudna do ocenienie. Ze względów politycznych często kontrowersyjny, ze względów biznesowych często wybitny. Książka Micheael'a D'Antonio wydaje się wiernie ukazywać postać Trumpa, nie wyczuwa się tutaj stronniczości autora, a przynajmniej ona nie przeszkadza.
Człowiek kontrowersja i wyłączając wątki polityczne naprawdę gościa podziwiam.
Thorokk
Donald to osoba niewątpliwie trudna do ocenienie. Ze względów politycznych często kontrowersyjny, ze względów biznesowych często wybitny. Książka Micheael'a D'Antonio wydaje się wiernie ukazywać postać Trumpa, nie wyczuwa się tutaj stronniczości autora, a przynajmniej ona nie przeszkadza.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzłowiek kontrowersja i wyłączając wątki polityczne naprawdę gościa podziwiam.
Thorokk
Po tym, jak Donald Trump okazał się najmniej mogącym pogodzić się z porażką człowiekiem 2020 roku, postanowiłem sięgnąć po jedną z wielu jego biografii, aby sprawdzić czy ludzkość mogła przewidzieć jak będzie wyglądała prezydentura tego człowieka. I mega spoiler, mogła. Oj, tak bardzo mogła.
Pozycja autorstwa pana D'Antonio jest kompleksowym przewodnikiem po postaci byłego już prezydenta (jak dobrze). Zaczyna opowieść od przybycia pierwszych Trumpów do ówczesnych Stanów Zjednoczonych i sposób w jaki zdobyli dość wysoką pozycję wśród postaci amerykańskiego biznesu.
Niemniej spokojnie, przeważająca część książki dotyczy już postaci samego Donalda. Czytelnik może zapoznać się z czasami jego edukacji, pierwszymi biznesami, życiem osobistym, nie-do-końca bankructwami oraz całą resztą bujnego żywota opisywanego bohatera. No jest to klasyczna biografia. Wprawdzie Trump współuczestniczył przy jej powstawaniu, stąd pewnie przewija się kilka nieco bardziej tajemnych faktów, niemniej jest on przedstawiany raczej w pozytywnym świetle. Mam wrażenie, że autor chciał przede wszystkim nie krytykować. I mógłbym uznać, że to taki styl pisania, mało emocjonalny, przytaczający wyłącznie fakty, ich interpretację pozostając już czytelnikowi. Niemniej, pozytywne momenty życia Trumpa czy też posunięcia biznesowe pokazujące jego spryt są mocno chwalone. Nie odniosłem wrażenia, że pan D'Antonio ukrywa niewygodne dla ex-prezydenta fakty, ale z pewnością zauważyłem różnice w opisie pozytywów i negatywów charakteru bohatera.
Bardzo pozytywnie zaskoczony zostałem tym, jak bardzo ta książka wyjaśnia większość zachowań Trumpa podczas jego prezydentury. Skłonności do przesady w wypowiedziach i czynach, pewnego rodzaju celebryckość, chęć bycia dostrzeganym przez świat są cechami, które Trump przejawiał już w czasach wyraźnie poprzedzających lata 2016-2020.
Najciekawszymi dla mnie fragmentami były biznesowe perypetie bohatera. Można z Trumpem się nie zgadzać, ale zmysł do biznesu z pewnością posiada. Nawet jeśli część z podejmowanych przez niego działań jest wątpliwa moralnie czy też prawnie, nie mogę nie doceniać jak sprytnie wywijał się z kolejnych kłopotów i nieudanych inwestycji.
Ogólnie, gdybym w 2016 roku miał przewidywać jak będzie wyglądała prezydentura Donalda Trumpa tylko i wyłącznie po lekturze tej książki... myślę, że trafiłbym w jakichś 75-80%. Prawie skłoniło mnie to zadumania się nad słabościami demokracji jako ustroju, ale przypomniałem sobie, że mam obiad do podgrzania w lodówce. I jakoś do tego już nie wróciłem. Poza tym obserwuję sytuację polityczną w Polsce, jakich więcej dowodów na słabość systemu demokratycznego trzeba? Jeśli ktoś interesuje się polityką, polecam przeczytać, a jeśli ktoś lubi biografie znanych czy ciekawych osób... to w sumie też.
