rozwińzwiń

Ja

Okładka książki Ja autora Anna Bojarska, 9788389291028
Okładka książki Ja
Anna Bojarska Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Z zegarkiem literatura piękna
365 str. 6 godz. 5 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Z zegarkiem
Data wydania:
2002-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2002-01-01
Liczba stron:
365
Czas czytania
6 godz. 5 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389291028
Średnia ocen

5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ja w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ja

Średnia ocen
5,6 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ja

Sortuj:
avatar
5200
3046

Na półkach: , , ,

Aby opisać i skomentować tę książkę wystarczy napisać 2 niecenzuralne słowa, które mówią o wykonywaniu pewnej czynności.
Książka opowiada o czasach komuny, i o tym jak to ludzie mieszkali w ścisku. Raczej książka fazowa i komedia. Przynajmniej ja się śmiałam momentami z niektórych tekstów, sytuacji.

Aby opisać i skomentować tę książkę wystarczy napisać 2 niecenzuralne słowa, które mówią o wykonywaniu pewnej czynności.
Książka opowiada o czasach komuny, i o tym jak to ludzie mieszkali w ścisku. Raczej książka fazowa i komedia. Przynajmniej ja się śmiałam momentami z niektórych tekstów, sytuacji.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Ja na półkach głównych
  • 57
  • 20
  • 2
31 użytkowników ma tytuł Ja na półkach dodatkowych
  • 20
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Anna Bojarska
Anna Bojarska
Anna Bojarska zaczęła pisać w wieku 14 lat, gdy miała 15 lat rozpoczęła studia filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim. Po ukończeniu studiów pracowała przez jakiś czas jako dziennikarka, by potem uniezależnić się i żyć już wyłącznie z pisania. Pierwsza jej powieść była gotowa, gdy miała 20 lat, ale z powodów cenzuralnych zainteresowane nią wydawnictwa ostatecznie jej nie przyjęły. Drukowała jednak nadal w prasie, a gdy zaczęto wreszcie publikować jej książki, bardzo prędko stała się znana, budząc wśród swoich czytelników i krytyki skrajne emocje – od uwielbienia po nienawiść. Wśród wypowiedzi krytyków i ludzi pióra na jej temat wciąż pojawia się zwrot „terrorystka literatury”, co ma związek z osobowością i temperamentem pisarki, dla której w ostatecznym rozrachunku liczy się przede wszystkim absolutna niezależność i wolność wewnętrzna. Motto: „Żyć niebezpiecznie”, zaowocowało skutecznym szukaniem znajomości w różnych kręgach i środowiskach, wejściem między niemieckich i francuskich terrorystów oraz polityków z pierwszych stron gazet. W swoim niebezpiecznym życiu doświadczyła między innymi prób pozyskania jej przez wywiad NRD i PRL, kontaktowała się z ludźmi, którzy tworzyli najnowszą historię. Jeden z przykładów to Regis Debray – współpracownik Che Guevary, ale i Klaus Croissant - adwokat grupy Baader-Meinhof, a w książce "what Augustus...", która wywołała w Polsce duży skandal, opisała postacie do żywego przypominające dwóch czołowych działaczy ruchu Solidarność, z których już potem – dokładnie tak jak postacie z książki, co może stanowić dowód pisarskiego profetyzmu - jeden kandydował na prezydenta Polski, a drugi stał się szefem najpotężniejszego w kraju koncernu medialnego. Niezależność artystyczna i umysłowa z jednej strony przyniosła Annie Bojarskiej liczne nagrody, z drugiej zaś poważnie