Niebiańskie konie

Okładka książki Niebiańskie konie autora José Frèches, 9788373591059
Okładka książki Niebiańskie konie
José Frèches Wydawnictwo: Albatros Cykl: Talizman z Nefrytu (tom 1) literatura piękna
480 str. 8 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Cykl:
Talizman z Nefrytu (tom 1)
Data wydania:
2005-05-04
Data 1. wyd. pol.:
2005-05-04
Liczba stron:
480
Czas czytania
8 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373591059
Tłumacz:
Wiktoria Melech
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niebiańskie konie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Niebiańskie konie

Średnia ocen
6,9 / 10
87 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Niebiańskie konie

avatar
559
32

Na półkach:

Słabo to napisane. Liczne są powtórzenia. Wyjaśnia się drugi i kolejne razy, często w formie "jeden do jednego" kwestie, które już były omawiane i to czasem raptem kilka stron wcześniej. Charakter i zachowanie postaci są jakieś nieautentyczne i nieraz bezsensowne. Motywacje i sposób myślenia jak u dzieci w przedszkolu. Mężczyźni tutaj to w przeważającej mierze prymitywne istoty, którym popęd przesłania świat i w żaden sposób nie są w stanie nad sobą panować. Ciężko się zżyć z kimkolwiek z bohaterów. Narracja prowadzona chaotycznie- raz ukazuje nam zdarzenia z dystansu a za chwilę wchodzimy w akcję niemal z perspektywy pierwszej osoby. Autor zaczyna wiele wątków które urywa w losowych momentach aby już do nich nie wrócić- albo wyskoczyć z nimi w dziwnych momentach, np pół książki później. Akcja skacze bez ładu i składu, w dowolnym momencie, bez uprzedzenia przeskakując miesiące albo lata. Może opis realiów epoki jest rzetelny ale tego też nie mogę być pewny- tytuł naukowy historyka sztuki nie gwarantuje rzetelności w tym temacie. Zaufania do autora nie buduje też u mnie niezdrowa fascynacja sprawami intymnymi. Fragmentów "erotycznych" jest tu masa a napisane są w sposób bynajmniej nie wysublimowany- raczej jak z taniego harlequina.

Słabo to napisane. Liczne są powtórzenia. Wyjaśnia się drugi i kolejne razy, często w formie "jeden do jednego" kwestie, które już były omawiane i to czasem raptem kilka stron wcześniej. Charakter i zachowanie postaci są jakieś nieautentyczne i nieraz bezsensowne. Motywacje i sposób myślenia jak u dzieci w przedszkolu. Mężczyźni tutaj to w przeważającej mierze prymitywne...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
280
20

Na półkach:

Fajna książka.

Fajna książka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
53
32

Na półkach: ,

"Wystarczy tylko poczuć się bardzo małym i lekkim, wtopionym w naturę. Człowiek stawał się o tyle silniejszy, im więcej miał pokoju w duszy."

Przeczytałam całą trylogię. Jest ona oparta na dziejach starożytnych Chin III wieku p.n.e., gdy formowało się potężne imperium. Historia ta opowiada o pierwszym cesarzu Chin, reformatorze i tyranie, o powstaniu Wielkiego Muru, a ponad to saga przesycona jest poezją i erotyzmem. W malowniczy sposób czytelnik zostaje wprowadzony w świat chińskich obyczajów, mitologii i astrologii.
Świetna książka opowiedziana przepięknie, oparta wiernie o historyczne dzieje. Zresztą czego innego można było się spodziewać spod pióra historyka sztuki i jednego z największych znawców kultury chińskiej?

"Dusza ma siedzibę wysoko, w dole mieszczą się źródła przejść. Na lewo yang, na prawo yin. Z tyłu znajdują się sekretni drzwi, z przodu narodziny. Słońce się pojawia, księżyc znika."

Gorąco polecam wszystkie trzy części.

"Wystarczy tylko poczuć się bardzo małym i lekkim, wtopionym w naturę. Człowiek stawał się o tyle silniejszy, im więcej miał pokoju w duszy."