Po tym, jak Donald Trump okazał się najmniej mogącym pogodzić się z porażką człowiekiem 2020 roku, postanowiłem sięgnąć po jedną z wielu jego biografii, aby sprawdzić czy ludzkość mogła przewidzieć jak będzie wyglądała prezydentura tego człowieka. I mega spoiler, mogła. Oj, tak bardzo mogła.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPozycja autorstwa pana D'Antonio jest kompleksowym przewodnikiem po postaci byłego...
Wbrew okładce książka nie jest apologetyką Trumpa, a im dalej, tym więcej krytyki. Początkowo jako biznesmena, potem jako celebryty i showmana a w końcu jako kandydata na prezydenta. Biografia kończy się w dniu startu w kampanii republikańskiej przed wyborami w 2016 r. Dużo kąśliwych detali z życia Donalda Trumpa i jego rodziny, ale też szczegółów biznesowej walki "na noże". Trochę tu krytyki amerykańskiego stylu życia ostatnich lat i wpływu mediów na społeczeństwo. Na plus 10 godzin rozmów autorów z samym Trumpem i wiele z jego otoczeniem i rodziną. Czy książka pozwala zrozumieć fenomen Trumpa i zrozumieć jego samego? Tak, ale tylko trochę.
Wbrew okładce książka nie jest apologetyką Trumpa, a im dalej, tym więcej krytyki. Początkowo jako biznesmena, potem jako celebryty i showmana a w końcu jako kandydata na prezydenta. Biografia kończy się w dniu startu w kampanii republikańskiej przed wyborami w 2016 r. Dużo kąśliwych detali z życia Donalda Trumpa i jego rodziny, ale też szczegółów biznesowej walki "na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie należę do miłośników Donalda Trumpa, ale też nie jestem jego "hejterem". Jest mi obojętny - ot kolejny bardzo (bardzo ,bardzo) bogaty Amerykanin, mieszkający bardzo daleko, zapewne nawet nie mogący wskazać Polski na mapie bez pomocy doradców.
Jest to jednak dosyć ciekawa postać, którą bezczelność, pewność siebie i narcyzm doprowadził na sam szczyt światowej władzy. I właśnie zakulisowe zachowania, negocjacje i sposób prowadzenia przez Trumpa interesów są ciekawe i warte zapoznania się z nimi aby móc chociaż w części zrozumieć fenomen obecnego prezydenta USA. W książce dużo miejsca poświęcono stylowi prowadzenia interesów przez DT, jest też trochę o życiu prywatnym, trochę o działalności celebryckiej, ale uważam że jednak jest tego trochę zbyt mało by mówić o pełnoprawnej biografii. Pominięto tutaj sporo spraw i faktów, choćby rola Trumpa w oskarżeniu i procesie Mike'a Tysona została tutaj całkowicie pominięta, nie wspomniano nawet że coś takiego miało miejsce. Zdaję sobie sprawę, że chcąc opisać to wszystko to książka musiałaby co najmniej podwoić swoją objętość, lecz wtedy nazwałbym ją pełnoprawną biografią. Teraz mamy tylko pobieżną podróż przez życie Donalda Trumpa.
Nie należę do miłośników Donalda Trumpa, ale też nie jestem jego "hejterem". Jest mi obojętny - ot kolejny bardzo (bardzo ,bardzo) bogaty Amerykanin, mieszkający bardzo daleko, zapewne nawet nie mogący wskazać Polski na mapie bez pomocy doradców.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to jednak dosyć ciekawa postać, którą bezczelność, pewność siebie i narcyzm doprowadził na sam szczyt światowej władzy. I...
Sięgnęłam po tę pozycję niekoniecznie ze względu na ekonomię i socjologię, ale głównie z ich powodu skończyłam książkę z przyjemnością. Przedstawiany nam jest, oprócz tytułowej postaci, świat, w jakim wychował się, odnosił sukcesy i porażki, powodował skandale (a w końcu i został prezydentem) Donald Trump. Autor przeprowadza nas przez ponad 100 lat ekonomii i branży nieruchomości, a także zmian społecznych, takich jak udział mediów w życiu amerykańskich obywateli czy narzucanie trendów.