utrudniły jej obecność w świecie polskiej literatury współczesnej. Rzeczy, których nie przepuściłaby cenzura publikowała pod pseudonimem w wydawnictwach nielegalnych, co groziło poważnymi konsekwencjami ze strony komunistycznej władzy. Jednak trudności z cenzurą nie skończyły się wraz z upadkiem PRL – w warunkach deklarowanej wolności do głosu doszła po prostu inna grupa cenzorów i decydentów, czyli ludzi ferujących wyroki w życiu literackim III Rzeczypospolitej. W gronie jej zainteresowań znalazł się na przykład światek people press („List otwarty...”) , pieniądze i ich brak, lęk przed bezrobociem, problemy obyczajowe, „sztuka, seks i śmierć”. Anna Bojarska opublikowała dotąd powieści, takie jak: Lakier, Agitka, Czego nauczył mnie August, List otwarty do królowej Wiktorii oraz Ja, książki eseistyczno-biograficzne jak na przykład Pięć śmierci, Urban, krytyczno-literackie jak Madonna pekaesów, czyli wyznania czytelnika-samicy. W roku 1996 ukazała się — pisana razem z Marią Bojarską — książka Siostry B. Jest też autorką wielu scenariuszy filmowych, między innymi zrealizowanego w 1990 roku serialu TV Modrzejewska. Pisze również sztuki teatralne: Andrzej Wajda wystawił jej sztukę Lekcja Polskiego — główną rolę zagrał Tadeusz Łomnicki. Premiera tego utworu - opowiadającego o ostatnich latach życia Tadeusza Kościuszki - miała miejsce w trakcie odzyskiwania przez Polskę wolności na przełomie 1988 i 1989 roku i stała się znaczącym wydarzeniem nie tylko artystycznym ale i politycznym. Z kolei „La tekknique de la jungle”, czyli „Meeting”, napisana po francusku sztuka teatralna o Toulouse-Lautreku i jego kuzynce, Marie Bashkirtseff, autorce słynnych dzienników, została zrealizowana w polskim przekładzie w Teatrze TV polskiej, w 1995 roku. Anna Bojarska jest jedną z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych (politycznie i obyczajowo) polskich pisarek współczesnych.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bóg pali cygara Anna Bojarska
Bóg pali cygara
Anna Bojarska
W książce Anny Bojarskiej nic nie jest przewidywalne, bohaterowie długo ukrywają swoją tożsamość (nawet przed sobą nawzajem),są naprawdę wyjątkowi. Sama historia, gdyby ją streścić, jest banalna - ona i on, cudzoziemcy w Paryżu, w tle piękne widoki i krajobrazy, obydwoje poranieni, specyficzni i potrzebujący miłości. Jednak Anna Bojarska opowiedziała to w taki sposób, że od książki trudno się oderwać. Przede wszystkim dlatego, że - zwłaszcza na początku - trzeba się mocno skupić, by zrozumieć, kto jest kim i o co w tym wszystkim chodzi. Dużo w tej powieści dialogów, akcja jest dynamiczna, nie zdarzają się trudne do przebrnięcia dłużyzny. Wielki plus należy się też za erotykę, która (co ważne!) nie dominuje nad fabułą. Ostatnio jak grzyby po deszczu pojawiają się powieści zbudowane na schemacie akcja-seks-akcja-seks-akcja-jeszcze więcej seksu, przy czym seks opisany jest niczym wykopki na polu - w kółko to samo, bez polotu i wyobraźni. U Anny Bojarskiej o seksie czyta się z apetytem, bo jest sensualny i namiętny, pozbawiony rzemieślniczych, siermiężnych opisów kto, komu i gdzie. Podobało mi się również zakończenie, takie słodko-gorzkie, momentami bardzo zabawne, ale na pewno nie ckliwe i mdłe. Trudno osiągnąć w literaturze taki efekt. Czytałam z wypiekami, z zainteresowaniem i z prawdziwą przyjemnością. Jeśli literatura dla kobiet - to tylko taka.