Przeczytałam całą trylogię. Jest ona oparta na dziejach starożytnych Chin III wieku p.n.e., gdy formowało się potężne imperium. Historia ta opowiada o pierwszym cesarzu Chin, reformatorze i tyranie, o powstaniu Wielkiego Muru, a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

225 użytkowników ma tytuł Niebiańskie konie na półkach głównych
  • 139
  • 82
  • 4
89 użytkowników ma tytuł Niebiańskie konie na półkach dodatkowych
  • 51
  • 21
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Niebiańskie konie

Inne książki autora

José Frèches
José Frèches
José Frèches – urodził się 25 czerwca 1950 r. Studiował historię sztuki w Aix-en-Provence, ukończył też prestiżową Wyższą Szkolę Administracji (ENA). Pracował jako konserwator w muzeum Guimet, w Luwrze i muzeum w Grenoble. Był doradcą do spraw mediów w gabinecie Jacques’a Chiraca, gdy ten objął tekę premiera. Przez dwa lata pełnił funkcję prezesa telewizji Canal+, pracował też na stanowisku dyrektora generalnego grupy prasowej Midi libre. Od roku 2000 poświęca się pisaniu. Jest autorem bestsellerowej Jedwabnej cesarzowej (Albatros, 2007) , Talizmanu z Nefrytu (Albatros, 2005) i Ja, Budda (Albatros, 2007). Jego książki przełożono na wiele języków i sprzedano w ilości ponad miliona egzemplarzy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatnia cesarzowa Anchee Min
Ostatnia cesarzowa
Anchee Min
Druga część „Cesarzowej Orchidei”. Bohaterka jest jeszcze bardziej fascynująca. Nadal regentka i potężna cesarzowa. Ostatni monarcha Chin w pełnym tego słowa znaczeniu. Przed nią drży cały naród, ale kocha ją i podziwia. Jak utrzymuje się u władzy? Ona - kobieta, w konserwatywnych Chinach, gdzie status kobiet jest ustalony. Nie cofa się przed niczym: zbrodniami, kupczeniem urzędami, osadzaniem na tronie kolejnych młodocianych następców (którzy bądź rozstawali się z życiem w niewyjaśnionych okolicznościach, bądź kończyli w domowym areszcie),przewrotem pałacowym, czy internowaniem cesarza. I trwa. W tym czasie w Chinach nie jest spokojnie.Trwa wojna japońsko - chińska, narastają napięcia społeczne, wybucha powstanie bokserów, zachodnie mocarstwa wyciągają ręce po niemałe obszary Chin, rozszerzają strefy wpływów, występują o wysokie kontrybucje. Chiny pragną zaś izolacji, są niechętne jakimkolwiek kontaktom, czy nowinkom z Zachodu, a w skarbcu pusto. Cixi rządzi, podejmuje decyzje. Jej polityka spowodowała klęskę Chin w wojnach z obcymi mocarstwami i utratę niezależności Chin. Za jej rządów na przykład w 1898 roku Chiny zostały zmuszone do wydzierżawienia Wielkiej Brytanii Hongkongu na 99 lat. Z takimi problemami musiała mierzyć się cesarzowa, kobieta mądra i przebiegła, ale niewykształcona i bez dyplomatycznego i wojskowego doświadczenia. Polegała na doradcach, którzy niejednokrotnie dobrze jej nie życzyli. Rozpisuję się o historii, wojnach i faktach, bo drugi tom głównie na tym jest skoncentrowany. Odrobinę ciężej się czyta i książka nie ma już takiej lekkości i uroku. Wracając do cesarzowej. Była bardzo konserwatywna, zapatrzona w Chiny jako w supermocarstwo, dążąca do izolacjonizmu i samowystarczalności, co uniemożliwiało jakiekolwiek reformy i przez lata spowodowało zacofanie państwa. Otworzyła się na Zachód w ostatnich latach życia i reformy ruszyły pełną parą: kolej żelazna, zniesienie krępowania stóp i kary 100 nacięć, reforma szkolnictwa, górnictwa, marynarki wojennej i sytemu walutowego, elektryfikacja kraju. A przede wszystkim otwarcie Chin, dopuszczenie do gospodarki