Moim zdaniem są to elementy, które tworzą dobrą biografię. Oprócz zwykłego przekazania faktów z życia Michael D'Antonio próbuje zrozumieć opisywaną przez siebie postać, a przede wszystkim pokazuje środowisko, które ją kształtowało.
Sięgnęłam po tę pozycję niekoniecznie ze względu na ekonomię i socjologię, ale głównie z ich powodu skończyłam książkę z przyjemnością. Przedstawiany nam jest, oprócz tytułowej postaci, świat, w jakim wychował się, odnosił sukcesy i porażki, powodował skandale (a w końcu i został prezydentem) Donald Trump. Autor przeprowadza nas przez ponad 100 lat ekonomii i branży...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOkazuje się, że nie lubię biografii. Nie ciekawa.
Okazuje się, że nie lubię biografii. Nie ciekawa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa biografia, ciekawego człowieka. Polecam.
Ciekawa biografia, ciekawego człowieka. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsobiście nie przepadam za Panem Trumpem, ale w ostatnim czasie zapałałem sympatią do Prezydenta Trumpa (i tak jestem z tych, co uważają, że to dwie nieco inne kreację tej samej osoby). Dlatego zdecydowałem się na książkę, która będzie o Donaldzie Trumpie, ale nie będzie pióra Trumpa. I tak oto wpadła mi w ręce książka taka, jaką chciałem, książka w której Donald Trump jest przedstawiany jako "człowiek sukcesu" (którym niewątpliwie jest),a nie np. "człowiek z nadzieji". Pan Michael d'Antonio za cel postawił sobie przybliżenie odbiorcom biografii Trumpa, a nie napisanie jej na nowo. Nie jest to biografią, którą chciałby przeczytać zagorzały zwolennik 45. Prezydenta USA, nie jest też to tekst, w którym rozmiłowałby się polityczny przeciwnik Pana Trumpa (bo w książce nie odnajdziemy pochwały dla Trumpa; ale też nie znajdziemy tu jednoznacznego potępienia)… szczerze, sądzę że sam Donald Trump pluje sobie w brodę, że zgodził się na tych kilka spotkać z Michaelem d'Antonio.
Wszelkie opinie zawarte w książce, albo odniesienia do innych tekstów mają charakter informacyjny, faktyczny, nie stanowią manifestu politycznego autora (a coraz o to trudniej w dzisiejszych czasach); np. kiedy autor tłumaczy fenomen Trumpa odwołując się do „Kultura narcyzmu” Christophera Lascha, to wnioskiem nie jest to, że „Donald jest bezczelnym populistą i wykorzystuje ludzi o mniejszym ilorazie inteligencji”, albo jakby to zrobiły światłe media „Donald to matoł”, nie! autor podkreśla, że osobowość Donalda Trumpa jest skrojona na miarę naszych czasów, jest tym, kogo ludzie chcą oglądać, jest tym, kogo jedni chcą podziwiać, a inni potępiać… w każdym razie jest tym, którego nie sposób nie znać. Autor opowiada też, w jaki sposób Donald Trump zyskuje na wszelkich burzach medialnych, które wokół siebie tworzy (podkreślając przy tym, że jest to człowiek pragmatyczny do bólu). W książce jest opisany sposób funkcjonowania w mediach Pana Trumpa, jest mowa o tym jak przekłada się milionowa widownia programu „The Apprentice” na np. milionową sprzedaż, albo jak po macoszemu, a jednocześnie pragmatycznie potraktowana kampanie prezydencką z roku 2000 (swoją drogą nie udana) może pozytywnie wpłynąć na kieszeń kandydata…
I to właśnie jest to, co urzekło mnie w tej książce. Pan d'Antonio nie tworzy fikcji, w której wszyscy ludzie twardo stąpający po ziemi, z nieposzlakowanymi opiniami i nienaruszalnymi systemami moralnymi muszą się zmierzyć i przeciwstawić z tym jednym, co to jest zły. Autor zauważa, że Donald Trump to osoba, ale też marka, osoba, która genialnie odczytuje sygnały niewerbalne wysyłane przez społeczeństwo i marka, która spełnia oczekiwania tych, którzy wysyłają te sygnały. Naprawdę bardzo pouczająca książka, ciekawe spojrzenie na postać Donalda Trumpa, a może bardziej na wpływ Donalda Trumpa na kulturę i społeczeństwo amerykańskie.