Nieuchwytne - awatar Nieuchwytne
ocenił na88 lat temu
Paris London Dachau Agnieszka Drotkiewicz
Paris London Dachau
Agnieszka Drotkiewicz
Daję tej książce 6 gwiazdek, więc oceniam ją jako dobrą. Językowo ma zadatki na rzecz wybitną, ale jak dla mnie jest trochę zbyt nahalnie intertekstualna i pod tym względem mocno przekombinowana. Wiem, że ludzie żyją cytatami z seriali, piosenek, wierszy, powieści i wszystkich tekstów PAPKAltury - gazet, reklam, ulotek i całej masy efemerycznego śmiecia, ale jednak nieustanne przebijanie się przez różnego typu odniesienia jest troszkę męczace, bo nie należę do ludzi, którzy odczuwają wielką satysfakcję z właściwego przyporządkowywania znanych i mniej znanych cytatów, choć idzie mi to całkiem sprawnie. W książkę jako ilustracje wplecione są kolaże i sam sposób pisania tej powieści kolaż przypomina. Polepiona jest z różnych, często nieprzystawalnych elementów, ale jest polepiona z pomysłem, wyczuciem i bardzo umiejętnie. Na pewno świetnie pokazuje desperację osoby porzuconej, jej nieprzystawalność do wszystkiego, co ją otacza, dziwactwa, wariactwa, fanaberie i fiksacje. Może w trochę przesadzony, egzaltowany sposób, a może i nie. Gdyby jeszcze z tej całej historii wynikało coś więcej niż antykonsumpcjonistyczne, anarchistyczne zakończenie w pewien sposób kojarzące się z filmem "Fight Club" naprawdę byłbym w stanie dać coś więcej niż 6, nawet w porywach do 9. Ale nie dam. Jednak po następne książki pani Agnieszki Drotkiewicz sięgnę chętnie, bo językowo jest naprawdę rewelacyjna.
Herbi - awatar Herbi
ocenił na612 lat temu
Królowa Tiramisu Bohdan Sławiński
Królowa Tiramisu
Bohdan Sławiński
"Królowa tiramisu" Bohdana Sławińskiego to dziwna książka, budząca we mnie zdecydowanie sprzeczne emocje. Czasami miałam ochotę rzucić ją w kąt, a innym razem czytając ją gościł uśmiech na mojej twarzy. Tak jak w tytułowej baśni o Królowej Tiramisu, nie wszystko co dla jednej osoby ma słodki smak tiramisu, jest gorzkie i niejadalne dla innej. Tak samo ta książka może być przez nas różnie odbierana. "Królowa tiramisu" to opowieść o młodym mężczyźnie, który poszukuje swojej drogi życiowej. Książka ze względu na jego losy, podzielona jest na dwie części: historię dzieciństwa i ukształtowanej przez nie dorosłości. Piotruś jako dziecko traci ojca, który stanowił dla niego bezpieczną przystań oraz wyznacznik prawidłowego rozwoju emocjonalnego. Po jego śmierci, matka szybko wiąże się z kolejnym mężczyzną, który wnosi do rodziny przemoc fizyczną oraz psychiczną. Przypowieść o wspomnianej wcześniej Królowej Tiramisu wraz z jej następcą – Królewiczem to alegoria o stopniowym przeistaczaniu się tego, co dobre - dzieciństwa Piotrusia, w destrukcyjny etap życia dorosłego już bohatera. Dzięki licznym aluzjom literackim, zakamuflowanym cytatom, przypisom do innych dzieł literackich zostało stworzone piękne dzieło. Czasami te bogate poetycko zabiegi powodują komunikacyjne zagubienie czytelnika, ale z drugiej strony bez tego ta książka byłaby po prostu nudna i ciężka do przeczytania. Polecam, ale nie jest to łatwa książka!