cudzoziemców i cudzoziemskich wynalazków. Mówiła o sobie tak: „ Myślę często, że na świecie nie ma chyba kobiety mądrzejszej ode mnie. Choć słyszałam wiele o królowej Wiktorii, wciąż nie sądzę, by jej życie było w połowie tak ciekawe i urozmaicone jak moje. Spójrz na mnie, ode mnie zależy los 400 milionów ludzi.” Umarła już w XX wieku, ostatnia cesarzowa. Po niej przez 3 lata na tronie zasiadał ostatni cesarz i w 1911 roku skończyła się era cesarstwa. W powieści Cixi pokazana jest dosyć łagodnie, jako kochająca matka, wyrozumiała władczyni, wierna przyjaciółka, osoba tolerancyjna i gardząca niedoskonałościami tego świata, kobieca wrażliwa i urocza. Inne źródła pokazują ją diametralnie inaczej. Kto mówi prawdę? Nie będę dociekać. I tak była to WIELKA KOBIETA.
Ewa Kowalska - awatar Ewa Kowalska
oceniła na75 lat temu
Cesarzowa Orchidea Anchee Min
Cesarzowa Orchidea
Anchee Min
Niektóre książki doceniam dopiero po przeczytaniu do końca. Tak właśnie było z dziełem Anchee Min pt. Cesarzowa Orchidea. Autorka opowiada w niej historię prawdziwej postaci – XIX wiecznej cesarzowej chińskiej – Xiaoqin Xian Cixi. Cixi zapisała się w dziejach raczej jako osoba bezlitosna, żądna władzy, przekonana o własnej wyższości i nieomylności (źródło: Wiki). Anchee Min postanowiła wykorzystać formę powieści, żeby spróbować pokazać tę postać od nieco innej strony – ludzkiej. Opisuje więc młodą dziewczynę, która nieco przypadkiem, wydobywa się z nędzy finansowej zostając nałożnicą cesarza. Niestety z tą pozycją wiązała się konieczność ponoszenia wielu wyrzeczeń i unikania zagrożeń, na co właśnie próbuje zwrócić uwagę Min. ⛩️ Próba samotności Nałożnica, w książce opisana jako jedna z siedmiu żon cesarza, do tego ta mniej ważna, spędza dni samotnie, w oczekiwaniu na władcę. Jednak on rzadko albo nigdy jej nie odwiedza. Młoda kobieta cierpi więc w odosobnieniu, zamknięta w złotej klatce pośród dwulicowej służby. Oprócz samotności zmagać się musi także z zazdrością do innych nałożnic, z pałacowymi intrygami, swoją młodością oraz niezaspokojoną potrzebą miłości i dotyku. Po pewnym czasie Orchidei udaje się jednak wejść w łaski cesarza, zwyczajnie przekupując głównego eunucha. Rodzi władcy dziecko – upragnionego syna, który daje jej przepustkę do stania się nie tylko nałożnicą, ale także jego prawą ręką. Żądzę władzy Cixi Anchee Min tłumaczy instynktami: przetrwania oraz desperacką matczyną próbą ochrony małego syna przed pałacowymi grami o tron. Przegrana oznaczałaby śmierć. Nic dziwnego więc, że Orchidea musiała być twarda. W czasach gdy kobiety były tylko pięknymi dodatkami i nie znaczyły nic, ta, która chciała z władzy uczynić ochronę przed skrytobójstwem, musiała być o wiele bardziej bezwzględna niż mężczyźni. ⛩️ Portret kobiety rządzącej Nie wiem na ile to subiektywne przeczucie, a na ile fakty, ale mam wrażenie, że kobietom, które zapisały się w historii często przypina się łatkę osób zimnych, bezwzględnych, żądnych władzy, dla samej władzy (np. Thatcher). Albo ich zasługi dyskredytuje się podkreślając np. życie prywatne (caryca Katarzyna II). Facetom tak się nie dostaje, nawet jeśli nie prowadzają się prosto. Doceniam więc, że książka Cesarzowa Orchidea próbuje pokazać nam nieco inną twarz kobiety na szczycie. Motywacje bohaterki są prawdopodobne, nawet jeśli nie wszystkie elementy historii Anchee Min są zgodne z faktografią. Pisarka podkreśla głównie emocje i decyzje młodej matki, ambitnej dziewczyny chcącej żyć i cieszyć się życiem. Cieszę