Co do polonizacji tekstu - jest bardzo dobra. Książkę dobrze się czyta, choć nie jest to zwykłe czytadło. Autor często odwołuje się do wcześniejszych rozdziałów swojej pracy, jak i do prac innych twórców, którzy zajęli się tą samą tematyką, więc uważne czytanie jest tu wskazane. Mimo, ze tekst wymaga uwagi czytającego to nie jest to książka przepełniona suchymi faktami, datami, godzinami, nazwami ulic... Książka faktycznie jest przepełniona... ale osobami (portretami ludzi, o których zapewne kiedyś półuchem słyszeliśmy),historiami z życia Donalda Trumpa i ludzi, z którymi ten był związany.
Książka naprawdę opowiada o życiu Trumpa, więc nie są to historie moralizatorskie i wypełnione odpowiednimi treściami - to są historię, które przedstawiają człowieka postępującego skrajnie racjonalnie, wyrachowanie, nieodpowiednio…
Osobiście nie przepadam za Panem Trumpem, ale w ostatnim czasie zapałałem sympatią do Prezydenta Trumpa (i tak jestem z tych, co uważają, że to dwie nieco inne kreację tej samej osoby). Dlatego zdecydowałem się na książkę, która będzie o Donaldzie Trumpie, ale nie będzie pióra Trumpa. I tak oto wpadła mi w ręce książka taka, jaką chciałem, książka w której Donald Trump jest...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMam mieszane uczucia po lekturze.
Z jednej strony pełen szacunek dla autora za tytaniczną pracę wykonaną przy zbieraniu faktów z dzieciństwa DT, szczegółów najważniejszych transakcji itp. Przez to książka traktuje nie tyle o samym Trumpie, co o Nowym Jorku z lat 50-90 i w mojej ocenie jest to jej zaleta, choć na pewno nie jest to lekka lekturka na plażę. Wymaga skupienia.
Niestety, wadą, która w dużej mierze przykrywa zalety książki, jest z trudem ukrywana niechęć autora do postaci, którą opisuje. Trump ukazany jest tu jako hochsztapler, manipulator, megaloman, rasista i po lekturze właściwie należałoby sobie rwać włosy z głowy, że ktoś taki stanął na czele USA, bo zrobił to "oszukując wyborców" - brzmi znajomo? D'Antonio jest jednocześnie bezkrytyczny wobec Obamy, co sprawia, że ostrzegawcza lampka pali się mocnym światłem.
Niestety, autor nie jest wcale "świętszy" używając w krytyce Trumpa takich określeń jak "było powszechnie uważane za rasistowskie", "przez wielu uznany za ksenofoba", co brzmi jakby D'Antonio krył swoje zdanie na temat DT za opiniami innych ludzi. To jest słabe, ale dość typowe dla liberalnych elit, które nie mogą pogodzić się z porażką swoich kandydatów zwalając winę na "ogłupiałe społeczeństwo". Cóż, jak widać polityka w USA ma wiele wspólnego z tą znad Wisły, niestety.
Mam mieszane uczucia po lekturze.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ jednej strony pełen szacunek dla autora za tytaniczną pracę wykonaną przy zbieraniu faktów z dzieciństwa DT, szczegółów najważniejszych transakcji itp. Przez to książka traktuje nie tyle o samym Trumpie, co o Nowym Jorku z lat 50-90 i w mojej ocenie jest to jej zaleta, choć na pewno nie jest to lekka lekturka na plażę. Wymaga...