LilkaBegilka - awatar LilkaBegilka
oceniła na72 lata temu
Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze Aglaja Veteranyi
Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze
Aglaja Veteranyi
A gdyby nie mieć skóry? Jak bolałoby nas powietrze, podmuch oddechu drugiego człowieka? Nie wiem, ale mogę się zbliżyć do tego stanu czytając prozę Aglaji Veteranyi. Tu nie sprawdzą się żadne przymiotniki. Tu jest czysty żywy ból istnienia. Wyobraźnia unosząca wysoko, dosłownie wiszenie za włosy. Rodzice Aglaji Veteranyi, artyści cyrkowi, uciekli z komunistycznej Rumunii i schronili się w Szwajcarii. Czasownik „schronili” słabo pasuje do Szwajcarii. Jak pisze Aglaja „Tutaj wszyscy mają gorącą wodę w łazience i lodówkę w sercu.” Nie wiem, ale wydaje mi się, że bycie rumuńską artystką cyrkową mogło Szwajcarów przerastać. Aglaja Veteranyi niemieckiego nauczyła się dopiero w szwajcarskiej szkole z internetem (opisuje ją w „Dziecku”, nie chcielibyście tam być),może dlatego jej fraza, poetyka, metafory są tak nieoczekiwane, świeże i celne. Bo używała nieswoich słów do opisywania swoich emocji i stanów. Te słowa w jakiś sposób pasują i nie pasują, potęgując efekt obcości, małej dziewczynki w obcym, opresyjnym świecie, kolorowego ptaka w rzeczywistości spętanej przepisani i normami. Proza Aglaji Veteranyi jest bolesna, ale też niepokojąco piękna, pomysłowa i językowo zachwycająca ( a jednak bez przymiotników ani rusz). Pisarka, urodzona w 1962 roku w Bukareszcie, popełnia samobójstwo w 2002 roku, w pięknym Jeziorze Zuryskim. Czytałam tę książkę, dawno temu, ale teraz, kiedy sięgnęłam po nią po 15 latach mieszkania w Szwajcarii, zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie.
jolasia - awatar jolasia
oceniła na92 miesiące temu
Siostra Małgorzata Saramonowicz
Siostra
Małgorzata Saramonowicz
Postmodernistyczna książka o antynatalizmie lub aborcji. A może o czymś innym? Główna bohaterka (Maria) zapada w śpiączkę, po zajściu w ciąże, i nikt nie wie czemu. Wątek detektywistyczny jej męża Jakuba wokół śpiączki stanowi rdzeń fabuły. Jednak tajemnica nie jest zbyt głęboka i szybko książka staje się przewidywalna w nie do końca przyjemny sposób. Narrator kombinuje, męcząc i przeciągając tę tajemnicę już gdzieś od połowy książki. Mimo jej długości (174 strony),tempu przydałaby się poprawa lub samej książce odchudzenie. Motyw detektywistyczny będący głównym wątkiem nie jest zatem najlepszy, ale bardzo ciekawe jest to, co się za nim kryje – horror lub thriller psychologiczny. Horror przypominający czasem prozę Kinga, a także niewyobrażalną grozę Przedwiecznych Lovecrafta. Przedwieczni Saramanowicz przejawiają jednak bardziej bibilijne lub freudowskie cechy i pozostaje pytanie, czy mieli być tajemnicą. Sama okładka (lub strona tytułowa) potrafi zaspoilerować, kim są. A jednak w samym tekście prawda jest odkrywana powoli. Wykreowany świat, albo jego metaforyczność jest tym, co jest właśnie najciekawsze, godne refleksji i przede wszystkim – niepokoju. Jest tak, ponieważ poza niezbyt dobrym wątkiem detektywistycznym, postacie są bardzo płaskie i stereotypowe. Służą przede wszystkim pchaniu fabuły mniej lub bardziej nieudolnie. Mąż (Jakub),choć potrafi być zabawny przez swoje filozoficzne podejście, ostatecznie jest antypatyczny. Ma on swoje momenty akcji, co może zachęcać