się, że ta książka próbowała zastanowić się nad tym, co Orchideą powodowało, nawet jeśli czyny były równie bezwzględne, co mężczyzn. ⛩️ Odrobinę nużąca Mimo to opowieść Min zaczęłam doceniać dopiero pod koniec, bo choć sama historia fascynuje, to w tej formie jest zaskakująco jednostajna. Losy Cesarzowej Chin mnie ciekawiły, ale mało emocjonowały. Wszystkie silniejsze emocje były wyblakłe, jak słońce przebijające się przez papierową ścianę. Faktycznie, jak mówi opis na okładce, styl opowieści może przypominać ten Goldena z Wyznań gejszy, czyli historii snutej przez główną bohaterkę, ale jakby z boku. Po latach opisywane wydarzenia są lekko już przykurzone, przetrawione i pozbawione ekscytacji. Nie zmienia to jednak faktu, że całościowo książka jest niezła i warta przeczytania. Zarówno forma powieści oraz pomysł na wytłumaczenie motywacji tej kobiety są ciekawym sposobem na poznanie fragmentu historii Chin i cesarzowej Cixi.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na72 lata temu
Oko jadeitu Diane Wei Liang
Oko jadeitu
Diane Wei Liang
Współczesne Chiny Zaciekawiła mnie powieść współczesnej chińskiej pisarki mieszkającej w Anglii. Urodziła się w Pekinie, razem z rodzicami przebywała w obozie pracy przymusowej. Jednak gdy polityka państwa się zmieniła, mogła ukończyć studia wyższe w Pekinie i uczestniczyła w demonstracjach studenckich na Placu Tian’anmen. Po roku od tych wydarzeń wyemigrowała do USA. Można przyjąć, że bardzo dobrze zna historię Chin i nie ogranicza ją chińska cenzura. Napisała powieść, dziejąc się we współczesnych Chinach, ukazując wszechobecną korupcję i nepotyzm, z jednej strony strach przed partią, ale z drugiej kult pieniądza. Mai Wang pracowała w Centralnej Jednostce Policji, ale gdy nie chciała zostać kochanką jednego z szefów, musiała odejść. Postanowiła założyć prywatne biuro detektywistyczne, ale ponieważ nie wolno prowadzić kobietom takich firm, nazwała ją biurem konsultacyjnym. Wieloletni przyjaciel Matki zleca jej odnalezieni jadeitowej pieczęci z czasów dynastii Han. Jednak jej uwagę zaprząta choroba Matki. Okazuje się, że poziom opieki w szpitalach uzależniony jest od pozycji w partii, inaczej trzeba płacić ogromne pieniądze. Jej matka była redaktorka w małym czasopiśmie, a jest leczona w najlepszej klinice w Pekinie, na koszt państwa. Mai rozpoczyna odkrywanie historii własnej rodziny, a wątek poszukiwań jadeitowej pieczęci schodzi na drugi plan. Właściwie ten wątek bardziej skupia się na pokazaniu czarnego rynku dzieł sztuki niż na odnalezieniu jadeitu. ”Oko jadeitu” nie jest typowym kryminałem i rozczaruje się czytelnik, który oczekuje powieści kryminalnej. „Oko jadeitu” jest powieścią obyczajową z wątkiem detektywistycznym. Wątek detektywistyczny skupia się bardziej nad konsekwencjami chińskiej rewolucji kulturalnej i czarnym rynkiem dzieł sztuki niż na samym poszukiwaniu pieczęci. Autorka pragnie nam pokazać życie współczesnej inteligencji chińskiej i ich ograniczenia, ale także zwyczaje chińskie. Autorka przy okazji odkrywania historii rodziny Mai, ukazuje mroczną historię Chin pod rządami Mao i ich wpływ na współczesność. Bardzo dobrze wykreowani są bohaterowie tej powieści, wyraziste. Ciekawe jest podejście do życia głównej bohaterki i jej siostry, a także trudności jednoznacznej oceny pokolenia ich rodziców. Interesujący obraz współczesnych Chin.
jatymyoni - awatar jatymyoni
ocenił na64 miesiące temu
Wyspy Nieśmiertelnych José Frèches
Wyspy Nieśmiertelnych
José Frèches
„Wyspy nieśmiertelnych” to trzeci po „Niebiańskich koniach” i „Złotej rybie” tom trylogii „Talizman z nefrytu” opisującej okres panowania cesarza Qin Shi Huangdi. To właśnie za jego panowania wzniesiono najbardziej monumentalne zabytki Chin- Wielki mur oraz grobowiec z terakotową armią. Cesarz Zheng coraz bardziej opętany wizją nieśmiertelności organizuje wyprawę tysiąca, składającą się z tysiąca młodych i czystych ludzi, których jedynym celem jest odnalezienie legendarnych Wysp Nieśmiertelnych, na których drzewa rodzą nefrytowe owoce, dające życie wieczne. Tymczasem Złota Ryba w towarzystwie Anweia, Istotnego Ogniwa oraz Płonącego Ognia dociera do leża wielkiego podziemnego smoka, odnajdując tam swojego ojca. Postanowił ukrócić rządy prawa, jakie wprowadził Qin Shi Huangdi przywracając ludziom wolność i swobodę myślenia. Trzeci tom trylogii jest kolejną wyprawą w świat starożytnych Chin, z ich polityką, architekturą, a także mistycyzmem. Poznajemy kolejne taoistyczne praktyki i obrzędy, bo choć taoizm nie jest oficjalnie uznaną religią, jednak jego wpływ jest ogromny, zarówno na zwykłych ludzi, jak i na samego cesarza. Coraz wyraźniej widać też, jak rządy prawa wypaczyły swoje pierwotne założenia. Aparat państwowy wypacza się coraz bardziej i tam gdzie miało rządzić prawo, pełnie władzy ma terror i ucisk. Nikt, nawet ci, którzy są u szczytu nie może czuć się w pełni bezpieczny, wystarczy złośliwy donos, bądź wyssana z palca plotka, by pod znakiem zapytania postawić niewinność i uruchomić opresyjny aparat śledczy. Na kartach tej powieści spotkamy niewiele nowych postaci, natomiast zdecydowanie lepiej poznamy tych, z którymi dane nam było zaznajomić się wcześniej. Złota ryba, od początku przedstawiany jako zupełne przeciwieństwo cesarza Zhenga, w dalszym ciągu pozostaje jego głównym antagonistą. Na zupełny margines zeszły postacie kobiece, których rola, zwłaszcza w pierwszej części trylogii, była bardzo znacząca. Nieco lepiej poznajemy księżniczkę Bayę, wysłaną przez cesarza wraz wyprawą tysiąca, oraz Wiosenną Różę, oblubienicę Złotej Ryby. Swą ostatnią rolę odgrywają dwie byłe cesarzowe Huayang oraz Zhaoji, jednak w porównaniu z poważaniem i znaczeniem, jakie miały na dworze poprzednich władców ich pozycja jest mizerna i pozbawiona znaczenia. W tej części „Talizmanu z nefrytu” również nie brakuje scen erotycznych, zarówno homo, jak i heteroseksualnych. Opisane z typową dalekowschodnią terminologią łóżkowe zmagania kochanków nie dominują w fabule i są jedynie dodatkiem do opowiadanych wydarzeń. Pozostałe wątki, zarówno ten dotyczący cesarza, jak i ofensywy przeciw niemu powoli dobiegają końca i choć brakować może jawnego powstania uciśnionego ludu, który najwyraźniej jeszcze nie dojrzał by wprost przeciwstawić się represjom systemu. Polecam ostatni tom trylogii każdemu miłośnikowi starożytnych Chin, jest on świetną okazją, by poznać bliżej taoistyczne praktyki oraz represyjny system rządów państwa środka. Przede wszystkim zaś jest to idealna lektura pozwalająca zatopić się w zupełnie innym, orientalnym świecie, tak różnym od tego, znanego nam na co dzień,
Bacha85 - awatar Bacha85
ocenił na610 lat temu
Matka Pearl S. Buck
Matka
Pearl S. Buck