nas do nieco cieplejszego podejścia (czasem wręcz przeciwnie),ale niestety dominuje u niego przede wszystkim bezmyślność. Poza nim obserwujemy świat jeszcze z dwu innych perspektyw, które są pozornie omnipotentne: Przedwiecznych Saramanowicz i Marii, żony Jakuba, która zapadła w śpiączkę. Gdy Jakub stara się mniej lub bardziej odkryć tajemnicę, Przedwieczni i Maria monologują do siebie. Robią to w bardzo metafizyczny i niejasny sposób, co jest ich siłą. Aż do momentu, gdy Przedwieczni stają się narzędziem czystej ekspozycji. Mam co do tego mieszane odczucia. Działają tutaj jak deus ex machina. I to nie dla Marii albo Jakuba, a dla nas – czytelnika. Spełniają swoją rolę dobrze, ale nadal to narrator stworzył sytuację, w której było konieczne odsłonięcie dla czytelników fragmentu tajemnicy. Mimo wad "Siostrę" czyta się sprawnie i szybko, co zawdzięczamy zapewne też krótkości jej rozdziałów. Ale by nie być tak okrutnym, trzeba przyznać, że forma przedstawienia różnych form narracji – różnych postaci, ale też czytanych tekstów – bardzo pobudzająca wyobraźnię. Tekst w cytacie blokowym, pogrubiony lub pochylony pobudza nasz zmysł wzroku lepiej, niż typowa ściana tekstu. Nie jest to jeszcze "Dom z liści", ale graficzne zaznaczenie o zamianie narracji ponad gwiazdkę bardzo ułatwia lekturę. Zauważyłem, że jest audiobook, ale nie wiem, jak rozwiązali tę innowację. Czemu zatem postmodernizm? W książce zanurzamy się w traumy Marii poprzez analizę różnych tekstów kultury. Pojawiają się bezpośrednie odwołania choćby do „Przemiany” Kafki, czy „Sklepów cynamonowych” Schulza. Książka nie tylko nawiązuje do tych i innych dzieł, ale widocznie stara się je przetworzyć. Poza thrillerem psychologicznym i wątkiem detektywistycznym mamy inny wątek – aborcji – kręcący się wokół wątków medycznych. Czyje życie jest ważniejsze, matki, czy dziecka (lub płodu)? Kto powinien decydować za kobietę w śpiączce? Czy dziecko zasługuje na przyjście do tego świata pełnego traum i bólu? Jak opieka zdrowotna traktuje ludzi – jako pacjentów, czy obiekty eksperymentów? W tych refleksjach, a nie w wątku detektywistycznym, leży główny rdzeń powieści. Można też cofnąć się w czasie. W 1996 roku znowelizowano ustawę o aborcji, realnie umożliwiając ją na życzenie. W tym samym roku wyszła recenzowana książka Małgorzaty Saramanowicz. Rok później Trybunał Konstytucyjny wycofał nowelizację, utrwalając tę sytuację na 20 lat. Skłania to do rozpatrywania książki przez pryzmat aborcji jako takiej. Ale czy to na pewno właściwy klucz? Zakończenie książki jest w tej refleksji równie ciekawe. Pozostaje zamknięte, ale niejednoznaczne moralnie. „Siostra” zadaje ciągle pytanie, czy dzieci powinny przychodzić na świat. W końcu świat to tylko ból, traumy i cierpienie, prawda? Może pozbycie się go lub niedopuszczenie do niego, to coś dobrego? „Siostra” Małgorzaty Saramanowicz jest ciekawa. Zadaje czytelnikowi wiele pytań i nie daje odpowiedzi. Jednak ich perspektywa jest tendencyjna i trzeba z nimi uważać. Sama książka pozostawia wiele do życzenia i to, co się za nią kryje, wydaje się najlepsze. Dlatego, jeśli kogoś interesują zawarte w niej tematy, to powinien być w stanie z łatwością przez nią przejść. Jednak jeśli ktoś chce czegoś lekkiego i przyjemnego z dreszczykiem emocji, to nie jest raczej lektura dla niego. Dzieją się tu prawdziwie body horrorowe rzeczy i nie tylko. ANEKS lekkoSPOILEROWY Niżej zostanie zaspoilerowanie, kim są Przedwieczni. Na początek rozpocznę od małego kalendarium, gdzie pojawiają się w latach 90. podobne motywy. 1991 „Nagi lunch” reż. Davida Cronenberga (jest też w książce) 1996 „Karaluchy pod poduchy” reż. Johna Paysona, „Siostra” Małgorzaty Sramanowicz 1997 - „Fallout” Black Isle Studios, „Faceci w czerni” reż. Barry'ego Sonnenfelda 1998 - „Fallout 2” Black Isle Studios, „Ostatni kontynent” Pratchetta We wszystkich tych utworach pojawia się w zauważalnych rolach karaluchy lub robaki. Przypadek??? Nie sądzę. Pewnie tak, albo inspiracja Cronenbergiem. Książka przeczytana dzięki życzliwości Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Targówek m.st. Warszawy.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na63 miesiące temu
Upiorny Jaś i biblia snów Sylvia Plath
Upiorny Jaś i biblia snów
Sylvia Plath
„Upiorny Jaś i biblia snów” i „Johnny Panika i Biblia Snów oraz inne opowiadania” Sylvii Plath („Joanny Panic and He Bible of Dreams”, tłumaczyli: kiedyś Tomasz Bieroń, Marek Obarski, Teresa Truszkowska, teraz: Aga Zano, wydane: kiedyś Zysk i S-ka Wydawnictwo 1995, teraz Marginesy 2024) 1. Dlaczego? Na spotkanie NKC opowiadania z nowego tłumaczenia, a że w lokalnej bibliotece było wydanie stare – to poczytałam oba. Wolę stare. Różnicę widać nawet w tłumaczeniu tytułowego opowiadania zbioru. W nowym wydaniu jest kilkanaście tekstów więcej, ale najważniejsze i najcenniejsze są te, które należą do tych kanonicznych i są w obu tomach. 2. I jak? Jak zawsze po spotkaniu klubu – podwyższam ocenę. O Sylvii Plath wszyscy wszystko wiedzą. „Szklany klosz” też jakoś ostatnio wrócił z uwagami, że nie taki dobry, że nie tak, że dziś inaczej by to napisać trzeba było. Nie sięgnę po tę powieść z dwóch powodów. Jeśli jest tak przejmująca, jak ją kiedyś odebrałam – boję się czytać. Jeśli jest słabsza niż pamiętam – wolę uniknąć rozczarowania. Czy opowiadania są dobre? Chyba lepsze, bardziej różnorodne niż powieść. Są nawet bardzo dobre. Szkoda, że nie wszystkie (malkontenctwo moje, zlituj się, ile lat miała pisarka w chwili śmierci?). Ale warto doczytać tom do końca, do tekstu finałowego (jest w tomie wydanym przez Marginesy),by zrozumieć, dlaczego jeden z profesorów Sylvii twierdził, że nigdy nie spotkał tak utalentowanego artysty. Zapamiętane: „Pięćdziesiąty dziewiąty niedźwiedź” (o, słodka Sadie o smukłej bezbronnej ? – sylwetce),„Mary Ventura i dziewiąte królestwo” (ciekawe tak, że warto poszukać ciekawych esejów dostępnych w prasie anglojęzycznej – dla mnie to spory wysiłek ,fajnie mają ci, którzy uczyli się języków obcych porządnie),„Lala Serdeńko i monterzy” (ale smaczny tekst),„Chłopiec z delfinem” (ziemno, dosłownie i w przenośni),„Skrzynka życzeń” (tragiczne, ironiczne, przerażające – czytała „wszystko, żeby tylko nie musieć się mierzyć z pustką zionącą w jej głowie”). 3. Dokąd mnie to prowadzi? Och, muszę przeczytać „Dżumę”, wczoraj byłaś zła na zielono” i opowiadania Thomasa Bernhardta. I jeszcze to coś Chambersa… (pamiętacie Carcosę?). Część do czwartku, część do poniedziałku. Czytanie to stres i wyścig. - - - - - - - - -
Kate Lost - awatar Kate Lost
ocenił na87 miesięcy temu

Cytaty z książki Ja

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ja