Pierwsze lata życia w małżeństwie, wydają się dla Matki spełnieniem marzeń, mimo że wraz z mężem wcale nie ma wiele. Gdy ten jednak odchodzi, kobieta musi poradzić sobie z samotnym wychowaniem trójki dzieci, a to nie jest wcale łatwe na chińskiej wsi na początku XX wieku. „Matka” jest już dziesiątą powieścią Pearl S. Buck, która trafiła w moje ręce i właściwie nie mogła mi się trafić lepsza książka podsumowująca tropy najczęściej wykorzystywane przez tę noblistkę. To autorka, która nie tylko lubuje się w przedstawieniu chińskiego i szerzej, azjatyckiego społeczeństwa zachodniemu czytelnikowi, ale też twórczyni, której bliskie jest życie kobiety w przełomowych czasach zmian oraz egzystencja ludzi prostych, którzy jeśli do czegoś w życiu docierają to tylko przez naprawdę ciężką pracę. W tym przypadku autorka pochyla się nad matką. Bohaterka nie ma nadanego imienia, bo to właściwie nie jest tu potrzebne: to uniwersalna historia, która w tamtych czasach mogła przytrafić się wielu kobietom, z mniejszymi lub większymi zmianami. Główna bohaterka to osoba prosta, lecz pracowita i kochająca swoje dzieci ponad wszystko. Na swój sposób bystra, ale niewykształcona, co czyni ją w wielu aspektach naiwną, lub nawet ignorantką. Jednak trudno ją za to winić, skoro w gruncie rzeczy nie ma żadnego innego wzorca. Buck w swojej powieści wchodzi w życie tej kobiety, przedstawiając czytelnikowi jej codzienne zmagania z niesprzyjającym światem. W subtelny i wyrazisty zarazem sposób przedstawia jej problemy, sposób myślenia, jej zmartwienia o dzieci czy męża. Nie ma tu jakiejś bardzo skonkretyzowanej linii fabularnej. Typowe dla powieści Buck jest właśnie to wrażenie, jakby historia została wyrwana z czyjegoś życia. Poznajemy je od jakiegoś punktu do pewnego punktu, który niby ma jakąś kulminację, ale tak naprawdę jako czytelnik wie się i czuje, że to przecież wcale nie koniec. Że coś było wcześniej i że coś będzie później, tylko tego już nie będzie nam dane poznać. Lubię to, jak ta autorka snuje swoją narrację. Pisze w sposób prosty, ale bardzo empatyczny i jednocześnie wnikliwy. Wymusza na zachodnim czytelniku wejście w obcy świat, ale przedstawiony tak, że jego zrozumienie jest po prostu możliwe. Jednocześnie muszę przyznać, że motywy, które wybiera w swoich książkach, są jednak trochę wtórne. To nie pierwsza jej książka o chińskiej wsi, którą poznałam. To nie pierwsze spotkanie z rodzicem, który w ten, a nie inny sposób traktuje swoje dzieci. Wątek komunistyczny również pojawiał się w jej powieściach, które czytałam wcześniej. Jednocześnie w jej przypadku mi ta wtórność nie przeszkadza, zwłaszcza że nie czytam powieści Buck na co dzień. Nie wiem, czy to najlepsza z powieści Buck. W moim odczuciu te stoją na podobnym poziomie. A że, jak już wspominałam, tematycznie są do siebie zbliżone, to właściwie wszystkim zainteresowanym mogę polecić zarówno tę, jak i właściwie każdą inną jej historie. Po prostu wybierzcie cokolwiek z jej bibliografii i sprawdźcie, bo taką pisarkę po prostu warto chociaż trochę poznać.
Katrina - awatar Katrina
oceniła na83 lata temu
Ostatnia konkubina Lesley Downer
Ostatnia konkubina
Lesley Downer
Okładka dumnie głosi "japońska wersja Przeminęło z wiatrem". Z początku raczej nie potrafiłem się w "Ostatniej Konkubinie" doszukać podobieństw do legendarnego już amerykańskiego dzieła. Główne postacie - Sachi i Scarlett pozornie nic nie łączy, cicha, nieśmiała, stonowana Japonka oraz żywiołowa i temperamentna Amerykanka. Po dłuższym czasie dostrzegłem jednak, że głębiej łączy je nić podobieństwa w postaci buntu przeciwko wiążących ich łańcuchów społeczeństwa, tradycji i ich wymagań. Wydźwięk wątku romantycznego jest jednak zgoła inny, podczas gdy Scarlett wybrała "nowy świat" w postaci Butlera, Sachi wybrała tradycję i przedstawiciela "starego świata". Sam świat przedstawiony też jest całkiem inny - wszakże nic nie łączy konserwatywną Japonię epoki schyłku bakufu z USA epoki wojny secesyjnej. Mimo to, znów, po pewnym czasie można dostrzec nić podobieństwa - restrukturyzacja Meiji to swoista wojna tradycji i przywiązania do średniowiecznych zwyczajów siogunatu z nowoczesnością i epoką przemysłową przynoszoną przez południowe klany wraz z wsparciem Europejczyków. Czyż nie podobnie była przedstawiona wojna secesyjna - zawiłe i uwikłane w zwyczajach i tradycjach Południe kontra nowoczesna Północ? Autorka bardzo umiejętnie opisała świat, można utonąć w opisach zwyczajów odległego kraju, widzimy małe wioski, mniejsze miasta czy wreszcie wielkie Edo wraz z owianym tajemnicą Pałacem Kobiet. Na własne oczy widzimy sztywne zasady, każda osoba w tej książce skrępowana jest "tym co należy robić", "obowiązkami i powinnościami". Jednak świat jest dynamiczny, a epoka Meiji jak żadna inna nie odzwierciedla "wiatru zmian", zagubienie w nowym świecie oraz wiry wojny, która do niego prowadzi, nadpisanie starych wartości nowymi - to także autorce zgrabnie wyszło. Dla pasjonatów Japonii będzie to książka wartościowa i przejmująca. Zawiera wiele wiedzy, która jest przekazywana zręcznie w fabularyzowany sposób. Oczywiście, względem poziomu językowego oraz dokładnego opisu charakteru dzieło Margaret Mitchell jest bardzo daleko od "Ostatniej Konkubiny", nie można jednak rzec, że okładka całkowicie przeinacza rzeczywistość.
eMajTi - awatar eMajTi
ocenił na77 lat temu
Dziewczęta z Szanghaju Lisa See
Dziewczęta z Szanghaju
Lisa See
Z twórczością Lisy See mam relację dość nierówną. Potrafi pisać świetnie, tworzyć historie, które poruszają i zostają w głowie na długo. Ale zdarzają jej się też książki nużące, przeciągnięte, momentami wręcz męczące w odbiorze. Dlatego sięgając po „Dziewczynę z Szanghaju”, nie miałam stuprocentowej pewności, czego się spodziewać. Na szczęście ta powieść zdecydowanie należy do jej najlepszych. Od pierwszych stron wciąga w swój świat — pełen emocji, trudnych decyzji, rodzinnych tajemnic i dramatów wpisanych w historię Chin. Autorka świetnie pokazuje tło kulturowe, realia epoki i to, jak wielkie wydarzenia wpływają na zwykłych ludzi. Dzięki temu książka nie jest tylko romansem czy sagą rodzinną, ale też ważną opowieścią o tożsamości, poświęceniu i walce o własne miejsce w świecie. Największą siłą tej historii są bohaterowie. Są prawdziwi, nieidealny, momentami irytujący, ale właśnie przez to bardzo wiarygodni. Ich wybory często bolą, czasem złoszczą, czasem wzruszają — i to jest największy dowód na to, że autorka zrobiła swoją robotę dobrze. Tempo powieści jest bardzo dobre. Nie ma dłużyzn, nie ma niepotrzebnych zapychaczy. Strony same się przewracają, a czytelnik cały czas chce wiedzieć, co wydarzy się dalej. To jedna z tych książek, które łatwo „połknąć” w kilka wieczorów, a nawet w jeden dzień. „Dziewczyna z Szanghaju” to powieść pełna emocji, dramatów, miłości, strat i nadziei. Zostawia po sobie ślad i skłania do refleksji. Pokazuje, że życie rzadko jest czarno-białe, a każdy wybór niesie ze sobą konsekwencje. Dla mnie to zdecydowanie jedna z lepszych książek Lisy See. Jeśli ktoś waha się, od czego zacząć przygodę z tą autorką — ta pozycja będzie bardzo dobrym wyborem.
ania020283 - awatar ania020283
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Niebiańskie konie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Niebiańskie konie